Skocz do zawartości

robinhuud

Moderator
  • Liczba zawartości

    4 593
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robinhuud

  1. robinhuud

    Dom Pszczelarza w Kamiannej

    Chciałem kupić na Allegro w trybie "kup teraz" gacie bawełniane duży rozmiar na mą grubą d..., ale odpuściłem sobie. Po rozpoznaniu tematu okazało się, że sprzedawcą jest aktualny dyrektor Domu Pszczelarza, sabatowy pomazaniec Jerzy Kowalew - pseudo alll4fish. Chciałbym odebrać gacie osobiście i zaoszczędzić na przesyłce, ale zrezygnowałem, bo sprzedający na aukcji coś kręci. Raz podaje, że jest w Nowym Sączu, drugi raz, że na wiosce koło Gródka nad Dunajcem, a wiem, że aktualnie zamieszkuje kątem w DP w Kamiannej. Jedna osoba, a w trzech miejscach naraz. Może już ktoś kupił te gacie, prosiłbym o recenzję, czy się nie wstępują przy praniu, nie przecierają w kroku i jak się sprawują w pasiece. Czy można je szybko opuścić jak człowieka przyciśnie. I czy można odebrać te gacie osobiście w Domu Pszczelarza na stoisku lumpexu. http://allegro.pl/szorty-bawelniane-meskie-modne-i-wygodne-rozm-xxl-i6437102320.html http://allegro.pl/sellerInfoFrontend/26996515/aboutSeller Może dać sobie spokój z tym handlowcem i zamówić gacie u Paździocha?
  2. Kolejny dokument, który znalazłem przy autostradzie A2 jest dla mnie trudny do zrozumienia. Nie ze względu na treść, ale proceduralnie. Dlaczego prezydium Rady zwraca się z kolejną prośbą o zorganizowanie posiedzenia Rady i dlaczego do osieroconego zarządu? Właściwszą byłaby forma postawienia zarządowi zadania z podaniem realistycznego terminu. Polityczny trup prezydenta interpretując głupi statut zawłaszcza sobie nienależne prawa, w tym prawo decydowania o tym, czy i kiedy zbierze się Rada. Jego (a właściwie nie jego, bo go nie ma ) rola powinna ograniczyć się do zamówienia sali obrad, zorganizowania cateringu oraz lizania kopert i znaczków pocztowych. Teraz mamy cyniczne wykorzystywanie niedomówień statutowych z wyłączoną logiką interpretacji kontekstu. Niedomówień prawdopodobnie spłodzonych celowo w ślesińską noc zjazdową przez mec. Rukata , kiedy to ostatni raz manipulowano przy statucie likwidując przy okazaji niewygodną ograniczoną kadencyjność prezydenta i sąd honorowy. Wtedy to prezydent Sabat wziął leciwych wiekiem delegatów na wytrzymałość, rozładował im długimi przemówieniami aparaty słuchowe, a gdy już nie słyszeli, nad ranem pokazywał im swoim przykładem, jak mają prawidłowo głosować . Taki stan prawny pozwala nieumocowanemu na dziś prawnie Tadeuszowi Sabatowi kpić z Prezydium Rady. Bo władzę ma Rada, a nie jakieś tam prezydium. Rada, która bez zgody trupa politycznego nie zbierze się nigdy. A jak nawet się zbierze, to tylko Tadeusz Sabat zna prawdę o mandatach obecnych na sali członków Rady, więc jak mu się coś nie spodoba - rozgoni z mecenasem to towarzystwo strasząc karą za fałszowanie mandatów. Do zjazdu pozostały dwa miesiące. Wacław Rukat zapewnie ten "zwykły" Zjazd też w ostatniej chwili odwoła, tak jak odwołał ostatni zjazd nadzwyczajny. I nie musi tak jak poprzednio specjalnie uzasadniać swej decyzji.
  3. Dwa następne dokumenty postanowiłem zestawić razem, bo to swego rodzaju komplet. W pierwszym piśmie Pan Skolimowski jako świeżo upieczony Przewodniczący Rady (pamiętajmy losy Romualda Dąbrowskiego i długi czas tylko pełnienia obowiązków przez Kolegę) grzecznie zwraca się do Zarządu o sfinansowanie zgodnie ze statutem i regulaminem Rady PZP opinii prawnej gdzieś poza Rukatem, Kozakową i KORKiOR. Z tego wynika, że śmie on wątpić w rukatową interpretację jaruzelitowego prawa kółkowego regulującego żywot pszczół, pszczelarzy, rolników i gospodyń w RP. Mecenasowi zapewne już nie raz zapłacono z kasy PZP za buble prawne knocone na zamówienie. A tu masz babo placek - Przewodniczący Rady wierzga i chce pieniędzy będących w wyłącznej dyspozycji Grupki Trzymającej Władzę (GTW). Odpowiada mu po kilku dniach (z powodu migreny naczelnego członka organu?) wicek naczelnego członka migający się przed przejęciem władzy. Tym bardziej, że teraz, po wpuszczeniu Piotra Krawczyka w kanał jest jedynym kandydatem do apiwładzy.. Z odpowiedzi w/w dyrektora jedynego w galaktyce ApiTechnikum wynika, że, że Kolega Skolimowski niepotrzebnie się wychyla nie rozumiejąc swego miejsca w szyku. Że wydaje mu się, że będąc najwyższym organem władzy w PZP w okresie międzyzjazdowym może zwracać uwagę członkom organu. W tym jego emanacji - wiceprezydentowi podpisującemu pismo za cały jednogłośny Zarząd - a więc i za Przemysława Szeligę z wykatapultowanego Krakowa. Można wyczytać między wierszami, że Przewodniczący Skolimowski powinien okazać wdzięczność nauczycielowi za udzieloną lekcję. W takich okolicznościach wiceprzewodniczący tejże Rady zamawia stosowną prywatną ekspertyzę za zapewne prywatne pieniążki z własnej emerytury. Jakżeż on musiał być pewnym wałka na tym jego etapie. Szkoda, że tylko on. Tak dochodzimy do konfliktu w interpretacji prawa Rukat - Moczulska. Ja stawiam na mec. Moczulską. Według wniosków z jej druzgocącej opinii i Tadeusz Sabat i Wacław Rukat powinni własnymi ręcami i palcyma udusić się przed lustrem przy goleniu z powodu przerażającej amatorszczyzny swego działania. Kolega Przewodniczący Rady kryguje się tupnąć. Jest świadom swej niepełnej legitymacji wyborczej, a wcześniejsze potraktowanie swego poprzednika Romualda Dąbrowskiego przez T. Sabata przecież pamięta. W sumie, gdyby nie łaskawa zgoda dyktatora Tadeusza Sabata na zwołanie posiedzenia Rady, nie miałby szansy na swe stanowisko i dalej byłby tylko wickiem p/o. Panowie, ten bałagan trzeba posprzątać przed zjazdem!
  4. To co piszesz trzyma się kupy i świadczy o znajomości statutu przez członków organu, oraz o komisji statutowej, z powodu impotencji której Wacław Rukat musiał odwołać ostatni planowany Zjazd Nadzwyczajny - Statutowy.. Mam nadzieję, że w listopadzie Zbigniew Wach, Tadeusz Kwaśniewski (mój krajan) Koledzy: Sobczak i Sęczyk staną na wysokości zadania i zaproponują pod batutą mec. Rukata sensowną naprawę statutu PZP. Na Janinę Kozak nie liczę. Według mnie lepiej sprawdza się i czuje w kółkach rolniczych.
  5. Chyba nie masz racji. W obu przypadkach chodzi o odwołanie z funkcji, a nie z członka organu. Na witrynie PZP w niedawno aktualizowanej zakładce "władze" Piotr Krawczyk jest na dziś zwykłym członkiem organu.Takim samym zwykłym członkiem organu jest według mac. Moczulskiej prezydent uzurpator Tadeusz Sabat.. Jest on jednocześnie prezydentem - elektem - uzurpatorem, gdyż nigdy nie składał podczas swego pontyfikatu przysięgi na sztandar na wierność statutowi, co powinno być uwzględniane podczas osądzania jego win. Również podczas osądzania wartości samego sztandaru PZP. Dla mnie ta ocena moralna przechodzi również na krzyż kawalerski i krzyż oficerski w klapie solenizanta. A więc pośrednio na innych prezydentów, którzy ich używali w swych politykach kadrowych. Cała ta zadyma widocznie wzmacnia legitymację tego wysoce oryginalnego prezydenta do bycia czlonkiem rolniczej Rady Dialogu Społecznego, a jeszcze lepiej - Rady Ocalenia Narodowego...
  6. Następny ciekawy dokument sabatejskiej, klasycznej, rukatyzowanej damokracji pszczelarskiej: Tak dla porządku: § 18 statutu PZP 1. Członek organu Związku może być odwołany przed upływem kadencji. 2. Odwołanie członka organu Związku może nastąpić wyłącznie w głosowaniu tajnym, po uprzednim umożliwieniu wysłuchania zainteresowanego. 3. Członka organu Związku odwołuje się w trybie właściwym dla jego wyboru. Taaak, wiceprezydent został odwołany przed upływem kadencji, został wysłuchany z dużym zaciekawieniam, w głosowaniu tajnym, w trybie dokładnie takim samym, w jakim został powołany. Powołany dekretem, czy może jednak wybrany w głosowaniu? Ot dylemat... Zjazdowi i Radzie nic do tego. Wam pszczelarze też nic do tego, do powiedzmy stosunku głosów za i przeciw, czy powodów. Brakuje podpisu Przemysława Szeligi z postexitowego WZP Kraków - nie dojechał?. Bo nieważny podpis wygaszonego członka organu jest na czele autografów. Członek organu powołał sobie wiceczłonka organu, to se go i odwołuje. Członek, organ... Zaczynam się gubić: - organizm onanisty, czy onanizm organisty? Ważne, że odwołany członek organu pozostaje nadal członkiem organu, ale już jako zwykły członek organu (musi oddać prezydentowi, który zrezygnował ze swego stolca dla jaj swój stempel wiceprezydenta). ---------------------------------------------------- p.s. - uchwała zarządu PZP składa się z paragrafów. Żeby czytającemu kolana się lepiej zginały. Analiza logiczna punktu 2 paragrafu 18 statutu PZP prowadzi do wniosku, że degradacja Piotra Krawczyka jest nieważna, ponieważ nie umożliwiono mu (nie zmuszono go do) wysłuchania płomiennego przemówienia zainteresowanego jego wypierdzieleniem T. Sabata. Dom wariatów..
  7. Czy Tadeusza Sabata stać na rezygnację z mandatu na Zjazd wycyganionego z takim mozołem i popeliną w bielsko-bialskim Bartniku?. T. Sabat pozornie wyślizgał się Krakexitem z kary dyscyplinarnej za rozbijanie jedności pszczelarskiej nałożonej na niego przez sąd honorowy WZP Kraków i ciążącej do dziś. Formalnie patrząc były prezydent powinien w takim przypadku zostać wpuszczony na salę zjazdową w celu złożenia sprawozdania ze swej przerwanej prezydentury i odpowiedzenia na zadane mu z sali pytania. Po tym, po rozdaniu autografów, powinien opuścić salę obrad. Opuścić też rączki bez gestykulacji i bez tradycyjnego oblegania mikrofonu, lub co najwyżej odwołać się do Zjazdu od wyroku krakowskiego sądu. Ale to sprawa honorowa, a na tych T. Sabat się zna, ale jakoś tak słabo. Poza tym tych pieniackich Krakusów na zjeździe już nie będzie (no może tylko Przemysław Szeliga). Teraz dzielny pszczelarz z Andrychowa T. Sabat będzie walczył o swą prezydenturę jak gen. Jaruzelski o niepodległość PRL, nie zgadzając się na zwołanie posiedzenia Rady PZP. Wtórować mu będą osoby zainteresowane utrzymaniem w wiecznej dyskrecji historii operacji bankowych na kontach PZP: Janina Kozak, Roman Kowalak i pani Halina - biuralistka. A Zjazd można po tym spokojnie przeciągnąc do wiosny, tak jak został o ponad pół roku przeciągnięty ostatni zjazd w Boguchwale. Zachęcam Kolegów z Bartnika do przemyślenia swego wyboru delegata i trybu, w jakim do niego doszło. W ramach przedzjazdowych remanentów i by nie demoralizować młodzieży pszczelarskiej i nie spowodować następnych exitów. Ja też chciałbym , tak jak andrychowscy pszczelarze, być dumnym ze swych delegatów. Bo delegatów mamy takich, na jakich zasługujemy.
  8. ciąg dalszy dokumentu: Wszystko wskazuje na to, że na dzieńdobry Tadeusz Sabat smyknął organizację na trzy pensje prezydenckie o tajemniczej wysokości, na diety za wyjazdy i koszty reprezentacyjne goszczących go WZP/RZP. Ciekawe, ile pszczelarzy będą kosztować jego od początku lipca nieważne decyzje gospodarcze i kadrowe. Życzę Radzie szybkiego zakończenia tego cyrku ośmieszającego całe środowisko, roztajnienia finansów PZP i sytuacji Domu Pszczelarza.
  9. Początek zapowiadanej opinii prawnej. Opinię zamówił wiceprzewodniczący prezydium Rady nie dowierzając mecenasowi Rukatowi. Słusznie! C.d.n. w następnym poscie.
  10. Myślę, że pszczelarze mają prawo wiedzieć, co się dzieje w wiodącej organizacji, która reprezentuje ich interesy przed władzami RP, UE i poza granicami UE - aż do granic pochodzenia miodów w mieszaninach. Postaram się w tym wątku wpuścić trochę światła do mrocznych gabinetów na Świętokrzyskiej i sejfów Zarządu PZP. Aby ułatwić analizę logiczną, skany dokumentów będę wklejał w następnych postach w kolejności ich powstania, lub logiki analizy wydarzeń. Powinienem zacząć od żółtego papieru abdykacji, ale daruję go sobie, bo był opublikowany na forum, jak i na łamach organiku prasowego PZP. Mówiąc o forum, mam na myśli to forum, bo jak na razie nie do pomyślenia jest forum PZP. Ale mam nadzieję, że to niebawem się zmieni. Teraz protokół z kwietniowego posiedzenia Rady PZP, przed którą to pan prezydent złożył swój żółty papier abdykacyjny. Bardzo proszę się zapoznać, nie narzucam interpretacji swym komentarzem. Proszę również nie pytać, co ukradziono skarbnikowi, bo tego na razie nie wiem. Po posiedzeniu Rady odbyło się posiedzenie Zarządu, na którym pan Sabat zrezygnował z rezygnacji dla jaj, po czym zdekompletowany Zarząd podjął dziwaczną uchwałe rukatyzując prawo. W następnym poscie opinia prawna niezależnej kancelarii adwokackiej oświetlająca jaskrawym światłem podsuwane nam rozumienie władzy i praw prezydenta według seniora palestry KORKiOR - Wacława Rukata. Panie Wacławie, najwyższa pora odpocząć.
  11. robinhuud

    Nosema ceranae.

    Mam nadzieję, że Mariusz Janik, który te pierdoły wypisuje nie ma nic wspólnego z Janikami pszczelowolskimi. Bo jak ma - to tragedia! Wygląda na to, że dr Aneta Ptaszyńska z Zakładu Botaniki i Mykologii Wydziału Biologii i Biotechnologii UMCS jest po podobnych studiach, jak dr hab. Monika Fliszkiewicz z wątku o wirusie zdeformowanych skrzydeł. Czyżby Tadeusz Sabat rzeczywiście wybrał do Rady Naukowej PZP najlepszych uczonych jakich mamy?. Fajne jest to ich wyniosłe milczenie w mediach. Czy ktoś spytał w Lidzbarku Warmińskim podczas konferencji miejscową apisławę o wyniki badań ABvarC wykonanych na UWM na zlecenie Baldan International? Można zrozumieć powody unikania wypowiadania się nauki w sprawie testowania na uczelniach przemycanych leków, bo przemytnik może nie powołać do Rady, lub narobić problemów w gabinecie premierki (patrz przypadek dr Pohoreckiej). Czy cała ta dziwaczna Rada o niesformalizowanej strukturze i regule działania podlega człowiekowi z bardzo skromnym wykształceniem? A może członkostwo w Radzie wiąże się z prawem pierwokupu majątku polskich pszczelarzy? Rozumiem, że członkowie Rady są powoływani i odwoływani ustnym dekretem prezydenta. O co tu chodzi? Czy na tym polega dialog społeczny w rolnictwie pod przewodnictwem MRiRW Z. Jurgiela? Jak tak dalej pójdzie, to członkostwo w Radzie może stać się powodem do wstydu.
  12. NIK nie może łamać prawa - ustawy o kółkach i gospodyniach. Mógłby skontrolować kasę PZP tylko w wynku uchwały komisji rewizyjnej proszącej NIK o taką kontrolę. W nawiązaniu do przedostatniego wpisu, gdzie Karpacki odpowiada jokazowi nt nierozliczanych pieniędzy z szemranych akcji "SOS dla DP",-chciałbym tylko uzupełnić, że podpis gen. Jaruzelskiego, wycierającego sobie na egzekutywie gębę księdzem - pszczelarzem widnieje pod ustawą z 1982 roku, która tak kiedyś napędzała budowniczego księdza dr H. Ostacha, a dziś napędza Tadeusza Sabata, Janinę Kozak i prawie całe polskie pszczelarstwo (prawie - robi róznicę). Być może księdza Ostacha nakłoniła do przewału SB, która jak zawsze musiała by coś z tego mieć, ale nie znalazłem jak na razie na to dowodów. Za wycyganione "na Dom Pszczelarza" pieniądze ksiądz prywatnie kupował kolejne działki w Kamiannej, zadłużał im hipoteki i budował równolegle z DP jego prywatny dom Filipa i inne budynki. Na koniec piramidy zamówił u architekta projekt Światowego Centrum Apiterapii z lądowiskiem dla śmigłowców - jako jego prywatnej własności (działka za budynkiem Filipa). W końcu przepisał cały swój osobisty majątek (w tym wcześniej podarowaną strażakom remizę, dom Filipa itd budynki i grunty) pani Władysławie Rojek, matce dzisiejszej właścicielki spuścizny po księdzu - Urszuli Rojek. Pewnie to dalsza rodzina księdza, bo takowej oficjalnie wg wikipedii nie miał. Pani ta na dziś kolejno oddłuża działki negocjując z bankami długi. A sługa boży Henryk zakończył pracowity żywot w robotnicze święto 1 maja w Domu Opieki Społecznej w Gorlicach. Pod koniec życia był często widywany na piwku z prądem w bufecie na dworcu, osamotniony i gnębiony przez sumienie. Obdarowani jakoś o nim zapomnieli i nie przejęli się hipotecznym zapisem o "dożywociu" w podarowanym im budynku naprzeciwko DP . Dopiero po śmierci przypomniano sobie o nim w PZP, bo potrzebny był mit dla zasłony dymnej nad finansami zarządu. Z tego co wiem, jego imię zostało niedawno zdjęte z muru DP. Pewnie żeby nie było niezręczności przy ewentualnej prywatyzacji. Poniżej data zmiany właścicielki majątku po księdzu. http://parafia.bobowa.pl/z-ksiag-parafialnych/zmarli/zmarli-29 rok 2015 pozycja 24. Na filmie impreza organizowana przez aktualną włąscicielkę znacznej części poostachowych gruntów kamiańskich z dobrodziejstwem ich hipotek - sopran koloraturowy opery wiedeńskiej - Panią Urszulę Rojek. W tle artystki często Dom Pszczelarza. p.s. Dla nerwowych - niczego nie sugeruję. Podaję tylko fakty zawarte w dokumentach sądowych i kościelnych, które mogę łatwo zalinkować. Na koniec dla zasmuconych zagadka: jaka jest róznica między egzekutywą, a prezerwatywą? Prawidłowa odpowiedź - do tej ostatniej wchodzi tylko jeden.
  13. Trochę odbiegając od tematu wątku dodam taki wtręt: Kolego Karpacki, jeżeli to nie koszmarny zbieg okoliczności, to zdaje się można porozmawiać z inż. Zbigniewem Sudnikiem pod numerem tlf. 606 828 689, lub pomailować na emaliernię: sudnikz@op.pl Bo spadzią po 52 zł mając swoją to Kolega chyba nie jest zainteresowany. Albo będąc na Dolnym Śląsku wybrać się nad Nysę Szaloną do Bolkowa i pogadać o starych Polakach, obejrzeć medale i dyplomy za bohaterską obronę Domu Pszczelarza i jego hipoteki. Ja przykładowo jutro zadzwonię w sprawie wysyłających widokówkę w czerwcu 85 i rozpocznę rozmowę: czy mam przyjemność z byłym dyrektorem Domu Pszczelarza?. https://biogo.pl/pl/p/Miod-wielokwiatowy-nektarowy-540g-Rodzinna-Pasieka-Sudnik/22305 Można też na miejscu skorzystać z apiterapii i uspokoić skołatane nerwy. http://rzetelnefirmy.com/firma/140803/sudnik-zbigniew-rodzinne-gospodarstwo-pasieczne-osrodek-apiterapii.html#disqus_thread Szkoda, że nikt nie pomyślał, by zaprosić wszystkich dyrektorów Domu Pszczelarza do Lidzbarka Warmińskiego. Byłaby okazja zebrać komplet autografów. Od Sudnika, do Kowalowa. Na zdrukowanym z netu dokumencie hipoteki tego obiektu. To byłoby bezcenne, bo za resztę można zapłacić plastikiem.
  14. robinhuud

    Wiadomość dnia.

    Dom Pszczelarza sprzedany na Allegro!!! Jak go zobaczyłem, to pomyślałem: pędem nabędę w trybie "kup teraz" bo jeszcze jaki stołeczny apiginekolog mnie przebije. Czerwiec 85. Ciekawe zdjęcie świeżo wybudowanego Domu Pszczelarza. Wtedy Kamianna znajdowała się jeszcze w Pieninach, a główne wejście odwrotnie niż dziś - na zapleczu. Widokówka sygnowana przez H i S Sudników. Nazwisko jakby w pszczelarstwie znane. Rodzinka dyr. Zbyszka na wywczasach? Pewnie oszczędzali tak kartki na mięso. http://allegro.pl/kamianna-dom-pszczelarza-nowy-sacz-pieczec-i5097501741.html
  15. Kolega podlanem zdaje się konfabuluje. Wszyscy znamy bohaterską postać wybitnego autorytetu w dziedzinie pszczelarstwa Tadeusza Sabata, który już w 2007 roku w ciągłych procesach prokuratorsko-sądowych bronił i do dziś tak broni (ostatnio przy pomocy najnowocześniejszej metody NMR, którą w garażu opanował do perfekcji) polskie pszczelarstwo w związku ze sprowadzeniem do Polski "podróbek", miodów z nazwy, a które nic nie mają wspólnego z prawdziwymi miodami naturalnymi. Nawet w tym calu zdaje się przyjął Huzara i jeszcze paru tam do PZP. Podobnie jak dyrektor Sudnik bohatersko nie dopuścił do sprzedaży za grosze Domu Pszczelarza, który to chcieliśmy z Karpackim sprzedać pewnemu ginekologowi apiterapeutycznemu. Oni by dwaj oba cwaj (SS = Sabat + Sudnik) dla dobra pszczelarstwa ojczystego już dawno załatwili na cacy tego sugerowanego szkodnika Parszewskiego. Szczególnie teraz - z kasztelewiczowsko - sabatyjskiej pozycji członków Rady Dialogu Społecznego Rolnictwa. Jestem pewien, że za mądrej i wyjątkowo długiej prezydentury T. Sabata wzrosły znacznie podawane pod koniec tekstu parametry %-owe zapylania roślin przez pszczoły i antyreumatyczne właściwości jadu. http://www.niedziela.pl/wydruk/51321/nd Wzruszający tekst Tadeusza Grygiela z 2007 roku z wyjątkowo wiarygodnego źródła: Szczególnie dużym zainteresowaniem cieszyło się wystąpienie Prezydenta Polskiego Związku Pszczelarzy, wybitnego autorytetu w dziedzinie pszczelarstwa Tadeusza Sabata, który wspaniale i wyczerpująco omówił stan polskiego pszczelarstwa, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej, jak i pszczelarstwa światowego. Przedstawił ambitne plany, które są do zrealizowania w powiększeniu polskich pasiek, m.in. o zaopatrzeniu w paszę do podkarmiania pszczół oraz w lekarstwa. Mówił o promocji polskich miodów i innych produktów pszczelich, które są zaliczane do najlepszych i najzdrowszych na świecie. Poinformował o ciągłych procesach prokuratorsko-sądowych, w których bronił i broni polskie pszczelarstwo w związku ze sprowadzeniem do Polski "podróbek", miodów z nazwy, a które nic nie mają wspólnego z prawdziwymi miodami naturalnymi. Zaprosił na XXV Ogólnopolskie Dni Pszczelarzy w Sielinku k. Poznania (odbyły się 14-16 września br.). Dyrektor Domu Pszczelarza Polskiego w Kamiannej, pełnomocnik Polskiego Związku Pszczelarzy mgr inż. Zbigniew Sudnik opowiadał, jaką heroiczną walkę stoczył w obronie tego wspaniałego obiektu, który miał za przysłowiowe grosze dostać się w obce ręce. W wystąpieniach i dyskusjach przesiąkniętych patriotyzmem podkreślano, że polskie pszczoły są wyjątkowo łagodne i pracowite, zapylając w 80% pożyteczne rośliny, a tym samym przynosząc ogromny urodzaj, że miód jest nie tylko wspaniałym pokarmem, ale doskonałym lekarstwem, jak i jad pszczeli, który w 90% zapobiega i leczy choroby reumatyczne. Wydawało się, że duch wielkiego pszczelarza, którego 100. rocznicę śmierci uroczyście obchodziliśmy w zeszłym roku, światowej sławy ks. dr. Jana Dzierżonia, wielkiego patrioty Polaka, który położył podwaliny pod współczesne światowe pszczelarstwo oraz odkrył nieznane zjawiska z życia pszczół, wciąż jest z nami!
  16. OK, a więc ad rem: We wrześniowym numerze PP ukazała się seria artykułów pisanych - bez obrazy - przez prostych pszczelarzy bez imponujących ciągów znaków alfanumerycznych przed nazwiskami: Tadeusza Sabata, Ryszarda Wolskiego, Zdzisława Zieniewicza i Henryka Osiewalskiego. Z artykułów tych, jakby napisanych na zamówienie, wypływa morał: z polskich pasiek rozlega się wołanie o kumafos. Jak mantra powtarzany jest wniosek o nieskuteczności amitrazu wypływający m. In. z analizy naukowej listów napływających podobno masowo do redakcji PP. Autorzy pokpiwają sobie z naszych naukowców. Żaden z autorów nie przedstawił jednak przekonującej metodyki dojścia do tak radykalnego wniosku o amitrazie. Moim zdaniem, nawet jeżeli jest w tym cień racji, to chciałbym zaopatrywać się w lek oparty na kumafosie legalnie, u lekarza weterynarii. Nie po bazarkach, spod plandeki i na hasło. Chciałbym otrzymać przynajmniej paragon jako dowód zakupu, a nie nabijać kabzę przemytnika. Chciałbym z dumą wpisywać zabiegi wykonane nim do zeszytu leczenia pszczół, jaki mam obowiązek prowadzić. Absolutnie nie chcę uzależnienia zdrowia mych pszczół od nieregularnych, służbowo - przemytniczych wycieczek prezydenta PZP do krajów na peryferiach Unii, od ślizgających się między celnikami przesyłek z USA z czekmajtami + (od pszczelowolaka - niejakiego Alexa Bajana - handluje kumafosem i nie tylko na Allegro), od prymitywizmu ekstrakcji zawartego w nich kumafosu prezentowanego na filmie You Tube reżysera i odtwórcy roli głównej Zdzisława Zieniewicza o chałupniczej produkcji leków weterynaryjnych. Zdzisław Zieniewicz opowiada, jak naukowcy prowadzili z nim ćwiczenia z chemii, że podejmował decyzje o syntezie polskiego kumafosu, że przyczynił się nawet do rozpracowania genomu człowieka i pszczoły. Gratuluję wyobraźni. Z podpisu na końcu artykułu wynika, że Pan Zieniewicz raczej nie ukończył studiów, które być może zaczął. Jeżeli tak, to przynajmniej ma maturę, czego nie można powiedzieć o autorze pierwszego artykułu - wstępniaka. Zieniewicz przyznaje się do dilerki kumafosu (czekmajtów+) w światku dziennikarzy pszczelarskich. Ponoć niewdzięcznik, niejaki Jacek Jaroń wszedł tak w posiadanie 10-u sztuk i zamiast ratować pszczoły - zapomniał nawet mu podziękować. Po czym na polecenie kogoś (Pani Krystyny Wyzner?) napisał bardzo źle o kumafosie w Pszczelarstwie, co ponoć dowodzi, że jest w zmowie producenckiej apiwarolowców. Zadzwoniłem do Jaronia, by go opierdzielić za lobbowanie Biowetu Puławy. Poplotkowaliśmy troszeczkę. Coż mi Jaroń odpowiedział? Ci co Jaronia i jego cięty języczek znają nie zaskoczy odpowiedź. Jaroń swierdził, że nie zamierza polemizować z autorem, który publikuje w piśmie, którego on nie czyta i nie zniżyłby się do napisania sprostowania w "PP". Z uwagi na formę wypowiedzi p. Zieniewicza uznał, że najbardziej trafną odpowiedzią będzie zacytowanie wieszcza Juliana Tuwima: âPróżnoś repliki się spodziewał Nie dam ci prztyczka ani klapsa. Nie powiem nawet pies cię jebał, bo to mezalians byłby dla psa." Cytuję z pamięci: "Osobiście ubolewam, że mają odwagę do wypowiedzi na temat kumafosu ludzie, którzy publicznie głoszą, że go stosują i stosują inny niedozwolony preparat - sole cimiazolu. Pan Zieniewicz jeździ z wykładami i wprowadza w błąd pszczelarzy. Tym samym wchodzi w kolizję z prawem. Powiatowy i wojewódzki lekarzu weterynarii! - weź się do roboty i skontroluj pasieki p. Zieniewicza, zażądaj "papierów", w których powinien (jak każdy pszczelarz)zamieścić dane kiedy i czym warrozę zwalcza. Pobierz króbki miodu wosku, etc. Do badań na zawartość niedozwolonych substancji." Wychodzi na to, że redakcja PP, oficjalnego organu prasowego PZP programowo publikuje teksty łamiące prawo i próbujące wybielić przemytniczy proceder we władzach PZP, zamieciony jak na razie pod dywan.
  17. Lista mych retorycznych wątpliwości: Z PZP występuje bardzo duża kielecka organizacja, macierzysta dla Janiny Kozak - przewodniczącej komisji rewizyjnej PZP i będącej z ramienia PZP we władzach KORKiOR. Pani Kozak nie potrafiła zapobiec Kielexitowi. Aby zachować mandat na zjazd PZP - nasza sympatyczna bohaterka przenosi się elegancko i z gracją do Koła Pszczelarzy w Zagnańsku. Z PZP występuje WZP Kraków. Z tej organizacji miał mandat zjazdowy prezydent Tadeusz Sabat. Aby nie pozostać bez mandatu T. Sabat przenosi się całym swym macierzystym andrychowskim kołem do "Bartnika" - Bielsko Biała. Na zebraniu sprawozdawczym zaskoczeni pszczelarze dowiadują się, że to zjazd nadzwyczajny, który musi (bo się udusi) wybrać dodatkowego delegata na zjazd, bo organizacja się powiększyła o andrychowiaków (wg Ordynacji 1 delegat na 200 pszczelarzy, a andrychowiaków przybyło tylko około 70). Zupełnie zignorowano fakt, że wcześniej wybrano demokratycznie delegata zapasowego, Pana Franciszka A, na własnie taką, lub podobną okoliczność. Ale cel uświęcił środki i szczęśliwie wybrany akurat T. Sabat uważa, że ma demokratyczny mandat, mimo, że nie potrafił zapobiec Krakexitowi. Z PZP występuje WZP Kraków. Do tej organizacji należy Przemysław Szeliga, członek zarządu PZP. Uważa on, że nic się nie stało i nadal uczestniczy w obradach zarządu i pewnie bierze udział w podejmowaniu uchwał. Twierdzi on, że jego mandat wygaśnie po stosownej uchwale Rady PZP (rozmowa tlf). Rada PZP się nie zbierze, bo nie ma na to zgody pana prezydenta, który o tym wg głupiego statutu decyduje. Aby na złość prezydentowi (który zresztą dla jaj na piśmie zrezygnował ze stolca) zebrała się Rada, potrzeba 1/3 głosów "za" wszystkich organizacji członkowskich PZP. Problem w tym, że skład PZP jest tajny i tylko pan prezydent wie co znaczy ta jedna trzecia. Pan prezydent nie zamierza się tą wiedzą podzielić ani na witrynie PZP, ani w swym organiku prasowym (bo wstyd Oriona, Huzara itp?). Pan Szeliga będzie więc w zarządzie PZP do zjazdu, na który dziś nie ma mandatu. To nie problem, proponuję mu taktyczną przeprowadzkę tuż przed zjazdem do Zagnańska, lub Andrychowa. Te trzy przykłady pokazują różnicę w klasie między zmartwychwstańcem prezydentem Tadeuszem Sabatem, a premierem Davidem Cameronem, który odebrał referendum brexitowe jako czerwoną kartkę od swych wyborców i honorowo zrezygnował ze stołka. Nasi bohaterowie z władz PZP nie uznają takich standartów. Mi się natomiast ich działalność kojarzy z gierkowskim programem "Wisła" (być bliżej koryta i pogłębić dno). W PZP tylko nieliczne WZP/RZP publikują na swych witrynach listy delegatów na zjazd oraz listy swych przedstawicieli do Rady PZP. Apeluję do pszczelarzy, by w związku ze zbliżającym się zjazdem nadzwyczajnym PZP (listopad br) porobić remanenty i ucywilizować problem. W wielu kołach pozostały do zjazdu już tylko dwa zebrania. Bez tego władzę będzie miał ten, kto liczy głosy, a na nietransmitowanym, hermetycznym zjeździe pojawią się osoby z tajnych organizacji członkowskich, które uzyskały mandaty w dziwny sposób. Jak wcześniej już pisałem - jako delegat na zjazd WZP Poznań przykładowo wiem (bo nikogo nie wybierałem, a rozpoznałem ich na zdjęciach w PP), że na obrady Rady PZP jeżdżą z mej organizacji dwaj panowie, którzy nie przeszli demokratycznej procedury przewidzianej na tą okoliczność w ordynacji wyborczej PZP. Mandaty wypisała im zdaje się Pani Halina ze Swiętokrzyskiej po telefonicznej informacji od kierowniczki biura. A jak ten problem pszczelarze wygląda u was? Panujecie nad tym, kto was reprezentuje?
  18. robinhuud

    the bee beatles

    Nie tylko pszczelarze boją się rozwleczenia chorób zwierzęcych i pasożytów, w tym małych bitelsów. Kanały rozwlekania są często zaskakujące. Czasem jednostki chorobowe i zarażony materiał biologiczny mogą zostać sprowadzone do kraju przez przemytników bez wyobraźni, lub przez handel internetowy, czego dający do myślenia przykład z bliskiej mi branży łowieckiej załączam. Ostrożne powinny być również organizacje pszczelarskie goszczące na swych imprezach pszczelarzy "dewizowych". Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł prywatnego importu z Rosji, czy skądkolwiek zimowego "padmora" pszczół, czy innych nieprzetworzonych produktów pszczelich (mleczko, jad, wosk, homogenizaty czerwiu, feromony naturalne do łapania rójek, niezdezynfekowany używany sprzęt pszczelarski itp). Że nikt nie wpadnie na pomysł wykorzystania marketowych mieszanin miodowych z różnistych krajów jako suplementu paszy dla swych pszczół. Niebezpieczne może być nawet zostawienie niezakręconego słoika (wyrzucenie nieumytego na śmietnik) z takim mieszanym miodem i wywołanie w ten sposób rabunku. Czy mieszanie miodów z nieokreślonych państw nie powinno być z tego powodu w Unii zabronione? Taka praktyka kojarzy mi się z importem nieokolczykowanego bydła rzeźnego. CWD została przywleczona do Skandynawii niedawno z kontynentu północnoamerykańskiego. Nie wiemy też skąd sie wziął ASF u dzików przy wschodniej granicy Polski. . 2 a.pdf 3 a.pdf
  19. No to wyguglowałem Ci "saszetki" miodowe (przewiń w dół): http://www.pszczelarz-kozacki.pl/pl/produkty/saszetki-miodowe Pasuje? Możesz sam wyguglować Sądeckiego Bartnika. Zadzwoń, może wyprodukują Ci z potrzebnym logo i sensowną zawartością.
  20. robinhuud

    reakcja po apiwarolu

    Jest parcie społeczne na inhalacje amitrazem. Dla desperado rozpakowany apiwarol po 100 zł bez recepty, gwarancji i refundacji. Zapewne bez ulotki jak stosować.Trzej wybitni specjaliści z branży pszczelarskiej skorzystali... http://allegro.pl/apiwarol-tabletki-i6450784238.html?reco_id=fc02c7a7-6d15-11e6-9fec-56847afe9799&ars_rule_id=201&bi_s=archiwum_allegro&bi_m=reco&bi_c=Product ------------------------------------------------------------------------------------------------------------ dopisuję: - widzę, że około 18.00 (mój wpis jak widać około 14.05) niejaki "Borodinowski" z Włosania pod Krakowem wyniósł się gwałtownie ze swym dziadowskim handlem z Allegro. Pozostał tylko smród amitrazy. Czyżby bywalec forum Polanki?
  21. Materiał prasowy z Bałtowa: http://www.lokalnatelewizja.pl/wiadomosci/11908,ix-swietokrzyskie-swieto-pszczoly Filmik do obejrzenia niestety po upierdliwej reklamie. Ateno, co do honey sticków - zgodnie z polankową zasadą - zrób je sobie sam .
  22. robinhuud

    reakcja po apiwarolu

    Kilka zdań dla tych, którzy muszą aż się uduszą stosować apiwarol: Większość dmuchawek nie spełnia swej roli, a jeszcze pogarsza sprawę. Do ula nie można tylko dmuchać. Ul to nie dętka i nie przyjmie puchnąc powietrza z dmuchawki. Przy szczelnym ulu i silnym dmuchaniu uniesie się daszek i popuści dymku w stronę dmuchającego. Dmuchawka musi dmuchać dokładnie tyle powietrza, ile zassie z ula. Musi więc mieć przewód wydechowy z tlącą się na jego końcu tabletką i przewód ssący - pobierający powietrze z ula. Wtedy nie będzie ucieczki oparów szczelinami ula i nie będzie kondensacji amitrazy w relatywnie chłodnym kanale doprowadzającym dym do ula (to wada wszystkich spotkanych przeze mnie dmuchawek w handlu - zmniejszenie skutecznej ilości substancji czynnej w zabiegu). Zrobiłem sobie własną dmuchawkę za drobne pieniążki z pudełka plastikowego, przegrody z wentylatorkiem od procesora komputerowego i dwóch płaskich kawałków aluminiowej szyny do LED. Na końcu przewodu dmuchającego przynitowałem mały, płaski koszyczek z siatki stalowej (z filtra od zmywarki), na którym kładę tabletkę i podpalam ją tuż przed włożeniem do wlotka. Obdmuchiwana powietrzem podpala się i spala w całości zawsze. Całość pouszczelniałem wysokotemperaturowym silikonem. Chciałbym zaznaczyć, że apiwarolu używam bardzo rzadko, nigdy nie więcej niż jedną tabletkę na jeden ul w pasiece. Jest to jeden z wielu sposobów diagnozowania skali porażenia warrozą, jaki stosuję. Diagnozowania, nie leczenia! Apiwarol stosuję również sporadycznie w przypadku rójek i w innych okazjach, gdy w rodzinie brak czerwiu krytego. Zawsze tylko jedna tabletka. Mam w pasiece wszystkie dennice osiatkowane z szufladą z rowkami napełnionymi wazeliną, jako pułapkę pomysłu Kol. Karpackiego. Bez tego urządzenia spalenie jednej tabletki dla diagnozy w jednym, najbardziej podejrzanym ulu, po miodobraniu i zdjęciu nadstawek - nie ma dla mnie sensu. Z tą dennicą nie potrzeba zresztą żadnej dmuchawki. Kładę tlącą się tabletkę na blaszce z puszki po piwie w tej szufladzie i zamykam ją. Po prostu.
  23. robinhuud

    reakcja po apiwarolu

    Chłopie, ręce opadają! Cóz Ci doradzić, gdy wzorem Wałęsy - więcej o warrozie napisałeś, niż przeczytałeś. Weź przykład z niego:
  24. robinhuud

    wirus zdeformowanych skrzydel

    Kolego, sprawa nie jest tak prosta, a wikipedia zaktualizowana. Sprawę trzepaliśmy na starym forum i tam zabrała głos niezawodna dr. Krystyna Pohorecka, którą serdecznie pozdrawiam i bardzo szanuję za odwagę stanięcia w szranki z pyskaczem z forum podważającym publicznie autorytet polskich apinaukowców. Podała uzasadnienie podparte mocną literaturą, że nosemy, to jednokomórkowe grzybki, a nie jak wcześniej sądzono - pierwotniaki. http://free4web.pl/3/2,92259,225699,6846338,30,Thread.html ^robinhuud napisaÄżË/a: > Skoro już Pani doktor odwiedziła forum Polanki, > to bardzo proszę o wyjaśnienie, dlaczego w > artykule o nosemozie opublikowanym w Pasiece nr > 1/2003 pisze Pani, że nosemozę wywołuje > pierwotniak Nosema apis, pasożyt > wewnątrzkomórkowy. Kiedy nauka zmieniła zdanie, > Szanowny Panie, Mikrosporydia z rodzaju Nosema (Nosema apis i Nosema ceranae) są organizmami jednokomórkowymi o dosyć niejasnym pochodzeniu (podobnie jak inne organizmy zaliczone do typu Microsporidia). Zastosowanie metod biologii molekularnej w badaniach nad rodowodem tych jednokomórkowych wysoko wyspecjalizowanych pasożytów z grupy Mikrosporydiów zaowocowały licznymi zmianami w systematyce. Od roku 2005 Microsporidia zaliczane są do królestwa grzybów (chociaż wg niektórych analiz molekularnych grupowane są inaczej). Od tego roku również N. apis i N. ceranae uznawane są za jednokomórkowe grzyby. Dlatego w naszym cenniku na badania usługowe figuruje zapis zgodny z obecnie obowiązującą klasyfikacją " badanie w kierunku grzybówâŚ, a w przywołanej przez Pana publikacji z roku 2003 pasożyt N.apis "był jeszcze pierwotniakiem". Poniżej jedna z publikacji dotycząca zmian w klasyfikacji. Sina, M., Alastair, G., Farmer, M., Andersen, R., Anderson, O., Barta, J., Bowser, S.,Brugerolle, G., Fensome, R., Fredericq, S., James, T., Karpov, S., Kugrens, P., Krug,J., Lane, C., Lewis, L., Lodge, J., Lynn, D., Mann, D., Maccourt, R., Mendoza, L.,Moestrup, O., Mozley, S., Nerad, T., Shearer, C., Smirnov, A., Spiegel, F., Taylor, M.,2005. The New Higher level classification of Eukaryotes with emphasis on the taxonomy of Protists. J. Eukar. Microbiol. 52, 399-451). Ja o tych apinaukowcach generalnie nie zmieniłem zdania, ale podchodzę do krytyki bardziej indywidualnie - wg nazwiska. Niestety drażni mnie wyniosłe milczenie UWM z Olsztyna w temacie badań nad ABvarC, zleconych im onegdaj przez córkę argentyńskiej firmy Baldan - "Baldan International" z tegoż Olsztyna (kapitał zakładowy 5000 zł). Może coś powiedzą podczas imprezy w Lidzbarku Warm. za tydzień. Firma ta ma mieć podobno status podmiotu odpowiedzialnego dla tego niezarejestrowanego do dziś, a przemyconego do Polski przez Tadeusza S. leku weterynaryjnego.
  25. robinhuud

    wirus zdeformowanych skrzydel

    Przepraszam za to nieodpowiedzialne sugerowanie sensu wizyty u weterynarza. Ja często walę byki, bo jesterm samoukiem i uczę się czytając niedokładnie mądrzejszych we mgle. Forsa na chore pszczelarstwo tak ogólnie jest i nie ma co narzekać. Nie wiemy (dla bezbłednej diagnozy) jak wygląda użyłkowanie zawirusowanych skrzydełek pszczół adama111, a poszła na to w Krakowie ponad bańka (patrz wątek o pszczelarskich grantach). Co się stanie jak wytrujemy wszystkie pszczoły miodne? Nic specjalnego. Einstein konfabuluje. W poniższym materiale przemycana jest odważna hipoteza, że rolnicza chemia nie truje pszczół samotnic, bo nie podlegają one panu prezydentowi i kogo to obchodzi?. Pasożyty, grzyby, bakterie i wirusy jako powody nieszczęść zlewają się sympatycznej Pani dr hab.inż. Monice Fliszkiewicz w jedną smugę. I tego zapewne uczy studentów. (Albo Paweł Napieralski wylazł przed orkiestrę podejmując bez nadzoru temat przerastający go). Wojewódzki Fundusz Ochrony Srodowiska i Gospodarki Wodnej dumnie to wspiera finansowo. https://issuu.com/martajankowska1/docs/ekofaktylato2016 czytaj na str. 15, a o 400-tu tysiakach naszych złotówek na pszczelarstwo wielkopolskie - na str. 2. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Panie prezydencie, który mnie opuściłeś jak cię potrzebowałem idąc ciemną doliną i wracasz niechciany, gdy sobie poradziłem bez ciebie - jak żyć?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...