Skocz do zawartości

robinhuud

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    4 072
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robinhuud

  1. robinhuud

    Dotacje 2023

    Krążąc po necie natrafiłem na perełkę warszawską. Przeczytałem od dechy do dechy na bezdechu, co radzę innym: https://www.wzpwarszawa.pl/pl/aktualnosci/5/s/pismo-arimr-do-przewodniczacego-ds-pszczelarstwa/id/44/grupa/1/ Ktoś ma problem. Zwraca się do właściwego od spraw rozwiązywania problemów organu. Organ wyjaśnia. Jeżeli sprawa jest poważna, problemowiec zwraca się do decydenta na piśmie. Wyjaśnianie jest obowiązkiem i przywilejem władzy. Jak władza nie funkcjonuje - rodzą się demony. Są to tzw. nieoficjalne źródla władzy. Władza ma zafajdany obowiązek wyjaśnić problemy w trybie administracyjnym. Nie będę już tu marudził o konstytucyjnym pytaniu publicznym i pytaniu o publiczny pieniążek (jak na przykład kaska FPRO). Wydawałoby się, że władza pszczelarska lezy w ministerstwie i gdzieś tam po WZP/RZP bo władza PZP to już dawno fikcja. Poniżej mamy przykład krążącej korespondencji. Ktoś pisze do kogoś, ten ktoś odpowiada według jakiegoś rozdzialnika. ARiMR chce dobrze i stara się, ale minrol (przełożeni) sypią im piach w tryby i czynią nierealnymi terminy. Po przeciwnej stronie jest niedołężny starzec - przeciętny polski pszczelarz. Władza ze szczebla WZP/RZP nawet chciała mu pomóc w papierkologii, ale jak widać została zbocznikowana. Może i dobrze, bo nie jest jasna do końca sprawa czyją własnością jest refundowany sprzęt, gdy beneficjentowi zejdzie się z tego padołu przed pięciu laty od momentu gdy kopnęło go refundacyjne szczęście. Panowie ministrowie - zlitujcie się na Boga i wyślijcie do ARiMR swoje decyzje, by ci nie musieli świecić oczami i udawał władzy. Na miejscu zupełnie ostatnio niewidzialnego pana prezydenta wszystkich polskich pszczół poczułbym się takimi pismami zbocznikowanym i niepotrzebnym. A nawet przeszkadzającym innym w solidnej pracy, mimo pobierania kasy za samozatrudnienie swoje i jakiejś rodzinnej firmy "Hary" z ich składek. PZP się stacza i nie widać siły dla wewnętrznego samooczyszczenia się. Przeszkadzał Sąd, przeszkadzała Rada, została tylko do rozwalenia nic nie robiąca Komisja Rewizyjna. Na zjeździe wyprowadzającym sztandar, bo kończy się czas na żarty. Panowie politycy. Ja skromny polski pszczelarz przepraszam Was za to. że jestem za głupi, by wyłonić w demokratycznym państwie jakąś reprezentację środowiska pszczelarzy potrafiącą sensownie współpracować z Wami - władzą wykonawczą, ustawodawczą, sądowniczą i z mediami. Mamy męża stanu - samozwańczego prezydenta, który przywłaszczył sobie prawo bicia medali, karania i wyróżniania, ale nie potrafi pokierować rozlatującą się organizacją.
  2. Pszczelarze Warmii i Mazur, nie bójta się fundacji! Ona statutowo wesprze miejscowy biznes! Fundacja "Dumni z Elbląga" zarejestrowana w sądzie wiosną 2022 - jednoosobowa. Bez kapitału. KRS 0000964530. Jedno nazwisko - Kamil Nowak. Nie znacie? Podobno kumpel z liceum Szefa Rządowego Centrum Legislacji Stefana Rządcy. Fundacja nie ma nic wspólnego z pszczelarstwem za wyjątkiem wpisanego w statut wspierania miejscowych przedsię biorców. Nie marzą o niczym innym jak pomoc Ukrainie. Pewnie poprzez sprzedaż ichniego miodu. Fundacja Dumni z Elbląga, jedna z bardziej enigmatycznych beneficjentek ministerialnych dotacji. Założona zaledwie w kwietniu 2022 roku, jesienią otrzymała od MEiN 2,186 mln zł na zakup nieruchomości i wyposażenia. Karczowiska Górne 11.
  3. Środek ciężkosci polskiego pszczelarstwa przenosi się pod Elbląg. Fundacja "Dumni z Elbląga" kupuje dla ministra Czarnka w Karczowiskach domek pszczelarza: https://tvn24.pl/premium/willa-plus-dotacje-ministra-przemyslawa-czarnka-na-zakup-nieruchomosci-6709936?premiumCode=86912cba4dd1a3c9a3f21438f16c764f52e79284 https://tvn24.pl/premium/willa-plus-dotacje-ministra-przemyslawa-czarnka-na-zakup-nieruchomosci-6709936?premiumCode=86912cba4dd1a3c9a3f21438f16c764f52e79284 Minister Czarnek może zostać naszym kolegą:
  4. robinhuud

    Radio Warroza

    Zdaniem naukowców może to sugerować, że robotnice mogą wspomagać matkę pszczelą w budowaniu odporności nowego pokolenia przez kontakt larw z patogenem. Naukowcy zwracają uwagę, że matka pszczela – w przeciwieństwie do pszczół samotnych – rzadko kontaktuje się bezpośrednio ze środowiskiem zewnętrznym, co znacznie ogranicza ryzyko kontaktu z patogenami. Trochę to brzmi jak hipoteza, że kapo w obozie koncentracyjnym rzadko kontaktuje się bezpośrednio ze środowiskiem zewnętrznym, co mniej naraża go na zarażenia... Jestem w zakresie medycyny owadów zupełnym lajkonikiem. Słysząc zdanie, że zgnilec jest chorobą czerwiu - odruchowo przyjmuję logicznie, że larwa, poczwarka, imago to zupełne inne organizmy mające swoje odrębne medycyny. Ot taka uroda owadów. Może tak jest, że tu taktyka przetrwania gatunku poszła w kierunku szybkiego "przepoczwarzania się" , a szczególnie w zespołach żyjących w tlumie ula, czy termitiery, gdzie zachowanie higieny jest trudne.. Pozostaje wiara, że otrzymanie szczepionki sugerowanej stosowalności i metody działania jest w ogóle możliwe. Osobiście nie wierzę w cudownych Pasteurów XXI wieku pracujących w wielu krajach odrębnie. Wydaje mi się, że bardziej skuteczna byłaby zrzutka wszystkich krajów - członków Apimondii na sowitą nagrodę dla zespołu, który rozprawi się z warrozą, zgnilcami, nosemami. Tat tak, wiem że mówię o trzech zupełnie różnych jednostkach chorobowych jeżeli chodzi o ich patogeny.
  5. Dobrostan zwierząt łączony jest z ONZ-owskimi "Szczytami Ziemi", Ja jako polski ciemny rolnik spotkałem się z tym pojęciem po raz pierwszy, gdy przysłał mi wydrukowaną ksiązeczkę pan min. Marek Sawicki. Nie było to dla mnie pojęcie zdefiniowane, jakiś wyrażony w języku angielskim koncert życzeń. Dzisiaj już rozumiem bardziej dojrzale te pojęcia, czasem nawet wydaje mi się, że bardziej od ich twórców. Zrównoważony rozwój rolnictwa, według definicji ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa FAO z 1987 roku, ,,polega na takim wykorzystaniu i konserwacji zasobów naturalnych i takim zorientowaniu technologii i instytucji, aby uzyskać zaspokojenie ludzkich potrzeb i przyszłych pokoleń”. Istotnym czynnikiem zrównoważonego rozwoju jest dobrostan zwierząt definiowany przez Światową Organizację Zdrowia jako stan, w którym zwierzę radzi sobie z warunka- mi w jakich żyje: ,,zwierzę jest w dobrym stanie, jeśli (jak wskazują dowody naukowe) jest zdrowe, nie cierpi niewygody, jest dobrze odżywione, bezpieczne, jest w stanie wyra- zić wrodzone zachowania, nie odczuwa bólu, strachu ani niepokoju. Dobrostan zwierząt wymaga zapobiegania chorobom i leczeniu weterynaryjnemu, odpowiedniego schronienia, zarządzania, żywienia, humanitarnego obchodzenia się i humanitarnego uboju/zabicia. Dobrostan zwierząt odnosi się do stanu i traktowania zwierząt, które obejmuje również inne określenia takie, jak: opieka, hodowla zwierząt oraz humanitarne leczenie”. Pojęcie dobrostanu zwierząt stanowi od kilkudziesięciu lat przedmiot sporów w dok- trynie nauk biologicznych i weterynarii, ale także etyki oraz prawa. Termin ten wiąże się z takimi jakościami biologicznymi, jak stres, tolerancja, adaptacja, kondycja i homeostaza, co wskazuje, że pojęcie „dobrostan” dotyczy organizmu jako całości i ogarnia wszystkie jego funkcje, od reakcji psychicznych (emocje, odczucia) do zjawisk zachodzących na po- ziomie komórkowym. http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-16507282-6af7-4bf9-8d77-0be9a9acaced Może ustalmy na początku o czym myślimy używając określenia "dobrostan pszczół". Czy można wrzucić do jednego wora dobrostanu robotnicy, czerwia, czy matki. Bo dobrostan trutnia podczas pobierania mu spermy jest czymś oczywistym w odróżnieniu od matki potraktowanej po mechanicznym gwałcie CO2. A może minimalną komórką zasługującą na dobrostan jest dla bezkręgowych pszczół dopiero rodzina pszczela?
  6. Może i karkołomny, ale obowiązujący przeciętnego polskiego pszczelarza. Strategia przetrwania gatunku apis mellifera ma wkalkulowane wypracowanie genetycznej odporności na warrozę. Z pszczelarzami jest inaczej. Nie muszą być mądrzy. Ma być ich dużo i w wielu organizacjach. Odporności na urzędnika nie ma w genach i nie będzie. Przepszczelenie z przepszczelarzeniem i niema zgoda na programową przebudowę krajobrazu rolnego w owadzią pustynię. Pszczelarze w Polsce jako zawód ginący mają szansę przetrwać tylko w mieszaninach pszczelarzy z krajów UE i spoza niej kontrolowanych przez mieszaczy.😏 Dlatego wszyscy wstańmy i zaśpiewajmy 100 lat.
  7. robinhuud

    Radio Warroza

    Przeczytałem i jako lajkonik odpowiadam. Właśnie zakończyłem ze wzgl. na starość łażenie po lasach. Robiłem to namiętnie i uporczywie od lat 70 ubiegłego wieku - era przedwarrozowa. Środkowa Polska, Bory Tucholskie, Pomorze Zachodnie. Nigdzie w lesie po roku 2000 nie znalazłem pszczół "dzikich", a już szczególnie nieleczonych, czy podejrzanych o odporność na warrozę. Lasy cięte ostro przez ALP, w profilaktyce przeciwdziuplowej padają wszystkie drzewa "rębne" przed możliwością powstania w nich dziupli, Potencjalni twórcy dziupli tępieni są z samolotów. Głodne dzięcioły kują dziuple w ulach i ocieplonych budynkach. Wszędzie pogrodzone młodniki. Nie ma lasów - są plantacje celulozowe. Nie przekonuje mnie to gadanie o dziuplach przydrożnych, bo gospodarze dróg również tną przeciwdziuplowo, by nic nie spadło na łeb kierowcom. Resztę regulują okresowe wichury. Ceny węgla powodują masowe kradzieże drewna wszelakiego i szalone na nie zapotrzebowanie. Drewno opałowe to nie dłużyca, a właśnie to, gdzie mogłaby powstać dziupla dla pszczół. Spotkałem pszczoły w ptasich budkach i jakichś budowlach typu ambona, czy paśnik, ale były to wg mnie pszczoły uciekonierki z pasiek. Nie wierzę w dziko żyjącą w Polsce pszczołę, do tego odporną na warrozę. Przedstawione fakty, że ktoś tam, gdzieś tam - bez daty i nazwiska, sa dla mnie tylko nieśmiałymi hipotezami na poziomie chciejstwa. Rozumowanie kończy się tradycyjnie - apelem o kaskę dla naukowców. Ja im nie żałuję, ale wyniki koledzy - wyniki. Jako boczny obserwator zastanawiałem się kiedyś siedząc wieczorem nad stawem, dlaczego uciekinier z czeskich ferm futerkowych - amerykański piżmak rozmnożył się początkowo w Polsce niesamowicie, kolonizując nawet śródpolne oczka. Potem stopniowo zaczął zanikać i nie wiemy dlaczego. Dziś ciężko go spotkać. Jest takie prawo (nie pamiętam czyje) które to opisuje, jak zachowuje się sprowadzona na nowy teren egzotyczna populacja. Wiem że nie pasuje do tego sytuacja królika w Australii, ale ludzie wymusili tam analogiczny skutek środowiskowy myksomatozą. Czy ktoś bada, czy w Azji żyje jakiś maleńki dręcz obgryzający warrozę, lub jakiś inny jego pasożyt lub komensal? Może tędy droga? Nie wierzę w to, że chciwi na miód pszczelarze uznający tylko Bf wyhodują sobie wśród swobodnie latających trutni cokolwiek metodami hodowli (selekcja dzieci + dobór rodziców). Przez zachłanność na zyski i brak dyscypliny organizacyjnej. Jeszcze trochę i za tą dziką inseminację pszczół weźmie się Kościół. Złośliwi mówią, że warroza jest niezmiernie wdzięczna właśnie naukowcom za możliwość sforsowania Uralu. Podobnie jak afrykańska - za sforsowanie Atlantyku.
  8. Proszę zachować pewien dystans do tego co napisałem. Tu nie chodzi o moje przekonania, wiedzę, czy też podejście do problemu polskiej i światowej nauki. Tak mi wytłumaczyli polscy urzędnicy, w tym szczególnie weterynarze, gdy pytałem się ich o wspominane problemy błądząc po polskiej prawnej mgle. Ja dalej nie rozumiem, dlaczego ustawowo pszczoła miodna i jedwabnik są zwierzętami gospodarskimi, a dżdżownica kalifornijska i ślimak winniczek nie. Może to działa tak dlatego, aby ustawa o ochronie zwierząt nie przeszkadzała w totalnym truciu wszystkich owadów - zwierząt przecież. Stonce, komarom i slodyszkowi w polskim prawie dobrostan nie przysługuje. Nikt nie leczy ich chorób - wręcz przeciwnie - wszyscy się z nich cieszą. Każdy pszczelarz może eksperymentować na swoich pszczołach bez kwitu z komisji etyki i bez tablicy informującej, że prowadzi pasiekę eksperymentalną. Dla polskiego prawa bycie zwierzęciem polega na maniu kręgosłupa z dwoma wyjątkami. Nie ma podstawy prawnej karania za eksperymentowaniem na bezkręgowcach pszczelarza. Dobrostam świń, kurczaków, krów - OK. Ale nie robactwa! Bo nikt jakoś nie walczy o dobrostan dręcza, choć wszyscy go hodują i uodporniają na chemię. Bez jaj! Moja wiedza weterynaryjna nie pochodzi ze studiów. Zostałem ulepiony przez weterynarzy urzędników państwowych i lekarzy wet. wolnego zawodu. To dzięki nim wiem, że wosk podlega pod weterynarię wewnętrzną (służbę i wolny zawód) i graniczną, natomiast węza już nie. Bo to produkt odzwierzęcy przetworzony i polscy weterynarze nie muszą się nim zajmować. Nie wiem jak w UE, ale myślę, że jeszcze gorzej. A Pan ciągle "Ą" i "Ę" z górnej półki. Już się boję, że walnę jakieś fo pa w tym forumowym fułaje. Masz kręgosłup - należy ci się dobrostan. Nie masz kręgosłupa - sp....j, bo będę truł zgodnie z prawem!
  9. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt pszczoła jako bezkręgowiec nie jest zwierzęciem i łapie się na pewne niezdefiniowane przywileje "dobrostanowe" przypadkowo, bo gdzieś ktoś ją przemycił jako wyjątek - wśród zwierząt gospodarskich. Zapewne ustawodawcy chodzi tylko o robotnicę imago.
  10. robinhuud

    ULmonitor

    Baru pokazał "serce ula"- zaciekawił mnie. Przeanalizowałem witrynę i prawie spodobało mi się . Pomyślałem - rozejrzę się, może kupię. Może jestem upierdliwy, bo kiedyś zawodowo odczytywałem zapisy lotniczych "czarnych skrzynek". Tam nauczyłem się tego, że aby dobrze zinterpretować zapisane dane trzeba znać charakterystykę dajnika, częstotliwość próbkowania, miejsce umieszczenia dajnika na badanym obiekcie i sam obiekt. Już nie wspominam o ogólnofizycznej wiedzy czytającego dane i potrafiącego właściwie je zinterpretować. By nie pomylić walki królowych z wybuchem termobarycznym w miodni. Temperatura, waga, wilgotność - OK - normalka. Schody zaczynają się przy dźwiękach. Przeczytałem reklamy kilka razy ze szczerą chęcią zrozumienia - nie dało rady. Uzupełniłem wiedzę z akustyki. Zadzwoniłem do gościa na podany w "kontakcie" numer. https://www.serceula.pl/pl/i/Kontakt/9 Rozmówca prawdopodobnie naruszając RODO wyłudził ode mnie mój adres majlowy obietnicą, że wyśle mi informacje, których nie był w stanie wyjaśnić telefonicznie. On ma ubaw, a ja głupi obserwuję swą pustą skrzynkę mailową. Szanowny panie kolego - proszę przyjąć do łaskawej wiadomości, że z robinhuudem nie tak prosto i jak ktoś pogrywa z banitą w kulki - to go zaboli. Publicznie proszę o odpowiedź na cztery pytania: 1. Co obrazuje oś y na wykresie amplitudy rejestrowanych w ulu dżwięków? W jakich jednostkach? https://www.serceula.pl/pl/n/4 "Aktywność kolonii: wykres amplitudy wskazuje aktywność kolonii oraz reakcje na różne zdarzenia (leczenie, zbiór nektaru, atak intruza itp.) Zakres pomiaru zaczyna się od kilku w zimę po dziesiątki i setki dla mocnej kolonii w okresie letnim." - litości, mam wyższe wykształcenie! No dobra, przyjmuję, że skala w sztukach? 2.Czy zakres mierzonych częstotliwości w ulu obejmuje tylko pasmo niskich częstotliwości około 200Hz? 3. Czy można z wykresów określić amplitudę zarajastrowanych dźwięków na innych zakresach częstotliwości - w tym ultradźwięki? Charakterystyka mikrofonu, czestotliwość próbkowania? 4. Odporność sensorów na kitowanie przez pszczoły. Do wyjaśnienie powyższych wątpliwości związanych z rejestracją dźwięków nie kupię "serca ula" sam i odradzał będę znajomym. Mimo "ą" i "ę" w dołączonych do reklamy komentarzach rozentuzjazmowanego tłumu wirtualnych klientów. "Serce ula" - zaciekawił mnie kolejny przypadek dopłat pszczelarskich KOWR do wyrobu zagranicznego (tu chyba Słowacja). Rozumiem - wspieramy Ukrainę. Ale Słowację? Po co?
  11. Naczytałem się w tym wątku o tomerach i wytapianiu wosku, aż zasnąłem. Sam stosuję metodę bardzo zbliżoną do opisywanej przez karpackiego. Worek z plastrami utrzymywany jest przy dnie specjalną siatką naciskaną pokrywą garnka. Dlaczego ta metoda mnie przekonuje? W starej literaturze pszczelarskiej gdzieś tam kiedyś wyczytałem, że dobrze jest przed wytopem plastry rozmaczać w miękkiej wodzie, może być deszczówka. A jeszcze lepiej kilkakrotnie zmienić tą wodę. Woda to jednak dobry rozpuszczalnik i prawdopodobnie jest w stanie wyciągnąć z wosku część pozostałości po lekach i chemii rolniczej. Tu ciąg dalszy:
  12. Przy wytapianiu wosku zasnąłem i przyśnił mi się pan prezydent. Uśmiechnął się do mnie, pogłaskał mnie po głowie, łaskawie wysłuchał mej prośby i przekonał wezwanego na Świętokrzyską pana Barzyka, by ten z FPRO sfinansował badania pozwalające określić jaka metoda pozyskiwania wosku najlepiej oczyszcza go z ciężkiej chemii farmakologicznej i rolniczej. Pan Barzyk łaskawie się zgodził, bo zrozumiał, że dysponuje kasą wszystkich pszczelarzy i akurat taka sprawa dotyczy ich. Powiedział mi, że to mądrzejsze niż fundowanie z tej kasy miodku ekologom i leśnikom, co robił do tej pory i czego szczerze żałuje. Obudziłem się spocony i nie zdążyłem mu powiedzieć o woskomacie.
  13. Dzisiaj śniło mi się, że w Warszawie przed KOWR-em wystawiono na tacy refundacje dla pszczelarstwa. Jacek Parszewski dodał do nich jakiś feromon czym wywołał zjawisko rabunku wśród zlatujących się jak sępy okołopszczelarskich producentów i samych pszczelarzy. Dziwne. Kiedyś śniły mi się głównie gołe baby.
  14. Całuję Cię z dubeltówki Pszczółko Agato w odpornościowe ciałko tłuszczowe za tą bardzo bliską moim odczuciom recenzję. Zabrakło tylko w tym folklorze czepiania na klapach państwowych medali za zasługi jak w Stróżach, aby wszyscy niepokorni nie podskakiwali i wiedzieli w których hurtowniach stoją zupełnie przypadkowo refundowane pszczelarskie konfitury.
  15. Tu mi rzeszowscy pszczelarze podpowiadają, że pszczelarz ekologiczny Marek Barzyk robi u magistra Dylona za przewodniczącego komisji rewizyjnej WZP Rzeszów bez aktualizacji w KRS i z nieboszczykiem w składzie. Wygodna pozycja prawna w razie czego. Panie magistrze - pora posprzątać swą najliczniejszą w Polsce stajenkę. Skład komisji rewizyjnej na oficjalnej witrynie: http://www.wzp.rzeszow.pl/zarzad/ i zarejestrowany w sądzie:
  16. Jakiś czas temu obserwując statutową działalność Funduszu Promocji Roślin Oleistych zauważyłem w necie ogłoszenie o kolejnej V-tej konferencji pszczelarzy, ekologów i leśników "Zielony Parasol". Fundacja ta została przez Polankę zmarginalizowana - uważana jako zaprzeczenie idei zdrowego pszczelarstwa - raczej jako wyrzut sumienia rolnictwa trującego masowo owady, w tym zapylacze i pszczoły miodne. Jako pszczelarz zarejestrowałem się prosząc o materiały konferencyjne. Spodziewałem się multimedialnego krążka CD w skrzynce na listy. Przedwczoraj zasapany kurier inPost przytargał mi sporej wielkości paczkę nadaną w podrzeszowskiej Jasionce przez panią Elżbietę Chmiel - płatnik pani Agnieszka Wieczorek (???). W paczce rzeczywiście znalazłem ubożuchne materiały z tej konferencji w postaci książeczki ISBN 978 - 83-63432-04-7 egzemplarz bezpłatny . Wydano w Rzeszowie w 2022 roku - autor i nakład nieznany. Oprócz niej dwa mniejsze folderki bez stopki redakcyjnej bogato sygnowane przez KOWR. Do tego płócienna torba na wielokrotne zakupy sygnowana Zielonym Parasolem i KOWR. Do tego reklamowy długopis ze skoroszytem. To nie wszystko. Wzruszyłem się prawie do łez na widok dwóch słoików dziwnie oznakowanego miodu (chyba niezgodnie z prawem) oraz słoika z propolisem w miodzie. Miodów nie ruszę, bo nie ma na nich adresów pasiek, więc gdybym się przytruł nawet nie będę wiedział gdzie pojechać i komu dać w mordę. Propolis w miodzie sygnowany natomiast: Pasieka Ekologiczna Marek Barzyk - Krosno. SB, czy RHD? Słoiki bogato sygnowane logo KOWR i FPRO. Do tego dołączono butelkę 250 ml z olejem rzepakowym jakiejś prywatnej firmy z adresem producenta zaklejonym logo KOWR i FPRO. Jestem przyzwyczajony w młodej polskiej demokracji do myślenia, że osoba dysponująca publicznym pieniążkiem bardzo dba o to, by nie być posądzaną o interesowność, nie wplątuje w sprawy swojej rodziny, myśli przy robocie i zachowuje się ogólnie przyzwoicie nie pozwalając skojarzyć się z pralnią. Pytam się więc: co to qrna ma być? Nie jestem głodny, nie mam nic do smażenia. Czy KOWR jest od tego, by pan Marek Barzyk będąc przedstawicielem w FPRO wszystkich pszczelarzy na podstawie dziwacznej legitymacji - nie musiał przestawać po bazarkach sprzedając w detalu swój miód? Poprzez FPRO i KOWR załatwia to hutrowo? Czy wozi się drewno do lasu? Po co mi pszczelarzowi ten miód i olej? Komu odesłać te niepotrzebne mi produkty których zwyczajnie się boję? Do KOWR w Warszawie? Sprawdzę pod koniec roku w sprawozdaniu FPRO (musi tradycyjnie być, bo to publiczny pieniążek) ile kosztowała przysłana mi paczka. A ile takich paczek wysłano? Czy ktoś rozsądny weźmie się wreszcie za sensowne wydawanie naszych pieniędzy z FPRO im. J. K. Ardanowskiego? Jest tego dobrze ponad milion zeta - więcej niż wynosi roczny budżet wiodącej w milczeniu organizacji pszczelarzy PZP, kierowanej przez znanego z tej konferencji magistra Tadeusza Dylona (patrz wcześniejsze posty). Jemu to właśnie zawdzięczamy pana Barzyka. Nie zauważyłem również, by raczył on uznać istotnym rozliczenia się ze swej działalności za ubiegłe lata przed pszczelarzami.
  17. Szanowna Agato Od kilku lat wytwarzam sobie sam węzę z własnego wosku tylko na potrzeby mojej pasieki. W międzyczasie przeprowadziłem się z pasieką ze wsi do miasta, gdzie nie mam warunków do stosowania topiarki słonecznej (na wsi miałem wspaniałe). Aktualnie wytapiam wosk zmodyfikowaną metodą Karpackiego - worek utrzymuje przy dnie specjalna stalowa siatka. Chciałbym pośrednio potwierdzić tezę pszczelarza z Chojny. Zauważyłem że wosk przegrzany (np. poddany sterylizacji) nieodwracalnie traci swe pewne właściwości - nie tylko temperaturę topnienia, co może mieć wpływ na "płynięcie" plastrów w ramkach. Nie umiem tego zważyć ani zmierzyć. Zapytany kiedyś o to profesor Gagoś potwierdził na podstawie zbadania wysłanych mu próbek, że sterylizowany wosk sporo traci w ocenie na woskomacie. Od tamtego czasu moje myśli krążą wokół sterylizacji zimnej wosku - przy pomocy twardego promieniowania (w opakowaniach - jak jednorazowe strzykawki lekarskie). Eksperymentalnie nie sterylizuję wosku dla swojej pasieki wychodząc z założenia, że wytwarzanie wezy tylko z własnego wosku tylko dla własnych pszczół jest co najmniej profilaktycznie zbliżone skutecznością w bioasekuracji antyzgnilcowej jak stosowanie wosku "kołchoźnianego" pochodzącego nie wiadomo skąd i otrzymanego za darmo od polityka. W obdarowanej przez 3 kolejne lata wezą Wielkopolsce ilość zgłoszonych do GIW przypadków zgnilca podwoiła się.Temat ciekawy, warty pochylenia się nad nim użytkowników topiarek słonecznych.
  18. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Wreszcie otrzymałem drugiego odlanego z mosiądzu braciszka. Jakość jeszcze lepsza. Po oczyszczeniu, ułożyskowaniu itd - próby z woskiem (za kilka dni).
  19. Nic się nie stało!!! Polacy - nic się nie stało!😲
  20. Pomału sobie zdobywa polski rynek miód oficjalnie produkowany bez pszczół. Coś jak te plastikowe baby i sztuczne penisy do orgazmów. Jak wynika z opinii allegrowicza - jeden w formie balsamu do damskich ust podobno doskonale leczy hemoroidy, więc mąż regularnie podbiera go żonie (patrz opinie na Allegro). https://www.etsy.com/pl/listing/663017712/vegan-honey-100-bee-free-honey-natural https://allegro.pl/oferta/nuxe-reve-de-miel-honey-bee-free-edition-balsam-do-12427037601
  21. robinhuud

    ULmonitor

    OK, nawiązałem z dystrybutorem, mam obiecane...
  22. Nie tylko pyłek i nie tylko Sądecki Bartnik. Niby pyłek jest tylko suszony. Ale może jest to mieszanina pyłków pochodzących i niepochodzących z państw UE wytworzona przez taką samą mieszaninę "pszczelarzy"?. Syf się wycofa i nastąpi błoga cisza... https://www.czytelniamedyczna.pl/6588,alkaloidy-pirolizydynowe-rlda-i-zagrozenie-dla-zdrowia-ludzi.html https://leki.pl/aktualnosci/czemu-suplementy-diety-nie-informuja-o-potencjalnym-dzialaniu-kancerogennym/ https://odzywianie.wprost.pl/zywienie/bezpieczenstwo-zywnosci/11023924/suplement-na-odpornosc-wycofywany-z-rynku-jest-ostrzezenie-gis.html https://portal.abczdrowie.pl/wycofuja-popularny-suplement-moze-stanowic-ryzyko-dla-zdrowia https://dziendobry.tvn.pl/newsy/popularny-suplement-diety-zostal-wycofany-ze-sprzedazy-dlaczego-6575587 https://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/gis-wycofuje-popularne-tabletki-na-bol-gardla-i-kaszel/ar/c14-9153311
  23. robinhuud

    ULmonitor

    Coś się Kolego ślizgasz w temacie. Ja to zrozumiałem tak: w pierwszym poście podałeś zrzut ekranu z wykresami: żółta linia - częstotliwość [Hz?]= f(t) niebieska linia - temperatura zewnętrzna [°C] = f (t) biała linia: waga ula [kg]=f(t) druga żółta linia: temperatura wewnątrz ula [°C]= f (t) Zapis częstotliwości przerwany przed południem 1 stycznia 2023. Czyżby mikrofon nie wytrzymał sylwestrowej kanonady? Ja rozumiem, że w zapisie może chodzić o dominująca w hałasie wewnątrz ula częstotliwość dźwięku [Hz]. Do tego powinien być wykres amplitudy tej składowej hałasu. To miałoby sens, gdyby dźwięk wewnątrz ula był dzielony częstotliwościowo na kanały (filtrowany) i co jakiś czas mierzona byłaby w tych kanałach i rejestrowana ampituda składowej dźwięku. Ale czy tu tak jest? Może istnieje jakieś demo pozwalające na pełną analizę przykładowej rejestracji? Jeżeli jest tak jak piszę, to te ostre piki na wykresie częstotliwości możesz interpretować jako "echa wybuchów" petard zarejestrowane kanałowo w okresowych pobieranych z filtra próbkach dźwięku wewnątrz ula. W drugim poście podajesz banalne wykresy powtarzające się (redundancja danych): pierwszy wykres: waga [kg]ula = f(t) drugi: waga ula [kg] = f(t) biała linia; napięcie (?) baterii gsm[V] = f(t) - zielona linia; trzeci wykres: biała linia waga ula [kg] = f(t) niebieska - temp. zewnętrzna [°C] = f(t). To jest bardzo ciekawy rejestrator, ale bez pełnego zrozumienia fizycznego sensu rejestrowanych wartości częstotliwości i amplitudy - wykastrowany i prowadzący do błędnych wniosków. Musi być po pierwsze primo: pełna jasnośc co jest mierzone i jakie jednostki na obu osiach wykresu. Po drugie primo: - gdzie są umieszczone dajniki.
  24. Paszę dla ludzi - klientów Sądeckiego Bartnika bada Inspekcja Sanitarna, bo ma to w obowiązkach. Dlatego wykryto trucizny w pyłku pszczelim. Mam nadzieję, że przypadkiem, a nie z polecenia, w ramach demokratycznej walki o rynek (historia polskiego pszczelarstwa zna podobne przypadki -nawet zakończone samobójstwem). Czy w tym systemie jest możliwe wykrycie tego samego dziadostwa w paszy dla pszczół?. Pszczoły z powodu braku bariery krew - mózg są bardziej niż ludzie wrażliwe na takie trucizny. Przykładem może być marketowy cukier. Jest on paszą dla ludzi, a pszczelarze mogą nim karmić pszczoły tylko na własną odpowiedzialność. Czy polska weterynaria odpowiadająca za jakość pokarmów dla zwierząt gospodarskich - pszczół jest w stanie wykryć trucizny w cieście z pyłkiem dla pszczół? Jaki jest nadzór nad utylizacją wycofywanego z rynku pyłku pszczelego? Pytanie to dotyczy również weterynarzy granicznych. Ostatnio pojawiło się trochę różnych zagranicznych apikandów z pyłkiem. Mam nadzieję, że Marszałek Wielkopolski wiedział co robi opróżniając magazyny z ciasta dla pszczół i nie zasponsorował pszczelarzom wielkopolskim ciasta z pyłkiem. Nie wiem, bo przestałem korzystać. Nie cierpię jak mi dystrybutorzy - mądrale z WZP Poznań robią łachę. Niech sobie sami trzymają pszczoły na darowanej węzie z darowanym ciastem. https://www.gov.pl/web/gis/ostrzezenie-publiczne-dotyczace-zywnosci-obecnosc-wysokiego-poziomu-alkaloidow-pirolizydynowych-w-produkcie-pn-pylek-kwiatowy Ble ble ble w necie:
  25. robinhuud

    ULmonitor

    Baru, nie rozumiem zapisu częstotliwości. O jaką (czego) częstotliwość tu chodzi i gdzie jest umieszczony czujnik? Skala w Hz? Bez zrozumienia tego niemożliwa jest interpretacja zapisu. Wygląda po zapisie, że nie wytrzymałeś i dałeś pszczołom 6 stycznia w południe w prezencie 2 kg papu? Bo wg temperatury zewnętrznej to nie śnieg na daszku. Mógłbyś podać link do jakiegoś podręcznika o tym rejestratorze, chodzi o dajniki rejestrowanych parametrów, rozmieszczenie w ulu i ich charakterystyki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...