-
Liczba zawartości
5 107 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Kalendarz
Zawartość dodana przez robinhuud
-
W mediach ukazał się wywiad Joanny Baran z Krzysztofem Witwickim - prezydentem PZP. Jest to ciekawa niejako pierwsza deklaracja programowa pszczelarza, który wygrał wyścig do fotela prezydenckiego bez żadnej kampanii programowej i bez konkursu ofert w mediach dla elektoratu pszczelarskiego. Elektoratu w postaci delegatów na Zjazd PZP wyłonionych przez mocno wyszczerbione struktury terenowe tej federacji. Trzeba to na wstępie jasno określić, że PZP już dziś nie ma mandatu do reprezentowania całego polskiego środowiska pszczelarskiego w dialogu społecznym. Na około 100 tys polskich pszczelarzy tylko około 30 tys to pszczelarze zrzeszeni w PZP. Całe południe Polski jak też duży procent jej części pólnocnej już nie należy do PZP nie widząc żadnych korzyści z przynależności do anachronicznej, działającej na komunistycznym statucie Federacji. Poza tym mandat Krzysztofa Witwickiego obciążony jest wspomnianymi wadami jego wyboru wynikającymi z niedopełnienia reguł demokratycznych kampanii wyborczej. Jego wybór na stanowisko prezydenta PZP był dla wielu pszczelarzy kompletnym zaskoczeniem. Tak personalnym jak i programowym. https://www.portalpszczelarski.pl/artykul/3169-krzysztof-witwicki-polskie-pszczelarstwo-potrzebuje-jednosci-i-realnej-wspolpracy?fbclid=IwY2xjawSb2YBleHRuA2FlbQIxMQBicmlkETBUV3BVS3ZoYlp2RFJtQklKc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHngrViSiUGi_x6YqwRuqFmNcEQyJfClXEnsbypq0gmjPBwiu8f4otRLaetp0_aem_Z0tJ3IUwSqFcK8INgvQ3Nw Fragment wywiadu: W działalności publicznej dał się poznać jako rzecznik ścisłej współpracy z jednostkami gospodarki rolnej i leśnej oraz instytucjami naukowo-badawczymi, co pozwala mu na skuteczne opiniowanie projektów aktów prawnych i wdrażanie systemowych rozwiązań ukierunkowanych na ochronę pszczoły miodnej jako fundamentalnego zapylacza w polskim ekosystemie. W strukturach centralnych odpowiada osobiście za relacje z organami administracji rządowej i samorządowej, reprezentując polski sektor pszczelarski na arenie krajowej i międzynarodowej. W nowej kadencji od 15 marca 2026 roku, wspólnie z odnowionym składem Zarządu, Krzysztof Witwicki realizuje strategię modernizacji PZP, stawiając na efektywne wykorzystanie dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej oraz wzmocnienie prawnej ochrony nazwy „miód”. Pod jego przewodnictwem Związek koncentruje się na podnoszeniu kwalifikacji pszczelarzy poprzez programy oświatowe oraz na szerokiej promocji polskiego miodu przy jednoczesnym dbaniu o godność i dobre imię każdego zrzeszonego członka. Prezydent Witwicki łączy tradycje polskiego bartnictwa z wymogami nowoczesnego rynku, budując wizerunek PZP jako organizacji silnej, niezależnej i merytorycznie przygotowanej do wyzwań współczesnego rolnictwa. Wydaje się, że nowy prezydent nie ma świadomości głębi rozbicia środowiska pszczelarzy przez poprzednie władze PZP. Nie ma świadomości zupełnego braku zaufania do Zarządu PZP. Sprawy te nie zostaną naprawione bez dogłębnego remanentu we władzach Federacji. Bez "roztajnienia" finansów i sytuacji prawnej PZP, bez naprawy krzywd postęp nie jest możliwy, a pan prezydent nie wspomniał ani słowa o tych bardzo ważnych sprawach w swym wywiadzie. Wielu pszczelarzy jest przygotowanych nawet na komendę: "sztandar PZP wyprowadzić", a wielu nawet na to czeka. Czy PZP zbankrutuje? Czy jeszcze raz puder zasłoni zrakowacenia tego chorego organizmu?
-
Prezydenci PZP zawsze mieli słabość do wysoko notowanych pań - polityczek. Tak się profesjonalnie buduje karierę, sondaże, respekt i posłuch u pszczelarskiego elektoratu.
-
Jak to dobrze, że rozpoczynamy nową kartę w historii Polskiego Związku Pszczelarskiego , opartą na rzetelnej wiedzy i bezpośrednim dialogu z decydentami, a nie jak poprzednio - na gusłach i zabobonach. W Radlinie, wspólnie z pszczelarzami z Wielkopolski, pan prezydent PZP odbył merytoryczne spotkanie z Minister Anną Gromadzką. Jako nowy Prezydent wraz z Zarządem, funkcjonujący od marca bieżącego roku, pan prezydent się nie patyczkuje. Postawil on przed resortem rolnictwa jasną wizję modernizacji struktur oraz bezwzględnej ochrony godności polskiego pszczelarza i rozwoju rodzimej gospodarki pasiecznej. Najnowsza prezydencka analiza rynkowa (niepublikowana) za marzec 2026 roku. Z niej jasno wynika ponad dwukrotny spadek importu miodu do Polski w stosunku do stycznia i lutego. Pan prezydent podjął decyzję, że ten obiecujący trend musi przekuć w trwałą tendencję poprzez uszczelnienie granic i wprowadzenie rygorystycznego nadzoru nad produktami spoza Unii Europejskiej. Prawdopodobnie - jak wynika z tych słów - zaboli to Polską Izbę Miodu Na zdjęciu pozyskanych z mediów Pani Minister Anna Gromadzka wpatruje się w biomechanikę owada i architekturę rodziny pszczelej bezpośrednio na żywej ramce, prezentując matkę oraz pełną strukturę gniazda na pożytku. Odwaga, z jaką Pani Minister spojrzała w głąb tętniącego życiem ula, odzwierciedla jej gotowość do realnego zmierzenia się z nawarstwiającymi się przez lata problemami naszego sektora, takimi jak zanieczyszczenia środowiska, straty po zimowym osypie czy ochrona dobrostanu pasiek. Pan prezydent zapewnia nas, że to nowe otwarcie niesie za sobą pełną transparentność i determinację: wczoraj staliśmy nad przepaścią, a dziś idziemy dynamicznie do przodu, budując nowoczesne, silne pszczelarstwo, które nie prosi o pomoc, lecz dumnie i skutecznie egzekwuje swoje prawa. Pan prezydent nie będzie się patyczkował z ludźmi z ministerstwa, którzy się nie sprawdzili. Pan Jacek Parszewski na którego narzeka wielu pszczelarzy - jak wynika logicznie ze słów pana prezydenta - ma przechlapane. Ze swej strony radziłbym prezydentowi lepszy nadzór nad swymi specjalistami od prezydenckiego PR. Ze zmanipulowanego podstawionego podstępnie zdjęcia wynika, że odczytujący ważnego sms-a pan prezydent Witwicki ma dwie lewe ręce, co jak wszyscy doskonale wiemy nie jest prawdą. źródło: https://www.facebook.com/groups/1663323083724239/user/100002365253866
-
Polskie pszczelarstwo dynamicznie się odradza, a PZP rośnie w siłę i skutecznie otwiera się na świat. Na andrychowskim rynku spotkała się rzesza wspaniałych pasieczników, w tym niezwykle zaangażowane, zaledwie szesnastoletnie pszczelarki, których pasja i profesjonalizm udowadniają, że nadchodzące pokolenia z dumą przejmą troskę o rodzime pożytki i dobrostan owadów zapylających. Nowy prezydent PZP miał także wyjątkowy zaszczyt przeprowadzić długą i głęboką rozmowę z byłym, wieloletnim prezydentem PZP , panem Tadeuszem Sabatem, do którego żywi on ogromny szacunek jako do człowieka kształtującego PZP przez dekady. Krzysztof Witwicki uważam że jako nowe, młodsze pokolenie władz Polskiego Związku Pszczelarskiego, ma moralny obowiązek szanować wybory oraz dorobek naszych poprzedników, czerpiąc z ich doświadczeń to, co najlepsze. Od byłego prezydenta usłyszał on wiele cennych, merytorycznych porad oraz poznał skomplikowane kulisy historii PZP z ostatnich lat, co tylko utwierdziło go w mandacie do rzetelnego prowadzenia i modernizacji struktur PZP. Podczas uroczystości Pan prezydent Witwicki podjął również intensywne rozmowy z licznymi producentami sprzętu oraz firmami przetwarzającymi produkty pszczele, zadając im kluczowe pytania o realne potrzeby rynkowe polskich przedsiębiorców oraz przedstawiając twarde stanowisko i wizję przyszłości gospodarki pasiecznej oczami samych pszczelarzy. Możemy być dumni z polskich producentów artykułów pszczelarskich, są nasi i dają pracę Polakom nie wyprowadzając pieniędzy poza granice naszego kraju. To tutaj właśnie u nas płacą podatki. Faktem jest, że decyzje i fundamenty, które PZP wypracuje wspólnie z sektorem produkcyjnym w tym momencie, będą bezpośrednio rzutować na warunki pracy kolejnych pokoleń pasieczników w całym kraju. Polski Związek Pszczelarski to potężna organizacja z wieloletnią tradycją i wypracowanym przez pokolenia majątkiem, nad którą kontrolę i władzę próbowały w przeszłości przejąć różne zewnętrzne grupy interesu, jednak to my – świadomi pszczelarze – ostatecznie decydujecie o kierunku naszych działań. Pan Witwicki postanowił, że nie pozwoli nikomu odsuwać Was od wpływu na losy Związku, dlatego z pełną bezkompromisowością realizuje statutowe cele ochrony godności i dobrego imienia polskiego pszczelarza. Każdy może być w Polskim Związku. Polski Związek Pszczelarski jest dumny ze swojego pochodzenia i pracowitości pszczelarskiej bo wiemy jaki to trudny zawód. Prezydent PZP zapewnia, że obserwowany obecnie napływ młodych pasieczników, którzy masowo chcą zrzeszać się w strukturach PZP, jest najlepszym dowodem na to, że reformy w PZP zmierzają we właściwym kierunku. W tym kontekście staje się jasne, że te grupy i regionalne związki, które w minionych latach podjęły decyzję o odłączeniu się od struktur centralnych PZP, zrobiły to de facto wbrew woli i realnemu interesowi zrzeszonych w nich, szeregowych pszczelarzy. Pan Witwicki chce aby ten głos był jasnym sygnałem dla całego środowiska w Polsce – nadszedł czas, aby odrzucić marazm, zyskać nową nadzieję i wspólnie ruszyć do przodu, by realnie zmieniać naszą rzeczywistość. Zaprasza on każdego, komu leży na sercu profesjonalna ochrona biomechaniki owada i rozwój rodzimego pszczelarstwa, do budowania silnego, zjednoczonego i nowoczesnego Polskiego Związku Pszczelarskiego. Przede wszystkim po to żebyśmy mieli głos w całej unii europejskiej a nawet na świecie jako jedna wielka siła.... Jako nowy prezydent Polskiego Związku pszczelarskiego pan Witwicki będzie rozmawiał ze wszystkimi i nie będzie patrzył co ludzie mówią i zrobi wszystko dla dobra polskiego pszczelarstwa i nie tylko .... Wszyscy jesteśmy pszczelarzami i znamy wartość naszej pracy i naszego miodu - powiedział na zakończenie. Cieszy odwilż w PZP i że organizacja ta zaczęła wyprowadzać z nurkowania. Cieszy powrót do zdrowia byłego prezydenta którego obciąża wiele nierozliczonych spraw. W tym tak wstydliwych jak oszukiwanie klientów na miodzie sprzedawanym z banderolą PZP w Domu Pszczelarza w Kamiannej. Wiele pobranych po cichutku kredytów na hipotekę tego Domu Pszczelarza bez wiedzy Zjazdu i z przekroczeniem uchwał zjazdu i zarządu zwykłego. Mamy dwa wyjścia, albo klaser nieuczciwie sterowany przez ludzi oszukujących pszczelarzy wróci do PZP z podkulonym ogonem, albo PZP splajtuje i wyprowadzi sztandar. Powinni zostać również rozliczeni oszuści z władz wojewódzkich i regionalnych organizacji pszczelarzy, którzy w sposób niedemokratyczny lub podstępny wyprowadzili swych pszczelarzy ze struktur PZP.(Warszawa, Lublin, Toruń, Rzeszów itp). Powinni oni za to zostać rozliczeni. Dobrze że lepiej czujący się prezydent Sabat pomoże nowemu prezydentowi prawidłowo sprywatyzować Dom Pszczelarza przed ewentualnym wyprowadzeniem sztandaru. żródło: FB https://www.facebook.com/groups/1663323083724239/user/100002365253866/
-
OK dzięki za zrozumienie. Siwa głowa, ale się ciągle czegoś uczę.
- 7 odpowiedzi
-
- pszczelarstwo towarowe
- dzikie zapylacze
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Najmocniej Cię czargu przepraszam. Prawdopodobnie pomyliłem się i jako moderator wszedłem na Twój post powodowany chęcią zacytowania, ale z roztargnienia z moderatorskiego poziomu edycji. Niepotrzebne dla odpowiedzi fragmenty Twego posta skasowałem i w ten sposob zamiast Ci odpowiedzieć poddałem Twój post edycji. Przepraszam, niestety nie potrafię tego cofnąć. Jeżeli masz zapisany tekst posta to ponów go proszę, a ja wtedy wszystko naprawię i niepotrzebne fragmenty wykrzywiające wątek usunę. Zero intencji cenzury z mojej strony. Zwykłe roztargnienie. Pomyliłem przyciski "cytuj" i "edytuj".
- 7 odpowiedzi
-
- pszczelarstwo towarowe
- dzikie zapylacze
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ostatnio przeglądając net natrafiłem na youtube na film który uznałem za sztuczkę marketingową dla przyciągnięcia klienta w segmencie producentów węzy. Niestety byłem zaspany i nie zapisałem linku do tego filmu. Jak znajdę to wrócę do tematu. Padło określenie, że wosk oprócz klarowania i sterylizacji poddawany jest zabiegowi barbotażu, co ma go oczyszczać i rozjaśniać oraz pozbawić ewentualnych smrodków. Nie spotkałem się wcześniej z takim określeniem, więc zaguglałem co to? Znalazłem zabieg medyczny o takiej nazwie, ale ten oczywiście nie na temat. Zwróciłem się w beznadziei do sztucznej inteligencji i co uzyskałem? Jak poddać wosk pszczeli barbotażowi w warunkach domowych? Przeprowadzenie profesjonalnego barbotażu wosku przy użyciu pary pod wysokim ciśnieniem w domu bywa technicznie trudne i niebezpieczne. W warunkach domowych metodę tę można jednak z powodzeniem skopiować i uprościć przy użyciu pompki napowietrzającej (takiej jak do akwarium) oraz źródła ciepła. Zamiast pary wodnej, przez roztopiony wosk przepuszcza się wtedy strumień gorącego powietrza.Potrzebny sprzęt domowy: garnek emaliowany lub ze stali nierdzewnej (wielkość dobrana do ilości wosku). Drugi większy garnek (do przygotowania bezpiecznej kąpieli wodnej). Wydajna pompka akwariowa (napowietrzacz) z elastycznym, silikonowym wężykiem.Ciężka rurka ze stali nierdzewnej lub miedzi (zaślepiona na końcu i gęsto ponakłuwana igłą) – posłuży jako domowy dyfuzor, który zatonie na dnie garnka. Silikonowy wężyk z pompki nakłada się na jej drugi, wystający koniec.Alternatywa dla dyfuzora: Kostka napowietrzająca do akwarium (uwaga: wosk może w nią wsiąkać i zatykać pory, dlatego metalowa rurka z otworkami sprawdza się znacznie lepiej). Instrukcja domowego barbotażu krok po kroku Krok 1: Przygotowanie i roztopienie Umieść wosk w mniejszym garnku i roztop go w bezpiecznej kąpieli wodnej (temperatura około 70-80°C). Wosk musi stać się całkowicie płynny. Do płynnego wosku warto dolać odrobinę miękkiej wody (destylowanej lub deszczówki) – ułatwi to wiązanie i wypychanie zanieczyszczeń. Krok 2: Umieszczenie dyfuzora Włóż przygotowaną metalową rurkę (dyfuzor) na samo dno garnka z roztopionym woskiem. Upewnij się, że silikonowy wężyk odprowadzający powietrze do pompki nie dotyka bezpośrednio gorących ścianek naczynia, aby się nie stopił. Krok 3: Uruchomienie procesu i kontrola puszczenia powietrza. Włącz pompkę akwariową. Powietrze tłoczone przez otworki na dnie zacznie gwałtownie „bulgotać” w płynnym wosku.Ważne: Wosk pod wpływem pęcherzyków powietrza zacznie gwałtownie rosnąć i pienić się. Płynny wosk powinien zajmować maksymalnie 1/3 wysokości garnka, aby piana nie przelała się na kuchenkę.Utrzymuj temperaturę kąpieli wodnej, by wosk nie zastygał. Proces napowietrzania powinien trwać około 30 do 60 minut. W tym czasie pęcherzyki powietrza będą mechanicznie zbijać mikro-zanieczyszczenia i wypychać je w górę w postaci brudnej piany. Krok 4: Wyłączenie i klarowanie Wyłącz pompkę i ostrożnie wyjmij dyfuzor z wosku (zanim ten zacznie stygnąć i go oblepi). Owiń garnek kocem lub ręcznikiem, aby stygł jak najwolniej. Podczas powolnego stygnięcia zadziała grawitacja: cięższy brud opadnie na dno (nad warstwę dolanej wody), piana zastygnie na górze, a środek utworzy czysty, jednolity blok.Najważniejsze środki ostrożności. Ryzyko wykipienia: Barbotaż drastycznie zwiększa objętość płynu w garnku. Cały czas kontroluj wysokość piany.Temperatura powietrza: Pompka akwariowa tłoczy zimne powietrze z otoczenia. Przy zbyt małym palniku wosk może zacząć zastygać wokół dyfuzora i zatkać dopływ. Dlatego stabilna i mocna kąpiel wodna to podstawa. Lubię dłubać przy wosku pszczelim i sam sobie robię węzę. Czy ktoś z forumowiczów bawił się w takie klocki i co o tym sądzicie? Polowanie na naiwnych, czy nieznana mi fizyka i chemia? A może wybryk AI? Leci z nami chemik?
-
Polska ma powierzchnię 312 000 km kw. Odliczając wody śródlądowe, parki narodowe, rezerwaty, obszary Natura 2000 - pastwisko pszczele ma pojemność około 300 tys uli i przy napszczeleniu 1 ul/km kw - tylu potrzeba by pszczelarzy. Mamy wg różnych danych ponad 2 mln uli, co daje napszczelenie 6 - 8 uli/km kw. Szacując liczbę pszczelarzy około 100 tys - statystyczny toczek ma 25-30 uli. Nic się tu kupy nie trzyma. Abstrakcyjne założenia, pszczelarstwo utopijne. Ciekawe co na to państwa słowiańskie, naddunajskie i Kazachstan? Co na to UE?. Czy przy takim napszczeleniu i napszczelarzeniu Polska Izba Miodu da radę? Może Stowarzyszenie Pszczelarzy Staropolskich wypowie się jak to drzewiej bywało, kiedy hodowla "dzikiej" pszczoły opierała się na starodrzewiach z dziuplami, a nie na jednowiekowych młodnikach i drągowinach ALP i gdzie przypadkowa hodowla (dobór rodzicow, selekcja dzieci) nastawiona była na rójki. Aż nastał ksiądz Dzierżon i wziął się za import matek i "uszlachetnianie" pszczoły krajowej. A my z głupoty jesteśmy hodowcami warrozy coraz odporniejszej na amitraz, do czego państwo i UE dopłacają.
- 7 odpowiedzi
-
- pszczelarstwo towarowe
- dzikie zapylacze
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Coś dla mających konto na FB - o odpszczeleniu (odrobaczeniu?) terenu. Tu o dzikich zapylaczach nikt nie mówi. Głupi rolnik z legalnym dostępem do chemicznej broni masowego rażenia jest namawiany do masowego trucia dzikich zapylaczy nocą. Zapylaczy i ich konsumentów. Bo nikt nie widzi? Pszczelarze infantylnie wylewają łezki nad swoimi pszczółkami. Ale chociaż są markerami, coś tam sygnalizują. Oni może gdzieś tam po batalii sądowej dostaną jakieś odszkodowanie, środowisko za przestępstwo ekologiczne na nim - nie. Z relacji pszczelarza wynika, że padły pszczoły, a mrówki przeżyły. Puławy? Czy Instytut Wet, czy może Laborat. Kontroli Jakości Prod. Pszczelich? Bo Poznań to chyba Instytut Ochrony Roślin. Była okazja na praktyczny INSTRUKTAŻ ZATRUCIOWY DLA PSZCZELARZY w mediach. https://www.facebook.com/reel/1685757405760377
-
Wysłuchałem wszystkich i sporo mi się wyjaśniło. Padło jednoznaczne stwierdzenie, że pszczoła miodna podlega pod ministra rolnictwa, a dzikie zapylacze pod ministrę środowiska. Spór o ochronę zapylaczy został więc rozniecony przypadkiem w ramach gierek politycznych międzyresortowych i nieodpowiedzialni pszczelarze jako elektorat naiwny dali się w to wciągnąć. Ale konsekwentnie. Poraził mnie brak reakcji ministerstwa od środowiska na pełną hipokryzji gadkę tych od rolnictwa i pszczoły miodnej o opryskach nocnych. Ujawnia to fakt, że ci od środowiska nie mają świadomości że istnieje wiele podlegających im roślin i owadów nocnych zapylanych w nocy. Czyli brak profesjonalizmu. Powiedzmy taki wiesiołek, czy tytoń, że nie wspomnę o maciejce. Wystarczy nocą w majowym lesie pociągnąć nosem by zrozumieć o czym mówię. W lesie, nie na podlegającej ALP plantacji celulozy. Lasy też sypią/polewają z samolotów dzikie zapylacze, ale tylko w dzień. Jeżeli ktoś założy plantację nasienną tytoniu przy polu rzepaku i myśli że coś z tego będzie - jest bardzo naiwny. Pszczelarze tak ja ich rozumiem (brak jednoznacznej definicji) reprezentowani niereprezentatywnie, chaotycznie i niewyraźnie. Brak głównej, przygotowanej do rozmów reprezentacji z uzgodnionym stanowiskiem. W tych warunkach nadmierne głosy "drugiego garnituru" pszczelarstwa w postaci różnych dziwnych przybudówek o niewielkim znaczeniu i liczebności. Ale dużej skuteczności przechwytywania kasy na pszczelarstwo. Kasy dystrybuowanej na dziwnych zasadach, miejmy nadzieję że w końcu publicznie rozliczonej. Ucieszył mnie brak udziału głownego gracza w pszczelarskim dialogu społecznym z władzą - Polskiej Izby Miodu. Prawdopodobnie dzikie zapylacze i ich ochronę mają oni w pompce. Co w Polsce zagraża dzikim zapylaczom? Nad tym nie dyskutowano. Moja amatorska lista wg kolejności i wagi: - ubożenie krajobrazu - zanik bioróżnorodności roślin i w związku z tym pustynnienie pastwiska owadziego (w tym pszczelego i dziennych i nocnych zapylaczy) - chemizacja krajobrazu nie tylko rolniczego, ale i leśnego i miejskiego (opryski na komary, kleszcze, meszki) - betonoza i asfaltoza ściągająca nocą owady i ich konsumentów na rozgrzane w dzień podłoże pod koła pojazdów (marker - ilość rozjechanych żab i jeży) - zaśmiecenie nocnego krajobrazu światłem, szczególnie w miastach - jeszcze parę innych (analfabetyzm ekologiczny decydentów) i dopiero po tym przepszczelenie terenu. Tradycyjne ble ble ble i rozjazd bez spisania jakiegoś dokumentu. Prezydent PZP trzyma rękę na pulsie prezydenta Apislavii i tak realizuje spod Rzeszowa nowe otwarcie...
-
Relację z Sejmu obejrzałem i na razie trawię. Powodowany bogatą relacją foto z podkarpackiego wyjazdu studyjnego pozwoliłem sobie na FB zaburzyć dobre samopoczucie pana p(P)rezydenta. Cytuję siebie: "Panie prezydencie. Fotografując się z panem Markiem Barzykiem w jego pasiece nadaje mu pan legitymację do reprezentowania pszczelarzy zrzeszonych w PZP (dzię już w mniejszości w kraju) w Funduszu Promocji Roślin Oleistych. Nie wiem czyją decyzją i na jakiej podstawie pan Barzyk uczestniczy w dystrybucji pieniędzy z tego funduszu. To rocznie dobrze ponad milion złotych, czyli więcej niż budżet PZP. Proszę wyjaśnić sprawę reprezentowania pszczelarzy w Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Tam też nie wiadomo na jakich zasadach odbywa się dystrybucja pieniędzy dla wszystkich pszczelarzy w kraju w ilości około 750 tys PLN. Może ta impreza w której pan uczestniczył też została sfinansowana z FPRO?. Co roku w lutym publikowane jest sprawozdanie KOWR z działania tych funduszy - warto się zapoznać. Pytam się o to pana, ponieważ są to pieniądze nie dla PZP, a dla wszystkich pszczelarzy w kraju. Jak na razie korzysta z nich głównie Polska Ekologia, gdzie pszczelarze występują bardzo sporadycznie. Takie zdjęcia pozbawiają pana wiarygodności w wypowiedziach na temat nowego otwarcia w PZP." Na razie bez odpowiedzi.
-
Istnieje chyba niesłuszna opinia, że pszczoły budują z wosku w ciemności idealne konstrukcje. Osadziłem rójkę z brakiem w tym momencie kompletu ramek. W wolnym miejscu pszczoły przez dobę wybudowały na powałce z wosku dziewiczego imponującą konstrukcję zaczynając budowę plastra w trzech miejscach. Jak "zszyły" te trzy "serki" w całość kombinując z wielkością komórki i ogólną geometrią? Prawie idealnie, ale... czy to "kwadratura sześciokąta"? Te wkomponowane w plaster "kwadraciki" na kolejnych zdjęciach... Konstrukcję im zabrałem w zamian za kilka ramek z porządną węzą własnej roboty. Ciekawe czy są zadowolone. Plasterek zachowuję gdyby ktoś z naukowców był ciekawy składu oryginalnego wosku dziewiczego dla Wielkopolski w porównaniu z woskiem marszałkowskim za friko rozdawanym w tych okolicach przez władze RZP/WZP. Warto zwrócić uwagę, że układ sześciokąta pojedynczej komórki w stosunku do poziomu jest inny dla każdego "serka". Powoduje to inny układ "Y" i "mercedesa" w dnie komórek. (strona awersowa i rewersowa plastra). Bardzo ciekawe jest "zszycie" plastra z niekompatybilnych na styku serków denek komórek, ale nie umiem tego sfotografować. Widać trochę na zdjęciach, ale słabo.
-
Nie było pierdnięcia w sprawie miodu z Kamiannej, nie było w sprawie wosku i węzy. Mam prawo domniemywać, że nie będzie w sprawie hodowli. Prawo serii w bardzo naukowym środowisku bezradnych pszczelarzy. Drobny test wiarygodności: pomożesz z interpelacją?
-
Michałowy, niestety ale nie skorzystam z Twej propozycji dlatego, że takie amatorskie badanie u ciebie ma zerową wartość procesową. Gdybym poszedł wskazywaną przez Ciebie drogą - ktoś inny posądzi mnie o plotkarstwo i naiwność. Myślę raczej o interpelacji poselskiej w sprawie hodowli polskiej pszczoły w Polsce, jej stanie i finansach publicznych z tym związanych. Mam problem z wyborem posła. Skład Parlamentarnego zespołu d/s wspierania pszczelarstwa nie pobudza mnie do entuzjazmu. Może ktoś podpowie którego posła wybrać by się nie ośmieszyć? Zespół zgodnie ze swoim regulaminem powinien odbywać posiedzenie co kwartał. Powinno ich być już 9, a odbyło się tylko jedno i to wymuszone sytuacją. To ośmiesza przewodniczącego pana posła Sachajko. Nie ufam mu. Nie wiem, czy pan Kukiz ma coś wspólnego z pszczołami... Dobrze byłoby wysłuchać kogoś z ministerstwa rolnictwa w sprawie gwarancji genetycznej na to, co kupię jako pszczelarz w Kocierzowych i innych ośrodkach hodowlanych. Czy polska i europejska władza ma świadomość co finansuje i co refunduje pszczelarzom z naszych podatków. Widzę że masz stosowną wiedze, może pomógłbyś zredagować na wzór taką interpelację panu posłowi tak by było krótko, ale by nie pominąć niczego ważnego? https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=SKLADZESP&Zesp=928
-
Panie michałowy. Nie znam się na hodowli i genetyce i nie będę udawał mądrali. Wiem że w Kocierzowach jest nieciekawie. Odebrałem kilka telefonów i kilka "wykonałem" i na razie nie będę wylewny. Też czekam na jakiś oficjalny raport na temat krajowych linii pszczół. Niech mi pan doradzi, czy ma sens zakupienie matki w pasiece zarodowej Kocierzowy (nie mam pewności czy takowa istnieje funkcjonalnie) i profesjonalne przebadanie jej programem "skrzydlak" w wyspecjalizowanej placówce. Jeżeli tak, to gdzie? A może jest łatwiejszy/ szybszy/ tańszy sposob? Jestem rencistą i raczej na badanie DNA nie wysupłam z rentki. Może zajmujemy się czymś czego nie ma? Myślę o interpelacji poselskiej w tej sprawie z bilansem w złotówkach. Przy okazji niech pan rozwinie myśl o "polskiej węzie". Ja zajmowałem się wezą możliwą do nabycia na terenie Polski. To nie znaczy że to polska węza. Wyszło mi w wielu badaniach, że to raczej węza z mieszaniny różnych wosków pochodzących i niepochodzących z krajów UE. Polskiej węzy w handlu raczej nie ma. Polską węzę robie sobie od kilku lat sam na własnoręcznie wykonanych walcach. Z beznadziei na poprawę w hurtowni, ale fajnie mi to wychodzi i jestem zadowolony. Dlatego przestałem obgryzać tą kość na forum. Niech się męczą frajerzy. I niech mi pan nie bajdurzy o węzie z banderolą PZP gwarantującą jej polskość lub czymś podobnym😁😉😄. Może Asta to też mieszanina genów pszczelich z krajów należących i nienależących do UE?
-
Czy pszczelarstwo pozbywa się rodowych sreber? Po Domu Pszczelarza w Kamiannej (dziwna cisza) pasieka w Kocierzowach też pod młotek? A co z zasobem genetycznym Asty? Co na to KCHZ? Może to też ochrona dzikich zapylaczy? https://www.mchirz.pl/PDF/Pasieka-Kocierzowy-przetarg-05-2026.pdf?fbclid=IwY2xjawRu_5hleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBaN1gyWXFuczlRY05ZRUh6c3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHkv6wsBTfhoIMsR0pkrwLoq13IO1t4GLdudxHV5-LkO3g-tGVGJiLhbS311v_aem_oy2tLdfzWuq4BXXViySMzg
-
Dzisiaj rozmawiałem z profesjonalistą z IJHARS od badania pyłków w miodzie. Stwierdził on kategorycznie, że niemożliwe jest rozróżnienie pod mikroskopem czy pyłek zawieszony w miodzie jest naturalnie przyniesionym zaprószeniem, czy dodanymi celowo do miodu rozdrobnionymi suszonymi obnóżami, czy wreszcie pyłkiem "kiszonym" pochodzącym z zanieczyszczeń od pierzgi, która dostała się do miodni z przenoszonymi przez pszczelarza ramkami z rodni, lub dodawanym celowo pyłkiem mrożonym jako świeży - dla zafałszowania miodu. Według niego nie można dziś nauczyć takiego rozróżniania sztucznej inteligencji. Przynajmniej dziś. To zła diagnoza dla pszczelarzy, a dobra dla fałszerzy. Cała nadzieja na postęp i uczciwość sprzedawców w badaczach z Polskiej Izby Miodu.
-
KTOKOLWIEK WIDZIAŁ... Informacja i rada dla Tadusza Sabata, byłego prezydenta PZP. Guglając net znalazłem informację o człowieku który skroił kiedyś pana i Romana Kowalaka - prezesa z Konina i skarbnika PZP, a właściwie wszystkich pszczelarzy PZP na cukrze na sume doooobrze ponad 1 mln zł. Znajduje się on w policyjnej bazie danych osób poszukiwanych. Czesław Raburski był wtedy właścicielem malborskiej firemki "Weronika". https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r602693215,RABURSKI-CZESLAW.html Przyjmuję ufnie, że sprawa wyniknęła z waszej z Kowalakiem naiwności i nie braliście udziału w przekręcie. Sądzę, że dane policyjne są w necie aktualizowane, bo w tej bazie aktualnie znajduje się również poszukiwany Zbigniew Ziobro. https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r7990156,ZIOBRO-ZBIGNIEW.html Pamiętam, że swego czasu musiał pan cichuteńko, bez wiedzy zarządu organizacji i łamiąc statut PZP zaciągnąć ponadmilionowy kredyt w Banku Pocztowym na hipotece Domu Pszczelarza w Kamiannej by dostarczyć pszczelarzom obiecany cukier na który zebrano pieniążki i powierzono je panu. Wtedy też roztrwonieniu uległ ciułany przez lata na czarną godzinę Fundusz Rozwoju Pszczelarstwa o tajnej wartości. Prawdopodobnie na zaspokojenie roszczeń cukrowych pszczelarzy. Finał tej sprawy został cichuteńko zamieciony pod dywan na Świętokrzyskiej i nigdy nie ujrzał światła dziennego. Można wnioskować, iż było to spowodowane tym, że w procederze ubabrane były kolejne komisje rewizyjne PZP. Gdyby zechciał pan zakapować Raburskiego, to znalazłem w necie infomację, że od 2013 roku prowadzi on firmę Manu w Warszawie, ul. Kondratowicza 18. https://www.gowork.pl/manu-czeslaw-raburski,26621240/dane-kontaktowe-firmy NIP: 5791638539 REGON: 192658638 Może jest to dla aktualnego prezydenta Witwickiego jakaś szansa na podreperowanie kiepskich finansów PZP?.
-
Minęła niedawno 19 rocznica jak były prezydent PZP Tadeusz Sabat ze skarbnikiem Kowalakiem (Konin) udając naiwnych zrobili głupich polskich pszczelarzy na cukrze w ilości 5 tys ton. (pięć tysięcy ton!) Zakończyło się to cichuteńkim zaciągnięciem kredytu na hipotekę Domu Pszczelarza w Kamiannej. Pszczelarze płakali i bulili. Panu prezydentowi Sabatowi jakoś wybaczyli, na zjeździe dostał absolutorium i został ponownie wybrany. Wola pszczelarzy - sprawy przyschły w mgle historii. Dziś tak dla porządku zaguglałem Czesławem Raburskim i malborską Weroniką. Ot taka ciekawostka. https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r602693215,RABURSKI-CZESLAW.html Finanse PZP zupełnie delegatom na zjazd nieznane. Dom Pszczelarza w tajemniczych okolicznościach dyskretnie idzie w dzierżawę. Taki pszczelarski kabarecik "Ani mru mru". Czy prezydent Witwicki coś zrobi w kierunku oczyszczenia przeszłości PZP? Czy organizacja ta odzyska autorytet i szacunek? Afera Raburskiego i malborskiej Weroniki to jedna z wielu niewyjaśnionych spraw, z ktorych trupy dawno zostały usuniuęte z szaf na Świętokrzyskiej. Delikatny smrodek jednak pozostał.
-
Nie miałem pojęcia, że skromnie podający się w mediach za sekretarza PIM Przemysław Rujna jest wybitnym badaczem metod fałszowania miodów. Pozytywnie zaskoczony przeczytałem pracę naukową (jedną z kilku) na ten temat, którą napisał wspólnie z naukowcami z Olsztyna i Warszawy. Tytuł: "Zintegrowane podejście zorientowane na proces w celu cyfrowego uwierzytelniania miodu w systemach jakości i bezpieczeństwa żywności - studium przypadku z projektu badawczo-rozwojowego." Na koncu posta podaję link do tego opracowania, ale wymaga on "instrukcji obsługi" by go przeczytać w języku polskim. Po otwarciu linkowanej strony internetowej (po angielsku) szukamy po prawej stronie monitora górnego paska adresowego symbolu trzech poziomych kresek. Klikamy i wybieramy: "przetłumacz stronę". Po chwili możemy czytać po polsku. To szeroka analiza możliwości fałszowania miodów i możliwości wykrycia tegoż fałszerstwa. Trochę to przypomina sprawę dopingu w sporcie wyczynowym, gdzie wybitni fachowcy wykrywają nieuczciwe praktyki, a jeszcze wybitniejsi opracowują nowe. Po przeczytaniu całości zakiełkowały mi w głowie pytania, na które nie znam odpowiedzi, ale może Pan Przemysław coś tu doradzi. Ciekawą sprawą jest palinologia cyfrowa. To wykorzystanie AI w palinologii miodu, które może pozbawić pracy pana doktora Dariusza Tepera z Honeylab. Zastanawiam się co się stanie, jak fałszerze zaczną skupować od pszczelarzy polski pyłek i zaczną tworzyć polskie miody (w tym i gatunkowe) z filtrowanej chińskiej bazy lub syropów + polski pyłek. Miody są zapylane przez pszczoły pyłkiem nie suszonym i tenże prawdopodobnie je konserwuje. Czy można wykryć fałszowanie suszonymi kruszonymi obnóżami? Czy możliwe jest rozpoznanie rozmoczonych i rozdrobnionych obnoży? Może obnóża do fałszowania trzeba mrozić, a nie suszyć? Autorzy opracowania twierdzą, że już dziś istnieją podstawy do skonstruowania "pyłkomatu" cyfrowego wykonującego szybko i tanio analizy palinologiczne miodu z opcją głębokiego uczenia się AI. Jak to dobrze, że mamy w Polskiej Izbie Miodu takiego specjalistę. Jesteśmy coraz bliżej punktu po przekroczeniu którego nikt nas nigdy nie oszuka na miodzie. Sugerując duży postęp innych metod, w tym m.inn. takich jak nuklearny rezonans magnetyczny, czy DNA miodu autorzy są zdania że te nowinki są jeszcze za młode i wymagają bibliotek, akredytacji, głębszego rozpracowania i na razie nie będą miały zastosowania w małych i średnich przedsiębiorstwach. Mnie smuci fakt kilkakrotnego powoływania się na Polską Normę odnośnie miodu, która nie jest obowiązująca w tekturowym państwie. Europejskiej też jakoś brak. Wydaje się, że te wsystkie analizy miodów i pyłku przed ewentualnym sądem nie będą miały żadnej warości procesowej ze względu na brak akredytacji. Pomimo tego wszystkiego idę dzisiaj spać spokojniejszy, ale jednak wolę miód swojski, a nie marketowy. Link do omawianego artykułu w MDPI z otwartym dostępem: Tabela sposobów wykrywania i ich ograniczeń:
-
Dziś mija rocznica śmierci Ks. H. Ostacha. To on jako prezes PZP przejął od Karpackiego Związku Pszczelarzy Dom Pszczelarza w Kamiannej. Dom ten budowali pszczelarze z całej Polski i stał się on ich własnością. Dziś w księdze wieczystej jako właściciel jest wpisany PZP (bo notariusz musi coś wpisać w tej rubryce). To nie oznacza, że właścicielem jest prezydent PZP i może on podejmować w stosunku do tego pszczelarskiego majątku dowolne decyzje. To nie oznacza, że organizacje które opuściły z różnych powodów PZP straciły prawo do udziału w tym Domu, chociaż wielu tak postępuje. W moim odczuciu nic w sprawie tego Domu nie powinno odbyć się bez aprobaty minimum Zjazdu PZP jako najwyższej władzy organizacyjnej. Dodatkowo na którymś tam Zjeździe zarząd uchwałą dostał zgodę na dysponowanie majątkiem (w tym zaciąganie kredytów) w wysokości 1/2 rocznej składki członków PZP. Dzisiaj ta organizacja mocno się skurczyła, odszedł z niej Klaster i wiele innych organizacji, a z tym suma do dyspozycji prezydenta i skarbnika (wycena Domu Pszczelarza). Ciekawe, czy członkowie Klastra odeszli rezygnując na piśmie w udziale we wspólnym majątku Domu Pszczelarza Kamianna? W Poznaniu wróbelki ćwierkają, że własnie zapadają w tej sprawie decyzje. Cichuteńko, dyskretnie, w tajemnicy.
-
Obejrzałem i szybka recenzja. Dzięki pszczelarzowi z Wąchocka za czujność organizacyjną i materiał w necie. Martwi mnie brak reprezentacji poważnych ogólnopolskich organizacji pszczelarzy. Próżnię natychmiast wypełnia Adrian Bukowski - prezes lokalnego kieleckiego stowarzyszenia o nieznanej liczebności i statucie. To zuchwałe wychodzenie przed orkiestrę pszczelarską i nieuprawnione wypowiadanie się planktonu bez mandatu w imieniu całego środowiska oceanu. Rozumiem wzmożoną aktywność w kontekście rozliczenia dotacji z ARiMR na propagowanie świętokrzyskiego miodu i ziołomiodu gryczanego (1 mln 800 tys zeta). Obrady prowadzi pani Joanna Borowiak - tylko zwykły członek Zespołu. Umiejętnie magluje ludzi nauki, którzy dają się jej wdeptać w ziemię. Przewodniczący Sachajko zagaił i wybył po angielsku. Zespół wykazuje wymuszoną, sztuczną aktywność, ponieważ to jego pierwsze posiedzenie w kadencji (powstał w X.2023r) i jeszcze nawet nie ustalił swego regulaminu (wg witryny sejmowej). Zapewne gryzie ich sumienie. Parlamentarzyści robią sobie jaja z pszczelarzy, szczególnie Pan Sachajko jako przewodniczący. Spodobali mi się tylko minister Sałek i Kasia Jagiełło. Dialog społeczny w pszczelarstwie leży, w dużej mierze z winy samych pszczelarzy, którzy się rozdrobnili organizacyjnie i praktycznie sami nie wiedzą o co im chodzi. Czy żyje ktoś z równoległego Zespołu d/s pszczelarstwa przy ministrze RiRW? Ostrzeżenie o nieprzydatności w pszczelarstwie! Parlamentarny zespół odbył pierwsze alarmowe posiedzenie i przechodzi do dalszego snu. Panie pośle Sachajko - popelina. Zapłacę Panu przy urnie wyborczej. https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=ZESPOL&Zesp=928 https://www.gov.pl/web/rolnictwo/posiedzenie-zespolu-ds-pszczelarstwa
-
W kraju podniósł się krzyk. Rząd chce zniszczyć pszczelarstwo!!!. Puścić pszczelarzy w skarpetkach i dać zarobić importerom miodu. Ci od Tuska wyganiają pszczelarzy z rezerwatów i miast, z pól i lasów, chcą wykończyć pszczelarstwo!. Jak to na spokojnie wygląda w Poznaniu. Od wielu lat mówi się o amfiteatrze na Cytadeli, który ma stać się rezerwatem miejskim zapylaczy (w tym pszczoły miodnej apis mellifera). Idą na to duże pieniądze - coś około 4 mln i sprawę nakręca nie Tusk, a PiS (m. inn. Sara Szynkowska vel Sęk). Ekolodzy ostrzegają, że teren jest przepszczelony, amfiteatr jako rezerwat zapylaczy nie ma sensu, ponieważ oprócz licznych poznańskich i podpoznańskich pasiek (w promieniu lotu pszczół) zakładane są modne pasieki dachowe. Nikt nie bilansuje ilości zapylaczy, w tym zbyt licznych pszczół miodnych z możliwościami miejskiego pastwiska pszczelego. Dodatkowo mądrzy ludzie zwracają uwagę na nocne oświetlenie miasta, które przyczynia się do ginięcia owadów. Nawet w planowanym rezerwacie - amfiteatrze przewidziane jest takie oświetlenie. Również nie bez znaczenia jest hałas, chociażby sylwestrowe petardy. Poznańscy pszczelarze jak dzieci są rozgrywani politycznie, a poznański Wojewódzki Związek Pszczelarzy wyniośle milczy. Jest skupiony bardziej na dwóch milionach dotacji marszałkowskiej z naszych/moich podatków na węzę pszczelą/ciasto dla pszczół (jako kiełbasa wyborcza) niż na czterech milionach na bezsensowny wg ekologów rezerwat. Panie Tusk i Kaczyński - usiądźcie przy stole ze swoimi politykami i zróbcie z tym porządek. Czy jest jakaś koncepcja ochrony pszczół w rezerwacie na Cytadeli przed zgnilcem w pasiekach na dachu? Czy weterynarze poznańscy mają uprawnienia do pracy na wysokości w takich pasiekach i jak będą tam palone ule? 2 mln na ciasto, 1 mln na zadrzewianie pod pszczoły, 4 mln na amfiteatr dla pszczół, duże sumy za przezimowanie rodzin pszczelich, na leki itd itp. Czy pszczołami można przerobić dowolną sumę niekoniecznie z sensem? https://www.poznan.pl/mim/info/news/na-cytadeli-powstanie-kolorowy-ogrod-miododajny,273753.html https://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/poznan-chce-w-dobie-kryzysu-zbudowac-ogrod-dla-pszczol-za-4-miliony-zlotych#:~:text=Miasto chce wydać na budowę ogrodu w,z przetargów były jednak droższe i nie https://www.facebook.com/watch/?v=3441110242722703
-
W ostatnim czasie pszczelarski net był przeciążony informacją o Varroaresistenz 2033. Zorganizowano w Warszawie ... no co? Kongres, zjazd, naradę, warsztaty?. Konferencja to spotkanie ludzi w celu omówienia konkretnego zagadnienia. Przewaliło się bez specjalnego echa. Owszem, są zdjęcia uczestników, wszyscy sobie gratulują, kurtuazyjnie chwalą organizację i przebieg. Ja nie mogąc uczestniczyć chciałbym dowiedzieć się od organizatorów jaki był cel tej imprezy i czy został osiągnięty. Merytorycznie - na ile jesteśmy po tej konferencji bliżej wywalenia z pasieki chemii. Krótko, zwięźle i na temat. Bez lokowania produktu w postaci izolatorów przy okazji.
-
Wypada dać nowej miotle trochę czasu na pozamiatanie. Nowy prezydent PZP coś tam próbuje, ale robi to nieumiejętnie. Już mu się zarobiło od internautów. Wpadka z "wydzielną pszczół" została zauważona i wyśmiana. Że niby co? Miód to pszczeli reflux z domieszką mikrobiomu jelitowego? Takie fo pa w pszczelarskim fułaje nie powinno się zdarzyć prezydentowi. Nie budzą też zaufania mętne informacje o zaawansowanych (prywatnych?) rozmowach na temat dzierżawy Domu Pszczelarza. Spodziewałem się ponadto znacznie większej inicjatywy w stronę zjednoczenia polskich pszczelarzy. Bez publicznego rozliczenia finansów i sytuacji prawnej zarządu PZP jest organizacją niewiarygodną. Nie mona milczeniem Zjazdu odciąć się od historii organizacji, szczególnie tej ostatniej.
