Skocz do zawartości

robinhuud

Moderator
  • Liczba zawartości

    4 972
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robinhuud

  1. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Rower na holcgaz z podkurzacza😀 https://www.facebook.com/watch/?v=1350487856065304
  2. Czy produkcja miodu pitnego jest domeną pszczelarstwa? Nie, produkcja miodu pitnego nie jest domeną wyłącznie pszczelarstwa, ponieważ jest to proces fermentacji, który wymaga użycia drożdży i wody, a nie tylko miodu. Choć miód jest kluczowym składnikiem, produkcja miodu pitnego jest zbliżona do wytwarzania wina i zazwyczaj prowadzona jest przez firmy specjalizujące się w jego produkcji lub domowych wytwórców. Pszczelarze mogą sprzedawać miód i inne nieprzetworzone produkty pszczele, ale miód pitny, jako produkt przetworzony, podlega innym regulacjom prawnym.
  3. robinhuud

    Dolnośląskie piekiełko

    Obserwując z boku sytuację pszczelarską na Dolnym Śląsku mam nieodparte wrażenie, że to jakieś teatrum, a nawet cyrk. Rzeczywisty cel konferencji "Aronuk" w czterogwiazdkowym hotelu Gołębiewski wydaje się być innym niż deklarowany. W konferencji autoryzując ją bierze udział i nawet przemawia Waldemar Kudła, sekretarz PZP, prezes jednej z dolnośląskich organizacji, przewodniczący komisji d/s pszczelarstwa przy MRiRW, również podający się za prezydenta Apislavii pseudo Gal Ludovit. Jeżeli jest prezydentem tej organizacji, to jeszcze gorzej - dezinformuje pszczelarzy aż gdzieś tam w Kazachstanie odnośnie swojej prezydentury na oficjalnej witrynie Apislavii. (przewiń w dół do kontaktów). W tej organizacji (sądząc po komunikatach mechanicznie powielanych z Apimondii) nic się nie dzieje, więc czego się spodziewać gdzie indziej? Może człowieka obciążono za bardzo?. https://www.apislavia.org/pdf/APISLAVIA_MEMBERS_DIRECTORY_2019.pdf p.s - tyle uradzili, że nie dowiedziałem się w końcu co to Aronuk. Ciekawe ile skasowała obsługująca tv? Po mojej interwencji słowo "Aronuk" zniknęło z całości materiału. Dla mnie pozostanie ono jako logo Konferencji i herb Urzędu Marszałkowskiego.
  4. Bardzo chciałbym zostać członkiem Polskiej Izby Miodu, a również Stowarzyszenia Pszczelarzy Staropolskich (KRS 0001063115). Jeżeli chodzi o PIM, to ze statutu tej organizacji wynika, że nie mam szans na członkostwo. Organizacja zrzesza Importerów miodu i aby zostać jej członkiem - potrzebne są dwie osoby wprowadzające należące już do tej organizacji. Nie mogłem zrozumieć dlaczego prezes Stowarzyszenia Pszczelarzy Staropolskich zwodzi przez tlf mnie w sprawie przystąpienia do tej organizacji. Teraz już wiem. Nie mogłem uzyskać jasnej odpowiedzi dlaczego organizacja nie publikuje statutu na swej witrynie internetowej. Ostatnio nawet ta witryna się zawiesiła i ileś tam dni nie działała. Zapytany wczoraj na czwartkowym webinarze prezes Adrian Bukowski powiedział, że to jakaś usterka techniczna. Dzisiaj strona SPS już działa. Okazuje się, że SPS (podobnie jak PIM) to organizacja elitarna. By zostać jej członkiem - potrzeba oprócz deklaracji i składki (wpisowego) rekomendacji dwóch członków stowarzyszenia (paragraf 10 statutu). Szukam więc dwóch chętnych członków SPS, którzy by rekomendowali mą skromną osobę. Nie wiadomo jak liczebna jest ta organizacja, wiadomo tylko, że działa od dwóch lat jako stowarzyszenie i od 16 lipca 2024 jako przedsiębiorstwo. Po tak krótkim stażu w służbie pszczelarstwa SPS przytuliło z ARiMR trzy duże bańki na promocję świętokrzyskiego miodu gryczanego i świętokrzyskiego ziołomiodu n ie mając statusu organizacji pożytku publicznego. Zgodnie ze statutem pan prezes SPS może sobie wypłacać wynagrodzenia za pełnione funkcje podczas pięcioletniej kadencji (paragraf 23 statutu) według własnego uznania. Raz w roku mają walne zebranie. Może jakoś się wproszę jako obserwator z Polanki? Nie wiadomo ilu członków liczy organizacja, ale z wpisow w KRS raczej wynika jej prawdopodobnie rodzinny charakter. O majątku decydują oświadczenia woli dwóch osób: Izy i Adriana Bukowskich. Akurat oświadczenie tej pary starczyłoby mi jako rekomendacja. Pan prezes Bukowski jak wstępował do Polanki nie musiał prosić mnie ani nikogo o rekomendację, więc pozostaję przy nieśmiałej pszczelarskiej nadziei. Dezinformacja o stowarzyszeniu - przedsiębiorstwie w necie poprzez "Akademię" https://www.ksowplus.pl/rolnictwo-i-produkcja-rolna/aktualnosc/dolacz-do-pszczelarskich-czwartkow Akademia Pszczelarzy Staropolskich to inicjatywa (pogrubienie moje), której celem jest rozwój edukacji pszczelarskiej oraz integracja środowiska pszczelarzy. Akademia tworzy społeczność osób dzielących się wiedzą i doświadczeniem, angażując różnorodne grupy odbiorców. Działania obejmują zarówno wydarzenia online, jak i spotkania stacjonarne, skierowane nie tylko do pszczelarzy, ale także do konsumentów produktów pszczelich, uczniów, seniorów oraz osób z niepełnosprawnościami. Główne założenia Akademii: popularyzacja wiedzy o pszczelarstwie, edukacja na temat znaczenia pszczół dla środowiska i gospodarki, wsparcie dla lokalnych pszczelarzy, integracja społeczności pszczelarskiej. Fragment opisu w KRS:
  5. Czym jest ziołomiód? Ziołomiód to produkt pszczeli, który powstaje, gdy pszczelarze podają pszczołom pożywkę na bazie syropu z ziół, a nie naturalny nektar. Pszczoły przetwarzają ten syrop, dodając swoje enzymy, dzięki czemu powstaje produkt o właściwościach zarówno miodu, jak i konkretnych ziół. Nie jest to tradycyjny miód, ponieważ nie powstaje z nektaru kwiatowego. Czy produkcja ziołomiodów związana jest z zapylaniem środowiska i czy z tego powodu winna być wspierana z publicznych pieniędzy? Produkcja ziołomiodów jest ściśle związana z zapylaniem środowiska przez pszczoły i może być postrzegana jako działalność zasługująca na wsparcie publiczne z kilku powodów. Związek z zapylaniem środowiska Ziołomiody, w odróżnieniu od miodów nektarowych (powstających z nektaru kwiatów) czy spadziowych (powstających ze spadzi, czyli wydalin owadów), to produkty wytwarzane przez pszczoły, którym dostarcza się syropy z ziół, owoców lub warzyw. Pszczoły te pełnią kluczową rolę w zapylaniu: Pszczoły wykorzystywane do produkcji ziołomiodów nadal pełnią funkcję zapylaczy. Choć do produkcji samego ziołomiodu nie zbierają nektaru ani spadzi (są karmione syropami), to w pozostałym czasie, a także inne pszczoły z tej samej pasieki, aktywnie uczestniczą w zapylaniu okolicznych roślin, w tym upraw rolniczych i dzikiej roślinności [2]. Ogólna obecność pasiek zwiększa zagęszczenie zapylaczy w danym rejonie. Utrzymywanie pszczół miodnych, niezależnie od konkretnego rodzaju wytwarzanego przez nie miodu, przyczynia się do poprawy efektywności zapylania w całym ekosystemie [2]. Zapylanie jest kluczowe dla reprodukcji wielu gatunków roślin, w tym większości upraw sadowniczych i warzywnych. Argumenty za wsparciem publicznym Działalność pszczelarska, w tym produkcja ziołomiodów, może być uzasadniona do wsparcia z publicznych pieniędzy, ponieważ przynosi korzyści całemu społeczeństwu, a nie tylko bezpośrednim producentom: Usługi ekosystemowe: Najważniejszą korzyścią jest świadczenie bezpłatnej, niezbędnej usługi zapylania. Szacuje się, że ekonomiczna wartość zapylania roślin uprawnych przez pszczoły wielokrotnie przewyższa wartość samych produktów pszczelarskich (miodu, wosku, propolisu itp.). Bezpieczeństwo żywnościowe: Stabilność i wydajność produkcji wielu produktów spożywczych, takich jak owoce, warzywa, rzepak (do oleju) i wiele innych, zależy bezpośrednio od pracy pszczół. Wspieranie pszczelarstwa jest zatem inwestycją w bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Ochrona bioróżnorodności: Pszczoły miodne, wraz z dzikimi zapylaczami, odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu różnorodności biologicznej roślin na danym obszarze. Aspekty zdrowotne i proekologiczne: Produkcja ziołomiodów promuje także wykorzystanie ziół i produktów naturalnych, wpisując się w trendy zdrowotne i ekologiczne. Podsumowując, chociaż technologia produkcji ziołomiodu jest specyficzna, jej nierozerwalny związek z utrzymaniem pasiek, a co za tym idzie, z zapylaniem środowiska i szerokimi korzyściami ekosystemowymi i ekonomicznymi, stanowi silny argument za publicznym wsparciem dla całej branży pszczelarskiej czy ziołomiód jest produktem naturalnym? Tak, ziołomiód jest produktem naturalnym, ponieważ pszczoły przetwarzają pożywkę przygotowaną przez człowieka z naturalnych składników, takich jak ekstrakty ziołowe, syropy cukrowe i miód. Jest to produkt pszczeli, wolny od sztucznych barwników i konserwantów, który dzięki połączeniu właściwości miodu i ziół ma wiele prozdrowotnych właściwości. Czy ziołomiód jest produktem nieprzetworzonym i może być sprzedawany przez pszczelarza w ramach sprzedaży bezpośredniej? Nie, ziołomiód nie jest produktem nieprzetworzonym w ścisłym znaczeniu, ponieważ powstaje z syropu cukrowo-ziołowego przygotowanego przez pszczelarza, a nie z nektaru kwiatów. W związku z tym jego sprzedaż w ramach sprzedaży bezpośredniej lub rolniczego handlu detalicznego (RHD) podlega innym przepisom niż sprzedaż tradycyjnego miodu, który jest produktem nieprzetworzonym. Ziołomiód to produkt przetworzony: Pszczoły tworzą go na bazie syropu podanego przez pszczelarza, a nie naturalnego nektaru, co wyklucza go z kategorii produktów nieprzetworzonych. Sprzedaż w ramach RHD: Ziołomiód można sprzedawać w ramach Rolniczego Handlu Detalicznego (RHD), które obejmuje również produkty przetworzone, a nie tylko nieprzetworzone.
  6. Gdy brakuje mi urzędniczej - gadam ze sztuczną inteligencją. Panowie urzędnicy i działacze - może już czas przekazać jej sterowanie pszczelarstwem? Często zastanawiam się kto powinien brać udział w posiedzeniu różnych komisji, innych gremiów czy przedsięwzięć poświęconych pszczelarstwu. Jednym słowem: kto to jest pszczelarz? - pytanie do AI Pszczelarz to osoba, która zajmuje się hodowlą pszczół, zazwyczaj w pasiece, w celu pozyskiwania miodu, wosku, propolisu i innych produktów pszczelich, a także w celu zapylania roślin. Działalność pszczelarza obejmuje szeroki zakres czynności, w tym: opiekę nad rodzinami pszczelimi, zarządzanie ulami i sprzętem pasiecznym, monitorowanie zdrowia pszczół i zapobieganie chorobom, produkcję miodu i innych produktów, przygotowanie pszczół do okresu zimowego. Pszczelarz może prowadzić pasiekę jako hobby, działalność gospodarczą na małą skalę, lub też jako duże, profesjonalne przedsiębiorstwo. Czy importer miodu jest pszczelarzem? Nie, importer miodu nie jest pszczelarzem. Oto kluczowe różnice: Pszczelarz to osoba, która bezpośrednio hoduje pszczoły, opiekuje się pasieką, zarządza ulami i produkuje miód oraz inne produkty pszczele. Jego praca wiąże się z praktyczną wiedzą na temat biologii pszczół i gospodarki pasiecznej. Importer miodu to osoba lub firma, która zajmuje się działalnością handlową. Kupuje (importuje) miód wyprodukowany przez pszczelarzy (zwykle z innych krajów) i sprzedaje go na lokalnym rynku. Importer nie ma bezpośredniego kontaktu z hodowlą pszczół ani produkcją miodu w pasiece. Pszczelarz jest producentem, natomiast importer jest handlowcem, ogniwem w łańcuchu dystrybucji. Czy Polska Izba Miodu zrzesza pszczelarzy? Nie, Polska Izba Miodu (PIM) nie zrzesza bezpośrednio indywidualnych pszczelarzy. Jest to stowarzyszenie, które skupia wiodących przedstawicieli branży przetwórstwa miodu w Polsce – czyli głównie duże firmy zajmujące się konfekcjonowaniem, dystrybucją oraz importem miodu. Głównym celem PIM jest reprezentacja interesów tychże przetwórców, wspieranie rozwoju rynku miodu i produktów pszczelich, a także opiniowanie regulacji prawnych dotyczących tego sektora. czy produkcja miodu pitnego jest domaną pszczelarstwa? Nie, produkcja miodu pitnego nie jest domeną wyłącznie pszczelarstwa, ponieważ jest to proces fermentacji, który wymaga użycia drożdży i wody, a nie tylko miodu. Choć miód jest kluczowym składnikiem, produkcja miodu pitnego jest zbliżona do wytwarzania wina i zazwyczaj prowadzona jest przez firmy specjalizujące się w jego produkcji lub domowych wytwórców. Pszczelarze mogą sprzedawać miód i inne nieprzetworzone produkty pszczele, ale miód pitny, jako produkt przetworzony, podlega innym regulacjom prawnym.
  7. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Moje docelowe w myślach walce - ostateczne rozwiązanie kwestii walki pszczelarza z paskudzeniem wosku. Znalazłem gdzieś w portugalskojęzycznym necie (Brazylia?) Ciekawe walce nie wymagające rozdzielacza w postaci mydlin. Pytają się gościa czy zrobił sam, gdzie kupił, ile kosztują. Nie odpowiada, namawia do płatnej subskrypcji jego kanału. Myślę, że podpucha. Może psiknął na walce coś w rodzaju WD-40, czy rozdzielacza do silikonów i pali głupa. A może ktoś potrafi zrobić walce z teflonu? Coś tłusty ten stół a i węza z paskudnego wosku jakoś dziwnie błyszczy w sztaplu. Ciekawe koła zębate upraszczające jak myślę zmianę grubości węzy bez powtarzania ich regulacji. Może takie trybiki wydrukować jako model i odlać z brązu? A może ktoś by wyfrezował stalowe? https://www.facebook.com/reel/2417823028662931 FDownloader.net-2417823028662931-(1080p).mp4
  8. Dzisiaj zauważyłem, że internetowe konto z witryną Stowarzyszenia Pszczelarzy Staropolskich - prezes Pan Adrian Bukowski, KRS 0001063115 Kielce ul Warszawska 312E zostało zawieszone. Ktoś wie dlaczego? To dziwne, że witryna beneficjenta trzech milionów z Minrolu na promocję miodów i ziołomiodów nie działa. https://pszczelarze.org.pl
  9. Chciałem się w święta nawalić porządnym miodem pitnym. Pomyślałem - wyguglam i kupię na paczkomat. Wpisałem "miód pitny" i "scyzoryk" (mam z korkociągiem). Wyrzuciło mi filmik 1 min 49 sekund. Jacyś dwaj dziwni anonimowi gostkowie coś gadają w loszku. O polskim miodzie pitnym, że idzie stąd na cały świat. Że milion litrów, że...och i ach. Filmik wisi w necie od 24 dni. Obejrzało go 21 osób, w tym ja trzy razy (do zrzutu ekranu). Chciałem się dowiedzieć gdzie kręcony jest ten film, kto tyle miodu pitnego produkuje i z czego. Czy polski miód pitny oznacza, że jest on robiony z miodów z polskich kwiatów, czy może decyduje tu o jego polskości obywatelstwo drożdży. Pomyślałem nawet, pewnie potrzebują mojego miodu. Ciekawe czy skupują i po ile? No bo 36 zbiorników po 25 tys litrów to ponad milion litrów miodu pitnego. Skąd biorą? Co ciekawe, na etykietce musi być akcyza, ale nie musi być napisane skąd pochodzi miód. A moze polski miód pitny zaczyna się w Polskiej Izbie Miodu? Dręczy mnie myśl, czy jak nawalę się tym miodem, to przyczynię się patriotycznie do zapylenia środowiska polskiego, czy może jakiegoś zagranicznego, powiedzmy azjatyckiego? Na koniec błysk - flesz - migawka. O pieniądzach. Tak szybko bym nie przeczytał. Ale zatrzymałem film i zrzuciłem ekran. Zero info gdzie mam złożyć zamówienie, za to sporo info kto to finansuje. Z witryny internetowej Stowarzyszenia Pszczelarzy Staropolskich dowiedziałem się, że z jakiegoś powodu krępują się opublikować swój statut, że przytulili trzy duże banieczki na promocję świętokrzyskich miodów gryczanych i świętokrzyskich ziołomiodów (cokolwiek to oznacza), że konkurs w tej materii wygrała jakaś świętokrzyska firma z Krakowa... Zapałałem chęcią wstąpienia do tak bogatej organizacji, ale prezes mnoży trudności i jest tajemniczy. Na koniec doszedłem do wniosku, że miody pitne są produkowane ze skubanej Brukselki na słupa. Film bez opisu i wyłączone komentarze.
  10. robinhuud

    Kongres ante portas...

    Można policzyć szczęściarzy z Karpacza. Materiał zawiera lokowanie produktu.
  11. robinhuud

    Kongres ante portas...

    Skala pomocy od urzędu marszałkowskiego na Dolnym Śląsku (dane z mediów): 1,5 mln zł, 2500 pszczelarzy, 83 tys uli. W tym ciasto - nie znam wynegocjowanej w Orionie Kłobuck ceny za 83 tony, 3 pasieki edukacyjne - razem 223 892 zł, reszta na konferencję dla 150 pszczelarzy w Karpaczu. Staram się patrzeć obiektywnie i z życzliwością na Dolny Śląsk, również poprzez pryzmat wcześniejszych podobnych doświadczeń wielkopolskich. W obu przypadkach głównym motywem skierowania publicznej kasy podatników (przecież nie marszałków!) była chęć poprawy warunków fitosanitarnych pszczół. W Wielkopolsce początkowo kasa 2 mln/rok poszła w węzę i skala pomocy oznaczała 3 plastry węzy na ul/rok. Czyli po 3 latach takiej 6 milionowej pomocy odnowienie wielkopolskich gniazd. Pozwoliłem sobie w tamtym czasie bezczelnie sprawdzić stan fitosanitarny pszczół w służbowej bazie danych - rejestrach Głównej Inspekcji Weterynaryjnej. Okazało się, że w tym okresie zgłoszona ilość przypadków zgnilca amerykańskiego w Wielkopolsce podwoiła się. Z bólem, ale marszałek wielkopolski okazał się wymuszonym marszałkiem wszystkich pszczelarzy wielkopolskich, a WZP Poznań zwrócił (poproszony grzecznie o paragon) po 40 zł wycyganionych od pszczelarzy niezrzeszonych (uchwałą zarządu WZP) za obsługę programu. Niezrzeszeni byli szykanowani sztucznymi utrudnieniami co do miejsca i czasu odbioru pomocy marszałkowskiej przez pośredniczące wielkopolskie baronaty. Tu również marszałek wszystkich pszczelarzy dolnośląskich wybrał do pomocy intencjonalnego pośrednika - wybrane dolnosląskie zarządy niektórych organizacji pszczelarzy. Czy to się sprawdziło? Chyba nie. Czy na Dolnym Śląsku jest realnym osiągnięcie poprawy warunków fitosanitarnych w ulach przy pomocy takiej interwencji urzędu marszałkowskiego? Wątpię. Konferencja, ciasto i pasieki edukacyjne (w kolejności dysponowanej w ramach 1,5 mln kasy) to bardzo posrednia metoda wpływania na zdrowie pszczół. Akcja oficjalnie mająca na celu poprawę zdrowia pszczół angażuje bardzo różnych ludzi luźno związanych z pszczelarstwem (patrz konferencja) z zupełnym pominięciem weterynarzy. W dobie internetu nie ma sensu organizować konferencję dla 150 pszczelarzy bez transmisji wykładów i publikacji materiałów. Zmarnowane w dziwnych okolicznościach hotelowych pieniądze. Patrząc na tytuł i oceniając przebieg uzasadniona wydaje się być ocena że marszałek i jego urząd zadziałali nie na określony przez siebie temat. Wydaje się , że akcja nie zostanie obiektywnie rozliczona (pieniążek publiczny) podobnie jak kasa z Funduszu Promocji Roślin Oleistych. Wszyscy bardzo chcą pomóc pszczołom, a pszczelarze gwałtownie pomniejszają pasieki, sprzedają ule i przebranżawiają się. Wchodzimy w ciężki pszczelarski dołek. Jest kiełbacha wyborcza, czemu nie ma być do niej ciasta? Trafiają się gdzieniegdzie również wozy strażackie. Na koniec chciałbym zacytować odmienną od waszej, wspaniałą recenzję całej akcji znalezioną w necie, której autorem jest ktoś z zarządu organizacji pszczelarskiej z Jeleniej Góry, zapewne zachwycony luksusową konferencją jej uczestnik widzący przez łzy wzruszenia cztery gwiazdki hotelu: Szanowny Panie Marszałku! W imieniu własnym oraz Prezesów wiodących dolnośląskich organizacji: Waldemara Kudły (Legnica), Jana Biernackiego (Wrocław) i Mirosława Dobrzańskiego (Oława), pragnę złożyć na Pana ręce wyrazy najwyższego uznania za organizację I Międzynarodowego Kongresu Pszczelarskiego w Karpaczu. Hasło „Razem dla pszczół, razem dla przyszłości” stało się podczas tego wydarzenia żywą ideą, a nie tylko sloganem. Jako środowisko jesteśmy pod ogromnym wrażeniem standardów, jakie zaprezentował Urząd Marszałkowski (podkreślenie moje). Chcemy w sposób szczególny wyróżnić ponadprzeciętne zaangażowanie Zespołu organizacyjnego: Pani Kingi Trznadel, a także Pana Tomasza Gracza, Pani Karoliny Maneckiej, Pani Anny Terleckiej-Krowickiej, Pana Rafała Krzewickiego oraz Pani Moniki Mhiny. W dotychczasowej pracy związkowej nie spotkaliśmy się z tak doskonałą formą współpracy – nasze potrzeby były wysłuchane, a każdy szczegół konsultowany z reprezentantami środowiska. Dzięki temu poczuliśmy się prawdziwą częścią samorządu. Wartość tego Kongresu wykracza poza merytorykę. Dzięki wyjątkowym przymiotom charakteru i rzadkiej umiejętności łączenia ludzi, jaką wykazała się Pani Kinga Trznadel, wydarzenie to stało się fundamentem pod budowę realnej jedności i solidarności dolnośląskich związków pszczelarskich. Link do źródła: https://www.facebook.com/reel/25094281250192694 Łubu dubu, niech nam żyje prezes klubu.
  12. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Może ktoś jest ciekawy jak sobie sam robię węzę z własnego wosku w pasieczce pięcioulowej?
  13. robinhuud

    Kongres ante portas...

    Trzymane przez szczęśliwych pszczelarzy z Wołowa na powyższym zdjęciu ciasto pochodzi z firmy Orion - Kłobuck. Pomyślałem, że Aronuk to nazwa ciasta. Dzwoniłem do Kłobucka, pytałem, nie wiedzą co to Aronuk. Urząd marszałkowski nacelował mnie na tv z Jeleniej Góry, która przygotowała materiał. Zadzwoniłem do szefa. Też nie wie co to Aronuk, ale na wszelki wypadek wyczyszczono po moim telefonie co się da w necie. Myślę, że po Aronuku pozostał tylko powyższy zrzut ekranu jako ilustracja tezy że w sieci nic nie ginie. To dziwne, że tylu pszczelarzy i działaczy czyta w zachwycie pierdoły i nie protestuje. W sumie myślę, że Aronuk to nazwa akcji robienia z pszczelarzy .......... (wpisz co chcesz).
  14. robinhuud

    Dolnośląskie piekiełko

    Porządek musi być! Jak Marszałek mówi pszczelarzom że da - to mówi!
  15. Ostatnio zaistniał ciekawy apizgrzyt. Przeglądając na Google Maps pszczelarski światek natrafiłem w miejscoweości Mokra koło Kłobucka na renomowaną firmę "Orion" i sąsiadującą z nią firmę "Miody Polskie". Do tej drugiej klient o ksywce Baston przykleił negatywną opinię, że został oszukany, że żąda, że... Myślał, że kupuje dziecku coś polskiego, a ty fe - Chińczyk. Zdjęcia słoika z pyłkiem w linku. Klient prawdopodobnie gdzieś z Białej Podlaskiej, mam nadzieję, że tylko roztargniony, a nie złośliwy - nie obejrzał dokładnie słoika, bo wtedy zauważyłby, że pyłek wprowadziła na rynek inna firma o takiej samej nazwie i w związku z tym niewłaściwie adresuje swe żale krzywdząc ludzi z Mokrej. Chińsko - ukraiński pyłek mianowicie umieściła na rynku inna firma o identycznej nazwie "Miody Polskie" z Lubienia Kujawskiego. Nie byłoby nawet w tym nic dziwnego, że firma spod Włocławka o szumnej nazwie "Miody Polskie" handluje mieszaniną pyłków pochodzących z krajów spoza UE sama, nie zakładając organizacji "Polska Izba Pyłków". Nie zwróciłbym na cały ten zgrzyt uwagi, gdyby nie to, że właściciel tej firmy Jerzy Tyszko jest wiceprezesem Akademii Pszczelarstwa i Zrównoważonego Rozwoju. Organizuje więc co roku ponoć prestiżowy konkurs na polskiego Pszczelarza Roku oficjalnie wspierany przez możnych i władców naszego świata. Mając pewne wydaje się uzasadnione wątpliwości jako człek ostrożny tradycyjnie sprawdziłem siedzibę, statut i KRS 0000838832 tej organizacji. Wygląda na to, że we władzach organizatora konkursu na polskiego pszczelarza roku mamy osobę o ukraińsko brzmiącym nazwisku Petro Bliszczuk z piaseczyńskiej firmy Globol Poland. Witamy tego pana w Akademii -prawdopodobnie mieszaninie działaczy pochodzących i niepochodzących z krajów UE. Czekamy na oficjalną Polską Izbę Wosków oficjalnie i uczciwie, zgodnie z procedurami handlującą mieszaninami wosków by zamknąć apilogikę. Coraz więcej ogłoszeń "sprzedam ule". Proszę przewinąć lewy panel. https://www.google.com/maps/place/Miody+Polskie/@50.9763464,18.9444697,13z/data=!3m1!5s0x4710bc928a10580d:0x90c48a19ffd3af7c!4m6!3m5!1s0x4710bc928a20c37f:0xd1873a361106f46e!8m2!3d50.9542879!4d18.9153068!16s%2Fg%2F11g8p8j5g7?hl=pl&entry=ttu&g_ep=EgoyMDI1MTEwMi4wIKXMDSoASAFQAw%3D%3D Na Kujawach jak widać. Pochodzącą z lubieńskich Polskich Miodów (nie z Mokrej!!!) standaryzowaną ręcznie w wiadrze mieszaninę pyłków ukraińsko chińskich ładują w słoiki ręcami i palcyma. Akcja - stara lipa. Link na zdjęciu.
  16. robinhuud

    Kongres ante portas...

    Dialog społeczny w pszczelarstwie dolnośląskim. Dziś próbowałem ustalić ze sztuczną inteligencją co to Aronuk. AI odpowiedziała: Może to być błąd pisowni albo literówka — termin nie występuje w standardowych słownikach ani bazach wiedzy. Może to być lokalne lub specjalistyczne słowo (np. dialekt, nazwa własna, skrót), które nie jest dobrze udokumentowane w ogólnodostępnych źródłach. Może to być neologizm albo wyraz używany w wąskim kontekście (np. w jakiejś grupie, środowisku internetowym), więc nie ma dużego zasięgu. Jeśli chcesz — mogę spróbować głębiej poszukać (np. w książkach, archiwach internetowych) i sprawdzić, czy termin pojawia się w jakimś konkretnym kontekście (geograficznym, językowym, branżowym). Czy mam to zrobić? Tak. Wyraz „Aronuk” pojawia się w tekście języka z Papui-Nowej Gwinei („Girawa”) jako część wersji biblijnej: „… roat aronuk, ak nais jein.” Jednak w tym kontekście wygląda na zwykły element językowy (część zdania) i nie daje jasnego wyjaśnienia samego słowa „aronuk”. Nie znalazłem definicji dla „Aronuk” jako nazwy własnej, pojęcia branżowego, regionalnego dialektu czy technologii w języku polskim albo ogólnodostępnym angielsko-języcznym źródle. ✅ Wnioski AI: Możliwe, że „Aronuk” to błąd pisowni albo literówka – ktoś mógł mieć na myśli „Aronuk”, „A‐ronuk”, „Aron-uk”, „A-ronuk” lub coś podobnego. Może to być słowo występujące w bardzo wąskim kontekście językowym (np. lokalny dialekt, język tubylczy, termin techniczny) i stąd brak informacji w szerokich zasobach. Czyli lokalny dialekt, język tubylczy Urzędu Marszałkowskiego. A może ksywka (pseudonim literacki) samego Marszałka? Chce być w każdym ulu, czyli chce być Marszałkiem wszystkich pszczół?. Ponad matkami pszczelimi?.
  17. robinhuud

    Kongres ante portas...

    Chciałbym z pewnym zażenowaniem i zawstydzeniem zapytać jako 73 letni lajkonik bardziej doświadczonych pszczelarzy: Kto to lub co to jest Aronuk? Nie wyguglałem, więc muszę się spytać. Jak mi nie podpowiecie będę dzwonił do Wrocławia. Spotkałem tą nazwę w radosnej niezmiernie wysokiej samoocenie samorządu dolnośląskiego. Na Dolnym Śląsku dbałość o pszczelarzy jest niezwykle ważna. To jeden z najaktywniejszych regionów wspierających pszczelarzy w Polsce, ponieważ wiemy, że troska o pszczoły to troska o nas wszystkich. Samorząd województwa dolnośląskiego we współpracy ze związkami pszczelarskimi w regionie realizuje program wspierający pszczelarzy „Aronuk w każdej rodzinie pszczelej”. Środki zostaną są wykorzystywane na zakup ciasta pszczelego – po jednym kilogramie na każdą rodzinę pszczelą. Zakup ciasta pszczelego to wsparcie dla tysięcy rodzin pszczelich w regionie. Do końca roku w całym województwie Dolnośląskim program obejmie 45 tysięcy rodzin oraz kilkaset pasiek zrzeszonych w kilkunastu organizacjach, deklaracje łącznie zapisało 512 osób w 13 związkach pszczelarskich. To właśnie dzięki pszczelarzom Dolny Śląsk jest pełen smaku, zdrowia i życia. Dolnośląski miód to prawdziwe złoto naszego regionu. Razem dbamy o przyszłość natury.
  18. robinhuud

    Dolnośląskie piekiełko

    Hmmmm. Ze złota, a skromne. https://www.momondo.pl/hotele/karpacz/Hotel-Golebiewski-Karpacz.mhd485636.ksp?r9ck=iq&gad_source=1&gad_campaignid=21710296316&gclid=CjwKCAjw04HIBhB8EiwA8jGNbWZY5f0li-hzQ5Vc0jbO4pkm-qhPO7VFnp8tDd8DPnZMK1ln7pAS7RoCyQQQAvD_BwE#rooms-section
  19. robinhuud

    Kongres ante portas...

    Niby wszystko wspaniale, ale ale ale ale: https://narodowywalbrzych.pl/blog/prywatny-folwark-urzedu-marszalkowskiego-wojewodztwa-dolnoslaskiego/ Pszczelarze dolnośląscy się znają i się policzą. Ile kosztował Kongres też chyba się dowiemy. To przecież pieniążek publiczny. Frekwencja jaka jest każdy widzi. Czekam na materiały z Kongresu by ocenić jego wielkość i zasługi.
  20. Obserwacja amatorska. Stary dylemat: węza cienka, czy gruba. Reklama producentów sugeruje stosowanie grubej węzy przemysłowej, że niby pszczołom łatwiej, więcej miodu, szybciej pszczelarzu wzbogacisz się itd. Mógłbym się z tym zgodzić, gdyby w rachubę wchodziła weza z własnego wosku w obiegu zamkniętym pasieki. Wosk z grubej węzy znajdziemy na sąsiednich plastrach, w zasklepach w magazynkach woskowych które pszczoły organizują na beleczkach ramek. Grubą węzę pszczoły muszą przerobić żwaczkami jak gumę do żucia. Co byście czuli zmuszeni do żucia gumy z chemią rolniczą, pszczelarską i producencką ? Jeżeli damy do ula grubą węzę - pszczoły nie wykorzystają wosku świeżo wypoconego. Jego lusterka znajdziemy zrzucone na dennicy. Jest to jedyny wosk czysty, który może rozcieńczyć zanieczyszczenia w wosku węzy i zmniejszyć problem syfu w wosku w ciągu kolejnych lat. Straszne marnotrawstwo mające cechy przestępstwa ekologicznego. Dając pszczołom co roku grubą wezę z wosku nieznanego pochodzenia stopniowo pogrążamy pasiekę. Jeżeli wosk jest w miarę czysty - nie mamy z definicji szansy na stopniowe rozcieńczanie tych zanieczyszczeń. Łatwo zauważyć, że najczęściej najjaśniejszy jest wosk zasklepów. Jest to więc w dużym stopniu wosk świeżo wypocony, a więc najbardziej nadający się do przerobu na węzę. Jeżeli jest słaby pożytek pszczoły nie zasklepiają miodu, albo wykorzystują do tego stary wosk z innych ramek. Tak powstaje ciemny zasklep. Kiedyś robiłem węzę metodą odlewnia na prasce silikonowej. Zauważyłem, że pszczoły potrafią wybudować na podkarmiaczce, lub ściance ula półplaster przyklejony tyłem do ścianki i zagospodarować go w kierunku miodu lub czerwiu. Wtedy powstało pytanie. Przy jakiej grubości węzy pszczoły zaczną budować plaster pozorny. Plaster składający się z dwóch półplastrów złączonych tyłami i zbudowanych bez koordynacji geometrycznej komórek przodu i tyłu plastra. Przykładowo: awers pod robotnice, a rewers pod trutnie. Tak zaczęło się dziać, gdy odlałem węzę grubości dna rzędu 2 mm. Takie ramki są wyraźnie cięższe i problem dobrze widać podczas wycinania suszu do przetopu. Takie plastry z "blachą" w środku z pewnością nie są dobre do zimowli pszczół. To plastry pozorne. Reasumując - jeżeli pszczelarzu chcesz pomóc pszczołom i dać im szansę sukcesywnie oczyścić wosk z zanieczyszczeń - stosuj cienką węzę w obiegu zamkniętym. Skup się na robieniu węzy z najczyściejszego wosku z odsklepów - tak z latami skutecznie rozcieńczasz syf w wosku. Pamiętaj - pszczoły są jedynymi dostarczycielkami wosku niespapranego w tym chorym systemie. Nawet polityk dający Ci węzę za darmo z naszych pieniędzy nie wie co Ci daje w podarunku. On liczy na Twój głos w urnie i na sondaże. Jednocześnie narasta zjawisko zmniejszania się skupu krajowego wosku od pszczelarzy - często ramki są palone. Część najczyściejszego wosku jest spalana w kultowych świecach - to następne przestępstwo ekologiczne. Wzrasta import wosku i węzy z dziurawą kontrolą weterynaryjną na granicach. Podobno Chińczycy produkują wosk pszczeli bez udziału pszczół. Czas założyć Polską Izbę Wosku i produkować węzę z mieszaniny wosków pochodzących i niepochodzących z krajów UE?. Służę sprawdzonym wzorem statutu. Do czasu dotarcia do Polski cywilizacji i objęcia tej sfery egzekwowalną (akredytowane laboratoria) normą państwową lub europejską. Co o tym sądzicie? Na zdjęciu gruba węza w trakcie dostosowania jej do potrzeb pszczół. Widać, że pszczoły zaczynają jej poprawianie od wycienienia dna w jednym miejscu. Tutaj w prawym dolnym rogu. Przesuwają się stopniowo do górnego lewego. Widać małe strzępki przeżutego wosku wykorzystywane do "ciągnięcia" ścianek bocznych. To wycienienie woskowej "blachy" dna to dla pszczół ogromna praca związana z przeżuwaniem zawartej w wosku chemii.
  21. robinhuud

    Dolnośląskie piekiełko

    Jest jakiś program tej imprezy? To już dziś. https://umwd.dolnyslask.pl/obszarywiejskie/aktualnosci-wydzial-obszarow-wiejskich/artykul/zapraszamy-do-udzialu-w-i-miedzynarodowym-kongresie-pszczelarskim/?no_cache=1&cHash=3a137507f56db5d12a998965fcc4736b
  22. Jako myśliwy i pszczelarz stwierdzam, że język pszczelarski jest równie stary jak łowiecki i szkoda że nie jest ujęty w formie słownika ("Język łowiecki" Hoppego). Są jednak sprawy przez wieki nienazwane gdzie muszę o dziwo wymyślać swoje nazwy - sorry. Patrząc na ramkę z wtopioną węzą możemy stwierdzić, że ma ona dwie strony - awersową i rewersową. Z jednej strony widzimy na dnie komórki literę "Y", a z drugiej jej odwrócenie o 180° - "znak mercedesa". Pszczelarze nie zwracają na to uwagi i podczas przeglądów wkładają ramki do ula losowo, starając się jednak przy kolejnym wkładaniu nie odwracać ich. Uzasadniają to tym, że plastry są odbudowywane niesymetrycznie i wypukłości zabudowy na jednej ramce trafiają na zagłębienia w sąsiedniej. Przy ramkach pełnych miodu i zasklepionych problem jest nie do zauważenia. Czy pszczoły w naturze budując sąsiadujące z sobą plastry przestrzegają orientacji awersu ("Y") i rewersu ("Mercedes") sąsiadujących ze sobą plastrów? Tego nie wiem i nie znalazłem nigdzie naukowych notatek na ten temat. Tym bardziej, że pszczoły często wyginają budowany plaster w lewo i prawo tworząc swego rodzaju labirynt aerodynamiczny prawdopodobnie ograniczający im przeciągi. Czy istnieje jakaś reguła wiążąca sprawę geometrii dzikiej zabudowy z kierunkiem bieguna magnetycznego, czy geograficznego - tego nie wiem. Być może warto to przeanalizować statystycznie odnajdując obszerną dziką zabudowę. Wkładanie do ula nowych ramek z wtopioną wezą losowo wydaje się nie mieć dla pszczół znaczenia. Czy jednak na pewno nie ma to jakiegoś związku z np. "tańcem" pszczół? Odwracając ramkę w rękach względem osi pionowej zauważymy zamianę awersu na rewers. Przy obrocie względem osi poziomej "do góry nogami" - tej zmiany nie zauważymy. Podczas walcowania węzy jeden walec tłoczy stronę awersową, a drugi rewersową. Fizycznie walce są identyczne (wydrukowane tym samym kodem maszynowym), jednak muszą być względem siebie odwrócone o 180°. Jeżeli ich nie odwrócimy i nie przesuniemy względem siebie na odległość 1/2 rozmiaru komórki wzdłuż osi - uszkodzimy je. Na zdjęciu obrócone względem siebie współpracujące z sobą dwa walce wydrukowane tym samym kodem z jednej geometrii. Dolny awersowy, wyciska w dnie komórki "Y", drugi rewersowy górny - mercedesa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...