Skocz do zawartości

Karpacki

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1836
  • Rejestracja

O Karpacki

  • Urodziny 08.12.1946

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.berest.pl
  • Dane do pasieki
    www.berest.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    Berest
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

740 wyświetleń profilu
  1. Szanowni koledzy i koleżanki. Przyszło nam żyć w trudnych czasach . Kończy się powoli sezon pasieczny , i w związku z tym więcej będzie czasu do zagospodarowania , jako że nie tylko brak zajęć w pasiekach , to jeszcze warunki trwającej pandemii, dodatkowo zwiększą ilość czasu , jaki będziemy spędzać w domu. Kilkakrotnie starałem się namówić , przynajmniej niektórych do rozpoczęcia jakiejś formy kolekcjonerstwa pszczelarskiego. i chociaż nie potrafię w tej dziadzinie wskazać jakichkolwiek rezultatów, to jednak przynajmniej o niektórych działaniach , jakie ja czynię , chcę poinformować. Pojawia się na rynku wielka ilość dobrych , ładnie wydanych książek o tematyce pszczelarskiej, których zdobycie nie stanowi żadnych problemów . Jednak dla kolekcjonera, największą radość sprawia zdobycie , nie tych ładnych pozycji, wydanych często w dużym nakładzie, co można zakupić w różny sposób, nawet z dostawą do domu przez kuriera. Większe zadowolenie sprawia zdobycie , czasem niewielkiej broszury, wydanej regionalnie , w niewielkim nakładzie, co sprawia, że już wkrótce po wydaniu takiej pozycji , staje się ona rzadkością , trudną do zdobycia i wzbogacenia posiadanego zbioru. A w różnych miejscach w kraju , wychodzi trochę takich wydawnictw, i niektóre są naprawdę ciekawe. Dziś chciał bym pokazać właśnie takie wydawnictwo, które już po samym tytule , pokazuje że jest bardzo na czasie i może nam umilić swoimi tekstami, nie jeden zimowy wieczór , który będziemy musieli spędzać w domu. Jak się okazuje , wielu pszczelarzy i pszczelarek , zajmuje się także twórczością , często rymowaną, co w temacie pszczelarstwa jest bardzo wdzięcznym zajęciem. Pozdrawiam.
  2. Dziś odbył się pogrzeb śp. Stanisława Koguta. Gdyby nie warunki związane z pandemią koronawirusa , na pewno na tym pogrzebie były by nieprzebrane tłumy. I tak pomimo największych obostrzeń, ilość ludzi chcących towarzyszyć mu w ostatniej drodze była bardzo duża . Gdyby ktoś zechciał bliżej zapoznać się z przebiegiem uroczystości pogrzebowych, podaję link do tych informacji i wielu zdjęć z tego zdarzenia. Niech odpoczywa w pokoju. https://sadeczanin.info/wiadomosci-telewizja/jego-dziela-mowia-same-za-siebie-w-strozach-odbyl-sie-pogrzeb-senatora-koguta
  3. Karpacki

    Ciekawostki z życia warrozy

    Na kanwie tego co pokazuje kolega "robinhuud" , przypomniało mi się pewne zdarzenie faktyczne ,które przydarzyło się jednemu z naszych kolegów, który kiedyś pisał na tym forum pod nickiem "pod łanem". Wiem że czasami zagląda na to forum , więc może uzupełni coś , gdybym ja coś źle napisał. Mianowicie wykonywał on kiedyś u siebie w pasiece zabiegi walki z warrozą, i ponieważ dość dobrze się posypało, zebrał on z podłożonych wkładek , dość dużą ilość warrozy do woreczka foliowego, który chciał pokazać na zbliżającym się zebraniu Koła. Nie był to woreczek strunowy, tylko zwykły, który w jakiś tam sposób związał i powiesił na gwoździku w pracowni, uważając że warroza w nim jest zatruta. Kiedy poszedł do pracowni , aby zabrać ten woreczek i pokazać kolegom na zebraniu, ze zdziwieniem stwierdził , że woreczek jest pusty. Nie obyło się bez podejrzeń, że ktoś z domowników, tą warrozę po prostu wyrzucił. Po powrocie z zebrania , raz jeszcze wrócił do pracowni, aby bardziej szczegółowo przyglądnąć się sprawie, gdyż nikt z domowników nie przyznał się , żeby tą warrozę wyrzucił. Po bliższym przyglądnięciu się , stwierdził że warroza znalazła jakiś sposób wyjścia, i rozlazła się po ścianach pracowni, które wyglądały jakby je ktoś posypał makiem. Daje to dużo do myślenia. Okazuje się , że jest ona na tyle żywotna, że nawet kiedy nam się wydaje , że jest zatruta, potrafi się "reanimować" i wraca do zdrowia , potrafiąc pokonywać jeszcze duże odległości na piechotę. Wniosek z tego, aby nawet po dobrze przeprowadzonych zabiegach, nie pozwalać na dłuższe trwanie osypu na dnie ula, ale po jego zabraniu, zutylizować ją skutecznie, najlepiej wrzucając wszystko do ognia. Inaczej , zanim pszczelarz zabierze osyp, duża część pasożytów , może na powrót znaleźć się na pszczołach, z pszczelarz stwierdzi, że środki były mało skuteczne, i zabiegi trzeba powtarzać jeszcze kilkakrotnie. Warto też w tym miejscu przypomnieć jeszcze jeden szczegół, który jest istotny podczas przeprowadzania takich zabiegów. Pisałem o tym już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy zdecydowana większość pszczelarzy walczyła z warrozą Apiwarolem. Zalecałem wtedy , aby na czas odymiania, rozsunąć ramki na dwa centymetry od siebie, gdyż jak się okazało, duża ilość pasożytów , po odpadnięciu od pszczoły, spadając w kierunku dna, odbija się od innych pszczół , będących na jej drodze , i wpada do komórek plastra. Tam powietrze jest czyściejsze , i po pewnym czasie , dużo z tej warrozy wraca bezpiecznie na pszczoły i w dalszym ciągu, prowadzi swą destrukcyjną działalność. Pszczelarzom , którzy nie chcieli wierzyć , że takie coś ma miejsce, zalecałem w uliczki ula z pszczołami, sypać odmierzoną ilość maku, a następnie zebrać ten który opadł na wkładkę włożoną na dennicę ula i ją zważyć. Różnica ilości tego maku , to ta , która wpadła po drodze do komórek plastra. Po takim "doświadczeniu", większość kolegów, którym to sugerowałem, przekonywała się do rozsuwania plastrów na czas zabiegu odymiania. Może komuś , przydadzą się takie obserwacje. Pozdrawiam.
  4. Karpacki

    Sezon 2020

    Szanowny Kolego. Zatrucia neonikotynoidami z pyłku wcale nie muszą pochodzić z pyłku kukurydzy, który zresztą tylko w wyjątkowych przypadkach jest przez pszczoły zbierany. Ja uważam , ze w okresie kiedy zaczyna brakować pyłku w okresie jesiennym, a wiec wtedy ,kiedy jego ilość i jakość jest szczególnie ważna, pszczoły w tym czasie "dobierają się " do zapasów pyłku , który został przez nie zgromadzony w czasie kwitnienia rzepaku. W tym pyłku przedostają się do ula neonikotynoidy z tej rośliny, i w miarę jego zużywania podtruwają rodzinę, zwłaszcza czerw który jest nim karmiony. Wielokrotnie sygnalizują koledzy, korzystający z pożytku rzepakowego, że mają kłopoty z utrzymaniem dobrej kondycji rodzin na kolejne pożytki. Niektórzy nawet wycofują z uli cały pyłek zgromadzony na rzepaku, i dopiero wtedy, rodziny zaczynają dochodzić do normalnej siły. Ponieważ przez lato , pyłku jest dość dużo, na bieżące potrzeby pszczoły używają ten przynoszony na bieżąco. Kiedy natomiast pod jesień ilość pyłku w przyrodzie maleje , zaczynają one używać ten zapas zrobiony w czasie kwitnienia rzepaku. I wtedy dochodzi do gwałtownego załamania się stanu rodzin, gdyż neonikotynoidy w nim zawarte nie tylko podtruwają czerw, ale działają też na pszczoły, które muszą przed okresem zimowym odłożyć w organizmach ciało białkowo - tłuszczowe , co robią właśnie przez spożywanie dużej ilości pyłku. W połączeniu jeszcze z pewną ilością neonikotynoidów zawartych w używanym do podkarmiania cukrze , efekt jest taki , jak opisany przez kolegę "jjb" czy kolegę "daro". Odnośnie stwierdzenia , jakoby u kolegi Vitaeapis nie działał, to trzeba zauważyć , że nie można brać jako pewnik , pojedynczej obserwacji. Dlatego też ten preparat , testowany był w wielu pasiekach , w różnych miejscach, w różnych warunkach pożytkowych, i przez wielu pszczelarzy. Większość tych obserwacji była dla niego pozytywna , i dlatego też został on uznany przez środowisko pszczelarzy za warty zastosowania, a stał się nawet elementem poza patentowej "podróby" i był skutecznie rozprowadzany w kilku krajach Europy. Myślę ,że gdyby określić warunki w jakich był u kolegi stosowany, i kryteria oceny jego przydatności, jakie miały miejsce u kolegi, można było by znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego kolega uważa że on nie działa? Wymagało by to jednak wielu , dość szczegółowych informacji , jak i kiedy był on stosowany. Pozdrawiam.
  5. Szanowny Kolego. Większość problemów poruszonych w poscie kolegi, ja zaliczył bym do grona tych , nad którymi mogli by sobie łamać umysły naukowcy , a które jednak bez względu na uzyskane przez nich wyniki, niczego nie wnoszą do gospodarki pasiecznej , która interesuje przeciętnego pszczelarza. Obserwacje nad czerwieniem matek ,zdecydowanie pokazują, że nasienie trutni , w jakiś sposób układa się partiami , gdyż wyraźnie idzie zaobserwować , że w pewnym okresie pogłowie wygryzających się młodych pszczół jest w miarę jednorodne, a w kolejnym okresie wyraźnie inne. Pokazuje to , że nasienie w zbiorniczku nasiennym, nie miesza się bezładnie, tylko jest zużywane partiami , pochodzącymi od kolejnych trutni , uczestniczących w unasienieniu tej matki. Dla praktyki pszczelarskiej , niewiele to wnosi , poza faktem , że niezbyt miarodajne będą wszelkie zapisy pszczelarza, mające być podstawą do jej ewentualnej oceny. Kiedyś już temat był tu omawiany , podczas kiedy dyskutowaliśmy nad celowością prowadzenia notatek z przebiegu sezonu i wartości matek ocenianych przez ten pryzmat. Jakość i cechy matki , które uważane były za jeden z podstawowych czynników oceny, jak się okazuje jest tak zmiennym i nie mającym trwałych wartości, że wyciągane wnioski, mogą absolutnie się nie powtarzać, i z tej przyczyny sugerowałem , że szkoda tego czasu który zostaje stracony na te obserwacje i skrupulatne notowanie ich. Wielokrotnie w dyskusjach z pszczelarzami starałem się wytłumaczyć , że najtrudniej udowodnić coś, co kiedyś nazywało się "postęp hodowlany". Bardzo prosto , poprzez utworzenie kilku grup porównawczych wykazać , że zastosowanie konkretnej metody gospodarki pasiecznej , pozwala uzyskać konkretne korzyści ekonomiczne, aniżeli udowodnić , że uzyskane w pasiece wyniki, są efektem "pracy hodowlanej". Oczywiście nie mam zamiaru kwestionować zasadności hodowli, gdyż zawsze będzie popyt na młode matki , a także takie które będą miały cechę heterozji, jednak błędem popełnianym często , zwłaszcza wśród młodych pszczelarzy, jest mniemanie, że dobre wyniki w pasiece , może zagwarantować konkretna rasa pszczół. Pozdrawiam.
  6. Karpacki

    Sezon 2020

    Szanowny kolego. Podczas mojej działalności pszczelarskiej widziałem wiele rodzin kończących się z powodu warrozy. To nie wygląda tak , jak opisał kolega "jjb". Rodzina kończąca się w ten sposób , jeszcze tydzień dwa wcześniej nie różni się niczym od innych w miarę mocnych rodzin w pasiece. W rodzinie kończącej się z tytułu warrozy, musiało by zostać przynajmniej ramka do dwóch , pszczół skarłowaciałych, w większości bez skrzydełek , a w czerwiu zamarłym głównie z powodu nieogrzewania go przez pszczoły , była by ogromna ilość warrozy, w różnych stadiach rozwoju. Jest to raczej zintegrowane działanie nosemy ceranae i neonikotynoidów. Następuje to zjawisko najczęściej podczas jesiennego podkarmiania, co powoduje , że wylatują z ula pszczoły bardzo osłabione nosemą, które wiedząc o swojej słabości, starają się z uli nie wylatywać, co sprawia wrażenie dobrej liczebnie rodziny. Podkarmianie syropem , zwłaszcza kiedy pszczelarz robi to jeszcze przed wieczorem , powoduje dużą aktywność i wylatywanie pszczół. Kiedy taka pszczoła odleci zbyt daleko od ula , z reguły do niego nie jest już w stanie wrócić , raz z powodu osłabienia przez nosemę, a drugie , z powodu zaniku pamięci, spowodowaną działaniem neoniktynoidów . Mogą one znajdować się w zadawanym cukrze, lub w pyłku roślin , których nasiona były nimi zaprawiane. Z braku innych pożytków jesiennych, pszczoły starają się , jeśli to możliwe wykorzystywać także pyłek z kukurydzy. W aktualnym stanie, radą w takiej sytuacji jest oprysk rodzin Vitaeapisem , oraz dodawanie pszczołom pyłku, z roślin nie będących plantacjami z zaprawianych nasion. Umiejętne wykorzystanie tych zabiegów, pozwala na uniknięcie strat jesiennych rodzin, a pszczoły są mniej podatne dzięki temu na nosemę. Pozdrawiam.
  7. Karpacki

    Sezon 2020

    Czy stosował kolega w pasiece Vitaeapis ?? Od czasu kiedy stosowany jest w pasiece Vitaeapis tego typu zjawiska przestały się pojawiać. Najlepiej stosować go w oprysku, przynajmniej raz na miesiąc. Uodparnia on na środki chemiczne to pokolenie które będzie uczestniczyć w jego pobieraniu. W oprysku wprowadzamy najmniej syropu, co zabezpiecza przed jego przechodzeniem do zapasów miodu będących w ulu. Pozdrawiam.
  8. Szanowny Druhu. Z treści powyższego postu, domyślam się , że funkcjonuje kolega gdzieś na terenie Niemiec. Gdziekolwiek by to nie było , nic nie tłumaczy bycia nieuczciwym w tym, co się robi. I dotyczy to zarówno miodu, wosku, pierzgi , i wszystkich innych produktów pszczelich. Dziwi się kolega , że w niemieckiej firmie "doczepili się do amitrazy w wosku". U nas , nikt tego nawet nie bada, bo jak mogli by to robić , skoro od ponad trzydziestu lat, Apiwarol jest wiodącym środkiem do walki z warrozą. Aby uniknąć tej substancji w wosku, należało by na czas prowadzenia zabiegów tą substancją, wycofywać z uli plastry. Niewielu jednak o tym myśli , chociaż obecność amitrazy w wosku, na pewno jest mniej groźna, jak wtedy , kiedy przechodzi do produktów , jakie znajdują się w tych plastrach. Mam tu na myśli takie produkty jak miód i pierzga. Zwłaszcza pierzga , narażona jest na wielokrotny kontakt z dymem , zanim zostanie zużyta przez pszczoły, lub wydobyta przez pszczelarza jako produkt leczniczy. Niestety , nasi naukowcy, nie wykazują większej inicjatywy, aby opracować jakieś sposoby walki z warrozą , które nie powodowały by , ubocznie , zatruwania produktów pozyskiwanych z ula. Moje zalecenia , i opracowana dla tego metoda gospodarki pasiecznej , jest skutecznie bagatelizowana przez wykładowców z tytułami. Mało tego, niektórzy z nich , jeszcze dotąd noszą aureole chwały ,za opracowanie tego typu sposobu , zwiększając ciągle ilość zabiegów , jakie radzą pszczelarzom stosować. Jak myślę jest tu też ścisły związek z uczciwością, zwłaszcza wobec klientów , kupujących nasze produkty. Pozdrawiam.
  9. W niedzielę 18 - tego października zmarł w szpitalu w Gorlicach były senator Stanisław Kogut. W ostatnim czasie jego życia, dochodziły różne wieści związane z jego działalnością jako senatora PIS, które jednak nie znalazły swojego ostatecznego zakończenia. Dla nas osoba Stanisława Koguta, zawsze będzie zapamiętana , jako szczerego , ciepłego człowieka, oddanego całkowicie pomaganiu innym, potrzebującym i w różny sposób poszkodowanym bliźnim. Osobiście znałem Pana Stanisława Koguta i wielokrotnie miałem możliwość być obecnym , kiedy zwracał się do niego ktoś , takiej pomocy oczekujący. Nigdy nie zdarzyło się , aby on komukolwiek pomocy odmówił, i nie pytał się , skąd ten ktoś przychodzi, z jakiej jest opcji politycznej i dlaczego do niego się zwraca? Darzył wielkim szacunkiem ludzi , zajmujących się pszczelarstwem. Przypomnę jego czynny udział w kontakcie z pszczelarzami podczas historycznego już Marszu w Obronie Pszczół w Warszawie. W dniu tym też , odbywało się posiedzenie Parlamentarnej Komisji do spraw Pszczelarstwa , które zostało wyznaczone na godziny popołudniowe. Ponieważ z ramienia Polanki miałem w tym posiedzeniu wziąć udział, a w Warszawie nie miałem gdzie tego czasu przeczekać, Pan Stanisław Kogut przez blisko trzy godziny, towarzyszył mi w kuluarach Sejmowych w oczekiwaniu na to posiedzenie. Ileż to tematów związanych z pszczelarstwem w Polsce wtedy poruszaliśmy?? Wielokrotnie miałem też możliwość dyskutowania z nim , w biurze Ośrodka dla osób niepełnosprawnych PFRON im. św. Ojca Pio w Stróżach. Był to czas , który jak twierdził Pan Stanisław Kogut, został mu przez Boga darowany, gdyż nie zginął on w katastrofie smoleńskiej , tylko dlatego , że źle znosząc lot samolotem, na Uroczystości Katyńskie , wybrał się koleją, rezygnując z miejsca, jakie miał zarezerwowane w samolocie , który uległ katastrofie. Cześć jego Pamięci !! Na zdjęciu Senator Stanisław Kogut w centrum zdjęcia pomiędzy Markiem Kowalskim , a śp. Zbigniewem Durajczykiem , po prawej profesor Jan Szyszko.
  10. Coraz więcej postów zaczyna nam się na "Oj". To niech tak będzie. Oj kolego "daro" . Czyżby nie dostrzegał kolega, pewnej subtelnej różnicy pomiędzy wyrażeniem jabłecznik , a innym które brzmi jabłcok ? Wiem że ma kolega swoiste poczucie humoru, ale nie wszyscy mogą go podzielać , i może dojść do sytuacji, że "menele" zaczną masowo wykupować jabłecznik w cukierniach. A już całkiem na poważnie, to jabłecznik stosowany dawniej w medycynie naturalnej był rodzajem napoju z jabłek , ale gdzie mu tam do jabłcoka ??? Pozdrawiam.
  11. Oj panie Atena. Dotarło , i dociera za każdym razem, tylko pan widocznie o tym zapomina, co wcześniej napisał , bo już chyba po raz 36 wraca pan ciągle do tego tematu. I po co to ?? Nie wiadomo czym wytłumaczyć, że co do jabłek, jest pan bardziej liberalny. Pisze pan "Kto chce niech promuje jabłka, nawet na tym portalu ale najlepiej aby robili to sadownicy którzy z tego żyją" Niech pan spróbuje w tym zdaniu zamiast "jabłka" postawić wyraz "ziołosmrody", a zamiast "sadownicy" , producenci. I wszystko będzie jasne. Ale to przecież PAN wywołał tutaj temat jabłek i marszałka Karczewskiego, i robił to w innym miejscu, a na ten portal , pan ten temat przywlókł. Z tą pana pamięcią, rzeczywiście coś jest nie tak.
  12. Szanowny kolego "robinhuud". Uważnie przeczytałem kolegi wpis , i na prawdę , nie zrozumiałem , na czym polega to że, "tu akurat sprawa nie jest taka prosta"?? Temat dotyczy tego jakie ule mają w pasiece użytkownicy zabierający w tym wątku głos. Użytkownik "Paletawieslaw" pokazuje stronę reklamową z różnymi ulami, które nie wiadomo czy sam produkuje , czy chce kogoś zareklamować , co na naszym forum powinno odbywać się w dziale "giełda - ogłoszenia". Natomiast kolega , cały swój wpis poświęcił tematowi darowanej węzy , przez Marszałka Województwa dla pszczelarzy wielkopolskich, co też ma swój wątek dość dokładnie wypełniony informacjami na ten temat. Jakoś nie widzę tutaj związku , dlaczego to wszystko ma być tu wymieszane ?? Może to być niezbyt dobrym przykładem dla jednego z użytkowników tego forum, który od dawna pisze wszędzie o wszystkim. Zwłaszcza kiedy na forum wchodzi ktoś nowy, powinien zapoznać się z regulaminem forum, i wtedy nie były by potrzebne tego typu uwagi. Pozdrawiam.
  13. A kto mówi , że ktoś opryskiwał ??? Temat był o leczniczych własnościach tych owoców. A ziołosmrody wtedy były ??? To dlaczego się pan nimi zajmuje ??? Niech pan już da sobie spokój. Czy mało panu jeszcze kompromitacji???
  14. Oj Atena , Atena. Zarzucasz "czargowi" że "aluzji w jego wpisie nie poniał". A tym samym pokazuje szanowny grek, że ma ogromne luki w wiedzy , którą jako sadownik powinien mieć. Nie będę tutaj skanował książki z dziewiętnastego wieku pt. "Leczenie przy pomocy jabłecznika" , bo i tak by pan jej nie szukał aby zapoznać się z tym co zawiera. Istnieje dział medycyny naturalnej , gdzie leczenie jabłkami jest szeroko omówione. Proszę wpisać sobie w Google hasło "leczenie jabłecznikiem" i tam znajdzie pan wiele materiałów na ten temat, co pozwoli panu nie robić głupich gaf na forum. A robi ich pan coraz więcej. Jeżeli nie ma pan wiedzy na jakiś temat, to lepiej nie zabierać w nim głosu. Pozwoli to na uniknięcie wielu niezręczności. Przecież nie musi pan tego robić! Radzę z dobrego serca.
  15. Szanowny Panie. Od takiej reklamy jest na tym forum dział "giełda , ogłoszenia". Sam Pan wykonuje te ule ???
×
×
  • Dodaj nową pozycję...