Skocz do zawartości

Karpacki

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 285
  • Rejestracja

O Karpacki

  • Urodziny 08.12.1946

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.berest.pl
  • Dane do pasieki
    www.berest.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    Berest
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

2 039 wyświetleń profilu
  1. A wnosi ??? Proszę wymienić chociaż kilka z nich . Pozdrawiam.
  2. "Dzięki przychylnym i otwartym redakcjom miesięcznika "Pszczelarstwo" i dwumiesięcznika "Pasieka" mam przyjemność pisać do tego pierwszego od roku do stałej rubryki "Przegląd badań naukowych", której jestem pomysłodawcą, oraz do tego drugiego od pół roku "Przegląd prasy światowej". Cóż..... fajna ta przygoda z pszczołami i nie tylko. " To jest cytat z działu "przedstawmy siebie i swoje pasieki" dotyczący użytkownika o nicku "Warroza" . Widzę jakieś rozdwojenie jaźni . Jak piszę "ja " to czasopismo jest warte zainteresowania , a jak nie piszą naukowcy "w duchu zasad piramidy procesu dowodzenia w naukach empirycznych naukowców, którzy reprezentują te nauki" to już nie. W swoim przedstawieniu się na tym forum , pisze kolega że ma niewielką pasiekę. Proszę więc nam napisać, czy prowadzi ją kolega ściśle według zaleceń jakie znajduje w ściśle naukowych wydawnictwach ? Być może autorów amerykańskich. Jeśli tak, to chyba trzeba by koledze pogratulować efektów ekonomicznych z tej pasieki.? Komu więc i na co potrzebna jest tematyka podejmowana na konferencjach typu "nauka - praktyce" ? Chyba tylko tym, którzy na nich głoszą swoje teorie nie wiadomo komu potrzebne ?. A robią to trzeba przyznać za niezłe pieniądze. Kiedy natomiast zechcą sprawdzić swoje wydumane teorie, wtedy bez praktyki zostają goli i bezradni. Jeśli już uparł się kolega przy temacie "dobrostanu pszczół", proszę spróbować zgłębić temat , "jak ma się dobrostan pszczół w świetle stosowania od blisko pięćdziesięciu lat rakotwórczej substancji do zwalczania warrozy" Mam tu na myśli nie tylko sam dobrostan pszczół, ale także stan produktów pszczelich, jakie w tym czasie są od nich pozyskiwane. Są one widziane jako żywność z najwyższej półki, a bardzo często jako leki. Jakoś nie widać tendencji , aby naukowcy starali się ten temat zgłębić. Widoczne jest , że raczej zależy im na tym , aby publikować swoje prace w języku angielskim i znaleźć się w tzw. "wykazie Filadelfijskim" . Proszę więc nie dziwić się, że na forum praktyków pszczelarzy , nie znajdzie kolega podatnego gruntu dla prezentowania efektów jakichś biegłych " w naukach empirycznych naukowców" . Miałem zamiar przesłać koledze pracę dr. inż. Józefa Kalinowskiego, ale skoro jest kolega jednym z autorów piszących w Pasiece to powinien ją kolega znać. Pozdrawiam.
  3. Od umieszczenia wpisu w tym wątku , odczekałem kilkadziesiąt godzin mając nadzieję że kolega "Warroza" chociaż w części się do niego ustosunkuje . Niestety nie doczekałem się. Widocznie siedzi on na stronach amerykańskich , szukając w nich tego co dla niego jest miarodajne . Co do jego dyskusji z kolegą "Czargiem" to przyznaję że jestem w niej właśnie po stronie "Czarga". Dyskutowanie z "Warrozą " na temat dobrostanu pszczół w wersji prezentowanej przez niego, jest niepotrzebne i nic nie wnoszące na forum, które jest zorganizowane głównie dla pszczelarzy praktyków, a nie jest forum ściśle naukowym, gdzie można dyskutować czy "dzielić włos na czworo" czy jeszcze bardziej a następnie w tych podzielonych częściach wiercić jeszcze otworki. Potwierdza to moje wyrażenie z poprzedniego wpisu, że co do nazwy konferencji która była przedmiotem oceny , bardziej pasowała by nazwa "praktyka nauce". Nadal nie wiem , jak miała by wyglądać walka z warrozą która z tych szczątkowych opisów z forum polega na jakimś potrząsaniu pojemnikiem z cukrem i wsypanymi tam jakimś sposobem pszczołami, ponownie wsypywanymi na powrót do ula, abym mógł porównać ją, z metodą opracowaną w ODR Sielinko i opisaną szczegółowo w pracy dr. inż. Józefa Kalinowskiego.? Często prezentując ją przy okazji różnych wykładów , niektórzy zwracali uwagę że jest ona zbyt pracochłonna. Wielokrotnie podczas pobytu u mnie w pasiece grup pszczelarzy , praktycznie prezentowałem stosowanie tej metody , i wielu pszczelarzy przyznawało, że wydawało im się że jest ona pracochłonna, chociaż jeszcze jej nie stosowali, a dopiero kiedy zobaczyli jak to w rzeczywistości wygląda , całkowicie zmieniali zdanie na ten temat. Odnoszę wrażenie, że metoda ta jest zbyt prosta , aby ktoś taki jak kolega "Warroza" mógł na nią zwrócić uwagę. Pozdrawiam.
  4. Na kanwie tej dyskusji pomiędzy "warrozą" a kolegą "czargiem", chcę oświadczyć że ja zdecydowanie jestem tą stroną, którą tu określa się jako praktyka. Z kilkudziesięciu już lat brania udziału w większości konferencji jakie w dziedzinie pszczelarstwa organizowano w Polsce, obecnie należało by je raczej tytułować "praktyka - nauce" , W ostatnim więc okresie kilka z tych konferencji opuściłem, przez co być może, nie napotkałem na opracowanie omawiające sposób, jak to pszczoły są "wytrząsane w pudrze i zwrócone do ula". Pisze kolega "warroza" , "chyba że są na to jakieś badania i o to właśnie pytałem" . a następnie, "czytałem na ten temat artykuł naukowca z American Bee Journal, który twierdzi że żadnych badań nie ma." Według mnie znaczyło by to o fakcie , że łatwiej jest odnajdywać prace amerykańskie, aniżeli poznać to o w Polsce w tym zakresie się ukazało. Wynika bowiem z tego, że nie zna kolega "warroza" pracy dr. inż. Józefa Kalinowskiego z 1986 roku na temat stosowania cukru pudru przeciw warrozie. Praca ta była też drukowana moim staraniem w czasopiśmie Pasieka więc nie można twierdzić że jest trudno dostępna. Metoda opisana w tej pracy , była wielokrotnie komentowana także na tym forum, jednak było to kilkanaście lat wstecz i nie wszyscy mogą ten fakt pamiętać. Jak się wydaje , ma tu zastosowanie znane już od dawna powiedzenie "cudze chwalicie , swego nie znacie" . Metodę opisaną w pracy dr. Kalinowskiego, od wielu lat stosuję, i jest ona jednym z ważnych elementów propagowanej przeze mnie metody gospodarki pasiecznej pod szeroko rozumianym tytułem "pasieka bez chemii" . Jak widać nie ma ona jednak takiego przebicia, jak o wiele łatwiej dostępna wypowiedź "naukowca z American Bee Journal". Pozdrawiam.
  5. Szanowny Kolego. Nie wiem dlaczego dopiero teraz Kolega z tym tematem się pojawił, bo chciał bym oświadczyć że pierwszy raz materiał na ten temat , umieściłem na stronie głównej Polanki 26 maja 2012 roku. Jak łatwo wyliczyć jest to już ponad 10 lat temu. Tak więc czynione wtedy wyliczenia składały się z całkowicie innych liczb . Zwłaszcza cena wosku wtedy była inna jak dziś i wiele osób decydowało się wtedy na palenie plastrami w piecu centralnego ogrzewania, a nie ponosić kosztów ich wytopu. Do końca życia będę pamiętał kiedy przyjechałem w odwiedziny do znajomego pszczelarza pod Poznaniem i zobaczyłem ogromną stertę plastrów koło pieca , przygotowaną jako opał. Wiele z nich zawierało poważną ilość pierzgi której uzyskiem ten pszczelarz nie był zainteresowany. Kiedy poprosiłem go , czy mogę sobie wybrać część z nich ,które i tak były przeznaczone do spalenia, zgodził się. Żałowałem wtedy że przyjechałem do niego samochodem osobowym, gdyż pomimo zapakowania każdej wolnej przestrzeni i tak nie dałem rady zabrać tych wszystkich plastrów , które chciał bym zabrać z powodu tego, że zawierały dużą ilość pierzgi. I tak po powrocie , udało mi się wydobyć z nich 25 kg. pierzgi , i wytopić kilka kilogramów wosku. Pozdrawiam.
  6. Szanowny Kolego. Deklaracja Kolegi, że "nie chce wywoływać burzy na forum" trochę mnie dziwi. Gdzie Kolega tu jakąś "burzę" widzi ? Ja widzę tu tylko chęć podzielenia się własnym doświadczeniem , na zasadzie , może się to komuś przyda? Co do pomysłu Kolegi z rozgotowywaniem plastrów i tak dalej, to najlepiej by było , gdyby Kolega ten pomysł sprawdził, zrobił stosowne wyliczenia, a następnie podzielił się wynikami tego doświadczenia z innymi. Tego zresztą oczekuje Kolega od innych użytkowników zabierających głos w tym wątku. Oczywiście można o coś dopytywać , czego się do końca nie zrozumiało, ale nie należy rzucać niesprawdzonego pomysłu, i oczekiwać że ktoś ryzykując, podejmie temat , sprawdzi go , i jeszcze podzieli się publicznie wynikami tego "pomysłu" tu na forum. Pozdrawiam.
  7. Szanowny Kolego. Broń Boże wytapiać w Tomerze wosk na mokro. Proszę skorzystać z umieszczonej przeze mnie instrukcji tej topiarki, którą powyżej umieściłem. Tam jest to wyraźnie napisane. W plastrach przeznaczonych do wytopu przy użyciu topiarki Tomer , nie powinno być nawet resztek syropu czy miodu, gdyż może to spowodować wybuch w trakcie wytapiania który może spowodować nawet zagrożenie dla zdrowia prowadzącego wytop. W najlepszym wypadku może skończyć się to pęknięciem aluminiowego odlewu z jakiego wykonana jest topiarka. Widziałem efekt takiego wybuchu, kiedy pszczelarz musiał skrobać wosk z sufitu pomieszczenia w którym prowadził wytop. Jest to niebezpieczne z jeszcze jednego powodu. Topiarka taka w czasie trwania wytopu wymaga stałego nadzoru , gdyż w miarę postępowania wytopu należy co pewien czas dokręcać śruby , aby element grzejny był jak najbliżej wsadu z ubitych plastrów . Wymaga to częstego podchodzenia i kontaktu z topiarką. Gdyby w takim momencie utworzone ciśnienie z pary wodnej pochodzącej z mokrych plastrów spowodowało wybuch, nieszczęście gotowe. Suchość plastrów jest podstawowym wymogiem dobrze przebiegającego procesu wytopu. Pozdsrawiam.
  8. Szanowny Kolego. Ja zrezygnowałem już ładnych parę lat temu z topiarki Tomer. Nie pamiętam już nawet czy przeliczałem ile mnie kosztuje wytop 1 kg. Był czas kiedy i ja topiłem w okrągłym Tomerze , było to krótko po jego wejściu do produkcji. Proszę nie próbować mi wmawiać , że grzałka w tym Tomerze była zbliżonej mocy do tej dwuśrubowej , gdzie grubość wsadu była znacznie większa jak w Tomerze okrągłym. W tym była grzałka taka jaka jest w żelazku , cienka jako spirala pomiędzy dwoma okrywami z jakiejś masy odpornej na temperaturę. W Tomerze dwuśrubowym grzałki były w postaci szamotowej kształtki wewnątrz której była spirala jak w dawnych maszynkach do gotowania. Załączam jeszcze drugą stronę instrukcji , gdzie można przeczytać że podany czas jej nagrzewania, dotyczy topiarki nowej , a nie takiej gdzie "może spiralka była już uszkodzona " Spiralka uszkodzona nie grzeje w ogóle. Determinacja z jaką chce Kolega wykazać wyższość okrągłego Tomera , powoduje że mogę koledze tylko pogratulować zadowolenia z posiadania takiej topiarki, a wcale nie musi Kolega adoptować dla siebie tego , które ja stosuję. Mogę tylko powiedzieć jeszcze tyle , że nie wyobrażam sobie, abym miał okrągłym Tomerem wytapiać nieraz ponad 100 kg wosku w sezonie, Jak myślę odpowiedziałem na większość pytań w tej sprawie. Pozdrawiam.
  9. Szanowny Kolego. Załączam scan instrukcji dwuśrubowego Tomera. W tej topiarce zamontowane są dwie grzałki każda o mocy 450 W, co łącznie daje moc 900 W. Jak zawiera część opisowa instrukcji samo nagrzanie topiarki od momentu włączenia to około 30 minut. Czas wytopu w zależności od jakości wytapianej woszczyny, to 3 - 4 godzin pracy. Do tego trzeba doliczyć koszt energii zużyty podczas klarowania wytopionego wosku. Można wiec policzyć sobie , ile prądu zużyje się na jedną porcję wytopu. W wyniku tych danych , znalazłem kupca, który kupił ode mnie tą topiarkę, i obecnie topię wosk metodą , którą wyżej opisałem. Pozdrawiam.
  10. Szanowny Kolego. Zanim ja zdecydowałem się na wytapianie wosku metodą którą opisałem ,też topiłem przy pomocy TOMERA. Ja używałem tego dwuśrubowego. Posiadał on też dwie grzałki które łącznie powodowały taki pobór prądu , że w całym domu światło przygasało. Trzeba było prosić domowników, aby w czasie kiedy trwało wytapianie wosku, starali się nie włączać innych odbiorników prądu o większym poborze. Było to dla mnie bardzo uciążliwe , kiedy zdarzało się , że ktoś coś włączył i kończyło się wywaleniem zabezpieczenia. Nie będę jednak na siłę przekonywał Kolegę że moje rozwiązanie jest lepsze od innych. Na tym przecież polega dzielenie się pomysłami, że przedstawia się swój, a każdy ma możliwość jego sprawdzenia, bez obowiązku jego przyswojenia. Dla mnie nie bez znaczenia jest też łatwość przygotowania się do wytapiania, bo o wiele łatwiej jest mi ubijać plastry w worku jutowym, i następnie umieszczenie go w kotle , a w topiarce Tomer trzeba to robić w ramce z blachy aluminiowej , co staje się bardzo kłopotliwe, zwłaszcza że wytapiam u siebie około 100 kg. wosku w sezonie. Ta ilość , jest jednym z decydujących powodów , że mój obecny sposób wytopu , jest taki jak przedstawiłem. Co do garnków jakie używam do klarowania wosku , to zostały one wykonane w firmie która trudni się wykonywaniem instalacji z blachy kwasoodpornej. firma ta wykonuje instalacje wentylacyjne oraz dla rozlewni wód mineralnych. Kiedy zgłosiłem się do nich w celu zamówienia takich naczyń , okazało się , że można je spokojnie wykonać z pasów blachy, które w tej firmie leżą jako odpady. Pozdrawiam .
  11. Szanowny Kolego. Koszt uzyskania 1 kg wosku metodą wytapiania którą stosuję w zasadzie należy powiększyć jedynie o cenę butli gazu, który w tym celu kupujemy. Ceny te są różne w różnych częściach kraju , u nie gdzie zamieszkuję aktualnie kupuję gaz po 85 zł za butlę 11 kg. Nadal uważam ze jest to jedna z najtańszych metod wytopu gdyż robię wytop w czasie kiedy chcę, nie musząc oczekiwać na słoneczne dni. Poza tym , przy mojej metodzie gospodarki pasiecznej raczej nie dochodzi do sytuacji, abyśmy musieli wytapiać plastry ciemne gdzie z reguły także wosk bywa nieco ciemniejszy. Dla mnie najważniejsze jest , aby wosk był czysty pod względem braku pozostałości po chemicznych środkach stosowanych powszechnie do walki z warrozą. To uważam za bardziej dyskwalifikujące go jako surowiec na węzę, a nie jego nieco ciemniejszą barwę, która przy wytopie plastrów kilka razy czerwionych, jest czymś naturalnym. Są sposoby na wybielanie wosku , natomiast nie ma sposobu na oczyszczenie go z tych pozostałości. Pojemnik do klarowania wytopionego wosku, w moim przypadku ma wymiary średnica dolna 30 cm. średnica górna 35 cm a wysokość 18 cm. Nie są to jednak wymiary które do czegoś są potrzebne . Wymiary tego pojemnika można sobie ustalić według własnych potrzeb, i wcale nie musi on być okrągły. Pozdrawiam.
  12. Karpacki

    Jak minął rok...

    To coś nowego. Prawa, to tu mają wszyscy oprócz członków Polanki. Nie wiem natomiast , jakie ma tu pan obowiązki ? Nie mam zamiaru prowadzić z panem jałowej dyskusji jako występującym tu adwokatem pana Ateny, dlatego , jeśli jest to w wykazie pana "obowiązków", proszę wystąpić do zespołu moderatorów tego forum o usunięcie mnie z niego. Jak myślę uzyska pan nieopisaną wdzięczność ze strony pana Ateny , którą być może wyrazi panu po łacinie. Pozdrawiam.
  13. Karpacki

    Jak minął rok...

    Wrażliwość godna najwyższej pochwały , zwłaszcza kiedy uważa się, że zalecenie komuś , aby skorzystał z porady lekarza , ocenia się w rodzaju krzywdy , która "nie chodzi". Nie określił pan jednak dla kogo jest to rodzaj krzywdy? Czy dla tego komu radzi się z porady lekarza skorzystać , czy może dla lekarza, który w tym przypadku jest osobą niepożądaną ? Zanim się pan zdecyduje to określić, pragnę zauważyć , że zareagowałem na krytykę mojej organizacji przez człowieka , który do tej organizacji nie należy i nigdy nie należał. I oto reprymendę za tą reakcję otrzymuję ..... od drugiego takiego samego , który podobnie jak pan Atena też do Polanki nie należy. Nie jest pan też już moderatorem na tym forum, gdyż inaczej powinna w stopce być na ten temat informacja. Co więc pana upoważnia do tego , aby być tu "strażnikiem moralności".? Czyżby czuł się pan bezrobotnym nie mając kogo pouczać ? Nie trzeba daleko szukać. W ciągu ostatnich kilku dni ukazały się tu materiały na temat pewnej jakości pyłku który jest obecnie wycofywany ze sklepów. Pan Atena jest żywo tym tematem zainteresowany. Zauważyłem też materiał na temat handlu miodem z Ukrainy. Jeden ze Związków dobrze zorientowanych posiada wyniki jakichś badań, mówiące że podobno 80 procent pszczelarzy trudni się tym procederem. Można jeszcze by zająć się grupą tych pszczelarzy i firm, które zajmują się "produkcją" pierzgi , bez potrzeby posiadania pszczół. Jest jeszcze dość duża grupa , która uważa że produkcja zioło .....dów też jest zgodna z etyką pszczelarską. Ma pan więc duże pole do popisu , tak że być może braknie panu czasu aby odpowiedzieć na jeszcze jedno pytanie które pojawiło się w związku z pana treścią. "Od Pana z racji ......czegoś więcej należało by się spodziewać". Nie wiem co pan ma na myśli, zwłaszcza że jak przypomnę, nie jest pan członkiem Polanki . Pozdrawiam.
  14. Karpacki

    Wiosenne spotkanie pilne

    Przyłączam się do wyżej umieszczonego wpisu. Co stoi na przeszkodzie, aby podać chociaż w ogólnym zarysie tematykę spotkania ?
  15. Karpacki

    Jak minął rok...

    Życzę zdrowia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...