Skocz do zawartości

Karpacki

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 483
  • Rejestracja

O Karpacki

  • Urodziny 08.12.1946

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.berest.pl
  • Dane do pasieki
    www.berest.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    Berest
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

3 979 wyświetleń profilu
  1. Panie "michałowy". Zanim zacznie pan odpytywać kolejne organizacje w tej sprawie, proszę przekazać co wykonała pańska organizacja w tej dziedzinie?. Jeżeli ktoś chce nam wmawiać że "pszczoły zostały udomowione 3500 lat temu " to nie jest to strona do rozmów czy dyskusji.; Jest to temat do rozpraw "naukowców" którzy nie potrafią rozwiązać problemów pszczelarstwa, jakie są nam współczesne, ale potrafią wypowiadać się na temat , co działo się kilka tysięcy lat wstecz. A ten "naukowiec", to kiedy został "udomowiony" ???
  2. Zanim te tłumy pszczelarzy, na których pan oczekuje, "rzucą się na klawiatury" aby wyrazić słowa poparcia dla pańskiego stanowiska, to i ja pozwolę sobie na pewne sprostowanie. Nikt nie sugeruje , że świnie nie mają prostego ryja, jednak w przysłowiu to funkcjonuje raczej wyrażenie "na krzywy ryj", i dotyczy nie tyle świń, ale raczej ludzi , którzy w cwaniacki sposób chcą uzyskiwać korzyści , czytaj "być beneficjentami " wtedy, kiedy nie powinny im się przynależeć. Jest ich wielu w gronie tych , którzy uważają że wszelkiego rodzaju dopłaty i pomoc rzeczowa , należy im się jak psu miska. Tylko dlaczego co roku ci sami uzyskują dopłaty do odkładów, matek, a ilościowo pasieki im nie wzrastają ? Dlaczego od czasu jak "pomoc" marszałkowska w postaci parafinowej węzy, powoduję gwałtowny wysyp ogłoszeń na allegro czy olx, o sprzedaży takiej węzy ?? Podobnie bywa ze sprzętem , gdzie wielu sprzedaje miodarki , jeszcze nie używane? A jak skomentować organizację która otrzymała ponad trzy miliony, na zakup ziołosmrodu "świętokrzyskiego". Ci też pracują dla dobra polskiego pszczelarstwa ??? To są właśnie ci, którzy potwierdzają słuszność przysłowia o tzw. "krzywym ryju" Ale co pan możesz wiedzieć o polskim przysłowiu ? Pan przecież bardziej "udaje greka".
  3. Szanowny panie. Pisze pan bzdury, które nikomu i do niczego nie są potrzebne, W jaki sposób dwukrotne zgłaszanie stanu pasieki, ma zahamować "garażową , hurtową, bezkarną produkcję miodu " ?? I proszę nie opowiadać że będzie to tylko dwukrotne dzwonienie. Bo każdą zmianę w pasiece , trzeba natychmiast aktualizować. Wyjście rójki, czy wykonanie odkładu trzeba natychmiast zgłaszać , bo kiedy przyjedzie ktoś na kontrolę a stan w pasiece będzie inny jak zadeklarowany, to przekona się pan ile to będzie kosztowało. I nie ma to nic wspólnego z zahamowaniem "garażowej produkcji". Gdyby pan rzeczywiście był "mentorem" , a nie tylko takiego udawał, to by pan wiedział , że największym zagrożeniem dla naszego pszczelarstwa są importerzy sprowadzający tysiącami ton, miód z całego świata , a rozlewają go w w potężnych wykafelkowanych halach, u nic ich nie obchodzi , ile razy zwykły pszczelarz będzie zmuszany do aktualizowania swojego stanu posiadania na przestrzeni roku. Ci ludzie nawet nie muszą posiadać pszczół. Ważne, aby rozlewnie mieli wykafelkowane. A równorzędnymi im "szkodnikami" polskiego pszczelarstwa , są przedstawiciele rządzących, którzy na taki proceder pozwalają , a nawet go popierają. Ale jak widać , tych szkodliwości, pan jakoś nie zauważa, I nie będzie ich zauważał , chociażby nakazano dziesięć razy w roku, aktualizować stan pasiek i związane z tym sankcje karne. Pisze pan, "A i tak nie wiem co zrobią ministry z minrolu". Ja też nie wiem co zrobią. Ale wiem czego nie zrobią. Nie zrobią nic , co zahamowało by potężny import miodu do Polski i to ze wszystkich kierunków świata, a to głównie działa źle, na nasze pszczelarstwo. Ale co to "mentora" obchodzi ?? On i tak będzie TRWAŁ przy swoim. A tak przy okazji, Jeśli już powołuje się pan na przysłowie to proszę nie przekręcać. Sprawa jest "prosta jak świński ogon' . Ale tego też pan nie wie.
  4. A więc polityka. Krzyczy pan "DLA DOBRA SPRAWY". Jakiej sprawy ??? i jakiego dobra ??? . Wygląda na to , że jako "mentor" ma już jakieś wiadomości na ten temat ?? Na jakie to DOBRO, mogą liczyć ci, którzy zdecydują się dwa razy w roku uaktualniać stan liczbowy swojej pasieki ?? I pytanie zasadnicze. Czy dzięki temu, zmniejszy się się import miodu do Polski, i to nie tylko ten oficjalny, ale także którego "nie widzą " oficjalne dane statystyczne??? Takie wrażenie mogą odnosić tylko początkujący pszczelarze , którzy oczekują uczciwości od tych, którzy od dziesiątków lat, żerują i szkodzą tym pszczelarzom, o których mentor Atena pisze że jako "uczciwi nie mają się czego obawiać" Paranoja.
  5. W tym roku upływa 65 lat mojego zajmowania się pszczołami. Do tej pory nie wziąłem ani złotówki "dopłaty, wsparcia oraz subwencji. I nie potrzebuję tego. Ale "mentor" Atena to nawet numery opalitek na matkach, by podał., aby spełnić warunki uzyskania dotacji , bez której jego pasieka by upadła. Dlatego przed ministrem z PSL wraz z wszystkimi rolnikami, - "Na kolana!!!"..
  6. Karpacki

    Ładne kwiatki

    Panie "mentorze". Jak się chce pełnić taką funkcję, to należy liczyć się z tym , że będzie się oceniany bardziej, jak przeciętny użytkownik. Po drugie, nie żadnym "ogólnopolskim portalu", tylko na forum Polanki. Pan na tym forum występuje tak samo jak ci, którzy pytają tu, jakimi śrubami przykręcić spłuczkę w kiblu? Jak pan to odbiera to mnie nie interesuje. Pan podobno wierzy swoim lekarzom?
  7. Karpacki

    Ładne kwiatki

    A proszę wymienić ilu "wspiera " pana w tym co pan robi? Ja przynajmniej jestem od wielu lat członkiem organizacji , której jest to forum. A pan ???. gdybyś pan nie dawał powodu do zwracania uwagi, na pewno bym tego nie robił. Ja nie potrzebuję wsparcia w tym, że często muszę panu zwracać uwagę. Wystarczy że mam rację. A na potwierdzenie tego , mógł bym panu pokazać wpisy w mojej skrzynce e-mailowej. Ale do pana i tak by to nie przemówiło. Nie jesteś pan tu ani moderatorem, ani mentorem . I już dawno powinien pan "to przemyśleć".
  8. Karpacki

    Ładne kwiatki

    "Mentor to doświadczony doradca, przewodnik i nauczyciel, który wspiera rozwój osobisty lub zawodowy swojego podopiecznego (mentee). Dzieli się wiedzą, mądrością i doświadczeniem, pomagając w osiąganiu celów, pokonywaniu wyzwań oraz budowaniu pewności siebie. Relacja ta opiera się na zaufaniu i partnerstwie, a jej celem jest rozwój potencjału. " Szanowny panie "mentorze". Skoro już chce pan uchodzić na tym forum za "mentora" , to powyżej przytaczam panu wiadomość , kto to jest "mentor" . być może sam pan nie pomyślał , aby to sprawdzić, zrobiłem to więc za pana. Proszę to z uwagą przeczytać i odpowiedzieć sobie , czy zachowanie pana jest adekwatne do tytułu jaki sobie pan przypisuje? zamiast zadawać pytania całemu ogółowi użytkowników tego forum, powinien pan raczej umieścić informację na poruszony przez pana temat, z zaznaczeniem że kieruje ją pan do tych którzy , takiej wiedzy nie posiadają. Najlepiej gdyby to były rady wynikające z własnego doświadczenia i tego co pan w takiej sytuacji robi. Warto tez było by uwzględnić fakt, że w przeważającej części kraju, jest jeszcze ponad pół metra śniegu i zapowiedź dalszych opadów. Czy zawsze musi pan wychodzić przed szereg udając przy okazji "mentora"?? Bardziej prawdopodobnym jest że udaje pan "greka". Pozdrawiam
  9. Karpacki

    Kongres ante portas...

    Skoro jak pan pisze , sobie pozostawia rolę "mentora" , to taka rola do czegoś zobowiązuje. Chociażby do tego aby mieć rozeznanie , co wypada , a co nie . Niekoniecznie trzeba robić to, co wolno , i o co nie musi się nikogo pytać. Skoro już chce pan uważać się za jakiegoś "mentora" , to powinien pan wiedzieć że mentorem jest się dla jednego , a dla kogoś innego w tym samym czasie jest się kimś , kto czyni "niedźwiedzią przysługę" . No ale taka już pana przypadłość.
  10. Karpacki

    Kongres ante portas...

    Czyli co ? Uważa pan że tylko on ma dostęp do FB i musi pan jako pośrednik informować innych o tej imprezie?? Jeśli ktoś ma ma dostęp do tego forum, to ma również dostęp do FB. Ale w nawiązaniu do tego co napisał powyżej kolega Robin, ja też chciałem uzyskać trochę informacji o organizatorach sygnalizowanej przez Atenę imprezy , więc zadałem za grupie Polanki na FB kilka pytań na temat udziału ich w niemieckim programie VR 2033. Zamiast jakiejś merytorycznej odpowiedzi , zostałem z tej grupy wybanowany i pomimo zapytania o powód tego u samego Prezesa Polanki pana Kruszewskiego , do dziś nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. A pytań jest wiele. Oprócz tych , które już tu wymienił kolega Robin, warto było by wiedzieć jaki udział merytoryczny w tym programie mają ci , którzy na ten temat organizują konferencję w Polsce ? Z informacji jakie można znaleźć na stronie tego programu, nie idzie informacji takiej znaleźć. Wśród organizacji, które biorą w nim udział, nie ma żadnej z Polski. Na prezentowanej tam mapie, pokazującej umieszczenie punktów tych którzy w tym programie biorą udział nie ma żadnego udziałowca z terenu naszego kraju. Interesuje mnie to tym bardziej, że już w 2015 roku wydałem publikację która przedstawia sposób prowadzenia pasieki bez chemii, co jako przedmiot tego programu , ma nastąpić dopiero w 2033 roku. Można więc mieć uzasadnione podejrzenie , że głównym celem trwania tego programu jest przerobienie konkretnych funduszy , do których chcą się dokleić niektórzy na zasadzie okrętu i pewnej klejącej substancji. Patronat minrolu niczego nie wnosi. Jego udział w efektach założonych przez autorów , będzie podobny jak przy umowie Mercosur. Sytuacja w naszym pszczelarstwie jest dziś wypisz -wymaluj taka, jaka będzie rolników, po wprowadzenia tej umowy. Najprawdopodobniej po zakończeniu programu VR 2033, w jego efekcie będzie "dyrektywa" jaką przedstawią nam Niemcy , jak będziemy zmuszeni prowadzić pasieki, pomimo że już od wielu lat, to u nas został opracowany i wdrożony taki sposób. I wtedy będzie tak , jak ma być. I jak zwykle , przy pomocy ludzi z Polski, którzy tak właśnie postrzegają swoją polskość.
  11. Karpacki

    Kongres ante portas...

    No to nareszcie chyba, pan Atena weźmie osobiście udział w tej imprezie, i nie będzie musiał liczyć na to że ktoś przekaże mu wiedzę na ten temat.https://varroaresistenzprojekt.eu/
  12. Faktem jest że w ostatnich postach, "przewinęła się ksywa Ateny. Ale na pewno nie "podniósł pan przez to temperatury dyskursu". Wręcz przeciwnie. Ja uważam że emocje znacznie opadły. Udało się spokojnie wyjaśnić kilka spraw, które pojawiły się w początkowej fazie tego tematu. Po pierwsze, "michałowy" wyjaśnił, że nie chce uchodzić za wysokiej klasy naukowca. Po drugie przyznał, że tylko analizował pracę innych naukowców, a nie brał w nich czynnego udziału. I to jest już coś . Chwała mu za to. Mam nadzieję że przemyśli on także tą część swojego wpisu, gdzie pisze, :"Ojtam, od razu skrytykował" Bo jak inaczej niż krytykę, rozumieć jego wypowiedź, że "żyję w jakimś fałszywym mniemaniu i powinienem odrobić pracę domową". ? Ta wypowiedź dotyczyła , jak sam przyznaje , nie wyników jego pracy, tylko tezy, jaką określił na skutek analizy pracy , którą opublikował ktoś inny ?? Nie podał jednocześnie , na czym miało by polegać to "odrobienie pracy domowej"? Ja oceniłem to jako zarzut braku wiedzy i z tego powodu trwanie po omacku w przeświadczeniu że ktoś coś badał, sam badający nie sformułował wniosków praktycznych dla pszczelarzy po tych badaniach , a ja z tego powodu miał bym trwać w jakimś "fałszywym przeświadczeniu"? Z takim stwierdzeniem nie mogę się zgodzić. Zwłaszcza, że zostało ono napisane bez zapytania o moje zdanie, jakie mam w temacie i które potrafię uzasadnić. Tym bardziej należało wstrzymać się z wyrokiem, że tematyka pracy na którą powołuje się " michałowy", ma ścisły związek z szerokim działem wiedzy, jakim jest genetyka pszczół. Temat jest tak skomplikowany że wgłębianie się w niego jest dużym wyzwaniem , zwłaszcza jeśli chodzi o sytuację kiedy dotyczy ona przedmiotu, który jest obecnie niedostępny, bo żył w dawnych czasach i nie da się obecnie wykonać badań , które można by pokazać jako bezdyskusyjną prawdę. Na ten temat można by napisać wiele tysięcy stron, ale po co ? wyniki prac w tej materii zawsze będą zawierały granice błędu , wynikające z tzw. zmienności genetycznej, nie tylko w obrębie rasy, linii, ale także pojedynczej rodziny pszczelej. Mógł bym na ten temat wiele napisać , ale nie zrobię tego chociażby dlatego , aby kogoś nie zanudzać, bo czasem jest to niebezpieczne. Wspomnę w tym momencie tylko o jednym zdarzeniu, jakie miało miejsce na prelekcji w jednym z Kół pszczelarskich. Zaproszono tam uznanego naukowca, właśnie z dziedziny genetyki , którego nazwisko miało zrobić na słuchaczach duże wrażenie. Nie wzięto pod uwagę że poziom przygotowania wielu z tych słuchaczy nie dawał pewności czy są oni gotowi na wykład na takim poziomie naukowym. Nie powinno więc nikogo dziwić , że po pewnym czasie trwania tego wykładu , jednego starszego pana zmogła chęć zmrużenia oczu. Efektem tego, bezwiednie ten pan, osunął się z krzesła na podłogę na tyle nieszczęśliwie, że zranił się w głowę o kant stołu przy którym siedział. Konieczna była interwencja medyczna, i dobrze że była w pobliżu apteczka , gdyż w innym przypadku trzeba by było dzwonić po pogotowie. Sytuacja była tragi-komiczna. Jeszcze jako młody pszczelarz byłem zafascynowany wszystkimi sprawami, które miały świadczyć o postępowości i dążeniu do naukowych rozwiązań. Jeżeli więc wielu autorów w swoich podręcznikach pisało , że należy w pasiece prowadzić szczegółowe notatki o wszystkim, co i kiedy wykonuje się przy ulach , ja też się tym przejąłem i stosowałem się do tego przez kilkanaście lat. Żeby ułatwić sobie robienie tych notatek, kupowałem co roku kalendarz w formie książkowej i zapisywałem wszystko co zalecały podręczniki, nie wiedząc początkowo kiedy i co z tego może mi się przydać? Po kilkunastu latach kiedy stos tych kalendarzy zaczął być dość duży i coraz bardziej zaczął przeszkadzać w pomieszczeniu w którym był zgromadzony, przyszło samoistnie pytanie. Ile razy powstała sytuacja , która spowodowała by że trzeba było sięgnąć do tych zapisów, aby wiedza ta dała odpowiedź na jakieś wątpliwości które się pojawiły i wymagały rozwiązania ?? I okazało się że nigdy. Każdy kolejny sezon przebiegał inaczej, każda rodzina i jej rozwój prezentowała swoje indywidualne cechy, i decyzje jakie musiały być podejmowane w danym momencie , nie wymagały szukania podpowiedzi w zapiskach z poprzednich lat. Decyzja jaka wtedy nastąpiła , była jedna. Stos tych kalendarzy przestał rosnąc, a w to miejsce pojawiła się dość duża ilość czasu jaki kiedyś był używany właśnie do robienia tych zapisków. W swojej Ostatniej wypowiedzi "michałowy" napisał, "Musi mi pan wybaczyć, bo mam po pierwsze ograniczenia czasowe" . Otóż moim zdaniem, takie wyrażenie jest błędne. Ci którzy jeszcze żyjemy , wszyscy czasu mamy tyle samo. Nie ma takich którzy mają go więcej ani innych którzy mają go mniej. Problem polega na tym jak potrafimy posiadany czas zagospodarować, i ile jakich celów na siebie przyjmować i oczekiwać , że wszystkie uda nam się zrealizować .Jeśli stwierdzamy że, na coś zaczyna nam czasu brakować, to można godzinę wcześniej wstawać, jeśli to nie pomoże , możemy godzinę później iść spać. Jeśli i to nie rozwiąże problemu to musimy pomyśleć które z nałożonych na siebie zadań są ważniejsze, a które można odłożyć na dalszą perspektywę. I ta ocena to jest coś, co możemy nazwać "życiową mądrością" . I do tego warto dążyć. Pozdrawiam.
  13. Mój obecny wpis, nie jest reakcją na jeden konkretny fragment, ale na kilka wyrażeń jakie znalazły się w kilku wyżej umieszczonych wpisach. Ogólnie dotyczą one "szumu" jaki próbuje robić wokół siebie pan "michałowy" Chciał by on być uważany, za poważnego naukowca a w rzeczywistości nie pokazał żadnego elementu, który pozwalał by czytającym ten wątek , aby tak uważali. Już w powyżej umieszczonym wpisie pan Atena pisze. "efekt pana prac". Sam pan "michałowy " pisze " A więc to nie on prowadził badania, tylko analizował badania prowadzone przez kogoś innego. Wielu z nas , analizuje wiele prac naukowych, pisanych , wygłaszanych na różnych konferencjach, czy publikowanych w różnego rodzaju wydawnictwach. Analizowanie czyjejś pracy wcale nie czyni z nas współautora tej pracy. W następnym zdaniu pisze że, "Porówywano rojliwość, miodność, obronność i przeżywanie " Zachodzi pytanie , skąd były brane dane do takiej oceny i jakiej pszczoły dotyczyły? Jaka była ich interpretacja w stosunku do czasu ich prowadzenia?. Czy wszystkich .ras które wtedy ??? Pytanie kiedy??? były na terenach obejmujących badania ??? Jak podchodzić do wiarygodności takich wyników ??? Bo nie wiemy jakie one były.? Podam przykład. wymieniona tu na pierwszym miejscu "rojliwość " , w pewnym okresie była cechą pożądaną, a w innym szkodliwą. Wiemy że w przeszłości zmieniały się cechy prezentowane przez ówczesne pszczoły których oczekiwali od nich pszczelarze. Ale do tego , trzeba znać, kiedy i gdzie działy się rzekomo oceniane przez potencjalnych naukowców okoliczności ?? Pisze "michałowy" na potwierdzenie konieczności napisania swojej książki że, "stosowałem tę praktykę ok. 5 lat , zanim nie zacząłem myśleć o opisaniu jej w książce" . Jaką praktykę ??? ani słowa na ten temat pan nie pisze. Czyżby była to forma kryptoreklamy ? Czy po takim zdaniu spodziewa się pan nagłego wzrostu ilości chętnych do zakupu tej książki ? Skrytykował mnie pan kiedy umieściłem zdjęcie dwóch regałów z książkami. Zrewanżował się pan zdjęciem pasieki. No fajnie. Tylko warto było by napisać co ono przedstawia ? Czy to pana pasieka, czy może tych którzy prowadzili badania które pan analizował ? A może któreś elementy tego zdjęcia , mają uprawdopodobniać pana wypowiedzi w temacie ? Jeśli tak, to które? Nie chciał bym, aby myślał pan że się czegoś czepiam. Piszę to dlatego, aby panu wskazać że jeśli chce pan zbudować sobie jakiś rzeczywisty autorytet i podzielić się z użytkownikami tego forum czymś do czego pan doszedł i uważa że warto, to obrał pan sposób niezbyt szczęśliwy. Pisze pan gdzieś, że posiada na FB konto dotyczące tego czym się pan zajmuję i ma tam zarejestrowanych około 6000 użytkowników. Czy w takim gronie nie lepiej było by szukać chętnych do wymiany myśli i poglądów ?? A może ich wszystkich już pan przekonał do swoich innowacji, a teraz szuka już tylko możliwości poszerzenia grona czytelników ?? Piszę celowo "czytelników" a nie dyskutantów. Bo dyskutować to tu nie ma o czym. Nawet nie ma określonych konkretnie celów, jakie miały by wypływać z analizy badań o których pan tu wspomina, a o które podobnie jak ja, bezskutecznie też prosi pan Atena. Jeżeli chce pan być poważnie traktowany w tym co uważa że robi, to proszę też poważnie traktować tych do których kieruje pan swoje teksty. To taka rada od pszczelarza praktyka który, nawet po 65 latach pracy z pszczołami, nie uważa się za naukowca, a jeśli podejmuje się prowadzić wykłady dla pszczelarzy , to raczej w zakresie , który może im coś pomóc w codziennej pracy w pasiece. Pozdrawiam.
  14. Jak widać ma pan jakieś poczucie żalu , że umieścił pan na tym forum takie innowacyjne rewelacje a one nie spotkały się z powszechnym uznaniem i aprobatą. Zadał pan przy okazji dwa pytania które zacytowałem i na które chciał bym panu krótko odpowiedzieć. "Cóż mogłem koledze napisać...."? Należało napisać to co działo się na tym spotkaniu które miało charakter reklamowo - handlowy. Nie była to przecież Konferencja o znaczeniu naukowym więc nie wiem z jakiej racji "wygłaszał pan tam kilka słów o pszczołach rodzimych" skoro jak widać sam pan niewiele wie. Proszę wiec się nie dziwić że nie zrobił pan żadnego wrażenia tym tematem. A moja wypowiedź na ten temat nie jest żadną "kulką błota" tylko normalną oceną tego co pan napisał i chciał nas tym zainteresować. Oczywiście bez własnego wkładu pracy w temat. Pyta pan "Co tu jeszcze można zrobić? To odpowiem panu że tu, już nic. Jeśli uważa pan że pańskie przemyślenia i punkt widzenia ma wartość naukową, to może zdąży się pan jeszcze załapać i zaprezentować swoje przemyślenia na 63 Naukowej Konferencji Pszczelarskiej która odbędzie się w dniach 10 - 11 marca tego roku w Puławach. O ile wartość pana "odkryć" jest rzeczywiście coś warta, to myślę że organizatorzy tej Konferencji z otwartymi ramionami pozwolą panu tam wystąpić i zaprezentować temat. Jeśli nadal jeszcze wydaje się panu , że jego dorobek naukowy nie został tu należycie doceniony to na pocieszenie podam panu jeden z przykładów , że takie zdarzenia już w historii pszczelarstwa w Polsce miały miejsce , tylko trzeba o nich wiedzieć. Myślę że wiedział by pan o tym gdyby znał literaturę tematu której mamy bardzo dużo. Mianowicie w 1906 roku wyszła drukiem książka niejakiego Grzegorza Manasterskiego pt. "podręcznik zreformowanego pszczelnictwa" wydana w Kołomyji. Autor z przekonaniem podobnym do pańskiego, umieścił w niej rozdział pt. "Sztuczne wygrzewanie pszczół i ule z maską" Radzi on w tym rozdziale, aby zabierać z uli ramki z czerwiem i przenosić je do wygrzewarki zbudowanej na wzór pieca piekarskiego, podgrzewanego palącym się drewnem co będzie powodowało że czerw będzie podgrzewany sztucznie, a nie przez pszczoły. Uwolnione od tego pszczoły będą mogły w tym czasie pielęgnować kolejne pokolenia młodych, i w ten sposób uzyska się ogromną siłę rodzin i w efekcie dużo większą produkcję miodu jak w rodzinach gdzie się tej metody nie zastosuje. W tym czasie fotografia była już znana, a jednak w tej książce zamieszczono tylko jedno zdjęcie i był to, portret autora. Poza tym wszystkie ilustracje które miały pokazać jak budować i użytkować ten piec do wygrzewania czerwiu pszczół, były rysunkami odręcznymi , co mogło potwierdzać że w rzeczywistości urządzenia te nie istniały poza wyobraźnią autora pomysłu. Czytając tą pracę można było odnosić wrażenie , że jest to tak duży przełom w dziedzinie gospodarki pasiecznej , że tylko wyjątkowy impertynent mógł by tego nie docenić. Historia to wszystko zweryfikowała i gdyby nie książka, nikt by o tym epizodzie już dawno nie wiedział. Zalecam więc trochę pokory i samokrytyki w tworzeniu "epokowych" teorii , które nie zawsze muszą potwierdzić się w praktyce. Pozdrawiam.
  15. Zgadza się . To że pan tak napisał, to był fakt. Jednak nie oznacza to wcale że opisał pan fakt. Opisał pan niczym nie potwierdzone domniemanie. Przy okazji chciał bym jeszcze zapytać . Dlaczego pan tak często używa wyrażeń dużymi literami ? Czy nie pamięta pan że pisanie dużymi literami w wiadomości wyraża "krzyk"? Czy wydaje się panu że jak będzie pan krzyczał , to musi być prawda ??
×
×
  • Dodaj nową pozycję...