Skocz do zawartości

Karpacki

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 967
  • Rejestracja

O Karpacki

  • Urodziny 08.12.1946

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.berest.pl
  • Dane do pasieki
    www.berest.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    Berest
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

1 336 wyświetleń profilu
  1. Poniżej właśnie te pozycje książkowe pana Ferdynanda Jośko, które zostały wydrukowane staraniem innych wydawców. Jako autor , pan Jośko jest dobrze czytanym , piszącym jasno i zrozumiale. Jego przekaz jest dobrze udokumentowany i poparty znajomością piśmiennictwa w zakresie omawianego tematu. Pozycje jego, warto posiadać w swojej podręcznej biblioteczce. Pozdrawiam.
  2. Kolejne pozycje dotyczące wartości apiterapeutycznej produktów pszczelich autorstwa pana Ferdynand Jośki. Wydał o n też ciekawe pozycje książkowe poprzez inne wydawnictwa jak Mała Poligrafia w Kamiannej. Pokażę je wkrótce. Pozdrawiam.
  3. Karpacki

    Uwaga - teren przepszczelony!

    Panie Atena. Już wielokrotnie pana prosiłem , aby swoimi nieprzemyślanymi wpisami , nie wprowadzał w błąd ludzi ze środowiska pszczelarskiego. Pisząc takie słowa jak wyżej cytowane, wielu może sobie pomyśleć że to prawda. Krzywdzi pan tym samym tych ludzi , którzy w tej sprawie działali, wspomagając jednocześnie tych , którym takie rozwiązanie było nie na rękę. Nie będę tutaj opisywał tych działań i ludzi którzy brali w tym udział. Bo to ani czas ani miejsce. Przykre natomiast jest to, że opinie na ten temat wystawia "działacz" który nie należąc do żadnej organizacji, nie brał udziału w żadnych rozmowach jakie na ten temat były prowadzone na różnych szczeblach hierarchii związkowej i ministerialnej. Proszę więc nie wypowiadać się autorytatywnie, o sprawach o których ma pan mgliste pojęcie. Proszę raczej skupić się na wielkości swojej pasieki, aby nie dowiedzieć się nagle , że to pan przyczynia się do zjawiska "przepszczelenia" , na terenie swojego miejsca zamieszkania. Pozdrawiam.
  4. Kolejne pozycje autorstwa pana Ferdynanda Jośko, drukowane w Małej Poligrafii w Kamiannej.
  5. Karpacki

    Uwaga - teren przepszczelony!

    Szanowni koledzy. Temat przepszczelenia , nie jest taki prosty, aby rozwiązać go kilkoma wpisami w otwartym przez kolegę „robinhuuda” wątku. Gdyby nie przywołanie „siekiery Szyszki” , nie zabierał bym w nim głosu. Tak się stało że zabrałem i tym samym zacząłem go obserwować. Nagle ni stąd ni z owąd zaczęły pojawiać się wpisy kolegi podpisującego się „robert” w takim tonie , jak by to on kierował w tym wątku dyskusją, i miał jakieś prawo do oceny wszystkich innych wpisów , jednocześnie określania do jakiej grupy zaliczyć ich autorów. Według jakichś sobie znanych kryteriów , określa ich albo jako trolli, albo jako historyków takich , których wpis można uznać. Wkrótce znów pojednawczo wszystkim dziękuje za dyskusję, uważa że poza kolegą „baru” , pozostali również „bardzo ładnie opisali swoje stanowisko” . Już nie tylko apeluje aby nie tykać tych co nie żyją. Apeluje , aby „dać spokój, obecnym ministrom i politykom”. A mimo to , nadal uważa, że „aby ulepszyć nasz pszczelarski świat, problemy należy jakoś rozwiązywać”. Szkoda tylko ,że sposobu tego nie podaje. Szanowny kolego „robert” . Pisze kolega że jest „ przeciwnikiem jakiś odgórnych nakazów i zakazów” . I to wszystko co kolega był łaskaw o sobie napisać. Myślę że to jednak trochę za mało , aby wykazać swoje doświadczenie w poruszanym temacie. Zwłaszcza że uważa kolega że nie ma się co kierować historią, ani ludźmi , którzy już przed nami borykali się z podobnymi problemami. A wracając do problemu przepszczelenia , jeśli taki w ogóle istnieje , to czyżby był on do załatwienia poprzez dyskusję na forum? Ja uważam , że ilość rodzin w jakimś miejscu może być zbyt duża w porównaniu do zasobów pożytkowych danej okolicy, ale sugerował bym raczej bardziej racjonalne rozmieszczenie pasiek, aniżeli straszenie potencjalnych pszczelarzy sankcjami za powiększenie liczby rodzin , bo nie znam kryteriów takiej oceny. Kto będzie nietykalny w takiej sytuacji, a komu będzie można pogrozić palcem , gdyby zechciał trochę powiększyć swoją pasiekę? I kto się temu podporządkuje, skoro ma nie być „odgórnych nakazów lub zakazów”?. Chciał więc zwrócić uwagę , aby o poważnych sprawach , dyskutować poważnie , z uwzględnieniem realiów w których żyjemy, i w których żyją nasi koledzy pszczelarze. Pozdrawiam.
  6. Nie chciał bym otwierać nowego wątku na temat literatury pszczelarskiej, gdyż ten który jest w dziale "giełda - ogłoszenia " dotyczy pozycji książkowych lub czasopism, które można w różnej formie nabyć. Trafiają się jednak też pytania , odnośnie tej literatury, niekoniecznie z chęcią jej nabycia, ale także informacyjne , lub dotyczące autorów poszczególnych wydawnictw, którzy nie zawsze znani są w środowisku pszczelarzy , a mają czasem bogaty dorobek wydawniczy , i warto wiedzieć coś o tych ludziach. Niedawno zapytał mnie jeden z kolegów, kto to był Ferdynand Jośko, którego szereg wydawnictw przewija się zarówno po stronie oferujących książki do sprzedania , jak też i tych , którzy chętnie nabyli by takie książki. Postanowiłem więc przybliżyć zainteresowanym zarówno osobę pana Ferdynanda Jośko, jak i pokazać jego duży dorobek wydawniczy , zwłaszcza w dziedzinie opisania wartości produktów pszczelich , jako tych które posiadają wartości lecznicze . Opracowania pana Jośki , zaczęły pojawiać się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, i były ogromnie poszukiwane . W tym czasie nie było na rynku wielu pozycji traktujących o apiterapii. Tematyka ta , szczególnie interesowała odwiedzających wtedy Dom Pszczelarza w Kamiannej, gdzie właśnie tym tematem , skutecznie można było zainteresować tych, którzy temat pszczelarstwa właśnie poznawali, i chcieli dowiedzieć się o nim trochę więcej , aniżeli to że pszczoły robią miód i zapylają kwiaty. Jako autor , pan Ferdynand Jośko , był posiadaczem niewielkiej pasieki zamieszkiwał w Rybniku na Śląsku. Miał wiele kontaktów z pszczelarstwem niemieckim, gdzie nie tylko posiadał wielu znajomych , ale był czynnym członkiem organizacji pszczelarskich , zwłaszcza tych , które w swoim zakresie działania miały apiterapię . Publikował artykuły w niemieckiej prasie pszczelarskiej, i wydał tam pracę pod tytułem " Das Kleine ABC" z Munchen Ehrenwirtvelag, 1983. Z chwilą otwarcia Domu Pszczelarza i rozpoczęciu działania tam Małej Poligrafii, użyczał swoich opracowań, dzięki którym można było szybko i w miarę prosty sposób , drukować broszury o tematyce interesującej odwiedzających wtedy ten Dom . Do końca swego życia był on wielkim przyjacielem tego Domu i jak mógł , wspierał jego działalność. Chciał bym pokazać większość książek i broszur , których autorem jest pan Ferdynand Jośko, i tym samym pokazać że miał on duży wpływ na propagowanie idei apiterapii w Polsce, wtedy, kiedy jeszcze niewielu ludzi nauki tym tematem się interesowało. Pozdrawiam.
  7. Karpacki

    Uwaga - teren przepszczelony!

    Szanowny Kolego "robert". Dlaczego kolega do mnie apeluje ? Przecież mój wpis , był reakcją na wpis kolegi "robinhuuda", a właściwie , w stosownym kontekście użyte wyrażenie "siekiera Szyszki". Ma kolega rację , z powodu tego że profesor już nie żyje, bronić się nie może . Tak , ale dlatego bronić go powinni ci, którzy żyją i którzy znali go na tyle dobrze , aby nie milczeć , kiedy przypisuje się mu , wymyślone zarzuty. Często mówi się o zmarłych, że żyją tak długo , jak długo żyje pamięć o nich. Zwłaszcza kiedy był to człowiek dobry, którego jednak postawa , nie każdemu była w smak. Zwłaszcza tym , którzy chcieli zbierać tam , gdzie nie zasiali. I to kosztem całego narodu. Co dało by nam , gdybyśmy za ileś tam lat , "kwestią historyków i badaczy" dowiedzieli się , ile stracił nasz kraj dzięki temu , że Lasy Państwowe , zostały sprzedane "za grosze" iluś tam zagranicznym "inwestorom" ?? Proszę spytać o to tych, którzy stracili swoje majątki np. dzięki aferze "Amber Gold' i wielu podobnym. Proszę im powiedzieć , aby dali sobie już historii spokój, a "historycy i badacze ", dokładnie im to kiedyś wyliczą. Pozdrawiam.
  8. Karpacki

    Uwaga - teren przepszczelony!

    Kolego "robinhuud". Ja z takim samym szacunkiem, ale nie uważam "Polityki" za pismo gdzie tylko "prawda , sama prawda i g.....prawda" . Mnie osobiście , wymienione w cytowanym rozporządzeniu stawki za wycięcie drzew , nie szokują. Szokowały raczej stawki poprzednie i konia z rzędem temu kto zna kogoś , kto takie stawki płacił. Ale przecież nie to jest meritum sprawy i powodu dla którego była taka nagonka na profesora Szyszko. Głównym powodem , dla którego starano się go zniszczyć , była jego twarda i nie dająca się zmienić żadną formą przekupstwa postawa , przed próbami sprywatyzowania lasów w Polsce. I to jest jego największe osiągnięcie , o którym wszyscy powinni pamiętać. Nikt nie zapobiegł prywatyzacji i wyprzedaży majątku narodowego w postaci wielkich zakładów pracy, całych branż , które spełniają ogromną rolę w funkcjonowaniu suwerennego państwa . Kiedy już wyprzedano większość tego co się dało , ci sami ludzie , liczyli jeszcze na zyski z wyprzedaży polskich lasów. Wielokrotne tego próby, były jednak skutecznie blokowane właśnie przez profesora Jana Szyszko. Wtedy właśnie poznałem go osobiście. Poznanie go , nie miało nic wspólnego z pszczelarstwem. Kiedy jako działacz samorządowy , bywałem czasem w Warszawie, na prośbę ludzi, którzy również tu , gdzie działałem na co dzień, na najniższych szczeblach rangi powiatów i gmin, chcieli sprzeciwić się prywatyzacji polskich lasów , słali w tej sprawie petycje , wnioski, aby wreszcie , zbierać podpisy przeciwko takiej ewentualnej decyzji, gdyż lobby w tej sprawie było silne i z "interesownym wsparciem " zagranicy, skąd zapewne , wywodzili by się główni kandydaci do skorzystania z dobrodziejstwa takiej prywatyzacji. Profesor Szyszko , liczył się z tym, że być może będzie musiało w tej sprawie dojść do ogólnonarodowego referendum, i zapobiegawczo zaczęły być gromadzone podpisy ludzi, którzy ewentualnie taki protest by poparli. Podpisy zbierane były głównie w środowisku pracowników leśnych różnego szczebla. Począwszy od Nadleśniczych, poprzez różne stopnie ludzi z lasami związanych, ale i tych , którzy doceniali wagę i zagrożenie pozbycia się Lasów Państwowych, podobnie jak zniszczone i oddane w obce ręce zostały całe branże przemysłu, które prawidłowo zarządzane , przynoszą duże zyski do budżetu państwa. Kilkakrotnie dostarczałem materiały pisane, czy wzory list podpisów i inne , które umożliwiały prowadzenie tej akcji , na różnych szczeblach samorządu. Zawsze materiały takie , odbierałem bezpośrednio z rąk profesora, i tak powstała ta znajomość. Rozmawiając o różnych sprawach przy takiej okazji mówiliśmy także o pszczelarstwie, którego profesor był wielkim przyjacielem. Są ludzie , którzy mogą to bezapelacyjnie potwierdzić. Powstał wtedy pomysł, aby pszczelarstwo, jako branża , z gestii Ministerstwa Rolnictwa, przeszło do Ministerstwa Ochrony Środowiska. Profesor Szyszko, był zdecydowanie za takim rozwiązaniem, ale zabrakło konkretnych działań ze strony reprezentantów pszczelarstwa z Polsce, którzy uważali że płaszczenie się , przed Ministrem Rolnictwa przyniesie większe korzyści. Ile przyniosło , to wszyscy wiemy. Na koniec przypomnę jeszcze postawę profesora Szyszko , podczas Marszu w Obronie Pszczół. Był z nami w tłumie. Do Ministra Rolnictwa , łaskawie pozwolono wejść kilku "frajerom". Pozdrawiam.
  9. Karpacki

    Uwaga - teren przepszczelony!

    Szanowny Kolego . Z całym szacunkiem do tego co Kolega robi na tym forum. Znamy się na tyle że na pewno , wie Kolega , jakie jest moje podejście do prawdy. Więc kiedy po raz kolejny , podaje Kolega przykład profesora Szyszki , jako coś złego i nagannego, trudno mi zachować spokój i nie zareagować. Znałem profesora Szyszkę , nie z plakatów czy oficjalnych imprez i spotkań. Miałem zaszczyt znać go osobiście i wielokrotnie dyskutowaliśmy na temat bezpodstawnych oskarżeń pod jego adresem, kierowanych przez eko terrorystów i ludzi mu nieprzychylnych politycznie, o działalność mającą złe podstawy , jeśli chodzi o ochronę środowiska, za którą przez jakiś okres, jako Minister odpowiadał. Może by wreszcie Kolega dotarł do jakiegoś prawdziwego źródła o tym , kim na prawdę był profesor Szyszko, i jak nieprawdziwe są te informacje , o złej woli tego człowieka. Na podobnej zasadzie , można by dziś "psy wieszać", na tych którzy wydają decyzję utylizacji ferm drobiowych z powodu ptasiej grypy, czy likwidacji stad zagrożonych pomorem świń. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, że to złe nastawienie wobec niego, spowodowane nie mającą wiele wspólnego z prawdą "opozycyjnością polityczną" i eko terroryzmem, jest stale przywoływane , nawet w takim czasie po jego śmierci. Pozdrawiam.
  10. Karpacki

    Koronawirus a pszczelarstwo

    Szanowny Kolego Nikolai. Wszędzie są tacy, którzy tylko mówią, ale czasem są i tacy co coś robią. Jeśli by Kolega chciał zapoznać się ze sposobem prowadzenia pasieki BEZ CHEMII, to proszę obejrzeć film do którego podaję link https://spp-polanka.org/artykuly/aktualnosci/polanka-tv-gospodarka-pasieczna-w-trudnych-czasach/. Ja już od wielu lat tak gospodaruję, i mam pszczoły i mam miód zdrowy. Ale i u nas wielu pszczelarzy nie chce się tego systemu stosować bo patrzą ile skrótów przed nazwiskiem ma ten , który to mówi. Ja nie mam żadnych skrótów i nie jestem naukowcem, jednak mam 61 lat praktyki i jaki taki rozum. Dlatego , gdyby Kolega chciał, radzę przejść na taki system gospodarki. Pozdrawiam.
  11. Karpacki

    Koronawirus a pszczelarstwo

    Szanowny Kolego. Jak myślę zarzut "przydługich wpisów" nie jest aż tak ważny abym miał się czego wstydzić. Jeśli czytający uważa tekst ,że jest za długi, to może go nie czytać lub czytać do momentu , kiedy da radę, a resztę sobie darować. Ja jednak wychodzę z innego założenia. Biorąc pod uwagę , jak wielu w ostatnim czasie rejestruje się na naszym forum nowych użytkowników, i nie zawsze mogą oni posiadać taki zakres wiedzy , aby zrozumieć wszystko, pisane maksymalnie skrótowo. Moja odpowiedź o której kolega się wyraził że jest "przydługa", był skierowana do kolegi Nikolaja, który jest pszczelarzem z Białorusi, i który jako nasz długoletni kolega i użytkownik forum, zasługuje szczególnie na to , aby wpisy kierowane do niego , były zrozumiałe i nie wymagały dodatkowych wyjaśnień Biorąc te sprawy pod uwagę, będę nadal starał się pisać tak , aby czytający wiedzieli o co we wpisie chodzi , i czego dotyczy. Pozdrawiam.
  12. Karpacki

    Koronawirus a pszczelarstwo

    Szanowny kolego Nik. To nie legenda. Tak rzeczywiście dawniej było. Problemy z coraz częściej pojawiającymi się przypadkami raka u pszczelarzy, obserwujemy od czasu, jak warroza wtargnęła do naszych pasiek, a w szczególności po wprowadzeniu do pasiek "leku" zawierającego rakotwórczą amitrazę. Wcześniej o przypadkach raka u pszczelarzy raczej się nie słyszało. Mógł bym tu wymienić kilkadziesiąt przypadków wyleczenia raka u różnych ludzi , produktami pszczelimi , głównie pierzgą. I podobnie mógł bym wskazać szereg przypadków pszczelarzy, stosujących amitrazę do walki z warrozą, zwłaszcza właścicieli większych pasiek, którzy na raka zapadli i na niego umarli.. Tu podam tylko jeden przykład. W 2010 roku prowadziłem warsztaty pszczelarskie w jednej ze znanych miejscowości, gdzie odbywają się corocznie duże imprezy pszczelarskie. W trakcie mojego wykładu zwracałem uwagę słuchających właśnie na szkodliwość chemii, którą wprowadzamy do uli walcząc z warrozą. Także na to, że przy stosowanych zabiegach, pewną ilość tej chemii , także sobie dawkujemy. Tłumaczyłem wtedy co należy robić , aby warrozę zwalczać innymi jak chemiczne metodami, z korzyścią dla zdrowia pszczół, pszczelarza i także produktów pszczelich. Siedział wtedy w pierwszym rzędzie słuchaczy , poważnie wyglądający człowiek, wyraźnie znudzony tym co mówiłem, który nagle wstał, i powiedział, "komu by tam się chciało , tyle pracy sobie dodawać , on w krótkim czasie pszczoły w pasiece odymia, i ma spokój" , i odszedł gdzieś w swoją stronę. Po jego odejściu zapytałem jednego z organizatorów , kto to jest , bo osobiście go nie znałem. Powiedziano mi że to duży pszczelarz, z pobliża , który ma ponad 250 uli i cieszy się uznaniem wśród miejscowych pszczelarzy. Pomijając ten fakt dokończyłem wykład, licząc , że coś z tego słuchacze zapamiętają. Tak się złożyło , że za rok, znów miałem wykład w tym samym miejscu, i zwróciło moją uwagę to, że tego człowieka nie zauważyłem nie tylko wśród słuchaczy , ale także wśród uczestników imprezy. Zapytałem wiec znów jednego z organizatorów, co dzieje się z tym człowiekiem? Okazało się, że jeszcze w poprzednim roku, w trakcie prowadzenia zabiegów odymiana w swojej dużej pasiece, zasłabł i pogotowie musiało zabrać go do szpitala. Kilka miesięcy później zmarł na raka. Przypadków zasłabnięcia pszczelarzy w trakcie prowadzonych zabiegów odymiania jest wiele. Nikt nie prowadzi statystyki, ile z nich kończy się rakiem i śmiercią pszczelarza. W taki to sposób "piękna legenda" przemija jednak powód tego jest bardzo prosty. Z reguły, to człowiek sam wynajduje dla siebie trucizny, które następnie z "wdzięczności" same go zabijają. A pośrednio , przyczyniają się do tego ludzie nauki, którzy te trucizny wprowadzają do użycia, i swoim autorytetem , zalecają ich stosowanie. Pozdrawiam.
  13. Karpacki

    Koronawirus a pszczelarstwo

    Z wielu rozmów przeprowadzonych na ten temat wynika , że odporności nabywają pszczelarze , którzy prowadzą co najmniej średniej wielkości pasieki, i to już od kilkunastu lat. Samo bycie pszczelarzem nie wystarcza. Są tacy , którzy do pasieki idą ubrani jak kosmonauci i w rękawicach. Taki na pewno przez pszczoły "zaszczepiony" nie zostanie. Nie chodzi tu też o jakieś specjalne poddawanie się żądleniu, jednak , przy normalnej pracy w pasiece co roku te kilkanaście , czy kilkadziesiąt żądleń się otrzyma, i to pozwala już na uzyskanie pewnej odporności. Zwłaszcza , że jad pszczeli w rozsądnej ilości zdecydowanie pozytywnie działa na choroby reumatyczne, i jeszcze wiele innych, więc nie należy tak bardzo unikać wszelkiego żądła. Są też tacy "pszczelarze" ,że są właścicielami pszczół, ale do prac w pasiece zatrudniają ludzi , i ci też nie mogą liczyć na nabycie większej odporności. Niedawno trafiłem na artykuł , w którym pisano że w składzie jednej ze szczepionek przeciw koronawirusowi, znajduje się jad jakiegoś gatunku żaby. Zachodzi więc od razu pytanie, dlaczego by nie pszczół ? Ale na takie pytania , powinni właśnie wypowiadać się ludzie nauki związani z medycyną naturalną. A dyskusja na ten temat , powinna być dla nich inspiracją. Pozdrawiam.
  14. Karpacki

    Koronawirus a pszczelarstwo

    Z żalem muszę stwierdzić że przynajmniej osiem poprzednich postów jest absolutnie nie na temat wątku , jaki zdecydowałem się otworzyć. Chciał bym więc przypomnieć wszystkim, że tematem wątku jest "Koronawirus a pszczelarstwo". Zachęciły mnie do tego opublikowane badania które dają podstawy sądzić , że grupa społeczna jaką są pszczelarze, dzięki większemu jak inni dostępie do produktów pszczelich, a zwłaszcza "otrzymywaniu " w czasie swojej pracy w pasiekach, pewnej ilości jadu pszczelego, który może spełniać rolę szczepionki przeciw koronawirusowi. Takie wnioski wynikały z publikowanych badań, które można by ewentualnie potwierdzić, poprzez obserwacje właśnie pszczelarzy i ich otoczenia. Przytoczone przeze mnie doniesienia , były opublikowane w czasie kiedy jeszcze nie było na świecie żadnej szczepionki na tą zarazę. Dlatego też wszelkie wypowiedzi na temat tej ewentualnie uzyskanej odporności , dzięki szeroko rozumianemu kontaktowi z pszczołami, nie powinny mieć nic wspólnego ze szczepieniem się na tego wirusa. Pisanie w tym wątku , kto się zaszczepił a kto nie i jakie są tego rezultaty, nie ma nic wspólnego z ideą tego wątku. Prosiłem , aby obserwować ludzi ze środowiska pszczelarskiego pod kątem ich nabytej dzięki temu odporności, a nie informowanie nas, kto się zaszczepił a kto jeszcze nie. Ja kilka takich przykładów z moich obserwacji pokazałem, i mógł bym pokazać jeszcze więcej, ale czekałem , czy ktoś też jakieś swoje obserwacje w tej dziedzinie opublikuje. Okazuje się ze nie. Liczyłem na to że pojawienie się większej ilości takich obserwacji , może być przyczynkiem dla ludzi nauki, którym nie jest obca dziedzina apiterapii, aby podjęli w tej dziedzinie badania i być może uzyskali by jakieś ciekawe rezultaty. Przecież jad pszczeli , ma korzystne działanie w takich schorzeniach jak stwardnienie rozsiane , czy HIV , z którymi medycyna konwencjonalna kiepsko sobie radzi, wiec warto było by i tą drogę zbadać. Natomiast informacje o tym , kto się akurat zaszczepił , czy planuje się zaszczepić , nie mają nic wspólnego z zamierzonym tematem tego wątku, a już na pewno nie z pokazaniem wpływu pszczelarstwa na odporność na tego wirusa. Dlatego tych którzy chcieli by się również "pochwalić , że się zaszczepili lub planują się zaszczepić proszę aby robili to w innym wątku, gdyż w ten sposób cel jaki miało otwarcie tego wątku został całkowicie skrzywiony . Pozdrawiam.
  15. Karpacki

    Zlecę wykonanie

    Szanowny Kolego. Proszę tego co teraz piszę nie traktować jako próbę nakłonienia Kolegi do tego , aby zakupił u mnie takie stoisko. Chcę tylko pokazać że te wymagania o jakich Kolega pisze, są w dużej części tutaj spełnione , i były uwzględnione już w trakcie budowy tych stoisk. Mianowicie , za podwieszana tablicą informacyjną jest szuflada dostępna od strony wnętrza stoiska właśnie w tym celu , co kolega pisze. Poza tym cała konstrukcja jest tak lekka, że nie raz kiedy było ono wystawiane na zewnątrz, większe podmuchy wiatru, chciały trochę tym stoiskiem manewrować. Wtedy skrzynki z zapasowym miodem ustawia się na dolnych listwach, aby je obciążyć , ale za ro nie ma problemu ciężaru , jeśli trzeba by je przenieść. Na wypadek twardego podłoża w zamkniętym pomieszczeniu, istnieje możliwość przykręcenia do najniższej listwy, łączącej przednie i tylne słupki. kółek jezdnych, takich na cztery wkręty. Podniosły by one całą konstrukcję na 6 - 8 cm , i umożliwiły by jazdę ze stoiskiem po całej hali targowej. Tablica informacyjna wisi luźno na dwóch haczykach, i jest odporna na spotkania z ewentualnym obuwiem klientów, na wypadek tłoku i kolejki. Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...