Skocz do zawartości

Karpacki

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 034
  • Rejestracja

O Karpacki

  • Urodziny 08.12.1946

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.berest.pl
  • Dane do pasieki
    www.berest.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    Berest
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

1 407 wyświetleń profilu
  1. Karpacki

    A tymczasem w PZP...

    Najlepiej nic.
  2. Karpacki

    A tymczasem w PZP...

    Mam prośbę do administratora forum, aby ostatnie wpisy użytkowników podpisujących się "daro" i "robert" z tego wątku przenieść w takie miejsce, gdzie kto nie chce , nie będzie musiał być świadkiem poziomu na jakim próbują oni nawzajem pokazać swój poziom inteligencji i kultury. Obecność tych wpisów w tym wątku , sugeruje że taki poziom prezentuje większość członków organizacji. Bardzo proszę i pozdrawiam. Oczywiście administratora..
  3. Karpacki

    A tymczasem w PZP...

    Kolega robinhuud napisał: "być może kogoś wkurzę". Ja nie napiszę "być może" bo wiem na pewno, że kogoś wkurzę. Zwłaszcza tych , którzy kandydując wcześniej na funkcję prezydenta PZP, obiecywali jakie sprawy będą realizowali , jeśli zostaną wybrani, a o których całkowicie zapomnieli , kiedy już zostali wybrani. I podobnie jak kolega "robin" najbardziej wiarygodny z tej listy jaka została przedstawiona , jest Pan Leszek Bodzioch. Jako z Prezesem związku w Tarnowie, od wielu lat mamy możliwość współpracy dobrosąsiedzkiej. Miałem też możliwość jego oceny, jako opiekuna Domu Pszczelarza, z ramienia Zarządu PZP. Zawsze przebijała od niego rzeczywista troska o przyszłość tego Domu i o to , aby nie zatracił on pszczelarskiego charakteru. Często wyrażał ubolewanie, że inne ustalenia w wielu sprawach były w trakcie trwania Zarządu, a następnie całkowicie inne decyzje podejmowane jednoosobowo przez prezydenta i stawianie przed faktem dokonanym całego składu Zarządu, bez liczenia się ze zdaniem większości członków. Szczególnie w czasie, kiedy złożyłem ofertę na dzierżawę Domu Pszczelarza , zapobiegając tym samym próbie przekazania go , za przysłowiową złotówkę, osobie, której nazwisko do końca starano się trzymać w tajemnicy. Nie liczono się absolutnie ze stanowiskiem większości pszczelarzy w tej sprawie, ale także ze stanowiskiem Zjazdu, który wskazał kierunek , w jakim miało iść , zagospodarowanie Domu Pszczelarza. Pozwolę sobie napisać o fakcie , o którym być może niewielu wie, że w determinacji obrony tego Domu, kiedy skutecznie mnie odstraszono od tego zamiaru, za pomocą weksla in blanco który miałem podpisać , nie wiedząc, na jaką sumę i skąd wynikającą , miał by on opiewać. Wtedy propozycję wzięcia tego Domu w dzierżawę, i prowadzenia go dla dobra pszczelarzy Polskich, ogłosił Pogórski Związek Pszczelarzy w Tarnowie , właśnie pod wodzą Pana Leszka Bodziocha. Także i tą propozycję zniszczono, ponieważ przeszkadzała ona w realizacji tajemniczego planu, zakładającego oddanie tego Domu komuś, kto być może w inny sposób wyraził by swoją za to wdzięczność, nie licząc się wcale z faktem , że Dom był budowany czynem większości pszczelarzy i taka też powinna być jego własność. Przez wiele lat znajomości i współpracy z Panem Leszkiem Bodziochem, nigdy nie zauważyłem aby kiedykolwiek przedkładał on własny interes wyżej , jak interes ogółu pszczelarzy członków związku. A organizowaliśmy wspólnie wiele imprez i szkoleń z udziałem najznamienitszych wykładowców z kraju. Niestety, nie z mojej winy, nie jestem członkiem PZP. Ale kiedy sytuacja w tym Związku była normalna , wielokrotnie pełniłem w nim różne funkcje , w tym delegata na Zjazd tej organizacji. gdybym takim delegatem był, tak jak nie jestem, kandydatura Pana Leszka Bodziocha , była by taką , którą poparł bym , bez żadnego ryzyka kolejnych zawiedzionych nadziei. Jeśli wśród delegatów są jakieś osoby dla których moje stanowisko ma jakiekolwiek znaczenie, serdecznie proszę o poparcie tego kandydata. Dla dobra większości pszczelarzy, a przeciw trwającym układom, w których Dobro Pszczelarza jest na ostatnim miejscu, i liczy się tylko przez pryzmat tego , ile można na nim zarobić. Pozdrawiam.
  4. Karpacki

    Monitoring os w pasiece

    Szanowny Kolego. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jest Kolega związany zawodowo z jedną z krakowskich uczelni. Wypadało by się więc spodziewać po Koledze większej wnikliwości i zmysłu obserwacji, z czym jak widać nie jest u Kolegi najlepiej. Sprawa os. Pisze Kolega: "Miałem przez kilka lat gniazdo os". Nie jest to możliwe. Gniazda os nie są kilkuletnie. Pojedyncza samica osy zakłada wiosną swoje gniazdo, którego rola kończy się jesienią wraz z wyjściem ostatniego potomstwa, którym są młode samice. Te po unasienieniu rozlatują się po okolicy i znajdują miejsce do przetrwania zimy , pojedynczo w letargu, w jakiejś szczelinie pod korą drzewa , lub w kupce suchych liści. Wiosną każda z nich , zakłada własne gniazdo, zaczynając od papierowej kuleczki wielkości kilku centymetrów , gdzie sama karmi i pielęgnuje kilka złożonych jaj. Dopiero po wygryzieniu się tych kilku pierwszych osobników , one przejmują od niej rolę zaopatrzeniową, a ona już tylko spełnia rolę matki, która już tylko składa jaja do budowanych przez robotnice plastrów. Stare gniazdo opuszczone jesienią z reguły zostaje rozwalone przez myszy czy inne gryzonie. Młoda samica wiosną nigdy nie stara się zasiedlać zeszłorocznego gniazda. Dziwię się dlaczego "szkoda Koledze szerszeni" One nie tylko nałogowo polują na pszczoły, ale jest to ich główne źródło pokarmu zwłaszcza dla setek czy nawet nieraz tysięcy larw, które w ich gniazdach oczekują na pokarm. Jeden szerszeń potrafi dziennie upolować i dostarczyć do gniazda 20 -25 pszczół, którymi karmione są ich larwy. Szerszeń siada na ulu nad wylotem, i kiedy pszczoła z niego wychodzi jest chwytana i błyskawicznie pozbawiana głowy. Reszta jest przez niego zanoszona do gniazda i stanowi pokarm dla młodych. Nie miejsce tu , abym opisywał szczegółowo biologię tych owadów, ale radzę zapoznać się z jedną chociażby wiodącą pozycją książkową z tej dziedziny, mianowicie pracą Edwarda O. Wilsona "Społeczeństwa Owadów". Książka ta została wydana nakładem PWN w 1979 roku. Szerszenie potrafią , jeśli znajdą do tego warunki, założyć gniazdo w ulu w którym są pszczoły, tam je wykończyć , i przejąć dla siebie jak czyściciele kamienic w dużych miastach, o czym wiadomo. Załączam więc zdjęcie takiego ula, w którym bytowała rodzina pszczela , a który został przejęty przez rodzinę szerszeni, których biologia jest bardzo zbliżona do biologii os.
  5. Karpacki

    Monitoring os w pasiece

    Szanowny Kolego. Wielokrotnie mamy do czynienia z okolicznością, kiedy ktoś chce się doktoryzować , korzystając z "bezinteresownej" pomocy ludzi , których temat w zasadzie mało interesuje. Jest to pewien sposób , jak przy czyjejś pomocy, można uzyskać materiał do napisania konkretnej pracy. Kilkakrotnie już miałem do czynienia z kimś , kto chciał skorzystać np. z mojego księgozbioru, twierdząc że pisze niezmiernie ważną pracę w określonym temacie. Po bliższym wypytaniu, okazuje się z reguły, że wymyślony temat , jest już dawno opracowany, i tylko nieznajomość literatury u tego proszącego , powoduje że taki temat sobie wybrał , i dzięki niemu wejdzie do historii tematu. Należało by wtedy odesłać takiego do specjalisty wiedzącego o Polskiej Literaturze Pszczelarskiej wszystko, który jej wartość , konsekwentnie na tym forum określa. Może on potrafił by zweryfikować takie potencjalne tematy, zamierzonych prac magisterskich lub doktorskich, i wytłumaczyć potencjalnym autorom ich przydatność. Mam nadzieję że osoba o której piszę , zrozumie że ją właśnie mam na myśli. Serdecznie pozdrawiam.
  6. I o co panu jeszcze chodzi ?? Na tym targu nic nie ustaliliście?
  7. No widzicie . Jest takie proste rozwiązanie, a wy chcieli byście parlament angażować , kiedy sprawa jest już rozwiązana. Wystarczy tylko poinformować o tym kupującego , że jeśli ma jakieś zastrzeżenia do zakupionego miodu , ma możliwość sprawdzenia go przy pomocy cytowanego sposobu. I po co ten cały raban. ???
  8. Dość długo zastanawiałem się , czy w tym temacie zabierać głos, ale dyskusja tak "pięknie" się rozwija, widać niesamowitą determinację w załatwieniu tej chyba jednej z najistotniejszych spraw jakie gnębią nasze pszczelarstwo, że wypada pogratulować podjęcia tematu i wypracowania takiego rozwiązania , które maksymalnie nałożyło by na pszczelarza tyle obowiązków i koniecznych do spełnienia wymagań, aby na prawdę ode chciało by mu się zajmować tą dziedziną . Jako pewien głos przybliżający otoczkę opisywanych tutaj ewentualnie mających możliwość powstania sytuacji, proszę prześledzić wątek "Jak to jest z tą uczciwością". Odnoszę wrażenie , że autor tego wątku, albo opiera się na zdarzeniu , które go bezpośrednio dotknęło, i z żalu musiał się wypowiedzieć na forum, albo został namówiony przez któregoś właściciela firm zajmujących się skupem także "polskiego miodu " po cenach "dumpingowych" , tak aby jego partnerzy z importu , niewiele byli stratni. Jak zwykle najwięcej w tej sprawie do powiedzenia ma "producent" nie należący do żadnej organizacji, przodujący jednak w wyszukiwaniu dla tych organizacji zajęcia , aby być może nie groził im , brak pracy. Nie brak w tym gronie "konstytucjonalistów" , którzy w mig, opracują nowy rodzaj etykiety, zawierającej , wszystkie potrzebne dane, a więc adres rzeczywistego producenta, numer pasieki, rodzaj użytej miodarki, i pozwolenie na oddychanie powietrzem , które może zawierać chorobotwórcze wirusy. Tego wszystkiego oczywiście nie muszą robić firmy, kupujące miód na całym świecie, bo kto by odważył się coś takiego od nich wymagać.?? Proszę też jeszcze raz prześledzić wątek , "Skandal, PZP oszukuje ludzi na allegro" . Gdzie wtedy byli ci, którzy dziś grzmią na temat potencjalnej nieuczciwości zwykłego pszczelarza, który zdecydował by się pomóc koledze mieszkającemu z dala od drogi , czy nie mającym tyle produktu , aby pod własną firmą sprzedać go w ramach RHD.?? Jakoś wtedy nie byli tak zdeterminowani, aby bronić dobrego imienia , które rzeczywiście było wystawione na ryzyko. Najłatwiej jest uderzać w pojedynczego , i tak mającego wiele trudności pszczelarza, który i tak dość ma już obowiązujących go norm i obostrzeń. Ale tak jak z obracającymi wielomilionowymi kwotami firm, tak i "wiodącej" organizacji nikt nie decydował się ruszać, bo przecież jak to wygląda?? "OFICJALNIE winna wystąpić Polanka" pisze jeden z "reformatorów" A czemu nie PZP, lub Ministerstwo Sprawiedliwości ??? Drugi radzi "A może zainteresujmy Parlamentarny zespół do spraw pszczelarstwa". A czemu by nie TSUE, lub Trybunał Konstytucyjny ?? Nie wiadomo czyja decyzja w takiej sprawie będzie ważniejsza ?? Przy okazji można by podłączyć innych , np. prowadzących stragany z zieleniną. Aby przy każdym ziemniaku była zawieszka z którego pola ten ziemniak pochodzi ? A idąca ulicą pani z ładną fryzurą, czy nie powinna mieć we włosach zawieszki , u którego fryzjera była ze swoimi włosami ?? W jednym z programów telewizyjnych jest taki program , "Absurdy drogowe". pokazują tam takie rozwiązania komunikacyjne , które są głupie i nielogiczne. Ale nie pokazują ludzi, którzy są ich autorami, i dlaczego ktoś im za tą głupotę płacił? Obawiam się, że propozycje zawarte w dyskusji tego wątku, zmierzają w kierunku takich absurdów. Nie bez podstawnie krąży dowcip o piekle, gdzie przy kotłach z gotującymi się grzesznikami, dyżurują diabły, aby nikt z nich nie uciekł. Tylko przy kotle gdzie gotują się Polacy , nikt nie musi pilnować . Bo oni sami nie dopuszczą do tego , aby któremuś udało się uciec. A przecież w całej tej sprawie , chodzi o zwykłą ludzką uczciwość. Ktoś , kto jej nie posiada , w nosie będzie miał wszystkie straszne przepisy i sankcje. No chyba że wprowadzimy nowe określenie na "uczciwość" tak jak , mieliśmy tu już próbę , "uczciwej" produkcji "ziołosmrodów". A jak "strażnicy Teksasu" potraktują miód z pasieki, którą ktoś ukradł, co się nagminnie zdarza? Czy on na etykiecie ma podać swoje dane , jako producenta, czy może dane właściciela , któremu ukradł pasiekę ??? Jeśli coś jest nieetyczne i niezgodne z prawem, pozostawcie to organom ścigania, a nie wymyślajcie nowych obowiązków temu , kto i tak ma już ich tyle ,że dostatecznie utrudniają mu życie. One mogą tylko spowodować pole do nadużyć , jeżeli będziemy mieli do czynienia z przypadkiem złej woli. Bo wyobraźmy sobie ,że ktoś sprzedaje legalnie miód z własnej pasieki, a zostanie podkablowany przez "bezinteresownie zawistnego, że to miód , który on od kogoś nabył. Jak myślicie, kto będzie miał najwięcej kłopotu , aby udowodnić że nie jest wielbłądem.???
  9. Karpacki

    Polska literatura pszczelarska

    Umieszczając link do artykułu, użytkownik robert zasłużył sobie na wdzięczność redakcji oraz właściciela miesięcznika Pszczelarstwo , którym jest Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, podnosząc czytelnictwo także wśród tych, którzy Pszczelarstwa nie prenumerują. Swoją drogą , to musi być wybitny specjalista z tego roberta, który na temat artykułu , "w którym brak treści", potrafi skomponować aż dwie linijki komentarza. Pozdrawiam.
  10. Karpacki

    Co z tym nektarem?

    W nawiązaniu do tego co wyżej napisał kolega "robinhuud" , chciał bym podać ,że właśnie kiedyś jakiś entuzjasta lip, posadził w okolicy Muszyny , na trasie z Krynicy Zdroju do Piwnicznej około 100 hektarów lip w zawartym drzewostanie. Dziś jest to normalny las lipowy. Ja zamieszkuję na ziemi Sądeckiej już 37 lat, i jeszcze nigdy nie słyszałem , aby w którejś z wielu pasiek podwożonych w okolice tego lasu , nabrał ktoś miodu lipowego. Okazuje się, że każdy gatunek drzewa ma swoje wymagania , nie tylko glebowe ale i klimatyczne. I choć byśmy nie wiadomo jak chcieli, lipa nie będzie drzewem , które będzie właściwie się zachowywało w warunkach górskich. Ja też, w pewnym uwarunkowaniu, posadziłem na swojej ziemi w roku 1986 kilkanaście lip, różnych gatunków, przywiezionych z Zakładu Dendrologii z Kórnika. Dziś są to już wielkie drzewa. W tym roku , jedna już przekwita, a jeszcze jedna ma zawiązki kwiatów. Pozostałe mają tylko liście. W różne lata , rozkłada się to różnie. Raz kwitną jedne , inne lata inne. U nas , o ile wystąpi mszyca, nic nie przebije jodły. W tym roku kilka nawałnic z potężnym gradem, oddaliło szansę na spadź , na dość odległy termin. Pozdrawiam.
  11. Karpacki

    Proste pytania na czasie.

    Szanowny Kolego. Proszę nie pisać "nikt" . Kodeks etyki pszczelarskiej by się przydał, ale nie taki który bronił by postępowania ziołosmrodziarzy i importerów. Takiego kodeksu , rzeczywiście większość by nie chciała. Pozdrawiam.
  12. Karpacki

    Co z tym nektarem?

    A w ulach też jest? U nas jest szansa na spadź gradową. Pozdrawiam.
  13. Karpacki

    Buckfast - tak czy nie

    Nie byłem słuchaczem tego wykładu, ale po takich słowach jak powyżej mam pytanie. Aby coś spieprzyć "w powietrzu", to wcześniej to "coś" powinno być dobre. Jeżeli było dobre, to czy wykładowca powiedział słuchaczom, co robić , aby tego "nie spieprzyć"?
  14. Karpacki

    Kawiarenka pytli

    Nie musi mnie pan uczyć łaciny. Proszę po prostu napisać że , nie znam odpowiedzi na zadane pytania " i tyle. Skoro uważa pan że odpowiedzieć "Czargowi" wypada , to może mi również, zwłaszcza że ja pytam o sprawy pszczelarskie.
  15. Karpacki

    Kawiarenka pytli

    Przypominam panu Atenie , o zadanych mu pytaniach w innym , zamkniętym już wątku. O Indianach i konkwistadorach , na forum pszczelarskim niekoniecznie trzeba pisać. O Hiszpanach i Biblii, też bardziej pasowało by na innym forum. Tu wypadało by wykazać się znajomością literatury pszczelarskiej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...