-
Liczba zawartości
5 089 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
O robinhuud
Informacje o profilu
-
Płeć
M
-
Lokalizacja
Poznań
-
Zainteresowania
Biografie prezydentów PZP
-
Przynależność
TAK
-
Zgoda
Nie
-
Minęła niedawno 19 rocznica jak były prezydent PZP Tadeusz Sabat ze skarbnikiem Kowalakiem (Konin) udając naiwnych zrobili głupich polskich pszczelarzy na cukrze w ilości 5 tys ton. (pięć tysięcy ton!) Zakończyło się to cichuteńkim zaciągnięciem kredytu na hipotekę Domu Pszczelarza w Kamiannej. Pszczelarze płakali i bulili. Panu prezydentowi Sabatowi jakoś wybaczyli, na zjeździe dostał absolutorium i został ponownie wybrany. Wola pszczelarzy - sprawy przyschły w mgle historii. Dziś tak dla porządku zaguglałem Czesławem Raburskim i malborską Weroniką. Ot taka ciekawostka. https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r602693215,RABURSKI-CZESLAW.html Finanse PZP zupełnie delegatom na zjazd nieznane. Dom Pszczelarza w tajemniczych okolicznościach dyskretnie idzie w dzierżawę. Taki pszczelarski kabarecik "Ani mru mru". Czy prezydent Witwicki coś zrobi w kierunku oczyszczenia przeszłości PZP? Czy organizacja ta odzyska autorytet i szacunek? Afera Raburskiego i malborskiej Weroniki to jedna z wielu niewyjaśnionych spraw, z ktorych trupy dawno zostały usuniuęte z szaf na Świętokrzyskiej. Delikatny smrodek jednak pozostał.
-
Nie miałem pojęcia, że skromnie podający się w mediach za sekretarza PIM Przemysław Rujna jest wybitnym badaczem metod fałszowania miodów. Pozytywnie zaskoczony przeczytałem pracę naukową (jedną z kilku) na ten temat, którą napisał wspólnie z naukowcami z Olsztyna i Warszawy. Tytuł: "Zintegrowane podejście zorientowane na proces w celu cyfrowego uwierzytelniania miodu w systemach jakości i bezpieczeństwa żywności - studium przypadku z projektu badawczo-rozwojowego." Na koncu posta podaję link do tego opracowania, ale wymaga on "instrukcji obsługi" by go przeczytać w języku polskim. Po otwarciu linkowanej strony internetowej (po angielsku) szukamy po prawej stronie monitora górnego paska adresowego symbolu trzech poziomych kresek. Klikamy i wybieramy: "przetłumacz stronę". Po chwili możemy czytać po polsku. To szeroka analiza możliwości fałszowania miodów i możliwości wykrycia tegoż fałszerstwa. Trochę to przypomina sprawę dopingu w sporcie wyczynowym, gdzie wybitni fachowcy wykrywają nieuczciwe praktyki, a jeszcze wybitniejsi opracowują nowe. Po przeczytaniu całości zakiełkowały mi w głowie pytania, na które nie znam odpowiedzi, ale może Pan Przemysław coś tu doradzi. Ciekawą sprawą jest palinologia cyfrowa. To wykorzystanie AI w palinologii miodu, które może pozbawić pracy pana doktora Dariusza Tepera z Honeylab. Zastanawiam się co się stanie, jak fałszerze zaczną skupować od pszczelarzy polski pyłek i zaczną tworzyć polskie miody (w tym i gatunkowe) z filtrowanej chińskiej bazy lub syropów + polski pyłek. Miody są zapylane przez pszczoły pyłkiem nie suszonym i tenże prawdopodobnie je konserwuje. Czy można wykryć fałszowanie suszonymi kruszonymi obnóżami? Czy możliwe jest rozpoznanie rozmoczonych i rozdrobnionych obnoży? Może obnóża do fałszowania trzeba mrozić, a nie suszyć? Autorzy opracowania twierdzą, że już dziś istnieją podstawy do skonstruowania "pyłkomatu" cyfrowego wykonującego szybko i tanio analizy palinologiczne miodu z opcją głębokiego uczenia się AI. Jak to dobrze, że mamy w Polskiej Izbie Miodu takiego specjalistę. Jesteśmy coraz bliżej punktu po przekroczeniu którego nikt nas nigdy nie oszuka na miodzie. Sugerując duży postęp innych metod, w tym m.inn. takich jak nuklearny rezonans magnetyczny, czy DNA miodu autorzy są zdania że te nowinki są jeszcze za młode i wymagają bibliotek, akredytacji, głębszego rozpracowania i na razie nie będą miały zastosowania w małych i średnich przedsiębiorstwach. Mnie smuci fakt kilkakrotnego powoływania się na Polską Normę odnośnie miodu, która nie jest obowiązująca w tekturowym państwie. Europejskiej też jakoś brak. Wydaje się, że te wsystkie analizy miodów i pyłku przed ewentualnym sądem nie będą miały żadnej warości procesowej ze względu na brak akredytacji. Pomimo tego wszystkiego idę dzisiaj spać spokojniejszy, ale jednak wolę miód swojski, a nie marketowy. Link do omawianego artykułu w MDPI z otwartym dostępem: Tabela sposobów wykrywania i ich ograniczeń:
-
Dziś mija rocznica śmierci Ks. H. Ostacha. To on jako prezes PZP przejął od Karpackiego Związku Pszczelarzy Dom Pszczelarza w Kamiannej. Dom ten budowali pszczelarze z całej Polski i stał się on ich własnością. Dziś w księdze wieczystej jako właściciel jest wpisany PZP (bo notariusz musi coś wpisać w tej rubryce). To nie oznacza, że właścicielem jest prezydent PZP i może on podejmować w stosunku do tego pszczelarskiego majątku dowolne decyzje. To nie oznacza, że organizacje które opuściły z różnych powodów PZP straciły prawo do udziału w tym Domu, chociaż wielu tak postępuje. W moim odczuciu nic w sprawie tego Domu nie powinno odbyć się bez aprobaty minimum Zjazdu PZP jako najwyższej władzy organizacyjnej. Dodatkowo na którymś tam Zjeździe zarząd uchwałą dostał zgodę na dysponowanie majątkiem (w tym zaciąganie kredytów) w wysokości 1/2 rocznej składki członków PZP. Dzisiaj ta organizacja mocno się skurczyła, odszedł z niej Klaster i wiele innych organizacji, a z tym suma do dyspozycji prezydenta i skarbnika (wycena Domu Pszczelarza). Ciekawe, czy członkowie Klastra odeszli rezygnując na piśmie w udziale we wspólnym majątku Domu Pszczelarza Kamianna? W Poznaniu wróbelki ćwierkają, że własnie zapadają w tej sprawie decyzje. Cichuteńko, dyskretnie, w tajemnicy.
-
Obejrzałem i szybka recenzja. Dzięki pszczelarzowi z Wąchocka za czujność organizacyjną i materiał w necie. Martwi mnie brak reprezentacji poważnych ogólnopolskich organizacji pszczelarzy. Próżnię natychmiast wypełnia Adrian Bukowski - prezes lokalnego kieleckiego stowarzyszenia o nieznanej liczebności i statucie. To zuchwałe wychodzenie przed orkiestrę pszczelarską i nieuprawnione wypowiadanie się planktonu bez mandatu w imieniu całego środowiska oceanu. Rozumiem wzmożoną aktywność w kontekście rozliczenia dotacji z ARiMR na propagowanie świętokrzyskiego miodu i ziołomiodu gryczanego (1 mln 800 tys zeta). Obrady prowadzi pani Joanna Borowiak - tylko zwykły członek Zespołu. Umiejętnie magluje ludzi nauki, którzy dają się jej wdeptać w ziemię. Przewodniczący Sachajko zagaił i wybył po angielsku. Zespół wykazuje wymuszoną, sztuczną aktywność, ponieważ to jego pierwsze posiedzenie w kadencji (powstał w X.2023r) i jeszcze nawet nie ustalił swego regulaminu (wg witryny sejmowej). Zapewne gryzie ich sumienie. Parlamentarzyści robią sobie jaja z pszczelarzy, szczególnie Pan Sachajko jako przewodniczący. Spodobali mi się tylko minister Sałek i Kasia Jagiełło. Dialog społeczny w pszczelarstwie leży, w dużej mierze z winy samych pszczelarzy, którzy się rozdrobnili organizacyjnie i praktycznie sami nie wiedzą o co im chodzi. Czy żyje ktoś z równoległego Zespołu d/s pszczelarstwa przy ministrze RiRW? Ostrzeżenie o nieprzydatności w pszczelarstwie! Parlamentarny zespół odbył pierwsze alarmowe posiedzenie i przechodzi do dalszego snu. Panie pośle Sachajko - popelina. Zapłacę Panu przy urnie wyborczej. https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=ZESPOL&Zesp=928 https://www.gov.pl/web/rolnictwo/posiedzenie-zespolu-ds-pszczelarstwa
-
W kraju podniósł się krzyk. Rząd chce zniszczyć pszczelarstwo!!!. Puścić pszczelarzy w skarpetkach i dać zarobić importerom miodu. Ci od Tuska wyganiają pszczelarzy z rezerwatów i miast, z pól i lasów, chcą wykończyć pszczelarstwo!. Jak to na spokojnie wygląda w Poznaniu. Od wielu lat mówi się o amfiteatrze na Cytadeli, który ma stać się rezerwatem miejskim zapylaczy (w tym pszczoły miodnej apis mellifera). Idą na to duże pieniądze - coś około 4 mln i sprawę nakręca nie Tusk, a PiS (m. inn. Sara Szynkowska vel Sęk). Ekolodzy ostrzegają, że teren jest przepszczelony, amfiteatr jako rezerwat zapylaczy nie ma sensu, ponieważ oprócz licznych poznańskich i podpoznańskich pasiek (w promieniu lotu pszczół) zakładane są modne pasieki dachowe. Nikt nie bilansuje ilości zapylaczy, w tym zbyt licznych pszczół miodnych z możliwościami miejskiego pastwiska pszczelego. Dodatkowo mądrzy ludzie zwracają uwagę na nocne oświetlenie miasta, które przyczynia się do ginięcia owadów. Nawet w planowanym rezerwacie - amfiteatrze przewidziane jest takie oświetlenie. Również nie bez znaczenia jest hałas, chociażby sylwestrowe petardy. Poznańscy pszczelarze jak dzieci są rozgrywani politycznie, a poznański Wojewódzki Związek Pszczelarzy wyniośle milczy. Jest skupiony bardziej na dwóch milionach dotacji marszałkowskiej z naszych/moich podatków na węzę pszczelą/ciasto dla pszczół (jako kiełbasa wyborcza) niż na czterech milionach na bezsensowny wg ekologów rezerwat. Panie Tusk i Kaczyński - usiądźcie przy stole ze swoimi politykami i zróbcie z tym porządek. Czy jest jakaś koncepcja ochrony pszczół w rezerwacie na Cytadeli przed zgnilcem w pasiekach na dachu? Czy weterynarze poznańscy mają uprawnienia do pracy na wysokości w takich pasiekach i jak będą tam palone ule? 2 mln na ciasto, 1 mln na zadrzewianie pod pszczoły, 4 mln na amfiteatr dla pszczół, duże sumy za przezimowanie rodzin pszczelich, na leki itd itp. Czy pszczołami można przerobić dowolną sumę niekoniecznie z sensem? https://www.poznan.pl/mim/info/news/na-cytadeli-powstanie-kolorowy-ogrod-miododajny,273753.html https://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/poznan-chce-w-dobie-kryzysu-zbudowac-ogrod-dla-pszczol-za-4-miliony-zlotych#:~:text=Miasto chce wydać na budowę ogrodu w,z przetargów były jednak droższe i nie https://www.facebook.com/watch/?v=3441110242722703
-
W ostatnim czasie pszczelarski net był przeciążony informacją o Varroaresistenz 2033. Zorganizowano w Warszawie ... no co? Kongres, zjazd, naradę, warsztaty?. Konferencja to spotkanie ludzi w celu omówienia konkretnego zagadnienia. Przewaliło się bez specjalnego echa. Owszem, są zdjęcia uczestników, wszyscy sobie gratulują, kurtuazyjnie chwalą organizację i przebieg. Ja nie mogąc uczestniczyć chciałbym dowiedzieć się od organizatorów jaki był cel tej imprezy i czy został osiągnięty. Merytorycznie - na ile jesteśmy po tej konferencji bliżej wywalenia z pasieki chemii. Krótko, zwięźle i na temat. Bez lokowania produktu w postaci izolatorów przy okazji.
-
Wypada dać nowej miotle trochę czasu na pozamiatanie. Nowy prezydent PZP coś tam próbuje, ale robi to nieumiejętnie. Już mu się zarobiło od internautów. Wpadka z "wydzielną pszczół" została zauważona i wyśmiana. Że niby co? Miód to pszczeli reflux z domieszką mikrobiomu jelitowego? Takie fo pa w pszczelarskim fułaje nie powinno się zdarzyć prezydentowi. Nie budzą też zaufania mętne informacje o zaawansowanych (prywatnych?) rozmowach na temat dzierżawy Domu Pszczelarza. Spodziewałem się ponadto znacznie większej inicjatywy w stronę zjednoczenia polskich pszczelarzy. Bez publicznego rozliczenia finansów i sytuacji prawnej zarządu PZP jest organizacją niewiarygodną. Nie mona milczeniem Zjazdu odciąć się od historii organizacji, szczególnie tej ostatniej.
-
Dzisiaj usłyszałem w tv informację, że ARiMR zarezerwował na wypłaty za przezimowane rodziny 80 mln PLN. Oznacza to, że przyjęli do obliczeń stanu polskiego pszczelarstwa 1 mln 600 tys rodzin pszczelich. Masowo pojawiają się ogłoszenia "sprzedam pszczoły". Oznacza to, że wielu pszczelarzy likwiduje pasieki lub zmniejsza ilość rodzin dla przeczekania ciężkich czasów "dołka pszczelego". Rzeczywiście wypłacone pieniądze mogą dać wiarygodne dane o aktualnym napszczeleniu Polski. https://www.gov.pl/web/arimr/nabor-2026---pomoc-dla-pszczelarzy-do-przezimowanych-rodzin-pszczelich
-
Marka własna. Po angielsku "private label" chłopcze. Weżykiem Jasiu! Dziś 16 kwietnia trafiłem do Aldi. Natychmiast zauważyłem przeceniony miód. Firma mi nieznana. Brak namiarów na producenta na nalepce, więc w razie sraczki nie wiadomo gdzie podjechać i komu dać w mordę. Na nakrętce informacja, że to jakaś współpraca polsko - ukraińska. Wieczna patoka z parszywą woalką zawieszonego "krupca". Zaguglałem Grandessą z nakrętki. Marka własna Aldi?. Nie wiem co to znaczy, więc pytam AI. Ta podpowiada: Marka własna (ang. private label) to produkty lub usługi wytwarzane przez zewnętrznych producentów, ale sprzedawane pod nazwą i logotypem należącym do konkretnej sieci handlowej lub dystrybutora. W praktyce oznacza to, że sklep (np. Biedronka, Lidl czy Rossmann) zleca innej firmie wyprodukowanie towaru według określonej specyfikacji, a następnie promuje go jako własny produkt. Kluczowe cechy marki własnej: Własność: To sprzedawca detaliczny decyduje o nazwie, wyglądzie opakowania i strategii marketingowej, mimo że fizycznie nie posiada fabryki. Cena: Zazwyczaj są to produkty tańsze od markowych odpowiedników (tzw. marek producenckich), ponieważ sieci handlowe oszczędzają na kosztach reklamy i marketingu. Kontrola jakości: Zlecający ma pełny wpływ na skład, standardy wykonania oraz wybór surowców. Wyłączność: Produkty te można kupić zazwyczaj tylko w placówkach danej sieci. A więc gdy dostanę sraczki - zgodnie z tą logiką w japę zarobi ktoś z Aldi. A ja dalej nie wiem kto i gdzie wyprodukował ten miód i czy z udziałem pszczół. Wiem że Aldi osłania mu dupę. Głupie prawo jest po to by je omijać. "Miód" kupują frajerzy. Według tej logiki wszystko jest w porządku gdy ktoś pod marką własną sprzedaje na bazarze miód kupiony u hurtownika pochodzący z importu wymieszany z powiedzmy malinami jako "miód malinowy". Nawet nie musi mieć pszczół, ważne żeby wymyslił sobie swoją Grandessę. Pamiętajcie: "private label" na nalepce.
-
10 lat temu miałem problem. Szkodziła mi kuna w pasiece mieszczącej się w stodole. Cały rok niszczyła myszy, a na przedwiośniu zainteresował ją czerw jako łatwo dostępne białko zwierzęce i dla niego pazurami niszczyła ule. Wtedy zacząła się moja przygoda z ultradźwiękami. Kupiłem straszak na zwierzynę, ale miałem wątpliwość czy ultradźwięki nie zaszkodszą czerwiowi i pszczołom w kłębie zimowym. Producent straszaka nie umiał mi odpowiedzieć na te pytania, obdzwonieni naukowcy również. W tym czasie wnuczka Oliwia 16 marca 2016 r. obchodziła 10-te urodzinki. Dziś to kobietka 20 letnia. Przez te 10 lat temat na forum odżywał i przygasał. Teraz znowu wraca z nową siłą odgrzewanego kotleta. Niemcy sobie odpuścili ten temat już dawno.
-
Poznań 11 kwietnia. Ruszył sezon. Ałycza i klony.
-
Wróćmy do sprawozdania KOWR z rozdania pieniędzy dla pszczelarzy w ubiegłym 2025 roku. Jednym z beneficjentów została Krajowa Rada Izb Rolniczych. Ta organizacja ma stały oddewaluowywany automatycznie budżet jako 2% podatku rolnego zagwarantowany ustawowo. Dlaczego czerpie z kasy dla pszczelarzy na promowanie miodu? Czyjego miodu: krajowego czy z importu?. Czy promowanie miodu to jej zadanie statutowe? W dniu 6 marca 2026 roku wysłałem do KRIR pismo, które dotarło (rozmowa tlf). Po miesiącu nie otrzymałem odpowiedzi. Dnia 7 kwietnia umówiłem się na wymuszoną wyjaśniająca rozmowe tlf z dyrektorką biura KRIR w Parzniewie. Niestety, nikt o umówionej godzinie nie odbiera, biuro nieczynne. Nikt również nie zadzwonił do mnie przez przewidziany w KPA miesiąc, mimo że numer podałem. Pan Wiktor Szmulewicz Prezes KRIR. dotyczy: sposób spożytkowania przez KRIR pieniędzy z Funduszu Promocji Roślin Oleistych przeznaczonych na wsparcie pszczelarstwa w 2025 roku. W ostatnich dniach ukazało się na witrynie KOWR sprawozdanie za 2025 rok z działalności FPRO, w tym 15-tu % przeznaczonych na wsparcie pszczelarzy. Ze sprawozdania tego wynika, że KRIR otrzymała sumę 83 454 PLN na organizację "imprezy promocyjnej informującej o walorach spożycia miodu i produktów pszczelich". Również sumę 146 685 PLN "na przeprowadzenie dwóch imprez promujących spożycie miodu". Razem chodzi więc o 230 139 PLN z FPRO na 2025 rok. Proszę o informację gdzie wspomniane imprezy się odbyły, czy dotyczyły promocji miodów krajowych/importowanych, kto tym się zajmował, oraz czy organizowanie takich imprez mieści się w ustawowych i statutowych zadaniach KRIR. Dlaczego brak o tych przedsięwzięciach informacji na oficjalnej witrynie internetowej KRIR?. Link do informacji źródłowej: https://www.gov.pl/web/kowr/fundusz-promocji-roslin-oleistych Z poważaniem: Wiktor Korczyński. W końcu z trudem uzyskałem informację, że owszem, poszły pieniążki ale nie KRIR, a na Podlaską i Kujawsko Pomorską Izbę Rolniczą. Ta pierwsza przemieliła 83 tysiące na biesiadę miodową podczas dożynek diecezjalnych w Małym Płocku (wieś ok. 1000 mieszkańców pod Łomżą). Drugi temat za 146 tysięcy PLN nie dotyczy pszczelarzy, bo była to promocja oleju, a nie jak twierdzi KOWR - miodu. Dzień dobry Panu, W odpowiedzi na Pana maila informuję: W roku 2025 Krajowa Rada Izb Rolniczych we współpracy z Podlaską Izbą Rolniczą zorganizowała zadanie pn. „Biesiada miodowa” na kwotę 83 454 PLN ze środków Funduszu Roślin Oleistych, które odbyło się 14.09.2025 w miejscowości Mały Płock. Zadanie ze środków Funduszu Roślin Oleistych pn. „Tłuszcze roślinne zdrowsze niż inne” na kwotę 146 685 zł było zorganizowane we współpracy z Kujawsko-Pomorską Izbą Rolniczą na przeprowadzenie dwóch imprez promujących spożycie olejów, w tym głównie rzepakowego – a więc nie dotyczyło promocji spożycia miodu i produktów pszczelich. Krajowa Rada Izb Rolniczych działa na podstawie obowiązującego prawa oraz statutu. Zastosowanie ma w tym przypadku nie tylko ustawa z dnia 14 grudnia 1995 r. o izbach rolniczych (Dz. U. z 2022 r. poz. 183), ale również ustawa z dnia 22 maja 2009 r. o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych (Dz. U. z 2025 r. poz. 683). Promocja miodu w przedmiotowym zadaniu pn. „Biesiada miodowa” miała charakter bezpośredni a nie internetowy i jej założeniem nie była promocja zadania na stronie internetowej KRIR, chociaż na pewno taka informacja znalazła się na stronie Podlaskiej Izby Rolniczej która bezpośrednio zajmowała się organizacją zadania. Drugie wymienione przez Pana zadanie nie dotyczyło promocji miodu a oleju. Życząc dużo spokoju w oktawie Świąt Wielkanocnych, pozostaję z poważaniem Katarzyna Szczepaniak Dyrektor Biura Mogę wierzyć sympatycznej pani dyrektor biura KRIR, ale mogę bardziej wierzyć w sprawozdanie KOWR, gdzie stoi jak byk, że cała kasa poszła w promocję miodu na wniosek KRIR, który po czasie twierdzi że go to nie dotyczy. Ktoś oszczędnie gospodaruje prawdą, a jednocześnie reprezentant wszystkich pszczelarzy oprócz Polanki w FPRO pan Marek Barzyk prawdopodobnie nawet nie przejrzał sprawozdania nie mówiąc o sporządzeniu swego - pszczelarskiego. Sprawa ma być wyjaśniona, a sprawozdanie KOWR poprawione i ja powiadomiony. Pożyjemy - zobaczymy. Szukałem śladów "miodowej" części dożynek w Małym Płocku. Na witrynie Podlaskich Izb Rolniczych znalazłem informację: "Dużym zainteresowaniem cieszyła się także zorganizowana przez Podlaską Izbę Rolniczą „Biesiada miodowa”, sfinansowana z Funduszu Promocji Roślin Oleistych. Stoisko przyciągało licznych uczestników, którzy mieli okazję skosztować produktów na bazie miodu oraz roślin oleistych, a także poznać ich walory zdrowotne i kulinarne". link do źródła: https://www.pirol.pl/2025/09/15/dozynki-diecezjalno-wojewodzkie-w-malym-plocku/ Na youtube łatwo znaleźć 8 długich filmów z tej imprezy. Niestety nie udało mi się na nich znaleźć najmniejszego śladu miodowej biesiady. Dziwne, bo za 83 tysiące można by do porzygania nakarmić miodem wszystkich mieszkańców Małego Płocka i zebranych gości. Może ktoś z Polankowiczów był na tej imprezie (wrzesień 2025) i coś wniesie do sprawy degustacji miodu w postaci frytek i sałaty, czy patelni z gulaszem. Dlaczego drążę ten temat? To że Polanka oddała walkowerem kasę z FPRO (jako judaszowe srebrniki za trucie pszczół na rzepaku) nie oznacza, że nie będzie się jej przyglądać i zadawać pytania o sens i efektywność wydawania tych pieniędzy podobno dla pszczelarzy przez innych "pszczelarzy".
-
Nie wiem co pan prezydent Witwicki rozumie pod pojęciem "razem zmienimy polskie pszczelarstwo - raz a dobrze". Przydałaby się jakaś precyzyjniejsza deklaracja programowa, bo tego zabrakło w kampanii wyborczej. To dla mnie ważne, bo może niepotrzebnie sobie coś ubzdurałem. "Razem zmienimy PZP", albo "Razem zmienimy Pszczelarza Polskiego" - to rozumiałbym bez emocji, ale i specjalnych nadziei. Jednak dzisiaj patrząc po ilości delegatów (1/200) PZP to tylko 20% polskiego pszczelarstwa. Ze swojej strony deklaruję pomoc.
-
Nie wiem czy to pierwsze decyzje nowego prezydenta, ale wygląda na to, że sprawa zjednoczenia polskiego pszczelarstwa nie ma w PZP wysokiego priorytetu. A więc bez zmian?
-
Jak zwykle pszczelarzom nie dogodzisz. Rejestracja małych pasiek może zaboleć tylko pszczelarzy - dziadów, którzy kupują miód w beczce od hurtownika, rozlewają do słoików i sprzedają jako własny w trybie SB lub RHD. Jezeli zaistnieje baza danych o pszczelarzach podobna do CEPIK, to pojawi się możliwość skutecznej kontroli handlu na bazarkach i pogonienia z nich dziadów. Wystarczy kontroler z jajami, terminalem i bloczkiem mandatowym. To powinno leżeć w interesie prawdziwych pszczelarzy. Porównanie do właścicieli stawów czy kurników jest nielogiczne. Nikt nie sprowadza z Chin ryb i nie handluje mieszaninami ryb z krajów UE i spoza. To samo dotyczy drobiu (nawet w konserwach). Lepsze byłoby porównanie do rolników produkujących zboża. Na razie nikt nie wylewa miodu z pociągów na bocznicy, ale kto wie jak będzie dalej? Kolego michałowy - proszę trzymać się tematu wątku, lub założyć własny wątek o bezsensie rejestracji małych pasiek podając co kolega rozumie pod pojęciem "małe". Przy okazji dzięki za informację, że w Polsce hodowcy ryb są tak samo rozdrobnieni i niezorganizowani oraz nieskuteczni jak pszczelarze.

