Skocz do zawartości

robinhuud

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 916
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    Poznań
  • Zainteresowania
    Biografie prezydentów PZP
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Nie

Ostatnie wizyty

2 433 wyświetleń profilu
  1. robinhuud

    Dom Pszczelarza - dwie umowy.

    Może jakieś spotkanie wirtualne?. Mam kamerę i mikrofon, mam srajfuna, nie mam oprogramowania, ale jestem uparty. Chętnie dołączę. Może Polanka postarała by się o taki komunikator dostępny dla grupki forumowiczów?
  2. robinhuud

    Dom Pszczelarza - dwie umowy.

    Jeżeli nasz/mój Dom Pszczelarza został wynajęty przez samorząd Łabowej, to powinna być spisana jakaś umowa. Trzeba będzie przecież po opuszczeniu go przez uchodźców przeprowadzić jakiś remont. Po aferach z maseczkami i respiratorami jestem być może przesadnie ostrożny. Odpowiedzialny za ten nasz Dom prezydent PZP powinien coś na ten temat bąknąć na witrynie PZP. Chyba że jest odważny i nie boi się już nikogo. Oby nie wyszło na koniec, że taniej byłoby zakwaterować uchodźców w Krynicy w hotelu pięciogwiazdkowym. Przyzwoitość nakazuje, że jako współwłaściciel tego Domu powinienem coś na ten temat wiedzieć.
  3. Na początek – nikogo o nic nie oskarżam. Chciałbym jednak dojść do bezimiennej prawdy statystycznej – jak w tytule wątku.. Chyba nie ma krótkiej i zwięzłej odpowiedzi na Twoje pytanie. Jestem pszczelarzem amatorem. Należę do drugiej już organizacji i mam czelność spodziewać się od władz statutowej pomocy w rozwiązywaniu swoich problemów. Z PZP mam najgorsze wspomnienia, Polanka pomaga mi finansowo i mogę tu otwarcie zgłaszać problem i dyskutować. Inna liga. Mam do dyspozycji profesjonalne laboratorium kontroli jakości produktów pszczelich i wydaje mi się naiwnie, że mogę stamtąd spodziewać się pomocy. Odpowiedzi na pytanie: czy zebrany po Polsce wosk z węzy, w moim pojęciu reprezentatywny statystycznie jako „polski wosk” nadaje się dla pszczelarstwa. Najdokładniejsze dostępne badanie chromatograficzne GC-MS, za które muszę zapłacić 300 zł mówi, że w badanym wosku znajduje się około 10% określonych węglowodorów – alkanów, co ma świadczyć o tym, że w wosku nie ma parafiny i stearyny. Ja wiem na podstawie innych badań (FTIR-ATR) że tych substancji w „polskim wosku” nie ma i nie interesują mnie one. Pozostaje 90% masy wosku niezbadanego. Proponowana puławska nieakredytowana metoda GC-MS nie umożliwia określenia składu chemicznego wosku pod względem minerałów, pierwiastków, związków chem. itp., a jedynie w zakresie widma węglowodorów. Niemcy nie wiedząc co badają ostrzegają, że coś jest w tym polskim wosku nienaturalnego i sugerują zbadanie go inną metodą nie podając jaką. To samo widzę przerabiając ten wosk. Nie jestem chemikiem i nie wiem co dalej zrobić, by ustalić, czy w tym wosku jest lanolina, gips, jakieś tworzywa sztuczne – takie otrzymałem sygnały. Że nie wspomnę tu o statystycznej ciężkiej chemii porolnej i farmakologicznej – odwarrozowej. To jednak inna bajka z innego portfela. Problem polega na tym, że nikt nie chce mi pomóc. Nie potrafię tego zrozumieć, że nikogo to nie interesuje. Zauważam w kraju wyraźny konflikt interesów: ci sami ludzie importują miód, handlują nim i produkują na skalę przemysłową węzę. Teoretycznie mogą oni nie być zainteresowani wzrostem produkcji krajowej miodu. Brakuje mi rozwiązania systemowego, by okresowo ktoś wiarygodny i niezależny zbadał reprezentatywną próbkę polskiego wosku i podał dokładnie jej skład oraz określił, czy może być ten wosk stosowany w pszczelarstwie. Wszyscy się tego boją jak diabeł święconej wody. W to miejsce otrzymuję co ileś tam lat ubliżające mojej inteligencji raporty o stanie polskiej rynkowej węzy na wzór ostatniego takiego raportu – sprzed 14-tu lat, kiedy Polska była jeszcze cywilizowanym pszczelarsko krajem, w którym obowiązują jakieś normy i minima na wosk i miód. Aktualnie prowadzę rozmowy z dwoma niezależnymi laboratoriami i jeżeli wydolę finansowo – może coś z tego wyniknie. Ale to być może niektórych zaboli. Mam pewien test wiarygodności dla pszczelarskich mądrali – ich stosunek do woskomatu. To jedyne zerojedynkowe badanie, które dało mi odpowiedź na moje pytanie bez wchodzenia w szczegóły: czy wosk nadaje się do ula, czy tylko na świece (oprócz niemieckiego FTIR). Do tego szybkie i dostępne dla mnie finansowo. Zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego na Apimondii złote medale są dla baniaków z inoxu, a nie dla takich przyrządów. Że nie wspomnę o refinansowaniu tak badań, jak i technologii. Problem rybek i wędki. Producenci węzy przyklejają na niej nieobowiązkowe wzruszające kwity o sterylizacji, kwity ze stemplami weterynarii, która zgodnie z polskim i unijnym prawem za wosk nie odpowiada, że w węzie nie ma zarodników zgnilca. Kupujący ma stwarzany klimat, że kupuje luksusowy wyrób w pierwszym gatunku, a tak naprawdę nie wie co kupuje. Nikt nie podaje na opakowaniu składu chemicznego i producenci nie mają do tego narzędzi. Prawdopodobnie modna, skądinąd nieprzypadkowa - bo wydreptana po ministerialnych korytarzach "mieszanina wosków pochodzących i niepochodzących z krajów UE". Ponieważ rozwiązałem w swojej pasiece ten problem metodą korzystania tylko ze swego wosku (domowej produkcji węzy) – nie docierają do mnie ostrzeżenia – zostaw to w spokoju, bo się okaże, że nie ma w kraju wosku nadającego się dla pszczół. Może jednak zamiast koncentracji produkcji kiepskiej węzy z kołchoźnianego, niczyjego wosku, refundowana decentralizacja jej produkcji bez straszenia konsekwencjami niedokładnej sterylizacji. Jeszcze raz powtórzę – po wdrożeniu projektu poprawy warunków fitosanitarnych w wielkopolskiech ulach metodą trzyletniego rozdawnictwa przemysłowej węzy – ilość zgłaszanych przypadków zgnilca amerykańskiego w Wielkopolsce podwoiła się. Tak wynika z oficjalnych rejestrów GIW, które nikogo z władz pszczelarskich współpracujących ochoczo z politykami i producentami węzy nie interesują.
  4. Dedykuję Panu prezesowi Waldemarowi Kudle z okazji zaszczytnego wyboru. Pszczelarze mają swoje problemy. Że kilka z marszu wymienię: 1. Nieselektywne (totalne) trucie owadów, w tym zapylaczy, w tym pszczół przez rolnictwo i leśnictwo. 2. Nieuczciwa konkurencja ze strony handlarzy miodem handlujących dziwnymi mieszaninami miodów z krajów unii i spoza niej. Handlarze ci we współpracy z politykami wykorzystują widełki cenowe wynikające z jakości miodów pochodzących ze strefy umiarkowanej i z tropików do nabijania swej kabzy. Poza pszczelarstwem jest to w UE nie do pomyślenia: przykładowo handel mieszaninami alkoholi, mieszaninami mleka, olejów, paliw, margaryn, kosmetyków itd. Organizacjom pszczelarzy, a szczególnie ich władzom nie przeszkadza brak norm tak krajowych, jak i europejskich. Ministrom również. 3. Problem z kiepską jakością wosku i węzy pszczelej. Węza ta zjeżdża z miodem i pszczelimi larwami po drutach ramki niwecząc cały wysiłek pszczelarza. Powodem jest bezkarne w Polsce fałszowanie wosku przy pomocy substancji, których nikt nie chce wykryć. Jak od czasu do czasu pojawi się ktoś nowy, kto chce wnieść coś nowego w zbutwiałe progi pszczelarstwa – udajemy że go nie ma. Jeżeli ktoś poważny twierdzi, że wynalazł „odtrutkę” dla trujących owady neonikotynoidów – udajemy że nie słyszymy. Jeżeli ktoś podsuwa gotowe rozwiązanie przyrządu mierzącego jakość wosku i określającego jego przydatność dla pszczelarstwa – udajemy że nie słyszymy. Żeby choć ktoś podniósł rękawicę, sprawdził i powiedział – Panowie naukowcy – NIE!. Kłamiecie, pszczół nie można uchronić przed zatruciem! Wosk mamy w kraju doskonały i nie ma czego badać, bo się jeszcze okaże, że nie ma na rynku czystego wosku. Najwygodniej jest milczeć. Uporczywie milczeć. Ewentualnie kombinować, jak w zmowie i współdziałaniu z politykami uszczęśliwić pszczelarzy ochłapami woskowych darowizn wyborczych czyszcząc producentom woskowe śmiecie z magazynów. Ludzie po pasiekach otumanieni , a co na to władze pszczelarskie? Ano nic, Głowa w piasek i udajemy, że nie ma problemu. Smętną nutką pierdzącą ekologicznego pszczelarstwa społeczeństwa dają się nabrać na takie myki, podobnie jak pasieki na dachach, czy amfiteatry dla owadów w środku miasta. Jednak milczenie może okazać się niebezpieczne, bo wynika z grzechu zaniechania. Milczek może w prostej drodze zostać oskarżony o interesowne milczenie w nadziei na korzyści lobbingowe. Panuje niepisane prawo: jeżeli ktoś ma coś dla pszczelarzy – niech przyjdzie w siermiędze z pochwą na szyi pod biuro działacza (chodzącego na pasku producentów) i przyniesie okup za wpuszczenie na półprywatny rynek pszczelarski ze zmonopolizowaną reklamą i dystrybucją. Biorąc to wszystko pod uwagę, oraz nie wierząc władzom pszczelarskim, które mają cyniczne podejście do rządzenia (najprościej - karania i wyróżniania) – postanowiłem wziąć swe sprawy w swoje ręce. Ponieważ tytuł prezydenta może sobie nadać byle kto za byle co – nadałem go sobie sam i przywłaszczyłem (na wzór innych prezydentów) prawo bicia medali i monety (pszczelarskiego pieniądza zdawkowego). W Polsce kilka instytucji uważa, ze może wyróżniać ludzi za osiągnięcia pszczelarskie (prawdziwe i wyimaginowane) czymś symbolicznym związanym z księdzem Dzierżonem. Według tej formuły od czasu do czasu wyróżniam zasłużone osoby płaskorzeźbą księdza Dzierżona z wosku pszczelego oprawioną czarnym dębem (z bardzo starego pnia dębu wydobytego z wody). Pozwoliłem sobie tak wyróżnić lubelskich twórców woskomatu, od którego polska władza pszczelarska odwraca wzrok i bardzo się boi wypowiedzieć publicznie kilka słów recenzji. Jeżeli myślicie, że żartuję, to spróbujcie mnie przelobbować. Bardzo się cieszę, że władze lubelskiej uczelni to zauważyły. Szanowni Panowie Naukowcy – są jeszcze w Polsce ludzie normalni, którzy szanują prawdziwe wartości i potrafią uszanować Waszą pracę. https://www.umcs.pl/pl/aktualnosci,4622,spotkanie-rektora-umcs-z-tworcami-waxo,117094.chtm
  5. Przez moment poczułem się jak przestępca. Dobrze, że są rolnicy legalnie masowo trujący owady, rybacy legalnie ładujący szprotki w blaszane trumny...🙄
  6. W Polsce tkwi w rolnictwie wieloletnia zadra, która powoduje brak kontaktu władzy rolniczej z ruchem związkowym. Rolnicy dostali teoretycznie od Jaruzelskiego w 1982 roku bezkarność , niekontrolowalność, a więc praktycznie immunitet rolniczy. Nie potrafili z tego skorzystać, skorzystali cwaniacy. Z tego bólu wyrosła Unia Rolnicza Kołodziejczyka. Rząd (kolejni, za często zmieniani ministrowie) prze do powstania czegoś, co zrobi pozory dialogu społecznego i uspokoi rolników. Rolników równo rozprowadzonych przez innych, handlujących ich produkcją, też nazywających się rolnikami. W końcu brak definicji rolnika i nie wiemy kto nim jest. Tutaj jest to nieźle opisane. https://www.agrofakt.pl/nie-porozumienie-rolnicze/ A co w pszczelarstwie – podobno integralnej części rolnictwa? Ano nie ma Kołodziejczyka, nie ma „prywatnych” związków zawodowych, jest za to archaiczna konstrukcja Rolniczego Zrzeszenia Branżowego z groteskową postacią prezydenta pszczół, działająca na ustawie ze stanu wojennego, zupełnie oderwana od realiów życia i z roku na rok coraz bardziej marginalizowana. Jest za to niezatapialny Jacek Parszewski, który na polecenia odświeżenia apiatmosfery zwołuje konwentykl starych wyjadaczy, którzy nie są w stanie wnieść niczego nowego. Oni mieli swój czas, ten czas minął i niczego nie przyniósł. To stare, wyślizgane łyżwy próbujące wykręcać piruety na rozjeżdżonym lodowisku. Również nie mamy definicji pszczelarza i nie wiadomo kto nim jest. Pszczelarzami starają się dowodzić handlarze miodem i okołopszczelarscy producenci sprzętu, obgryzający skutecznie kość KPWP. Dlatego gratuluję panom ministrom doskonałego posunięcia kadrowego - pana Jacka. Czy pan Waldemar Kudła sobie poradzi? To za jego kadencji prezydenckiej powstało określenie „dolnośląskie piekiełko pszczelarskie”. Pomimo tego życzę mu bez nadziei najlepszego. Skąd wziąć definicję, kto to jest pszczelarz - beneficjent, by nie mylił się trzymającym władzę z handlarzem, producentem sprzętu pszczelarskiego, leków, węzy itd? Z ustawy pszczelarskiej.
  7. robinhuud

    ULmonitor

    Kolejny dobry dzień 19 maj. Pierwsze objawy suszy, ale jutro ma padać. Mniejsze odparowanie nocą też jakby świadczy o większej niż przeciętnie gęstości nakropu.
  8. robinhuud

    Dom Pszczelarza - dwie umowy.

    Hmmm. Podobno w Domu Pszczelarza przebywają uchodźcy wojenni. PZP podający się za hipotecznego właściciela kasy nie ma, UE skąpi. Kto to utrzymuje i jaki jest dziś stan tej budowli? Jaka przyszłość? Kto z ramienia Zarządu PZP odpowiada za niego i dlaczego nic nie melduje?. A może nikt nie odpowiada? https://pzp.biz.pl/opiekunowie-nad-poszczegolnymi-organizacjami/
  9. Zmieniają się ministrowie rolnictwa – Porozumienie Rolnicze powstaje, zanika, znowu powstaje…wańka wstańka. Nie udało mi się znaleźć składu Prezydium tej instytucji ani jakiegoś regulaminu jej prac. To ważna sprawa, bo element dialogu społecznego. Młodzież mówi, że jeżeli czegoś nie ma w necie, to to nie istnieje. Pan Kudła jest informatykiem i być może coś tu poprawi. Pszczelarze dołączyli do innych dialogowych grup rolniczych na końcu. Czy jednak nie powinni przybyć do ministra z jasną koncepcją i określonym wcześniej składem swego przedstawicielstwa?. Mam wrażenie, że przybyli w chaosie, w pełni sezonu, oderwani od miodarek. Wybrali się tak, że pan prezydent ich mniejszości słusznie może się czuć, jakby otrzymał ostrzeżenie o niepełnej przydatności na zajmowanym stanowisku – mówiąc żołnierskim językiem. Z kim ja – szary i nikczemny pszczelarz mam rozmawiać i gdzie zgłaszać problemy? Panu Waldemarowi Kudle już zgłaszałem i nic z tego nie wynikało. Całe to posiedzenie to chyba tylko fasada i zasłona dymna. Gratuluję panu Parszewskiemu skutecznej pomocy panu ministrowi (któremuś już tam ho ho) w kierowaniu resortem w segmencie pszczelarskim. To bardzo ważne, aby pan minister czuł się bezpiecznie i komfortowo od strony zagrożeń od pszczelarzy. Chyba w tym roku szykuje się wreszcie dobre żniwo pszczelarskie. Pora myśleć o eksporcie miodu na Ukrainę. Podobno Mazury latoś obsiane w tym celu słonecznikiem. https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/minister-rolnictwa-chce-powolania-forum-dialogu-o-problemach-rolnictwa/mwn8s3t https://www.gov.pl/web/rolnictwo/porozumienie-rolnicze--wznowienie-prac https://strefaagro.pl/porozumienie-rolnicze-reaktywowane-zasady-dalszej-wspolpracy/ar/c8-15944881
  10. robinhuud

    Apiterapia w szerszym kontekście

    Optoapiterapia - 1 żądło krainki w lewy kącik lewego oka. Przeciw zaćmie starczej. Stan na drugi dzień. Cały czas odczucie obecności pod powieką pozornego ciała obcego.
  11. Pan minister tym razem zrezygnował z młodości i postawił na doświadczenie: Waldemar Kudła.
  12. Włąśnie o 11.00 się zaczęło i pewnie się dzieje, oj dzieje. Jak sobie pościelimy, tak się wyśpimy.
  13. Na witrynie WZP Rzeszów jest zamieszczona enigmatyczna informacja, z której wynika, że Zarząd WZP podjął inicjatywę powołania laboratorium pszczelarskiego zajmującego się analizami miodu i wykrywaniem chorób pszczół. Przedsięwzięcie to o zakresie lokalnym (Rzeszów i okolica?) miałoby być sfinansowane z dotacji Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. To prawdopodobnie przedsięwzięcie sprzed czterech lat, jak wynika z raz pisanych, a drugi raz nie na pokazanych dokumentach dat. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, by laboratorium obsługiwało tylko rzeszowskich pszczelarzy. Jako polski pszczelarz mam czelność domagać się informacji, czy mogę w laboratorium przy WZP Rzeszów (pewnie działające w nowozakupionej siedzibie przy Ustrzyckiej 117) odpłatnie zbadać posiadany wosk reprezentatywny dla Polski (moim zdaniem)? Interesuje mnie regulamin działania tego laboratorium i cennik. Chcę przebadać posiadany wosk z węzy na obecność zarodników zgnilców oraz ewentualnie na zanieczyszczenia wosku. No no, od 30 marca 2020 r. nowa siedziba własnościowa, nowe laboratorium – fiu fiu – powodzi się rzeszowiakom. Jednak jakoś mi tak cno, że pszczelarzy obsługuje laboratoryjnie jakaś drukarnia i firma inżyniersko – handlowa. No cóż – trzeba będzie przetrzepać wiarygodność tych firm, żeby nie było jak kiedyś z malborską Weroniką (nigdy nie rozliczona afera cukrowa Sabata - Kowalaka). Jakoś nie dowierzam komisji rewizyjnej WZP Rzeszów. Czy to laboratorium korzysta z refundacji KPWP? Ogólnie coś za cicho o tym laboratorium, może potrzeba trochę hałasu reklamowego? http://www.wzp.rzeszow.pl/aktualnosci-2/ http://www.wzp.rzeszow.pl/laboratorium/
  14. robinhuud

    ULmonitor

    Drugi dzień plagi urodzaju - 16 maj:
  15. Chciałbym dziś przedstawić dwie panie: Magdalenę Kozerską i Beatę Pawlikowską. Te dwie panie różnią się subtelnie między sobą w poglądach i podejściu do kaski. Pierwsza pani ugniotła gniota w postaci webinaru o zaletach produktów spożywczych związanych z rzepakiem (który zresztą zniknął z sieci), zgarnęła kaskę z FPRO (od pana Barzyka) i pozostał po niej tylko niemiły ślad zapachowy w postaci według mnie testu dla idiotów dumnie przedstawianego na tytułowej stronie witryny Polskiego Związku Pszczelarzy: https://pzp.biz.pl/warto-wiedziec/ https://www.interankiety.pl/f/5Pjb7bWP Ankieta ta jest okresowo wymieniana, pewnie za nową kaskę. Część kaski pewnie zostaje w PZP jako opłata za reklamę. Tu starsza wersja dla przygłupów: https://www.interankiety.pl/f/VvGRJlyD Tyle o pani Magdalenie o której chciałbym jak najszybciej zapomnieć i nie usłyszeć jej już w żadnym dżingielu czy czymś podobnym, bo moim skromnym zdaniem ta pani nie nadaje się do reklamy w tv, no może co najwyżej w radio. Druga Pani to Beata Pawlikowska. Znana firma z klasą. Była proszona przez FPRO o opowiadanie głupot za pieniądze. Pomyślała, powiedziała co myśli o oleju rzepakowym za darmo – posłuchajcie – WARTO! Pani Beato – kocham Panią!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...