Skocz do zawartości

jjb

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    494
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez jjb

  1. Zapewne niejeden z pszczelarzy zaobserwował, że w spokojnej rodzinie pojawiają się nagle agresywniejsze pszczoły i po pewnym czasie rodzina znów wraca do "normy". Ja przynajmniej takowe obserwacje miałem, miałem wymienić matki, ale okazało się to niepotrzebne. Bywa, że nagle pojawiają się pszczoły nieco inaczej ubarwione, aniżeli dotychczas... Jeżeli tak bywa to wskazuje wg mnie, na to, że te plemniki nie są wymieszane tak, aby ich rozkład był jednorodny. A to wskazuje z kolei na pewną możliwość, którą być może obserwowałem tego roku. Otóż w mocnej rodzinie pszczelej, gdzie wymieniono matkę i w okresie bezczerwiowym zwalczano warozę pojawiły się nagle pszczoły ze zdeformowanymi skrzydełkami. W ubiegłym sezonie nie było takich pszczół, co więcej z tej rodziny zrobiony był silny odkład i też nie zaobserwowałem tam takich pszczół. Rodzina zaczęła gwałtownie słabnąć, matka przestała czerwić, wygryzające się pszczoły praktycznie wszystkie miały zdeformowane skrzydełka. Wycofałem czerw i cierpliwie przeglądałem, praktycznie wszystkie miały uszkodzone skrzydełka... Ponieważ stwierdza się obecność wirusa DWV w nasieniu trutni, to czy nie jest możliwa taka sytuacja, że kiedy dochodzi do wykorzystania nasienia takiego zainfekowanego trutnia to pojawia się problem, kiedy te plemniki nie są wymieszane. Czy nasze przekonanie, że po inwazji warozy wirusy mogą się pokazywać jeszcze sezon lub dwa koniecznie musi mieć związek z warozą? Nie znalazłem badań, które by mówiły o transferze wirusów w woreczku nasiennym, ani o tym od czego zależy takie mieszanie plemników, ale stosując proste myślenie, przy wymieszaniu jednorodnym w miarę nie następowałby efekt kolapsu, ale widoczne byłyby cały czas jakoweś pszczoły ze zdeformowanymi skrzydełkami. Tak, czy owak to wskazuje moim zdaniem na potrzebę wymiany matek jeżeli widzimy takie uszkodzone pszczoły, ale powstaje pytanie o zdrowie rodzin ojcowskich... Wydaje mi się, że twierdzenie iż DWV nie jest problemem bez inwazji warozy może być zbyt dużym uproszczeniem.
  2. jjb

    Sezon 2020

    U mnie nawłoć trochę nektarowała, coś tam odwirowałem, ale ogólnie bryndza. Takiego nasilenia rabunków do tej pory nie widziałem. Pod ulami leżało mnóstwo ściętych pszczół. Bardzo dużo z brązowo-czerwonymi tergitami, widziałem ich też poro na kwiatach, gdzie zastygły po ochłodzeniu. Wyglądało na to, że dla nich to wóz lub przewóz. Zapewne byłoby to mniej groźne, gdybym sam pracował w pasiece, ale ponieważ uszkodziłem sobie nadgarstek i rękę mam w gipsie wyręczały mnie dzieci i nie mają na tyle czujności, aby zauważyć, że to coś dziwnego.
  3. jjb

    Jak to jest z tą uczciwością ?

    Myślę, że te dane archiwalne, także historia ośrodków medycznych, gdzie starano się wykorzystywać różnego rodzaju produktu pszczele jest znakomitym dowodem na istnienie pewnego narodowego fenomenu. Jeden z aspektów tego fenomenu to filozofia zdechlizmu. Nie chcę przytaczać szczegółów, ale w wielu przypadkach zadecydowały ludzkie animozje, a nie merytoryczne przesłanki. Inna sprawa, że był to okres bardzo dużych zmian gospodarczych, firmy upadały i zmieniało się finansowanie badań i regulacje podatkowe. Z własnego doświadczenia wiem, że jako producenci znaczników spinowych byliśmy traktowani tak samo, jak producenci pasty do butów. Wydaje mi się, że teraz można zrobić wiarygodne badania zdecydowanie łatwiej.
  4. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    Ależ Daro, ten post to miód na moje skołatane serce. Podpisuję się pod nim i lewą (liberalną) i prawą (mniej liberalną ręką). Ale proszę mi wierzyć, to byli polscy producenci truskawek. Ja nawet rozumiem skąd to się wzięło, pogoda była fatalna, truskawki chorowały. Ludzie muszą z czegoś żyć... Mam truskawki w ogrodzie to widzę co się dzieje. Gniły mi truskawki, czereśnie, nawet szpaki się nie pożywiły. A ta trutka na szczury to był przypadkowy pomysł racjonalizatorski w obliczu inwazji kapustnika... dowiedziałem się o tym zupełnie przypadkowo. Podobnoć zalecane środki zawodziły. To prawda że Bielinek w tym roku był upierdliwy, u mnie zjadł kapustę ozdobną, której w której zwykle nie gustował. Co do prawa Kopernika-Greshama dotyczyło ono pieniądza, którego wartość realna zależała od zawartości kruszcu, ale formalna była taka sama. Ten z mniejszą ilością kruszcu był niewątpliwie tańszy... no i na ząb gorszy. Ale wracając do meritum. Obawiam się, że ziołomiody spotka to samo co miody, jeżeli nie będzie pomiarów. A ja widziałem bardzo silne działanie ziołomiodu i szkoda mi tego pomysłu. A spieprzyć można wszystko, dobrej białej polskiej wódki nie da się kupić w powtarzalny sposób. Dlaczego? Cena? Moim zdaniem brak pomiarów, prostych testów. I nie idzie mi o testy organoleptyczne. Dlaczego czeskie piwo smakuje mi tak samo odkąd pamiętam, a polskie piwo, które mi zasmakuje po niecałym roku nie jest już tym samym? Przepakowane duńskie? Nie, polskie cwaniactwo i brak kontroli. Co do wędlin, niedaleko jest zaplecze wędliniarskie, można tu kupić dobrą wędlinę, ale 35 zł to nie jest tu cena abstrakcyjna. Kiełbasa Lisiecka od Mądrego z Nowej Wsi kosztuje oficjalnie ponad 50 zł. Jeżeli udaje się zrobić dla siebie wędliny bez glifosatu, fosforanów, etc. to myślę, że warto. Ale trzeba byłoby hodować takiego świniaka samemu, bo widzę, że u okolicznych rolników rosną prawie trzy razy szybciej, aniżeli pamiętam to z dzieciństwa. Nie wydaje mi się to kwestią rasy, raczej hormonów w paszy.
  5. jjb

    Sezon 2020

    Na trzech pełnych wielkopolskich? A jak zimujesz?
  6. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    Rozumiem Pańskie obiekcje. Ale proszę uważać z radykalnym punktem widzenia. Bo bywa z nim tak, jak to opisywał Dawid Hilbert: człowiek ma swoje zainteresowania, horyzonty umysłowe, ale potem ten horyzont mu się zwęża i zwęża i w pewnym momencie taki człowiek mówi: to jest mój punkt widzenia. Moim zdaniem dużo Pan zrobił dobrego w pszczelarstwie i jeżeli ma Pan takowe przekonania, jak widzę mocno wewnętrznie uzasadnione, to zawiódł się Pan na ludziach, a widzi Pan zło w metodzie. Metoda jest jak młotek, ważne są intencje trzymającego. Poza tym proszę zwrócić uwagę na to, że tutaj dyskutujemy, ostro, ale w dużej mierze merytorycznie. Usiłujemy przedstawić swoje argumenty, ale jaki to ma wpływ na rzeczywistość? Znamy prawo Kopernika, tani pieniądz wypiera dobry pieniądz, tani produkt wypiera dobry produkt. I potem widzimy miód na półkach, który wg mnie nie jest miodem - to jest realny problem. Tak naprawdę mamy w dużej mierze podobne cele: idzie o dobrą jakość produktów. Tylko moje obserwacje są takie, że można tą drogą uzyskać cenne produkty, ale jeżeli nie będzie kontroli to rynek zostanie zepsuty i produkt ośmieszony. Moja droga wiodła od fitoterapii, a nie od znajdowania zatrudnienia dla pszczół w okresie bezpożytkowym i może stąd różnica w patrzeniu. Nie zgadzam się z argumentem kol. Czarga, że tradycyjność produktu jest wystarczającym gwarantem jego jakości. Zbyt wiele się zmieniło w przyrodzie... Nie wierzę też, że "polskość" jest gwarantem jakości. Jeżeli "polskość" ma być gwarantem uczciwości, to kto podp... innym pszczelarzom pszczoły. Dlaczego w truskawkach na placu bywa trzy razy więcej pestycydów niż w tych z Portugalii, skąd w słynnej kapuście kiszonej ślady trutki na szczury... ponoć rewelacyjna na Bielinka. Ufam pomiarom, prostym testom, im prostszym tym lepszym, aby każdy mógł to zrobić. Jeżeli np. kupuję kefir Bio, to do resztek dolewam mleka pasteryzowanego i sprawdzam na drugi dzień. Powinien być już w temperaturze pokojowej nowy kefir... wg tego prostego testu przytłaczająca większość tych polskich bioproduktów nie zawiera żywych kultur mikroorganizmów, albo zawiera ich zbyt mało lub osłabione. Nie muszę nawet sięgać po mikroskop. Takie proste testy i świadomość klientów budują rynek, pozwalają eliminować oszustów. A co do ogrodów warzywnych mało kto uprawia w swoim warzywniku cyklanterę, yacon, macę, topinambur, świerząbek, kucmerkę, kozibród, ziemniaczkę, etc. Od lat usiłuję propagować rośliny, które nie wymagają ochrony chemicznej, rozdaję nasiona, sadzonki... coraz więcej osób w okolicy to uprawia.
  7. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    To nie groteska, raczej reductio ad absurdum, bo takie nawracanie do cukru buraczanego, aż się o to prosi. Trywialnie prosto można sprawdzić zawartość sacharozy i nie ma co tego nazywać badaniami. Ogólnie to może mniej mnie poirytowała buraczaność cukru, aniżeli buraczaność manipulacji słownej. Zestawienia terminów, które mają dyskredytować pewne pomysły, ale bez dotykania istoty problemu. Sprawę nazwy ziołomiód osobiście uważam za zamkniętą, bo taka się przyjęła i kijem Wisły nie zawrócisz. Zresztą nasza dyskusja i tej podobne utwierdzają obecność tego terminu w języku, bo tak naprawdę liczy się bardziej jego obecność, częstość pojawiania się aniżeli precyzja. Wystarczy popatrzeć na terminy informatyczne i wiele innych. Termin żerowania na nazwie miód wydaje mi się nietrafiony, dlatego że miód traci na swojej przysłowiowej wartości przez wprowadzanie do obiegu produktów będących podróbkami, przez kiepskiej jakości miody w sklepach sieciowych, etc. Sakralne traktowanie tego terminu w zestawieniu z tym co jest na półkach sklepowych jest po prostu żenujące. I koledzy, którym zależy na wartości tradycyjnego miodu mogą wiele zrobić dobrego w tym obszarze, bo wiele tu jest do zrobienia. Natomiast ziołomiody to inna bajka, ani nie stanowią wg mnie zagrożenia dla tradycyjnego pszczelarstwa, ani nie są tak powszechnie produkowane by stanowić jakąś konkurencję. Nie piszę, że prowadzę badania naukowe, robię tylko proste pomiary, albo proszę o ich zrobienie. Do badań naukowych, jako takich jeszcze kawałek. Są pomysły i sprawdzane są pewne założenia, czy mają sens, są tworzone projekty. Co wyjdzie, zobaczymy. Niestety w ostatnim czasie odeszło kilka osób mających w tym obszarze coś do powiedzenia...
  8. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    W ziołomiodzie aroniowym, jaki badałem, praktycznie nie było sacharozy. Na granicy błędu pomiarowego. Można napisać o fruktozie i glukozie, ale nie o czymś czego tam nie ma. To tak jakby na etykiecie z miodem spadziowym pisać, że zawiera wydzielinę mszyc i czerwców i narysować na etykiecie gigantyczna mszycę robiąca do słoika... To byłoby wtedy uczciwe bo wielu klientów, nie ma pojęcia, jak powstaje taki miód, a przecież wielu pszczelarzom zależy na tej świadomości klienta... Pomijanie roli pszczół w produkcji ziołomiodu jest wg mnie dziwaczne. Po prostu nie da się tego zrobić bez pszczół. A czasem i z pszczołami się nie udaje. Inna sprawa, że znam przypadki przerabiania soków z hurtowni i sprzedawanie tego, jako "ziołomiód", a także przerabianie syropów glukozowo-fruktozowych i sprzedawanie tego, jako "miód"... Nie wiem co tu jest "lepszym biznesem", na pewno to drugie pójdzie szybciej... Ale co to ma wspólnego z technikaliami dotyczącymi ziołomiodu? Raczej szło o to, jak pszczoły mogą nam pomóc zrobić cenny dla zdrowia produkt. I nie sądzę, aby dało się go uzyskać z soku kupionego w hurtowni, czy syropu do podkarmiania pszczół. Fałszowany jest ziołomiód i miód. To wg mnie jest problem, ale pracujemy nad pomiarami ziołomiodów, bowiem dla miodów można się oprzeć na analizie pyłkowej.
  9. jjb

    Sezon 2020

    U mnie większość rodzin zalewa rodnię. Z reguły nawłoć szła do nadstawek, a tu taka niespodzianka. Wolałbym aby miały jeszcze trochę więcej czerwiu, ale one nie wolą...
  10. jjb

    Sezon 2020

    A z warozą bardzo, bardzo nierówno, nie mam pojęcia skąd taki duży rozrzut. W okresie bezczerwiowym traktowałem wszystkie rodziny kwasem szczawiowym w syropie cukrowym. Dwa miesiące później różnice diametralne.
  11. jjb

    Sezon 2020

    U mnie jednak noszą tę nawłoć, przybywa zasklepionych żółtych ramek.
  12. Zauważyłem, że niektóre moje pszczoły na na ramkach Dadanta mają ładny wianek, ale na ramkach wielkopolskich stosują inna strategię. Ramki prawie cała zaczerwione ale co trzecia ramka to deska z pierzgi i miodu. Na początku myślałem, że im coś przetasowałem przez zapomnienie. Ale czerw na tej ramce bardzo ładnie wygląda.
  13. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    Bardzo ubogi w pożytki okres spowodował, że trudno było uzyskać ziołomiody, które mnie interesowały. Pożywka była rozrzucana głównie w rodni. Stymulowało to mocno czerwienie. Ogólnie do badań wystarczy, do konsumpcji tak sobie... Przy okazji robiłem też ziołomiód z miodu i ziół, ale po szybkości sklepienia widać, że będzie zawierał zdecydowanie mniej enzymów pszczelich. Jednak to się da sprawdzić.
  14. jjb

    Sezon 2020

    Nie wiem jak u Was, ale u mnie od paru zapach odparowywanego nektaru z nawłoci dominuje w pasiece.
  15. jjb

    Sezon 2020

    W krakowskim sklepie Łysonia też o tym słyszałem, że pszczelarze zaobserwowali już w lipcu wypędzanie trutni. U mnie silne rodziny zdecydowały się na jeszcze czerw trutowy, ale to jest w sumie 100-200 komórek na rodzinę. Praktycznie nie widać ruchu trutni wracających do uli.
  16. jjb

    Sezon 2020

    Też tak mi się wydaje, że trutnie to temat "Pozornie mało związany z pszczołami". Znalazłem ciekawy film przyrodniczy, na temat złośliwego zachowania różnych owadów...
  17. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę "istota żywa". I tak mężczyzna dał nazwy wszelkiemu bydłu, ptakom powietrznym i wszelkiemu zwierzęciu polnemu, ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. Rozumiem, że w tym fragmencie Biblii mamy inwentaryzację... Ale potem mamy przestrogę w Apokalipsie, że trzeba się chyba z tego spisu rozliczyć. I rozgniewały się narody, a nadszedł Twój gniew i pora na umarłych, aby zostali osądzeni, i aby dać zapłatę sługom Twym prorokom i świętym, i tym, co się boją Twojego imienia, małym i wielkim, i aby zniszczyć tych, którzy niszczą ziemię».
  18. Piłsudski to ogólnie nie moja bajka. Moja bajka to raczej Rataj, Witos... Mnóstwo ludzi jest z jednej strony zafascynowanych marszałkiem, a z drugiej strony są antyniemieccy. Tymczasem ostatnia msza, na jakiej podobnoć był Hitler to msza za duszę J. Piłsudskiego. Można powiedzieć, że Piłsudski to była taka "opcja niemiecka" - pomijając jego współpracę z wywiadem niemieckim idzie o poglądy, koncepcje sojusznicze. Coraz częściej krążymy w obszarze mitów, a nie konkretnych, żywych osobowości.
  19. jjb

    Sezon 2020

    U mnie nawłoć na różnych kawałkach, suchych, wilgotnych. To był zasadniczo mój główny pożytek. I dzisiaj zainteresowanie małe nawłocią, ale systematyczny ruch pszczół, które noszą nektar. Gwałtownie ubyło trzmieli - takie mam wrażenie. Może one też odczuły głód. Regularnie widywałem w tym roku trzmiele, które chciały się dostać do uli. Dawne tego nie widziałem przed wrześniem. Mam wrażenie, że przyroda się zmienia na naszych oczach.
  20. jjb

    Sezon 2020

    Nie rozumiem tego. Zasadniczo nie było sucho. Nawłoć kwitła i nic, czasem jakaś pszczoła z pyłkiem. Polało trzy dni i dzisiaj pszczoły nie mieściły się na wylotkach i to nie był pyłek. Na nawłoci pełno różnych owadów...
  21. jjb

    Sezon 2020

    U mnie dwie mocne rodziny zachorowały. No teraz już nie są mocne. Nagły ubytek pszczół, rozstrzelony czerw, młode pszczoły z defektami skrzydeł, warozy praktycznie nie ma. To znaczy w jednej rodzinie była znacząca, dlatego była leczona w czerwcu kwasem mrówkowym. Potem sprawdzałem na trutniach i naturalny osyp, wyglądało dobrze. Druga w okresie bezczerwiowym potraktowana kwasem szczawiowym w syropie, odbudowana po tym rodzina z młodą matką... Martwię się, ponieważ widzę korelację takową, że obie mają głównie szary pyłek. Być może się złakomiły na kukurydzę. Miałem już tak, potem rodziny chorowały na cokolwiek... Traciłem w połowie sierpnia rodziny, dwa tygodnie i po rodzinie. Przyjąłem, że po takim podtruciu obniżyła im się odporność i wirus zrobił swoje. Ale to takie mniemanie. Pocieszam się, że inne mają bardziej kolorową pierzgę... Nie miałem mocy przerobowej, aby przejrzeć wszystkie rodziny... dokładnie na dodatek.
  22. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Prawdę pisząc nie mogę się zorientować, co tutaj jest tak naprawdę zastrzeżone, poza tym dotyczy to pożywki sosnowej, pokrzywowej lub głogowej. Wydaje mi się to dosyć bełkotliwe w formie i treści. Mnie, na tym etapie interesuje strona biochemiczna - czy istotne składniki aktywne roślin przechodzą do ziołomiodu. Jeżeli nie, to mi ten ziołomiód do niczego nie jest potrzebny.
  23. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Mieszanka miodów pochodzących z państw członkowskich Unii Europejskiej i spoza UE byłaby OK?🤣
  24. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Robinie, to jakaś równoległa rzeczywistość. Nie da się zrobić ziołomiodu bez pożytków pszczelich. Ja wykorzystuję rodzinę do produkcji ziołomiodu przez dwa tygodnie w sezonie, czasem trzy tygodnie. I to tyle. I nie dotyczy to wszystkich rodzin. U mnie to ogólnie kilka procent mocy przerobowej.
  25. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Robinie, A nie wydaje Ci się, że to trochę, jak z tym rabinem. który po raz pierwszy zobaczył żyrafę... odwrócił się plecami i orzekł, że takie zwierze nie istnieje. Wydaje mi się, że czas popatrzeć na te żyrafę, taka jak ona jest i próbować to standaryzować dla dobra rynku. Co do Buckfastów to nie podejmę rękawicy, nie próbowałem...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...