Skocz do zawartości

jjb

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    473
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Kontakt

  • Strona WWW
    http://awe.mol.uj.edu.pl/~jjb/
  • Skype
    janusz.bielec@uj.edu.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    gmina Czernichów koło Krakowa
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

283 wyświetleń profilu
  1. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Prawdę pisząc nie mogę się zorientować, co tutaj jest tak naprawdę zastrzeżone, poza tym dotyczy to pożywki sosnowej, pokrzywowej lub głogowej. Wydaje mi się to dosyć bełkotliwe w formie i treści. Mnie, na tym etapie interesuje strona biochemiczna - czy istotne składniki aktywne roślin przechodzą do ziołomiodu. Jeżeli nie, to mi ten ziołomiód do niczego nie jest potrzebny.
  2. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Mieszanka miodów pochodzących z państw członkowskich Unii Europejskiej i spoza UE byłaby OK?🤣
  3. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Robinie, to jakaś równoległa rzeczywistość. Nie da się zrobić ziołomiodu bez pożytków pszczelich. Ja wykorzystuję rodzinę do produkcji ziołomiodu przez dwa tygodnie w sezonie, czasem trzy tygodnie. I to tyle. I nie dotyczy to wszystkich rodzin. U mnie to ogólnie kilka procent mocy przerobowej.
  4. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Robinie, A nie wydaje Ci się, że to trochę, jak z tym rabinem. który po raz pierwszy zobaczył żyrafę... odwrócił się plecami i orzekł, że takie zwierze nie istnieje. Wydaje mi się, że czas popatrzeć na te żyrafę, taka jak ona jest i próbować to standaryzować dla dobra rynku. Co do Buckfastów to nie podejmę rękawicy, nie próbowałem...
  5. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    To prawda, że dyskusja ważna. Taka w duchu Sokratesa, aby dojść do prawdy, albo ugody. Oczywiście dla nas, zwykłych ludzi, ważny jest kompromis, bowiem prawda, jak mawiał Krishnamurti, to kraina bez dróg i żadna organizacja, żaden nauczyciel nas do niej nie doprowadzą. Ten filmik o produkcji ziołomiodu pokrzywowego to trochę taka antyreklama ziołomiodów ogólnie. Ktoś chciał dobrze, zareklamować, że tak łatwo zrobić coś dobrego dla siebie a wyszło z tego, to co wyszło... Taki sam błąd popełnia telewizja, kiedy raportuje sukces policji przechwycenie laboratorium produkującego nielegalnie amfetaminę. I co pokazują, kilka plastykowych wiader, ogólny burdel i podsumowują to stwierdzeniem, że eksperci stwierdzili, że produkowana amfetamina była wysokiej jakości. No i teraz ktoś sobie pomyśli, że oto wystarczy cztery wiadra na krzyż, aby robić amfę... Pomijając kwestie werbalne (uważam, np. że naturalnym jest tylko miód wielokwiatowy i spadziowy, reszta to monokultury rolne, często mocno skażone - zresztą poziom neonikotinoidów w miodzie spadziowym bywa też bardzo wysoki), to pozostaje nam kwestia jakości produktów. Jak to mierzymy? Bo tu jest główny problem - pomiar. Uważam podobnie zapewne, jak większość, że żywność jest fałszowana, że miód jest fałszowany: mieszany z syropem, przetwarzane są inwerty, słyszałem różne historie, ale w praktyce zetknąłem się z czymś takim tylko raz, wiele lat temu. Czego wg mnie obawiają się tak naprawdę "ortodoksyjni pszczelarze"? Ano tego, że ziołomiodu nie da się organoleptycznie odróżnić od miodu. W pewnym sensie więc "doceniają" produkt, a nawet moim zdaniem przeszacowują. Bo dobry ziołomiód jest po prostu trudny do zrobienia... Nie sądzę by było to zagrożenie dla rynku miodu w Polsce, a nawet mam pewne przesłanki by sądzić, że jest przeciwnie. Swoją drogą ta dyskusja przypomina w wielu przypadkach polemikę na temat Buckfastów. Wielu ma jasno określony pogląd na temat tych pszczół, ale tylko nieliczni mają osobiste doświadczenia z Buckfastami.
  6. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Prawo, to też warstwa werbalna, nie rzeczywistość, jakiś jej model. Nie zmienimy przepisami zachowania krowy, nie zacznie się doić mlekiem z 5-procentowym dodatkiem oleju słonecznikowego ani palmowego. Pomimo, że to byłoby zgodnie z prawem, a masło smarowne. Uważam, że podchodzimy do pewnych spraw od niewłaściwej strony mieszając sprawy przyrodnicze i prawne. W sensie prawnym, ze względu na dofinansowanie winniczek może być traktowany podobnie, jak ryba śródlądowa, ale w sensie przyrodniczym już nie. Idea prosta, miód to co robią pszczoły same z siebie, ziołomiód to co robią pszczoły z pożywki dostarczonej przez człowieka, masło coś co się robi przez mechaniczne przetworzenie śmietany... A że czasami pszczoły robią miód identyczny z ziołomiodem owocowym? Mają moralne prawo zbierać sok ze słodkich owoców. Rolnik może podawać krowie rośliny, które stymulują produkcję mleka i dopóki to krowa daje mleko, to produkt jest wg mnie OK. Pożywką czasem jest miód z dodatkiem ziół/owoców, ale choć nazwa wydaje się wtedy werbalnie poprawniejsza to produkt może być gorszej jakości bo pszczoła inaczej przetwarza coś co zawiera tylko cukry proste. I to już jest obszar biochemiczny, a nie językowy.
  7. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    To jest warstwa werbalna, model rzeczywistości, a nie rzeczywistość. Skoro mamy takie twarde zasady w UE, dlaczego masło na półce nie jest masłem? Prosty pomiar pozwala znaleźć w nim tłuszcze roślinne, czasami skrobię... takie myślenie nazywa sie u anglosasów wishfull thinking, albo, jak to określał Wańkowicz chciejstwem...
  8. Obawiam się, że dotyczy to wszystkich obszarów, nie tylko związanych z działalnością pszczelarską. Obchodzimy prawo z prawa i z lewa, bo często przepisy są absurdalne. W rezultacie one pozostają ponieważ nie ma sprzężenia zwrotnego i wydaje się wielu, że prawo działa.
  9. jjb

    Sezon 2020

    Jak wygląda u Was siła rodzin? Ja miałem w tym roku po raz pierwszy matki czerwiące trutowo z cichej wymiany. Kilkaset komórek i matka przestawała czerwić. Zaczynała na nowo mocniej czerwić stara matka, ale rodziny osłabły. Akuratnie trafiły w czas, kiedy lało codziennie.
  10. jjb

    Wracając do "ziołomiodów"

    Wydaje mi się, że "problem pasikonika" jest już zamknięty i tylko z powodów natręctw do tego wracamy. Może komuś się nie podoba, że słowo obojętny pochodzi od garnka, ale funkcjonuje w obiegu i tak naprawdę nie mamy na to wielkiego wpływu, o ile mamy jakikolwiek. Podobnie ziołomiód, jest w obiegu, funkcjonuje i ważne jest, aby było jasno określone, jak się go tworzy. Kłopot realny jest taki, jak to standaryzować i gwarantować jakość. Zawracanie Wisły kijem prowadzi tylko do mącenia wody. Od lat zwracam ludziom uwagę, że wieczniepatoczny miód to jest zwykle jakowyś szwindel, ale mam wrażenie, że te moje wyjaśnienia idą jak psu w d.... Problem techniczny jest też z niektórymi miodami odmianowymi, np. z nawłoci, gryki. które pomimo bardzo niskiej zawartości wody mogą przy rekrystalizacji pozbywać się zbędnej wody i lokalnie może dojść do fermentacji. Niektóre ziołomiody muszę mieszać z miodami, albo budować na bazie miodów. To nie jest ziołomiód towarowy... Zwróćcie uwagę na konteksty: miód naturalny miód odmianowy miód spadziowy miód faceliowy Co to jest miód naturalny? Rozumiem, że nie odmianowy, tak z tego wynika?
  11. jjb

    Sezon 2020

    W rodni miały i mają zapas. To coś innego. Większość rodzin pozbyła się trutni, nie chcą ich. Matki omijają skrzętnie komórki trutowe. Ponieważ przygotowuje do badań trochę ziołomiodu porzeczkowego, to zobaczę jak to wpłynie na te rodziny. które to przerabiają.
  12. jjb

    Sezon 2020

    U nas regularne gwałtowne deszcze pokazały, jak ważne są te mikro pożytki, dokładające się do ogólnej puli. Idzie np. o drobne pożytki spadziowe. Zawsze miałem część komórek ze spadzią, teraz jest to jasny nakrop i tylko jasny. Wiele roślin ma bardzo rozcieńczony nektar, spadź jest zmywana. W rezultacie mam taką sytuację, że rodziny które w okresie tzw. lipy nie miały czerwiu zebrały po nadstawce miodu, ale ogólnie są słabe, a te silne mają sucho... Matki ograniczyły czerwienie. Zacząłem stymulować czerwienie podając syrop, nie widziałem efektu. Ale kiedy do syropu dodałem sok wyciśnięty z agrestu zaczęły gwałtownie nosić pyłek. Bez tego dodatku ruch był bardzo niemrawy... pewnie dodatek soku z porzeczki da ten sam efekt, może się komuś to przyda. Na ramkach co prawda nadal sucho, ale matki czerwią zdecydowanie, a o to chodziło. Przynajmniej u mnie, bo u mnie nawłoć była głównym pożytkiem...
  13. Ja już od pewnego czasu opieram się w ocenie na trzecim pokoleniu. Po prostu widać pewne utrwalone cechy lub nie. Jeżeli pszczoły mają inny wygląd, ale zachowują się podobnie, jak w pierwszym pokoleniu, to dla mnie jest OK.
  14. Daro, terminy mocno się przesunęły. Krzysztof Loc też izoluje matki w lipcu, twierdzi że jest wystarczająco dużo czasu na zbudowanie pokolenia zimowego, bo okres czerwienia się wydłużył. Inna sprawa, gdy liczy się na sierpniowy pożytek. Ja taki mam zwykle... A tzw. lipa to u mnie zwykle lipa.
  15. jjb

    Sezon 2020

    Pod ulami mokro, w ulach sucho. Wolałbym inną równowagę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...