Skocz do zawartości

jjb

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    507
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Kontakt

  • Strona WWW
    http://awe.mol.uj.edu.pl/~jjb/
  • Skype
    janusz.bielec@uj.edu.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    gmina Czernichów koło Krakowa
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

603 wyświetleń profilu
  1. jjb

    Kawiarenka pytli

    Też kiedyś tak robiłem, wątki co poniektóre, etc. Łza się w oku kręci.... Sporo rzeczy się od Zagajnika zaczęło.
  2. jjb

    Covid i miód

    Problem ogólnie polega na tym, że w pewnym momencie weszliśmy w medycynę proceduralną. Kierujemy się procedurami opartymi na badaniach naukowych i odstępstwa są bardzo źle widziane. Na pierwszy rzut oka, można powiedzieć, że w ten sposób unikamy różnych zabobonów. Ale wydaje mi się, że po prostu zastępujemy mnóstwo małych zabobonów jednym dużym, tzw. naukowością. Bo w badaniach stosujemy modele, często bardzo uproszczone i odległe od rzeczywistości. Jeżeli wnioski z takiego modelu przenosimy do rzeczywistości, to jest to przeświadczenie, taki zabobon. Czas pandemii (wielu uważa, że to słowo pochodzi od misia Pandy, bo wiele osób utyło w tym czasie) pokazał, że czegoś w tym systemie brakuje, bo wykreowano taką ilość sprzecznych komunikatów, że mnóstwo ludzi zaczęło uważać, że całe to zamieszania ma ratować systemy finansowe przed kolejną zapaścią. No i co zrobić, gdy nie ma jednoznacznych procedur? Na pewno nie można dopuścić do tego, aby pojawiła się jakaś skuteczna droga postępowania, poza oficjalnie zalecanymi procedurami... Stąd bardzo silne ataki na różnego rodzaju doniesienia lekarzy, że jakiś tam środek okazuje się być skuteczny... Dla mnie akuratnie jest bardzo zadziwiające to, że w obecnej medycynie prawie zupełnie nie liczy się doświadczenie terapeutów, także jednostkowe doświadczenia, które zebrane razem tworzą bazę wiedzy. Nie szanuje się obserwacji. Buduje się podejście od strony środka chemicznego, chociaż już wiemy, że to zasadniczo nie ma sensu. Całą koncepcję chemicznego determinizmu można wyrzucić do lamusa, no chyba, że idzie o deterministyczne działanie stężonych kwasów na organizm, ale to żadna medycyna. Przyroda uczy nas pokory, część informacji przekazywanej potomkom siedzi w genomie, ale druga część w mikrobiomie, którego nie zdeterminujemy, bo wymienia on nieustannie informacje z otoczeniem. A bez tych mikroorganizmów nie przeżyjemy nawet paru godzin... Ale jaki ma to związek z pszczołami? Spory bowiem produkty pszczele mają wpływ na mikrobiom. Moim zdaniem część środków ochrony roślin jest niebezpieczna z tego powodu, że w naszym organizmie pewne bakterie zaczynają się w kontakcie z nimi zachowywać inaczej. Np. produkują pewne substancje, które są dla nas toksyczne. Bo to, że bakteria ma zakodowaną możliwość produkowania pewnej substancji, nie oznacza, że to zrobi.
  3. jjb

    Święta na Polance

    Wszystkim Polankowiczom, mniej lub bardziej formalnym życzę, innej Wigilii, niż ta z wiersza ks. Jana Twardowskiego pt. Wigilia Już wzdychał na myśl o Bożym Narodzeniu o tym jak naprawdę było zaczął się modlić do świętej rewolucji w Betlejem od której liczymy czas kiedy znów zaczął merdać puszysty ogon tradycji wprosiła się choinka za osiemdziesiąt złotych elegancko ubrana mlaskały kluski z makiem kura po wigilii spieszyła na rosół potem milczenie większe niż żal i już na gwiazdkę stuprocentowy szalik przytulny jak kotka żeby się nie ubierać za cienko i nie kasłać za grubo zdrzemnął się na dwóch fotelach wydawało mu się że słowo ciałem się stało – i mieszkało poza nami nawet usłyszał że za oknem przyszedł Pan Jezus prosty jak kościół z jedną tylko malwą obdarty ze śniegu i polskich kolęd za wcześnie za późno nie w porę nacisnął dzwonek, dzwonek był nieczynny
  4. jjb

    Sezon 2020

    Próbowałem badać taki pyłek kiedyś, ale jedyne co dało się zauważyć to herbicydy. Niestety wszystko na granicy czułości metod. Tu miałem raptem około 40 komórek z czerwiem, nie widać tam warrozy, skrzydełka też w porządku. Może Daro coś zauważy. Ja mam wrażenie, że to herbicydy powodują obniżenie odporności młodych pszczół i wtedy łapie je cokolwiek, także już po wygryzieniu. Martwię się, bo za każdym razem był to problem, który dotykał wszystkich rodzin, tylko rozłożony w czasie. Niewątpliwie wirusy mogą się do tego przyczynić, ale moim zdaniem to wygląda na bardzo duże osłabienie odporności. Wtedy wystarczy cokolwiek. W następnym roku część pszczół, o ile mi coś zostanie, przewiozę w miejsce bez kukurydzy i zobaczę....
  5. Robinie, to tylko obserwacja. Masz w rodzinie pszczoły ciemne i nagle zaczynają się wygryzać robotnice wyraźnie brązowe. A potem znów masz ciemne. Nie jest to jednorodny rozkład. Nic więcej. Czyli mamy obserwację: rozkład nie jest jednorodny. To jaki najbardziej prawdopodobny jest wniosek: nie ma wydajnego mechanizmu mieszania plemników. Skoro tak, będą występowały grupowania plemników poszczególnych trutni. To tyle z obserwacji można wycisnąć. Przeciwna teza: istnieje wydajny mechanizm mieszania plemników i grupowanie plemników poszczególnych trutni jest mało prawdopodobne wydaje mi się dosyć trudna do udowodnienia, bo nie wiem, czy nadaje się do tego inseminacja.
  6. jjb

    Sezon 2020

    Nie stosowałem, ale w takim razie zaopatrzę się w niego w sezonie. Stosowałem przez dwa lata wyciąg alkoholowy z szyszek chmielu, nie miałem takich problemów, ale jednocześnie zamieszałem trochę w genach, wprowadziłem trochę Włoszki, trochę kaukaskiej krwi i pomyślałem sobie, że może to ta heterozja załatwiła problem. Ale teraz po notatkach widzę, że on się po prostu przesunął w czasie, a objawy są takie same. Pszczołom gwałtownie spada odporność... Dzięki za sugestie
  7. jjb

    Sezon 2020

    W tej rodzinie warrozy było, jak na lekarstwo...
  8. jjb

    Sezon 2020

    Niestety po raz któryś mam taki problem, że jeżeli kukurydza obok kwitnie, kiedy nie ruszyła nawłoć to zaczyna się problem z pszczołami. Rodzina tydzień temu obsiadała korpus wielkopolski, tak że część pszczół wisiało w półkorpusie u dołu, który wstawiam, jako poduszkę powietrzną. Czerwiu już praktycznie resztka. Dzisiaj poniżej 100 pszczół z matką Nawet na mini, mini ulik za mało.
  9. Dzięki serdeczne za tę uwagę. Ja kombinowałem w "drugą stronę" z bardzo późnym unasienieniem matek pszczelich, już pod koniec września. Myślałem, że wtedy zdolne są tylko mocno genetycznie predestynowane trutnie. Ale na razie zrobiłem tylko jeden taki eksperyment, z jedną rodziną tego roku. Wygląda na to, że kombinowałem, jak koń pod górkę.
  10. jjb

    Sezon 2020

    Tutaj os było dużo i były bardzo dokuczliwe, ale nagle zniknęły, pozostały pojedyncze sztuki. Podobnie z szerszeniami. Córka zaobserwowała, że szerszenie w gnieździe były małe i chore, ze zdeformowanymi skrzydełkami. Może to samo spotkało w pewnym momencie osy, bo początkiem sierpnia było od nich żółto.
  11. jjb

    Jak to jest z tą uczciwością ?

    Badanie miodu jest trudniejsze, aniżeli badanie ziołomiodu. Ja mam pasiekę przy domu i w miarę powtarzalny jest pierwszy wiosenny miód, potem powtarzalność jest coraz mniejsza. Moim zdaniem państwo nie powinno odpuszczać badań dotyczących ziół i miodów. Teraz badania dotyczące ziół znacznie częściej wykonują firmy farmaceutyczne, ale po to by na tym zarobić, a nie poszerzyć obszar wiedzy domeny publicznej, bo to nie ma ekonomicznego sensu. Dla mnie ziołomiód jest o wiele prostszym modelem, można się skupić na konkretnych substancjach, które chcemy mieć w końcowym produkcie i na sposobie przetwarzania. Łatwiej zamknąć wszystko w poszczególnych etapach produkcji, kalibracji i badań. Do tego mam, jak mi się wydaje, potrzebną wiedzę i umiejętności. Ale badania miodu naturalnego to dla mnie na razie za wysokie progi.
  12. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    Odnośnie do kwestii językowych wypowiedź Michała Rusinka. Nie, myślę, że naród nie ma z tym nic wspólnego. To wszystko odbywa się na poziomie języka. Możemy na siłę wymyślać polskie nazwy na rzeczy czy zjawiska, które mają już swoje określenia w innych językach i mówić na weekend „dwudzionek", ale musimy brać pod uwagę, że to się może nie przyjąć. Język jest żywiołem. On radzi sobie sam i trudno go regulować. Jedne rzeczy wchłania, inne – wypluwa. https://magazyn.wp.pl/ksiazki/artykul/michal-rusinek-na-tropie-wihajstra
  13. jjb

    Jak to jest z tą uczciwością ?

    Nie neguję jakości badań, ani kwalifikacji fachowców. Uważam tylko, że wiele dobrych pomysłów się zmarnowało przez nieporozumienia i kłótnie i dobrze byłoby tych błędów nie powielać. Stwierdziłem tylko, że laboratorium sprzed lat trzydziestu w porównaniu ze współczesnym wygląda zupełnie inaczej. Pewne pomiary robi się zdecydowanie łatwiej, taniej i szybciej i obarczone są mniejszym błędem. Oczywiście nie wszystkie badania i zawsze najważniejszy jest człowiek. Ale w biochemii bardzo wiele się zmieniło. Pojawiło się dużo nowej aparatury pomiarowej. Poza tym gleba z lat 80-tych, a gleba w tym samym miejscu teraz, o ile jest uprawiana, to są zupełnie inne gleby. Wiele danych dotyczących zawartości mikroelementów, witamin w owocach czy warzywach jest po prostu niezgodna z rzeczywistością. Czy to znaczy, że mieliśmy do czynienia z oszustami? Nie, po prostu teraz jest inaczej i trzeba to mierzyć. Badania dotyczące ziołomiodów są dostępne też z ostatniego okresu: http://www.czytelniamedyczna.pl/3821,znaczenie-zioomiodlw-w-lecznictwie.html https://www.researchgate.net/profile/Katarzyna_Janda2/publication/334171594_Characteristics_and_pro-health_benefits_of_herbhoneys/links/5db07650a6fdccc99d930fb1/Characteristics-and-pro-health-benefits-of-herbhoneys.pdf https://katalogi.uwb.edu.pl/F?func=full-set-set&set_number=000260&set_entry=000001&format=999 Pytanie retoryczne: kto ma interes w prowadzeniu badań tego typu?
  14. Zapewne niejeden z pszczelarzy zaobserwował, że w spokojnej rodzinie pojawiają się nagle agresywniejsze pszczoły i po pewnym czasie rodzina znów wraca do "normy". Ja przynajmniej takowe obserwacje miałem, miałem wymienić matki, ale okazało się to niepotrzebne. Bywa, że nagle pojawiają się pszczoły nieco inaczej ubarwione, aniżeli dotychczas... Jeżeli tak bywa to wskazuje wg mnie, na to, że te plemniki nie są wymieszane tak, aby ich rozkład był jednorodny. A to wskazuje z kolei na pewną możliwość, którą być może obserwowałem tego roku. Otóż w mocnej rodzinie pszczelej, gdzie wymieniono matkę i w okresie bezczerwiowym zwalczano warozę pojawiły się nagle pszczoły ze zdeformowanymi skrzydełkami. W ubiegłym sezonie nie było takich pszczół, co więcej z tej rodziny zrobiony był silny odkład i też nie zaobserwowałem tam takich pszczół. Rodzina zaczęła gwałtownie słabnąć, matka przestała czerwić, wygryzające się pszczoły praktycznie wszystkie miały zdeformowane skrzydełka. Wycofałem czerw i cierpliwie przeglądałem, praktycznie wszystkie miały uszkodzone skrzydełka... Ponieważ stwierdza się obecność wirusa DWV w nasieniu trutni, to czy nie jest możliwa taka sytuacja, że kiedy dochodzi do wykorzystania nasienia takiego zainfekowanego trutnia to pojawia się problem, kiedy te plemniki nie są wymieszane. Czy nasze przekonanie, że po inwazji warozy wirusy mogą się pokazywać jeszcze sezon lub dwa koniecznie musi mieć związek z warozą? Nie znalazłem badań, które by mówiły o transferze wirusów w woreczku nasiennym, ani o tym od czego zależy takie mieszanie plemników, ale stosując proste myślenie, przy wymieszaniu jednorodnym w miarę nie następowałby efekt kolapsu, ale widoczne byłyby cały czas jakoweś pszczoły ze zdeformowanymi skrzydełkami. Tak, czy owak to wskazuje moim zdaniem na potrzebę wymiany matek jeżeli widzimy takie uszkodzone pszczoły, ale powstaje pytanie o zdrowie rodzin ojcowskich... Wydaje mi się, że twierdzenie iż DWV nie jest problemem bez inwazji warozy może być zbyt dużym uproszczeniem.
  15. jjb

    Sezon 2020

    U mnie nawłoć trochę nektarowała, coś tam odwirowałem, ale ogólnie bryndza. Takiego nasilenia rabunków do tej pory nie widziałem. Pod ulami leżało mnóstwo ściętych pszczół. Bardzo dużo z brązowo-czerwonymi tergitami, widziałem ich też poro na kwiatach, gdzie zastygły po ochłodzeniu. Wyglądało na to, że dla nich to wóz lub przewóz. Zapewne byłoby to mniej groźne, gdybym sam pracował w pasiece, ale ponieważ uszkodziłem sobie nadgarstek i rękę mam w gipsie wyręczały mnie dzieci i nie mają na tyle czujności, aby zauważyć, że to coś dziwnego.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...