Skocz do zawartości

jjb

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    504
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Kontakt

  • Strona WWW
    http://awe.mol.uj.edu.pl/~jjb/
  • Skype
    janusz.bielec@uj.edu.pl

Informacje o profilu

  • Płeć
    M
  • Lokalizacja
    gmina Czernichów koło Krakowa
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

475 wyświetleń profilu
  1. jjb

    Sezon 2020

    Próbowałem badać taki pyłek kiedyś, ale jedyne co dało się zauważyć to herbicydy. Niestety wszystko na granicy czułości metod. Tu miałem raptem około 40 komórek z czerwiem, nie widać tam warrozy, skrzydełka też w porządku. Może Daro coś zauważy. Ja mam wrażenie, że to herbicydy powodują obniżenie odporności młodych pszczół i wtedy łapie je cokolwiek, także już po wygryzieniu. Martwię się, bo za każdym razem był to problem, który dotykał wszystkich rodzin, tylko rozłożony w czasie. Niewątpliwie wirusy mogą się do tego przyczynić, ale moim zdaniem to wygląda na bardzo duże osłabienie odporności. Wtedy wystarczy cokolwiek. W następnym roku część pszczół, o ile mi coś zostanie, przewiozę w miejsce bez kukurydzy i zobaczę....
  2. Robinie, to tylko obserwacja. Masz w rodzinie pszczoły ciemne i nagle zaczynają się wygryzać robotnice wyraźnie brązowe. A potem znów masz ciemne. Nie jest to jednorodny rozkład. Nic więcej. Czyli mamy obserwację: rozkład nie jest jednorodny. To jaki najbardziej prawdopodobny jest wniosek: nie ma wydajnego mechanizmu mieszania plemników. Skoro tak, będą występowały grupowania plemników poszczególnych trutni. To tyle z obserwacji można wycisnąć. Przeciwna teza: istnieje wydajny mechanizm mieszania plemników i grupowanie plemników poszczególnych trutni jest mało prawdopodobne wydaje mi się dosyć trudna do udowodnienia, bo nie wiem, czy nadaje się do tego inseminacja.
  3. jjb

    Sezon 2020

    Nie stosowałem, ale w takim razie zaopatrzę się w niego w sezonie. Stosowałem przez dwa lata wyciąg alkoholowy z szyszek chmielu, nie miałem takich problemów, ale jednocześnie zamieszałem trochę w genach, wprowadziłem trochę Włoszki, trochę kaukaskiej krwi i pomyślałem sobie, że może to ta heterozja załatwiła problem. Ale teraz po notatkach widzę, że on się po prostu przesunął w czasie, a objawy są takie same. Pszczołom gwałtownie spada odporność... Dzięki za sugestie
  4. jjb

    Sezon 2020

    W tej rodzinie warrozy było, jak na lekarstwo...
  5. jjb

    Sezon 2020

    Niestety po raz któryś mam taki problem, że jeżeli kukurydza obok kwitnie, kiedy nie ruszyła nawłoć to zaczyna się problem z pszczołami. Rodzina tydzień temu obsiadała korpus wielkopolski, tak że część pszczół wisiało w półkorpusie u dołu, który wstawiam, jako poduszkę powietrzną. Czerwiu już praktycznie resztka. Dzisiaj poniżej 100 pszczół z matką Nawet na mini, mini ulik za mało.
  6. Dzięki serdeczne za tę uwagę. Ja kombinowałem w "drugą stronę" z bardzo późnym unasienieniem matek pszczelich, już pod koniec września. Myślałem, że wtedy zdolne są tylko mocno genetycznie predestynowane trutnie. Ale na razie zrobiłem tylko jeden taki eksperyment, z jedną rodziną tego roku. Wygląda na to, że kombinowałem, jak koń pod górkę.
  7. jjb

    Sezon 2020

    Tutaj os było dużo i były bardzo dokuczliwe, ale nagle zniknęły, pozostały pojedyncze sztuki. Podobnie z szerszeniami. Córka zaobserwowała, że szerszenie w gnieździe były małe i chore, ze zdeformowanymi skrzydełkami. Może to samo spotkało w pewnym momencie osy, bo początkiem sierpnia było od nich żółto.
  8. jjb

    Jak to jest z tą uczciwością ?

    Badanie miodu jest trudniejsze, aniżeli badanie ziołomiodu. Ja mam pasiekę przy domu i w miarę powtarzalny jest pierwszy wiosenny miód, potem powtarzalność jest coraz mniejsza. Moim zdaniem państwo nie powinno odpuszczać badań dotyczących ziół i miodów. Teraz badania dotyczące ziół znacznie częściej wykonują firmy farmaceutyczne, ale po to by na tym zarobić, a nie poszerzyć obszar wiedzy domeny publicznej, bo to nie ma ekonomicznego sensu. Dla mnie ziołomiód jest o wiele prostszym modelem, można się skupić na konkretnych substancjach, które chcemy mieć w końcowym produkcie i na sposobie przetwarzania. Łatwiej zamknąć wszystko w poszczególnych etapach produkcji, kalibracji i badań. Do tego mam, jak mi się wydaje, potrzebną wiedzę i umiejętności. Ale badania miodu naturalnego to dla mnie na razie za wysokie progi.
  9. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    Odnośnie do kwestii językowych wypowiedź Michała Rusinka. Nie, myślę, że naród nie ma z tym nic wspólnego. To wszystko odbywa się na poziomie języka. Możemy na siłę wymyślać polskie nazwy na rzeczy czy zjawiska, które mają już swoje określenia w innych językach i mówić na weekend „dwudzionek", ale musimy brać pod uwagę, że to się może nie przyjąć. Język jest żywiołem. On radzi sobie sam i trudno go regulować. Jedne rzeczy wchłania, inne – wypluwa. https://magazyn.wp.pl/ksiazki/artykul/michal-rusinek-na-tropie-wihajstra
  10. jjb

    Jak to jest z tą uczciwością ?

    Nie neguję jakości badań, ani kwalifikacji fachowców. Uważam tylko, że wiele dobrych pomysłów się zmarnowało przez nieporozumienia i kłótnie i dobrze byłoby tych błędów nie powielać. Stwierdziłem tylko, że laboratorium sprzed lat trzydziestu w porównaniu ze współczesnym wygląda zupełnie inaczej. Pewne pomiary robi się zdecydowanie łatwiej, taniej i szybciej i obarczone są mniejszym błędem. Oczywiście nie wszystkie badania i zawsze najważniejszy jest człowiek. Ale w biochemii bardzo wiele się zmieniło. Pojawiło się dużo nowej aparatury pomiarowej. Poza tym gleba z lat 80-tych, a gleba w tym samym miejscu teraz, o ile jest uprawiana, to są zupełnie inne gleby. Wiele danych dotyczących zawartości mikroelementów, witamin w owocach czy warzywach jest po prostu niezgodna z rzeczywistością. Czy to znaczy, że mieliśmy do czynienia z oszustami? Nie, po prostu teraz jest inaczej i trzeba to mierzyć. Badania dotyczące ziołomiodów są dostępne też z ostatniego okresu: http://www.czytelniamedyczna.pl/3821,znaczenie-zioomiodlw-w-lecznictwie.html https://www.researchgate.net/profile/Katarzyna_Janda2/publication/334171594_Characteristics_and_pro-health_benefits_of_herbhoneys/links/5db07650a6fdccc99d930fb1/Characteristics-and-pro-health-benefits-of-herbhoneys.pdf https://katalogi.uwb.edu.pl/F?func=full-set-set&set_number=000260&set_entry=000001&format=999 Pytanie retoryczne: kto ma interes w prowadzeniu badań tego typu?
  11. Zapewne niejeden z pszczelarzy zaobserwował, że w spokojnej rodzinie pojawiają się nagle agresywniejsze pszczoły i po pewnym czasie rodzina znów wraca do "normy". Ja przynajmniej takowe obserwacje miałem, miałem wymienić matki, ale okazało się to niepotrzebne. Bywa, że nagle pojawiają się pszczoły nieco inaczej ubarwione, aniżeli dotychczas... Jeżeli tak bywa to wskazuje wg mnie, na to, że te plemniki nie są wymieszane tak, aby ich rozkład był jednorodny. A to wskazuje z kolei na pewną możliwość, którą być może obserwowałem tego roku. Otóż w mocnej rodzinie pszczelej, gdzie wymieniono matkę i w okresie bezczerwiowym zwalczano warozę pojawiły się nagle pszczoły ze zdeformowanymi skrzydełkami. W ubiegłym sezonie nie było takich pszczół, co więcej z tej rodziny zrobiony był silny odkład i też nie zaobserwowałem tam takich pszczół. Rodzina zaczęła gwałtownie słabnąć, matka przestała czerwić, wygryzające się pszczoły praktycznie wszystkie miały zdeformowane skrzydełka. Wycofałem czerw i cierpliwie przeglądałem, praktycznie wszystkie miały uszkodzone skrzydełka... Ponieważ stwierdza się obecność wirusa DWV w nasieniu trutni, to czy nie jest możliwa taka sytuacja, że kiedy dochodzi do wykorzystania nasienia takiego zainfekowanego trutnia to pojawia się problem, kiedy te plemniki nie są wymieszane. Czy nasze przekonanie, że po inwazji warozy wirusy mogą się pokazywać jeszcze sezon lub dwa koniecznie musi mieć związek z warozą? Nie znalazłem badań, które by mówiły o transferze wirusów w woreczku nasiennym, ani o tym od czego zależy takie mieszanie plemników, ale stosując proste myślenie, przy wymieszaniu jednorodnym w miarę nie następowałby efekt kolapsu, ale widoczne byłyby cały czas jakoweś pszczoły ze zdeformowanymi skrzydełkami. Tak, czy owak to wskazuje moim zdaniem na potrzebę wymiany matek jeżeli widzimy takie uszkodzone pszczoły, ale powstaje pytanie o zdrowie rodzin ojcowskich... Wydaje mi się, że twierdzenie iż DWV nie jest problemem bez inwazji warozy może być zbyt dużym uproszczeniem.
  12. jjb

    Sezon 2020

    U mnie nawłoć trochę nektarowała, coś tam odwirowałem, ale ogólnie bryndza. Takiego nasilenia rabunków do tej pory nie widziałem. Pod ulami leżało mnóstwo ściętych pszczół. Bardzo dużo z brązowo-czerwonymi tergitami, widziałem ich też poro na kwiatach, gdzie zastygły po ochłodzeniu. Wyglądało na to, że dla nich to wóz lub przewóz. Zapewne byłoby to mniej groźne, gdybym sam pracował w pasiece, ale ponieważ uszkodziłem sobie nadgarstek i rękę mam w gipsie wyręczały mnie dzieci i nie mają na tyle czujności, aby zauważyć, że to coś dziwnego.
  13. jjb

    Jak to jest z tą uczciwością ?

    Myślę, że te dane archiwalne, także historia ośrodków medycznych, gdzie starano się wykorzystywać różnego rodzaju produktu pszczele jest znakomitym dowodem na istnienie pewnego narodowego fenomenu. Jeden z aspektów tego fenomenu to filozofia zdechlizmu. Nie chcę przytaczać szczegółów, ale w wielu przypadkach zadecydowały ludzkie animozje, a nie merytoryczne przesłanki. Inna sprawa, że był to okres bardzo dużych zmian gospodarczych, firmy upadały i zmieniało się finansowanie badań i regulacje podatkowe. Z własnego doświadczenia wiem, że jako producenci znaczników spinowych byliśmy traktowani tak samo, jak producenci pasty do butów. Wydaje mi się, że teraz można zrobić wiarygodne badania zdecydowanie łatwiej.
  14. jjb

    O ziołomiodach technicznie

    Ależ Daro, ten post to miód na moje skołatane serce. Podpisuję się pod nim i lewą (liberalną) i prawą (mniej liberalną ręką). Ale proszę mi wierzyć, to byli polscy producenci truskawek. Ja nawet rozumiem skąd to się wzięło, pogoda była fatalna, truskawki chorowały. Ludzie muszą z czegoś żyć... Mam truskawki w ogrodzie to widzę co się dzieje. Gniły mi truskawki, czereśnie, nawet szpaki się nie pożywiły. A ta trutka na szczury to był przypadkowy pomysł racjonalizatorski w obliczu inwazji kapustnika... dowiedziałem się o tym zupełnie przypadkowo. Podobnoć zalecane środki zawodziły. To prawda że Bielinek w tym roku był upierdliwy, u mnie zjadł kapustę ozdobną, której w której zwykle nie gustował. Co do prawa Kopernika-Greshama dotyczyło ono pieniądza, którego wartość realna zależała od zawartości kruszcu, ale formalna była taka sama. Ten z mniejszą ilością kruszcu był niewątpliwie tańszy... no i na ząb gorszy. Ale wracając do meritum. Obawiam się, że ziołomiody spotka to samo co miody, jeżeli nie będzie pomiarów. A ja widziałem bardzo silne działanie ziołomiodu i szkoda mi tego pomysłu. A spieprzyć można wszystko, dobrej białej polskiej wódki nie da się kupić w powtarzalny sposób. Dlaczego? Cena? Moim zdaniem brak pomiarów, prostych testów. I nie idzie mi o testy organoleptyczne. Dlaczego czeskie piwo smakuje mi tak samo odkąd pamiętam, a polskie piwo, które mi zasmakuje po niecałym roku nie jest już tym samym? Przepakowane duńskie? Nie, polskie cwaniactwo i brak kontroli. Co do wędlin, niedaleko jest zaplecze wędliniarskie, można tu kupić dobrą wędlinę, ale 35 zł to nie jest tu cena abstrakcyjna. Kiełbasa Lisiecka od Mądrego z Nowej Wsi kosztuje oficjalnie ponad 50 zł. Jeżeli udaje się zrobić dla siebie wędliny bez glifosatu, fosforanów, etc. to myślę, że warto. Ale trzeba byłoby hodować takiego świniaka samemu, bo widzę, że u okolicznych rolników rosną prawie trzy razy szybciej, aniżeli pamiętam to z dzieciństwa. Nie wydaje mi się to kwestią rasy, raczej hormonów w paszy.
  15. jjb

    Sezon 2020

    Na trzech pełnych wielkopolskich? A jak zimujesz?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...