Skocz do zawartości
Adamos

Odtruwanie wosku

49 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Witam serdecznie, pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

Z mojej strony będzie to długi, choć mam nadzieje, interesujący monolog. Muszę w tym momencie skorzystać z pomocy szybkiego pisania mojego syna. Moje korzystanie z internetu, polega raczej na czytaniu i przyswajaniu wiedzy.

Z Polanką, Zagajnikiem jestem od początku i czuję się uczniem wielu z was.

 

Do rzeczy, prof. M.Gagoś i nietylko on, pokazał nam że wosk, który używamy jest podtruty.

Co więcej, już kilka lat temu pewna znakomita Pani dr powiedziała "półgębkiem", że 90 % polskiej węzy nadaje się do utylizacji. Spróbujcie sobie wyobrazić jajeczko, pożniej małą larwę pszczelą w zatrutej komórce, a następnie pomyślcie jąką koncycje mają na pozór dobrze wyglądające pszczoły. Przecież one będą nosić dużo mniej miodu. 

Zanim zaproponuję środki do odtruwania wosku, muszę opowiedzieć pewną historię. Myślę, że potwierdzi ona to, że wosk bez trucizn to kipiący życiem i miodem ul. W sierpniu sprzedałem starszemu Panu (83lat) trzy odkłady, mówił on o tym, że trzydzieści lat temu mial sto ulu i zostało mu nawet 10 kg węzy. Zastanawialiśmy się czy można taki antyk włożyć do nowych uli, które Pan Felix sam zrobił- wielkopolskie, trzykorpusowe- wykonanie oceniłem w myślach na ocenę 3- .  Sugerowałem mu ul czterokorpusowy, ale nie skorzystał z podpowiedzi. W następnym sezonie Pan Felix nie czuł się pewnie jako pszczelarz, więc dla otuchy zabraliśmy jego ule w miejsce postoju mojej pasieki, na rzepaku - poźniej gryce. Jego pszczoły trochę się męczyły w zbyt ciasnych ulach. Obserwowałem jak te bidule ciężko wentylują przez cały dzień. Kiedyś przyznał: Miał Pan racje, trzeba było zrobić czterokorpusowe.

Podsumowanie jego sezonu było takie: stara niezatruta węza okazała się bombą- w pozytywnym tego słowa znaczeniu- zbudował po 20 nowych ramek suszu na ul + 20 na odkład, a ja tylko po 10 na ul.

Zadzwonił do mnie jesienią z pytaniem: Panie co ja mam zrobić z tym miodem ? Ja chciałem tylko miód dla siebie i rodziny!

Pan Felix zebrał po ok.60 litrów z ula. Oznajmił, że na drugi rok musi koniecznie zmniejszyć pasiekę.

Pomyślałem, co by się działo gdyby to złote runo sprzed 30 lat, dostało się w ręce kogoś młodszego, co by się wtedy działo. Albo też, gdybyśmy taką węzę mogli dostać my. Po tym wszystkim postanowiłem- ja też chce mieć taką węzę. Przetopiłem własny wosk i zawiozłem do przerobu 60 kg materiału. Wyszła piękna lekko pogrubiona węza- cudo! Takiej nigdy nie miałem, a jednak budowanie jej w sezonie oceniłem tylko na 3+, mimo tego że u mnie nie ma słabych sezonów-silne, dobre pszczoły + niezła szkoła Polanki :)

 

Na szkoleniu pszczelarskim, otrzymałem ciekawą podpowiedź od dr Chorbińskiego:

złe efekty budowania ramek mogą być spowodowane użyciem płynu do mycia naczyń stosowanym przy wytwarzaniu węzy.

Zgłosiłem to mojemu producentowi, obiecał się poprawić. Po wyłączeniu użycia płynu do mycia naczyń wosk jest dalej zatruty. 

Jedną z substancji jaką zacząłem odtruwać swoj wosk w tym roku, jest nadtlenek wodoru 30 %( woda utleniona) Zakupiony w firmie Stanlab- cena za litr 25 zł. Praca z taką substancją w rękawiczkach i okularach. Wosk gotowałem trzykrotnie. 

Pierwsze gotowanie w samej wodzie- pozbycie się dużych zanieczyszczeń.

Drugie topienie z nadtlenkiem wodoru, gotowanie wosku przez 15 min. (10 kg wosku, 4 l wody, 30 ml nadtlenku) Efekt- piękny wosk jasnożółty pachnący nutką kwiatową. 

Trzecie gotowaniewsamej wodzie- odpowietrzenie. 

 

Chciałbym sprawdzić rzeczywisty efekt mojego działania poprzez testy laboratoryjne z pomocą Polanki. Liczę na zbiórkę pieniędzy, powiedzmy jakieś 10 zł. Administrator mogłby się zaangażować i pomóc w zbiórce. Jeżeli moje oczyszczanie nie da żadnych efektów, trzeba będzię probować oczyszczania innymi środkami, a wtedy to już będą poważne koszta - trzeba zbadać próbki przed i po, po oczyszczaniu poszczególnymi środkami. Jeżeli chodzi o środki, moje propozycje to:

1. Nadtlenek wodoru 30% - zrobione, gotowe do badań

2. Soda oczyszczona- chętni ?

3. Ziemia okrzemkowa- to może być przełom

4. Askorbinian sodu- usuwa metale ciężkie

5. ?? propozycje??

 

Liczę na burzę mózgów, doświadzczenia i pomysły.

 

Zatem zacznijmy działać razem dordzy koledzy bartnicy. Sporo pracy przed nami. To musi się udać.

Ku pokrzepieniu, żegnam lechickim okrzykiem HA!! ;)

Adam D.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomysl dobry, ale:

 

Zorganizowanie zbiorki pienieznej a pozniej jej rozliczenie to niesamowite klopoty.

 

W/g mnie winien wypowiedziec sie  spec od srodkow chemicznych, co, jak , ile  jakiego srodka sie pozbyc- utylizowac/ moze  "Brukselka "a moze Pan Skubida- on sie tym tematem kiedys zajmowal/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przetopiłem własny wosk i zawiozłem do przerobu 60 kg materiału. Wyszła piękna lekko pogrubiona węza- cudo!

 

Jeżeli węza z której te ramki budowane była też od lat z "własnego" to tylko ew. mydło problem .

Ale jeżeli była kupna ,to może być w tym wosku wszystko ,stearyna ,parafina ,łój bydlęcy ,do wyboru do koloru .

Podstawowe pytanie jak oddzielić te związki i czy się w ogóle da  domowym sposobem .Bo każdy kupując kiedyś tam węzę może mieć super dodatki .

Woda utleniona to środek do "wybielania " wosku ,nie neguje celowości badań ,absolutnie, tylko podsuwam że to jest chyba jeden ze sposobów na wybielanie ,pewnie jeden z bezpieczniejszych dla pszczół .

Sam robię węzę dla siebie  ,ale też i dokupuję ,ale  zrobię z samych odsklepin to jest to ;) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym sugerował, by te sprawy pozostawić prawdziwym naukowcom, a nie eksperymentować na swoich pszczołach i klientach. Przykładowo - pomóżmy profesorowi Gagosiowi, on pomoże nam. Wosk wybielony perhydrolem jest jaśniejszy, podobnie jak włosy blondyny, ale nie pozbawiony chemii. Zresztą blondyna jak przedobrzy z H2O2, to tylko wyłysieje. Profesor poradził  sobie z oczyszczeniem ksantohumolu, może da radę i z woskiem. Może nacisk organizacji pszczelarskich na opiniujących granty NCN? Rada Naukowa PZP nie pomoże, o ile nie zgodzi się decydent z zarządu, bo to fasada. Nie znam przypadku, by to gremium zebrało się, coś sensownego uradziło i komuś zasugerowało.  Polanka jest za mała, ale może działać sposobem i sprytem. Ja robię sobie swoją węzę ze swego wosku i nie narzekam. Jak zrozumiałem gdzie jest pies pogrzebany i zacząłem to robić, otworzyły mi się oczy. Gdy obejrzałem w hurtowni Łysonia w Poznaniu co jest skupowane, zrozumiałem że niemożliwym jest zrobienie z tego sensownej węzy. Jak byłem świadkiem, że nie pszczelarz wykupił dużą partię certyfikowanej węzy, by kręcić z niej świeczki na Wielkanoc - załamałem się. Podstępna certyfikacja uspokajająca klienta dotyczy biologi, nie ma zupełnie związku z chemią wosku. Zrozumiałem, dlaczego do wosku wszyscy dodają wszystko by zarobić. Ja już "przemysłowej" i importowanej węzy nie kupię i to może dotrze do producentów i handlarzy, gdy postępować tak zacznie więcej pszczelarzy. Koniec woskowego kołchozu! Na pierwszy strzał proponuję podnieść pszczelarski raban dla przemysłowej produkcji tanich walców do domowej produkcji węzy, dodatkowo dotkliwie refundowanych na etapie ich produkcji (kasa z dopłat dla producentów najlepszych walców, a nie dla pszczelarzy, bo tych łatwo orżnąć i pieniążki przechwycić. Łysoń i Kasztelewicz z takim wnioskiem nie wyjdą, bo z tego żyją. Myślę, ze wielkoseryjnie produkowane walce (praski) z czegoś w rodzaju bardzo obojętnego chemicznie teflonu rozwiązałyby również problem detergentów, mleka czy mydła jako rozdzielaczy, łojów jako spulchniaczy i ropopochodnych ulepszaczy. W tej dziedzinie nauka w mojej ocenie zatrzymała się w XIX wieku, gdy nie było nowoczesnych materiałów, w tym tworzyw sztucznych, drukarek 3D, obrabiarek cyfrowych itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Popieram zdanie robina. Wyznaczony azymut właściwy, tylko aby zacząć podążać wg wskazań kompasu... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Jeżeli węza z której te ramki budowane była też od lat z "własnego" to tylko ew. mydło problem .

Ale jeżeli była kupna ,to może być w tym wosku wszystko ,stearyna ,parafina ,łój bydlęcy ,do wyboru do koloru .

Podstawowe pytanie jak oddzielić te związki i czy się w ogóle da  domowym sposobem .Bo każdy kupując kiedyś tam węzę może mieć super dodatki .

Woda utleniona to środek do "wybielania " wosku ,nie neguje celowości badań ,absolutnie, tylko podsuwam że to jest chyba jeden ze sposobów na wybielanie ,pewnie jeden z bezpieczniejszych dla pszczół .

Sam robię węzę dla siebie  ,ale też i dokupuję ,ale gdy zrobię z samych odsklepin to jest to ;) .

Mam podobne myślenie tylko że nie dokupuje węzy a wosk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale powiedz ,najlepiej odbudowana ramka może mieć takie dodatki .

Profesor to udowadniał że budują w miarę ładnie ,tylko jakieś "marker "nas ratuje ,albo dziewiczy  wosk .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

baru

Jestem amatorem z tradycjami. Ty nie amatorem.

Jak gdzieś napisałem że w terenach spadziowych można rodzinę na węzę po 10 lipca dać , leczyć kwasem mlekowym po wywaleniu ramek z czerwiem. Podkarmić dwa razy po 5 litrów 1 razy 1 i jak  odbuduje rodzina to już do spadzi w nadstawce jest gotowa i rodzina przeleczona. To mnie obśmiali. Co o tym sądzisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jestem amatorem :)  i z tradycjami ,na stronie jest od 1964 r na moim rodzinnym miejscu ; ale babcia ojca (którą pamiętam  dobrze ) miała pszczoły około 15 pni  i dożyła 99 lat w dobrej kondycji ;) .

Wracając do tematu , uważam że to błąd .W moim terenie ,spadź wystąpiła w tamtym roku początkiem czerwca ,liściasta .

Potem długo nic i w końcu wcale .

W 2016 była iglasta w lipcu . Potem kiszka .

W 2015 była praktycznie cały sezon .

X lat temu 5 września się zaczęła i była przez dwa tygodnie .

Wniosek pszczelarz "spadziowy" musi być jak ta "rozsądna panna " z ewangelii cały czas gotowy i to jest nasz największy problem .

Mówimy tutaj o odpowiedzialnej gospodarce względem leczenia pszczół jak i ich siły do za zimowania .

Można to zrobić, ale jak w takim momencie przyjdzie spadź to masz po pszczołach ,zaleją odrobioną węzę zanim matka zaczerwi .

A później tylko łączenie ,łączenie  :mellow: .

Ale to temat bardziej  o gospodarce pasiecznej spadziowców niż fałszowania wosku  ;) .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni Państwo, a nawiązując do tematu nowoczesnych metod wytwarzania węzy, mam takie pytanie właśnie: z czego najrozsądniej byłoby wytworzyć formę prasę do domowego odlewania węzy? Staję przed możliwością wydrukowania sobie takiego cuda na drukarce 3D i brałam pod uwagę aluminium. Czy to najlepszy wybór?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

koledzy mam wrażenie, że niedość dokładnie przysłuchaliście się wykładowi prof Gagosia, patrzymy razem na jedną rzecz i każdy widzi co innego, i to jest dobre. Kilka perspektyw daje szerszy ogląd sytuacji. Dla mnie najistotniejszą informacją, jaką usłyszałem w filmie, jest to że w dziewiczym wosku budowanym przez pszczłoły  w miescie stwierdzono kilkanascie związków trujących. To jest największy problem. Jak myślicie ile złej chemii może być w naszych ramkach, suszu, odsklepinach. Jakie tam jest bogactwo różnych niepożądanych związków. Czy ktoś to kiedykolwiek badał, myślę że badał- przeraził się i schował to głęboko do szuflady. Mając dobrą posadę, rodzinę, stabilne życie mało kto odważy się zadzierać z ludźmi, którzy trują nam pszczoły- korporacje. A ja krzyknę za Jadwigą Łopato: randap jest wszędzie. Dopuszczone podwyższone normy w UE 300% w paszy dla pszczół, dla ludzi też. W swoim otoczeniu staram się to wszystko jakoś odtruwać. Trzeba też znaleźć sposób na wosk, nie chodzi o to żeby wosk był bardziej żółty, może być brązowy, ale czysty chemicznie. Mam przekonanie, że mając taką węzę, zwiększymy w znacznym stopniu produkcję miodową. Oczekuję w tym wątku dyskusji zachęcających do wspólnych badań i dzielenia się informacją w tym zakresie. Jeżeli są chemicy na forum, niech coś podpowiedzą, a my sami zaczniemy to badać. Osoby mające praski do węzy wiele mogą zrobić, nawet bez badania laboratoryjnego, ale potrwa to trochę dłużej. Działając określonym środkiem na wosk i obserwując co dzieje sie potem z tym w ulu. Dla jednej osoby to czesem praca na wiele lat przy obowiązkach w pasiece, ale przy wielu eksperymentujących szybciej się czegoś dowiemy. Współpracując nie tylko z profesorem Gagosiem. Myślę że do dyskusji włączą sie osoby myślące w sposób taki: autoklawy to może okazać się przeżytek- żadne bakterie i wirusy nie są w stanie przeżyć temperatury 100 stopni z dodatkiem perhydrolu. Warto by to zbadać.

Albo też : substancje toksyczne są najbardziej rozpuszczalne w tłuszczach(dodatki łoju do wosku), zdolności metylowania substancji CH3, powoduje że substancja rozpuszczalna w tłuszczach robi się rozpuszczalna w wodzie( cyt. dr Hubert Czerniak)

Proszę o pomysły i chętnych do eksprymentowania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PS. Kolegu Baru

Węza na której osadzasz pszczoły jest zatruta w mniejszym czy większym stopniu. Obieg wosku w każdej pasiece jest zamknięty, nie pomogą tu praski. Następuje coraz większa kumulacja toksyn w węzie, w każdej z naszych pasiek. To jest stopniowe, często niezauważalne. Pszczoły mogą wyglądać normalnie, a nawet intensywnie latać, a miodu w ulu nie będzie. Obserwowałem to w zeszłym roku na rzepaku, gdzie podtruto nam 20 rodzin. Opryskiwano zboże nieopodal. Słabe rodziny, które nie latały zbyt intensywnie miały miód, a silne- latające intensywniej nie miały miodu. Spróbuj coś robić jak cię boli brzuch. Do końca sezonu te pszczoły dały najmniej miodu. Sądzę, że miały na to wpływ toskyny, które pozostały w suszu. Ciekawostką jest to, że tego podtrucia nawet bym nie zauważył, gdyby nie informacja od starszego Pana, który stał obok ze swoimi pszczołami. Leżące przed ulami martwe pszczoły, uważałem za wypracowane na rzepaku- mieliśmy wtedy niezłe zbiory.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Droga kolezanko Jeżeli chcesz używać aluminium to zobacz film w sieci. Tytuł -Aluminium,tego nie polubisz.Ten film powinien każdy obejrzeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla rezygnacji z krążącego nad światem widma woskowego kołchozu jakimś rozwiązaniem jest plastikowa węza. Pszczelarz tylko musi ją pokryć cienką warstwą wosku (swojego i wysterylizowanego) metodą zanurzeniową z otrząsaniem.

Odpada drutowanie ramek i upraszcza się kleczba miodu poprzez wirowanie. Wosk łatwo odzyskać w gorącej wodzie. Wiem, że wielu zareaguje na to nerwowo, ale to naprawdę lepsze rozwiązanie niż upieranie się przy węzie z Ukrainy. Jeżeli do zabiegu "platerowania" plastiku użyjemy swojskiego wosku z odsklepin, to pszczoły dobudują resztę "wypocinami" bez pozostałości chemii. Gdyby nie konieczność zimowania rodzin na ramkach nadstawkowych, moglibyśmy uzyskać czysty wosk przed sierpniowym wędzeniem pszczół w ulach. Wosk z ramek gniazdowych oczywiście na świece, niech się parafianie trują sami. Przy racjonalnej gospodarce ramkami i woskiem z odsklepin i z dzikiej zabudowy, powinniśmy uzyskać bez problemu dodatni bilans czystego wosku do platerowania plastiku wiosną (jestem skazony myśleniem w kategorii ula wlkp). W czym więc problem? Węzę plastikową produkują głownie Chińczycy, jest droga i w rozmiarze nietypowym dla większości z nas. Nie wiadomo, czy plastik ma dopuszczenie do kontaktu z żywnością itd. Można ją kupić na Aliekspressie:

https://pl.aliexpress.com/wholesale?catId=0&initiative_id=AS_20180105115744&SearchText=plastic+comb+foundation

keyword - plastic comb foundation

Zastanawiałem się onegdaj, jak rozwiązać problem wosku w swej małej pasieczce i doszedłem do tego, że kupiłem kilka arkuszy plastikowej węzy od Chińczyka w formacie dadantowskim (po dość długiej mailowej negocjacji) i użyłem ich jako negatywu do produkcji praski silikonowej w formacie wielkopolskim. Na załączonym zdjęciu kawałka sfatygowanej "poekspozycyjnej" węzy własnej produkcji przypłaszczonej noszeniem w zeszycie. Tylko taką mam dziś na podorędziu, nie muszę mieć zapasów w związku z wybiciem się na woskową niepodległość.

 

10124928593222665557.jpg

 

 Widać, że węza taka różni się od walcowanej przemysłowo tym, że ma częściowo odbudowane ścianki boczne komórek. Nie mierzyłem, ale jak widać - z półtora milimetra. Pszczołom to się bardzo spodobało, jak również to, że węza z praski (odlewana) jest grubsza, więc mogą wyciągać dalej ścianki boczne z otrzymanego gratis wosku. Produkcja chałupnicza mojej węzy jest dość mozolna i nie nadaje się dla większych pszczelarzy, ale mi sprawia sporą frajdę. . Nie pytajcie się o rozmiar mojej komórki, bo nie mierzyłem i zrobiłem praskę z tego co było dostępne.

Węza odlewana ma nieco inne właściwości niż węza uzyskiwana obróbką plastyczną wosku poprzez walcowanie. Świadczyło by to o tym, że wosk ma strukturę krystaliczną (również przełom kęsów - gomółek wosku), a nie jest bezpostaciowy. Jak na tą krystaliczność "stopu" wpływają dodatki uszlachetniające w postaci parafiny (paliwo do oświetlania parafii), czy stearyny, łoju, czy cerezyny - nie wiem, to zadanie dla naukowców i dziwnym dla mnie jest, że to do dzisiaj jest taka naukowa api-terra incognita. To jest oprócz problemu bio- i chemicznego, również problem fizyki "wosku".

Jak podejść do rozwiązania problemu woskowego? - moja może naiwna, ale propozycja.

Ostatnio przyśniło mi się, że Rada Naukowa PZP dokooptowuje do swego składu technologa i materiałoznawcę, a zarząd ogłasza konkurs (wzorem naszych przodków) na rozwiązanie taniego sposobu produkcji standardowej węzy po pasiekach. Nagrodą główną konkursu mógłby być kolejny kredyt na hipotece Domu Pszczelarza - złego słowa bym nie powiedział. Oczywiście pozostanie problem wielkości ramki, którego nie udało się przeforsować Wiktorowi Widerze i innym. Inżynierowie zaproponowali by prawdopodobnie wielkoseryjną produkcję refundowanych prasek (apichudziacy) i walców (apikułacy). Nie znam się na technologii, ale wydaje mi się, że najpierw produkcja "kopyt" na drukarce 3D lub na obrabiarkach sterowanych numerycznie (zdaje się specjalność Waldemara Kudły - oprócz oczywiście spółdzielczości mieszkaniowej), a potem trzaskanie na tych kopytach robotami przemysłowymi form z wysokiej jakości plastiku (chodzi mi po głowie teflon, ale nie wiem, czy jest "wtryskiwalny". Teoretycznie możliwe byłoby natryskiwanie zimnych form gorącym aerozolem woskowym z kolejnym odpowietrzeniem i odbudową struktury krystalicznej wosku na linii do ciągłej produkcji węzy, lub inne podobne wodotryski technologiczne, ale to nie moja sprawa. Ten kierunek powinni chyba eksplorować pszczelarze zawodowi. Oczywiście możliwa i wskazana byłaby tu współpraca z Apislavią i Apimondią, bo problem jakości wosku jest problemem światowym, a sam wosk- bio i chemiomarkerem czystości środowiska. Poza tym im większa produkcja narzędzi do produkcji węzy, tym niższe ceny.

Na razie jestem zadowolony, że udało mi się wyrwać z woskowego kołchozu, nad którym "czarne chmury wiszą" i który jest umiejętnie izolowany przed dopłatami. Producenci i handlarze "certyfikowanym" woskowym badziewiem na mnie już nie zarabiają, ale ja odczuwam silny niedosyt organizacyjny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niezłe te plastiki,tylko cena zaporowa.Jednak praskę w planach mam.Przerobię część mojego wosku dla porównania z tym który powierzę do wyrobu węzy.Jak to mówią-ufaj,ale sprawdzaj.Oglądałem film,w którym pszczelarz przeglądał ule na plastikowej węzie.Ładna pasieka,ale odbudowa ramek na tej węzie marnie wyglądała.Mimo wszystko chętnie bym sam poeksperymentował.Może kiedyś zrobią nam refundację,na pewno byłoby duże zainteresowanie pszczelarzy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Zdjęcie przedstawione przez kolegę informuje nas iż jej twórca nie ma zielonego pojęcia o pszczołach. Tak w naturze nie wyglądają dna komórek pszczelich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie w ubiegłym roku pszczoły nie chciały odciągać węzy. Wolały dobudowywać kawałki do starej zabudowy. Trochę mnie to irytowało - taka łaciata ramka. No i z tego powodu wypoziomowałem ule i zacząłem wtykać pomiędzy ramki zabudowane, puste, zadrutowane ramki. Tak będę robił też w tym sezonie.

Kiedyś dziwiło mnie, że starsi pszczelarze dawali tylko wąski pasek węzy, aby pszczoły równo zaczęły budować, teraz sobie myślę, że być może na tym źle nie wychodzili.

 

Oczyszczanie wosku z chemicznych zanieczyszczeń nie jest ani łatwe, ani też nie wydaje mi się drogą prowadzącą zbyt daleko. Ale to moje zdanie. W pewnym okresie pszczoły produkują sporo wosku i trzeba to tylko dobrze logistycznie rozpracować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdjęcie przedstawione przez kolegę informuje nas iż jej twórca nie ma zielonego pojęcia o pszczołach. Tak w naturze nie wyglądają dna komórek pszczelich.

 

Ma kolega rację. Zupełnie nie znam się na pszczołach, ale za to nieźle na pszczelarzach i nigdy tego nie ukrywałem. Nie zależało mi na tym, by te denka wyglądały jak w naturze, bo w mych (ale i kolegi zapewne też) ulach nic nie wygląda tak jak w naturze. Mam prośbę o uwagi krytyczne do denka komórki w chińskiej plastikowej węzie. Nie mogę wykluczyć, że dałem sobie wcisnąć bubel, może uda się reklamacja i przy okazji Chińczyków czegoś nauczę. Dołączam nieco staranniej zrobione zdjęcie chińskiej plastikowej węzy będącej prawie negatywem mojej - silikonowej, a pozytywem woskowej. Komórki zmierzone suwmiarką - 5,3mm.

 

35164131370992526382.jpg

 

Nawet kolega nie zdaje sobie sprawy ile mnie trudu kosztowało wyplaszczanie dłutkiem plastikowych denek komórka po komórce przed zalaniem silikonem :) . Udało się to tylko częściowo, ale mam jakieś głupie pszczoły, które też nie wiedzą jak powinno wyglądać dno komórki i odbudowują tą felerną węzę entuzjastycznie. Poza tym proszę zwrócić uwagę, że okrawek sfatygowanej węzy opiera się na zdjęciu o opróżnioną podczas dłubania dłutkiem butelkę ze spirytusem 200ml, co uważam, że częściowo powinno mnie w oczach Kolegi usprawiedliwić. Bardzo proszę o zdjęcie ze swej pasieki, jak prawidłowo powinno wyglądać denko komórki i określenie prawidłowego koloru pojęcia pszczelarza. Prawdopodobnie przez kolegę będę musiał zrobić następną praskę.

p.s. - moje mamuśki nie mają niestety kuferków. Jak te kuferki wyglądają, może coś u siebie przeoczyłem? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewnie chodziło o takie coś  ;),prawidłowa budowa denka i układ Y  ;)  .

.w%C4%99za-225x300.jpg

Ale moje pszczoły np; nie czytają książek i budują też tak .

DSC_2385-640x480.jpg

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Baru, w 1984 roku na pokładzie Challengera  Dan Poskevich uzyskał od pszczół bardzo podobny do twojego plaster pszczeli w warunkach nieważkości :D .

86448324523934775185.jpg

 

Wygląda na to, że ty masz pszczoły nie z tej ziemi, a marbert - tradycyjnie czerstwo zakorzenione w grawitacji. Moje są po prostu głupie i dały się nabrać na chińskie denka. Szkoda, że na zdjęciach nie widać dokładniej denek komórek i układu Y - wybudowanych w nieważkości, bo to na orbicie dla pszczół najważniejszeâŚ

 

nasa-bees1.jpg

 

Podobno pszczoły dobrze zniosły wycieczkę, ale wypróżnily się dopiero po powrocie na Ziemię. Ciekawe, jak by sobie radziła w nieważkości warroza? Pewnie by się utopiła w wodach płodowych zasklepionej komórki z powodu utraty orientacji przestrzennej.

Dla ciekawych tutaj dokumentacja:

https://hal.archives-ouvertes.fr/hal-00890665/document

https://lsda.jsc.nasa.gov/books/publication/se82_17.pdf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taki ciekawy temat,a wylądował w kosmosie.A czy wiecie,źe Kopernik był masonem.Według dr.S.Krajskiego dla mnie wielkiego autorytetu-masoneria to pomocnicy szatana na ziemi.Jednym z dowodów na to ,źe nigdy nie byliśmy na księżycu są zdjęcia ziemi z księżyca. Ziemia jest dużo większa. Stojąc na księżycu bez źadnych przyrządów optycznych powinniśmy obserwować ogromną planetę Ziemię.Ten "pająk"-lądownik,który wylądował na księżycu,źe on się nie połamał.Widać,źe panom z pejsami z NASA zabrakło budżetu. Nic dziwnego, trwał przecież wyścig zbrojeń.Trzeba było coś na prędce sklecić.I tak na Marsa by juź chcieli lecieć.Nikt już nie chce na księżyc -chyba jest nudny i przegrany Jednak nie o tym chciałem pisać.Doszukałem się przypadkiem "nowej"neurotoksyny w węzie pszczelej.Dodaje się ją podczas produkcji na walcach aluminiowych.Walce smaruje się płynem do mycia naczyń.W efekcie powstaje ciemnoszary płyn,który wycieka z pomiędzy walców i węzy.Z pewnością osadza się to na węzie.Myślę,źe była to przyczyna mojego niezadowolenia z budowania moich ramek przez pszczoły w ubiegłym roku. W tym sezonie całą węzę umyję w roztworze askorbinianu-spodziewam się znaczącej poprawy.Usuwanie Al.z organizmu pszczół podałem w temacie "Kto nie chce truć pszczół ",poruszonym przez "Karpackiego".Mam też ciekawy wywiad,o powiązaniu zbóż(INWERT),glifosatu i aluminium :"Zakazany suplement, który usuwa aluminium z organizmu "I.Raganowicz.Może nasz kol.Robin poda pomocną dłoń i pomoże wstawić wywiad raczkującemu "Polankowiczowi".Wielu pszczelarzy moźe zyskać lepsze zdrowie dzięki takim wiadomościom.A zdrowy,pełen wigoru bartnik,to bardziej zadbane i zdrowsze pszczoły.Z pszczelarskim pozdrowieniem PSZCZÓŁKA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego Adamos.

Akurat w sprawie wszechogarniającego nas trującego aluminium nie mam aż tak radykalnego zdania, Może dlatego, że wywodzę się z lotnictwa, oskarżanego przez przewrażliwionych "ekologów" o trucie środowiska właśnie Al, dla jakiegoś abstrakcyjnego celu radarowego, metodą "chemtrails". Tak na marginesie - te smugi na niebie za niektórymi samolotami to nie pył aluminiowy. To samoloty dla palących :D .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To,czego nie widać ,to nie znaczy,źe tego nie ma.Jeszcze 20lat temu trudno było znaleźć osobę chorą na raka.Dzisiaj takie osoby są w każdej niemal rodzinie.Mój znajomy doktor mówił mi,źe jest tak wiele nowych chorób,iź trudno to wszystko ogarnąć.Mojemu znajomemu w tym roku na inwercie padło 100 rodzin pszczelich.Wstydzi się o tym głośno mówić Zaraz mogą znaleźć się osoby, które będą doszukiwać się tylko jego winy.I nie jest to odosobniony przypadek.Nie są tu winni producenci inwertu,tylko właściciele korporacji.Należało by w tym miejscu zobaczyć krótki wywiad z jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Właściciel całego glifosatu D.Rockefeller wyraźnie i bez ogródek mówi o zatruwaniu ludzi. Prowadzący wywiad jest tak skulony,bo zdaje sobie sprawę,źe jedno niewłaściwe słowo i moźe być po nim.Wniosek-korporacje rządzą światem. Rządy to łatwe do przekupienia marionetki.Tak więc my i nasze pszczoły będziemy truci na wszelkie sposoby .Jeźeli nie będziemy dociekać prawdy i próbować coś z tym zrobić,to nie będzie dobrze.Dwa lata temu, gdy mojemu koledze proponowano spalenie w ulu czwartej tabletki apiwarolu,mówiło się,źe to idiotyzm.Teraz norma,to spalenie jeszcze dwóch wiosną.To się nazywa metoda małych kroczków.Gdy przyniosłem na zebranie pszczelarskie klatkę P.Chmary i zaproponowałem możliwość użycia jednej,góra dwóch tabletek apiwarolu.Niestety nikogo ze 100-tu pszczelarzy to nie zainteresowało.Zdałem sobie sprawę,źe temat zdrowia pszczół jest dla nielicznych.Na "Polance"są bartnicy ,którzy jak nasza Pytla ,gdyby mogli to kaźdą pszczołę karmiliby łyżeczką.To im chciałbym podsunąć działające pomysły do przetestowania.U mnie na 100 rodzin jedna miała biegunkę.Zapobiegawczo poszła do kasacji. Ostatni taki przypadek miałem 10 lat temu.Tak więc twierdzę ,źe przy odtrutych pszczołach,choroby nie istnieją.Spodziewam się w tym roku,lepszych zbiorów miodu dzięki oczyszczaniu chemicznemu wosku.Moje pszczoły na starcie od jajeczka,będą się rodziły w zdrowych komórkach. O efektach postaram się was poinformowaćđPSZCZÓŁKA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...