Skocz do zawartości

Pszczółka Agata

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    340
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Pszczółka Agata

  • Urodziny 28.06.1980

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Mazowsze
  • Zainteresowania
    ogrodnictwo, jeździectwo, zielarstwo
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

396 wyświetleń profilu
  1. Ochrona zwierząt polega głównie na dbaniu o ich dobrostan. W ujęciu ustawowym, zwierzęta gospodarskie mają mieć zapewniony dostęp do odpowiedniej ilości paszy, wody i przestrzeni życiowej. Dla mnie osobiście, sporym zaskoczeniem była jasno określona prędkość wiatru, jaki może pojawić się w pomieszczeniach gospodarskich. Wynikło z tego mniej więcej, że u mnie w stajni hula przeciąg, a to jest absolutnie zakazane. W stajniach i oborach nie mogą również znajdować się gniazda ptasie, a szczególnie jaskółki uwielbiają się tam wprowadzać. Co ciekawe, jaskółki są pod ochroną i gniazd nie można usuwać. Taka ciekawostka. Wydaje mi się, że pszczelarze powinni trzymać się od tego jak najdalej. Na razie mamy kontrole zgnilca przeprowadzane bardzo nieudolnie, doprowadzające do rabunków i upadków rodzin. Obawiam się, że jeżeli zaczniemy wyznaczać wielkość pastwiska pszczelego, to okaże się, że pszczelarz będzie mógł zapewnić wyżywienie 5ciu rodzinom na posiadany hektar...
  2. Pan Jerzy jest pszczelarzem, który sam buduje swoje ule. Niewielkim szczęściem w całym nieszczęściu jest fakt, że niedawno pozyskał sporo drewna z legalnie wyciętego drzewa Dlatego już zakasuje rękawy i planuje budowę nowych uli. Tak jak napisano wcześniej, ule potrzebne są mu jedynie do zimowli. Dlatego lepsza była by pożyczka takiego ula, który komuś zalega na pasiece, niż kupowanie nowych, bo po prostu zostaną na wiosnę zwrócone. Ule to jedno, potrzebne są również matki. Ale tutaj sytuacja jest dynamiczna i wymaga konsultacji telefonicznej. Co do kontaktu, jeżeli ktoś ma chęć pomóc, namiar posiadam ja, Ela i z pewnością zarząd.
  3. I gwoli wyjaśnienia, to umieszczona tutaj została ta cała historia nie po to, żeby mędrkować ani szukać dziury w całym, tylko żeby człowiekowi poszkodowanemu pomóc. Jeżeli ktoś nie ma ochoty, to nie musi. Jeżeli ma ochotę na bezcenne rady, niech się zapozna szczegółowo z sytuacją. A są pszczelarze, którzy pomagają bezinteresownie, tylko niestety nie u nas. Nie bardzo wiem dlaczego, skoro jesteśmy wiodącą organizacją pszczelarską. Może ona jest już całkiem zwiędnięta?
  4. Ule są dwuścienne, pomiędzy nimi ocieplenie, które nasiąkło ropą. Opalenie nic nie da.
  5. Chciałam sprostować, że w tym przypadku główne podejrzenia nie są skierowane na pszczelarzy. Natomiast warto przypomnieć, że poszkodowany pszczelarz na gwałt potrzebuje uli dadanta do przezimowania ocalałych pszczół. Jeżeli macie puste ule nie potrzebne do wiosny i możliwość podwiezienia w okolice Łukowa, to warto dać znać. Myślę też, że nasze, ogromnie liczne stowarzyszenie, stać na wysupłanie paru odkładów...? W końcu mamy tu nie byle jakich pszczelarzy?
  6. Spotkanie online wydaje mi się niestety marną imitacją, niemniej jednak przychylę się do tego jednobrzmiącego głosowania. Głównie dlatego, że dzieci ruszają do szkół i nie wiadomo w ogóle co się w związku z tym wydarzy, ale można przypuszczać. Rozwiązanie online jest marne, ale na pewno bezpieczne i nie niesie ze sobą żadnego ryzyka. W ostatnim czasie miałam okazję korzystać z zajęć poprzez aplikację? zoom (nie jestem biegła w terminologii). Taka forma daje z pewnością możliwość zaczerpnięcia u źródła wiedzy i mądrości Co do innych aspektów spotkania, trzeba chyba będzie z nich zrezygnować
  7. Witam wszystkich zapracowanych pszczelarzy pod koniec sezonu covidowego. Musimy zastanowić się wspólnie, czy planujemy spotkanie jesienne Polanki. Ważne jest czy podejmujemy wyzwanie i na jakich warunkach. Czy jest wola w narodzie?
  8. Kolego Zummog, wydaje mi się, że właśnie o tej dokładnie sytuacji wspólnie tu dyskutujemy
  9. Zdziwienie i oburzenie nie wynika z mojej naiwności, a jedynie z tego, że takie zachowania stoją w jawnej sprzeczności z etosem pszczelarza. No i może jeszcze z tego, że nasze stowarzyszenie miało skupiać ludzi wyznających te naiwne idee, a nie koniecznie kierujących się wyłącznie drapieżnym kapitalizmem. Dziś poznałam kolejnego mojego sąsiada pszczelarza. Ma niewielką pasiekę chyba z 500 m od mojej. Więź sympatii została zadzierzgnięta. Można? - Można!
  10. Można tu mówić o różnych aspektach. Dla mnie, jeśli mówimy odnośnie tego artykułu, problemy są zasadniczo dwa. Pszczoły w mieście - zalety i wady. To sprawa nr 1. Korzystając z doświadczenia naszych bliskich sąsiadów zza zachodniej granicy, moglibyśmy skorzystać i zacząć mówić o pszczelarstwie miejskim, nie tylko jako o szansie, ale również o zagrożeniu. Berlin nie bez powodu zmaga się ze zgnilcem, o czym od dawna donosi nam dr Polaczek. Propagowanie pszczół na każdym dachu, jako świetnego rozwiązania dla hobbystów może mieć opłakane skutki. Sprawa druga, to moim zdaniem przereklamowana jakość miodu miejskiego. No jakim cudem, pytam się ? Ze smogiem walczymy od jesieni do wiosny. Do ekopojazdów naprawdę daleko. A poważne badania, to nie jakiś pojedynczy test na zamówienie. Równie dobry jak miody ekologiczne? Ile tych ekologicznych pasiek w ogóle istnieje, skoro tak trudno zdobyć status? Nie mówiąc już o tym, że pszczoły na dachach zmagają się nie tylko z upałami, ale także z silnymi wiatrami i powrót z nektarem na któreś tam piętro nie może być porównywalny do pracy w leśnej barci.
  11. Wstępując w szeregi pszczelarzy zostałam rzetelnie przeegzaminowana nie tylko pod względem technicznym, ale także intelektualnym i moralnym. Dowiedziałam się także, że pszczelarstwo bazuje na uczciwości i jasnych zasadach, które czerpią jeszcze z historii własnego sądownictwa. Słowo pszczelarza cenniejsze od złota... Jakież było moje zdziwienie, kiedy zaczęłam pszczelarzyć na dobre. Dodawanie cukru, leczenie dziwnymi substancjami niewiadomego pochodzenia, mieszanie miodów i produktów miodopodobnych, sztuczna pierzga, ziołomiody... temat nie ma końca. Ale to dopiero początek. Kiedy rozpoczęłam wędrówki z ulami, sytuacja rozwijała się jeszcze bardziej dynamicznie. Dowiedziałam się, że można kraść ule, ale również: zaklejać wyloty pianką (Borowa Góra pod Legionowem), sprawić żeby pszczelarz intruz odebrał czarny miód (ostrzegł mnie miły pan pszczelarz), zatruć moje pszczoły syropem z dodatkami (drugi miły pan pszczelarz) itd. Co ciekawe, przeprowadzane rozmowy miały zawsze charakter towarzyskiej pogawędki. Śmiech mnie ogarnia, niestety przez łzy, ponieważ w każdej sytuacji wycofałam się dyplomatycznie z zagrożonego terytorium, jako że jestem z natury nastawiona pokojowo. Tylko po co te groźby karalne? Co się dzieje z ludźmi, że normalna rozmowa nie wchodzi w rachubę? Ale do rzeczy. Następną sytuacją kuriozalną i niejako wisienką na torcie, jest artykuł w gazetce ogrodniczej, który miałam nieprzyjemność przeczytać. W takim samym tonie ukazał się również program telewizyjny, który obejrzeli znajomi pszczelarze. Głównymi bohaterami są członkowie naszego stowarzyszenia państwo Przybył prowadzący pasiekę (jak podkreślają hobbystyczną ) 40 pniową na dachach w Katowicach. Mimo, że prowadzona przez nich działalność ma charakter praktycznie charytatywny i propagujący życie w zgodzie z najnowszymi ekotrendami, niestety mamy tu do czynienia z wieloma, przynajmniej, półprawdami i wprowadzaniem w błąd konsumenta. Wydźwięk jest bardzo jasny - nasz miód jest lepszy niż pozostałe. "Przeprowadzone dla nas badania wykazały, iż nasze miody nie tylko nie ustępują najlepszym produktom z terenów ekologicznych, a nawet przewyższają niejeden miód uchodzący za najzdrowszy." EKOOGRÓD nr 1 marzec - maj 2020 Państwo Przybysz ogłosili, że miody miejskie są zdrowsze i czystsze niż inne. Nie wiemy na jakiej podstawie można wygłaszać tak globalne oświadczenia. To, że jak podają, we współpracy z Politechniką Śląską, przeprowadzili porównanie miodu ze swojej jednej pasieki z miodami z terenów podmiejskich, nie oznacza chyba że mają najlepszy miód na świecie? Śmiem wątpić. To że próbka zawiera mniej ołowiu, nie jest chyba jedynym wyznacznikiem jakości. Istnieje wiele metali ciężkich oraz mnóstwo substancji zanieczyszczających ten produkt spożywczy. Najbardziej przykre jest to, że pszczelarska moralność znów gdzieś utknęła. Uprawianie pięknego zawodu obróciło się w kampanię przeciw. Przeciw innym pszczelarzom.
  12. Moje już dawno na wierzbie, ale to rzut beretem od domu. Po świętach zabieram się za temat rzepaku.
  13. Myślę, że mając powyżej 15 - 20 rodzin zazimowanych na jednym pasieczysku, to każdy transport odbywa się w celu podtrzymania ciągłości bazy pożytkowej. Ja mam jedno pasieczysko i muszę porozwozić rodziny.
  14. Jest akcent opymistyczny. Otóż poszkodowany pszczelarz zaapelował o wsparcie i zebrał przez darowizny znacznie wiecej niż oczekiwał
  15. Ciekawa rzecz. Bo o ile pamiętam, a jeszcze ze mną całkiem nie najgorzej, to na konferencji Weterynaria dla pszczelarstwa itd. W Kielcach A. D. 2019, był taki pan, który opowiadał o glifosacie, był naukowcem i tłumaczył, że on jednak szkodzi. Pewnie i jemu zaszkodził, że tak z tym wyskoczył, nieprzymierzając, jak Filip z konopii...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...