Skocz do zawartości

Pszczółka Agata

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    333
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Pszczółka Agata

  • Urodziny 28.06.1980

Informacje o profilu

  • Lokalizacja
    Mazowsze
  • Zainteresowania
    ogrodnictwo, jeździectwo, zielarstwo
  • Przynależność
    TAK
  • Zgoda
    Tak

Ostatnie wizyty

240 wyświetleń profilu
  1. Kolego Zummog, wydaje mi się, że właśnie o tej dokładnie sytuacji wspólnie tu dyskutujemy
  2. Zdziwienie i oburzenie nie wynika z mojej naiwności, a jedynie z tego, że takie zachowania stoją w jawnej sprzeczności z etosem pszczelarza. No i może jeszcze z tego, że nasze stowarzyszenie miało skupiać ludzi wyznających te naiwne idee, a nie koniecznie kierujących się wyłącznie drapieżnym kapitalizmem. Dziś poznałam kolejnego mojego sąsiada pszczelarza. Ma niewielką pasiekę chyba z 500 m od mojej. Więź sympatii została zadzierzgnięta. Można? - Można!
  3. Można tu mówić o różnych aspektach. Dla mnie, jeśli mówimy odnośnie tego artykułu, problemy są zasadniczo dwa. Pszczoły w mieście - zalety i wady. To sprawa nr 1. Korzystając z doświadczenia naszych bliskich sąsiadów zza zachodniej granicy, moglibyśmy skorzystać i zacząć mówić o pszczelarstwie miejskim, nie tylko jako o szansie, ale również o zagrożeniu. Berlin nie bez powodu zmaga się ze zgnilcem, o czym od dawna donosi nam dr Polaczek. Propagowanie pszczół na każdym dachu, jako świetnego rozwiązania dla hobbystów może mieć opłakane skutki. Sprawa druga, to moim zdaniem przereklamowana jakość miodu miejskiego. No jakim cudem, pytam się ? Ze smogiem walczymy od jesieni do wiosny. Do ekopojazdów naprawdę daleko. A poważne badania, to nie jakiś pojedynczy test na zamówienie. Równie dobry jak miody ekologiczne? Ile tych ekologicznych pasiek w ogóle istnieje, skoro tak trudno zdobyć status? Nie mówiąc już o tym, że pszczoły na dachach zmagają się nie tylko z upałami, ale także z silnymi wiatrami i powrót z nektarem na któreś tam piętro nie może być porównywalny do pracy w leśnej barci.
  4. Wstępując w szeregi pszczelarzy zostałam rzetelnie przeegzaminowana nie tylko pod względem technicznym, ale także intelektualnym i moralnym. Dowiedziałam się także, że pszczelarstwo bazuje na uczciwości i jasnych zasadach, które czerpią jeszcze z historii własnego sądownictwa. Słowo pszczelarza cenniejsze od złota... Jakież było moje zdziwienie, kiedy zaczęłam pszczelarzyć na dobre. Dodawanie cukru, leczenie dziwnymi substancjami niewiadomego pochodzenia, mieszanie miodów i produktów miodopodobnych, sztuczna pierzga, ziołomiody... temat nie ma końca. Ale to dopiero początek. Kiedy rozpoczęłam wędrówki z ulami, sytuacja rozwijała się jeszcze bardziej dynamicznie. Dowiedziałam się, że można kraść ule, ale również: zaklejać wyloty pianką (Borowa Góra pod Legionowem), sprawić żeby pszczelarz intruz odebrał czarny miód (ostrzegł mnie miły pan pszczelarz), zatruć moje pszczoły syropem z dodatkami (drugi miły pan pszczelarz) itd. Co ciekawe, przeprowadzane rozmowy miały zawsze charakter towarzyskiej pogawędki. Śmiech mnie ogarnia, niestety przez łzy, ponieważ w każdej sytuacji wycofałam się dyplomatycznie z zagrożonego terytorium, jako że jestem z natury nastawiona pokojowo. Tylko po co te groźby karalne? Co się dzieje z ludźmi, że normalna rozmowa nie wchodzi w rachubę? Ale do rzeczy. Następną sytuacją kuriozalną i niejako wisienką na torcie, jest artykuł w gazetce ogrodniczej, który miałam nieprzyjemność przeczytać. W takim samym tonie ukazał się również program telewizyjny, który obejrzeli znajomi pszczelarze. Głównymi bohaterami są członkowie naszego stowarzyszenia państwo Przybył prowadzący pasiekę (jak podkreślają hobbystyczną ) 40 pniową na dachach w Katowicach. Mimo, że prowadzona przez nich działalność ma charakter praktycznie charytatywny i propagujący życie w zgodzie z najnowszymi ekotrendami, niestety mamy tu do czynienia z wieloma, przynajmniej, półprawdami i wprowadzaniem w błąd konsumenta. Wydźwięk jest bardzo jasny - nasz miód jest lepszy niż pozostałe. "Przeprowadzone dla nas badania wykazały, iż nasze miody nie tylko nie ustępują najlepszym produktom z terenów ekologicznych, a nawet przewyższają niejeden miód uchodzący za najzdrowszy." EKOOGRÓD nr 1 marzec - maj 2020 Państwo Przybysz ogłosili, że miody miejskie są zdrowsze i czystsze niż inne. Nie wiemy na jakiej podstawie można wygłaszać tak globalne oświadczenia. To, że jak podają, we współpracy z Politechniką Śląską, przeprowadzili porównanie miodu ze swojej jednej pasieki z miodami z terenów podmiejskich, nie oznacza chyba że mają najlepszy miód na świecie? Śmiem wątpić. To że próbka zawiera mniej ołowiu, nie jest chyba jedynym wyznacznikiem jakości. Istnieje wiele metali ciężkich oraz mnóstwo substancji zanieczyszczających ten produkt spożywczy. Najbardziej przykre jest to, że pszczelarska moralność znów gdzieś utknęła. Uprawianie pięknego zawodu obróciło się w kampanię przeciw. Przeciw innym pszczelarzom.
  5. Moje już dawno na wierzbie, ale to rzut beretem od domu. Po świętach zabieram się za temat rzepaku.
  6. Myślę, że mając powyżej 15 - 20 rodzin zazimowanych na jednym pasieczysku, to każdy transport odbywa się w celu podtrzymania ciągłości bazy pożytkowej. Ja mam jedno pasieczysko i muszę porozwozić rodziny.
  7. Jest akcent opymistyczny. Otóż poszkodowany pszczelarz zaapelował o wsparcie i zebrał przez darowizny znacznie wiecej niż oczekiwał
  8. Ciekawa rzecz. Bo o ile pamiętam, a jeszcze ze mną całkiem nie najgorzej, to na konferencji Weterynaria dla pszczelarstwa itd. W Kielcach A. D. 2019, był taki pan, który opowiadał o glifosacie, był naukowcem i tłumaczył, że on jednak szkodzi. Pewnie i jemu zaszkodził, że tak z tym wyskoczył, nieprzymierzając, jak Filip z konopii...
  9. Nie wiem, to raczej nie będzie wątek optymistyczny... https://kontakt24.tvn24.pl/ktos-przyszedl-w-nocy-i-zniszczyl-pasieke-nie-sadze-zeby-bylo-co-zbierac,317084.html
  10. Aktualnie nie wystawiłam jeszcze docelowej beczki z wodą, tylko grzeję z buta do koleżanek z konewką gorącej wody. Koleżanki są niezmiernie punktualne. Wylatują między 12 a 13. Wlewam do poidełek ciepłą wodę i do następnego dnia starcza. W deszczu też latają na poidła. Zdumiewa mnie to, ale może przyzwyczajenie jest też drugą naturą pszczół.
  11. Ja mam dadanty, jak Bozia przykazała, korpus gniazdowy i nadstawki. Do gniazda zaglądam w sezonie jak najmniej. Duża ramka dla plennych pszczół daje większe szanse na zmagazynowanie bezpiecznego zapasu na wypadek załamania pogody. Nadstawki są nieduże. Jako kobiecie, poradzono mi lekką konstrukcję i dlatego mam ule poliuretanowe. Rada była dobra, przecież taka pełna nadstawka, może ważyć i tak ponad 25kg, a nie noszę po jednej ramce. Rodziny wywożę, co prawda stawiam na platformie wiosną, a zdejmuję jesienią, ale i tak warto oszczędzać plecy. Dla mnie, osoby z 4-letnim doświadczeniem, mankamentem był sposób wymiany ramek w gnieździe. Jest on prosty w ulach wielkopolskich, w dadancie trzeba pomyśleć. Ule mam 10-ramkowe, trochę są przyciasne, trudno zajrzeć do gniazda, gdy już jest 10 ramek. Można zrezygnować z ostatniej i wstawić cienki zatwór, wtedy jest łatwiej. Dennica wysoka z czterema pajączkami.
  12. Pszczółka Agata

    DYFUZOR - stosowanie

    Nawet sam tymol przedostaje się do wosku i zmienia jego własciwości chemiczne.
  13. Pszczółka Agata

    Zagajnik

    Co się stało z Zagajnikiem? Mniej więcej do momentu ostatniej modrenizacji forum można było czytać. Przyznam, czytywałam w wolnych chwilach i dla wiedzy i dla rozrywki także. Ale wziął i zniknął? Gdzie się podział?
  14. Wszystko jest jasne dla tych, co umieją to zrobić. W tym pomyśle chodzi również o to, że nasze stowarzyszenie ma swoją piękną etykietę, którą można dostosować do nowych przepisów. Nie każdy umie zrobić taki projekt, a ten będzie za darmo. Kody kreskowe potrzebne są do sprzedaży w większości sklepów.
  15. Chciałabym tu przedstawić moją wstępną koncepcję, o czym nadmieniłam słowo po niedzielnym wykładzie. Na podstawie wzoru etykiety ze strony IJHARS oraz etykiety Polankowej chcę stworzyć etykietę spełniającą nowe wymagania proceduralne. Wygląd będziemy sobie jeszcze po drodze uzgadniać i modyfikować, ale na koniec mamy otrzymać etykietę do własnej edycji. Chodzi o to, by każdy mógł dodać własne dane, logo czy kody kreskowe, a następnie wydrukować całość we własnym zakresie. Efekt finalny skonsultujemy z "naszym" doradcą do spraw zgodności z wymogami IJHARS, panią Marzeną Furmanek. W przyszłym tygodniu otrzymam resztę materiałów i rozpoczniemy pracę. Będę informować w miarę postępów prac.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...