Skocz do zawartości
Piotr_S

Znów nasz kolega przeniósł się do niebieskiej pasieki

Rekomendowane odpowiedzi

Spośród tych, którzy przyjeżdżają na nasze spotkania, nie ma chyba nikogo, kto nie pamięta i dobrze nie wspomina Zbyszka Miotły. Ostatnio nie mógł już przyjeżdżać... i już nie przyjedzie.

 

Pamiętam go jako zawsze aktywnego uczestnika. Kiedy miał inne zdanie, zawsze o tym mówił. Zawsze taktownie i kulturalnie. Pamiętam jego uśmiech, prawie nigdy nie znikał. Kiedy był z nami ostatnio, zrobił w kuluarach prelekcję o swoich doświadczeniach z miniplusami. Żałowałem, że nie było mnie tam wtedy i namawialiśmy go, by zrobił taką samą prelekcję dla wszystkich. Już nie zrobił, już nie mógł przyjechać.

 

Nie znam czasu i miejsca pogrzebu. Kilka najbliższych dni sam będę nieobecny, więc niniejszym proszę tutaj kolegów z zarządu lub kogokolwiek w ogóle o poinformowanie wszystkich, kiedy będzie można go pożegnać. Ja czynię to już teraz. Mam nadzieję, że w ostatniej chwili uda mi się pojechać. Jeśli jednak nie, żegnaj Zbyszku. W jakimś sensie zawsze już będziesz z nami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W Lipsku pamietaja 

Twoj wyklad jako pszczelarz, sadownik, czlowiek o duzej wiedzy. sympatyczny i kazdemu sluzacy radom.

Dziekujemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będzie nam brakowało tych ciekawych dyskusji z kolegą Zbyszkiem, zawsze przebijała z nich troska o dobro pszczół i ciągłe poszukiwanie najlepszych rozwiązań , które by do tego prowadziły. Wielka kultura osobista i chęć służenia dobrą radą , nigdy go nie opuszczały.

Cześć jego pamięci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę jakby z terenu z opowiadań słyszałem o Nim,ale  też dobre rzeczy .

Odpoczywaj w spokoju .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam nadzieję, że będzie czytelne, jeśli nie, szukajcie na Facebookowej grupie. Ja teraz lepiej nie mogę.

post-3-0-42252500-1571935487_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poniżej pożegnanie Zbyszka od POLANKI odczytane w dniu jego pogrzebu:

 

Śmierć zawsze zmusza nas do refleksji i wspomnień. W myślach przewijają się szczególnie intensywnie obrazy i rozmowy. Czujemy się osamotnieni i szczególnie często przywołujemy bliskiego zmarłego. Nie inaczej było i jest w przypadku odejścia Zbyszka. Dlaczego? Bo dla nas, społeczności pszczelarzy, członków Stowarzyszenia Pszczelarzy Polskich POLANKA , Zbyszek był bliską, drogą i wyjątkową osobą, z którego odejściem ciężko się pogodzić. Po jego odejściu rozdzwoniły się telefony, odezwały się fora pszczelarskie. Każdemu zebrało się na wspomnienia. Każdy go pamięta, może inaczej ale zawsze pozytywnie. Zawsze na plus.

 

Bo jaki był Zbyszek?

 

Zawsze pomocny i życzliwy, potrafił wyciągnąć rękę do każdego, kto znalazł się w trudnej sytuacji życiowej. Czy to pomoc w dostaniu się do lekarza w Warszawie czy podarowanie drzewek ubogim pszczelarzom czy nawet mini plusów. Chętnie również dzielił się swoją wiedzą pszczelarską i sadowniczą z każdym. Z każdym, który chciał słuchać. Uczył szczepić drzewka...niektórzy Polankowicze do tej pory wspominają marcowe szczepienie jabłonek w Puławach póżnym wieczorem w hotelu! Wszystkie zrazy się przyjęły a drzewka już owocują. A praktyczne szkolenie z mini plusów? Nikt lepszego nie zrobił! Zbyszek był osobą bardzo inteligentną i cenił sobie tę cechę u innych. Do tej pory wspominam rozmowę o sylogiźmie kategorycznym:) Logika to postawa, prawda Zbyszku?!

 

Dobro pszczół, szczególnie w ostatnim czasie, kiedy nie mają się one najlepiej było dla Zbyszka bardzo ważne. Zaczytywał się w prasie, rozmawiał z naukowcami, sprowadzał i testował różne leki. Jednocześnie dzielił się tą wiedzą.

 

Był skrupulatny i dokładny. Zawsze rzetelnie potrafił podsumować każdy sezon uwzględniając liczbę wybranego miodu z poszczególnych pożytków, uśredniając to do całego sezonu i porównując z innymi latami.

 

Dla Zbyszka nie było rzeczy niemożliwych. Czy to w pasiece czy życiu codziennym. Potrafił załatwić każdą sprawę, nawet z pozoru benadziejną, nawet gdzieś daleko na Ukrainie sobie tylko znanymi ścieżkami.

Dbał o pamięć swoich przodków, odwiedzał miejsca rodzinne na wschodzie. Dbał o dobre imię swoje i rodziny. Było to dla niego droższe od pieniędzy. Kochał swoją rodzinę i niejednokrotnie mieliśmy wrażenie, że zabierał ich ze sobą na zjazdy Polanki. Zawsze wspominał o ukochanej córce i wnuczce, o synach, którzy byli jego dumą, mimo że czasem jak mówił - nie zgadzał się z ich decyzjami w sadzie to ku jego zaskoczeniu ale i radości - okazywały się one nader trafne! I to go bardzo cieszyło. Bardzo lubił swojego zięcia. Żonę Marysię mieliśmy przyjemność poznać nawet osobiście. Bardzo ważna dla Zbyszka była mama, która również była stale obecna w jego opowieściach. A opowieści arcyciekawych snuł wiele, od tych bliskich lokalnych, po te zagraniczne bliższe i dalsze. W towarzystwie Zbyszka człowiek nigdy się nudził. Zawsze też dobrze się czuł.

 

Wiedzieliśmy, że chorował. Nigdy tego nie ukrywał. Kibicowaliśmy mu, każdy jak potrafił. Gdy 4 września zadzwonił aby się pożegnać nie mogłem wydusić z siebie słowa. Zamarłem. Potrzebowałem chwili aby oprzytomnieć i oddzwonić. Powiedziałem podówczas Zbyszkowi, że będę opowiadał o nim moim dzieciom jak dorosną. Teraz dodam jeszcze jedno - moje drzewa, od Zbyszka otrzymane, będę zawsze o nim szumiały i przypominały mi go uśmiechniętego, bo chyba takim chciałby byśmy go pamiętali.

 

Jako, że Zbyszek kochał przyrodę i bardzo się z nią identyfikował, na koniec odczytam elegię żałobną napisaną przez amerykańską poetkę Mary Frye, która właśnie do przyrody nawiązuje a nam pozostającym tutaj na ziemi stara się dać próbę ukojenia:

 

 

Nie szlochaj, stojąc nad moją mogiłą wytrwale,

Bo tam mnie nie ma, ja nie śpię wcale.

Jestem wiatrem który wieje,

w szczerym polu poprzez knieje.

Jestem słońca odblaskiem na zbożu,

Małym deszczykiem w jesiennym przestworzu.

Gdy się przebudzasz ze snu o świcie

Ja cię pobudzam i wskrzeszam życie

Poprzez okrężne ptaszków latanie

I gwiazd o zmroku migotanie.

Nie płacz, stojąc nad moją mogiłą wytrwale,

Bo tam mnie nie ma, nie zmarłem wcale.

 

Zbyszku, dziękujemy Bogu, że dane nam było Cię poznać i spotkać. Nie mówimy:" Żegnaj" a do zobaczenia Przyjacielu w dniu Przyjścia Pańskiego!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś kolejny pszczelarz odszedł na łono wiecznych pożytków.

Kolega mojego Taty,  i mój po jego śmierci .

Właściciel pasieki 20-30 rodzin .

Cechą charakterystyczną (zresztą w moim terenie nie odosobnioną ) było że dbał o własne pszczoły ale nigdy nie "prosił" o wsparcie żadnego związku . Zawsze płacił pełną kasę za leki i matki .

Mimo dużej różnicy wieku,mieliśmy dobry kontakt .Wiadomo pszczoły .

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Przykre.

Edytowane przez ppepe
Regulamin pkt. 9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Smutna wiadomość... :(

Edytowane przez ppepe
Regulamin pkt. 9

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś odszedł też od nas założyciel i właściciel forum Ambrozja - Bogdan Kowaliczek .

Panie daj Jemu wieczny odpoczynek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...