Skocz do zawartości

robinhuud

Moderator
  • Liczba zawartości

    4 593
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi dodane przez robinhuud


  1. Ostatnie 10 dni na wadze. Przedmiescie Poznania, brak w pobliżu rzepaku. 14 kwietnia skończyło się ciepełko. Wcześniej pszczoły przynosiły 1-2 kg nakropu dziennie. 14-go się ochłodziło. Loty zmalały, lub ustały. Waga uli systematycznie spada. Jeszcze nie zmalała do wartości sprzed 10 kwietnia, ale... Pszczoły mają jeszcze co jeść i pić. Jak zabraknie pyłku - przykanibalą sobie własnym czerwiem.  Teraz mają przy dużej ilości czerwiu problem z utrzymaniem temperatury. Jeszcze parę dni i będą potrzebować ciasta. Na razie unikam otwierania uli jak ognia ze względu właśnie na ciepełko.

    1111111111111111111.png


  2. 1 godzinę temu, dzienmiodu napisał:

    Jeśli jesteś zainteresowany tym tematem, możesz poszukać badań naukowych dotyczących komunikacji w ulach pszczelich, aby dowiedzieć się więcej na ten temat.

    W wolnych chwilach szukam, ale jakoś mam pecha. Pszczoły wg moich książek nie mają uszu, ani wyspecjalizowanego organu - receptora dźwięków. Niektórzy sugerują odbiór wibracji poprzez plaster pszczelimi łapkami. Po co matki wydają dźwięki, jak inne pszczoły ich nie słyszą? Jak to wreszcie robią zamknięte w mateczniku? Czy sygnalizują coś w paśmie akustycznym niesłyszanym przez człowieka jak przykładowo wieloryby? Może jakoś w ten sposób sygnalizują rójkę lub choroby? Gdyby ktoś gdzieś coś - z góry dzięki.


  3. To bardzo ciekawe, że wierchuszka europejskiej apinauki drepce po piętach Polankowiczowi Czesławowi Jungowi. Dalej udawajcie, że go nie ma. Robi się coraz zabawniej. Niedługo okaże się wzorem Dzierżona, że Cz. Jung to Niemiec. Warto przyjrzeć się datom: 2006 i 2033
    https://spp-polanka.org/artykuly/gospodarka-pasieczna/metoda-gospodarki-pasiecznej-bez-uzycia-chemicznych-srodkow-do-walki-z-warroza/

     

     


  4. Praktycznie gotowe do użycia walce, sprawdzone w boju - brakuje tylko korbki (trzeba dospawać ramię do widocznej gotowej tulejki). Komórka 5,3 szerokość 12,5 cm (węza 1/2 wlkp). Koronka wydruk z PU (filament z dużą zawartością poliuretanu - słabo klei się do wosku). Walcowanie w kąpieli wody z mydłem - pionowy odbiór węzy. Poziomo ułożone walce same się pokrywają mydlinami bez pędzlowania. Łożyska kulkowe, przekładnia stalowa. Dla pracujących na ramce 1/2 wlkp lub niższej. Wnętrze walców zalane twardym odgazowanym poliuretanem. Cena 500 zł.

    IMG_20240412_230219826_HDR.jpg


  5. PZP szykuje się do zjazdu planowanego na 20 kwietnia. Zaskakuje zupełny brak dyskusji zjazdowej w pszczelarskich mediach. W Polance jak i w całym pszczelarstwie też mamy bryndzę, ale u kolegów z PZP dzieję się naprawdę dziwne rzeczy. Po kraju rozprowadzane są wiadomości że zła komisja rewizyjna skrzywdziła dobrego prezydenta i że trzeba pozbyć się przeszkadzającej w sprawowaniu władzy komisji rewizyjnej. Tak pozbyto się wcześniej organów kontrolnych: Rady PZP, sądu honorowego i miał nastąpić święty spokój i porządek. Wychodzi na to, że nieodpowiedzialni delegaci na zjazd wybrali spośród siebie nieodpowiedzialną i niekompetentną komisję rewizyjną i ta rozrabia. Zamiast dyskretnie pozamiatać pod dywan zjazdowy - zgłasza sprawy do prokuratury. Drobne sprawy, że tam brakuje w kasie coś około 50 tysiaków. Kto by się takimi pierdołami zajmował. Oj tam oj tam, mamy w Polsce nie takie wałki! W kraju wrze, wojna u bram, pszczelarze są na rozdrożu strajkowym, brak prawa pszczelarskiego i reguł gry, władzę pełnią drugie garnitury, a w organizacji igrzyska. Czy można uważać PZP za organizację wiodącą? Poza jej składem jest całe południe kraju, ostatnio nawet się doczytałem o dyskretnym ustaniu członkstwa RZP Jarosław. W tym zamieszaniu inicjatywę przejmuje Polska Izba Miodu oraz Ukrainiec Mr PolBee Jewhen Kyryłko.

     


    Sprawa zakończy się prawdopodobnie tradycyjnie: wyłoni się znienacka przywieziony/a w teczce kandydat/ka na prezydenta i wygra niespodziewanie wybory uzupełniające. Politycy z władzy ustawodawczej i wykonawczej nie mogą nas pszczelarzy traktować poważnie w dialogu społecznym. Nikt nie kupuje Pszczelarza Polskiego - trupiego organu prasowego o znikomym nakładzie. Bo nie ma w nim niczego ciekawego, a sama gazeta poprzez brak wersji cyfrowej sugeruje swym istnieniem wycinanie na papier drzew miododajnych. Pszczelarze ruszyli do pasiek, albo je sprzedają. Według takiego planu rozgrywka prezydencka ma nastąpić w ostatniej chwili, bez udziału pszczelarzy, dyskusji na zabraniach. Zadecydować ma koteria i intrygi na zapleczu. Ciężki kryzys autorytetów?
    Lista winowajców z komisji rewizyjnej PZP których wg uchwały RZP Elbląg nalezy wywalić z trzaskiem z organizacji:
    Przewodniczący:  Bronisław Tuma (RZP Koszalin)
    Wiceprzewodniczący: Sergiusz Saradow (ZPZL Legnica)
    Sekretarz: Elżbieta Flis (WZP Rzeszów)
    Członkowie: Krzysztof Górny (RZPWP Chodzież)
    Piotr Budziszewski (ZPPM Ciechanów)
    Ciekawe czy członkowie KR będący przecież delegatami będą wywalani na zjeździe, czy w swoich organizacjach macierzystych, które ich wybrały i które reprezentują? Ciekawe czy prezes Badeński rozumie pod czym odbija pieczątkę i składa podpis.

    zjazd1.png

    zjazd2.png

    zjazd3.png


  6. Nie odpowiem Ci wprost, bo nie jestem weterynarzem, ale...
    Nozevit i nozevit+ to nie leki, a suplementy diety. Produkcji chorwackiej, importer - Sądecki Bartnik. Informacje ubogie, sposób dawkowania dość dokładnie pokazany w filmie, podobno opisany na opakowaniu. Strona internetowa producenta w kilku językach, niestety nie po polsku. Skład preparatu za Sądeckim Bartnikiem: kora roślin, olejek miętowy, woda oczyszczona, białko surowe 0,84%, włókno surowe <0,1%, popiół surowy 0,13%, tłuszcz surowy <0,1%, wapń 111mg/kg, sód 112 mg/kg, magnez 64,4mg/kg, kwas cytrynowy.


    http://www.apivita.hr/

    https://sklep.bartnik.pl/pl/produkt/1040-nozevit-50-ml.html
    Z opisów wynika, że nozevit nie był w Polsce badany i wyniki z chorwacji nie muszą być przenośne na nasz teren. Stosujesz bez gwarancji na własną odpowiedzialność. Zdaje się że widziałem w handlu ciasto z nozevitem Łysonia.


  7. Nie wiem jak zmierzyć wytrzymałość walców. Tutaj z grubsza je zsunąłem i przewalcowałem na sucho bez mydlin i podgrzewania kawałek wosku w folii. Szybko, czysto i folia ma dopuszczenie do kontaktu z żywnością. Może walce powinny być nieco bardziej zwarte, nie chciałem ich na szybciora uszkodzić mechanicznie o siebie. Druk 3D szybko się rozwija. Tak pod względem materiałów jak i technologii. Zaletą jest niewątpliwie to, że wydruku można dokonać w dowolnej drukarni i w dowolnym, nawet dziś nieistniejącym materiale. W Łodzi drukują elementy jak z nierdzewki spekając laserem proszki. 95% wytrzymałości stali. Jednak drogo i na dziś tylko małe elementy do 10 cm wysokości. Ale kto wie co będzie jutro. Ołowiany Lankoff przy nie chwalęcy się moich odlewanych walcach mosiężnych czy aluminiowych to muzeum.

    IMG_20240409_213208887.jpg


  8. Istnieje możliwość wydruku koronki takich walców. Plik mogę wygenerować, ale potrzebna będzie drukarka do wysokich wydruków z nieruchomym stołem w osiach x-y. Na swojej z ruchomym w osi y stołem mogę drukować do długości 30 cm, ale przy takich długościach walca spada dokładność druku. Widziałem walce Lankoffa, ale się nim nie przyglądałem. Pamiętam, że były z ołowiu. Potrzebny byłby rozmiar komórki, ilość ząbków na obwodzie i długość walca. Średnica wewnątrz i zewnątrz. Teoretycznie jest możliwość wymiany ołowiu na plastik, ale musiałbym obejrzeć te walce.


  9. Prawie gotowe walce 12 cm (węza 1/2 wlkp). Koronka - wydruk 3D. Wnętrze lite, zalane  poliuretanem o dużej twardości 95 Sh A. Łożyska kulkowe ze smarowaniem, przekładnia stalowa, hartowana. Trzeba dorobić wannę na rozdzielacz, lub prowadnice folii stretch i korbkę (dospawać samo ramię, tulejka w komplecie). Walcowałem nimi z sukcesem węzę, ale niektóre brakujące tu części zostały skanibalizowane do następnych prototypów rozwojowych. Komórka 5,3mm kąt 120°. Może się przydać pszczelarzowi używającemu ramek 1/2 wlkp, apipol itp. W ofercie plik  *. stl umożliwiający w razie czego wydruk 3D koronek walców zapasowych. Cena 400 zł.

    IMG_20240409_113711212_HDR.jpg


  10. Polska ma cirka ebaut 322 000 km kw. Przy podawanym zagęszczeniu dzikich pszczół miodnych 0,1 rodziny/km kw - w Polsce żyje dziko 32 tys rodzin. Obok ludzie trzymają coś skromnie licząc około 1,5 mln. rodzin "udomowionych". Jeżeli roi się z ucieczką roju skromnie co 100-na rodzina, populacja dzikusek co roku powiększa się o 15 tys rodzin. Powinniśmy obserwować duże przyrosty roczne, a na ten temat pszczelarze dane powinni mieć.  Ponad 40 lat chodziłem ze strzelbą po lasach w różnych zakątkach Polski. Z punktu widzenia pszczół to nie były lasy, a plantacje przemysłowe celulozy i tarcicy, kiepski habitat pszczół bez pszczelich domów - dziupli. Spotykałem "dzikie pszczoły" osiadłe w ambonach, poddaszach, ścianach budynków, rurach, czy w kominach (hiszpańskie słupy). W bliskim sąsiedztwie ludzi, nigdy w młodnikach, drągowinach, na zrębach itd. Uważam, że to były w komplecie uciekinierki i że w Polsce nie ma dzikich pszczół apis mellifera oprócz uciekinierek. Może warto poczekać na raporty leśników "bartników" o powrocie pszczół do "lasów" o ile ten program nie jest zwykłym skubaniem Brukselki, czy raczej funduszy norwskich. Spotykałem w "lasach" "barcie" (kłody) zamieszkałe przez pszczoły którymi bardzo rzadko opiekował się leśnik pszczelarz robiąc zabiegi przeciw warrozie. Prawdopodobniue tylko dlatego zamieszkałe. Nie wierzę w obserwacje zgłaszane jako pszczoły "dzikie". Z tymi skutecznie w Polsce rozprawiano się  zaczynając od ksiądza Dzierżona i jego pierwszej "włoszki". Gdzieś od wieku nikt nie panuje nad fruwającymi w powietrzu trutniowymi plemnikami. Te 32 tysiące rodzin na wolności może być łatwo corocznie z nadmiarem odnawiane poprzez świeże ucieczki nawet przy niskiej ich przeżywalności. Podawane statystyki mnie nie przekonują, chociaż to są tylko moje odczucia, a nie badania naukowe. Na zdjęciach typowy trup barci z Borów Tucholskich. Tu fundowany z funduszu leśnego. Wniosków opublikowanych nie spotkałem, mimo że to grosz publiczny.

    b1alp.jpg

    barc3.jpg


  11. W związku z zakończeniem prac nad domową technologią produkcji węzy z własnego wosku postanowiłem sprzedać niepotrzebne już mi urządzenia, przy pomocy których robiłem sobie lub planowałem robić węzę w poprzednich latach. Część urządzeń nie zostało ukończonych, ale mogą stanowić wartość dla kogoś z zacięciem konstruktorskim. Urządzenia są właściwe dla niedużych pasiek bazujących na półramce wielkopolskiej - szerokość wezy 11 cm. Odbiór osobisty w Poznaniu z instruktarzem.
    Na początek wyjątek: walce gładkie. Wykonane  z grubościennej rury ze stali kwasoodpornej, przeszlifowane profesjonalnie na precyzyjnej szlifierce, ułożyskowane (łożyska igiełkowe na duże obciążenia) z regulacją grubości arkusza, z odpowiednimi podwójnymi hartowanymi kołami zębatymi. Na pełen wymiar węzy wlkp (długość robocza walców 30 cm, średnica 42 mm). Projekt zarzucony z powodu decyzji przejścia wyłącznie na ramkę 1/2 wlkp. Leżak magazynowy, może komuś się przydać. Cena 600 zł.

    IMG_20240405_233123424_HDR.jpg


  12. Nie próbowałem. W moich wcześniejszych zastosowaniach epidian dość mocno rogrzewał się więc bałem się deformacji termicznej wydruku 3D. Może niepotrzebnie - teraz są w handlu  inne żywice - spróbuj na małym wałku, ale z termometrem.. 


  13. Nie miałem takich problemów na Ender 3. Nie jestem wybitnym drukarzem, popytaj na forum 3D swojej drukarki. Ja bym trochę obniżył temperaturę dyszy, spróbował odwrócić o 180° bryłę na stole (do cięcia), pokombinował z wentylatorem. Może masz juz luz na teflonowym bowdenie prowadzącym nitkę filamentu przy dyszy. Widzę, że drukujesz walec, a nie jak ja - model odlewniczy (walce też drukowałem). To trochę inne podejście do zagadnienia. Ja takie walce drukowałem i zalewałem w środku twardą 95 Shore A żywicą poliuretanową z wypełniaczem po wycentrowaniu stalowej osi. Sprawdziło się w pracy - węza wychodziła niezła. Według mnie masz słabo uformowany odstęp między komórkami (zaczątek grubości ścianki bocznej komórek). To ważny element geometrii walca.


  14. Mały fotoreportaż.
    Dzisiaj między późnym śniadaniem a wczesnym obiadkiem bez niczyjej pomocy ukręciłem sobie korbką dla oceny wydajności procesu 100 arkuszy węzy. Umocowałem przyrząd na krawędzi biurka, taśma zafoliowanej węzy spływała na podłogę. Muszę pomyśleć nad czymś co będzie ją układać w łamaną stertę jak ta na taborecie. Dalej weza odfoliowana i dalej przycięta na wymiar. Walcowanie idzie szybciorem, trochę dłużej odfoliowanie, najdłuzej przycinanie na wymiar. Następna próba z silnikiem - postaram się zrobić większy film.  Weza jest bardzo jasna bo z własnego wosku, żadnych zniekształceń kolorów w telefonie. Jak widzicie węza plastyczna, nie łamie się mimo dość brutalnego traktowania, bo jest walcowana na zimno. To nie jest info na 1-go kwietnia.

    20240401_104724.jpg

    20240401_111215.jpg

    20240401_114743.jpg

    20240401_145923.jpg


  15. Dziś zrobiłem na aluminiowym prototypie próbę seryjnego walcowania arkuszy wezy i jestem bardzo zadowolony. Podczas walcowania gładki arkusz wydłuża się o około 5-10 cm (w zależności od grubości). Wyrób końcowy jest więc węzą walcowaną, a nie tłoczoną jak na matrycy, czy odlewaną jak na prasce (odkuwka - odlew), co powoduje lepsze właściwości mechaniczne węzy. Usuwanie folii z pojedyńczych arkuszy jest upierdliwe bo naelektryzowana folia strasznie się klei, ale przy serii (na filmie dwa arkusze, w rzeczywistości około 20 - tasma układa się sama na podłodze) jest banalnie proste i szybkie. Walcowałem jak widać zupełnie na sucho, w temperaturze pokojowej i jest OK. Bez folii, a z mydlanym rozdzielaczem musiałem gładkie arkusze podgrzewać w wodzie do 35-40°C. Bo bez tego rozrywało nieznacznie wierzchołki denek wezy max - 120°. Z folią tego zjawiska nie zaobserwowałem. Walce udało się dość szybko wyregulować śrubami tak, że jak widać radziłem sobie lewą ręką (prawą kręciłem korbką, filmowała telefonem sąsiadka).  Sama węza pod światło bez uwag. Czysto, sucho, bez chemii. Czyściutki odpad folii stretch do recyklingu. Następna próba z napędem elektrycznym przez pedał. Na siedząco, dwie ręce wolne. Wcześniejsze walce mosiężne w układzie poziomym i z basenem na mydlany rozdzielacz do przeróbki na taki jak tu układ. Zastosowałm do tej próby rolki folii stretch pocięte ostrym nożem na tokarce z rolki handlowej 0,5m na odcinki 15 cm. Obrzeża przy rozwijaniu się nie kleiły się i nie stwarzały problemów.

     


  16. To jest trudno narysować, lepsza byłaby jakaś animacja, ale nie umiem takiej zrobić. Ząb składa się z trzech rombów. Krótsze przekątne tych rombów zbiegają się w wierzchołku. Kąt wierzchołkowy jest kątem stożka wpisanego w ząb opartego na wspomnianych przekątnych. Tak kąt wierzchołkowy rozumieją Rosjanie i tylko u nich jest on definiowany i występuje (nie zawsze) w danych handlowych węzy (obok wielkości komórki i grubości ścianki bocznej). W Polsce nikt tego nie podaje i nikt się tym nie przejmuje. Chińczycy robią plastikową węzę z dnami komórek w kształcie zaokrąglonym. Takie też sprzedają silikonowe matryce. Pszczoły po swojemu budują bez węzy dość matematycznie podobnie do wzorca ruskiego. Na zdjęciu "dzika" zabudowa bez węzy.

    Snapshot000003.jpg


  17. Mam prośbę do bardziej cierpliwych forumowiczów z zacięciem księgowym o analizę wydatków FPRO w roku 2023, która ukazała się w lutym b.r. Dokument "Sprawozdanie z wykonania planu" w formacie *.pdf można pobrać na linkowanej poniżej stronie KOWR. Wystarczy analiza w segmencie pszczelarskim. Z tego co mi wiadomo kasą pszczelarską w tym funduszu steruje jeden człowiek z bardzo dziwną legitymacją społeczną od pszczelarzy i z dziwnego nadania. Fundusz ma z założenia obsługiwać wszystkich pszczelarzy RP. Chodzi o sumę na pszczelarstwo dobrze ponad 1 mln PLN.  Polanka odcięła się od tej kasy, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy innym patrzeć na rączki. Jako moderator jestem niestety ograniczony i nie powinienem łamać regulaminu poprzez używanie słów uważanych za niecenzuralne. Może to jednak jest dla mnie za trudne.
    https://www.gov.pl/web/kowr/fundusz-promocji-roslin-oleistych


  18. 58 minut temu, lech napisał:

     W filmie najbardziej zaskoczyła mnie informacja jak instytucja kontrolująca zasadność wydanej zgody na warunkowe stosowanie neonikotynoidów przy uprawie buraków skupiała się głównie czy był inny dopuszczony środek , który można było zastosować marginalizując problem trucia pszczół. To jest najlepszy dowód jak traktują pszczoły.

    Wiem że nie na temat - wybaczcie, ale nie będę tu otwierał oddzielnego wątku. Sprowokował mnie Lech. Mnie niepokoi gdy ktoś w podobno jednolitym eurolandzie zabrania, a ktoś nie. U pierwszego ktosia coś wyprodukowanego w nadmiarze przeterminowuje się. Wtedy u ktosia, który nie zabrania mamy bingo - zwożą do niego przeterminowane śmieci z całego eurolandu, bo lanie po polu polskiego wsiowego głupka jest tańsze od profesjonalnej utylizacji. Teoretycznie drugi ktoś może być w tym interesowny i zarobić na zgodzie o którą aż musi się prosić w Brukseli i na otwarciu granic. Można też ubezpieczyć skład z chemią i podpalić, co chyba jest popularne. Albo wlać z mostu do Odry aż ryby wypłyną. Kiedyś były betonowe mogilniki na opakowania i resztki chemii, czy ktoś dziś to kontroluje?


  19. Coś w tym jest co piszesz ale... Kiedyś jeszcze za Zagajnika przetłumaczyłem artykuł pewnej ukraińskiej dziennikarki o Walentym Pańkowskim, głównym klawiszu komunistycznego radzieckiego więzienia w Izjasławiu na Ukrainie, w którym więźniowie wykonywali prace społecznie użyteczną - produkowali ule. ZSRR się rozwalił, z nim więzienie i Pańkowski został z ulami. Wziął się więc z głodu i bezrobocia za pszczoły. Na swej drodze spotkał dwa dobre duchy: Kolasińskiego Roberta i Kasztelewicza Janusza z Polski. Pańkowski był im przydatny, ponieważ znając służby mundurowe umiał zorganizować np bezpieczną wycieczkę na Kaukaz po matki pszczele, co w tamtych czasach miało duże znaczenie. Razem założyli przedsiębiorstwo polsko - ukraińskie Bartnik, które zdaje się trwa do dziś umiejętnie rozmywając nalepkową formułkę "z krajów UE i spoza" oraz rolnicze blokady graniczne. Interes w kiedyś polskim Zasławiu przejął syn Pańkowskiego (mer Izjasławia) i interes kręci się do dziś. Coś tu się nie klei w Twej opowieści.  Chyba że Kyryłko to jakieś inne konkurencyjne więzienie... Tu w filmie sama prawda o słodkiej firmie zbudowanej na więziennym fundamencie, no solidnie filtrowana. Myślisz, że Kyryłko zaopatruje się u Pańkowskiego?

    za

×
×
  • Dodaj nową pozycję...