Skocz do zawartości
robinhuud

Co tam Panie u prezydentów i ministrów...

204 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Stanowisko stanowiskiem ale co robi się aby wprowadzić je w życie. Łatwo atakować, oceniać, ale ten kabaret ośmieszający PZP już przestał być śmieszny. To akurat nie odnosi się do Prezesa Piotra, ale do Stańczyków. To co w PZP jest śmieszne - pisma,stanowiska, pstulaty, odezwy - w Polance mają stanowić wyczerpujące działanie i jest w porządku?

Szanowny kolego. Z jakiegoś powodu, czuje się kolega upoważniony, do zadawania pytań i przy okazji określania, co jest śmieszne, i kto jest, a kto nie jest Stańczykiem , którego rolą było rozśmieszanie towarzystwa najwyższego szczebla, bo dworu królewskiego.  Może warto by też przy tej okazji określić rolę kolegi w tej sytuacji, którą opisuje kolega jako coś co jest "śmieszne" a tym samym nie powinno mieć miejsca.

Myślę , że nie zdecydował by się kolega na ten wpis, gdyby odnośnie przedstawianych spraw miał większy poziom wiedzy, od tego jaki prezentowany jest przy okazji tych działań "nie w porządku".  Najbardziej eksponowane są pytania , co Polanka zrobiła przeciwko przywróceniu neonikotynoidów w rolnictwie?

Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba mieć wiedzę na temat, jakimi ekspertyzami i opiniami podpierał się Minister Rolnictwa , podejmując decyzje w tej sprawie.  Opublikowaliśmy już kiedyś na forum te dokumenty, ale zamiast wyciągnięcia wniosków odnośnie zachowania się konkretnych osób podpisanych na tych dokumentach, zaczęła się nagonka za to, jak można było takie dokumenty opublikować ?  Widocznie nie zna kolega tych dokumentów, gdyż wtedy wiedział by gdzie adresować pretensje o to, przypomnę, że widnieją na tych dokumentach podpisy między innymi ludzi związanych bardzo mocno z PZP.  Jest tam jeden z członków Zarządu tej Organizacji, a drugi jest w składzie Rady Naukowej, jaka została powołana przy PZP już dość dawno.  Wśród podpisujących te opinie  , nie ma nikogo z Polanki. Dlatego więc przede wszystkim od PZP należy żądać wyjaśnień, dlaczego ludzie wywodzący się z tej organizacji, pozytywnie opiniują decyzje szkodzące pszczelarstwu i nie tylko? A następnie oczekuje się, że to inne organizacje , w tym przypadku Polanka, mają interweniować w sprawie ich cofnięcia? Proszę zapoznać się z tymi nazwiskami, i ich naukowym autorytetem, a następnie porównać, jakie znaczenie dla Ministra Rolnictwa mają opinie podpisane przez te autorytety, w porównaniu do np. Zarządu Polanki.?

Ale jak się okazuje, po co znać niektórym takie szczegóły, skoro łatwiej jest oskarżyć Stowarzyszenie o brak działań, sugerując przy okazji jeszcze złą wolę i dawanie powodów do "śmieszności".  My pokazujemy pewne sprawy , właśnie w PZP, nie dla wywołania śmiechu. Wiele z nich powinno wywoływać wręcz przeciwne emocje. Pokazujemy je dlatego, że to własnie ta organizacja, uzurpuje sobie prawo , do reprezentowania całego polskiego pszczelarstwa, a często podejmuje sprawy , nie mające z tym nic wspólnego. Jedynym do tego argumentem jest liczebność Związku, ale jak się okazuje nie idzie ona w parze z orientacją , a raczej z naiwnym nie angażowaniem się.

Ja już wiele razy pisałem , że moja działalność związkowa, blisko sześćdziesięcioletnia, w większości związana była z PZP. To niektórym ludziom , pełniącym ważne funkcje w tej organizacji, zaczęły przeszkadzać w niej Związki, które chciały porządku, prawidłowego rozliczania, i działania dla dobra członków , a nie interesom wąskiej grupy "trzymającej władzę". Znalazłem się więc poza tą strukturą , wyrzucony z "dobrodziejstwem majątku" ,z moją regionalną organizacją, przez byłego już , na szczęście , prezydenta Tadeusza Sabata. To jednak nie pozbawiło mnie prawa do tego, aby organizacji tej się przyglądać z troską o jej prawidłowe funkcjonowanie.  Jak myślę, prawo takie mają te wszystkie organizacje, które zostały z PZP wyrzucone . Nowy Zarząd , chcąc zdecydowanie odciąć się od tych haniebnych praktyk z przeszłości, powinien także zastanowić się, nad jakąś formą rehabilitacji dla tych organizacji, ale przede wszystkim , działając wiarygodnie, pokazać , że ta zmiana faktycznie nastąpiła.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny kolego. Z jakiegoś powodu, czuje się kolega upoważniony, do zadawania pytań i przy okazji określania, co jest śmieszne, i kto jest, a kto nie jest Stańczykiem , którego rolą było rozśmieszanie towarzystwa najwyższego szczebla, bo dworu królewskiego.  Może warto by też przy tej okazji określić rolę kolegi w tej sytuacji, którą opisuje kolega jako coś co jest "śmieszne" a tym samym nie powinno mieć miejsca.

Myślę , że nie zdecydował by się kolega na ten wpis, gdyby odnośnie przedstawianych spraw miał większy poziom wiedzy, od tego jaki prezentowany jest przy okazji tych działań "nie w porządku".  Najbardziej eksponowane są pytania , co Polanka zrobiła przeciwko przywróceniu neonikotynoidów w rolnictwie?

Chcąc odpowiedzieć na to pytanie, trzeba mieć wiedzę na temat, jakimi ekspertyzami i opiniami podpierał się Minister Rolnictwa , podejmując decyzje w tej sprawie.  Opublikowaliśmy już kiedyś na forum te dokumenty, ale zamiast wyciągnięcia wniosków odnośnie zachowania się konkretnych osób podpisanych na tych dokumentach, zaczęła się nagonka za to, jak można było takie dokumenty opublikować ?  Widocznie nie zna kolega tych dokumentów, gdyż wtedy wiedział by gdzie adresować pretensje o to, przypomnę, że widnieją na tych dokumentach podpisy między innymi ludzi związanych bardzo mocno z PZP.  Jest tam jeden z członków Zarządu tej Organizacji, a drugi jest w składzie Rady Naukowej, jaka została powołana przy PZP już dość dawno.  Wśród podpisujących te opinie  , nie ma nikogo z Polanki. Dlatego więc przede wszystkim od PZP należy żądać wyjaśnień, dlaczego ludzie wywodzący się z tej organizacji, pozytywnie opiniują decyzje szkodzące pszczelarstwu i nie tylko? A następnie oczekuje się, że to inne organizacje , w tym przypadku Polanka, mają interweniować w sprawie ich cofnięcia? Proszę zapoznać się z tymi nazwiskami, i ich naukowym autorytetem, a następnie porównać, jakie znaczenie dla Ministra Rolnictwa mają opinie podpisane przez te autorytety, w porównaniu do np. Zarządu Polanki.?

Ale jak się okazuje, po co znać niektórym takie szczegóły, skoro łatwiej jest oskarżyć Stowarzyszenie o brak działań, sugerując przy okazji jeszcze złą wolę i dawanie powodów do "śmieszności".  My pokazujemy pewne sprawy , właśnie w PZP, nie dla wywołania śmiechu. Wiele z nich powinno wywoływać wręcz przeciwne emocje. Pokazujemy je dlatego, że to własnie ta organizacja, uzurpuje sobie prawo , do reprezentowania całego polskiego pszczelarstwa, a często podejmuje sprawy , nie mające z tym nic wspólnego. Jedynym do tego argumentem jest liczebność Związku, ale jak się okazuje nie idzie ona w parze z orientacją , a raczej z naiwnym nie angażowaniem się.

Ja już wiele razy pisałem , że moja działalność związkowa, blisko sześćdziesięcioletnia, w większości związana była z PZP. To niektórym ludziom , pełniącym ważne funkcje w tej organizacji, zaczęły przeszkadzać w niej Związki, które chciały porządku, prawidłowego rozliczania, i działania dla dobra członków , a nie interesom wąskiej grupy "trzymającej władzę". Znalazłem się więc poza tą strukturą , wyrzucony z "dobrodziejstwem majątku" ,z moją regionalną organizacją, przez byłego już , na szczęście , prezydenta Tadeusza Sabata. 

Mnie to poproszono abym nie opłacił składek aby mogli mnie wyrzucić. Nie rozumiem tylko dlaczego to Polanka pomimo tego , że inne organizacje źle robią nie powinna zabiegać o cofnięcie złych decyzji szkodzącym pszczołom. Aż się prosiło aby wysłać do Pana Profesora pismo w tej sprawie z sprzeciwem. Naprawdę sposobów na reakcję w tej sprawie była duża ilość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając wpisy na temat " co kto powinien" dochodzę do wniosku że większość poparła by hasło " weźmy się i zróbcie"... No cóż, ja obstaję przy innym wyśpiewanym przez Młynarskiego czyli "róbmy swoje puki nam się jeszcze chce". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie to poproszono abym nie opłacił składek aby mogli mnie wyrzucić. Nie rozumiem tylko dlaczego to Polanka pomimo tego , że inne organizacje źle robią nie powinna zabiegać o cofnięcie złych decyzji szkodzącym pszczołom. Aż się prosiło aby wysłać do Pana Profesora pismo w tej sprawie z sprzeciwem. Naprawdę sposobów na reakcję w tej sprawie była duża ilość.

 

Sprzeciw wobec Profesora to absolutnie daremne działanie. Zostały przeprowadzone pewne badania i one dały jakieś rezultaty. To, że pszczoła wytrzymuje bezpośrednie narażenie na pewną dawkę neonikotynoidów i dawka, którą otrzymuje przy prawidłowych zabiegach jest znacznie poniżej LD50 to jedno i nie sposób z tym dyskutować. Wszyscy wiemy, że problem zaczyna się w sytuacjach, które nie zostały wtedy przebadane a mianowicie ciągłe narażenie na dawkę subletalną, w tym także jakość czerwiu karmionego "kolacją z arszenikiem", oraz toksyczność metabolitów neonikotynoidów zwłaszcza w synergii z pochodnymi amitrazy i fungicydów.

 

O tym mówiły badania, które wzięła pod uwagę EFSA, dzięki czemu większość Europy powoli uwalnia się od neonikotynoidów. To są dokładnie te badania, których nie wziął pod uwagę Minister.

 

Mówimy więc o tym, że Minister przyjął do wiadomości jedynie to, co mu pasuje i odrzucił wszystko inne. Znamienne jest, że ani w procesie podejmowania decyzji ani też później Minister nie poprosił o opinię np. Pani Prof. Pohoreckiej. Zdecydowanie lepiej naświetliłaby mu właściwą perspektywę niż ja to tutaj czynię. Kolega być może uważa, że MInister został wprowadzony w błąd przez złych ludzi... Otóż nie. Zarówno dobór konsultantów jak i argumentów został dokonany pod potrzebę decyzji, która była już podjęta. Minister Ardanowski miał tę samą wiedzę, co Minister Jurgiel. Owszem, można pytać dlaczego nie protestują autorzy tamtych badań teraz, kiedy już wiadomo więcej na temat oddziaływań neonikotynoidów i dlaczego nie protestowali przeciwko decyzji Ministra. Decyzja jednak pozostanie, bo jej zmiana nie leży w ich gestii.

 

Całe "wykonanie" przebiegło według tego samego schematu, co wybór przedstawiciela pszczelarzy do "funduszu pszczelarskiego (tfu)". Ogrywanie pszczelarzy na wszystkich polach i tłumaczenie tego skłóceniem środowiska jest działaniem świadomym i ma - jak przypuszczam - pokazać pszczelarzom ich miejsce w szyku. Zgoda na to miejsce, to zgoda na to, by decyzje, które są dla nas istotne, podejmowane były poza nami.

 

Na koniec. Chętnie dowiem się, jakie konkretnie działania zaniedbaliśmy. Może rzeczywiście są i pomogą na przyszłość. Z tym jednym zacytowanym się nie zgadzam, ale jeśli była ich "duża ilość", to poproszę o więcej szczegółów. No i może małe (leciuchno złośliwe) pytanie na koniec? Ile z tych dzałań, których myśmy nie wykonali, wykonała organizacja Kolegi? Nie żebym się jakoś bardzo czepiał, naprawdę nie widzę pola do "więcej", więc z pełnym zrozumieniem nie oczekuję żadnej listy.

 

I jeszcze jedno. Istnieje u nas taki mechanizm, że można w imieniu Polanki podjąć się jakiegoś działania także nie będąc członkiem Stowarzyszenia. W ważnych sprawach zdarzało nam się udzielać pełnomocnictw na tych zasadach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może należy zwrócić się do ,,profesjonalnych'' lobbystów sejmowych. Nasze organizacje pszczelarskie jakieś fundusze reprezentacyjne mają. Weżmy przykład z pana K. Właściciela firmy S.B. wydaje się że na przepisy i ustawy związane z pszczelarstwem i obrotem miodem ma w naszym kraju większy wpływ niż Polanka czy PZP.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sprzeciw wobec Profesora to absolutnie daremne działanie. Zostały przeprowadzone pewne badania i one dały jakieś rezultaty. To, że pszczoła wytrzymuje bezpośrednie narażenie na pewną dawkę neonikotynoidów i dawka, którą otrzymuje przy prawidłowych zabiegach jest znacznie poniżej LD50 to jedno i nie sposób z tym dyskutować. Wszyscy wiemy, że problem zaczyna się w sytuacjach, które nie zostały wtedy przebadane a mianowicie ciągłe narażenie na dawkę subletalną, w tym także jakość czerwiu karmionego "kolacją z arszenikiem", oraz toksyczność metabolitów neonikotynoidów zwłaszcza w synergii z pochodnymi amitrazy i fungicydów.

 

O tym mówiły badania, które wzięła pod uwagę EFSA, dzięki czemu większość Europy powoli uwalnia się od neonikotynoidów. To są dokładnie te badania, których nie wziął pod uwagę Minister.

 

Mówimy więc o tym, że Minister przyjął do wiadomości jedynie to, co mu pasuje i odrzucił wszystko inne. Znamienne jest, że ani w procesie podejmowania decyzji ani też później Minister nie poprosił o opinię np. Pani Prof. Pohoreckiej. Zdecydowanie lepiej naświetliłaby mu właściwą perspektywę niż ja to tutaj czynię. Kolega być może uważa, że MInister został wprowadzony w błąd przez złych ludzi... Otóż nie. Zarówno dobór konsultantów jak i argumentów został dokonany pod potrzebę decyzji, która była już podjęta. Minister Ardanowski miał tę samą wiedzę, co Minister Jurgiel. Owszem, można pytać dlaczego nie protestują autorzy tamtych badań teraz, kiedy już wiadomo więcej na temat oddziaływań neonikotynoidów i dlaczego nie protestowali przeciwko decyzji Ministra. Decyzja jednak pozostanie, bo jej zmiana nie leży w ich gestii.

 

Całe "wykonanie" przebiegło według tego samego schematu, co wybór przedstawiciela pszczelarzy do "funduszu pszczelarskiego (tfu)". Ogrywanie pszczelarzy na wszystkich polach i tłumaczenie tego skłóceniem środowiska jest działaniem świadomym i ma - jak przypuszczam - pokazać pszczelarzom ich miejsce w szyku. Zgoda na to miejsce, to zgoda na to, by decyzje, które są dla nas istotne, podejmowane były poza nami.

 

Na koniec. Chętnie dowiem się, jakie konkretnie działania zaniedbaliśmy. Może rzeczywiście są i pomogą na przyszłość. Z tym jednym zacytowanym się nie zgadzam, ale jeśli była ich "duża ilość", to poproszę o więcej szczegółów. No i może małe (leciuchno złośliwe) pytanie na koniec? Ile z tych dzałań, których myśmy nie wykonali, wykonała organizacja Kolegi? Nie żebym się jakoś bardzo czepiał, naprawdę nie widzę pola do "więcej", więc z pełnym zrozumieniem nie oczekuję żadnej listy.

 

I jeszcze jedno. Istnieje u nas taki mechanizm, że można w imieniu Polanki podjąć się jakiegoś działania także nie będąc członkiem Stowarzyszenia. W ważnych sprawach zdarzało nam się udzielać pełnomocnictw na tych zasadach.

Przyznam , że mnie zamurowało ale przemyślę sprawę i się odezwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może należy zwrócić się do ,,profesjonalnych'' lobbystów sejmowych. Nasze organizacje pszczelarskie jakieś fundusze reprezentacyjne mają. Weżmy przykład z pana K. Właściciela firmy S.B. wydaje się że na przepisy i ustawy związane z pszczelarstwem i obrotem miodem ma w naszym kraju większy wpływ niż Polanka czy PZP.

To co kolega napisał tak naprawdę pokazuje co my jako organizacje możemy zrobić. Ano nic. Pogadać, pokrzyczeć a i tak decyzje podejmuje ktoś inny jak uważa. Smutne to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od dziś nowy rząd. Trzeba to wykorzystać! Pomijam tu różne dyrdymały które zostały obiecane jak np. - e tam nie będę wymieniał. Jest jeden punkt za który pszczelarze winni ozłocić tych którzy go zaproponowali 500 MILIONÓW  DRZEW !!!  Z tego z połowę mogą stanowić drzewa MIODODAJNE!!!  Dzięki temu powiedzenie o kraju "mlekiem i miodem płynącym" ma się szansę ziścić. 

No co, znowu mnie ktoś będzie krytykował???  Tak prorządowego wpisu jeszcze, z mojej strony, nie było... Już czekam na jakiś medal...

 " Jak się nie ma co się lubi" to "niech się lubi co się ma".  A co się ma? Ma się SŁOWO PREMIERA!!! 

No chyba że premier każe pszczelarzom sadzić....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A już liczyłem na porozumienie władzy i opozycji przynajmniej w jednym temacie.

   Widzę, że  nawet w temacie miodu/drzew miododajnych nie ma co liczyć na konsensus... to gdzie można liczyć porozumienie? Może uznanie tęczy że jest symbolem pojednania /to z Biblii/ lub spółdzielczości /to z woli ludu, sprzed wielu, wielu laty/. Tyle o tym mówił Pan Prezydent Najjaśniejszej przed godziną...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szyszko chyba miododajnych nie rąbał, ewentualnie spadzio-dajne. A pszczelarze to i tak swoje posadzą. Swoją drogą ile to jest 500 milionów drzew, jakby to tak na średnio normatywny hektar lasu przeliczyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Nie wiem dlaczego Minister Szyszko nie objaśnił społeczeństwu zasadę gospodarki leśnej.Miał możliwości.

Od Roku w związku z gradacją kornika w Austrii, Czechach i Słowacji (oraz wichur) wycina się kilkakrotnie więcej niż pozyskanie drewna w Polsce. Choć to stosunkowo małe kraje..

Żadnych "małp" przywiązanych tam na drzewach nie widzę a drewno sprzedawane jest po kosztach ( czyli za grosze).

 

Jak po suchej zimie spłonie otoczenie Białowieskiego PN . To kto z imienia i nazwiska odpowie za tyś m3 posuszu? Jasno Kto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość daro

sosna 8-10 świerk 3-5 jodła 6-8 modrzew 1,5-2 jedlica 3-4 dąb 6-10 buk 6-8 inne liściaste 4-6 w tys /ha . Pozostanie sosny 1tys . w zrębie .Aby .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swoją drogą ile to jest 500 milionów drzew, jakby to tak na średnio normatywny hektar lasu przeliczyć?

 

 

Posadzenie 500 mln drzew w  zwiększyłoby lesistość o około 0,3 procenta powierzchni Polski  .Około 100000 ha.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1000 rębnej sosny na hektar ?

Daje 300, max 400.

A swego czasu na pomorskich piaskach sadzili do 15 tyś/ha.

 

Ale oczywiscie moge sie mylic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze Borowy prawisz.

Ruda prfesjonalistka mówi:

Sosny sadzimy 10 tys/ha (porządnej, z mikoryzą). Po stu latach wyrąbiemy z tego ha lasu 350 na dobrym siedlisku i do 500 sosen na słabym siedlisku.

Sadzenie lasu dla początkujących premierów:

https://www.youtube.com/watch?v=wyrP73oaxq0

Resztę może panu premierowi przeliczyć minister od lasów. Warto zrobić remanent przed prywatyzacją :( .

Darz Bór!.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

1000 rębnej sosny na hektar ?

Daje 300, max 400.

A swego czasu na pomorskich piaskach sadzili do 15 tyś/ha.

 

Ale oczywiscie moge sie mylic.

Ale czy wcześniej wielokrotnie z tego drzewostanu niczego nie wycinano?

A wycinano co najmniej raz na 10 lat a i możliwe że raz na 5 lat.Więc w zasadzie pozyskano więcej masy niż zostanie w wieku rębności. Czy jak tam to nazywają.

 

Wycinka posuszu świerkowego w okolicach Białowieskiego PN była z racjonalnego punktu widzenia zasadna. Sprzeciw i pozostawienie owego posuszu może zakończyć się tragicznie.

Należy na poziomie PAN opracować strategię , której nikt ze względu na poglądy polityczne nie mógł by podważyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Rozpisali się wszyscy o sośnie która, dla pszczelarstwa jest /chyba?/ gatunkiem obojętnym. Oczywiście ważnym dla środowiska i gospodarki leśnej ale nie dla pszczół.

    Nie słyszałem o jakiejś strategii /w skali kraju/ o zwiększaniu nasadzeń gatunków drzew miododajnych. Co prawda jest uchwała Sejmiku Dolnośląskiego z dnia 27.06.2017 Nr 4/17 w sprawie o obowiązkowym nasadzeniu drzew miododajnych ale nie słyszałem aby zadziałała. Może ktoś, coś, potrafi na ten temat sensownego napisać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ateno. Pani z Inspekcji Handlowej z 10 lat temu upierała się, że jest miód sosnowy! Cóż, taki był efekt kontroli jednego handlarza na Dolnym Śląsku. Odpuściłem. Co ja się będę z konim kopać. :)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Rozpisali się wszyscy o sośnie która, dla pszczelarstwa jest /chyba?/ gatunkiem obojętnym. Oczywiście ważnym dla środowiska i gospodarki leśnej ale nie dla pszczół.

    Nie słyszałem o jakiejś strategii /w skali kraju/ o zwiększaniu nasadzeń gatunków drzew miododajnych. Co prawda jest uchwała Sejmiku Dolnośląskiego z dnia 27.06.2017 Nr 4/17 w sprawie o obowiązkowym nasadzeniu drzew miododajnych ale nie słyszałem aby zadziałała. Może ktoś, coś, potrafi na ten temat sensownego napisać.

5 min 10 sek filmu - Tu można z leśnikami poszaleć - za wyjątkiem inwazyjnej robinii akacjowej i gatunków nierodzimych. Ale najpierw robactwo należy totalnie wytruć chemią! :D (4 min 40 sek)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem dlaczego Minister Szyszko nie objaśnił społeczeństwu zasadę gospodarki leśnej.Miał możliwości.

Od Roku w związku z gradacją kornika w Austrii, Czechach i Słowacji (oraz wichur) wycina się kilkakrotnie więcej niż pozyskanie drewna w Polsce. Choć to stosunkowo małe kraje..

Żadnych "małp" przywiązanych tam na drzewach nie widzę a drewno sprzedawane jest po kosztach ( czyli za grosze).

 

Jak po suchej zimie spłonie otoczenie Białowieskiego PN . To kto z imienia i nazwiska odpowie za tyś m3 posuszu? Jasno Kto?

Marbercie, może i masz racje, ale mnie nie przekonujesz. Myślisz jak leśnik - plantator celulozy. Park narodowy i rezerwat to nie las gospodarczy i inne cele przyswiecały idei jego powołania. Las naturalny, w odróżnieniu od monokultur sosnowych niespecjalnie boi się pożarow. Wielu uważa, że są one nawet niezbędne i naturalne. Kornik jest skutkiem ingerencji człowieka w las klimaksowy i zakłócenie jego równowagi poprzez właśnie zachłanność na celulozę. Nie ingerujmy, dajmy czas, las sam sobie poradzi, tak jak radził wtedy, gdy człowieka jeszcze nie było. W tym momencie dotyczy to też pszczół. W lesie gospodarczym "zadbanym" nie ma dla nich dziupli. Wiesz jaki był skład drzewostanu prapuszczy białowieskiej? Ale to temat na inny wątek. Dla mnie minister Szyszko swymi decyzjami sprzeniewierzył się idei Białowieskiego Parku Narodowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ateno. Pani z Inspekcji Handlowej z 10 lat temu upierała się, że jest miód sosnowy! Cóż, taki był efekt kontroli jednego handlarza na Dolnym Śląsku. Odpuściłem. Co ja się będę z konim kopać. :)

Pozdrawiam

Może jej chodziło o syrop sosnowy, siropus pini... Jadłem już "schabowe" z soi /nie wiem czy modyfikowanej/, piłem sok w którym był tylko aromat z rośliny z której miał być sok. Aromat był a gdzie reszta?  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może spadz sosnowa.

Ps. W kazdym soku produkowanym z syropu zageszczonego jest jedynie aromat, oczywiscie sztuczny, dobierany przez wysoko wykfalifikowanych pracownikow, zajmujacych sie kompozycją perfum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Słucham znajomego ,który jest pszczelarzem. :P Oj było rok temu miodu mniszkowego ,było :D . Co się żona tych kwiatków nazbierała. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Słucham znajomego ,który jest pszczelarzem. :P Oj było rok temu miodu mniszkowego ,było :D . Co się żona tych kwiatków nazbierała. ;)

  Może podkopujesz autorytet pszczelarzy którzy mają autentycznie miód mniszkowy. Ja mam co roku a kwiatków nie zbieram... Stąd często powtarzany postulat do klientów; kupuj miód u znanego ci pszczelarza. Oczywiście nie zawsze do spełnienia....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...