Skocz do zawartości
robinhuud

Obiecywana rzepakowa kasa na pszczelarstwo - 1 mln 200 tys zł .

108 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

 

 

Godzinę temu, adamski napisał:

No właśnie, jakieś osoby mówiące o sobie, że reprezentują środowisko Pszczelarzy zgodziły się na ryzyko chronicznego osłabienia rodzin pszczelich po zapylaniu na uprawch rzepaku w zamian za kasę z funduszu promocji dla pszczelarzy. Dzisjaj te same osoby czerpią pełnymi garściami z tych funduszy organizując konferencje czy dając wykłady na tych konferencjach. Czerpią korzyści kosztem większości Pszczelarzy i pszczół . Środowisko naturalne też dostaje rykoszetem od szkodliwych decyzji. 

Bardzo trafny opis. Swego czasu napisałem, takie zdanie:  ,,wykształconych obiboków żerujących na harówie ciemnogrodu jest panicznie obrzydliwa to dobrze jeszcze trochę sumienia  ma." Było totalne nie zrozumienie a szkoda bo sprawa powinna być poruszana na każdym evencie i przy każdej okazji. Dlatego wybrałem Polankę.?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, adamski napisał:

 jakieś osoby mówiące o sobie, że reprezentują środowisko Pszczelarzy...

 Czy uważające się za reprezentantów? Według mnie posiadające legitymację suwerena z demokratycznych wyborów. Dlaczego tak jest, że chyba nie umiemy wybrać osób reprezentujących nasze interesy? Czy to czasem nie działa tak: (przerysowuję, by skrócić wywód) wybieramy w kole pszczelarzy delegata. Jest to osoba znająca się na pszczelarstwie, zasłużona, w sile wieku ze wszystkimi tego konsekwencjami demograficznymi szczególnie nasilonymi w pszczelarstwie. Osoba ta w demokratycznych wyborach następnej instancji wybiera spośród takich jak ona weteranów swojego delegata na następny szczebel demokracji. Czy dalej wysoko notowana na tym szczeblu wiedza i praktyka pszczelarska są tak samo ważne?  Tu już dają się wybrać wybrańcy, bo nie ma chętnych do pracy społecznej. Wybrańcom musi się władza opłacić, dlatego nie wahają się zrobić z niej użytku i żywią się ochłapami tej władzy zamiast służyć pszczelarstwu. Wybierani są w momencie zjazdu, gdy wyczerpują się beteryjki w aparatach słuchowych i wszyscy patrzą na rękę prezesa cwaniaka - potrafiącego zorganizować zjazd i zapewnić sobie reelekcję. Widoczne są nawet ciągotki dynastyczne władzy rodzinnej. Podnoszenie rąk z mandatami na wszelki wypadek staje się synchroniczne, nie ma potrzeby rozliczania się przed elektoratem, odpowiedzialność się rozmywa do bezkarności. Tak zostają wybrani wybrańcy na kolejny szczebel, gdzie o wyborze decydują koterie utworzone przed zjazdem. Na tym szczeblu wiedza i praktyka pszczelarska jest na drugim miejscu. Potrzeba ludzi znających prawo, potrafiących organizować pracę zespołów ludzkich i zarządzać takimi zespołami. Dziś liczy się cwaniactwo. Przykładem może być historia Domu Pszczelarza i historia konkursów na stanowisko jego dyrektora przywożonego na koniec w teczce napompowanego ważniaka. Brak swoich, autorskich programów dla pszczelarstwa, brak menadżerów, są tylko działacze. W końcu wygrywają kleczyści, lub stróżyści i ci stają na czele reprezentowania interesów pszczelarzy w zasadzie nie będąc pszczelarzami. I wtedy padają skądinąd prawdziwe mądrości w stylu: kasę robie się nie na pszczołach, a na pszczelarzach. Myślę ze smutkiem, że pandemia obnażyła szczególnie prawdę o polskim pszczelarstwie, że rozsypie się ono, o ile już to nie nastąpiło. Struktura dzisiejszego pszczelarstwa jest wyjątkowo chora. Potrzebne nowe rozdanie na zupełnie nowych zasadach. Ustawa z 1982 roku o bezkarności niekontrolowalnych działaczy rolniczych odchodzi w niebyt. Jeżeli pszczelarstwo się pod tym względem nie odnowi – zawód pszczelarza stanie się hobby pszczelarskim i pomału zaniknie jak zaniknęło kowalstwo, garnarstwo, czy wikliniarstwo. W pszczelarstwie dzialają lub działały następujące instancje kontrolujące pracę wybrańców – pomazańców uważających się za prezydentów: NIK, KZRKiOR, WZRKiOR, Rada PZP, Komisja Rewizyjna PZP. Żadna z tych instancji nie stanęła na wysokości zadania, bo w zasadzie zgodnie z duchem ustawy z 1982 roku są one niepotrzebne i z definicji nieskuteczne. Możemy panom działaczom pszczelarskim naskoczyć tam gdzie może ich pszczelarz w dupę pocałować. Dopóki nie zostanie wytyczona wyraźna linia między pszczelarstwem, a okołopszczelarskim biznesem nie mającym nic wspólnego z bezpośrednią opieką nad pszczołami – będzie bieda i nieskuteczność. Wszyscy przedstawiciele innych władz o ile nie będą się z nas śmiać, to będą mieć trudności z ukryciem takich uczuć.  Ja mówię: panie Dylon, panie Barzyk - gdzie jest kasa? Odpowiada mi echo. Oto słowo lajkonika pszczelarskiego dymanego pod zielonym parasolem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ktoś oglądał "ZIELONĄ PARASOLKĘ" zafundowaną przez chojnych pszczelarzy w kwocie 88 tyś złotych dla 210 słuchaczy.

Nie miałem czasu obejrzeć a nie wiem czy warto. Czy to dobrze spożytkowana kasa na promocję pszczelarstwa za milczenie na temat neonikotynoidów. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, według kolegi Czarg nie ma problemów z neonikotynoidami, bo nie ma aktu prawnego. To taka złośliwość z mojej strony. Przepraszam. 

Hipokryzja tych co wymyślili ten fundusz jest ogromna. Zabiją pszczoły ale pieniądze nie śmierdzą. Co się nie robi by zamknąć gębę pszczelarzom. Wiemy o co chodzi. 

Można i mnie zarzucić niewłaściwe zachowanie, bo na prośbę kolegi pszczelarza zapisałem się na to szkolenie. Wychodzę z założenia, że pszczelarz całe życie musi się uczyć. Pamięć jest bardzo ulotna. 

Czy czas jaki poświęciłem na to szkolenie jest czasem zmarnowanym? Odpowiem nie.

Dwóch prelegentów mi się podobało i uważam, że warto aby Polanka miała ich na uwadze. Wiedza i sposób przekazania tej wiedzy rewelacja. 

Sprawę jaką poruszasz adamski nie została ani razu podjęta. Liczyłem, że będzie dyskusja gdzie mógłbym wyrazić swoją opinię. Ankieta po konferencji również milczy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, jokaz napisał:

Cześć, według kolegi Czarg nie ma problemów z neonikotynoidami, bo nie ma aktu prawnego. To taka złośliwość z mojej strony. Przepraszam. 

Jokaz nie przepraszaj, tylko nie pomawiaj. Wskaż cytat gdzie napisałem, że nie ma problemu z neonikotynoidami.

Magia Świąt już Cię ogarnęła?

Akt prawny jest, znalazłem go jest datowany na 1 grudnia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.12.2020 o 20:52, adamski napisał:

Czy ktoś oglądał "ZIELONĄ PARASOLKĘ" zafundowaną przez chojnych pszczelarzy w kwocie 88 tyś złotych dla 210 słuchaczy.

Nie miałem czasu obejrzeć a nie wiem czy warto. Czy to dobrze spożytkowana kasa na promocję pszczelarstwa za milczenie na temat neonikotynoidów. 

E tam, znam bardziej ciekawe wydanie pieniędzy dla swoich i nie. W podobnych sprawach. A, dla szarych pszczelarzy brak dotacji choćby po 5zł do rodziny bo się nie da , bo przepiją.Dla tego, mam ogromne pretensje tz.,, zespołu doradczego". Dalej będę miał opinię,  o wykształconych obibokach żerujących na harówie ciemnogrodu  i jest panicznie obrzydliwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pięć(?) zł do rodziny?  Na drut do ramek?  A tak naprawdę; milion zł na milion uli!!! Czyli...

A może potraktować ten problem nieco inaczej. Skoro neo... powodują uszczerbek na pożytku to ową kasę przeznaczyć na promocję/wsparcie/subwencję na rozwój pożytków dla pszczół. Nie wszyscy mają pszczoły na rzepaku, czyli i tak jedni mieliby śmieszną rekompensatę(?), inni, równie śmieszną, dopłatę(?). Jakieś konstruktywne wnioski /jakie?/ należałoby kierować do dysponentów funduszu... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym odpisie rzepakowym nie jest dla mnie jasna sprawa współpracy lub jej braku między prezydentem wszystkich pszczół Tadeuszem Dylonem, a jego kontrolerem w skali baronatu, pszczelarzem dachowym  Markiem Barzykiem. Nie wiem komu dziękować, bo podobno w jakiejś tam wizji funduszem miał zarządzać wiceprezydent Kołtowski. Chciałbym wystąpić z wnioskiem o Dzierżona dla b. ministra Ardanowskiego za pomysła , a i pora na podsumowania, podziękowanie i morały dla młodzieży pszczelarskiej. Może ktoś z Rzeszowa lepiej zna tych panów? Zwyczajowo za dysponowanie nie swoją kasą należy się 7% „obsługowego”. Na koniec roku ktoś powinien pomyśleć o tym.

https://tygodniksanocki.pl/wp-content/uploads/2017/08/Marek-Barzyk-miodobranie-4-najlepsze-od.-p.-Barzyka.bmp

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...