Skocz do zawartości
robinhuud

Program poprawy warunków fitosanitarnych rodzin pszczelich poprzez wsparcie finansowe zakupu węzy pszczelej - po marszałkowsku

540 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Dzisiaj odebrałem woskowy prezent od Pana Marszałka. Należało się wg rozdzielnika 0,3163180 kg na ul (sprawdzimy na spokojnie obliczenia :D ), a więc na moje 5 uli - 1,58 kg. Węza oryginalna, wyprodukowana w firmie Jurajskia Pasieka, co stwierdziłam po widocznej na zdjęciu numeracji arkuszy (AE 2019.5.4, lub AB 2019.5.4). Węza wygląda porządnie i mimo chęci nietoperza nie miałem się do czego przyczepić. Podarowana węza kosztowała mnie 17 zł za wydanie kwitu przez Powiatowego Lek. Wet. i 80 km wycieczkę samochodową z Poznania do miejscowości Czmoń, gdzie czyjąś decyzją odbierali ją niezrzeszeni pszczelarze z terenu WZP Poznań. Było nas takich na liście 11 osób. z węzą otrzymałem atest na zgnilca i reklamę na temat skupu przez producenta zboin woskowych w cenie 2,25 zł/kg. Producent twierdzi, że właśnie ze zboin uzyskuje najlepszy wosk bez parafiny i stearyny. Może rzeczywiście zamiast do pieca - zebrać zbiony i wytopki słoneczne w kole pszczelarzy i wysłać mu je.

 

f4fd904e10b64866a9f2ff9c7ddcf2c5.jpg

 

Panie Marszałku - w imieniu pszczół i swoim - dziękuję!!!

Dołaczona do węzy plakietka z informacją o pochodzeniu węzy z dumą zawiśnie w mej pasiece!

Trochę martwi, że program objął tak małą liczbę pszczelarzy niezrzeszonych w PZP. To obniża prawdopodobieństwo opanowania zgnilca w Poznaniu i Wielkopolsce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele WZP/RZP podaje na swych witrynach ilość członków i rodzin pszczelich. W WZP Poznań pełna tajemnica. Nie ma możliwości sprawdzenia realizacji marszałkowskiego gestu w postaci daru węzy. Na witrynie nieaktualne dane zeszłoroczne o przetargu i jego rozstrzygnięciu. Zapewne nie przypadkowo. Nie to, że komuś nie wierzę, ale lubię arytmetykę i statystykę oraz poznański porządek. Węzę robie sobie sam z własnego wosku, a po marszałkowską pofatygowałem się, by Panu Marszałkowi nie robić przykrości. Wykorzystam ją do prob porównawczych z węzą własną, badania składu wosku itp. Od producenta wiem, że dostarczył dla baronatu poznańskiego w sumie 14,5 tony węzy. Otrzymałem wg przydziału 0,31 kg/ul. Z tych dwóch danych wynika, że obsłużono 46 774 rodziny pszczele. Po 7-miu delegatach na zjazd można przyjąć, że WZP Poznań liczy około 1500 pszczelarzy. http://www.pszczolywzp.pl/index.php/struktura-organizacyjna/zarzad-wzp

Zakładam, że obsłużono 20 niezrzeszonych w WZP P=ń pszczelarzy, czyli razem 1520. Czyli że średnio poznański pszczelarz ma 31 rodzin. Z tego dla PZP wypływa wniosek, że z Poznania powinno wpłynąć do jego kasy 8 zł od pszczelarza i 0,40 zł od rodziny, czyli 12 tysięcy za czlonków i (46 157 x 0,4) 18 453 zł ulowego. Razem daje to rocznie 30 tys 463 złote. Poznań płaci Warszawie. To z łatwością może potwierdzić skarbnik PZP. Może jakoś tak się policzymy i nasze ule? Gdyby kto miał jakie pretensje do producenta - musi sprawdzic na węzie numer walca, by mieć pewność, że reklamuje to co powinien. Radzę sprawdzić przed reklamacją, czy w tym zamieszaniu dostaliście to, co chciał podarować Pan Marszałek. Numer walca podany jest na nalepce na papierowym opakowaniu. U mnie wszystko OK.

Obserwują z dużym zaciekawieniem i życzliwością podobna akcję w Szczecinie na mym ukochanym Pomorzu Zachodnim. Nieco inne założenia i wykonanie. Przetarg jeszcze nie rozstrzygnięty. Pula mniejsza niż dla Wielkopolski, bo tylko 300 tys, ale przy założeniu, że węza będzie produkowana z powierzonego wosku - to może dać całkiem sporo.

http://www.pszczoly.szczecin.pl/

 

c70b0e7c1f9341577688771143570073.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Analizuję e-rynek węzy w Wielkopolsce. Brak masowych ofert węzy podarowanej przez Marszałka - co byłoby łamaniem prawa. Brak zastrzeżeń co do jakości tejże, co jest objawem bardzo budującym. Może jakiś ruch zacznie się wiosną. Na Allegro handlują głównie Łysoń i Pasieka Jurajska.  

Po dwóch edycjach wsparcia finansowego zakupu węzy przez Samorząd Wielkopolski mam takie ogólne spostrzeżenie. Na dość anonimowym rynku pojawia się sporo produktów "no name". Proponuję, by poważni producenci i ci mniejsi publikowali w ofertach i podawali na opakowaniach swe numery walców. Może przy braku PN spowoduje to ograniczenie napływu kiepskiej węzy sprowadzanej tylko dla zysku zza wschodniej granicy? Wtedy będziemy mieć pewność, że to co kupujemy jest produkcji tego kto to oferuje. Nauczmy się czytać te numery i notujmy je w zeszytach leczenia pszczół (post #526). Wtedy po sezonie łatwiej będzie wyłapać brakorobow i oszustow.

Przykład anonimowej węzy o dziwnym kolorze na Allegro:

https://allegro.pl/oferta/weza-pszczela-wielkopolska-7309122658

Podobna akcja ma miejsce na Pomorzu Zachodnim. Może koledzy z tego regionu podzielą się swoimi uwagami? Żeby następni darczyńcy i beneficjenci nie płacili frycowego.

http://www.pszczoly.szczecin.pl/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciepłe bułeczki z rynku węzy.

Odlewana węza z własnego wosku dostępna dla każdego - poza granicami UE. Przyjeżdżaj i rób!

 

 

Może namówić Marszałka, żeby za kolejne dwie bańki zafundował pyrlandzkim pszczelarzom taką wędkę, a nie ryby? Czy opróżnianie magazynów wybranych producentów węzy spoza Wielkopolski z "wosku" nieznanego pochodzenia spoza Wlkp ma sens? Pada ciekawa sugestia o dodawaniu do "wosku" min uszlachetniaczami - krochmalu.

Ciekawe, czy woskomat (którym nikt się nie interesuje) spowoduje przebudzenie się producentów z rączką w nocniku i zrewolucjonizuje rynek?. Podobno przyrząd jest na ukończeniu.

Tymczasem w ostatnim "Kalendarzu pszczelarza z pasją" (seria nagrodzona złotym medalem Apimondii w Turcji - tak wynika z okładki) na stronie 209 wyczytałem z wypiekami na twarzy i zrobiło mi się głupio:

Dotychczasowe doniesienia o nieakceptowaniu przez pszczoły węzy pochodzącej od określonych producentów wynikały z błędów w gospodarce pasiecznej, a nie jej złej jakości.

Autor nie wylistował tych pszczelarskich błedów w gospodarce - szkoda, wtedy miałbym argumenty, żeby kogoś przeprosić. Zastanawiam się, czy opinia o gospodarce pszczelarzy autora wydającego kalendarz w firmie mającej siedzibę w Kleczy Dolnej może być obiektywna. Pewnie tak. Ale czy taka opinia kogokolwiek w cywilizowanym kraju UE, gdzie nie ma normy na węzę, czy wosk i gdzie rozdrobniona i skłócona władza pszczelarska nie prze do takowej normy, gdzie nie ma laborartorium z akredytacją i mocą procesową jego badań - interesuje i ma sens?.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawiążę do woskomatu. Woskomat może się stać ciekawym gadżetem, i tylko maskotką do zabawy skoro nie będzie obowiązywała Polska Norma na węzę. Kilka miesięcy temu wstecz, temat ten był podnoszony na forum. O interwencję w sprawie PN zwróciłem się do Doln. Izby Rolniczej. Przedstawiciel Izby zadeklarował podjęcie tematu jeżeli przedstawiciele organizacji pszczelarskich zwrócą się do Izby "z konkretami". Niestety nikt nie podjął się "wejścia w temat". 

  Są pewne przesłanki że do tematu można wrócić ale chyba nie wcześniej niż w marcu. Dlaczego w marcu? Temat zna jeszcze dwóch bywalców portalu. Więcej nie napiszę aby znowu nie było jak z glifosatem że wrzucam temat aby zaistnieć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12,56 min. filmu to węza z krochmalem ?

 

Co do norm na węzę i woskomatu to myślę że, jeżeli woskomat ujrzy światło dzienne .

I nie będzie miał kosmicznej ceny ,jeżli badanie nie będzie drogie .Rynek w ciągu  roku dwóch sam "unormuje normę " .

Narzędzia do badania miodu są ? są . Firmy skupujące dbają o to żeby nie kupować  podróbek ,dbają .

A jak reszta świata sobie radzi z tym problemem ,nie ma takich urządzeń ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Woskomat bez PN może stać się podstawowym narzędziem przy skupie wosku i sprzedaży węzy. Jakościowo (i oczywiście cenowo) - ze swą gwarancją  jakości (producenta - podpartą pomiarami woskomatu).

Szybki i tani pomiar jakościowy może stać się podstawą dobrowolnie przyjętej, zwyczajowej normy obyczajowej i przyzwoitości. Będzie alternatywą drogich, czasochłonnych i równie jak z woskomatu - bezużytecznych procesowo badań puławskich (brak akredytacji). Poziom wyrobu dostępnego na rynku wyznaczy zapotrzebowanie świadomego konsumenta. Kto pierwszy wprowadzi woskomat do praktyki, ten ma szansę opanować rynek poważnych i ekologicznych pszczelarzy budując markę swojej firmy będącą gwarancją jakości. Można to osiągnąć bez PN na wosk, czy węzę. Wygra ten producent, który będzie miał w ofercie różne węzy o różnej cenie opisane precyzyjnie na opakowaniu. Mając takie narzędzie można wyeliminować z rynku cały parafinowo stearynowo cerezynowo łojowo gipsowo krochmalowy szajs. Gwarancja jakości musi zostać zbudowana pracą i prawdą, nie jak kamiańskie miody PZP z gwarancją polskiego pochodzenia - cwaniactwem i pazernością. Kombinator węzowy wejdzie na rynek dwa razy: pierwszy i ostatni. Wierzę w to i bez tej wiary pszczelarstwo nie ma sensu. Można sobie wyobrazić sytuację, że czołowi producenci węzy zakupią jego koncepcję po to, by ja schować głęboko w szufladach. Przynajmniej do czasu opróżnienia ich magazynów z bubli i wywiązaniu się z ich być może wieloletnich umów międzynarodowych na dostawę mieszanin wosków z krajów UE i spoza, będących dziś surowcem do produkcji tego, co często bezpodstawnie nazywane jest węzą. Woskomat może pokazać rzeczywiste miejsce Puław w pszczelarskim szyku, o czym powinien wiedzieć jeden z wiceprezydentów wszystkich pszczelarzy. Woskomat powinien szybko i w interesie wszystkich stać się polskim przebojem na Apimondii w Ufie.

Powiedziałem.

Howk!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie sądzę, by woskomat kosztował tyle co najnowszy model merca ale po to  w Sevres maja model metra by był eksponatem tylko wzorcem. Dziś wsparty jakimś matematycznym  zapisem...  Sądzę, że sama świadomość iż można stwierdzić czy "wosk to wosk" podziała studząco na kanciarzy-pszczelarzy i psietwórców wosku.      O "miejscu" działania woskomatów winne decydować organizacje pszczelarskie działające dla dobra pszczelarzy tak aby je można było efektywnie wykorzystywać. Niestety ów model szwenda się jeszcze gdzieś w lesie ale liczę że wkrótce na jakiejś polance(?). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy wielkopolscy działacze pszczelarscy działają na korzyść pszczelarstwa?

Może temat przerysuję, ale to dla skrócenia wywodu. Marszałek województwa wielkopolskiego wraz z baronami z pięciu wielkopolskich baronatów pszczelarskich (Poznań, Chodzież, Konin, Kalisz i Leszno) zasilają ostatnio co roku region 36-ma tonami darmowego wosku niejasnego pochodzenia w darmowej węzie. Nikt jednocześnie ze zwycięskich przetargowiczów nie potrzebuje wosku wyprodukowanego przez wielkopolskie pszczoły. Nie wszyscy pszczelarze są tym zachwyceni. Oprócz entuzjastów Pana Marszałka gotowych wesprzeć bezinteresownego dobroczyńcę pszczół w wyborach pojawiają się jak zwykle krytykanci i malkontenci. Głoszą oni zdanie, ze darmowa węza marszałkowska tylko zepsuła rynek. Część pszczelarzy którzy się oparzyli od razu przetapia ją i sprzedaje na skupie, albo robią z niej świeczki, pogłebiając tak negatywną sytuację. Równolegle w ulach odbywają się dwa procesy. Jeden to „rozcieńczanie” wosku w plastrach czystym woskiem wypoconym przez pszczoły, drugi – dokładanie do wosku zawartych w węzie „uszlachetniaczy” przez zwycięzców przetargów organizowanych przez baronow bez jakiejkolwiek kontroli jakości wosku.  Nie wiadomo który proces aktualnie przeważa, ale spotkałem się z opinią, że potrzeba sześciu lat „bezdomieszkowych”, by pszczoły oczyściły wosk do stanu ekologicznie znośnego dla nich. Można by to dokładnie wyliczyć, ale Puławy są drogie, bez akredytacji i z jakiegoś powodu nikogo z biorących udział w zabawie woskowej to nie interesuje (oprócz pszczół). Trwa ogólne narzekanie na warrozę, zgnilce, suszę i CCD. O wosku mało się mówi. Ja już podjąłem decyzję. Węzę robie sobie sam z porządnego, własnego wosku, a nadmiar tego wosku magazynuję. Dziękuję w przyszłości Panu Panie Marszałku za darmową węzę, którą w ubiegłym roku odebrałem tylko dla ciekawości co to i zostałem przy tym jako „niezrzeszony” w baronacie poznańskim przy okazji poniżony. Liczę, że kiedyś ktoś mój wosk doceni i dobrze zapłaci. Tego wosku nie sprzedam na skupie w poznańskiej hurtowni Łysonia, bo mi go żal, gdy patrzę jak jest dorzucany do sterty surowca woskopodobnego. Sprzedam go dopiero komuś, kto uruchomi u siebie woskomat. Od niego również kupię węzę, za którą dobrze zapłacę, nawet nadrabiając kilometrów. Mam nadzieję, ze będzie on uczciwie produkował trzy gatunki węzy: pierwszy gatunek – z minimalną iloscią zanieczyszczeń, drugi – jeszcze spałniający normę (nieistniejącą) dla pszczół (do 10% parafiny) i trzeci – poza normą, do produkcji świeczek. Parafina do parafii!!! I że na miejscu będę mógł usługowo sprawdzić dowolny wosk, w tym i właśnie zakupiony. Myśle, że kto nie wskoczy do tego tramwaju, pozostanie usmarkany na pszczelarskim przystanku woskowym i wypadnie z rynku. Szkoda, że Pan Marszałek nie bierze pod uwagę, by te coroczne 2 miliony na poprawę warunków fitosanitarnych pszczół utopić w woskomacie. Dałby wielkopolskim pszczelarzom wędkę, a nie ryby (a baronom bat na pszczelarzy). Również stworzyłby kilka wielkopolskich stanowisk pracy i zasłużył na wdzięcznosć pszczół, a niekoniecznie tylko działaczy pszczelarskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, robinhuud napisał:

Czy wielkopolscy działacze pszczelarscy działają na korzyść pszczelarstwa?

 

Może temat przerysuję, ale to dla skrócenia wywodu. Marszałek województwa wielkopolskiego wraz z baronami z pięciu wielkopolskich baronatów pszczelarskich (Poznań, Chodzież, Konin, Kalisz i Leszno) zasilają ostatnio co roku region 36-ma tonami darmowego wosku niejasnego pochodzenia w darmowej węzie. Nikt jednocześnie ze zwycięskich przetargowiczów nie potrzebuje wosku wyprodukowanego przez wielkopolskie pszczoły. Nie wszyscy pszczelarze są tym zachwyceni. Oprócz entuzjastów Pana Marszałka gotowych wesprzeć bezinteresownego dobroczyńcę pszczół w wyborach pojawiają się jak zwykle krytykanci i malkontenci. Głoszą oni zdanie, ze darmowa węza marszałkowska tylko zepsuła rynek. Część pszczelarzy którzy się oparzyli od razu przetapia ją i sprzedaje na skupie, albo robią z niej świeczki, pogłebiając tak negatywną sytuację. Równolegle w ulach odbywają się dwa procesy. Jeden to „rozcieńczanie” wosku w plastrach czystym woskiem wypoconym przez pszczoły, drugi – dokładanie do wosku zawartych w węzie „uszlachetniaczy” przez zwycięzców przetargów organizowanych przez baronow bez jakiejkolwiek kontroli jakości wosku.  Nie wiadomo który proces aktualnie przeważa, ale spotkałem się z opinią, że potrzeba sześciu lat „bezdomieszkowych”, by pszczoły oczyściły wosk do stanu ekologicznie znośnego dla nich. Można by to dokładnie wyliczyć, ale Puławy są drogie, bez akredytacji i z jakiegoś powodu nikogo z biorących udział w zabawie woskowej to nie interesuje (oprócz pszczół). Trwa ogólne narzekanie na warrozę, zgnilce, suszę i CCD. O wosku mało się mówi. Ja już podjąłem decyzję. Węzę robie sobie sam z porządnego, własnego wosku, a nadmiar tego wosku magazynuję. Dziękuję w przyszłości Panu Panie Marszałku za darmową węzę, którą w ubiegłym roku odebrałem tylko dla ciekawości co to i zostałem przy tym jako „niezrzeszony” w baronacie poznańskim przy okazji poniżony. Liczę, że kiedyś ktoś mój wosk doceni i dobrze zapłaci. Tego wosku nie sprzedam na skupie w poznańskiej hurtowni Łysonia, bo mi go żal, gdy patrzę jak jest dorzucany do sterty surowca woskopodobnego. Sprzedam go dopiero komuś, kto uruchomi u siebie woskomat. Od niego również kupię węzę, za którą dobrze zapłacę, nawet nadrabiając kilometrów. Mam nadzieję, ze będzie on uczciwie produkował trzy gatunki węzy: pierwszy gatunek – z minimalną iloscią zanieczyszczeń, drugi – jeszcze spałniający normę (nieistniejącą) dla pszczół (do 10% parafiny) i trzeci – poza normą, do produkcji świeczek. Parafina do parafii!!! I że na miejscu będę mógł usługowo sprawdzić dowolny wosk, w tym i właśnie zakupiony. Myśle, że kto nie wskoczy do tego tramwaju, pozostanie usmarkany na pszczelarskim przystanku woskowym i wypadnie z rynku. Szkoda, że Pan Marszałek nie bierze pod uwagę, by te coroczne 2 miliony na poprawę warunków fitosanitarnych pszczół utopić w woskomacie. Dałby wielkopolskim pszczelarzom wędkę, a nie ryby (a baronom bat na pszczelarzy). Również stworzyłby kilka wielkopolskich stanowisk pracy i zasłużył na wdzięcznosć pszczół, a niekoniecznie tylko działaczy pszczelarskich.

 

Jakie kroki poznański klub Polanki podjął w tym temacie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poznańska Grupa Polanki opracowała i udostępniła wszystkim sprawdzoną technologię produkcji najwyższej jakości węzy z własnego wosku w małej pasiece. Zgodnie z polankową dewizą by nie oglądać się na innych, a samemu rozwiązać problem.

https://spp-polanka.org/blog/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejny rok 2 mln zł daru celowanego dla wielkopolskich pszczelarzy. Tym razem już nie węza, a ciasto dla pszczół. Informację znalazłem nie na stronie powiedzmy WZP Poznań, a w prasie o lokalnym zasięgu. Jak przy każdym publicznym groszu obowiązuje ściśle obwarowana prawnie procedura wydawania kasy i sprawozdawczości z tegoż. Można odnieść wrażenie, że skąpe informowanie o szczęściu spływającym na wielkopolskie pszczoły wynika z czyjejś skromności i dyskrecji.

https://www.dzienniknowy.pl/wiadomosci/5003,dwa-miliony-na-pszczoly

 

”Po środki mogą sięgnąć organizacje pożytku publicznego prowadzące pasieki”.

Z moich danych wynika, że WZP Poznań, ani Polanka, czy Stowarzyszenie Pszczelarzy Zawodowych nie mają statusu organizacji pożytku publicznego. Prawdopodobnie nie mają takowego również pozostałe cztery baronaty wielkopolskie. Do kogo adresowana jest pomoc? A może to jakiś fejk?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli węza nie pomogła w walce ze zgnilcem.

To teraz dożywianie zagłodzonych rodzin ciastem. ?Może to pomoże..?

Kurczę - 2 000 000 PLN! 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W mediach można usłyszeć o kolejnym czwartym darze Marszałka Wlkp dla pszczelarzy w kwocie 2 mln zl. Tym razem już nie węza, a ciasto dla pszczół. Niby do zakarmienia na zimę, nie rozumiem dlaczego ciasto, a nie inwert. Dar jest adresowany do wszystkich wielkopolskich pszczół i pszczelarzy, nie tylko dla zrzeszonych w pięciu wielkopolskich organizacjach skonfederowanych w PZP. Pszczelarze niezrzeszeni pytają mnie, czy coś wiem na ten temat, bo ponoć TIR z darem marszałka już jedzie. Niestety, przestało mnie to interesować z powodu własnie blokowania przez tu akurat WZP Poznań dostępu do tej pomocy dla takich jak ja poznaniaków – spoza PZP i obrzydzanie im tej pomocy. WZP Poznań na swej witrynie internetowej nie wspomina słowem o darze Marszałka z naszych pieniędzy, a więc chyba Pan Marszałek Marek Woźniak nie będzie zadowolony, bo kampania węzowo – ciastowa celu politycznego chyba nie osiągnie. Nie wiem dlaczego prasa i prezes RZP Chodzież twierdzi, że wcześniejszy dar marszałkowski – 130 ton węzy poprawił warunki fitosanitarne w wielkopolskich ulach, gdy tymczasem z rejestrów GIW za ten czas (ostatnie lata) wynika dwukrotny wzrost zgłoszonych przypadków zgnilca amerykańskiego na terenie Wielkopolski . Jakaś propaganda sukcesu? Ponieważ ten dar to pieniążek publiczny, więc zadam organizatorom stosowne pytanie po zakończeniu kampanii i sprawy zdaniu. Ogłoszenie przetargu, jego warunki, którzy producenci ciasta zwycięzyli, ogłoszenie wyników itd. Itp. Rozłożenie ognisk zgnilca i korelacja z prezentami od poszczegolnych producentów węzy. Szczególnie tryb informowania niezrzeszonych w PZP i skuteczność ich obsługi. Jak trzeba będzie – w trybie dostępu do informacji publicznej. Taki dar nie może przywilejować wybrańców, czy swojaków. Dzięki postawie prezesa Borowiaka na pewno nie zagłosuję na aktualnego marszałka prącego do ewentualnej reelekcji. Dlatego, że nie dąży on do poprawy sytuacji w Wielkopolsce i daje zarobić, tworzy miejsca pracy biznesmenom spoza Pyrlandii. Pan Bóg wybacza zawsze – Kolejorz nigdy!

http://www.pszczolywzp.pl/index.php

http://radiowielkopolska.pl/wielkopolska/2-mln-zl-dla-pszczelarzy/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...