Skocz do zawartości
jokaz

Dolnośląskie piekiełko

217 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Dziękuję za pozdrowienia. Jokaz wiem, że ciężko pracujesz i to szanuję (piszę to szczerze bez żadnej złośliwości).

Ja tylko przestrzegam żeby przy realizacji zbożnych celów nie dać się manipulować starym wyjadaczom.

Sytuację z Dolnego Śląska znam głównie z tego wątku więc za dobrą monetę przyjmuję pierwszeństwo

wałbrzyskiego koła Polanki jeśli chodzi o aktywność.

Napisałeś:

"Brak zainteresowania problemami pszczelarzy dolnośląskich poseł na sejm RP Pan Ireneusz Zyska (PiS) Lipiec - sierpień 2018 rok wtedy był zwykłym posłem "dobej zmiany". Obecnie wiceminister ds. Klimatu"

Fakt P. Zyska to obecnie sekretarz w Ministerstwie Klimatu i pełnomocnik rządu d/s energii odnawialnej, ale w czasie kiedy z nim się spotykałeś (VII/VIII 2018) trudno zaliczyć go do posłów "dobrej zmiany" bo wtedy był szeregowym posłem małego koła "Wolni i Solidarni", a dostał się do parlamentu z list Kukiz'15.

Nie oczekuję "spowiadania się" tylko w miarę rzetelnego przedstawienia informacji, przecież to Ty zainicjowałeś wątek pisząc w pierwszym poście:

"Pełniąc funkcję prezesa WKP zdecydowałem się czynnie włączyć w działalność społeczną na rzecz rozwoju pszczelarstwa na Ziemi Dolnośląskiej. W porozumieniu..."

Rozumiem, że mogła Ci się znudzić rola sprawozdawcy tego co się na Dolnym Śląsku dzieje, ale zlituj sie nad nami i nie zostawiaj na pastwę przekazu Pana Ateny, bo on ciągle miesza komentarz z informacją i sili się na jakąś dziwaczną ornamentykę wypowiedzi.

------------------------------------------------------

Co do propozycji stworzenia nowego wątku to nie znam kujawsko-pomorskiego piekiełka na tyle by pokusić się o jego prezentację, być może istnieje na poziomie organizacyjnym.

Tam sprawy dotyczą głównie rozdziału pomocy KPWP, coś słyszałem o nieprawidłowościach,

ale to przy rozdawnictwie społecznego grosza rzecz normalna, patologia nie tyle tkwi w lokalnych szwindelkach co w samym systemie.

KPWP mierzi mnie na tyle, że wolę trzymać się od tego z daleka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Aby było coś z mitologii to mitem jest, że w sprawach pszczelarskich mają się wypowiadać ludzie "znający się na sprawach związanych z pszczelarstwem".  Może był to głos "wołającego na puszczy" ale jak będzie więcej będzie tych wołających tym większa szansa że będzie usłyszany "gdzie trzeba". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kol Borden zmodyfikowałem swój ostatni wpis i większość umieściłem tak gdzie powinno się to znaleźć,

czyli w wątku o ustawie o ochronie zwierząt, zachęcam do pisania zgodnie z tematem wątku.

Przepraszam za pomyłkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba piekło zamarzło? Czarg gratuluje dolnośląskim pszczelarzom  !!!  Pośrednio/bezpośrednio posłowi Protasiewiczowi który w imieniu tychże pszczelarzy wystąpił. Co tam poseł ale wśród tych dolnośląskich pszczelarzy jest Atena !!! Nie da się tego oddzielić jako że to JA wystąpiłem do p. posła pismem z dnia 10.11. '19 roku aby wsparł dolnośląskich pszczelarzy swoim parlamentarnym autorytetem / mocno powyżej kwestionowanym/ aby coś robić. I działa... I chwała mu za to...

 Wygląda na to że "jak się nie ma co się lubi - trzeba polubić co fortuna przynosi"... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z dolnośląskiego "piekiełka" przesyłam gratulacje p. Sławomirowi Podgajnemu z Brzezin za tytuł PSZCZELARZA ROKU jaki przyznało mu jakieś zacne grono znawców tematu.     W uzasadnieniu było powiedziane: pszczelarz -społecznik. 

Jeszcze raz gratuluję... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z wyrazami najszczerszej zazdrości linkuję źródło:

http://akademiapszczelarstwa.edu.pl/pszczelarz-roku#vi-edydcja

Wielkopolska torowała te szlaki. Trzy lata temu w kategorii miodu spadziowego z doliny Noteci zwyciężył doświadczony pszczelarz ze Śmiłowa pod Piłą Henryk Stokłosa.

https://www.kpodr.pl/pszczelarz-roku/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W nawiązaniu do powyższego wpisu, chętnie zapoznałbym się z uzasadnieniem, które zapewne jest merytorycznie umotywowane, jakie przesłanki zadecydowały o wynikach konkursu. Z góry zastrzegam, że nie mam na myśli kwestionowania zasadności przyznania owych nagród ale, raczej wyeksponowania osiągnięć laureatów za które zostali przez jurorów nagrodzeni. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ateno, mój stosunek do tego konkursu jest „zaczepny” z innego powodu. Jako człowiek ostrożny chciałbym wiedzieć z kim mam do czynienia. Chciałbym poznać statut fundacji, skład Kapituły konkursu. Odwiedziłem wyszukiwarkę KRS i stwierdziłem, ze w zarządzie fundacji sa dwie osoby mi nieznane na niwie pszczelarskiej. W radzie fundacji jest kilka pań o jakby podobnych do członków zarządu nazwiskach i dwóch panów, w tym jeden jakby obcokrajowiec. Wygląda to na jakąś koligację rodzinną. Fundacja jest zasilana w kasę przez wymienionych na witrynie sponsorów i są wśród nich producenci środków ochrony roślin, oraz członkowie stowarzyszenia ich skupiającego - PSOR. Kiedyś dzwoniłem i pytałem się jeszcze pani prezes czy przyjmą do PSOR organizację pszczelarską, która też statutowo chroni rośliny. Spotkałem się ze stanowczą odmową i wyjaśnieniem, że członkami PSOR mogą być tylko truciciele owadów.  PSOR oficjalnie propaguje wśród dzieci i nie tylko filmy stwierdzające, że za trucie owadów w większości przypadków odpowiedzialni są niechlujni pszczelarze, a błędy rolników zdarzają się bardzo rzadko i nie stanowią problemu. Stowarzyszenie skupia się na zwalczaniu dzikiego importu podróbek śor nie ze względu na dobro pszczół, a chodzi raczej o kasę i monopol potentatów chemii rolniczej zasilającej strumykiem pieniędzy PSOR. Co do kapituły konkursu, to praktykuje się często, że z automatu wchodzą do niej ubiegłoroczni laureaci. Tutaj ani słowa o składzie, ani nie można doszukać się statutu. Byłbym spokojniejszy, gdybym wiedział, że w kapitule był przykładowo Henryk Stokłosa, ubiegłoroczny laureat, który potrafi bezbłędnie odróżnić miód spadziowy jodłowy, od miodu spadziowego trzcinowego z Doliny Noteci. Dyskrecja medialna w sprawie składu kapituły obniża niestety prestiż nagrody. Za stary już jestem, żeby przy pandemii jeździć do sądu w Toruniu by wydłubać z akt ten statut, zresztą zmieniony w kwietniu tego roku. Statut fundacji Apimondia uzyskałem w sądzie krakowskim, spółdzielni Apis w sądzie lubelskim – oba z trudnościami nie związanymi jeszcze wtedy z covid. Nie za bardzo widzę sens jechać do Torunia, może ktoś z Torunia byłby chętny zrobić mi tą uprzejmość i pobrać statut z sądu. Co to jest, że niektóre organizacje boją się opublikować swoje statuty w necie. Te wątpliwości nie mają nic wspólnego z Panem Podgajnym, którego znam z publikacji w prasie pszczelarskiej i szanuję za solidność i rzeczowość.

Fundacja AKADEMIA PSZCZELARSTWA I ZRÓWNOWAŻONEGO ROZWOJU

87-840 Kubień Kujawski, ul. Wojska Polskiego 29a

KRS: 0000838832

 

   
   
   
   
   
   
   
   
   
   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie podważając tego iż werdykt był jak najbardziej trafny nasuwa się jakiś wątek niepewności co do intencji... Moim zdaniem tak jak wynik, tak i kryteria jak i zasługi nagradzanych winne być transparentnie opublikowane  Urbi et orbi... 

 Nie sądzę by miało uzasadnienie powiedzenie; chwalmy was a wy nas... Ale?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka lat temu, na zamku Grodziec był sygnalizowany problem wytruć pszczół. Wtedy to, urzędnik z PIORiN obiecał, wspomóc pszczelarzy w sytuacjach kiedy jest sobota po południu i pszczelarz jest pozostawiony sam w przypadku wykrycia pasieki. Był według mnie fajny pomysł aby stworzyć przy Dolnośląskim PIORiN telefon alarmowy. Mijają lata i cisza. Czyżby pszczelarze odpuścili?

Z pszczelarzami jest tak od lat jak z potencjalnymi chorymi na Covid. Otóż, duże miasto dolnośląskie Świdnica. Kobieta stoi w kolejce aby wykonać badanie, wymaz czy jest chora na Covid. Jest sobota, godzina 14.00 pielęgniarka pobierająca wymaz oświadcza, że właśnie skończyła pracę i osoby które chciały dokonać badania muszą przyjść dopiero w poniedziałek. Dwa dni w niepewności!

To samo robi się pszczelarzom. A przecież uczono nas na szkoleniach, że godziny się liczą. To one decydują czy wytrucie pszczół nastąpiło takim czy innym środkiem. A po dobie, dwóch to już nic się nikomu nie udowodni. Czy to celowe działanie?

Myślę, że sprawę wiosną poruszymy. Ja nie odpuszczę. Jestem przekonany, że Dolnośląska Izba Rolnicza pomoże nam w tym. Tylko czy reprezentanci związków, stowarzyszeń dorosną do chęci działania? Czy dalej będą się chwalić jaką są dużą organizacją i nic poza tym lub co gorsza będą milczeć. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

We wielu sprawach godziny się liczą...

     O tym czy jakieś działania będą podjęte w odpowiednim czasie /czy to w medycynie/pszczelarstwie/ratownictwie/ zależy od procedur jakie obowiązują w danej dziedzinie. Te procedury musi ktoś ustanowić i ktoś wdrażać w praktyce.  O procedurach /w powiadamianiu/ się mówiło, były przesłanki by  zacząć się przymierzać...ale zabrakło determinacji największych dolnośląskich organizacji pszczelarskich aby się upominać o realizację uzgodnień do których zobowiązały się instytucje do tego powołane! 

Nieśmiałe światełko zatliło się po spotkaniu zorganizowanym przez posła i Izbę Rolniczą. Trudno się dzisiaj wymądrzać co i jak dalej robić kiedy zaraza szaleje, ludzie protestują, decydenci /różnej maści/ pochowali się za biurkami... aby się nie narazić... 

Co robić??? "Róbmy swoje"... że po raz kolejny zacytuję Młynarskiego... Chyba nastaje czas kiedy można będzie wiele spraw przemyśleć, przedyskutować w mniejszych gronach, podzielić się obserwacjami i wnioskami... Może czas przypomina nieco "stan wojenny" /wielu nie pamięta/ ale nikt w swojej słuchawce nie usłyszy "rozmowa kontrolowana'. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odpowiem przekornie. Swego czasu w poważnym gronie konferencyjnym publicznie nie uzyskałem odpowiedzi na pytanie: czy trucie owadów to jest sprawa weterynarzy, czy policji i prokuratora?. Przecież zatrucie to nie choroba. Na dzień dzisiejszy pszczoła poza ulem jest prawnie przedmiotem bez właściciela i wartości. Pszczołom nic nie zagraża, bo pszczół i pszczelarzy jest coraz więcej mimo histerycznych reakcji pszczelarzy niszczących sobie nawzajem pasieki w walce o przepszczelone pastwiska owadzie, do których pszczelarze nie mają prawa kradnąc tak naprawdę cudzy pyłek i nektar. Dlaczego służby państwowe miałyby się zajmować pszczelarzami i ich urojonymi problemami z CCD i z truciem pszczoł, gdy w tym czasie państwo i UE o wiele bardziej sowicie dotuje zakup środków trucia owadów zwanych dla jaj środkami ochrony roślin i zakup opryskiwaczy?. Ostentacyjnie deroguje również zabronione w cywilizowanej Europie neonikotynoidy jednocześnie  fakując pszczelarzy środkowym palcem. Nie wiadomo również kto to jest pszczelarz. Niby rolnik, ale ziemi kupić nie może. Ot taki gołodupiec, co nie potrafi się zorganizować w jakiejś poważanej organizacji. We władzach organizacji pszczelarskich mamy ludzi żerujących na pszczelarzach, co stawia pod znakiem zapytania pszczelarskość organizacji pszczelarskich. Jeżeli istnieje zawód pszczelarza, to dlaczego nie ma związku zawodowego pszczelarzy, a jakieś gówniane rolnicze zrzeszenia branzowe z abstrakcyjnym Serafinem na czele? Wracając zaś do legalnych procedur trucia owadów wspomaganych przez państwo polskie i UE to czego się spodziewacie? Że państwo zrobi z siebie przestępcę ekologicznego w nowelizowanej ustawie o ochronie zwierząt, gdzie pszczoła taktycznie raz jest zwierzęciem, raz nie?. Czy weterynaria polska nerwowo reagująca na wwóz do kraju kiełbasy z Białorusi (ASF) ma podobnie reagować na wwożony masowo do kraju wosk pszczeli i niepasteryzowane mieszaniny miodów niejasnego pochodzenia? (AFB). Czy moralnym jest wymaganie od tych służb podobnej reakcji proceduralnej na dwie choroby zwalczane z urzędu podczas gdy wosk jako produkt odzwierzący przetworzony nie podlega nadzorowi weterynaryjnemu? Aż dziw, że głupie państwo dopłaca w ramach KPWP do tego pszczelarskiego biznesu, którego nie ma i że nikt nie rozróżnia dotacji dla pszczelarzy krajowych od dotacji dla handlarzy miodem. Oj, nie masz zabawki, nie masz rozśmiać się nikomu. Miłego snu panie prezydencie wszystkich pszczół, byle do odwołanego Ambrożego…

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Amatorska analiza prawna:

http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19971110724/U/D19970724Lj.pdf

Art.1.

1. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę.

2.W sprawach nieuregulowanych w ustawie do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy.

Art.2.

1. Ustawa reguluje postępowanie ze zwierzętami kręgowymi, (pogrubienia z podkolorowaniem moje) w tym zwierzętami kręgowymi wykorzystywanymi w celach naukowych lub edukacyjnych w zakresie nieuregulowanym w ustawie z dnia 15 stycznia 2015 r. o ochronie zwierząt.

Pszczelarz może w pasiece dowolnie eksperymentować na pszczołach jak dr Mengele i zielonym ani weterynarii nic do tego, chyba że mu pokażą, że pszczoła ma kręgosłup.

Rolnik może dowolnie truć owady, byle zgodnie z ulotką na opakowaniu, czego nikt nie jest w stanie sprawdzić i udowodnić.

Jakieś tam chciejstwa róznych ważniaków w postaci rozporządzeń mających niższy status niż ustawa, a dotyczące przykładowo rejestracji pasiek są tylko zwykłym chciejstwem, bo nie dotyczą kompetencyjnie bezkręgowców.

Post ten dedykuję działaczom pszczelarskim biernie przyglądającym się sejmowej i senackiej batalii nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konfucjusz mówił że dla Chińczyków jest tylko jedna rzecz niemożliwa do zrobienia... Ustawodawcy Unijnego kołchozu mieli kłopot jak zakwalifikować ślimaki i uznano że to... ryba!!! Czyli jak się chce to można!!!  Taki mięczak a tak awansował - do kręgowców. 

Wniosek nasuwa się jeden... ustawodawstwo!!!  Powtarza się; "dzieci i ryby głosu nie mają"  teraz gotów jestem do tego grona zaliczyć również... pszczelarzy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...