Skocz do zawartości
121 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

W ulu nr 8 stojącym pod dachem, gdzie panuje temperatura taka jak na zewnątrz, pszczoły wyraźnie podniosły temperaturę. W ulach na wolnym powietrzu, podgrzewanych w dzień przez słońce, pewnie nastąpiło to już jakiś czas temu.

A więc wiosna panie Macieju!

Ale czy nie wróci zima? Pszczoły nie opuszczą czerwiu by się posilić na bocznych ramkach.

Najgorszy wariant to pszczoły pod powałką i kilka powrotów zimy.

64633765785169935621.jpg

 

-------------------------------------------------------------

p.s. - Korzystając z pewnego luziku na który pozwalają administratorzy:

Dla sympatycznego Pana Leszka specjalizującego się w tematyce branzlowania  - hymn tak bliskich Mu onanistów

Pucio pucio:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czwarty miesiąc zimowli - spadek wagi uli:

20.X - 19.XI - 19.XII 2018- 19.I 2019 - 19.II.

   âŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚ.........âŚ20.X...âŚ19.XIâŚâŚ...19.XII ..............19.IâŚ.....âŚ19.II

Ul nr 8 (drewniany)        -       40,9kg -  40,6 kg(-0,3) - 39,7(-0,9) - 39,0(-0,7) - 37,9(-1,1)

Ul nr 10 (poliur. Nektariady) -  31kg  - 30,3 kg(-0,7) - 30.0(-0,3) - 29,9 (-0,1)  - 29,9 (0)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Czwarty miesiąc zimowli - spadek wagi uli:

20.X - 19.XI - 19.XII 2018- 19.I 2019 - 19.II.

   âŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚ.........âŚ20.X...âŚ19.XIâŚâŚ...19.XII ..............19.IâŚ.....âŚ19.II

Ul nr 8 (drewniany)        -       40,9kg -  40,6 kg(-0,3) - 39,7(-0,9) - 39,0(-0,7) - 37,9(-1,1)

Ul nr 10 (poliur. Nektariady) -  31kg  - 30,3 kg(-0,7) - 30.0(-0,3) - 29,9 (-0,1)  - 29,9 (0)

 

 Jakie wnioski?  Szczególnie ul nr 10...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wnioski? - post #74. Rodzina padła, to jasne. Dlaczego? Matka, myszy w ulu, nosemoza? Ustalę mam nadzieję jak otworzę ul. Na pewno nie należy łączyć padnięcia rodziny z typem i producentem ula, ani z vitaeapisem. Piszę o tym, bo to doświadczenie, zapis obiektywny przebiegu w czasie pewnego zgonu. W celu ustalenia jakie jest optymalne rozmieszczenie czujników temperatury i wilgotności rozmieściłem je nieco inaczej w każdym ulu. Stąd w ulach duży rozrzut parametrów, bo nie są to parametry środka kłebu. Po zimie przeanalizuję, które rozmieszczenie jest najlepsze - pozwala wyciągnąć najwięcej wniosków. Jest w tym wszystkim dużo frycowego, ale to pokazuję. Typowe bóle porodowe. Poza tym to zimowla w swego rodzaju stebniku, więc nie wszystko można przenieść do typowej pasieki na wolnym powietrzu. W tym sezonie będę dużo mądrzejszy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piąty miesiąc zimowli - spadek wagi uli:

20.X - 19.XI - 19.XII 2018- 19.I 2019 - 19.II. - 19.III

   âŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚâŚ.........âŚ20.X...âŚ19.XIâŚâŚ...19.XII ..............19.IâŚ.....âŚ19.II........âŚ19.III

Ul nr 8 (drewniany)        -       40,9kg -  40,6 kg(-0,3) - 39,7(-0,9) - 39,0(-0,7) - 37,9(-1,1) - 36,4 (-1,5)

Ul nr 10 (poliur. Nektariady) -  31kg  - 30,3 kg(-0,7) - 30.0(-0,3) - 29,9 (-0,1)  - 29,9 (0)     - 29,7 (-0,2)

 

Tempo spadku masy ula nr 8 w ostatnim miesiącu 19.II - 19.III:

 

 

35259675609602924992.jpg

 

11207264302543133049.jpg

 

Dodatkowo wykres temperatury w tym samym czasie. Temperatura mierzona w cieniu 3 m nad gruntem (Pomorze Zach.). Jak widać były tylko dwa dni gdy temperatura przekroczyła +10°C w cieniu, a więc niewiele okazji do dostarczenia do ula wody. 28 lutego po południu było najcieplej i po wadze widać, że pszczoły latały. Bilans wagi oddanych kupek, wywalonych resztek z ula i doniesionej wody był wtedy jednak zdecydowanie ujemny.

Masa ula nr 10 spada, mimo zatkania gąbką wylotka. Nie jest to więc rabunek, a prawdopodobnie schnięcie zwłok poprzez osiatkowaną dennicę, lub inna przyczyna. W najbliższych dniach udaję się do pasieki  (aktualnie 190 km :) ) - wyjaśnię problem spadku masy ula nr 10, który padł i może przyczyny zgonu rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć. z ciekawością przeczytałem cały temat. widzę, że dane aktualne nie są dostępne. I co umarły? wszystkie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pszczoły miały przymusową przeprowadzkę na ok. 200 km z Pomorza Zach. pod Poznań. Mają się dobrze. Niedługo wznowią nadawanie, właśnie załatwiam im internet LTE. W ulu nr 10 późną jesienią padła matka. Mikroskopowo nie stwierdziłem nosemozy, coć górne ramki były lekko ufajdane. Wszystko wskazuje na to, że powodem padnięcia tej rodziny była bezmateczność. Reszta przezimowała dobrze. Szkoda mi unikalnej przedniej lokalizacji umożliwiającej nietypowe obserwacje, ale cóż, starość nie pozwala na dojazdy do pasieki oddalonej o 200 km. Teraz wróciłem do 5-ciu rodzin tak jak było na początku i muszę wrócić do poprzedniego tytułu (prezydent 5-ciu pni). Będziemy mieli opomiarowane kilka pasiek około Poznania, co otwiera pewne nowe możliwości obserwacji i analizy. Na 1 maja pewnie nie zdążę (rocznica samotnej śmierci w DPS patrona Domu Pszczelarza), ale na 10 - kto wie?

Pszczoły czeka również w najbliższym czasie przejście na gospodarkę półkorpusową (tylko półramka wielkopolska i półkorpusy w pasiece). Właśnie dziś wyprodukowałem sobie węzę z własnego wosku i do przemysłowej już nie wrócę. Efekt dzisiejszego przedpołudnia:

40390741700291635294.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to dobrze, bo już się martwiłem, że przegiąłeś i wszystkie umarły. Wiesz nagły koniec nadawania .....

Czy możesz przybliżyć koszty opomiarowania ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pasieka po przeprowadzce 200 km w nowej lokalizacji w zasięgu netu LTE. Na wagach cyfrowych dwa ule, w jednym pięć czujników temperatury i wilgotności, w drugim cztery. Wczoraj zrobiłem przegląd tydzień po zmianie konfiguracji uli (przejście na półramkę wlkp z powodów geriatrycznych). Jednak jeszcze pozostało kilka pełnych ramek, które wylecą na przetop po najbliższym miodobraniu. W każdym razie gniazda już na dwóch półkorpusach wlkp. Od jutra można analizować wziątek w dwóch ulach pod Poznaniem na podstawie porannego i wieczornego wskazania wag oraz temperaturę otoczenia w cieniu na wysokości 2 m nad ziemią. Jutro wkleję również rozmieszczenie czujników w opomiarowanych ulach z ich logicznym oznakowaniem. Dla przypomnienia zainteresowanym namiary:

https://konsola.ulmonitor.pl

login: polanka@ulmonitor.pl

hasło: robinhuud

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgodnie z obietnicą dla zainteresowanych:

Schemat rozmieszczenia i oznakowanie czujników na 19 maja 2019 r.

 

85807845561341503278.jpg

 

W tym momencie wskazania termometrow i wilgotnościomierzy odbiegają od intuicyjnych z powodu rewolucji półramki (przed tygodniem) spowodowanej syndromem SKS.

Ule składają się tylko z nierefundowanych półkorpusów wlkp Nektariady (banicja i za mała pasieka :D ), lekko uchylone korki na najwyższym piętrze (dla wygryzających się trutni). Węza własnej produkcji z własnego wosku z odsklepin.

W gniazdach połowa półramek z węzą i po 5 pełnych ramek do podniesienia nad kratę w następnym ruchu, nad kratą dużo wygryzającego się czerwiu. Jednak już można według wag ocenić ile w dzień przyniosły, a w nocy odparowały. W miarę wygryzania się czerwiu i zalewania ramek wskazania temperatury i wilgotności na poszczególnych "piętrach" uli w rodni i miodni powinny się ustabilizować. Zawsze trzeba je jednak odnosić do aktualnej temperatury zewnętrznej, która jest rejestrowana oddzielnym czujnikiem poza ulami.

Ule stoją na osiatkowanych dennicach z szufladami z pułapkami wazelinowymi na warrozę aktualnie wysuniętymi na 1/3 ruchu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niedzielny przegląd:

Nad kratami wygryza się czerw przeniesiony z gniazda (przejście na system tylko półramki i półkorpusów wlkp) Niewiele pszczół lata po nektar, bo muszą grzać rozproszony czerw, co widać po temperaturach na poszczegolnych piętrach i dobowych wahaniach wagi. Niedługo to się zmieni, bo trzeba będzie napełnić nektarem komorki po wygryzionym czerwiu. Pod kratami matki czerwią na odbudowanej węzie. W niedzielę (patrz wykres wagi) przeniosłem ostatnie ramki z czerwiem nad kratę wstawiając w ich miejsce półramki z węzą i pozostało sprawdzenie za tydzień, czy na nich nie ma mateczników ratunkowych. Zaczęła nektarować akacja, ktorej na pastwisku mych pszczół akurat niewiele. Wszystkie pszczoły dostały vitaeapis premium, a ponieważ mam tylko 5 uli - reszta preparatu wylądowała w lodówce i czeka na następny przegląd (opakowanie niestety na 20 rodzin).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo że to koniec maja, to nad ranem zimno. O godz. 5.00 w Poznaniu 9,1°C.

 

88536591162904945158.jpg

 

Jak w tym momencie rozkładała się temperatura w ulach na poszczególnych kondygnacjach?

Przypomnę, ule po przejściu na system tylko półkorpusów wlkp, nad kratą ostatnie duże ramki z wygryzającym się czerwiem. Gniazda w połowie na świeżo odbudowanej węzie, w niedzielę dołożone 10 półramek z węzą w miejsce zabranych nad kratę ostatnich 5 pełnych ramek.

 

Temperatura w ulach 1 i 2 piętrami: (geometrycznie, nie wg ułożenia czerwiu, patrz schemat  #86)

 

Ul nr 1                                                       Ul nr 2

T1/5 pajączek = 25,5 

T1/4 = 32,1°C                                           T2/4pajączek = 15,7°C

T1/3 - brak danych                                   T2/3 = 32,9°C

T1/2 krata = 34,1°C                                  T2/2 = 32,6°C

T1/1 = 28°C                                              T2/1 = 32,5°C - środek geometryczny gniazda

 

Można zauważyć, że w ulu nr 1 o większej kubaturze pszczołom trudniej utrzymać temperaturę dla wygryzającego się, bardziej rozproszonego czerwiu i wygryzanie się potrwa nieco dłużej. Stąd wyższa temperatura na pajączku i koszt tego (patrz ostatnie dobowe przyrosty wagi). Po wadze można ocenić, że z ula nr 2, gdzie pozostało mniej czerwiu może w dzień po wziątek lecieć więcej pszczół, niż w ulu 2, gdzie pszczoły muszą grzać bardziej rozproszony czerw. Lada dzień powinno to się zmienić w związku z odbudową gniazd i uwolnieniem komórek nad kratą z czerwiu. Można cała sytuację ocenić jako manewr przeciwrójkowy, bo raczej w tych warunkach prokreacja pszczółkom nie w głowie. Pokazuje to, że wąskim gardłem dla pszczół w rozwoju pod koniec maja jest nadal temperatura. Przy nieznacznie uchylonych szufladach w dennicach wskazania wilgotnościomierzy nie sygnalizują problemów z wentylacją. Nie ma jednak w tych warunkach przesłanek do całkowitego wyjęcia szuflad.

-----------------------------------------

Cieszę się, że za kilka dni moje pszczoły będą miały całkowicie odświeżone gniazda i to własną węzą - bez niczyjej pomocy. To więcej niż przewidywała intencja apidobrodziejów: Pana Marszałka i Pana Prezesa WZP - Poznań Piotra Borowiaka :D, którzy analizują właśnie oferty przetargowe.

Kto wygra? Wiadomo, najlepsi, to pytanie retoryczne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próba określenia "udoju dziennego":

Patrzącv na wskazania wagi ula nr 1 wczoraj rankiem, wieczorem i rankiem dzisiaj, można z dość dobrym przybliżeniem określić, że pszczoły wczoraj przyniosły 1,3 kg nakropu, z czego w nocy odparowały 300 g wody. Z wagi ula rano i minimalnej po wylocie wynika, że w akcji wzięło udział około 0,6 kg pszczół (duże przybliżenie, to maksymalna różnica na wadze rano). Widać dużą różnicę w aktywności pszczółek po poprawie pogody. No i zaczyna się efekt związany z wygryzaniem się dużej ilości zasklepionego czerwiu nad kratą odgrodową, co uwolniło do pracy około 0,3 kg pszczół (nie muszą grzać czerwiu) w porównaniu do dni poprzednich.

 

65960856530629092692.jpg

39694980765798201775.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

12 czerwiec, upał jak cholera. Dziś najchłodniej było o 5.15 rano - 25,4°C, a najcieplej o 16.00 - 36°C przy wilgotności 39,4%

To pomiar w mojej pasiece, czujnik leży w cieniu, na regale, pod przewiewną wiatą, na wysokości 2 m nad ziemią.

Powysuwałem kilka dni temu zupełnie z dennic szuflady z pułapkami na warrozę, zupełnie otwarte wylotki dennic, otworzyłem wylotki dla trutni w nadstawkach nad kratą odgrodową (odświeżenie gniazd - matka pod kratą na węzie 3 tygodnie temu. Ule poliuretany Nektariady pomalowane na biało, daszki pokryte alublachą offsetową.

W pasiece brak poidła, bo w odległości 10 m od uli jest rów z czystą wodą.

Jak pszczoły znoszą taki upał? Ponieważ mam w ulu nr 1 pięć termometrów, a w ulu nr 2 - 4, jest możliwość zarejestrowania temperatury na poszczególnych piętrach stojaka.

O godzinie 16.00 w ulu nr 1 i nr 2:

78062315236671075201.jpg

Jak widać, gdy pomoże się pszczołom, to zupełnie dobrze sobie radzą z upałem. W miodniach prawdopodobnie panuje w miarę stała temperatura, bo wygryza się tam ostatni czerw. Największe dobowe wahania temperatury występują w gniazdach i pod powałkami (termometry leżą na pajączkach) O 16.oo w miodniach było chłodniej niż na zewnątrz ula. Pszczoły prawdopodobnie skutecznie klimatyzują sobie pomieszczonko odparowując przyniesiony nakrop i wentylując (patrz zapisy higrometrów H)

Podejrzałem sytuację u kolegi, który też opomiarował pasiekę. W tym czasie w jednym z uli w gnieździe temperatura wzrosła do 42,4°C i była to dziś maksymalna zanotowana temperatura w ulu.

Powstaje przypuszczenie, czy pszczoły mogąc (?) utrzymać temperaturę w gnieździe poniżej 40°C z jakiegoś powodu tego nie robią?. Czy może to ich manewr przeciwwarrozowy i "świadome" wykorzystanie upału? Może upały bardziej szkodzą warrozie niż pszczołom?

 Muszę dodać, że waga uli stoi w miejscu. W Poznaniu kwitną już lipy, ale akurat na moim pastwisku jest ich niewiele. Nie wiadomo też, czy w taki upał nektarują. Dziś otrzymałem sms z ostrzeżeniem RCB o silnym wietrze w nocy, burzach, gradzie itp. Mogłoby popadać, ale bez rewolucji na niebie.

Jestem bardzo ciekaw, jak taki zapis temperatury wyglądałby w modnym ostatnio ulu stojącym na dachu budynku.

Może ktoś z poznańskich pszczelarzy dachowych jest chętny do pomiarów, ale będzie musiał założyć termometry sam, bo ja sercowy i choć nie mam lęku wysokosci, to na dach w taką pogodę nie wlazę. Siedzę w domu i przy zamkniętych oknach  miętolę pilota od klimy :( .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś w nocy nastąpiło coś dziwnego. Między godzinami 1.08, a 4.38 waga ula nr 1 płynnie wzrosła o 1 kg. Na razie nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Że deszcz i nasiąknięta poducha? Najpierw wiatr musiałby jednorazowym aktem zwalić daszek (patrz wykres), a ten waży zdecydowanie więcej niż 1 kg. Druga waga pod ulem 2 nie wykazała zmiany. Zmiana wagi ula nr 1 nastąpiła płynnie, więc to nie nocny ptak, który przysiadł na ulu, czy jakiś gryzoń. Nie zebrała się również woda w dennicy, bo ta osiatkowana i bez szuflady. Wygląda na to, że pszczoły naniosły nakropu, wody, a może wmeldowała się jakaś nocna rójka? Jednak na to nie wskazuje reakcja w tym czasie pięciu termometrów. Jak się ochłodzi zrobię przegląd, może coś się wyjaśni. 1 kg to nie żarty, czy przypadek. Sprawdziłem wszystkie ważone ule (moje i kolegi) i to zjawisko wystąpiło tylko w jednym moim ulu - nr 1. Trudno więc szukać przyczyny zjawiska w legendach o lotach pszczół na lipę w księżycowe noce. Może nocny rabunek?

 

27029535574424097153.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś rano przejrzałem wszystkie ule zewnętrznie. Zadnych zalań, nasiąknięć, wszystko w należytym porządku. Żadnych naniesień piasku - ule stoją na europaletach, a nocny deszcz był bardzo nieznaczny. W sąsiednich czterech ulach wre normalna praca, pszczoły noszą pyłek, zero śladów rabunku. Zazwyczaj w nocy ule tracą na wadze około 300 gram. Może ktoś potrafi jakoś wyjaśnić ten jednoznacznie udokumentowany, jednorazowy nocny wzrost ciężaru ula o 1 kg zamiast spadku masy w wyniku odparowania nakropu?

Waga waży i zapisuje wynik co 10 minut, a więc mamy 6 pomiarów na godzinę. A więc w tym przypadku około 20 pomiarów pokazujących konsekwentnie spokojny przyrost na wadze i utrzymywanie sie logicznie ciężaru ula w dalszych godzinach. W tym czasie nie wystąpiły jakieś niepokojące zmiany temperatury i wilgotności w tym dokładnie opomiarowanym ulu.

Piszę o tym, bo doszedłem do przekonania, że gdybym klasycznie ważył ul na wadze analogowej wieczorem i zapisywał wynik w notesie (zgodnie z podręcznikami pszczelarstwa), nie miałbym możliwości zauważenia tego dziwnego zjawiska.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korzystając z darmowych upałów i z tego, że mam uprawnienia do pracy na dużej wysokości :D , chciałbym obiektywnie zbadać dobrostan zwierząt gospodarskich -  pszczół, w letnim, stacjonarnym chowie dachowym, poprzez  opomiarowanie uli (wireless). W tym celu próbowałem nawiązać współpracę z kims z Poznania, kto taką pasiekę prowadzi. Nie znalazłem nikogo. Nawiązałem więc kontakt z panem z Warszawy (ponad podziałami Lech - Legia :D ), który tam dyryguje dachową orkiestrą. Okazuje się, że w Poznaniu nikogo nie zna, że planuja założyć pasiekę na którymś z wieżowców, że ma to zrobić ktoś spod Poznania. Ale na razie są trudności weterynaryjne, bo to w Poznaniu i Murowanej Goślinie zgnilec (potwierdził PLW, za to ani słówka na ten temat na witrynie mego ukochanego WZP Poznań) i na razie żadnych ruchów z pszczołami. Ucieszyłem się na wieść, że takie sprawy pasiecznictwa dachowego są zgłaszane do PLW. Czy  zawsze? Zbadaliśmy los pszczół miejskich w Sylwestra (artykuł w Pasiece), zbadajmy i w wakacje. Rozmowa z PLW okazała się bardzo konstruktywna i snujemy obaj plany owocnej współpracy na wrzesień. Okazuje się, że w związku ze zgnilcem pani weterynarz chcąc przejrzeć w terenie zapowietrzonym wybrane pasieki z nadanym nr wet. (z bazy danych PLW) przejeździła po mieście 70 km i tylko 2 adresy były aktualne. Omówiliśmy również szczegóły hipotetycznego spalenia pasieki dachowej ze zgnilcem,  niezbędne procedury ich rozmach i koszt.

Ludzie!

Pozwólmy sobie pomóc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z pokorą przyjmuję Twą chrześcijańską, wielkoduszną opinię, ale nieśmiało proszę o uzasadnienie, bo wydaje mi się ona w tym wątku nie na temat. Mam do tego prawo i chciałbym z niego skorzystać. W imię opinii o poziomie kultury na tym forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy zrozumiesz dla tego mowa ma obrazkowa . Nie wcinam się w Twoje pomiary . Mierz sobie co chcesz . Chcesz  pomagać weterynarii ? To strzelaj do dzików , kolegów pszczelarzy nie musisz kontrolować . Jesteś idiotą myśląc że ktoś Ci za to podziękuje . Był taki jeden o 100 twarzach co siadał na tego konia i nic dobrego go nie spotkało. Sądzisz że coś zrozumiesz ? Życia Ci braknie .Podobnie jak z cytatem z Lema . Drugi fejk to Ainsztajn i pszczoły . Kaczka by się udławiła . :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Korzystając z darmowych upałów i z tego, że mam uprawnienia do pracy na dużej wysokości :D , chciałbym obiektywnie zbadać dobrostan zwierząt gospodarskich -  pszczół, w letnim, stacjonarnym chowie dachowym, poprzez  opomiarowanie uli (wireless). W tym celu próbowałem nawiązać współpracę z kims z Poznania, kto taką pasiekę prowadzi. Nie znalazłem nikogo. Nawiązałem więc kontakt z panem z Warszawy (ponad podziałami Lech - Legia :D ), który tam dyryguje dachową orkiestrą. Okazuje się, że w Poznaniu nikogo nie zna, że planuja założyć pasiekę na którymś z wieżowców, że ma to zrobić ktoś spod Poznania. Ale na razie są trudności weterynaryjne, bo to w Poznaniu i Murowanej Goślinie zgnilec (potwierdził PLW, za to ani słówka na ten temat na witrynie mego ukochanego WZP Poznań) i na razie żadnych ruchów z pszczołami. Ucieszyłem się na wieść, że takie sprawy pasiecznictwa dachowego są zgłaszane do PLW. Czy  zawsze? Zbadaliśmy los pszczół miejskich w Sylwestra (artykuł w Pasiece), zbadajmy i w wakacje. Rozmowa z PLW okazała się bardzo konstruktywna i snujemy obaj plany owocnej współpracy na wrzesień. Okazuje się, że w związku ze zgnilcem pani weterynarz chcąc przejrzeć w terenie zapowietrzonym wybrane pasieki z nadanym nr wet. (z bazy danych PLW) przejeździła po mieście 70 km i tylko 2 adresy były aktualne. Omówiliśmy również szczegóły hipotetycznego spalenia pasieki dachowej ze zgnilcem,  niezbędne procedury ich rozmach i koszt.

Ludzie!

Pozwólmy sobie pomóc!

 

 

Na przedwiośniu dzwoniłem do PLW z pytaniem czy Poznań nadal jest zapowietrzony. Odpowiedź brzmiała - tak, na wiosnę będą przeglądy pasiek i weryfikacja stanu zdrowotnego. Szczerze powiedziawszy miałem nadzieję - a nawet pewność, że zaraz wiosną dostanę telefon i będę umawiał się na taką wizytę. Do dzisiaj cisza. Stąd sam nie rozumiem do końca tematu i ich działań. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Po pierwsze efekt szkolenia - zwalczania warrozy przez miszczów to: akarycydy w wosku, w ścinach uli, (ile tego jest ???) ⌠Kto ładuje do ula akarycydy do walki z warrozą, co rok zwiększa ładunek trucizn w plastrach/wosku.. Wosk jest tłuszczem, w którym akarycydy się gromadzą, jak się do niego dostaną, to nie ma żadnej metody aby je z wosku usunąć (kumafos stanowi wyjątek)

I tak to wiedza pszczelarska kwitnie jak szczaw i mirabelki . Zwalczanie zgnilca po dachach . No palić , palić .

Idioci ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do daro:

Cytujesz nie wiadomo kogo, pewnie sam siebie. Nic nie rozumiesz z tego co napisałem, a ja nie rozumiem o czym ty piszesz. To nie forum, a zabawa w głuchy telefon. Wstawiasz jakieś głupkowate obrazki nie na temat, bo masz trudności z ortografią i interpunkcją. Styl tragikomiczny.  Uzupełnij wykształcenie psychiatryczne, żeby ludzi publicznie oceniać i diagnozować. Nie założyłeś żadnego sensownego wątku i jak zwykle włazisz na cudze, by się ogrzać przy cudzym ognisku. Tylko forum umożliwia ci chory dialog ze mną, bo w normalnym życiu nie zauważył bym cię. Tutaj nie mogę obejść cię jak krowiego placka na łące i z tego korzystasz. To wada każdego niemoderowanego forum. Niczym mi nie imponujesz, a bardzo bawisz prymitywizmem zachowań. Te twoje wycieczki w stronę mego komunizmu są tak głupie, że majtki spadają. Sam prowokujesz swą nietolerancją religijną spór, który mnie bawi. Innych zaś najnormalniej nudzi. Na innych (moderowanych) forach nie zagrzałeś jakoś miejsca biedaku.

 

Do cayose:

Na przedwiośniu dzwoniłem do PLW z pytaniem czy Poznań nadal jest zapowietrzony. Odpowiedź brzmiała - tak, na wiosnę będą przeglądy pasiek i weryfikacja stanu zdrowotnego. Szczerze powiedziawszy miałem nadzieję - a nawet pewność, że zaraz wiosną dostanę telefon i będę umawiał się na taką wizytę. Do dzisiaj cisza. Stąd sam nie rozumiem do końca tematu i ich działań. 

Nie jestem weterynarzem, a oni nie zaimponowali mi jakoś wykształceniem w rozdziale choroby owadów użytkowych (nie dotyczy specjalistow z PWZ z bardzo krótkiej listy krajowej). Jako samouk wiem, że szukanie zgnilca na przedwiośniu jest mało skuteczne. Zgnilec (AFB) to choroba czerwiu, głownie zasklepionego. Zgnilec amerykański atakuje najczęściej podczas ciepłego lata. Niestety, wysokie temperatury sprzyjają jego rozwojowi. Choroba łatwo się roznosi i jest dla owadów śmiertelna. Po potwierdzeniu faktu wystąpienia choroby, pod nadzorem lekarza weterynarii prowadzone jest jej zwalczanie, dziś głównie zapałkami. Szczególne nasilenie choroby przypada na drugą połowę lata, kiedy wysoka temperatura i częste przegrzewanie gniazda sprzyja rozkładającej się masie[1]. Ja to co powyżej napisałem wyczytałem i wyobrażam sobie, że podgrzewanie na dachu czerwiowej padliny może spowodować swego rodzaju sepsę, jaką jest AFB. Nie wiem, do jakiej temperatury pszczoły imago będą klimatyzować swe dzieci, a kiedy opuszczą przegrzany ul, by ochłodzić się na brodzie. Myślę, że mogłbym to zmierzyć.  Napisałem te uwagi z myślą, by kilka razy się zastanowić przed założeniem pasieki na dachu. Z Kielc wyniosłem podejście odpowiedzialnego pszczelarstwa i bardzo dobrze, że dokształca mnie daro, najlepszy w swej parafii rzeczoznawca chorób owadów. Utylizacja pszczół ze zgnilcem na dachu jest realnym problemem o określonym zaangażowaniu służb i koszcie.

Co do PLW, to umówiliśmy się na dłuższą rozmowę we wrześniu. Po stwierdzeniu zgnilca wbija się cyrkiel w mapę i kreśli kółko 6 km. Przeglądy robi się wyrywkowo w tym kółku. Widocznie nie zmieściłeś się w nim, Poznań jest duży. Dla mnie problemem jest obieg informacji. Na witrynie PLW, witrynie WZP nie ma stosownych informacji, a jej obieg jest dziś tak dziwnie zorganizowany, ze dowiadujemy się o ognisku choroby z przydrożnych tablic. Jak w XIX wieku. Co do aktualności bazy danych PLW o pasiekach nie mogę się wypowiadać, napisałem tylko to, co usłyszałem. Poza tym w inspekcji weterynaryjnej (PLW) mamy napiętą sytuację kadrową i finansową oraz  nowego, często ostatnio zmienianego GIW.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pożytek lipowy trwa. Dziś pszczółki przyniosły 1,3 kg. Poniżej wykres aktywności dziennej, powtarza się późna godzina pszczelego fajrantu. Widać około 14.00 jakąś przerwę obiadową.

82473698568800204827.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...