Skocz do zawartości
Karpacki

Dom Pszczelarza - dwie umowy.

43 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

                                                                  Kolejny  dokument

 

 

 

Szanowni koledzy. Ilość wejść celem odczytu tematu tego wątku, jak na kilka dni jego trwania , jest ogromna. Znaczy to, że temat dla wielu jest interesujący, jednak niewielu chce w nim zabrać głos, być może obawiając się , że ich stan wiedzy w tym temacie nie uprawnia ich do tego. Jak widać jednak, pomimo upływu czasu, nadal rzutuje on na to jak postępuje się w PZP w dziedzinie jawności działania, i możliwości idącej za tym jawności oceny. Zadawałem tu już pytanie , jak dwulicowi mogli być ludzie podpisujący , bez zmrużenia okiem, każdy podsunięty im dokument, bez zastanowienia się , w jakim świetle, takim postępowaniem, stawiają własne sylwetki. Przeglądając teczki mojego archiwum, wpadł mi w ręce dokument, który może rzucić trochę światła na tą ocenę ich postępowania. Pokazuje on też, jak dalece przewidujący, był ten któremu najbardziej zależało, aby kierować ludźmi bezwzględnie posłusznymi i właśnie takimi, którzy zrobią wszystko czego się od nich zażąda, choćby nawet im samym wydawało się to nieetyczne. Otóż chcę kolegom pokazać pismo z września 1985 roku, w którym Prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Pszczelarskiego , ŻĄDA, od wszystkich "podległych sobie" członków Związku podpisania Deklaracji Lojalności.

Wtedy trudno było przewidzieć, na co mu to było potrzebne. Dopiero dalszy rozwój wypadków, daje podstawę myśleć, że była to długofalowa, i z premedytacją przygotowana akcja, która to miała zadanie, zamykać usta nawet tym, którzy widzieli by w ich postępowaniu sytuacje niegodne i bezprawne.

60893384897853257434.jpg

41922617557220591887.jpg

W czasie kiedy "urodziło się " to pismo, byłem akurat pracownikiem poligrafii w Kamiannej , i pamiętam , że pism tych drukowaliśmy dużą ilość, i były one wysyłane do wszystkich Związków , jakie wtedy działały na terenie kraju. Większość członków, w euforii wielkości swego "przywódcy" deklaracje takie podpisywała, nie zastanawiając się nawet, czy kiedyś, będzie to miało jakieś znaczenie ? Nie przewidywali , że postąpiono wobec nich w taki sam sposób, jak w Trylogii Sienkiewiczowskiej , postąpił książę Radziwiłł wobec Kmicica, uzyskując od niego przysięgę bezwzględnej lojalności, wobec czynów które miały wkrótce nastąpić. Nie wiem , czy akurat to zdarzenie powieściowe , było inspiracją do tej akcji ?? Ja skłaniał bym się raczej do tego ,że z pomysłem takim, mógł wyjść, ówczesny wiceprezes PZP, który z racji swojej funkcji w PRL- owskim państwie, podobne czyny, uprawiał na co dzień, tworząc teczki potencjalnych współpracowników. Tak czy inaczej wielu ludzi , którzy taką deklarację podpisali, znalazło się w następstwie tego, w sytuacji, że z jednej strony nie mogli zareagować tak, jak podpowiadało by im sumienie, zwłaszcza że deklarację taką złożyli na ręce osoby noszącej sutannę. Być może tak, jak w powieści, ostateczne przebudzenie Kmicica, nastąpiło w Częstochowie, tak i teraz , być może od tego spotkania, w tym samym miejscu, warto powrócić na drogę prawdy, jaka nigdy nie powinna była odejść od środowiska pszczelarskiego.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakiś jajcarz wkleił na witrynie PZP link do nowych witryn Domu Pszczelarza.

 

http://zwiazek-pszczelarski.pl/dom-pszczelarza-aktualnosci/

 

Nie chcę mieć konta na FB (spam), więc odwiedziłem tylko główną witrynę. W "aktualnościach" brak drobnostki - wzmianki kto personalnie za ten obiekt aktualnie odpowiada i jakie są plany co do przyszłości tego obiektu. Są a i owszem - w miarę aktualne zdjęcia niedomalowanego dachu - widok jak Księżyca - tylko z jednej strony. Ale wreszcie obejrzałem prawdopodobnie zdjęcia tych dziewczyn, które zmuszano do słoikowania ukraińskiego miodu i naklejania nań banderol gwarancji PZP polskiego pochodzenia. Całkiem sympatyczne bidulki, pewnie niepewne przyszłości, patrząc co przydarzyło się im licznym dyrektorom pokątnie szlajającym się po sądach... Nie takich informacji spodziewałem się po nowym zarządzie ze Świętokrzyskiej, ale widocznie przyjęli taktykę na przeczekanie, że sprawa przyschnie. Nie przyschnie, nie nabierzecie starego wróbla na końskie gówno. Szczególnie wynosząc na honorowe ołtarze tych, co narozrabiali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

..... W "aktualnościach" brak drobnostki - wzmianki kto personalnie za ten obiekt aktualnie odpowiada i jakie są plany co do przyszłości tego obiektu. .....

 

Po / na dzisiejszym spotkaniu jednego z kół PZP padły następujące informacje:

 

1. Właścicielem obiektu jest PZP.

2. W planie, na 1 marca 2018, jest podpisanie umowy dzierżawy z osobą, która jest właścicielem (w jakieś mało doprecyzowanej formie) jakiegoś wydawnictwa.

Osoba ta (podmiot ten) ma podpisać umowę dzierżawy na okres 10 lat w ramach której będzie pokrywać podatki za grunt oraz nieruchomości (w liczbie mnogiej) oraz coś tam ma zastać dla związku (jakaś licząca się suma w skali roku - kilkadziesiąt tysięcy). Na konkretne pytania o profil działalności padały odpowiedzi wymijające między innymi: nie znam planów bezpośrednich; nie wiem czy w oparciu o Dom Pszczelarza nie będzie prowadzona: rozlewnia miodu; sprzedaż miodu; nie wiem czy są inne plany np. apiterapia; wycieczki itp. Profil działalności jest szeroki i nie będziemy w to wnikać. Obok znajduję się np. wyciąg.

3. Na pytanie o sprzęt znajdujący się na "zapleczu produkcyjnym" (za drzwiami i bramą w prawym skrzydle - na prawo od wejścia z parkingu - ten niby dok załadunkowy) - rozmówca wyraził zdziwienie - "jaki sprzęt?"

No cóż - sam go widziałem i byłem trzeźwiuteńki - gdy "po znajomości" pewien kierownik mnie i nie tylko mnie oprowadzał.

4. Natomiast padła informacja, że na stanie DP znajdują się ule (i to dużo) z rodzinami. Tyle tylko, że nie można ich obecnie zlokalizować. Ma być inwentaryzacja.

5. Dzierżawca nie będzie miał prawa dokonywać zmian w konstrukcji bez zgody zarządu PZP. Umowa ma być z okresem rocznego wypowiedzenia.

6. Na pytania o sprzedaż miodu dotychczasową (źródło jego pochodzenia; banderole itp.) padła odpowiedź - "była kontrola różnych organizacji; sprawa została umorzona".

Jak to umorzona? W jakiej formie i przez kogo? Odp.: No nie dokładnie umorzona - raczej się "rozpłynęła".

7. PZP spłaca kredyt pod DP a otrzymane środki pozwolą na spłatę kolejnych rat. Gdy się uwolnimy od rat to będziemy mogli skoncentrować się na bardziej statutowej działalności. 

 

 

Ad. pkt 3 mojej wypowiedzi - otrzymałem informację, że wyposażenie produkcyjne zostało sprzedane około 4 lata temu.

Edytowane przez ppepe
Aktualizacja w oparciu o now

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, a raczej jestem pewien, że o przyszłości Domu Pszczelarza ma prawo zadecydować jedynie Zjazd PZP. Takie dywagacje mogą tylko dotyczyć propozycji dla Zjazdu. Jeżeli zadecyduje Zarząd, lub Rada PZP, to będzie dla mnie złamanie prawa poprzez nadużycie władzy. Ostatnio takie przypadki są coraz częstsze. Przykładowo w WZP Poznań decyzję o przedłużeniu kadencji podjęło nieformalne, niestatutowe i nieupoważnione gremium nazywające same siebie "naradą prezesów". Tutaj nadużycie polegało na tym, że na zjazd PZP w Połczynie pojechali po raz drugi delegaci, którzy już reprezentowali WZP P-ń w Boguchwale. Co ciekawe, nie zareagowała na to zupełnie komisja rewizyjna. W przypadku DP swoje 5 minut będzie miał Pan Cięciel. W moim odczuciu Zjazd nie ma prawa uchwałą przekazać własności majątku pszczelarzy Zarządowi, czy Radzie PZP, ani legitymacji do załatwiania takich spraw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po / na dzisiejszym spotkaniu jednego z kół PZP padły następujące informacje:

 

..................

3. Na pytanie o sprzęt znajdujący się na "zapleczu produkcyjnym" (za drzwiami i bramą w prawym skrzydle - na prawo od wejścia z parkingu - ten niby dok załadunkowy) - rozmówca wyraził zdziwienie - "jaki sprzęt?"

No cóż - sam go widziałem i byłem trzeźwiuteńki - gdy "po znajomości" pewien kierownik mnie i nie tylko mnie oprowadzał.

 

.........................

Ad. pkt 3 mojej wypowiedzi - otrzymałem informację, że wyposażenie produkcyjne zostało sprzedane około 4 lata temu.

 

Dziwne, bo w boguchwalskim i połczyńskim erzacu sprawozdania finansowego nie znalazłem wzmianki o przychodzie z takiego tytułu. Nie znalazłem również wzmianki o losie nowego samochodu transportowego, który prawdopodobnie w tym czasie wysublimował. Pewnie takie wyprzedaże odbywają się w cywilizowanej formie przetargu ogłaszanego na witrynie PZP i w PP, których jakoś nie pamiętam. No bo chyba nie uznaniowo. Jeżeli w tym przypadku było inaczej, to czyje uznanie zadecydowało z dokładnością do rozliczanego sądownie dyrektora (działacza PZP)?. Jak jest do dyspozycji na zebraniu taka kompetentna osoba, to warto pociągnąć temat. Z komisją rewizyjną raczej się nie da. Jeżeli wyposażenie poszło się jemać około 4 lata temu, to kamiański miód ukraiński który zakupiłem na Allegro jako czysto polski był nalewany chochelką z beczki przez sympatyczne dziewczyny z DP. W takim razie musiał się ostać przynajmniej dekrystalizator. Już nie będę upierdliwie dociekał, czy używana w sprzedaży niebezpośredniej chochelka miała dopuszczenie do środków spożywczych, a panie siatki na włosach itp. Dzisiaj kupujący w DP miód mogą być spokojni. Jest profesjonalnie pakowany przez członka PZP niewykazanego na witrynie PZP - Huzara. Dziewczynom pozostaje pewnie tylko przyklejenie banderoli gwarancyjnej polskiego pochodzenia zawartości słoika.

Że im ręka nie zadrży...

Tak rozmywana jest odpowiedzialność i z tego powodu nie dało rady pozwać przed sąd koleżeński Tadeusza Sabata. Sąd koleżeński, bo dla sądu powszechnego za mała stratę finansową poniosłem, by zawracać sądową gitarę. A strata moralna? Cóż , w PZP nie ma znaczenia...

p.s. - w Poznaniu krążą plotki, że Domem Pszczelarza zainteresowany jest pewien europoseł, kiedyś z PSL, a ostatnio zdaje się z PiS. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po blisko półtora roku od ostatniego wpisu, pojawił się na łamach tego forum użytkownik o nicku Ul29. Kiedy pisał tu poprzednio, nie było trudno stwierdzić co wtedy chciał osiągnąć swoimi wpisami. Było to aż nad to czytelne. Chciał wtedy uchodzić za świetnie zorientowanego w sytuacji Domu Pszczelarza, i ubolewał nad tym, że niewielu czyta te rzekomo wspaniałe sprawozdania dotyczące tego, co się tam dzieje, a "tony" tych sprawozdań rzekomo zalegają w biurach Regionalnych Związków sfederowanych w PZP.  Obecnie "obdarzył nas" dwoma nowymi wpisami, z których nie wiadomo co ma wynikać ? Nową stronę Domu Pszczelarza znamy już od pewnego czasu, i umieszczenie jej po raz któryś, nic nowego do tematu nie wnosi. Wygląd zewnętrzny i widok wnętrz, w żaden sposób nie pokazuje kondycji finansowej tego obiektu, ani zakresu tego co się w nim na co dzień dzieje. Ciekawsze było by, sprawozdanie z jego działalności rzeczowej, i związanych z tym wyników ekonomicznych, jakie dzięki temu tam są uzyskiwane. 

Nie wiadomo też w jakim celu została umieszczona informacja dotycząca istniejącego w pobliżu tego Domu , wyciągu narciarskiego?.  Tą informację można traktować jedynie jako przysługę dla właściciela tego wyciągu, dzięki czemu może szybciej znajdzie się na niego kupiec. Trzeba jednak zauważyć, że istnieje jedna zasadnicza różnica pomiędzy obiektem Domu Pszczelarza, a tym wyciągiem.  Jeśli została by podjęta decyzja o sprzedaży Domu, to będzie koniec tego obiektu , który powinien służyć dla dobra pszczelarskiego środowiska, i tej części społeczeństwa , które z owoców pracy naszych pszczół, powinno uzyskiwać związane z tym korzyści dla zdrowia poprzez Apiterapię i zdrowe produkty żywnościowe. Jeśli ktoś ten Dom kupi, wykorzysta go na dowolny cel, i będzie on taki, który najszybciej przyniesie mu korzyści majątkowe. I dla pszczelarstwa może on zostać utracony raz na zawsze.

Jeśli natomiast znajdzie się kupiec na ten narciarski wyciąg, nadal pozostanie on wyciągiem narciarskim, i nadal będzie działał w tym samym miejscu, a więc tuż obok obecnego Domu Pszczelarza.

Nadal więc nie wiadomo, w jakim celu użytkownik Ul29, umieścił te dwa wpisy. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego karpacki

Ja post Ul29 odbieram w ten sposób, że chce on zwrócić moją uwagę na fakt, że władze PZP nie potrafiły kiedyś pochylić się nad tym wyciągiem, kiedy można go było kupić za symboliczną złotówkę (był taki okres). Pochylić w celu wciągnięcia go do potencjalnego repertuaru zimowych dodatkowych usług Domu Pszczelarza, poprawiającym powiedzmy obłożenie łóżek. Dziś wyciąg jest przedsięwzięciem prywatnym, wykorzystującym DP jako pobliski szalet dla pań, bo panowie sobie radzą bez niego inaczej :D

. Jest na forum zakładka "Giełda/Ogłoszenia", gdzie ewentualnie mogłaby znaleźć się taka oferta agenta od handlu nieruchomościami, jakim jawi się UL29. Chyba nie można zakładać, że kolega UL29 chce nas przekonać o tym, że w Kamiannej każda działalność jest skazana na plajtę i jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest jak najszybsze pozbycie się tego Domu Pszczelarza (buda - wczesny Gierek, jak go reklamuje w PP jeden z wysokich działaczy PZP), bezsensownie postawionego na zadupiu przez nawiedzonego duchownego i zgraję ogłupionych przez niego pszczelarzy. Pozbycie się go nie decyzją Zjazdu o przetargu, a drogą dekretu prezydenckiego, gdzie jest przywożony w teczce nowy właściciel uwalniający pszczelarzy od upierdliwego obiektu na wynegocjowanych w zaciszu Świętokrzyskiej, nieznanych właścicielom DP warunkach finansowych.

Właścicielom, to znaczy pszczelarzom polskim, a nie Zarządowi PZP, jak to się niektórym myli. Arogancko jest przy tym nadużywane pojęcie "tajemnica handlowa" obowiązujące w zasadzie w prywatnym biznesie.

Taka teza jest jednak chyba nieuprawniona, albowiem w Kamiannej funkcjonują inne przedsięwzięcia okołopszczelarskie i nie tylko, jakoś sobie radzące w otaczającej je dziś rzeczywistości ekonomicznej.

W historii dialektycznej tego obiektu bardzo charakterystyczny jest fakt niewyłonienia żadnego dyrektora w drodze konkursu na to stanowisko. Takie rozwiązanie jest przyjęte w całym cywilizowanym świecie, tylko nie w PZP. Tu dyrektorzy zawsze byli zatrudniali dekretem prezydenta i przywożeni przez niego w teczce. Odbywało się to zawsze w jakichś mętnych okolicznościach partyjnych i innych, a nie menadżerskich i pszczelarskich. Dziś nikt nie odpowiada za te decyzje personalne, a kolejni dyrektorzy ścigają PZP po sądach, w niejawnych procesach, dodatkowo obciążających PZP finansowo. Nikt się nie zastanawia, co oznacza statutowy zapis o tym, że czynności prawne w zakresie prawa pracy podlegają prezydentowi. To nie znaczy, że w jego gestii są tu jakiekolwiek decyzje personalne. Podobnie jak zwierzchnictwo polityczne nad armią nie oznacza najwyższej mądrości w zakresie wyboru typu samolotu dla najważniejszych osób w państwie i jednoosobowego wyboru producenta z towarzyszącym mu mętnym kręceniem jakichś lodów. To tylko upoważnienie do złożenia podpisu pod umową. Dziś nikt nie chce rozliczeń za te nietrafne decyzje kadrowe, a pojawiają się głosy, by decydentów uhonorować honorowym członkostwem. Dopóki w PZP nie będzie sądu honorowego, nie rozmawiajmy o honorze na tym szczeblu. Takie głosy są tylko zasłoną dymną mającą zadymić prawdziwe problemy i tak ja odbieram post kolegi Ul29. Nawet mam wrażenie, że nie jest to tekst, który powstał spontanicznie, a został napisany pod zamówienie. Powinno być widać chęć zmian w zasadach kręcenia się tych trybików, czyli powinna kwitnąć dyskusja nad statutem uprawomacniającym dziś ten bezsens. A mamy trupią ciszę przed marcowym nadzwyczajnym zjazdem statutowym. To wszystko było i jest picem i to w warunkach recydywy. Komisja statutowa znów śpi i po cichu liczy, że kolejny raz jakiś odpowiedzialny za finanse PZP mecenas Rukat rozgoni zjazd statutowy tuż przed jego rozpoczęciem. Dziwne, że to się ciągle tym kilku ludziom u stery udaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po / na dzisiejszym spotkaniu jednego z kół PZP padły następujące informacje:

Szanowny kolego. W nawiązaniu do tego posta, który  kolega umieścił w tym temacie, miał bym pytanie. W jaki sposób takie informacje dotarły do tego człowieka, który przedstawiał ja na wspomnianym zebraniu ?  Z tego co mi wiadomo, na żadnej z oficjalnie funkcjonujących stron PZP, nie ma nic na ten temat. Wiem o spotkaniu w Kamiannej z tym człowiekiem, o którym kolega wspomina jako potencjalnym beneficjentem  przyszłej umowy, ale nie wiadomo dlaczego o tego typu działaniach, nie informuje się po prostu, tylko na jakiejś zasadzie  "jedna pani, drugiej pani" , informacja przepływa na poziom Kół ulegając po drodze "modyfikacjom", nie zawsze w pożądanym kierunku. Skoro jest jak jest, dobrze było by wiedzieć, czy informacje te "wyciekają" od kogoś reprezentującego PZP, czy też może, od zainteresowanego podpisaniem takiej umowy ? Gdyby kolega był dobry i przybliżył nam te okoliczności, był bym niezmiernie wdzięczny. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziwne, bo w boguchwalskim i połczyńskim erzacu sprawozdania finansowego nie znalazłem wzmianki o przychodzie z takiego tytułu. Nie znalazłem również wzmianki o losie nowego samochodu transportowego, który prawdopodobnie w tym czasie wysublimował. Pewnie takie wyprzedaże odbywają się w cywilizowanej formie przetargu ogłaszanego na witrynie PZP i w PP, których jakoś nie pamiętam. No bo chyba nie uznaniowo. Jeżeli w tym przypadku było inaczej, to czyje uznanie zadecydowało z dokładnością do rozliczanego sądownie dyrektora (działacza PZP)?. Jak jest do dyspozycji na zebraniu taka kompetentna osoba, to warto pociągnąć temat. Z komisją rewizyjną raczej się nie da. Jeżeli wyposażenie poszło się jemać około 4 lata temu, to kamiański miód ukraiński który zakupiłem na Allegro jako czysto polski był nalewany chochelką z beczki przez sympatyczne dziewczyny z DP. W takim razie musiał się ostać przynajmniej dekrystalizator. Już nie będę upierdliwie dociekał, czy używana w sprzedaży niebezpośredniej chochelka miała dopuszczenie do środków spożywczych, a panie siatki na włosach itp. Dzisiaj kupujący w DP miód mogą być spokojni. Jest profesjonalnie pakowany przez członka PZP niewykazanego na witrynie PZP - Huzara. Dziewczynom pozostaje pewnie tylko przyklejenie banderoli gwarancyjnej polskiego pochodzenia zawartości słoika.

Że im ręka nie zadrży...

Tak rozmywana jest odpowiedzialność i z tego powodu nie dało rady pozwać przed sąd koleżeński Tadeusza Sabata. Sąd koleżeński, bo dla sądu powszechnego za mała stratę finansową poniosłem, by zawracać sądową gitarę. A strata moralna? Cóż , w PZP nie ma znaczenia...

p.s. - w Poznaniu krążą plotki, że Domem Pszczelarza zainteresowany jest pewien europoseł, kiedyś z PSL, a ostatnio zdaje się z PiS. 

 

Pogrzebałem w archiwum zdjęć aby bezspornie ustalić termin ostatniej mojej wizyty w D.P. i ustaliłem, że przekazana mi informacja o terminie sprzedaży (cytując samego siebie: "otrzymałem informację, że wyposażenie produkcyjne zostało sprzedane około 4 lata temu.") jest nic nie warta - czytaj jest przekazana mi błędnie (czy celowo? - rozwinę niżej).

 

W dniu 23 maja 2015 roku linia była na miejscu - pamiętam dokładnie. Samochód wspomniany w Pana wypowiedzi również pamiętam - stał przed budynkiem.

 

Ad. wypowiedzi:

 

Szanowny kolego. W nawiązaniu do tego posta, który  kolega umieścił w tym temacie, miał bym pytanie. W jaki sposób takie informacje dotarły do tego człowieka, który przedstawiał ja na wspomnianym zebraniu ?  Z tego co mi wiadomo, na żadnej z oficjalnie funkcjonujących stron PZP, nie ma nic na ten temat. Wiem o spotkaniu w Kamiannej z tym człowiekiem, o którym kolega wspomina jako potencjalnym beneficjentem  przyszłej umowy, ale nie wiadomo dlaczego o tego typu działaniach, nie informuje się po prostu, tylko na jakiejś zasadzie  "jedna pani, drugiej pani" , informacja przepływa na poziom Kół ulegając po drodze "modyfikacjom", nie zawsze w pożądanym kierunku. Skoro jest jak jest, dobrze było by wiedzieć, czy informacje te "wyciekają" od kogoś reprezentującego PZP, czy też może, od zainteresowanego podpisaniem takiej umowy ? Gdyby kolega był dobry i przybliżył nam te okoliczności, był bym niezmiernie wdzięczny. Pozdrawiam.

 

Wiem, że na stronie nic nie ma.  ;)

 

Rozwinę swoją wypowiedź:

Informacje słyszałem na oficjalnym spotkaniu a nie przy kawce "u cioci" i napisałem dokładnie to co słyszałem.

Wcześniej (minutę, może dwie) padła wypowiedź, że nie ma żadnych przeszkód aby np. protokołować dalszą cześć spotkania.

Nie padła również żadna wypowiedź sugerująca, że to co moje receptory słuchowe przyjmują jest tajne przez poufne.

Prosty i uczciwy ze mnie człowiek: skoro nie tajne / poufne to jawne / publiczne.

 

Na pytanie: ... "W jaki sposób takie informacje dotarły do tego człowieka..."  - no cóż, nie byłem przy tym gdy powziął on te informacje. 

 

Efektem mojego wpisu z 29.01 była nie tylko aktywacja użytkownika UI29 ale co ważniejsze - telefony, w dniu kolejnym po poście, z wielkimi pretensjami o sam fakt podania tak wielu informacji na forum jak i "cyt. negatywne nastawienie wpisu".

"Rozmówca" o mojej wypowiedzi dowiedział się od innej osoby /osób/, która zapoznała się z zawartością forum. - pozdrawiam w tym miejscu czytających / przesyłających linki.

Bardzo się cieszę, że forum Stowarzyszenia jest tak pilnie obserwowane.

Od chwili zakończenia ostatniej rozmowy mam odczucie, że nie sam fakt poruszenia mojej "trzeźwości" był negatywnie odbierany, a fakt wspomnienia o sprzęcie / wyposażeniu.

Rozmówca stwierdził, że mogłem o tym nie pisać, a zapytać się o los sprzętu jego po spotkaniu. Sam nie miał wiedzy, ale byłby się dowiedział. I w tym miejscu padła informacja o sprzedaży i terminie jaką podałem w edycji postu. Informację tę otrzymał od kogoś wcześniej (czytaj - między zapoznaniem się z treścią mojego postu a rozmowami ze mną - czas bardzo krótki liczony w rannych godzinach).

 

Jak sprawdziłem i podałem wyżej, został on jednak wprowadzony w błąd przynajmniej co do terminu ewentualnej sprzedaży, a ja błędną informację powieliłem dalej.

W mojej ocenie wierzył bezspornie w to co mi przekazywał. Mówił całkowicie szczerze wierząc w informację jaką otrzymał, a jednocześnie był nieprzychylnie nastawiony do mojej osoby z racji tego, że informacja pojawiła się publicznie. Moim zdaniem sam popełnił błąd poruszając ten temat na oficjalnym spotkaniu i mówiąc to co mówił, jednak pretensjami i swym "złym nastawieniem" obarczył mnie. Może po przeczytaniu tej informacji będzie "mój rozmówca" podchodził do życzliwego informatora z większym dystansem i pewną dozą może nie koniecznie podejrzliwości ale jednak "politycznej dojrzałości", że tak to określę. 

Uważam do dziś, że fakt pojawienia się tych "moich" informacji tak bardzo komuś się nie spodobał, że skończyło się na niedzielnych telefonach / linkach do niego (mojego rozmówcy) i w następstwie do mnie. Co ciekawe mój "rozmówca" upewniał się, że "ppepe" na forum Polanki to ja, dopiero po kilku godzinach od rozmów, smsowo. Widocznie jestem tak bardzo kojarzony z Polanką w "mojej okolicy", że nawet bez wcześniejszego sprawdzenia otrzymuję telefony z pretensjami o to co się na forum pojawia.  :P

 

Podsumowując - po zapoznaniu się z informacjami jakie pojawiły się tu wcześniej za między innymi Panów sprawstwem uważam, że tematem Domu Pszczelarza powinien zając się organ kontrolny / niezależny / nie umoczony / nie skoligacony itd. itp.

Ktoś w stylu Małgorzaty Wassermann, którą szczerze podziwiam w roli przewodniczącej komisji śledczej.  

 

Ja Panie "mój rozmówco" nie zadowoliłbym się stwierdzeniem "poprzednie zarządy dostały absolutorium - tematu nie ma ....  a ty jesteś "be" bo piszesz na forum Polanki nie bacząc na "to co siedzi mi w głowie". A o wnioskach / następstwach/ nawet nie wspominam......

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny kolego "ppepe". Dziękuję koledze za ten wpis, który jak myślę podyktowany jest rzeczywistą i nieudawaną troską o ten "wspólny" dla wszystkich pszczelarzy majątek. Pisze kolega o pewnych niespodziewanych reakcjach, jakich doznał po umieszczeniu tego wpisu.  Dowodzi to , że są wiadomości, dotyczące tego tematu, które mogą posiadać niektórzy, nazwijmy to "wybrani" i są tacy, których zakres wiadomości wystarczy jeśli ograniczy się do, płacenia składek i bicia braw,przy każdej okazji, bez względu na to, co zawiera przemówienie , tego, który na te brawa oczekuje. Często wspomina tu , między innymi kolega "robinhuud" o decyzjach, jakie mają rzekomo prawo podejmować niektóre gremia związku / zjazd/ w ważnych sprawach. Od wielu już lat, decyzje te, o ile w jakiejś formie stają się realne, są podejmowane na podstawie poziomu wiedzy, jakią posiadają delegaci w tym zakresie. Tyle więc zostaje im przekazane wiedzy, ile wystarcza aby decyzja była zgodna z oczekiwaniem zainteresowanych "umoczonych" w sprawę.  Zastanawiająca jest sprawa, że przed podjęciem tych decyzji, nie starają się oni zweryfikować przedstawianych im podstaw i sugestii. Dla wielu , zwłaszcza tych z poprzedniej ekipy, celem jak słusznie kolega zauważył jest osiągnięcie "poprzednie zarządy uzyskały absolutorium - tematu nie ma"  Tak nie musi i nie powinno być. Gdyby ludzie "nowego rozdania "mieli jaja" , powinni na najbliższym Zjeździe wystąpić o anulowanie uchwały o absolutorium dla poprzedniego Zarządu, na skutek zatajenia przed delegatami istotnych spraw i dokumentów , jakie miały wpływ na takie a nie inne głosowanie. To co wydarzyło się na Zjeździe w Połczynie , należy uznać za manipulację, dla uniknięcia odpowiedzialności za stan kasy Związku i brak rozliczenia się z dużych sum, zwłaszcza tych , które zostały pobrane pod hipotekę Domu Pszczelarza. Ta sytuacja, zatajona przed delegatami przez były Zarząd i Komisję Rewizyjną. powinna stać się podstawą do unieważnienia absolutorium dla byłego Zarządu PZP.  Pytanie, czy ci w obecnym Zarządzie, którzy mają zadanie ochrony tylnej części ciała dla byłego układu, nie zablokują takiego działania.?  Temat rzeka. Szeroka i głęboka. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni Koledzy ! Z tym co pisze Karpacki w pełni się zgadzam. Na zjeździe w Połczynie wiele rzeczy zostało zatajonych, sprawozdanie Zarządu PZP było mizerne i tak przepchano udzielenie absolutorium Zarządowi. Uważam że obecnie dużą role do spełnienia ma Komisja Rewizyjna na czele z jej przewodniczącym B. Cięcielem. Z perspektywy czasu widzę że zapał przewodniczącego jest co raz mniejszy. Nie chcę doszukiwać się przyczyn 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prózno na witrynie internetowej PZP, w jego organie prasowym "Pszczelarz Polski" i na słupach ogłoszeniowych w Warszawie znaleść jakąkolwiek informację na temat przewidywanego losu Domu Pszczelarza w Kamiannej. W cywilizowanej Europie jest w zwyczaju i prawie ogłaszanie konkursów, lub przetargów, gdy chodzi o wspólne pieniądze, lub majątek. W PZP nie przejmują się jakimiś tam duperelnymi zwyczajami europejskimi. Transparentne przedsięwzięcia organizacyjne i kadrowe opisane co do idei w Prawie Zamówień Publicznych (też PZP) są zastępowane azjatyckimi zwyczajami działania "oligarchów pszczelarskich" pod stołem. Nigdy nie ogłoszono konkursu na stanowisko dyrektora tego Domu. Dyrektorów wyznaczano dekretami prezydenta i przywożono ich w teczce. Nigdy nie ogłoszono przetargu na dzierżawę, czy sprzedaż. Z tego co wiem, decyzję co do sprzedaży tego Domu może podjąć tylko Zjazd PZP, choć Dom nie jest własnością tylko aktualnych członków PZP. Nigdzie w przepisach nie pisze, że po wystąpieniu (wywaleniu jak w moim przypadku) z PZP traci się prawo do współwłasności tego obiektu, wynikiające z wnoszonych kiedyś składek na jego budowę i z niespisanego testamentu ks. Dra Henryka Ostacha. Na dzień dzisiejszy zarząd PZP ma prawdopodobnie tylko legitymację do negocjacji dzierżawy tego obiektu, wynikającą z aneksu do tajnej uchwały połczyńskiego zjazdu (tajnej - bo nigdzie nie opublikowanej). W tej sytuacji uważam, że zarząd uzurpuje sobie prawo do dysponowania moją współwłasnością nie pytając się mnie o zgodę. Dzierżawa na warunkach utrzymania pszczelarskiego przeznaczenia tego obiektu to prawdopodobnie wszystko, na co nie przekraczając swych uprawnień może pozwolić sobie zarząd. Ale po odrzuceniu oferty Karpackiego mam prawo sądzić, że zarząd nie ma zamiaru się tymi ograniczeniami i moralnością samoograniczać. Na dzień dzisiejszy, po odrzuceniu kilku nieznanych ofert dzierżawy, nie widać żadnego sensownego dbania o nasz Dom. Nikt nie poniósł odpowiedzialności za nietrafne decyzje kadrowe i organizacyjne, które doprowadziły do procesów sądowych z kilkoma dyrektorami i do dzisiejszego opłakanego stanu Domu, ale i finansów PZP. Nie rozliczono również publicznie kredytów zaciąganych potajemnie przez cwaniaków z zarządu na hipotekę tego obiektu i na hipotekę dwu sąsiadujących z Domem działek.

A więc hulaj dusza, piekła nie ma!

Kolejne Zarządy ze Świętokrzyskiej 20 wymuszały na niedoinformowanych delegatach przegłosowanie szybciorem absolutoriów dla zarządów, co gwarantuje im bezkarność na podstawie ustawy z 1981 roku o rolniczych zrzeszeniach branżowych. Zjazdy rozpoczynano wręczaniem biernym, miernym, ale wiernym (BMW) członkom Komisji Rewizyjnej statuetek ks. Dzierżona na tle sztandaru PZP. To kpiny z delegatów na Zjazd, na które nikt nie reagował, przytłoczony umiejętnie i nieprzypadkowo dawkowaną, nachalną, religijną celebrą tych zjazdów. Niezgodną zresztą ze statutem PZP. Zarząd w zmowie i współdziałaniu z kolejnymi pozornie działającymi komisjami statutowymi symulował i symuluje dziś chęć dokonania zmian w tymże statucie wyjątkowo mu przychylnym, bo dającym bida immunitet. W Poznaniu prezydent Sabat nawet okłamał delegatów co do boguchwalskiego losu projektu sensownego statutu PZP przygotowanego przez Kraków. Nie rozliczenie "wpadki cukrowej" i innych spraw (Funduszu Rozwoju Pszczelarstwa itd.) ośmieliło kolejne zarządy do kolejnych przewałów polegających na wyłudzaniu od naiwnych pszczelarzy pieniędzy na "ratowanie" Domu Pszczelarza. Ponieważ ryba śmierdzi od głowy, nie można się dziwić, że prezes wierchuszki tej pararolniczej struktury siedzi w pierdlu w Białołęce. Ale przykład Elewarru i Skoku Wołomin tylko ośmielał naszych zuchów ze Świętokrzyskiej do robienia przewałów na proporcjonalnie mniejszą skalę w pszczelarstwie. Po odejściu z władz PZP dra wet. Czajkowskiego sprawa hodowli pszczoły w Polsce została porzucona i jest takową do dziś, co jednoznacznie ustawia sprawę "troski" władzy PZP o pszczoły i ich właścicieli.

Władzy państwowej poniekąd pasuje taki bałagan, bo niezorganizowanymi łatwiej rządzić. Tym bardziej, gdy ma się monopol na decyzję z kim się rozmawia i kogo powołuje do Rady Dialogu Społecznego. "Pszczelarzy" którzy władzy pasują, bo są dalecy od chęci rzeczywistego reprezentowania środowiska pszczelarzy, bo tkwią w oczywistym konflikcie interesów z nim. Nie udało mi się postawić przed sądem honorowym przemytnika ze Świętokrzyskiej, który dla mamony "zaimportował" leki bez stosownych uprawnień i dilował nimi bez kasy fiskalnej i płacenia podatku. Bo sąd ten został rozwiązany po pólnocy w Ślesinie uchwałą naiwnych i niewyspanych, zmęczonych delegatów. Przy próbie rozwiązania tego problemu przed sądem mego wtedy jeszcze WZP Poznań, otrzymałem informację, że bezradni członkowie tego sądu nie wiedzą do której WZP/RZP należy przemytnik i nie wiedzą gdzie mieszka, więc nie będą sprawy rozpatrywać. Ale mnie bez problemu znaleźli i wywalili. Tuż przed wywaleniem w Poznaniu pojawili się obaj prezydenci ze statuetkami dla wybitnie zasłużonych dla pszczelarstwa miejscowych działaczy, którzy z premedytacją przeterminowali zjazd WZP Poznań, by do Połczyna pojechali poraz drugi pewni i sprawdzeni delegaci, z którymi nie będzie problemu przy głosowaniu absolutorium. Żyj i daj żyć innym - to takie ludzkieâŚ

Co możemy dziś przewidzieć w sprawie dalszego losu naszego Domu Pszczelarza?

Prawdopodobnie doprowadzenie go do ruiny i prywatyzacja za symboliczną złotówkę komus godnemu, wcześniej upatrzonemu i po uzgodnieniach z nim.

Myślę, że powinniśmy obserwować z uwagą to, co się dzieje z naszym majątkiem, bo przucenie go to ciężki grzech zaniechania. W tej sprawie będę szczególnie obserwował poczynania prezydenta Kudły i przewodniczącego KR Bolesława Cięciela.

W normalnej organizacji w interesie obu tych działaczy leżałby jak najszybszy publiczny ich raport o stanie tego obiektu - swego rodzaju bilans otwarcia. Ale nie w PZP, bo tam nie ma w zwyczaju przejmowanie się bilansem zamknięcia, które to pojęcia z definicji powinny się kiedyś tam zbilansowć.

Nie odpuszczę. Spisane będą i mysli i czyny.

---------------------------------------------------------

p.s. - Tekst ten nieodpłatnie dedykuję do nienapisanej jeszcze zakladki "Historia PZP" na jajcarskiej witrynie tej organizacji:

http://pzp.biz.pl/organizacja/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni Koledzy.  Składając ofertę na dzierżawę Domu Pszczelarza, przewidywałem że sprawa łatwa nie będzie, ponieważ wyraźnie widać wpływy, jakie zabezpieczyli sobie niektórzy członkowie poprzedniego Zarządu w obecnym, a przynajmniej wśród tych jego członków, którzy swoją postawą mogą  mieć wpływ na kierunek żeglugi tej organizacji, a tym kierunkiem jak widać jest zwykła mielizna i tak naprawdę brak kierunku. Dopingowany przez niektórych członków Zarządu, tych którym naprawdę dobro pszczelarstwa leży na sercu, złożyłem tą ofertę , zdając sobie sprawę z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Nie chcąc aby moja inicjatywa mogła stać się w przyszłości przedmiotem manipulacji i niezdrowej interpretacji przez tych, którym ona była nie na rękę i poważnie zamieszała w ich planach, jakie w rzeczywistości mają wobec losów tego Domu, rozesłałem treść mojej oferty, do wszystkich Związków Pszczelarskich w kraju i wielu osób, które jak mi się wydaje , powinny być losem tego Domu zainteresowane.

Tak i dziś, moje uzasadnienie, dlaczego zostałem zmuszony do odstąpienia od tej sprawy, staram się rozesłać przynajmniej tym, których wcześniej powiadamiałem o złożeniu oferty.  Gdyby było takie zainteresowanie, to jestem w stanie także tu, pokazać, jakie wobec tej oferty były mi stawiane warunki, i czy wobec tego, te warunki, miały jakiekolwiek uzasadnienie. Teraz dopiero , jeden z poprzednich dyrektorów tego Domu, znający jego aktualny stan formalno prawny, powiedział mi , że gdyby znalazł się naiwniak , który chciał by go doprowadzić do stanu używalności, powinien otrzymać go, za przysłowiową złotówkę.

Jeśli by więc koledzy wyrazili taką wolę , pokażę tu treści umów, jakimi chciano "załatwić mnie" , wobec mojej najlepszej woli, uratowania tego Domu dla pszczelarstwa. Nie spodziewał bym się , że jakieś dane o jego stanie, ujawni obecny Zarząd PZP, pomimo, drastycznych, choć w pełni uzasadnionych apeli ze strony kolegi "robinhuuda".

Pozdrawiam .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś mija smutna rocznica śmierci księdza Ostacha – twórcy idei nigdy nie zbudowanego Światowego Centrum Apiterapii w Kamiannej, wieloletniego prezesa PZP. Ksiądz był znanym handlarzem nieruchomościami i kredytobiorcą w wielu bankach, spowodował duże zadłużenie PZP. Zmarł w robotnicze święto w Domu Opieki Społecznej w Gorlicach z objawami alkoholizmu. Spoczął na cmentarzu w Kamiannej, nieopodal Domu Pszczelarza.

3256ddbaf21c724c7b3ae80abc44cb73.jpg

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.05.2018 o 08:32, Karpacki napisał:

Szanowni Koledzy.  Składając ofertę na dzierżawę Domu Pszczelarza, przewidywałem że sprawa łatwa nie będzie, ponieważ wyraźnie widać wpływy, jakie zabezpieczyli sobie niektórzy członkowie poprzedniego Zarządu w obecnym, a przynajmniej wśród tych jego członków, którzy swoją postawą mogą  mieć wpływ na kierunek żeglugi tej organizacji, a tym kierunkiem jak widać jest zwykła mielizna i tak naprawdę brak kierunku. Dopingowany przez niektórych członków Zarządu, tych którym naprawdę dobro pszczelarstwa leży na sercu, złożyłem tą ofertę , zdając sobie sprawę z czym przyjdzie mi się zmierzyć. Nie chcąc aby moja inicjatywa mogła stać się w przyszłości przedmiotem manipulacji i niezdrowej interpretacji przez tych, którym ona była nie na rękę i poważnie zamieszała w ich planach, jakie w rzeczywistości mają wobec losów tego Domu, rozesłałem treść mojej oferty, do wszystkich Związków Pszczelarskich w kraju i wielu osób, które jak mi się wydaje , powinny być losem tego Domu zainteresowane.

Tak i dziś, moje uzasadnienie, dlaczego zostałem zmuszony do odstąpienia od tej sprawy, staram się rozesłać przynajmniej tym, których wcześniej powiadamiałem o złożeniu oferty.  Gdyby było takie zainteresowanie, to jestem w stanie także tu, pokazać, jakie wobec tej oferty były mi stawiane warunki, i czy wobec tego, te warunki, miały jakiekolwiek uzasadnienie. Teraz dopiero , jeden z poprzednich dyrektorów tego Domu, znający jego aktualny stan formalno prawny, powiedział mi , że gdyby znalazł się naiwniak , który chciał by go doprowadzić do stanu używalności, powinien otrzymać go, za przysłowiową złotówkę.

Jeśli by więc koledzy wyrazili taką wolę , pokażę tu treści umów, jakimi chciano "załatwić mnie" , wobec mojej najlepszej woli, uratowania tego Domu dla pszczelarstwa. Nie spodziewał bym się , że jakieś dane o jego stanie, ujawni obecny Zarząd PZP, pomimo, drastycznych, choć w pełni uzasadnionych apeli ze strony kolegi "robinhuuda".

Pozdrawiam .

Chętnie poczytam wiedzy nigdy dość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm. Podobno w Domu Pszczelarza przebywają uchodźcy wojenni. PZP podający się za hipotecznego właściciela kasy nie ma, UE skąpi. Kto to utrzymuje i jaki jest dziś stan tej budowli? Jaka przyszłość? Kto z ramienia Zarządu PZP odpowiada za niego i dlaczego nic nie melduje?. A może nikt nie odpowiada?

https://pzp.biz.pl/opiekunowie-nad-poszczegolnymi-organizacjami/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...