Skocz do zawartości
robinhuud

Komu służy ARR / KOWR? - czego pszczelarz oczekuje od państwa

298 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Reszta w beczki, kolego.

Można szumieć i kozaczyć, jeśli nie będzie więcej pieniędzy A system będzie powszechny dostaniesz dużo mniej, czy ci się to podoba czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Borowy 

jakąś propagandę uprawiasz.

Jeden słoik miodu nie wystarcza na leczenie rodziny?

 

Zero dotacji.!!!!!!!!!!

 

Prezesów ,lizusostwa, mataczenia, kolesiostwa. Zero tego. 

 

Chcesz mieć pszczoły miej nie chcesz, spadaj. Proste jasne. 

 

Kasa na naukę i kształcenie lek.wet.

 

Zero kasy na chore wykłady!!!!!!!!!!!!!!!!!! Co roku to samo!!!!!!! 

 

Marne odkładziki z warrozą a nie pszczołami.!!!!!!! Dość tego!

 

Dość marnych matek niby hodowlanych!!!!!!!!! Dość, jakość pogłowia spada. Dość !!!!

 

 

Zero dopłat!!!!!!!!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żadnej propagandy.

Rozmawiamy realnie.

Chce jeden z drugim dopłat do pnia?

To niech dotrze że będzie to 20 zł A nie 300 czy 100.

 

Tylko tyle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Tak mi wychodzi z matematyki że to około 20 zł +,- 2,5 do 3,5 zł.

 

I wystarczy.

Pazerni nie powinni być pszczelarzami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak tu sobie rozmawiacie ale aby coś negocjować trzeba podać koszty tych dopłat . Jak powiedzie proszę obliczycie koszt ?

Podrapiecie się i pomnożycie 20 pln no i właśnie przez 900000 , 1200000 , czy może 600000 a może ....

12 groszy w zębach tu przynoszę .....

1 grosz dla Jadzi niech se Jadzia wsadzi.

Podobnie te dopłaty.

Jeśli coś chcecie robić to to ma czemuś służyć .

Czemu posłuży te 20 złociszy ?

Poprawi wam rentowność ?

Żenada.

Że pisałem o darmowych lekach ? Coś to załatwi , 3 rzeczy . W tym podział środków przez organizację pszczelarskie.

Koniec końców siem policzymy. ;):P

P.S. Pszczelarze nie są pazerni.

Ja bym sobie życzył porządnej statystyki i instytucji naukowej stricte pszczelarskiej , takiej jak u sąsiadów.

Dopłaty mogę oddać po spełnieniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do pasieki liczącej 35 uli doszedłem sam. Ule, rodziny sprzęt plus pracownia. Praca na 2 etaty fuchy. Można i bez dopłat. Przynajmniej człowiek doceni i uszanuje ciężko zarobione. Ale skoro są dopłaty to dlaczego mam jak jeleń cały czas przepłacać za leki, sprzęt itp.

 

Obecnie jest dotacja 50 zł liczona za każdy ul, plus leki i matki co daje łącznie około 70+ zł na rodzinę

Wszelkie obliczenia typu 20 zł/ul są przejaskrawione. Dotacje są obecnie dla 10+ uli a przedtem trzeba było mieć jeszcze większą ilość. Dotacje dostaje rolnik, a nie działkowicz.

 

Co do zmian, to lobby producentów łatwo nie odpuści, ale coś będą próbowali na swoją rękę zmieniać bo rynek się nasycił /ile można kupować miodarek, suszarek czy przyczepek/. Stąd ostatnie obniżenie ilości rodzin uprawniających do dotacji, by objęć tych którzy do tej pory nie brali udziału w zakupach na dotacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marbet możeś i katolik ale na cud nie czekaj.

Dotacja nie jest 50 złotych na ul . Bo nie każdy co ma 15 uli ją dostaje . Np. niezrzeszony dostaje wała. Łaj ?

A  sprzedający odkłady pokazują że można warozy nie leczyć . Bo po co jak sprzedana. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Daro, nie policzymy się w ten sposób. Darmowe leki nie zmienią znacząco szarej strefy weterynaryjnej. YouTube już zrobił swoje. Nic z tego.

 

Szczerze powiedziawszy, jestem trochę zadowolony, że ta dyskusja wyraźnie prowadzi na manowce. To bardzo wyraźnie pokazuje, że każdy model sterowania jakimkolwiek wsparciem przy użyciu organizacji jest chory. Nikt w sumie nie pokazał żadnego spójnego modelu. Trochę trzymał się kupy model Kamila ale ani nie uwzględnia karmienia inwertami ani nie zlikwiduje patologii w przydzielaniu słoików. Bo konia z rzędem temu, kto nakaże kołom pszczelarskim równe traktowanie wszystkich. Wiemy, że tak nie jest, ciągle mam telefony z pytaniami "ile lat w Polance trzeba czekać, aż będzie można wziąć udział w refundowanych zakupach". Nawiasem mówiąc nic nie trzeba czekać. 

 

Jedynym rozwiązaniem jest albo marbertowe zero, albo ogólnopolska baza danych pasiek i pszczelarzy i wsparcie egalitarne na zasadach analogicznych do dopłat rolniczych lub 500+. Kwoty w ogóle są póki co nieistotne. Nawet zero będzie lepsze niż to, co jest. Jednak zero byłoby tylko mniejszym złem. Potrzebujemy wsparcia nie dlatego, bo jesteśmy pazerni ale dlatego, bo bez wsparcia zostaną tylko zawodowcy i zdecydowanie mniejsza ilość hobbistów niż jest ich obecnie. A kraj potrzebuje pszczół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Nic z tego.

 A kraj potrzebuje pszczół.

Szanowni koledzy. Z zażenowaniem obserwuję dyskusję w tym temacie, i coraz bardziej mam pewność , że nie doprowadzi ona do żadnych wniosków, które zadowoliły by większość pszczelarzy, bez względu na ich przynależność, czy brak przynależności do Związku. Z mojego doświadczenia, a jest ono wieloletnie, uważam że każda forma takiej "pomocy" będzie tworzyła okazje do nadużyć i kombinowania, jak dla siebie urwać największy "kawałek tortu". Wielokrotnie już tu wspominałem ,że ja obywam się bez udziału w tych programach, i wcale za nimi nie tęsknię. Jeśli jednak zapytał by mnie ktoś , jaką formę pomocy ze strony państwa widział bym dla pszczelarstwa, to powiem krótko, jeśli ktoś uważa że bez dopłat sobie nie poradzi, to postąpił bym zgodnie z zasadą , " nie dam ci ryb, ale dam ci wędkę" Gdyby zostały wyodrębnione z budżetu jakieś środki na wsparcie pszczelarstwa, to przeznaczył bym je na nasadzenia drzew czy roślin miododajnych, przez podmioty, które i tak coś muszą sadzić. I to one rozliczały by się z funduszy wysadzeniem odpowiedniej ilości roślin miododajnych. Poza tym, mógł by zostać utworzony fundusz, który służył by do pomocy w przypadkach wytrucia pszczół , coś na wzór funduszu alimentacyjnego, a przedstawiciele tego funduszu mogli by odzyskiwać wypłacone pszczelarzowi odszkodowania , dzięki odpowiednim przepisom. Można by jeszcze wiele podsuwać tematów, a nie ubierać pszczelarzy w konieczność różnych powinności administracyjnych, aby uzyskać kilka marnych groszy. Może w tym kierunku warto by skierować tę dyskusję ?

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Odnoszę wrażenie, może mylne że obecnie amatorzy mają guzik z pętelką a mają Ci co jeszcze nie dział specjalny a już nie amator. Bo tak od 50 do 80 rodzin. 

To działa sprawnie , Panowie się udzielają, mają wiedzę i czerpią. 

Może i dobrze.

Panowie dopłata do pokarmu? Ile dziś kosztuje kilo cukru. Nie ośmieszajmy się.

 

Chyba że chcemy nabyć cukrownię aby robiła co nam potrzeba! O to OK.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotr_S "ile lat w Polance trzeba czekać, aż będzie można wziąć udział w refundowanych zakupach". Nawiasem mówiąc nic nie trzeba czekać.

Dlatego jesteśmy w POLANCE a nie w lokalnej klice lokalnych cwaniaczków. Dlatego ja zanim do Was trafiłem radziłem sobie sam.

Ok można zwrot kosztów dać także dla korzystających z paszy ale to wpłynie negatywnie na cenę.

Obstaję przy dotacji cukru i słoików. Wielka pomoc dla każdego pszczelarza i zero manipulacji cenami. Co do ilości słoików to jest szczegół. Ważne by mieć wynegocjowaną kwotę do podziału i dzielimy ją na ilość rodzin. Tu nie chodzi o przydzielanie. Pszczelarz kupuje przedstawia dowód zakupu i otrzymuje określony zwrot poniesionych kosztów. Otrzymane pieniądze inwestuje w to co uważa za słuszne, np ja wolałbym uciułać ziarnko do ziarnka i kupić hektar nieużytków :) pod nową pasiekę.

 

 

Karpacki. Słusznie prawisz z miododajny roślinami. Znam mnóstwo pszczelarzy, u których sezon kończy się w maju bo nie ma np lip. Dobry pożytek z lip to kilka razy tyle co dotacje. Ostatnio z teściem rozmawialiśmy o nowym skrawku lasu. Od słowa do słowa i zdziwiliśmy się że nadleśnictwa nie sadzą lip, o akacjach już nie wspomnę. Poczytajcie o Węgrzech. Tam większość drzew to akacja. Twarde, opałowo lepsze niż grab! drzewo do tego szybko rośnie i co dla nas najważniejsze mega miododajne. Ale leśnicy twierdzą że to drzewo nie nasze inwazyjne. Tu jest pole do popisu dla naszych organizacji. Pożytek z akacji i lipy, które byłyby nasadzane to o niebo większe korzyści dla rozwoju pszczół i naszej kieszeni niż jakiekolwiek dotacje.

 

Marbert, nie ile kosztuje kg cukru tylko ile tego cukru trzeba. Ja co roku wydaję ok 2 tys na cukier przy skromnych 35 pniach. "Nie ośmieszaj się" to nie są waciki. Pokarm zimowy + dokarmianie odkładów i dokarmianie pasieki po lipie to główne koszta utrzymania pszczół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do pasieki liczącej 35 uli doszedłem sam. Ule, rodziny sprzęt plus pracownia. Praca na 2 etaty fuchy. Można i bez dopłat. Przynajmniej człowiek doceni i uszanuje ciężko zarobione. Ale skoro są dopłaty to dlaczego mam jak jeleń cały czas przepłacać za leki, sprzęt itp.

Co do zmian, to lobby producentów łatwo nie odpuści, ale coś będą próbowali na swoją rękę zmieniać bo rynek się nasycił /ile można kupować miodarek, suszarek czy przyczepek/. Stąd ostatnie obniżenie ilości rodzin uprawniających do dotacji, by objęć tych którzy do tej pory nie brali udziału w zakupach na dotacje.

 

Daro, nie policzymy się w ten sposób. Darmowe leki nie zmienią znacząco szarej strefy weterynaryjnej. YouTube już zrobił swoje. Nic z tego.

 

Szczerze powiedziawszy, jestem trochę zadowolony, że ta dyskusja wyraźnie prowadzi na manowce. To bardzo wyraźnie pokazuje, że każdy model sterowania jakimkolwiek wsparciem przy użyciu organizacji jest chory. Nikt w sumie nie pokazał żadnego spójnego modelu. Trochę trzymał się kupy model Kamila ale ani nie uwzględnia karmienia inwertami ani nie zlikwiduje patologii w przydzielaniu słoików. Bo konia z rzędem temu, kto nakaże kołom pszczelarskim równe traktowanie wszystkich. Wiemy, że tak nie jest, ciągle mam telefony z pytaniami "ile lat w Polance trzeba czekać, aż będzie można wziąć udział w refundowanych zakupach". Nawiasem mówiąc nic nie trzeba czekać. 

 

Jedynym rozwiązaniem jest albo marbertowe zero, albo ogólnopolska baza danych pasiek i pszczelarzy i wsparcie egalitarne na zasadach analogicznych do dopłat rolniczych lub 500+. Kwoty w ogóle są póki co nieistotne. Nawet zero będzie lepsze niż to, co jest. Jednak zero byłoby tylko mniejszym złem. Potrzebujemy wsparcia nie dlatego, bo jesteśmy pazerni ale dlatego, bo bez wsparcia zostaną tylko zawodowcy i zdecydowanie mniejsza ilość hobbistów niż jest ich obecnie. A kraj potrzebuje pszczół.

 

Ostatnio na III nyskiej konferencji rozmawiałem z pszczelarzami i 99% chce dopłat do pnia. Ukróci to wszelką patologię, myślę że wszędzie jest tak samo, ale pszczelarze są tylko do poklepania po plecach.

...............................................................................................................

Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jakby tak zwiekszyc dopłaty bezpośrednie do siania roślin miododajnych do poziomu roślin białkowych, no i sadzenie lip tesz fajny pomysł ale z akacjami to faktycznie jest tak  że to rośliny inwazyjne i jak bedziesz chciał się jej pozbych to wyrosanie 10nowych na miejsce starej :) Tak trocha abstakuje od dopłat bezpośrednio przczelarzowi ale też to jest ciekawy kierunek dać wędke :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Darmowe leki nie zmienią znacząco szarej strefy weterynaryjnej.

A ja twierdzę że wszystko zmieni bo NIKOMU nie będzie się po prostu OPŁACAŁO a wszelkiej maści przypały są i będą. Tylko pozostanie margines chemików typu Pan Z . i sk. i ekolodzy.

Leków a nie metod szamańskich.

Dodatkowo będą jakiekolwiek  negocjacje cenowe. Nikt nie poda danych fałszywych bo po co ? Sprzedasz coś co jest darmo ?

To tak jak ze złodziejstwem ,nie mam komu popchnąć - nie kradnę.

Jak wszystko jest to  ułomne  ale nie tak jak jest teraz.

Dopłaty do pnia to pierwsza sprawa - weryfikacja podawanych danych . W pomocy publicznej MUSI być mechanizm weryfikacji , pytanie do tych wołających do dopłaty - JAKI ?

Zbyt piękne aby dało się zrobić.

 

i zdziwiliśmy się że nadleśnictwa nie sadzą lip, o akacjach już nie wspomnę.

A co tu się dziwić , leśnicy to producenci surowca drzewnego , w łapciach z łyka lipowego nikt nie chodzi to po co te lipy ? A ile masy drewna uzyska z akacji i do czego?

 

To bardzo wyraźnie pokazuje, że każdy model sterowania jakimkolwiek wsparciem przy użyciu organizacji jest chory.

A to aż trzeba pokazywać ? To aż w oczy kole , może mniej Polanka ale mimo wszystko.

Jak pomoc dla producentów to raz,  a kasa taka by starczyła na wszystko co potrzebne  a nie dziadowskie 12 groszy ni zdechnąć ni żyć.

A hobby to praca dla przyjemności  i nie musi być dotowana . Nie  ?

P.S. Wszystkim oburzonym najdroższy sprzęt miodarka to 80 - 200 litrów miodu raz na min 10 , 15 lat. To tak dużo ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może moich parę uwag. 25 mln na milion uli - rachunek prosty. Co tu wymyślać?  20 zł/ rodzinę - słoik miodu. Ot, tyle aby opłaciło się zgłosić posiadanie pszczół. Kto zechce dopłaty musi zgłosić stan na dzień 30 kwietnia. Do kogo? PLWet lub Agencja. Posiadanie pszczół - obowiązkowe zgłoszenie w Wet. Kto zgłosi chęć pobrania dopłat - jednocześnie zgoda na weryfikację stanu przez urzędnika Agencji. 

  W trakcie spotkań na Grodźcu przewija się temat który może zdecydowanie poprawić stan zdrowotności - Wojewódzki Lekarz Weterynarii d/s pszczół. O jakich kompetencjach - wszystko do ustaleń administracji i samorządów pszczelarskich.

  Pszczoły to dla jednych hobby dla innych interes. Nie wiem jakim interesem może być wydajność 6-7 kG z ula. Czyste hobby. 

  Ze względów społecznych i gospodarczych ważne jest by pszczół nie ubywało, by były rozmieszczone w miarę równomiernie co wiąże się ze sprawą zapylania. Tu zaczyna się rola administracji która winna wspierać zakładanie pożytków / w tym Lasów/, dopłat do upraw roślin miododajnych. Te sprawy winne być umiejętnie koordynowane przez Administrację w porozumieniu z organizacjami pszczelarskimi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co Wy z tymi weterynarzami. To lekarze i w ich gestii ochrona, zdrowia zwierząt i ludzi, jakieś tworzenie nowych struktur i zadań, po co? Mogą pomóc nam w chorobach pszczół, ale przy tym prawodawstwie, moim zdaniem wątpliwe? Choć przy tych środkach radzą sobie.

 

Dla pszczelarzy, amatorów do 10 uli, zostawił bym  dobrowolnie cały system- wiadomo-czas inne zajęcia. Natomiast wszystkim pozostałym dopłaty do pnia. Pszczoły, również amatorskie ująć w system IRZ jak świnki, kózki, itd. współpraca zresztą ustawowa, jest z weterynarią-bd. Miałem dostęp do systemu, system szczelny i wiarygodny.

 

W innym przypadku sprawę powinno się skierować do Trybunału Konstytucyjnego- premia dla młodego rolnika 100tys. Natomiast, pszczelarz z pod sroki.

Ale, to nie wszystkim się spodoba, lepsza mętna woda. Pozdrawiam.

...............................................................................................................
Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raf dopłaty do roślin miododajnych ale takich które dla gospodarki dają plon typu rzepak, gryka. Dziś rolnik woli posiać jęczmień bo mniej pracy niż przy rzepaku, nie wysieje gryki bo marna cena i nie ma gdzie tego sprzedać.

Odnośnie Akacji. Głupi argument polskich leśników z tą inwazyjnością. Mało to drzew jest trudnych do usunięcia? Spróbuj bez koparki usunąć wierzbę czy klona.

Daro poczytaj o Akacji o jej przyroście i dlaczego Węgrzy po I wojnie zasadzili tymi drzewami swój kraj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Co Wy z tymi weterynarzami. To lekarze i w ich gestii ochrona, zdrowia zwierząt i ludzi, jakieś tworzenie nowych struktur i zadań, po co? Mogą pomóc nam w chorobach pszczół, ale przy tym prawodawstwie, moim zdaniem wątpliwe? Choć przy tych środkach radzą sobie.

 

Dla pszczelarzy, amatorów do 10 uli, zostawił bym  dobrowolnie cały system- wiadomo-czas inne zajęcia. Natomiast wszystkim pozostałym dopłaty do pnia. Pszczoły, również amatorskie ująć w system IRZ jak świnki, kózki, itd. współpraca zresztą ustawowa, jest z weterynarią-bd. Miałem dostęp do systemu, system szczelny i wiarygodny.

 

W innym przypadku sprawę powinno się skierować do Trybunału Konstytucyjnego- premia dla młodego rolnika 100tys. Natomiast, pszczelarz z pod sroki.

Ale, to nie wszystkim się spodoba, lepsza mętna woda. Pozdrawiam.

...............................................................................................................

Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa

 

Jestem podobnego zdania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Choć umknęło mi o lek.wet. Trzeba wykształcić choć 1 na województwo a ze 3 powinno być standardem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Daro poczytaj o Akacji o jej przyroście i dlaczego Węgrzy po I wojnie zasadzili tymi drzewami swój kraj.

Jak by co to po pierwsze my w Polsce

Po drugie nie wiem czy żeś był na Węgrzech bo sądzę że nie . U mnie akacja 3 choć można powiedzieć że w zasadzie 4 rok nie kwitnie . Zima Kolego , zima. 

Po trzecie nie ja sadzę a leśnicy i to ich opinia. Moja zresztą też , robinia obca roślin.

Co do dopłat mam swoje zdanie i jak załatwi ktoś choćby taki fakt aby związki nie dzieliły kasy to przyjadę i pod stołem odszczekam.

Wszystkim zależy aby kasa płynęła starym korytem .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

daro

Leki za darmo? Jakie leki? Kto ma myśleć za pszczelarza? Kto będzie odpowiadał jak leki darmowe nie zadziałają?

 

Nic za darmo!!!!

 

Dostał byś jakieś grosze na rodzinę i racjonalnie ten grosz wykorzystasz. Jak nie racjonalnie to podziękujesz i pszczół zaniechasz.

 

Ale niszy nie ma.

 

Mądrzejszy może grosze wykorzysta i się rozwinie.

 

Nic za darmo!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie by te dopłaty nie były i tak nie będą miały zasadniczego wpływu na opłacalność naszej zabawy.

Jest wiele ważniejszych czynników.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakie by te dopłaty nie były i tak nie będą miały zasadniczego wpływu na opłacalność naszej zabawy.

Jest wiele ważniejszych czynników.

Którymi można się będzie łatwiej zająć bez tego bagażu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...