michalowy 26 Zgłoś michalowy 26 Napisano 11 Marca Na jednej z anglojęzycznych grup pszczelarskich miałem właśnie ciekawą wymianę z bardzo sensowną badaczką pszczelarską, działającą w UK. Tam na poważnie wzięli się za Tropilaelapsa. I z tego, co ona pisze - jest się czym martwić. Wydaje się, że Tropi potrafi już przenieść się z naturalnym rojem Apis mellifera i rozpocząć reprodukcję w nowym miejscu. Natomiast kiedy wykonano sztuczną rójkę - tylko z nalotu - to przerwało obecność pasożyta. Wszystkie wyzdychały przed pojawieniem się czerwiu. Możliwe że starsze pszczoły mają coś, czego nie mają młodsze? Dodatkowo Maggie (tak ma na imię ta badaczka) pisała o innym badaniu, w którym nieliczne Tropilaelapsy potrafiły odzyskać żywotność po przebywaniu 96 godzin w temperaturze -15 stopni. Jest więc jakiś potencjał do zimowej hibernacji. Oby nie. Moja hipoteza na pszczelarstwo w Polsce, po przybyciu tego robala: - część pszczelarzy przejdzie na biotechnikę - część na kwas mrówkowy Pozostali posiadacze pszczół psitek - stracą je. Prace nad uzyskaniem pszczół tolerujących oba robale - z ciężkim sercem muszę zgadnąć, że będzie to bardzo ciężkie parę lat. Musimy do tego czasu mieć jak najwięcej rodzin pszczół chociaż trochę dogadanych z warrozą. Ciekawe, ile zostało sezonów do momentu, kiedy Tropi pojawi się w Polsce... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 253 Zgłoś Karpacki 253 Napisano 12 Marca Jak widać materiał kolegi nie spowodował większego oddźwięku na tym forum. Nie umieszczałem kilka dni wpisu w temacie , licząc że na początek niech wypowiedzą się bardziej zainteresowani. Jednak jak się okazuje, nie ma ich zbyt wielu. Najprawdopodobniej dlatego , że podobnie jak przy varoa, tak i ten pasożyt zawita wkrótce do naszych pasiek , a winę za to podobnie jak poprzednio, będą ponosić ci sami ludzie, tylko być może o innych nazwiskach. Jeśli tak jak w przypadku warrozy , sama od siebie, nigdy by ona do Europy nie dotarła gdyby nie działania człowieka które jej w tym pomogły, tak i ten pasożyt , też przez Kaukaz w sposób naturalny nie uprawiał by turystyki w kierunku zachodnim. Ale zawsze znajdą się "odkrywcy" . którzy chcą zaistnieć w historii jako pierwsi, którzy nad nimi coś tam chcą robić . Jak pokazuje historia, efektem tych "nowatorskich " prac, jest właśnie zaimportowanie tego gatunku po to aby oni nie musieli prowadzić swoich obserwacji tam , gdzie od setek lat ten pasożyt jest , tylko tu w pobliżu ich miejsca zamieszkania, czego skutkiem "ubocznym" jest obdarowanie miejscowych pasiek tym problemem. I wtedy będziemy mieli typowy przykład współpracy pod hasłem "Nauka Praktyce". Przykładów na to że tak właśnie to się dzieje, można pokazywać tysiące. I to nie tylko w pszczelarstwie, ale w wielu innych dziedzinach także. Zawsze jednak, znajdą się "pionierzy" , którzy dla zaznaczenia swojego śladu na ziemi , będą robić coś , co na długie czasy spowoduje konkretne szkody dla prowadzących pasieki na naszych terenach. A oni jeszcze będą domagać się splendoru i uznania , za rzekomy wkład w tą naukę za którą pszczelarze będą przez długi czas płacić tzw. frycowe. Do dziś w środowisku naukowym trwają przepychanki, kto pierwszy zastosował na warrozę rakotwórczą substancję Amitrazę. Jednak nikt z tych przypisujących sobie te "zasługi", nie chce wziąć na siebie odpowiedzialności za wszystkie szkody, jakie przyniosła ze sobą warroza przez 50 lat funkcjonowania na terenach, do których w sposób naturalny, sama by nie dotarła. Memento. 1 michalowy dodał reakcję Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
michalowy 26 Zgłoś michalowy 26 Napisano 12 Marca Popytałem sztuczną inteligencję o źródła azjatyckie. Nie wiem na ile prawdziwe to, ale sugeruje się, że Tropilaelaps jakoś jest w stanie przeżyć na młodej pszczole, ale bardzo to mu ciężko wychodzi. Ciekawe co mają miękkiego, że się przebija. Nie umie się wciskać między tergity jak warroza, ma dłużcze nogi, mniej ostry aparat gębowy. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 253 Zgłoś Karpacki 253 Napisano 12 Marca 2 godziny temu, michalowy napisał: Popytałem sztuczną inteligencję ,,,,, Szanowny Panie "michałowy" Jeżeli ktoś musi popytać sztuczną inteligencję, to tak jakby własnej mu brakło. Ja już gdzieś pisałem że nie mam zamiaru ani rozmawiać ani słuchać takiej inteligencji.. To tak jak by dyskutować z robotem , który reklamuje coś przez telefon. Nie interesuje mnie też póki co , biologia tego nowego pasożyta. Jeżeli dane na ten temat już krążą w internecie, to znaczy że już ktoś sobie go sprowadził, aby pierwszy umieścić informacje na ten temat. Taki "ktoś" powinien być zlokalizowany i odpowiadać za sabotaż. Prawdopodobnie powtórzy się historia podobna jak z warrozą. Zauważono ją w Polsce w 1983 roku. Już w l986 roku została napisana praca pt. "Zwalczanie warrozy bez szkody dla pszczół i ich produktów". Niestety , zamiast wykorzystywać pracę dużego zespołu pszczelarzy którzy pracowali nad opracowaniem tej metody, woleli truć siebie , pszczoły i produkty. Dziś po 40 latach niektórzy naukowcy dotarli wreszcie do tej metody ale wielu wstydzi się o tym pisać i mówić, skoro przez tak długi okres czasu uważano to za "szarlatanerię" Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
michalowy 26 Zgłoś michalowy 26 Napisano 12 Marca 2 godziny temu, Karpacki napisał: Szanowny Panie "michałowy" Jeżeli ktoś musi popytać sztuczną inteligencję, to tak jakby własnej mu brakło. Wspomagam się, bo ciężko wyszukać coś z Azji, nie znając ichnich "robaczków" którymi piszą. Ci europejscy badacze, co publikują, ciągle tam latają - już nie pamiętam, czy Wietnam, czy Kambodża. W sprowadzenie Tropi dla wątpliwych korzyści wizerunkowych trudno mi uwierzyć. Historycznie znam jednak jak najbardziej realną próbę hurtowego zawleczenia do Polski pszczół z Nepalu, prawie na pewno zakażonych. To był przełom lat 90 i 2000. Było to przedsiębiorstwo, nazwa wyleciała mi z głowy, ale nazwisko prawie na pewno Wilde. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach