Atena 133 Zgłoś Atena 133 Napisano 27 Lutego Przeczytałem na fb informację iż w Ośrodku w Kamiannej zorganizowany został przez PZP kurs Rzeczoznawców Chorób Pszczół. Władze PZP rozdały stosowne dyplomy i... co dalej? Na zdjęciu naliczyłem ok. 40 absolwentów... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano 27 Lutego Dziwne że taki "mentor" , który nie tylko wszystko wie ale jeszcze czuje się uprawniony do oceny kilku byłych ministrów rolnictwa, nie wie jaką rolę w obecnym pszczelarstwie mają spełniać rzeczoznawcy chorób pszczół ??? Aby nie musiał pan uzupełniać swojego poziomu wiedzy , dyskutując ze sztuczną inteligencją , skoro własnej jak widać brak, przesyłam dane na ten temat zawarte w specjalnie wydanej epopei, autorstwa 13 osobowego "kwiatu nauki polskiej. Powinien pan sobie tą pracę odnaleźć i przestudiować , dzięki czemu sytuacje o której pan wspomina, nie będą dla pana zaskoczeniem. Dla ułatwienia podaję że interesujące pana informacje , znajdują się na stronie 16 przedstawionego tu dokumentu. Przyjemnej lektury. Pozdrawiam Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Atena 133 Zgłoś Atena 133 Napisano 28 Lutego Odpowiem bez jadu i arogancji z jaką spotkałem się po raz kolejny... Odpowiem w trochę szerszym kontekście.... Ostatnim Rzeczoznawcą Chorób Pszczół, jakiego znałem był p. Prygiel /może wspólny znajomy - kolega Wacławka/. Niestety zmarł w '87. Później nikogo o takim statusie nie spotkałem / a może nikt się nie przyznał że ma takie uprawnienia/. Kluczowe zdanie ..."jaką rolę MAJĄ spełniać Rzeczoznawcy... Parę lat temu szukałem odpowiedzi na jakieś kłopoty w jednym ulu. Zadzwoniłem do PLWet, - odesłano mnie do Uniwersytetu we Wrocławiu - tam ktoś mnie zbył żebym zadzwonił do Instytutu w Puławach. Ktoś władny i utytułowany odesłał mnie do Instytutu Weterynarii - a tu usłyszałem "abym dupy nie zawracał w poważnej Instytucji". NIKT nie wskazał RZECZOZNAWCY!!! Ul poszedł z dymem. Zbiór pobożnych życzeń sprzed 30 lat, wydana przez hegemona czyli PZP broszura, ma dziś wartość historyczną a nie merytoryczną. Odpowiedź Woj. Inspektoratu Weterynarii we Wrocławiu /z 4.07. br/ wojewodzie /p. Jurkowskiemu/ ws nadzoru weterynaryjnego nad pszczołami nie uwzględnia takiej funkcji/instytucji jak RChP. Być może istnieje w strukturach PZP? Kołach PZP? Nie wiem, nie słyszałem... A może Rzeczoznawca - tylko dla siebie??? Po co wiedzą wspierać innych? Wspomniałem... że przeczytałem /i nic więcej na ten temat nie wiem/ i jak sądzę więcej jest takich których może to zainteresować. I nie mam ochoty na dalszą dyskusję w tym temacie. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
michalowy 26 Zgłoś michalowy 26 Napisano 28 Lutego Będą wyręczać pszczelarzy za pieniądze z podatków. Bo pszczół za mało i zbyt chore, a pszczelarze zbyt głupi. Zaczynam się martwić, co będzie kiedy moją pasją staną się rowery. Wprowadzą obowiązkowe coroczne przeglądy moich pedałów? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
robinhuud 274 Zgłoś robinhuud 274 Napisano 28 Lutego Według założeń kamiańskich kursant miałby skorzystać z 33 godzin nauki, co jest współmierne z zastrzykiem wiedzy jaką uzyskuje kandydat na lekarza wet. na studiach weterynaryjnych w zakresie chorób owadów użytkowych. Patrząc na termin kursu luty 2026 - przyswajanie wiedzy raczej bez otwierania ula. Koszt - 1000 PLN, uprawnienia - żadne. Gaulaiter GG w 1942 roku chyba był skuteczniejszy. Osobiście nie wpuściłbym takiego rzeczoznawcy do swej pasieki. Nawet lekarz wet dokonujący u mnie rutynowego przeglądu obowiązkowego w terenie zapowietrzonym zgnilcem nie bardzo przestrzegał zasad bioasekuracji jeżdżąc od pasieki do pasieki bez dezynfekcji. Skończyło się uzgodnionym kompromisem. Nie dopuściłem go do uli i oglądał wyjęte przeze mnie ramki z odległości około 4 m. Wtedy straciłem zaufanie do służby weterynaryjnej. W strefie zapowietrzonej znajdowała się wówczas poznańska hurtownia Łysonia (wtedy przy ul Jasielskiej), która z jakichś powodów nie została zamknięta. Gdyby chociaż przy wejściu wyłożono maty, było czym zdezynfekować łapki... Najbardziej kłuje w oczy brak czystej i brudnej ścieżki technologicznej przy wymianie wosku na węzę (te same łapki, ta sama waga) https://pzp.biz.pl/2026/01/19/kurs-rzeczoznawca-chorob-pszczol-2/ Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano 28 Lutego 2 godziny temu, Atena napisał: Odpowiem bez jadu i arogancji z jaką spotkałem się po raz kolejny... Odpowiem w trochę szerszym kontekście.... Ostatnim Rzeczoznawcą Chorób Pszczół, jakiego znałem był p. Prygiel /może wspólny znajomy - kolega Wacławka/. Niestety zmarł w '87. Później nikogo o takim statusie nie spotkałem / a może nikt się nie przyznał że ma takie uprawnienia/. Nie wiem, nie słyszałem... A może Rzeczoznawca - tylko dla siebie??? Po co wiedzą wspierać innych? I nie mam ochoty na dalszą dyskusję w tym temacie. Panie Atena. Jeśli pisze pan o jakiejś arogancji , to właśnie pana udział w tym temacie jest szczególnym przykładem takiej arogancji , biorąc pod uwagę pana poziom wiedzy jaki pan prezentuje. Skoro przywołuje pan osobę Pana Prygiela , bardzo porządnego i zasłużonego Prezesa Koła Pszczelarzy w Lubiniu, to pokazuje jak mały zasób wiedzy pan posiada. Poniżej pokazuję kopię mojej legitymacji Rzeczoznawcy Chorób Pszczół którą uzyskałem w listopadzie 1969 roku , i która jak można zobaczyć posiada już numer 93, a w dalszym ciągu były prowadzone szkolenia rzeczoznawców zarówno na terenie województwa Zielonogórskiego jak i tych terenów , które w 1975 roku weszły w skład województwa Legnickiego. I mogę w tym miejscu oświadczyć , że zarówno w powiecie z którego ja pochodzę , jak i sąsiednich, stale prowadzone były szkolenia w tej dziedzinie, a pod nadzorem Powiatowych Lekarzy Weterynarii . na ich zlecenie i delegacje, prowadzone były kompleksowe przeglądy pasiek pod względem wykrywania ewentualnych ognisk chorób pszczelich. Sytuacja taka trwała do czasu jak decyzją władz szczebla centralnego , zlikwidowano możliwość zlecania Rzeczoznawcom Chorób pszczół kompleksowych przeglądów pasiek na terenach powiatów które były po nadzorem Powiatowych Lekarzy Weterynarii. W każdym powiecie czynnie działało przynajmniej 5 -8 Rzeczoznawców, którym PLW przydzielał konkretne miejscowości na terenach których, mieli oni upoważnienia do wstępu do pasiek , w których prowadzili kontrole. Piszę o tym nie po to, aby poinformować pana Atenę. On tej wiedzy i tak nie przyjmie a jakie było jego zaangażowanie w tym czasie , pokazuje chociażby fakt, o ilu Rzeczoznawcach się dowiedział, nawet działających w miejscu jego zamieszkania. Piszę o tym aby ludzie czytający ten temat , zostali poinformowani jak w rzeczywistości sytuacja miała miejsce, a nie z perspektywy wiedzy pana Ateny , który nigdy do żadnej organizacji pszczelarskiej nie należał, a wiedzę swoją kształtował na miejskim targowisku, gdzie spotykał tych którzy tam właśnie sprzedawali swoje zasoby miodu , jakie uzyskiwali w swoich pasiekach. Moją wiedzę w tej dziedzinie opieram między innymi z faktu, że w latach 1978 do 1983 pełniłem funkcję prezesa WZP w Legnicy. Być może pełnił bym ją jeszcze dłużej, ale w tym czasie objąłem funkcję Instruktora w otwartym właśnie wtedy Domu Pszczelarza w Kamiannej. Jeszcze muszę kilka słów na temat pracy , której treści jak myślę pan Atena nie zna a której wartość bagatelizuje on , gdyż została wydana 30 lat temu. Mogę zapewnić pana Atenę i wszystkich innych zainteresowanych , że opisane tam sytuacje jak ma wyglądać polskie pszczelarstwo po wejściu do Unii Europejskiej zwłaszcza w dziedzinie chorób pszczół i ich zwalczania , nie tylko nie zmieniły się w sensie pozytywnym. Można powiedzieć , że się pogorszyły. Zgnilec przestał być chorobą zwalczaną z urzędu, zabronione zostały wiele specyfików leczniczych , które dawniej skutecznie chroniły nasze pszczoły przed różnymi chorobami. Wprowadzono szereg obostrzeń jeśli chodzi o ewentualne pozostałości tych specyfików w miodzie, jednocześnie tolerując ogromny import miodów z różnych krajów świata, gdzie nie ma zakazu stosowania tych środków. Proszę więc nie dziwić się że w Instytucie Weterynarii usłyszał pan wypowiedź " aby dupy nie zawracał poważnej instytucji". Jest to typowa reakcja w wielu instytucjach do których kierowane są słuszne i potrzebne postulaty. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
lech 86 Zgłoś lech 86 Napisano 28 Lutego 5 godzin temu, Karpacki napisał: Panie Atena. Jeśli pisze pan o jakiejś arogancji , to właśnie pana udział w tym temacie jest szczególnym przykładem takiej arogancji , biorąc pod uwagę pana poziom wiedzy jaki pan prezentuje. Skoro przywołuje pan osobę Pana Prygiela , bardzo porządnego i zasłużonego Prezesa Koła Pszczelarzy w Lubiniu, to pokazuje jak mały zasób wiedzy pan posiada. Poniżej pokazuję kopię mojej legitymacji Rzeczoznawcy Chorób Pszczół którą uzyskałem w listopadzie 1969 roku , i która jak można zobaczyć posiada już numer 93, a w dalszym ciągu były prowadzone szkolenia rzeczoznawców zarówno na terenie województwa Zielonogórskiego jak i tych terenów , które w 1975 roku weszły w skład województwa Legnickiego. I mogę w tym miejscu oświadczyć , że zarówno w powiecie z którego ja pochodzę , jak i sąsiednich, stale prowadzone były szkolenia w tej dziedzinie, a pod nadzorem Powiatowych Lekarzy Weterynarii . na ich zlecenie i delegacje, prowadzone były kompleksowe przeglądy pasiek pod względem wykrywania ewentualnych ognisk chorób pszczelich. Sytuacja taka trwała do czasu jak decyzją władz szczebla centralnego , zlikwidowano możliwość zlecania Rzeczoznawcom Chorób pszczół kompleksowych przeglądów pasiek na terenach powiatów które były po nadzorem Powiatowych Lekarzy Weterynarii. W każdym powiecie czynnie działało przynajmniej 5 -8 Rzeczoznawców, którym PLW przydzielał konkretne miejscowości na terenach których, mieli oni upoważnienia do wstępu do pasiek , w których prowadzili kontrole. Piszę o tym nie po to, aby poinformować pana Atenę. On tej wiedzy i tak nie przyjmie a jakie było jego zaangażowanie w tym czasie , pokazuje chociażby fakt, o ilu Rzeczoznawcach się dowiedział, nawet działających w miejscu jego zamieszkania. Piszę o tym aby ludzie czytający ten temat , zostali poinformowani jak w rzeczywistości sytuacja miała miejsce, a nie z perspektywy wiedzy pana Ateny , który nigdy do żadnej organizacji pszczelarskiej nie należał, a wiedzę swoją kształtował na miejskim targowisku, gdzie spotykał tych którzy tam właśnie sprzedawali swoje zasoby miodu , jakie uzyskiwali w swoich pasiekach. Moją wiedzę w tej dziedzinie opieram między innymi z faktu, że w latach 1978 do 1983 pełniłem funkcję prezesa WZP w Legnicy. Być może pełnił bym ją jeszcze dłużej, ale w tym czasie objąłem funkcję Instruktora w otwartym właśnie wtedy Domu Pszczelarza w Kamiannej. Jeszcze muszę kilka słów na temat pracy , której treści jak myślę pan Atena nie zna a której wartość bagatelizuje on , gdyż została wydana 30 lat temu. Mogę zapewnić pana Atenę i wszystkich innych zainteresowanych , że opisane tam sytuacje jak ma wyglądać polskie pszczelarstwo po wejściu do Unii Europejskiej zwłaszcza w dziedzinie chorób pszczół i ich zwalczania , nie tylko nie zmieniły się w sensie pozytywnym. Można powiedzieć , że się pogorszyły. Zgnilec przestał być chorobą zwalczaną z urzędu, zabronione zostały wiele specyfików leczniczych , które dawniej skutecznie chroniły nasze pszczoły przed różnymi chorobami. Wprowadzono szereg obostrzeń jeśli chodzi o ewentualne pozostałości tych specyfików w miodzie, jednocześnie tolerując ogromny import miodów z różnych krajów świata, gdzie nie ma zakazu stosowania tych środków. Proszę więc nie dziwić się że w Instytucie Weterynarii usłyszał pan wypowiedź " aby dupy nie zawracał poważnej instytucji". Jest to typowa reakcja w wielu instytucjach do których kierowane są słuszne i potrzebne postulaty. Też posiadam taką legitymację , ale ponieważ jestem troszkę młodszy moja jest z początku lat 80-tych . Legitymacja ta dawała pewne prawa , ale i też obowiązki , a obecną chyba będzie można tylko powiesić obok świętego obrazka nad łóżkiem. 1 Atena dodał reakcję Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano 28 Lutego 57 minut temu, lech napisał: Też posiadam taką legitymację , ale ponieważ jestem troszkę młodszy moja jest z początku lat 80-tych . Legitymacja ta dawała pewne prawa , ale i też obowiązki , a obecną chyba będzie można tylko powiesić obok świętego obrazka nad łóżkiem. Szanowny Kolego, Ludzi którzy posiadają takie legitymacje, na pewno jest jeszcze wielu. Pisze Kolega że, legitymacja dawała pewne prawa , ale też i obowiązek. Prawa wynikające z posiadania takiej legitymacji zawarte są w jej treści umieszczonej na tej stronie gdzie nie ma zdjęcia . Natomiast nie mam pojęcia , o jakich obowiązkach pisze Kolega ?? Wielu z tych którzy kończyli kursy , i uzyskiwało taką legitymację nie uczestniczyło w następstwie czasu w organizowanych przez Powiatowego lekarza weterynarii akcjach przeglądu pasiek na danym terenie. Nie było takiego obowiązku. Wstępna rekrutacja chętnych odbywała się na szczeblu Koła Powiatowego, a następnie powiatowy lekarz organizował spotkanie na którym odbywał się przydział poszczególnych miejscowości dla chętnych rzeczoznawców, którym następnie powiatowy lekarz przygotowywał listy pasiek które miały być przeglądnięte , oraz druki delegacji , które należało podbić u sołtysa miejscowości po zakończeniu kontroli. W przypadku wykrycia ogniska choroby przez któregoś z rzeczoznawców, Powiatowy Lekarz Weterynarii podpisywał z nim osobną umowę na nadzorowanie prac polegających na zabiegach mających na celu likwidację ogniska wykrytej choroby. Po wykonanej pracy, rzeczoznawca otrzymywał zapłatę składającą się z kosztów dojazdu oraz ustalonej stawki godzinowej za wykonaną pracę fizyczną. Jak już napisałem w poprzednim poscie, praktyka ta zakończyła się w momencie kiedy PLW przestał w swoim budżecie otrzymywać środki na ten cel. Obecnie , przepisy dotyczące zwalczania chorób pszczół w Polsce , nie znajdują miejsca dla Rzeczoznawców Chorób Pszczół w procesie walki z tymi chorobami w Polsce. Dlatego jeśli nadal jest duże zainteresowanie tego typu kursami, należy uważać że dobrze aby takich ludzi było wielu , którzy pomogą innym w wypadku kiedy będzie to potrzebne. Co do tego gdzie powiesić taki dokument , czy nad łóżkiem , czy we własnej izbie pamięci to już zależy od indywidualnej chęci tego , kogo ten problem dotyczy? Pszczelarze, zwłaszcza ci w starszym wieku to w większości prawdziwi społecznicy , i cieszy ich każda okazja do powiększenia własnej wiedzy, a nie tylko robienie tego , co może przynieść konkretne dochody finansowe. A może stan przepisów się kiedyś zmieni i rola rzeczoznawcy stanie się potrzebna ??? Cóż szkodzi pomarzyć. Pozdrawiam. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
lech 86 Zgłoś lech 86 Napisano 28 Lutego W moim regionie podczas egzaminu na uzyskanie takich uprawnień Wojewódzki Lekarz Weterynarii poinformował nas , że współpraca z lekarzami weterynarii jest swego rodzaju obowiązkiem ponieważ weterynarze się po prostu nie znają na chorobach pszczół . Tak samo powiedział , że możemy się spodziewać wezwań na sprawy sądowe dotyczące np. wytruć pszczół. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano 28 Lutego To że Wojewódzki Lekarz Weterynarii powiedział, to nie jest ważne. Obowiązku takiego nie ma. Nie zmienia to faktu, że wielu lekarzy weterynarii zamiast uczciwie przyznać się , że słabo znają się na pszczołach, wolą udawać mądrzejszych niż są w rzeczywistości, co czasem doprowadza do bardzo przykrych sytuacji. Nikt nie jest w stanie zliczyć , jakie ilości rodzin pszczelich w naszym kraju zostało spalone tylko dlatego, że weterynarz nie chciał przyznać się do tego że nie ma pojęcia , jak zabrać się do leczenia rodzin, w których wykryto początkowe objawy choroby, a wstydzili się poprosić o pomoc znającego się na rzeczy pszczelarza, aniżeli przyznać się że jak mieli na studiach kilka godzin z pszczelarstwa to woleli pójść na wagary. A już absolutnie nieuprawnione było twierdzenie o obowiązku i wzywania do wystąpień w roli biegłego. Sądy dysponują wykazem biegłych w rożnych dziedzinach, którzy powinni przejść odpowiednie przygotowanie do takiej roli i dopiero kiedy znajduje się taka osoba na wykazie biegłych , sąd może ją powołać. Jeżeli w dyspozycji sądu nie ma osoby przygotowanej do takiej roli, sąd może poprosić kogoś o wystąpienie w takiej roli. Najczęściej zwraca się w takiej sprawie do miejscowej organizacji pszczelarskiej. Jednak stosowanej jest to tylko w sprawach tzw. łatwych. W sprawach trudniejszych takich dobrowolnych biegłych się raczej nie powołuje, gdyż obrońca oskarżonego , bez problemu może podważyć jego fachowość i wiarygodność wydanej opinii. Wielokrotnie występowałem jako biegły w sprawach związanych z pszczelarstwem i zrezygnowałem z takiej funkcji dopiero wtedy , kiedy przepisy w swoim kształcie zobowiązują pokrzywdzonego do wskazania , kto gdzie i czym wytruł mu pszczoły. Od czasu kiedy obowiązek powołania Komisji został przerzucony na poszkodowanego, w zasadzie udowodnienie przed sądem kto dokonał wytrucia jest prawie niemożliwe. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
lech 86 Zgłoś lech 86 Napisano 1 Marca Jedno według mnie jest faktem , że sprawą zdrowia pszczół powinni zajmować się odpowiednio wyszkoleni z dużym doświadczeniem pszczelarze , a nie nie przygotowani do tego weterynarze. Trzeba tez przyznać , że za komuny było to lepiej rozwiązane. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano 1 Marca W tej sprawie ma Kolega absolutnie rację. Pozdrawiam. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Atena 133 Zgłoś Atena 133 Napisano 1 Marca Wydaje mi się że podjęcie tematu Rzeczoznawców spowodowało że wiele spraw zostało wyjaśnionych. Już p. michalowy nie musi się obawiać że mu jakiś pszczołoznawca, po krótkim kursie, zechce mu w barci grzebać. Sprawy się wyjaśniły ale wniosek jest jeden jest gorzej niż... dawniej. Pełna "demokracja" czyli samorządność organizacji pszczelarskich spowodowała że zatryumfowało hasło nijakiego Owsiaka - "róbcie co chcecie"... I jest co jest. Skoro, /to nie moje stwierdzenie/ jest gorzej to może są wnioski co zrobić aby zacząć odbijać od dna. Mam jakieś, ale... nie będę się z nimi wychylał. Poczekam... Nie wyschną pomyje jakie spadły na mój łeb jako człowieka niekompetentnego i zmanierowanego który zabrał się za temat. PS. Moja wiedza na temat Rzeczoznawców za lata kiedy działali, była niepełna - bo ja wtedy nie miałem pszczół. A znajomość z p. Pryglem nie miała nic wspólnego z pszczołami. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano 1 Marca 2 godziny temu, Atena napisał: wniosek jest jeden jest gorzej niż... dawniej. Pełna "demokracja" czyli samorządność organizacji pszczelarskich spowodowała że zatryumfowało hasło nijakiego Owsiaka - "róbcie co chcecie"... . Nie wyschną pomyje jakie spadły na mój łeb jako człowieka niekompetentnego i zmanierowanego który zabrał się za temat. Wniosek że " , jest gorzej niż... dawniej." określił Kolega "Lech". Ja się z nim zupełnie zgadzam.. Ale sugerowanie że , do takiej sytuacji doprowadziły jakieś rzekomo :"demokratyczne" decyzje Związków czy "nijakiego Owsiaka" , to już paranoja , która mogła się urodzić tylko u kogoś z takim poziomem wiedzy pszczelarskiej jak pana. I to jest szczyt arogancji, wobec tych wszystkich, którzy w tym okresie z oddaniem działali na rzecz dobra dla pszczelarstwa. Niech sobie pan da już spokój i przestanie "zbawiać polskie pszczelarstwo. To przecież pan trzy dni temu napisał, " I nie mam ochoty na dalszą dyskusję w tym temacie." I pan chce nam wmawiać że z pamięcią jest u pana w porządku ??? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Atena 133 Zgłoś Atena 133 Napisano 1 Marca A ja czekałem że będą konstruktywne propozycje na temat "co trzeba zrobić aby się odbić od dna". A skoro "...jest gorzej niż dawniej... to znaczy że KTOŚ do tego doprowadził". Przecież ja, jednoosobowo, tego dokonać nie mogłem. Po raz kolejny czytam że "mam kłopoty z pamięcią"... A może to Pan ma kłopoty bo już o tym pisał ileś razy... Jesteśmy w jednym wieku więc podlegamy tym samym prawom biologicznym... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano 1 Marca 8 godzin temu, Atena napisał: A ja czekałem że będą konstruktywne propozycje na temat "co trzeba zrobić aby się odbić od dna". Specjalnie odczekałem 8 godzin, aby nie przeszkadzać w umieszczaniu wpisów tym , po których się pan spodziewa, że podobnie jak on , są na jakimś dnie, od którego tylko pan potrafi podpowiedzieć, jak by się tu od niego odbić. Otóż panie Atena tak jak pan pisze, że sam nie mógł by dokonać tego że powstało jakieś "dno" od którego chciał by się pan odbijać, tak i nie przyczynili się do tego żadni inni pszczelarze. Do tego przyczynili się ci "dobroczyńcy" z minrolu i innych instytucji mających związek z otoczeniem prawnym pszczelarstwa. Na przestrzeni lat wśród tej grupy, była ogromna ilość ludzi z rodowodem PSL. To pan od lat gloryfikował ludzi z tej opcji politycznej twierdząc, że nawet ładniejsze posłanki to tylko z PSL. Ale wracając do tematyki tego wątku , to chcę panu powiedzieć że każdy, komu na prawdę zależy na dobru polskiego pszczelarstwa, nie czekają na zmiany legislacyjne, tylko robią wszystko co możliwe, aby brak tych dobrych rozwiązań prawnych nie miał negatywnego wpływu na nasze pszczoły. My sami pszczelarze wypracowujemy sobie takie rozwiązania , aby pomoc państwa w tych sprawach nie był niezbędna. Można by wiele na ten temat pisać, ale i tak to do pana nie dotrze. Napiszę krótko. W mojej gospodarce pasiecznej którą opisałem w specjalnym wydawnictwie, można się dowiedzieć , jak radzić sobie w tych sytuacjach, gdzie ludzie pokroju pana Ateny, zawsze oczekują na rozwiązania, jakie im zaproponują rządzący. Dobrze że ludzie garną się do szkoleń zwłaszcza w kierunku chorób pszczelich bo przynajmniej w ten sposób sami załatwią sobie to , w czym tzw. "opieka państwa" nie spełnia żadnej pozytywnej roli. Ci którzy szkolą się i szukają rozwiązań jakie są dla nich ważne, mają dostęp do tej wiedzy. Ale tego trzeba chcieć. A nie tylko siedzieć na wygodnej kanapie i oczekiwać co im "wspaniała" władza przyniesie. Zrozumiał by pan to być może, gdyby pan wiedział, ile propozycji wykładów, szkoleń i prelekcji wpływa ciągle na moją pocztę . Ilu pszczelarzy odwiedza mnie ciągle i rozmowy ciągną się godzinami. To nie te "tłumy" które swoimi wpisami wspierają pana "inicjatywy" na które musicie posiłkować się sztuczną inteligencją. Proszę się nie ośmieszać swoimi inicjatywami, tylko wziąć udział w kursie, zdobyć tytuł Rzeczoznawcy Chorób Pszczelich i wtedy dowie się pan o obowiązującym stanie prawnym w tej sprawie. Powodzenia. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Atena 133 Zgłoś Atena 133 Napisano Poniedziałek o 06:00 Odpowiem krótko słowami poety... "Wśród wielu przyjaciół psy zająca zjadły". To nie ja oceniłem że jest ...gorzej niż było... Szukanie kozła ofiarnego ... że PSL winien.../nie rządził osiem lat/ oczywiście trzeba znaleźć winnego... /niejaki Janusz Kowalski "rządził" pszczelarzami!/ jak się nie chce przyznać do własnej bierności, szczególnie organizacji pszczelarskich. Dlaczego ogólnokrajowy kołchoz jakim był PZP stał się zaściankiem? Przez zajmowanie się władz sobą a nie pszczelarstwem. Przypomnę, szczególnie tym którzy nie chcą pamiętać że to ja doprowadziłem na Dolnym Śląsku, w roku 2016, do utworzenia Rady Prezesów Dolnośląskich Organizacji Pszczelarskich. Działa do dziś!!! Tego nie da się wygumkować... Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano Poniedziałek o 08:39 2 godziny temu, Atena napisał: Odpowiem krótko słowami poety... własnej bierności, szczególnie organizacji pszczelarskich. ..... Rady Prezesów Dolnośląskich Organizacji Pszczelarskich. Działa do dziś!!! Na tyle tylko pana stać ??? "Odpowiem słowami poety" Bo własnymi słowami nie potrafię... Chyba tylko przy pomocy poety lub sztucznej inteligencji?? własnej bierności, szczególnie organizacji pszczelarskich. To jest dopiero szczyt hipokryzji. Tak pisze człowiek który nigdy "nie splamił się przynależnością do żadnej organizacji pszczelarskiej. Kpina. ...." Rady Prezesów Dolnośląskich Organizacji Pszczelarskich. Działa do dziś!!! " Jeśli działa, to co zdziałała ???? Proszę aby zgłosili się jacyś użytkownicy tego forum, którzy w inicjatywach pana Ateny widzą jedyny ratunek dla istnienia swoich pasiek. Ilu ich jest ??? Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Atena 133 Zgłoś Atena 133 Napisano Poniedziałek o 10:18 I to jest sztuka - nie należałem ale spowodowałem utworzenie RPDOP. Owszem miałem zamiar wstąpić do Polanki ale po pewnym czasie doszedłem do wniosku że; nie każdemu z każdym po drodze... Co zdziałała RPDOP pytać p. Kłaka - kilkakrotnie zabierał głos na tym portalu. Nie jestem prezesem... więc nie zabieram głosu w organizacji...i o organizacji. Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach
Karpacki 248 Zgłoś Karpacki 248 Napisano Poniedziałek o 11:23 43 minuty temu, Atena napisał: I to jest sztuka - nie należałem ale spowodowałem utworzenie RPDOP. . Nie jestem prezesem... więc nie zabieram głosu w organizacji...i o organizacji. "własnej bierności, szczególnie organizacji pszczelarskich." A czyje to są słowa, człowieku o wyjątkowej pamięci ??? "ale spowodowałem utworzenie RPDOP. " Kto to może potwierdzić ??? Widziałem pismo jednego z prezesów organizacji z Dolnego Śląska , że taki twór dawno został zlikwidowany. A swoją drogą , to niesamowite, że ktoś chwali się że coś utworzył, a nawet nie interesuje go co się tam dzieje ?? Skoro czuje się pan "ojcem" tego ciała, to przynajmniej alimenty powinien pan płacić na jego rzecz. Skoro nawet z Polanką panu nie po drodze, to co pan robi na forum tej organizacji ??? Siedzi na tzw. krzywy ryj". I jeszcze krytykuje. 1 Atena dodał reakcję Cytuj Udostępnij tę odpowiedź Odnośnik do odpowiedzi Udostępnij na innych stronach