Skocz do zawartości
michalowy

Targi pszczelarskie Bee Fest, 10-11 stycznia 2026

123 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

23 godziny temu, robinhuud napisał:

Czy punkty leżące na zewnątrz tych zamkniętych figur nie mają ujemnego prawdopodobieństwa?

Jeśli takie pojęcie nie istnieje, to tak jakby rozważać coś jakby "punkt w tym miejscu oznacza, że to skrzydło pająka". No nie. Po prostu nie. Wiemy, że to skrzydło pszczoły. Nie może być ujemnego prawdopodobieństwa na przynależność do linii ewolucyjnej. Może być zerowe. Chyba że kolega jest jakimś Einsteinem matematyki, albo ja po prostu mam ignorancką wiedzę na temat prawdopodobieństwa, które zawiera się tylko między 0 a 1. :)

Co do szczegółów trzeba by porozmawiać z prof. Adamem, co chętnie uczynię. 

 

[porozmawiałem]

Nie patrzeć na te elipsy. To jest pomocnicza wizualizacja. Patrzeć na prawdopodobieństwa przynależności do grupy referencyjnej - te liczby w tabelce. 

Nie ma ujemnego prawdopodobieństwa. Na obrazku poniżej na przykład prawy obrazek ma 0,019 do linii ewolucyjnej C. To jest wysokie prawdopodobieństwo przynależności. Jeśli ktoś by miał pasiekę 100 uli, z pszczołami z linii C to dwie takie rodziny (z takimi skrzydełkami) by się w niej znalazły. Tymczasem kropka jest poza elipsą. 

Linia ewolucyjna C - przypominam - włoszka, krainka, macedonka, cecropia chyba.

34H4TTu.png

Wyrażenie "e-10" na końcu części liczb, oznacza że rzeczywista wartość to ta podana wcześniej, przesunięta o określoną liczbę miejsc po przecinku. Czyli prawdopodobieństwo =4,85e-10, tak naprawdę wynosi 0,000000000485. Dziewięć zer po przecinku. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Przyznam że po początku dyskusji, w tym temacie, oczekiwałem innego ukierunkowania, ot coś bliższego ciału przeciętnego pszczelarza, co nie znaczy że nie  popieram  wymiany poglądów wśród  tych którzy mają szersze pojęcie niż ja.  Sądzę  że i inni, niekonieczne biegli w genetyce pszczół , zrozumieli co nieco. Wydaje mi się że powyższa dyskusja mogłaby wzmóc zainteresowanie tematem przed Warszawskim spotkanie organizowanym przez  Varroaresestenz.  Były wątpliwości - kto patronuje - otóż MINROL  i  PZP -  poza tym grono zacnych wykładowców.  Cel szczytny - kierunki rozwoju pszczelarstwa w najbliższych latach... z warrozą w tle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakby co, 21 lutego można porozmawiać z pof. Adamem bezpośrednio. Wstęp za free.

W tej dyskusji skupiliśmy się głównie na kwestii "czy istnieją dzisiaj". Podczas konferencji zapewne będzie poruszone "co z tego wynika".

hSvpIwZ.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z wizytą na konferencji w Karniowicach 21 lutego 2026

Prezentacja prof. Tofilskiego trwała około 2 godziny, stąd trudno byłoby ją streścić w całości, natomiast mnie zainteresowały głównie trzy jej części, które postaram się tu swoimi słowami opowiedzieć.

 

Tytuł to "Zalety rodzimych pszczół miodnych". Na wstępie podkreślę, że nie do końca byłem w grupie docelowej. Ja osobiście patrzę na pszczelarstwo z nieco innej strony. Pszczoły miodne interesują mnie jako swego rodzaju pomost między człowiekiem a naturą. Pomijając wyolbrzymione w głowach aktywistów zarzuty odnośnie wąskiej grupy gatunków zapylaczy (z reguły zarzuty nieprawdziwe), dzięki współpracy z pszczołami czuję się częścią czegoś większego, pozytywnie włączony w krąg tego wszystkiego żywego, co mnie otacza. To tak, jakby w mojej budce zamieszkała para najpiękniejszych ptaków. Z pszczół przychodzi dla środowiska jednak więcej, niż z ptaków - przynajmniej w moim odczuciu.

 

Dlatego te pszczoły rodzime - a w zasadzie lokalne dzięki trzymaniu ich w zgodzie z naturą (niekoniecznie oznacza to "rodzimość") - są dla mnie oczywistością. Skoro podpinam się niejako do świata ukształtowanego obok człowieczej sprawczości, nie będę tego robił z pszczołami, które wymagają regularnych dolewek genów z importu, by podtrzymać cechy, które najwyraźniej do tego świata nie pasują. Gdyby pasowały, nie byłoby wszak trzeba ich sztucznie wzmacniać, prawda?

 

Zdaję sobie jednak sprawę, że wielu pszczelarzy myśli o pszczołach jako o swego rodzaju narzędziu do produkcji wyniku, mierzonego w kilogramach złotych cukrów z wartościowymi dodatkami. Prof. Tofilski przemówił właśnie do nich.

 

Zwrócił mianowicie po pierwsze uwagę na to, że właściwe dla Europy Środkowej pszczoły linii "M" nie wszędzie zostały wyparte tak jak w Polsce, przez importowane podgatunki. Pokazał na to dowód w postaci analizy użyłkowania skrzydeł pszczół w Europie (w 86% zgodnej z badaniami mikrosatelitarnego DNA), która ujawniła, że np. Hiszpanie nadal mają tę pszczołę. Głównym deklarowanym powodem, dla którego polscy pszczelarze czuli niechęć do AMM, była "łagodność" tych importowanych pszczół. Otóż okazuje się, że różnica w obronności między pszczołą rodzimą a importowanymi krainkami wcale nie jest taka wielka, jak to nam wmówiono. Hiszpański pszczelarz nie nagrywa może filmików na Youtube, jak pracuje przy ulach w slipkach, prawie zawsze zakłada kapelusz pszczelarski, ale to mu wystarczy. Najbardziej agresywne natomiast nie są pszczoły czystej linii "M", tylko mieszańce któregoś pokolenia.

I najciekawsze - ci Hiszpanie (ale także inni posiadacze pszczół właściwych dla swego regionu) mają niemal najwyższe zbiory miodu ze wszystkich krajów w Europie.

zDfLW3q.png

Obrazek - Hiszpanie posiadają pszczoły linii "M"

DJ7OLte.png

Obrazek - Hiszpanie produkują dużo miodu

 

To był pierwszy ciekawy argument kierowany do pszczelarzy, którzy myślą o swoim pszczelarstwie nieco inaczej, niż np. ja. Posiadając pszczoły właściwe dla naszej strefy klimatycznej - być może będziesz musiał częściej zakładać kapelusz z siatką - ale za to będziesz miał więcej miodu?

 

Druga ciekawa dla większości pszczelarzy sprawa, którą poruszył profesor, dotyczyła wybujałej "mięsności" pszczół sprowadzanych z południa, która objawia się niekorzystnym dla zdrowia i pokarmu czerwieniem zimą, ale także tym, że coraz częściej te pszczoły, załadowane czerwiem nawet w okresie dziur pożytkowych, trzeba dokarmiać w lecie.

Tutaj skupił się na interesującym aspekcie popularności ostatnimi czasy inwertów glukozowo-fruktozowych. Otóż jak obliczył, kilogram cukrów w takim inwercie kosztuje ok. 8-9 złotych (z doliczeniem kosztów transportu). I mimo że szukał intensywnie nie tylko "przeciw", ale i "za" - nie znalazł takich prac naukowych, które wykazywałyby "wyższość" karmienia taką karmą nad sacharozą. W badaniach klateczkowych pszczoły częściej wybierały syrop sacharozowy, dłużej na nim żyły. W badaniach in vivo sacharoza bardziej pobudzała pszczoły do rozwoju...

Dlaczego zatem te inwerty ostatnio stały się tak popularne? Czy nie ma to związku z faktem, że sacharozę dolewaną latem - można łatwiej wykryć - niż owe inwerty, zatem część pszczelarzy swoje nietutejsze, mięsne pszczoły, dokarmiać może z większym poczuciem spokoju o swój "produkt"?

 

Prof. Adam kilkukrotnie przepraszał publiczność za brutalną szczerość swoich rozważań, ale, tłumaczył, jako naukowiec stara się prowadzić swe rozważania obiektywnie - a zatem też nie ucieka od trudnych pytań i wniosków. Jak inaczej wytłumaczyć coś, co jest droższe, gorsze jakościowo dla pszczół, a jednak coraz częściej stosowane? Mniejszą pracochłonnością?

Gdyby problemem było mieszanie, dlaczego pszczelarze nie poszukują syropu sacharozowego, już pomieszanego? Dlaczego cukrownie nie proponują takiego produktu pszczelarzom? Przecież z ich punktu widzenia byłby to łatwiejszy do uzyskania efekt przetwarzania buraka - syrop buraczany powstaje wszak w pewnym momencie procesu i cukrownie muszą go wysuszać celem uzyskania kryształków. Sprawa byłaby więc prosta. A jednak?

Yh1uT00.png

Czyli - drogi pszczelarzu, zwłaszcza hobbysto. Po co Ci zaglądać zimą i jeździć z ciastem do pszczół? Po co Ci miód, o którym nie wiesz, ile ma dodatku paszowego, bo musiałeś dokarmiać swoje importowane brojlery między rzepakiem a lipą? Po co Ci gwiazdorzenie w slipkach na Youtube, kiedy możesz po Bożemu gwiazdorzyć w kapeluszu z siatką? Wreszcie - po co Ci coroczne zakupy matek, to całe poddawanie, patrzenie czy nie uszkodzone, czy nie wykształciły się trutówki... Kiedy możesz cieszyć się małym kawałkiem rodzimej natury, który u Ciebie zamieszkał, dając przy tym więcej radości z obcowania - a jak wskazuje doświadczenie innych krajów - radości również z dobrego miodu?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Powyższa mapka, dotycząca zbiorów miodów,  w mojej ocenie NIC nie mówi. Jest tak duża zmienność czynników które wpływają na końcowy efekt że, przynajmniej  ja nie potrafię doszukać się konstruktywnych wniosków. Do czynników które mają wpływ /oprócz linii/ to warunki klimatyczne, gospodarcze, struktura zasiewów, zagęszczenie rodzin/km2, opłacalność w danym kraju... i jeszcze parę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Atena napisał:

  Powyższa mapka, dotycząca zbiorów miodów,  w mojej ocenie NIC nie mówi. Jest tak duża zmienność czynników które wpływają na końcowy efekt że, przynajmniej  ja nie potrafię doszukać się konstruktywnych wniosków. Do czynników które mają wpływ /oprócz linii/ to warunki klimatyczne, gospodarcze, struktura zasiewów, zagęszczenie rodzin/km2, opłacalność w danym kraju... i jeszcze parę.

 

1. Nie pozbyli się pszczoły rodzimej.

2. Mają dużo miodu. 

Pkt. 2 wytrzymuje też przerobienie na "per capita" (Hiszpania przy pomocy głównie pszczół linii "M" produkuje 758 ton miodu na milion mieszkańców. Polska przy pomocy głównie importowanych psitek 618t miodu na milion mieszkańców.  [2018])

 

Gdyby pszczoła linii "M" była niemiodna, nie mieliby dużo miodu, bez względu na pozostałe warunki. Dziurawym garnkiem i Salomon nie naleje.
Można się oczywiście zastanawiać, czy są jakieś analizy porównujące zasobność pożytkową Hiszpanii do Polski. Z chęcią je zobaczę. :)

PS. Mam jeszcze coś małego w rękawie, ale wymaga pogrzebania. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to co sugerujesz michałowy? Zorganizowany powrót w Polsce do hiszpańskiej pszczoły M? To działanie wbrew sztuce restytucji i reintrodukcji. Moglibyśmy to robić ściągając do Polski pszczoły ze Szwecji, Rosji, Finlandii czy Norwegii, ale nie z Hiszpanii!!! . Patrząc na obecną politykę państwa i UE (refundacja matek, odkładów, tolerowanie bf) Twoje idee wydają mi się pszczelarstwem utopijnym. Nie są tym zainteresowane ani Apimondia, ani inna poważna ponadnarodowa  organizacja pszczelarzy. Naukowcy nie mają tu sukcesów, no może rozwleczenie poprzez Brazylię złośliwych Afrykanek na Amerykę Północną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skąd te dane na temat wysokiej miodności pasiek hiszpańskich? Ten Twój Profesor opiera sie na nieaktualnych danych albo konfabuluje w tej sprawie pisząc o pszczole czarnej w Hiszpanii. Ale może gdyby zaczęli trzymać te swoje czarne hiszpańskie w barciach w encina chaparro efekt byłby inny 😉

AI nie potwierdza doniesień Profesora Tofilskiego:

podaj średnią wydajność miodową z ula z ostatnich 10 lat w Hiszpanii, Francji, Niemczech, Polski, Włoch, Rumunii, Węgier i Słowacji
 
Poniżej zestawienie średniej rocznej wydajności z jednego pnia pszczelego (ula) dla wybranych krajów na podstawie danych statystycznych UE, FAO oraz krajowych instytutów pszczelarskich:
 
Średnia wydajność miodowa z ula (kg/rok)
 
Kraj Średnia wydajność (kg) Uwagi dotyczące trendu (2016–2026)
Polska 18 – 23 kg W pasiekach zawodowych średnia jest wyższa (21,5 kg), u amatorów niższa (ok. 12,5 kg).
Węgry 25 – 30 kg Tradycyjny lider wydajności dzięki ogromnym pożytkom z akacji; jeden z najwyższych wyników w UE.
Rumunia 18 – 22 kg Wysoki potencjał (ponad 2 mln pni), ale średnia bywa zbijana przez ekstremalne susze w regionach południowych.
Niemcy 20 – 25 kg Bardzo stabilna wydajność dzięki zaawansowanej gospodarce wędrownej i dużej liczbie rzepaku.
Włochy 15 – 22 kg Kraj o największej dynamice wzrostu produkcji miodu w ostatnich latach (ponad 6% rocznie).
Francja 12 – 18 kg Notuje się tu spore spadki w niektórych latach z powodu zmian klimatycznych i intensywnego rolnictwa.
Hiszpania 10 – 15 kg Największa liczba uli w UE, ale niska wydajność jednostkowa spowodowana specyfiką klimatu i rodzajem pożytków.
Słowacja 14 – 17 kg Stabilna produkcja, choć w ostatnich latach odnotowano lekki trend spadkowy wydajności jednostkowej.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Przytoczone powyżej dane /i uzasadnienia/ przyjmuję za równie wiarygodne jak opowieści barona Munchausena.   Nie zmienia to  faktu że temat, po długiej dyskusji, uważam  że ma czysto hipotetyczny/teoretyczny wpływ na polskie pszczelarstwo.  Doceniam wkład pracy ale /to moje zdanie/niestety para poszła w gwizdek. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Profesor uzasadniając swoje tezy o wyższości pszczoły czarnej nad włoszką czy krainką posunął się do wybiórczej prezentacji faktów.

Oto przykład ilustracja wielkości produkcji miodu w Europie na podstawie danych FAO z roku 2018 została opatrzona autorskim komentarzem:

"Produkują (Hiszpanie - dop. mój) niemal najwięcej miodu w Europie. Podobnie Węgry i Rumunia - również oparte na swej rodzimej pszczole"

DJ7OLte.png

Ilustracja i ten krótki opis zawierają w sobie przynajmniej trzy fałszywe interpretacje.

Po pierwsze rok 2018 był wyjątkowym rekordowym rokiem jeśli chodzi o zbiory w Hiszpanii, po drugie nawet w tym rekordowo dobrym roku średnia wydajność miodowa z 1 pnia wynosiła: 12,3 kg . Dlaczego Profesor Tofilski nie odnosi się do średniej wydajności wielolotniej z ula tylko baje o wielkiej produkcji miodu w rekordowym roku 2018 bez powiązania z wydajnością z 1 pnia?

Zbiory miodu w Hiszpanii w latach 2010–2025 wykazują trend stagnacji produkcji przy jednoczesnym systematycznym wzroście liczby rodzin pszczelich. Poniżej znajduje się zestawienie oparte na danych FAO (uzupełnione o szacunki rynkowe dla lat 2023–2025, dla których pełne raporty FAOSTAT są w trakcie publikacji).
 
Produkcja miodu i liczba rodzin pszczelich w Hiszpanii (2010–2025)
 
Rok Produkcja miodu (tys. ton) Liczba rodzin pszczelich (mln)
2010 33,0 2,45
2011 34,2 2,52
2012 30,3 2,48
2013 30,7 2,51
2014 32,3 2,72
2015 32,9 2,87
2016 31,1 2,88
2017 29,2 2,86
2018 36,4 2,96
2019 29,8 2,97
2020 30,5 3,05
2021 31,4 3,03
2022 28,5 2,99
2023* 30,2 3,02
2024* 31,5 3,08
2025* 32,1 3,12
*Dane za lata 2023-2025 oparte na wstępnych raportach branżowych i trendach FAO
image.png.bd9a9a820bb217bb20c847f4aa8d1a5c.png
 
Analiza trendów:
  1. Efekt nożyc: Wyraźnie widać, że mimo wzrostu bazy (liczby uli), całkowita produkcja miodu nie rośnie proporcjonalnie. Oznacza to spadek wydajności jednostkowej, która w 2010 roku wynosiła ok. 13,5 kg/ul, a w 2025 roku spadła poniżej 10,5 kg/ul.
  2. Wrażliwość klimatyczna: Spadki produkcji w latach 2012, 2017 oraz 2022 korelują z okresami ekstremalnych susz na Półwyspie Iberyjskim, które ograniczają nektarowanie kluczowych dla Hiszpanii roślin (np. rozmarynu, tymianku i drzew cytrusowych).
  3. Rekord 2018: Rok 2018 był wyjątkowy pod względem korzystnego rozkładu opadów, co pozwoliło osiągnąć najwyższy w badanym okresie zbiór (36,4 tys. ton) przy mniejszej liczbie uli niż obecnie.

 

Po trzecie na Węgrzech i w Rumunii jak wynika choćby z innej ilistracji Prof. Tofilskiego rodzima czarna pszczoła nie występuje.

zDfLW3q.png

Na tle Włoch, Słoweni, Polski, Węgier z ich dorodnymi włoszkami i krainkami, wydajności czarnej rodzimej hiszpańskiej muchy wypadają żałośnie:

W poniższym zestawieniu znajdziesz średnią wydajność miodową z jednego ula dla Polski, Węgier, Słowenii i Włoch w latach 2010–2025. Dane opierają się na statystykach FAO oraz krajowych raportach pszczelarskich (z uwzględnieniem prognoz rynkowych na lata 2024–2025 dostępnych w lutym 2026 roku).
 
Średnia wydajność miodu z ula (kg/rodzinę pszczelą)
Wydajność w Europie Środkowej i Południowej jest silnie skorelowana z pogodą (przymrozki wiosenne, susze), co tłumaczy duże wahania roczne.
 
Rok Polska Węgry Słowenia Włochy
2010 18,5 27,2 14,8 21,0
2012 11,5 22,1 13,2 18,5
2014 9,3 25,5 11,5 19,2
2016 14,8 26,8 14,0 17,5
2018 21,5 29,4 16,5 21,2
2020 13,0 24,0 12,5 16,8
2022 14,2 22,5 11,8 15,2
2024* 16,5 26,2 13,5 18,1
2025* 17,2 27,5 14,2 19,4

 

Średnia wieloletnia wydajność (2010–2025)
 
Kraj Średnia wydajność (kg/ul) Charakterystyka i czynniki wpływające
Węgry 25,8 kg Lider regionu. Stabilne i obfite pożytki z akacji oraz słonecznika. Bardzo wysoka kultura pszczelarska i towarowy charakter pasiek.
Włochy 18,9 kg Różnorodność. Wysoka wydajność w pasiekach wędrownych (przemieszczanych na pożytki), ale duża wrażliwość na susze w regionach południowych.
Polska 15,4 kg Duże rozwarstwienie. Średnią zaniżają liczne pasieki amatorskie (ok. 12 kg). Pasieki zawodowe i wędrowne osiągają średnie powyżej 22 kg.
Słowenia 13,6 kg Gęsta zabudowa. Bardzo duża liczba pszczelarzy na km², co powoduje silną konkurencję o pożytek. Produkcja oparta na miodach leśnych i spadziowych.
Hiszpania 11,2 kg Ekstensywność. Największa liczba uli w UE, ale najniższa wydajność jednostkowa przez ogromne zagęszczenie i trudny, suchy klimat.
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Atena napisał:

  Choćby długość okresu wegetacji w Polszcze i w Hiszpanii... 

Pomyśl o Apis cerana. Ta pszczoła żyje w strefie o niemal ciągłych pożytkach, ale nadal jest niemiodna i ciężka do trzymania.

Gdyby linia "M" rodzima dla Hiszpanii była niemiodna - to by nie mieli tyle miodu. Pożytki są sprawą ważną, ale dziurawym kubkiem, to i Salomon nie naleje. 

Kubek nie jest dziurawy.

 

Kolego czarg - na razie przeczytałem na szybko i tylko do jednej rzeczy się ustosunkuję: nie pisałem że Węgry i Rumunia posiadają rodzimą czarną pszczołę. 

Posiadają rodzimą dla swoich terenów pszczołę linii "C" i też dużo miodu. To świadczy o tym, że lepiej mieć pszczołę właściwą dla swego terenu. Nie ma jednego rozwiązania.

 

Dobra, doczytałem. Oficjalne dane sztucznej inteligencji twierdzą, że Hiszpanie ze swoją pszczołą "M" mają mało miodu na ul. Jakieś 11kg.

Ja niedawno słyszałem z nawet bardziej wiarygodnego źródła, że w Polsce jest ponad 2mln uli, a produkcja to 8kg na ul. 

Dlatego po prostu skupiam się na danych zagregowanych. 

Jeśli ty masz 50 uli z psitkami z Austrii, a z każdego 15 kg

a ja mam 100 uli z rodzimą krajową szarą, a z każdego 11kg.

To który jest bogatszy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Jednym z dwóch wiodących tematów, na konferencję w Karniowicach;

  "... czy istnieją dzisiaj..." i "...co z tego wynika..."   

  Pytania publicznie zadane ...i co z tego wynika???  Wnioski, wnioski szanowni Panowie...  Jeżeli są jakieś ponadczasowe ustalenia/konkluzje/przesłania to, tak sądzę, winne być zaprezentowane  tu i teraz.  Chowanie ich pod korzec chyba nie jest właściwą drogą... a tu... cisza na portalu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Atena napisał:

  Jednym z dwóch wiodących tematów, na konferencję w Karniowicach;

  "... czy istnieją dzisiaj..." i "...co z tego wynika..."   

  Pytania publicznie zadane ...i co z tego wynika???  Wnioski, wnioski szanowni Panowie...  Jeżeli są jakieś ponadczasowe ustalenia/konkluzje/przesłania to, tak sądzę, winne być zaprezentowane  tu i teraz.  Chowanie ich pod korzec chyba nie jest właściwą drogą... a tu... cisza na portalu...

Wnioski ująłem w ostatnim akapicie.

Czyli - drogi pszczelarzu, zwłaszcza hobbysto. Po co Ci zaglądać zimą i jeździć z ciastem do pszczół? Po co Ci miód, o którym nie wiesz, ile ma dodatku paszowego, bo musiałeś dokarmiać swoje importowane brojlery między rzepakiem a lipą? Po co Ci gwiazdorzenie w slipkach na Youtube, kiedy możesz po Bożemu gwiazdorzyć w kapeluszu z siatką? Wreszcie - po co Ci coroczne zakupy matek, to całe poddawanie, patrzenie czy nie uszkodzone, czy nie wykształciły się trutówki... Kiedy możesz cieszyć się małym kawałkiem rodzimej natury, który u Ciebie zamieszkał, dając przy tym więcej radości z obcowania - a jak wskazuje doświadczenie innych krajów - radości również z dobrego miodu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michałowy, czytając Ciebie zrozumiałem:
1. nie kupuj matek od uznanych, zrzeszonych w organizacji hodowców, To źli ludzie - pchają polskie pszczelarstwo ku przepaści. Zrezygnuj z refundacji ARiMR;
2. oprzyj działalność na łapaniu rójek "lokalnej" pszczoły, choćby stara matka w rójce była bf z opalitkiem. Pułapki na roje ustawiaj w lasach - zwartych młodnikach sosnowych, bo starodrzewiu z dziuplami w nowoczesnej gospodarce leśnej nie ma (analiza operatów leśnych w nadleśnictwie).
3. Szukaj materiału genetycznego w pasiekach reprodukujących pszczołę M ze stosownymi gwarancjami (np. trutnie do inseminacji).
Twoje idee są piękne, ale wg mnie zupełnie nierealne - utopijne.
Nie jestem ani M-entuzjastą, ani M-sceptykiem, ale chciałbym zrozumieć ich obu. Ani KCHZ, ani PZP, Polanka, ani Apimondia nie popierają Twojej idei, co nie oznacza że jest ona zła. Ale co z tego wynika? Masz jakiś pomysł, by przywrócić w Polsce pszczołę M na podobieństwo przywrócenia z niebytu żubra, bobra, tarpana, głuszca, dropia?. W tym przypadku jest to dość proste, ponieważ potomek żubra i krowy mlecznej (w odróżnieniu od pszczół M-BF) jest bezpłodny. Matka krowia, w odróżnieniu od matki pszczelej może latać po lesie z wywalonym ozorem licząc na przygody z licznymi spotkanymi bykami. Zajdzie i urodzi, ale potomstwo będzie bezpłodne i tu koniec zabawy. 
Jak Ty widzisz program przywrócenia w  Polsce pszczoły M?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczekuję komentarza od innych właścicieli pszczół, czy zgadzają się z powyżej zamieszczoną oceną???  Przyznam że są w tej ocenie interesujące wątki ale... aby coś zmienić nie wystarczą "święte słowa", potrzebne twarde ekonomiczno/społeczne argumenty.  Też uważam że w produkcji pszczelarskiej należy iść w kierunku większego zbliżenia z przyrodą bo w drodze do uzyskania wydajności miodu/kasy z ula chyba dochodzimy do jakiejś ściany. Vide ilość rodzin wzrasta, ilość z ula jest ustabilizowana lub spada.  Powtórzę, uważam że nie da się traktować pszczół/pszczelarstwa jak hodowli norek/brojlerów/trzody.  Licytujący się, kto ma ile setek uli, raczej unikają oceny jakie to ma  społeczne oddziaływanie  tak na środowisko przyrodnicze jak i miejscowych pszczelarzy do których się zjeżdża na pożytek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, robinhuud napisał:

1. nie kupuj matek od uznanych, zrzeszonych w organizacji hodowców, To źli ludzie - pchają polskie pszczelarstwo ku przepaści. Zrezygnuj z refundacji ARiMR;

Trochę tak, trochę nie. Są też hodowcy pszczół rodzimych. Domagaj się takich pszczół. Jeśli przyzwyczaiłeś się do zakupów komercyjnych matek - spróbuj na początek tych rodzimych w co piątym ulu.

Albo podziel pasiekę na dwie części. W drugiej nie wymieniaj matek. Niech pszczoły sobie same wychowują matki.

I to nie jest abstrakcja, sam ją przećwiczyłem. Pozwalam pszczołom wychowywać własne matki, czasem coś dokupuję (np. "kortówkę", albo "północną"). Opiekuję się ok. 20 rodzinami. 

Wszystko robię w większości bez dymu i rękawic, w kapeluszu z siatką. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli to że kilkanaście lat /opisane przeze mnie/ pszczoły przetrwały w dziupli  to jakoś(?),  może wbrew logice i "świętym księgom pszczelarskim", wpisuje się w tok rozumowania michalowego  i jego patronów.  Oj, niejedno co się wydarzyło żadnym fizjologom/genetykom się nie śniło...  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, robinhuud napisał:

2. oprzyj działalność na łapaniu rójek "lokalnej" pszczoły, choćby stara matka w rójce była bf z opalitkiem. Pułapki na roje ustawiaj w lasach - zwartych młodnikach sosnowych, bo starodrzewiu z dziuplami w nowoczesnej gospodarce leśnej nie ma (analiza operatów leśnych w nadleśnictwie).

Tutaj w dużej mierze się zgadzam z tymi zastrzeżeniami. Ale nie jest tak źle. Rójki "złapałem" ze trzy w ciągu ostatnich dwóch sezonów. Jedne to rzeczywiście były buckfasty, prawdopodobnie z pasieki uniwersyteckiej UP w Lublinie (pozdrawiam), ale dwie pozostałe to były bardziej krainki. Dla Lubelszczyzny to już trochę bliżej do "lokalności". Co ciekawe - wszystkie z matkami bez opalitka.

Co do lasów - no też to prawda, że mało które kawałki zapewniają siedzibę pszczołom, bo jest mało drzew dziuplastych. Ale dajmy dorosnąć tym tzw. kępom ekologicznym - to jest 5% każdego lasu, które od 2010 zostawiają leśnicy nietknięte. Rojołapki wystawiam w strefie podmiejskiej. Tam gdzie ogródki, pola, zagajniki... 

Przy czym zaznaczę, że nie jestem zwolennikiem twardego przywracania jakiegoś sentymentalnego stanu pszczelej populacji z połowy lat 50tych. Jeśli w obecnych czasach coś się zmieniło tak, że on już tu nie sprawdza się, to po prostu jestem za tym, żeby nie przeszkadzać wytworzyć się nowej równowadze. Nie dolewać ciągle egzotycznych/ przerobionych sztucznie genów, bo natura wie lepiej, jakie pszczoły będą idealne dla obecnej pogody + pożytków + patogenów. Jeśli damy się ustabilizować lokalnym genom, poprzez po prostu zostawienie kwestii matek i unasieniania - samym pszczołom - to myślę że wystarczy. Może warto będzie zrobić kilkuletnią akcję sprowadzania na moją Lubelszczyznę rodzimych AMM (np. Ast, albo Północnych), ale jeśli te geny znowu stąd znikną mimo braku dolewek linii "C" - trudno. Najwyraźniej to już nie ich czas.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 23.02.2026 o 15:50, michalowy napisał:

Pomyśl o Apis cerana. Ta pszczoła żyje w strefie o niemal ciągłych pożytkach, ale nadal jest niemiodna i ciężka do trzymania.

Tak, bo Apis cerana to pszczoła rodzima dla tej strefy. Czy zgodnie z Twoją logiką tamtejsi pszczelarze kierując się własną korzyścią nie powinni zadbać o rodzimą małą czarną A. cerana, zamiast zajmować się napływową dużą złotą A. mellifera? Dlaczego ci Azjaci są tak mało "innowacyjni"?!? Może masz jakiś pomysł żeby ich "nawrócić" 😉?

Cytat

(...) do jednej rzeczy się ustosunkuję: nie pisałem że Węgry i Rumunia posiadają rodzimą czarną pszczołę. 

Posiadają rodzimą dla swoich terenów pszczołę linii "C" i też dużo miodu. To świadczy o tym, że lepiej mieć pszczołę właściwą dla swego terenu. Nie ma jednego rozwiązania.

Dla Polski aktualnie właściwą pszczołą są hybrydy różnych ras i linii z przewagą krainek. Czarne pszczoły to relikty, które nie poradziły sobie w konkurencji. Pszczoły środkowoeuropejskie tworzą małe rodziny, przynoszą mało miodu, za to dużo problemów w obsłudze, są agresywne , nie trzymają się plastrów i lubią się roić. Nie zdały egzaminu w pracy na współczesnych pożytkach.  Tak jak piszesz nie ma jednego rozwiązania, powrót do trzymania pszczoły środkowoeuropejskiej w Polsce jest rozwiązaniem jednym z wielu, który może się sprawdzić w marginalnej liczbie pasiek.

Cytat

Dobra, doczytałem. Oficjalne dane sztucznej inteligencji twierdzą, że Hiszpanie ze swoją pszczołą "M" mają mało miodu na ul. Jakieś 11kg.

Ja niedawno słyszałem z nawet bardziej wiarygodnego źródła, że w Polsce jest ponad 2mln uli, a produkcja to 8kg na ul. 

Dlatego po prostu skupiam się na danych zagregowanych. 

Wydaje mi się, że śladem Profesora Tofilskiego naginasz statystyki dla potwierdzenia założonej wcześniej tezy. Przedstawiłem dane pochodzące z jednego źródła (FAO), tego samego na którym bazował Profesor Tofilski, Ty zaś jako kontrargument powołujesz się na jakieś anonimowe "wiarygodne źródło". Porównanie średniej wieloletniej wydajności z jednego pnia pokazuje, że hiszpańskie pszczoły mimo swojego rodzimego pochodzenia są kiepskimi zbieraczkami. Według tego samego źródła nasze polskie mieszańce są znacznie wydajniejsze. (wydajnośc miodowa 15,4 kg)

Cytat

Jeśli ty masz 50 uli z psitkami z Austrii, a z każdego 15 kg

a ja mam 100 uli z rodzimą krajową szarą, a z każdego 11kg.

To który jest bogatszy?

Kto bogatszy 😉 ? Trzeba byłoby uwzględnić to za ile sprzedawany jest miód i jeszcze porównać koszty. Tylko przy tych wziętych z księżyca założeniach chyba to nie ma wiekszego sensu. Bo Ty nie masz 100 pni z rodzimą szarą, a ja nie mam "psitków z Austrii", ani 50 uli (ponad 20 lat jestem zawodowym pszczelarzem, przy tak małej ilości pni i tak słabej wydajności nie utrzymałbym się z pszczelarstwa).

Nie rozumiem po co te wyliczenia? Postulujesz trzymanie większej ilości rodzin o małej wydajności, po to żeby łączne zbiory osiagnęły pożądany poziom? Chcesz w Polsce powielać mało wydajny hiszpański model? To chyba kłóci się z Twoimi wczesniejszymi deklaracjami....

==========================================

Ten wpis minął się w czasie z ostatnim wpisem michalowego, w którym znalazłem częściowe złagodzenie doktrynalnego podejścia do przywracania czarnej rodzimej pszczoły w Polsce, wobec czego mogę się po części zgodzić z ostatnimi jrgo konkluzjami..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzę że w sprawach, o której powyżej, doszliśmy do czegoś co "mędrcy świata" nazywają kwadraturą koła.  Znawcy tematu okopali się mocno i o kompromis będzie niełatwo.  Chyba że znajdzie się jakiś rabbi i wygłosi że ...i ty masz rację, i ty masz rację ... Oczywiście ktoś może to zakwestionować powołując się na koran.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Atena napisał:

Widzę że w sprawach, o której powyżej, doszliśmy do czegoś co "mędrcy świata" nazywają kwadraturą koła.  Znawcy tematu okopali się mocno i o kompromis będzie niełatwo.  Chyba że znajdzie się jakiś rabbi i wygłosi że ...i ty masz rację, i ty masz rację ... Oczywiście ktoś może to zakwestionować powołując się na koran.  

 

Bo ja wiem, chyba ostatnie zdanie kol. czarga wskazuje, że raczej się trochę zbliżyliśmy. 

Nie restytucja pszczoły sprzed 100 lat, ale zaprzestanie egzotycznych dolewek i naturalna równowaga połączona z pracą nad lokalnym materiałem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...