Skocz do zawartości
michalowy

Targi pszczelarskie Bee Fest, 10-11 stycznia 2026

123 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

29 minut temu, czarg napisał:

Kiedy pomiary zostały wykonane i z jakich terenów pochodzą?

Barć zachowana w rzece San i pszczoły przeżyły? ( to żart taki) w którym miejscu na Sanie to znalezisko?

Czy Kolega jeszcze się nie kapnął, że ten "michałowy" jaja sobie robi . Za chwilę będzie mówił że te dłuższe języczki to miały pszczoły brane do badań z centrum gniazda, a te co miały mniejsze to były z obrzeża, gdzie zawsze jest zimniej i czerw jest słabiej odżywiony. ???  I  te pomiary z dokładnością do trzecie4rgo miejsca po przecinku ??? A były już wtedy milimetry? Może mikroskopy elektronowe też. ?  Bo gdzieś wcześniej napisał on o sobie że jest wolnym elektronem.  To taka odmiana "wolnego strzelca" znanego już dość dawno na tym forum. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, czarg napisał:

Proszę o podanie źródeł do obu informacji. (Autor, tytuł pracy wydanie, strona. ewentualnie link do publikacji)

Podajesz wymiary dokładne a nie w zakresie od..do ...?

Kiedy pomiary zostały wykonane i z jakich terenów pochodzą?

Pomiary to średnia, z dopuszczonym jakimś odchyleniem (s. 32). Nie wnikam jakie. Aż taki cięty na liczby nie jestem. W pracy powinno być podane. Informacje kiedy i z jakich terenów - też są w pracy (s. 5).

Leon Bornus, Antoni Demianowicz, Michał Gromisz,

Morfometryczne badania kra jowej pszczoły miodnej Apis mellifica L.,

„Pszczelnicze Zeszyty Naukowe” 10, 1966, nr 1–4

Cytat

Barć zachowana w rzece San i pszczoły przeżyły? ( to żart taki) w którym miejscu na Sanie to znalezisko?

Apis mellifera mellifera w barci: prof. Adam Tofilski i Piotr Piłasiewicz. Cała historia: 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mogę pobawić się z Michałowym w dobrego i złego gliniarza, albo w Kurka i Kamińskiego z Sondy. Po wysłuchaniu wykładów prof. Tofilskiego nabrałem wątpliwości czy można porównywać pewne parametry geometryczne pszczół z niżu polskiego sprzed i po warrozie (ok. 1984?) Hitlerowcy bawili się w pomiary czaszek żydów i aryjczyków szukając swego "indexu kubitalnego". Warroza i idący z nią wirus zdeformowanych skrzydeł pozbawiają dużego procentu prawdopodobieństwa badanie 19 punktów Tofilskiego na skrzydłach. Tak więc dzisiejsze skrzydełka zdeformowanych, skundlonych i zinbredowanych pszczół nie pozwalają porównywać pszczoły współczesnej z leżajską. Nie mówię tego żeby "nie - bo nie", ale żeby konkretniej dyskutować. Wróćmy do 'izogeny'. AMM i krainka dają płodne potomstwo, więc nic nie stoi na przeszkodzie by się wymieszały, podobnie jak Murzyni i biali w USA. A jednak coś je separowało i prawdopodobnie był to klimat i baza pokarmowa. Teraz on się ponoć ociepla, więc i bez ingerencji człowieka "izogena" krainki przesuwa się na półnoć. Razem z zapylaną taśmą pokarmową deformowaną w sposób bardzo radykalny przez wysoko wydajne nowoczesne rolnictwo. Jednak AMM była mieszkanką puszczy dziewiczej, a krainka bardziej stepów. Czy więc warto w Polsce zawracać sobie glowę AMM? Dla mnie już ona w czystej postaci nie występuje i jeżeli miałaby wrócić, to tylko metodą introdukcji gdzieś może z pn. Finlandii. Nawet gdyby wróciła, to nie ma gdzie, ponieważ współczesne plantacje celulozy - jednowiekowe młodniki i drągowiny bez dziupli nie są lasami w rozumieniu pszczół. Tak myślę ja - prosty pszczelarz 5-ulowy.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni koledzy, jako formalista nikomu niczego nie zazdroszcząc stwierdzam ogólnie znany w necie fakt, że dyskutujemy nad problemem za który podatnik zapłacił w sumie około 5 mln zł i dalej nie ma konkluzji i nie widać końca tej dyskusji. Może będą jakieś wnioski po 28 lutym 2026, kiedy to kończy się projekt LTPL00145 wspierany z pieniędzy europejskich i który musi być rozliczony.
1.  https://lietuva-polska.eu/projects/forest-tree-beekeeping-a-tradition-without-borders-bees-in-trees/

Celem projektu jest zachowanie i rewitalizacja prastarej tradycji pszczelarstwa leśnego jako niematerialnego dziedzictwa kulturowego, a jednocześnie promocja zrównoważonej turystyki na Ziemi Jaćwieskiej, wzdłuż granicy litewsko-polskiej. To rzemiosło, z ponad 1000-letnią historią, odgrywało niegdyś kluczową rolę w życiu społecznym i gospodarczym regionu. Z czasem niemal zanikło, przetrwało jedynie dzięki wysiłkom nielicznych entuzjastów z Dzukii (LT) i Augustowa (PL). Pszczelarstwo leśne zostało oficjalnie uznane za część niematerialnego dziedzictwa kulturowego Polski (2016) i Litwy (2019). Głównymi promotorami tej tradycji są Bractwo Bartne w Polsce oraz Administracja Dzukijskiego Parku Narodowego i Rezerwatu Przyrody Cepkeliai na Litwie, które łączą siły, aby chronić i rozwijać to żywe dziedzictwo. Dzięki wsparciu finansowemu EFRR, projekt rozbuduje Muzeum Kultury Pszczelarskiej w Augustowie, utworzy Gospodarstwo Pszczelarskie we wsi Musteika oraz poszerzy wiedzę i umiejętności pszczelarzy, społeczności lokalnych i odbiorców docelowych. W ramach projektu zorganizowane zostaną działania edukacyjne, warsztaty i wydarzenia promocyjne, mające na celu podniesienie świadomości na temat tradycji wśród turystów, miłośników kultury i miłośników przyrody. Poprzez stworzenie transgranicznego szlaku turystycznego, poprawę usług turystycznych i prezentację unikalnego dziedzictwa Ziemi Jaćwieskiej, projekt ma zwiększyć rozpoznawalność regionu w kraju i za granicą. Będzie on również sprzyjał zaangażowaniu społeczności, wzmocni lokalne możliwości i stworzy nowe możliwości zrównoważonego rozwoju gospodarczego i kulturalnego. (tłumaczenie automatyczne)
2.  https://projekty.ncn.gov.pl/index.php?projekt_id=232341

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, robinhuud napisał:

Teraz on się ponoć ociepla, więc i bez ingerencji człowieka "izogena" krainki przesuwa się na półnoć.

Może dlatego utrzymywanie pszczół lokalnych/ rodzimych można dziś uznać za innowację. Gdyby wszyscy byli przekonani, to już by był standard, a nie innowacja.

Sto lat temu też ludzie byli przyzwyczajeni do swoich koni i mieli wiele argumentów przeciw samochodom. ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze jedna obserwacja. 

Po lewej rodzina-praprababcia z okolic Iławy. Po prawej rodzina-praprawnuczka, unasieniona pod Lublinem.

Wypadkowa 13 skrzydełek (N=13 :P ).

34H4TTu.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, w obu ulach absolutne kundle. Iława bliżej AMM, Lublin po powiedzmy dwóch sezonach - bliżej krainki. Nic zaskakującego. Kundle absolutne bez dyskusji, pocieszenia i nadziei na czystość rasową.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Przyznam że z zainteresowaniem podjąłem temat zapoczątkowany przez p. michalowy. Liczyłem że dyskusja potoczy się w kierunku szukania samoistnych krzyżówek    lub jakichś mutacji(?) /czy też otrzymanych drogą doboru/ które będą wykazywały jakieś naturalne cechy o zwiększonej odporności na warrozę, może inne "dolegliwości"... Za taką rodzinę uważałem tę która, bez żadnego "wsparcia", przeżyła co najmniej kilkanaście lat w lipowej barci.  Parokrotnie o niej pisałem na tym portalu ale... NIKOGO TO nie zainteresowało.  Dyskusja poszła w kierunku, powiedziałbym zwalczania... oponentów i takiego zapętlenia tematów że tylko nieliczni genetycy /być może ?/coś rozumieli. 

   Aby nie być gołosłownym przytoczę iż obserwując "otaczający świat"  udało mi się wysupłać trzy unikatowe gatunki/odmiany /co prawda roślin/ tj. bardzo interesującą, wczesną, odmianę jabłoni, ligustr o białych owocach i ałyczę o czerwonych liściach i owocach.  Ogrodnicy się TYM zainteresowali. Pszczelarze niestety NIE...  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Atena napisał:

iczyłem że dyskusja potoczy się w kierunku szukania samoistnych krzyżówek    lub jakichś mutacji(?) /czy też otrzymanych drogą doboru/ które będą wykazywały jakieś naturalne cechy o zwiększonej odporności na warrozę, może inne "dolegliwości"...

Jak można rozmawiać o cechach czegoś (odmiany, krzyżówki, mutacji) - kiedy rozmówca zaprzecza, że to w ogóle istnieje? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, Atena napisał:

 . Za taką rodzinę uważałem tę która, bez żadnego "wsparcia", przeżyła co najmniej kilkanaście lat w lipowej barci.  Parokrotnie o niej pisałem na tym portalu ale... NIKOGO TO nie zainteresowało.   

 Czuję się w obowiązku przypomnieć panu, bo jak widać z pamięcią u pana nietęgo, że odpowiadałem na pana dawne wpisy o jakiejś rodzinie, która rzekomo kilkanaście lat  trwała, bez żadnej pomocy. Pisałem wtedy że jest to niemożliwe i podawałem kilka przykładów , kiedy znajomi i do mnie zgłaszali,  że takie rodziny gdzieś rzekomo funkcjonują. Ponieważ potrafię  wyprowadzić taką rodzinę  na zewnątrz bez potrzeby ścinania , czy uszkodzenia drzewa , z reguły okazywało się że rodziny są niedawnymi rójkami, które zasiedlały miejsca po wcześniej tam bytujących rojach. Kilkakrotnie znajdowaliśmy w nich matki znakowane kolorem z poprzedniego sezonu. Pisząc że "NIKOGO TO nie zainteresowało" , mija się pan z prawdą , no chyba, że ma mnie pan za "nikogo".  Kto w takim razie miał by wykazać takie zainteresowanie aby pan je odnotował? I kiedy to miała by się ukształtować taka rzekomo genetyczna cecha odporności na  warrozę , skoro w Polsce pojawiła się ona w l983 roku  Kilka lat zajmowała ona coraz to nowe tereny naszego kraju , a już za kilka lat chciał by pan obserwować jakąś wrodzoną cechę odporności na tego pasożyta?  Proszę przy okazji spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego to nie nabywały tej odporności  pszczoły żyjące w normalnych ulach , a tylko te które żyły w  siedliskach, bo w czasie rójki , nikt ich w pasiece nie zebrał ?  Podobnie mylnym założeniem jest realizowany obecnie na terenie Niemiec program  Varroaresistanz 1933.  Im też się wydaje, że uda im się "poprawić naturę" i tak przyspieszyć zmiany genetyczne , co w naturze się nie zdarza. Ja myślę że oni dobrze o tym wiedzą ,tylko jak  na dłoni widać że chodzi tu głównie o "przerobienie" odpowiednich grantów finansowych,  Zanim zostaną ogłoszone wyniki , niewielu już będzie pamiętało , jaki był cel tych badań.?  Proszę zauważyć, od jak dawna nie wykształciła się pszczoła, która była by odporna na zgnilec? I dziś w XXI wieku , weterynaria potrafi głównie ogniem walczyć z tym schorzeniem.. A warroza to nie bakteria. To pasożyt   który "mechanicznie" uszkadza pszczołę.  To tak, jak byśmy na drodze genetycznej chcieli "wyhodować" człowieka, który był by odporny na uderzenie młotkiem w palec tak, aby nie odczuwał bólu i innych skutków tego uderzenia. No ale do tego wystarczy trochę zwykłej wiedzy a nie zainteresowania "wysokich autorytetów" o których nie wypada określać że ma się ich "ZA NIKOGO"

23 minuty temu, michalowy napisał:

Jak można rozmawiać o cechach czegoś (odmiany, krzyżówki, mutacji) - kiedy rozmówca zaprzecza, że to w ogóle istnieje? :)

 Tak , jak z niewidzącym o kolorach. Jeżeli pan uważa że jest inaczej proszę to w sposób naukowy udowodnić i opublikować wyniki badań. Na razie to snuje pan tylko jakieś tezy,  w których trudno dopatrzeć się głębszej logiki . To tak nie działa. Proszę wywalić do śmietnika te skrzydełka pobrane z barci sprzed 1300 lat, znaleźć kilka rodzin pszczelich które będą miały  poszukiwane cechy, utrzymać je przez kilka lat w obecnym środowisku , jakie mamy obecnie . Udowodnić fizycznie że cechy te  i jeszcze kilka innych są przekazywane na kolejne pokolenia pomimo że znajdują się one w danym środowisku, a dopiero w następnej kolejności ogłosić wyniki takiej pracy. Inaczej wartość głoszonych przez pana  "innowacji" ma wartość kiepskich dowcipów w towarzystwie które już nieźle podchmieliło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po raz kolejny diagnozuje Pan u mnie demencję... ale niech tam... lekarze nie potwierdzają a mam do nich zaufanie...

  Poza p. Karpackim który ma takie czy inne zdanie na ten temat /zdecydowanie sceptyczny/. Być może inni, czytając JEDNOZNACZNĄ diagnozę, na moją zajawkę, przyjęli ocenę jako dogmat i... odpuścili.  Mleko się rozlało...  

   Z faktami się nie dyskutuje - a że NIKT, kto mógł,  nie podjął się PRÓBY sprawdzenia DLACZEGO  TAK TO TRWA  - trudno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Atena napisał:

Po raz kolejny diagnozuje Pan u mnie demencję... ale niech tam... lekarze nie potwierdzają a mam do nich zaufanie... Mleko się rozlało...    Z faktami się nie dyskutuje - 

Panie "Atena". Wcale mnie nie cieszy stan pana pamięci, gdyż wolał bym polemizować z z kimś, kto wie co pisze i któremu "mleko się nie rozlewa". Jeżeli uważa pan że wszystko jest z nim  OK, to po co panu ci lekarze , którym pan rzekomo ufa.?? A może to są ci, którzy otrzymują 300000 miesięcznie. Za takie pieniądze, żadnej złej diagnozy nie można postawić .  Pisze pan ze, "z faktami się nie dyskutuje"  Oczywiście . Ja  też nie dyskutuję ale wyciągam wnioski. Jeżeli pan stwierdza że na  pana wpis "nikt" nie zareagował , to jest fakt kłamliwy , który podlega mojej ocenie. Żadnych innych faktów ja tu nie widzę.  Niech pan nie próbuje tu nikomu wmawiać że fakty to jest to co zaprezentował tu "michałowy". Ja uważam, że są to wątpliwej jakości "tezy" a pan  nazywa to "zajawką". Niestety to nie są żadne "fakty" nad którymi by nie można dyskutować. Aby jednak taka zajawka stała się faktem, najpierw musi być przeprowadzona procedura  udowodnienia postawionej tezy , wraz z wykazaniem , jakie skutki udowodnienia tego wnoszą do obecnego stanu wiedzy w tej dziedzinie. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Zajawką nazwałem informację to że  pszczoły przeżyły kilkanaście lat w dziupli bez ingerencji człowieka.   I TO BYŁ FAKT!!! 

   Z tego co pisał "michalowy"  niewiele rozumiałem i... niewiele mnie to interesowało, nie mówiąc abym TO próbował oceniać... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Atena napisał:

   Zajawką nazwałem informację to że  pszczoły przeżyły kilkanaście lat w dziupli bez ingerencji człowieka.   I TO BYŁ FAKT!!! . 

Zgadza się . To że pan tak napisał, to był fakt. Jednak nie oznacza to wcale że opisał pan fakt. Opisał pan niczym nie potwierdzone domniemanie. Przy okazji chciał bym jeszcze zapytać . Dlaczego pan tak często używa wyrażeń dużymi literami ? Czy nie pamięta pan że pisanie dużymi literami w wiadomości wyraża "krzyk"?  Czy wydaje się panu że jak będzie pan krzyczał , to musi być prawda ??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Dla mnie to był fakt(!!!) bo ja mieszkałem od barci 100m.   Dla kogoś, z odległości 500 km - to domniemanie...

   Za ów "krzyk" niech mnie moderator banuje....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.01.2026 o 15:29, Atena napisał:

 Z tego co pisał "michalowy"  niewiele rozumiałem i... niewiele mnie to interesowało, nie mówiąc abym TO próbował oceniać... 

Cóż mogłem koledze napisać w wątku dotyczącym mego pobytu na Bee Fest? 

Napisałem, że wygłosiłem parę słów o pszczołach rodzimych. Dostałem od pana Czesława kulkę błota, że to "bajki", że te pszczoły dawno wyginęły. Zaprzeczyłem. Poproszono mnie o dowody (naukowe). Zaprezentowałem dowody naukowe, co sprawiło że dyskusja stała się dość skomplikowana. 

Odnośnie Twojej obserwacji, to cóż teraz możemy z nią zrobić? Mogę potwierdzić, że nie jest to przypadek odosobniony. Że takie przeżywające pszczoły z dziupli są wartościowe dla pszczelarstwa bezchemicznego, że w książce w rozdziale "twarde pszczoły, od których wszystko się zaczyna", dałem kilka porad, jak do takich wolnożyjących rodzin podejść. 

Co tu jeszcze można zrobić? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

     Jest takie powiedzenie, przypisywane starozakonnym; skoro ja nie widziałem żyrafy to znaczy że nie istnieją... A może inni widzieli?

      Jest inne powiedzenie; skoro coś robisz - patrz celu! Co było celem i jakie to miało mieć znaczenie dla praktyki pszczelarskiej?  Samo stwierdzenie lub zanegowanie istnienia  gatunków rodzimych stało się jedynie, "jak u niejakiego Moliera, kiedy to mieszczanin dowiedział się że "mówi prozą"  i nic dla światka pszczelarskiego  z tego nie wynika.   Praktycy kwitują to krótko; para w gwizdek.   W motywy podjęcia takiego kierunku badań nie wnikam.

    Moje informacje /zamieszczane na tym portalu/  iż istnieje rodzina która radzi sobie z przeciwnościami losu /czytaj warrozą i nie tylko/ winna, moim zdaniem, zainteresować luminarzy nauki którzy mogliby szukać odpowiedzi na pytanie - dlaczego???   Niestety, ja z moją wiedzą i możliwościami,  mogłem się tylko temu przyglądać.  Wiadomym jest że właśnie selekcja, negatywna lub pozytywna, jest motorem zmian  w hodowli która ma na celu otrzymania  gatunków/ras które posiadają pożądane cechy  przydatne w produkcji. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, Atena napisał:

  Moje informacje /zamieszczane na tym portalu/  iż istnieje rodzina która radzi sobie z przeciwnościami losu /czytaj warrozą i nie tylko/ winna, moim zdaniem, zainteresować luminarzy nauki którzy mogliby szukać odpowiedzi na pytanie - dlaczego???   Niestety, ja z moją wiedzą i możliwościami,  mogłem się tylko temu przyglądać.  Wiadomym jest że właśnie selekcja, negatywna lub pozytywna, jest motorem zmian  w hodowli która ma na celu otrzymania  gatunków/ras które posiadają pożądane cechy  przydatne w produkcji. 

Ateno, wg mnie sam sobie zaprzeczasz. Hodowla to jednocześnie dobór rodziców i selekcja potomków. Wyselekcjonowanie pojedynczej rodziny odpornej na warrozę, zgnilec i nosemozę w dziupli (nie barci) o niczym nie świadczy, jeżeli poza selekcją dzieci nie będzie doboru rodziców. Opisz może jak w takim przypadku widzisz sensowny dobór rodziców dla następnego kroku hodowlanego? Dlaczego masz żal do naukowców, że nie zainteresowali się "Twoim" przypadkiem? Pszczoły rozmnażają się i przekazują cechy inaczej niż króliki. Żyjemy równie długo i ja i paru innych nie spotkałem takiej rodziny, co nie znaczy że ona nie istnieje. I co z tego? Widziałem kiedyś pod Wałczem dzikie koniki zwane tarpanami. Ale czy były to naprawdę tarpany i czy jest szansa że te kiedykolwiek zaistnieją? Widziałem również wielokrotnie na wolności białe i łaciate dziki, co wielu określało jako mieszańce dzika i świni domowej.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, michalowy napisał:

Cóż mogłem koledze napisać w wątku dotyczącym mego pobytu na Bee Fest

Co tu jeszcze można zrobić? :)

Jak widać ma pan jakieś poczucie żalu , że umieścił pan na tym forum takie innowacyjne rewelacje a one nie spotkały się z powszechnym uznaniem  i aprobatą. Zadał pan przy okazji dwa pytania  które zacytowałem i na które chciał bym panu krótko odpowiedzieć.  "Cóż mogłem koledze napisać...."?  Należało napisać to co działo się na tym spotkaniu które miało charakter  reklamowo - handlowy.  Nie była to przecież Konferencja o znaczeniu naukowym więc nie wiem z jakiej racji  "wygłaszał pan tam kilka słów o pszczołach rodzimych" skoro jak widać sam pan niewiele wie. Proszę wiec się nie dziwić że nie zrobił pan żadnego wrażenia tym tematem. A moja wypowiedź na ten temat nie jest żadną "kulką błota" tylko normalną oceną tego co pan napisał i chciał nas tym zainteresować. Oczywiście bez własnego wkładu pracy w temat.   Pyta pan "Co tu jeszcze można zrobić?  To odpowiem panu że tu, już nic. Jeśli uważa pan że pańskie przemyślenia i  punkt widzenia ma wartość naukową, to może zdąży się pan jeszcze załapać i zaprezentować swoje przemyślenia na 63 Naukowej Konferencji Pszczelarskiej która odbędzie się w dniach 10 - 11 marca tego roku w Puławach. O ile wartość pana "odkryć" jest  rzeczywiście coś warta, to myślę że organizatorzy tej Konferencji z otwartymi ramionami pozwolą panu tam wystąpić i zaprezentować temat.   Jeśli nadal jeszcze wydaje się panu , że jego dorobek naukowy nie został tu należycie doceniony to na pocieszenie podam panu jeden z przykładów , że takie zdarzenia już w historii pszczelarstwa w Polsce miały miejsce , tylko trzeba o nich wiedzieć. Myślę że wiedział by pan o tym gdyby znał literaturę tematu której mamy bardzo dużo. Mianowicie w 1906 roku  wyszła drukiem książka  niejakiego Grzegorza Manasterskiego pt. "podręcznik zreformowanego pszczelnictwa" wydana w Kołomyji. Autor z przekonaniem podobnym do pańskiego, umieścił w niej rozdział pt. "Sztuczne wygrzewanie pszczół i ule z maską"  Radzi on w tym rozdziale, aby zabierać z uli ramki z czerwiem i przenosić je do wygrzewarki zbudowanej na wzór pieca piekarskiego, podgrzewanego palącym się drewnem co będzie powodowało że czerw będzie podgrzewany sztucznie, a nie przez pszczoły. Uwolnione od tego pszczoły będą mogły w tym czasie pielęgnować kolejne pokolenia młodych, i w ten sposób uzyska się ogromną siłę rodzin i w efekcie dużo większą produkcję miodu jak w rodzinach gdzie się tej metody nie zastosuje. W tym czasie  fotografia była już znana, a jednak w tej książce zamieszczono tylko jedno zdjęcie i był to, portret autora. Poza tym wszystkie ilustracje  które miały pokazać jak budować i użytkować ten piec do wygrzewania czerwiu pszczół, były rysunkami odręcznymi , co mogło potwierdzać że w rzeczywistości urządzenia te nie istniały poza wyobraźnią autora pomysłu. Czytając tą pracę można było odnosić wrażenie , że jest to tak duży przełom w dziedzinie gospodarki pasiecznej , że tylko wyjątkowy impertynent mógł by  tego nie docenić. Historia to wszystko zweryfikowała i gdyby nie książka, nikt by o tym epizodzie już dawno nie wiedział. Zalecam więc trochę pokory i samokrytyki w tworzeniu "epokowych" teorii , które nie zawsze muszą potwierdzić się w praktyce. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Ja nie wiem czy owa rodzina była z jakiejś samoistnej krzyżówki, z jakiejś mutacji,  czy jeszcze z innej przyczyny... Po prostu była!!!  Czy była szansa aby kolejne pokolenia mogły  dziedziczyć  podobne /pożądane /cechy - nie wiem?  Wiem że była szansa aby podjąć próby... 

  Mogę przyjąć za dogmat - jeżeli nie podejmie się prób, efekt będzie jak w banku.  

    

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Karpacki napisał:

Jak widać ma pan jakieś poczucie żalu

Ostatnio trochę tak.

Dziękuję że mnie pan wyczuwa. Myślałem że to fajniej będzie z tą komunikacją z innymi pszczelarzami. Dochodzi jeszcze ten cholerny mróz i zastanawianie się, ile rodzin usłyszę przez stetoskop w lutym. A na dodatek jeszcze urzędnicze dociskanie rejestracją od jednego ula...  Cóż. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.

Godzinę temu, Karpacki napisał:

Należało napisać to co działo się na tym spotkaniu które miało charakter  reklamowo - handlowy.

A to nie jest napisanie, co się działo na tym spotkaniu reklamowo - handlowym? 

 

 

Godzinę temu, Karpacki napisał:

Nie była to przecież Konferencja o znaczeniu naukowym więc nie wiem z jakiej racji  "wygłaszał pan tam kilka słów o pszczołach rodzimych" skoro jak widać sam pan niewiele wie.

Niech pan sobie sam nie zaprzecza. Jak konferencja nienaukowa, to niewiele wiedzący mogą się wypowiadać. :P

 

Godzinę temu, Karpacki napisał:

Jeśli nadal jeszcze wydaje się panu , że jego dorobek naukowy

Moja publikacja ma charakter, powiedzmy, "przystępnej syntezy aktualnej wiedzy naukowej". Nie nazwałbym jej "dorobkiem naukowym". Zawiera też kilka rozdziałów przemyśleń (hipotez :)) na temat praktyki. Stosowałem tę praktykę ok. 5 lat, zanim nie zacząłem myśleć o opisaniu jej w książce.  

wmKeAVfl.jpg

 

 

2 godziny temu, Atena napisał:

Co było celem i jakie to miało mieć znaczenie dla praktyki pszczelarskiej?  Samo stwierdzenie lub zanegowanie istnienia  gatunków rodzimych stało się jedynie, "jak u niejakiego Moliera, kiedy to mieszczanin dowiedział się że "mówi prozą"  i nic dla światka pszczelarskiego  z tego nie wynika. 

Pytanie o cel dotyczy czego? W jakim celu relacjonowałem tu na forum moje wrażenia z Bee Fest? 

W jakim celu mówiłem o pszczole rodzimej / lokalnej jako o potencjalnej innowacji w dzisiejszych czasach w pszczelarstwie?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Czy celem badań była analiza możliwości przywrócenia rodzimych ras pszczół do wdrożenia w Polskim pszczelarstwie? 

    Oczywiście, każdy ma prawo, więcej, powiedziałbym wręcz obowiązek, prezentowania dorobku który wnosi coś konstruktywnego, poszerzającego wiedzę ogólną w każdej dziedzinie życia.  W mojej ocenie zaprezentowane   tematy bardzo zawężają krąg zainteresowanych ze względu na ich wybiórczość i, jak sądzę z tego powodu nie spotkały się z uznaniem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Atena napisał:

analiza możliwości przywrócenia rodzimych ras pszczół do wdrożenia w Polskim pszczelarstwie? 

Badania naukowe, które analizowałem, dotyczyły rodzimych podgatunków pszczół w Europie Centralnej i Zachodniej. 

Porówywano rojliwość, miodność, obronność i przeżywanie bez ingerencji.

W sumie zatem cechy, które interesują pszczelarza. Można powiedzieć, że zatem tak. Potencjał do wdrożenia ras rodzimych w pszczelarstwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądzę że nie tylko ja byłbym usatysfakcjonowany tym że efekt Pana prac, czyli wnioski dające się zdefiniować /jako interesujące dla szerokiego kręgu pszczelarzy/ były zaprezentowane na portalu odbiór medialny mógłby być nieco inny. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...