Skocz do zawartości
michalowy

Targi pszczelarskie Bee Fest, 10-11 stycznia 2026

104 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem trochę niemiarodajny, by opowiadać o tym wydarzeniu, bo pojechałem z główną misją powiedzieć parę słów o pszczole krajowej, więc na tym się skupiałem, ograniczając sobie tryb zwiedzania.

Co / kogo ciekawego można było zobaczyć:

1. przede wszystkim w takim tłumie przewijają się ludzie mający bardzo interesujące rzeczy do powiedzenia. Tak po prostu, między stoiskami. Myślę że choćby dlatego warto bywać na takich wydarzeniach. Poza wieloma mniej znanymi kompanami do rozmów, zamieniłem parę słów z Sebastianem "beekeper pl".

2. Z ciekawszych stoisk, wspominam twórców aplikacji do oceny zasobności pożytkowej wyznaczonego fragmentu mapy satelitarnej. Dobre pod analizę lokalizacji pasieki. Na razie jest prototyp. Poza tym duży przekrój tego, co na targach pszczelarskich znaleźć się powinno - od świeżo smażonej wątróbki, poprzez ule, miodarki Konigina, podkurzacze, warsztaty plecenia kószek, rękodzieło, kadzidełka, miody standardowe, pitne, standardowe smakowe, pitne dosmaczane, świeczki, aż do breloczków z małymi stworzeniami drukowanymi drukarką 3d, patelni ze smażoną owadzizną do spróbowania (nie odważyłem się), czy całkiem pokaźnej kolekcji okazów pająków.

3. Z części wykładowej pamiętam głównie Piotrka i mój własny. Zachęcałem do przemyśleń, czy aby na pewno sprowadzanie obcych ras pszczół można traktować jako pozytywną innowację. Może dzisiaj innowacją jest nabycie pszczół ras rodzimych? W podobnym duchu zapytywał Piotr, czy w świetle jakości obiegowego wosku, jako innowacji nie powinno się traktować gospodarki bezwęzowej, czy zamkniętego obiegu.

Polecam. Miło spędzony czas.

Na fotce slajd, gdzie Piotrek wspomina o Waxo jako odpowiedzi na fałszerstwa wosku. Po prezentacji była długa rozmowa z p. Ewą Waś, ze znanego laboratorium.

eCfhRJU.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   W programie prezentowanym / zachęcającym do wzięcia udziału/ przed spotkaniem dostrzegłem dużą zbieżność z programem z "Kongresem" w Karpaczu czyli nie było to spotkanie PROGRAMOWE a komercyjne, NIC nie wnoszące w kierunku rozwiązań w działalności branży pszczelarskiej  jako działu gospodarki narodowej. 

 Po raz kolejny "Wiele hałasu o nic" - jakby to ujął Szekspir...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Faktycznie    "C O Ś"(!)  - bo jak na ok 60 organizacji pszczelarskich które MOGŁYBY  zainicjować  jakieś działania organizacyjno- programowe na skalę krajową to - to jest jakieś "coś"...  

    Zgodnie z tym coś(?) - czyli zagadka "świata pszczelarskiego" - to w Rzeczpospolitej  wg GUS mamy 50 tys pszczelarzy, 1,3 mln rodzin i wydajność z ula 20 kG,      wg minrolu  mamy 99 tys pszczelarzy, 2,4 mln rodzin i 8 /słownie osiem/ kG z ula.  Różnicę w w/w ocenach stanowią chyba barcie(?). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Atena napisał:

mamy 50 tys pszczelarzy, 1,3 mln rodzin

mamy 99 tys pszczelarzy, 2,4 mln rodzin

Różnicę w w/w ocenach stanowią chyba barcie(?). 

Oj, nie wiem jaka to musiałaby być wyższa matematyka, żeby po dodaniu do liczby 50tys. pszczelarzy pudełkowych, tych dwudziestu na krzyż bartników, wyszło 99 tys. :)

 

 

Cytat

 jak na Bee Fest w Poznaniu przyjęto waxo o czym wspomniałeś.

Tutaj niestety niewiele jestem w stanie opisać szczegółów. Prezentacja Piotrka była o kilku innowacjach, gdzie poddawał pod zastanowienie - co można traktować jako taką, co można zmienić. Od zamkniętego obiegu wosku, po podejście dotyczące sprzedaży miodu i produktów pasiecznych. Na pewno na koniec dostał oklaski, a potem wkroczyłem ja z opowieścią o tym, że jako innowację można w dzisiejszych czasach traktować powrót do pszczoły rodzimej, bo teraz coraz bardziej ważna jest zaradność i odporność. Po wykładzie miała być dyskusja, ale przekroczyliśmy czas i wchodził następny prelegent. Kiedy już zwinęliśmy się na stoisko, ja podpisywałem książki, a z Piotrem długo rozmawiała pani Ewa Waś z laboratorium "Teper&Waś". Do mnie podeszło parę osób dopytać, gdzie dzisiaj można dostać matki pszczoły rodzimej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tych szczątkowych informacji, jakie można uzyskać z powyższych wpisów, niewiele można powiedzieć. Po pierwsze to wynika, że była to impreza o charakterze targowym a nie spotkanie na którym poczyniono by jakiekolwiek próby chociażby zdefiniowania rzeczywistych problemów, jakie obecnie ma pszczelarstwo w Polsce. Myślę tu o pszczelarstwie  prawdziwym , takim które uwzględnia wszystkie aspekty i zasady jego prowadzenia. Jeśli ktoś nie ma dość przygotowania aby je prawidłowo zdefiniować to niech przyjmie do wiadomości , że są one bardzo zbieżne z problemami jakie czekają rolnictwo i jego rolę w perspektywie wejścia w życie umowy "mercosur"  Tylko że w pszczelarstwie, mamy z tym co czynienia już od kilku lat, i skutki tego mamy kilkakrotnie większe jak będą mieli rolnicy kiedy ten mercosur wejdzie w życie. - I stało się tak bez żadnych umów konsultacji  i rozmów. Dziś napływ miodów z całego świata  na nasz rynek, kilkakrotnie przekracza naszą roczną produkcję, i podobnie jak w mercosurze dotyczy tych samych krajów pochodzenia  co produkcja rolnicza która ma wpływać do naszego kraju. To właśnie tak samo, Ameryka Południowa, kraje o cieplejszym klimacie i Ukraina, gdzie nie ma żadnych ograniczeń i wymogów sanitarnych z którymi boryka się u nas pszczelarz. I podobnie jak tam , jakie są koszty produkcji, a jakie u nas?  Tym co nas łączy, to to, że jak upadnie w Polsce rolnictwo, to zmniejszy się także zapotrzebowanie na ten czynnik jaki dają nam nasze pasieki, a który nigdy poza świadomością pszczelarzy nie był właściwie doceniany,  tj. korzyści wynikające z zapylania.  Te kilka problemów o których wspomniał wyżej jeden z uczestników tej targowej imprezy, dziś niewielu interesują. Dziś nie jest problemem dostęp do dobrego sprzętu pszczelarskiego, Nie są problemem nowe metody gospodarki pasiecznej, czy jakieś nowe linie oferowanych matek pszczelich , zresztą najczęściej swoją "nowość" mająca głownie w nazwie, której żaden producent nie jest w stanie udowodnić.  Podobnie jak rolnikowi wkrótce nie będzie potrzebny super ciągnik, ani super wydajna maszyna rolnicza , jeśli nie będzie on miał możliwości sprzedać swoich produktów z gospodarstwa po cenach które zagwarantowały by możliwość godnego życia i spłaty pobranych na te maszyny kredytów. Dodatkowym elementem , który nas pszczelarzy stawia w trudniejszej sytuacji , jest to  że o ile w rolnictwie bezpośrednio  za to odpowiedzialne są  potężne firmy i korporacje z krajów bardzo od nas odległych, o tyle importerami tych ogromnych ilości produktów pszczelich są ludzie których znamy i którzy chętnie utożsamiają się ze środowiskiem pszczelarzy, a co szczególnie nieetyczne uzurpują sobie prawo do wypowiadania się w imieniu tego środowiska. To co robi kolega "beekeper" pokazuje , chociaż w pewnym zakresie jaka jest skala tego zjawiska, jak niewdzięczna jest rola której się podjął i ile problemów mu ona przynosi?   Można by zapytać, czy tak to powinno wyglądać ?  A gdzie rola Związków Pszczelarskich , które takie działania mają zapisane w swoich Statutach i które chętnie obdarowują się dyplomami, statuetkami i medalami  za co???  Za to że "pełnią " funkcje na które zostali wybrani ??   Większość organizacji lubuje się w organizacji "podniosłych" imprez w których aż ugina się od sztandarów i odznaczeń, a na organizowanych imprezach i stoiskach handlowych stoły uginają się pod ciężarem "ziołosmrodów" mieszanek miodu z czym się tylko da . Od owoców do wszelkiego rodzaju przypraw orzechów i kto wie czego jeszcze. Gdzie się podziała etyka pszczelarska , prawda i zaufanie ??   A te bajania o jakiejś pszczole "rodzimej" to czemu niby mają służyć ??  Nit już nawet nie potrafi określić kiedy ona przestała istnieć, a gadki na ten temat, można porównać jedynie do szukania dziewicy w domu publicznym.  Ale , co się nie zrobi dla interesu ???  Proszę aby pomyśleli o tym ci, którzy chcą się kreować na "naukowców" ważniejszych od tych, którzy mają podstawy się za nich uważać. Do tego trzeba trochę więcej podstaw, jak posiadanie styropianowych uli, a sprzęt w pasiece kupiony od którejś ze znanych na rynku firm. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podchodzę pragmatycznie do oceny: jaki był cel Beefest, jaki zasięg i kto organizował, czy cel imprezy został osiągnięty.
Oficjalna witryna imprezy: www.beefest.pl


Organizatorzy i partnerzy
Organizatorem konkursu i sponsorem nagród jest Instytut Skrzynki – Instytut Dokumentacji, Rozwoju i Promocji Dziedzictwa Kulturowego i Kulinarnego Powiatu Poznańskiego.
Współorganizatorem jest Gospodarstwo Pasieczne Miody Ibrona „BeeNaturalnie” z siedzibą w Puszczykowie, członek Szlaku Kulinarnego „Smaki Powiatu Poznańskiego”.
Konkurs odbywa się przy współpracy:
    Powiatu Poznańskiego
    Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR) O.T. Poznań
    Slow Food Wielkopolska
    Polskiej Akademii Smaku
    sieci Culinary Heritage Europe
    Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej
Patronat honorowy: Jan Grabkowski, Starosta Poznański.


Jak więc widać to lokalna, powiatowa impreza pszczelarska o skromnych celach w której nie wzięła udziału największa wielkopolska organizacja pszczelarzy: WZP Poznań. Ciekawe dlaczego?. Że nie wspomnę o Chodzieży, Kaliszu, Lesznie i Kutnie.
Gratulować organizatorom? Czy zakładany, słabo określony cel został osiągnięty? Czekam na ogłoszenie wyników konkursu miodowego. Mam nadzieję, że nie będzie to coś w stylu konkursu na "Pszczelarza roku" organizowanego przez dwuznaczną moralnie Akademię z Lubienia Kujawskiego wciągającą w bagienko moralne naiwniaków z SGGW i Minrolu,  handlującą w wolnych chwilach pod przykrywką chińsko - ukraińskim pyłkiem i ośmieszającą laureatów konkursu. Tutaj celem konkursu nie jest zachowanie dyscypliny moralnej przy produkcji wielkopolskiego miodu, a chodzi tylko o smak wyrobu miodowego będącego do nabycia w handlu. Może to według regulaminu być jak najbardziej smaczna, starannie skupażowana i pozbawiona pyłków mieszanina "miodów" (brak obowiązujących norm i euronorm) pochodzących z krajów UE i niepochodzących. Konkurs w małym stopniu dotyczy pszczelarzy. To trudne do określenia, ponieważ nie ma precyzyjnej definicji pszczelarza i nawet władza nie potrafi prowadzić dialogu spolecznego z pszczelarzami uznając za takowych różnych dziwnych ludzi handlujących miodami z importu i nie mających niczego wspólnego z zapylaniem (wielko) polskiego środowiska.   Patrząc na całokształt odnoszę wrażenie, że organizatorzy Beefest też mają problemy z rozróżnieniem prawdziwego pszczelarza. Pomysł, miejsce i termin imprezy - doskonałe. Nagłośnienie imprezy - zadziwiająco dobre!

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Karpacki napisał:

  A te bajania o jakiejś pszczole "rodzimej" to czemu niby mają służyć ??  Nit już nawet nie potrafi określić kiedy ona przestała istnieć, a gadki na ten temat, można porównać jedynie do szukania dziewicy w domu publicznym. 

No cóż, jak wynika z wpisów michałowego znalazło się paru takich, których te poszukiwania nieźle kręcą ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Karpacki napisał:

Nit już nawet nie potrafi określić kiedy ona przestała istnieć, a gadki na ten temat, można porównać

Tak... to jest wada tych tradycyjnych for internetowych. Są mało odporne na fałszywy przekaz. Zwłaszcza jeśli kolega jest jednym z niewielu ostatnich aktywnych uczestników, zna adminów... i bardzo w swoje fałszywe przekonania wierzy. Fejs też ma swoje minusy, ale przynajmniej daje narzędzia, które by szybko odesłały kolegę do odrobienia pracy domowej. W ramach pracy w sumie wystarczyłoby przeczytać moją książkę. Niby wyginęły, a jak się zbada, to się dziwne rzeczy w ulach pokazują. ;) 

 

8 godzin temu, Karpacki napisał:

Myślę tu o pszczelarstwie  prawdziwym , takim które uwzględnia  (...) 

Ciekawe czy owo "prawdziwe" pszczelarstwo uwzględnia pośród onych wszystkich niewymienionych szczegółowo aspektów, aspekt kondycji populacji pszczelej w Centralnej Europie, za 10, 20 lat. Czy raczej pod przykrywką holistyczności głównie skupia się na tym, ile miodku pszczelarz łasuch zbierze w następnym sezonie od tych nowych kolorowych matek, co to je kupił z Austrii, i w jakiej cenie za kilogram go sprzeda. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, czarg napisał:

Dziwne w programie wykładów i prelekcji nie odnotowano wystąpienia dotyczącego bartnictwa, rekonstruktorów, czy poszukiwaczy pszczelich jednorożców z Kampinosu🤔

https://beefest.pl/dla-odwiedzajacych

Dodam jeszcze jeden dziw, że jedna z osób wykładających, obecna na oficjalnej liście - w rzeczywistości nie wykładała.

Czyli bilans na 0. ;)

A ja mówiłem krótko, wykorzystując część czasu Piotra Smakulskiego (Niedziela, 12.00)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, michalowy napisał:

Tak.... i bardzo w swoje fałszywe przekonania wierzy. które by szybko odesłały kolegę do odrobienia pracy domowej. W ramach pracy w sumie wystarczyłoby przeczytać moją książkę Niby wyginęły, a jak się zbada, to się dziwne rzeczy w ulach pokazują.  

 aspekt kondycji populacji pszczelej w Centralnej Europie, za 10, 20 lat. Czy raczej pod przykrywką holistyczności głównie skupia się na tym, ile miodku pszczelarz łasuch zbierze w następnym sezonie od tych nowych kolorowych matek, co to je kupił z Austrii, i w jakiej cenie za kilogram go sprzeda. 

No cóż młody człowieku? Bardzo łatwo , jak widać przychodzi panu bezdyskusyjna ocena kogoś , kogo się nie zna i niewiele się o nim wie.  To też jeden z "plusów" tzw. Fejsu o którym pan wspomina. Odsyła mnie pan do jakiejś "pracy domowej" która miała by polegać na przeczytaniu pana książki. Nie wiem co się w niej znajduje, a jeśli uważa pan, że bez tego moja wiedza jest zbyt uboga i wymaga uzupełnienia, to niech mi ją pan przyśle, chętnie przeglądnę.  Zanim jednak co, to podam panu, na czym opieram moją wiedzę w temacie. Po pierwsze jest to  65 lat praktyki pszczelarskiej  w trzech różnych od siebie rejonach kraju,  poza tym dysponuję poważnym księgozbiorem literatury pszczelarskiej liczącym  ponad 600 książek pszczelarskich, nie licząc  czasopism sięgających także do dziewiętnastego wieku. I to także z tej literatury można się dowiedzieć , że już wielokrotnie w historii byli tacy, którzy chcieli udowadniać , że są jeszcze gdzieś pszczoły posiadający nie zmienione cechy swoich poprzedniczek z przed wielu wielu lat. Pomimo tego co działo się na terenie ich bytowania w czasie który upłynął. Jednym z przykładów takiego działania, może być szeroko opisywana akcja z okresu międzywojennego kiedy w środowisku pszczelarskim krążyła fama , że istnieje jakaś specjalna rasa pszczół którą nazywano borówką i na którą zwalano wiele korzystnych i niekorzystnych cech jakie ona rzekomo posiadała. Ponieważ chciano to w jakiś sposób unormować, redakcja Bartnika Postępowego, opublikowała apel, że jeśli znajdzie się ktoś , kto dostarczy rodzinę takiej pszczoły do badań pozwalających bezwzględnie stwierdzić , że taka pszczoła istnieje i posiada swoje odrębne cechy , zostanie ona zbadana i opisana. Niestety do okresu wojny, nikt takiej pszczoły nie znalazł i nie dostarczył pomimo że była za to wyznaczona nagroda. Mimo to jeszcze w okresie powojennym , temat ten pojawiał się w dyskusjach na zebraniach pszczelarskich w różnych miejscach kraju. W moich spotkaniach z ludźmi nauki ,przez okres mojej działalności , współpracowałem z wieloma którzy w tym czasie uchodzili za bezwzględne autorytety w dziedzinie genetyki pszczół. Dyskusje trwały czasem wiele godzin  i często prowadzone były w cztery oczy, bez ograniczenia czasowego. Gdybym chciał ich tu więcej opisać , praca była by pojemności dość grubej broszury. Przytoczę wiec tylko jeden przykład. Kiedy w 1985 roku, gościłem u siebie profesora Voyke z żoną, zadałem mu w czasie dość długiej dyskusji takie pytanie. "Wiem jaki jest Pana dorobek w dziedzinie poznawania różnych ras i gatunków pszczół w wielu rejonach świata. Jest duża ilość artykułów które to pokazują. chciał bym jednak dowiedzieć się co Pan Profesor zrobił dla zachowania pszczoły , którą mogli byśmy nazwać "naszą rodzimą"?.  Profesor odpowiedział mi wtedy, że myślał o tym , ale niestety w tych warunkach jakie wtedy były , było to zadanie nie do wykonania.  Przypomnę, że rozmowa ta odbyła się 40 lat temu.  Czy chce mi pan sugerować że dziś było by to realne ?  Co się zmieniło w tym czasie , na lepsze czy na gorsze??? To wtedy nie mógł kto chcieć , jeździć po świecie i przywozić sobie matki z różnych rejonów świata, a o pszczole buckfast dopiero można było się dowiedzieć z zagranicznej literatury.   Ani się obejrzałem jak napisałem dla pana konspekt do "pracy domowej" jaką bym panu polecał. ale do jednego zdania, która był pan w stanie popełnić , chciał bym uzyskać  choćby krótką odpowiedź. Napisał pan. " Niby wyginęły, a jak się zbada, to się dziwne rzeczy w ulach pokazują."   Co się zbada?  Jaki materiał ?  Skąd pobrany?? Jakimi metodami ?? Przez kogo robione te badania?  Z jakimi wzorcami porównywane te wyniki badań ?? Jaka ich powtarzalność ??  I tak dalej i tak dalej . Tych pytań nasuwa się wiele.  Jak myślę , wszystkie one pozostaną bez logicznej odpowiedzi . Chyba że zawarte są one w treści pana książki , wtedy "Nobel" dla pana jest pewny. Aby nie myślał pan że moja wzmianka o księgozbiorze jest zwykłą przechwałką, zamieszczam dwa zdjęcia. Aby pokazać cały księgozbiór takich zdjęć musiał bym umieścić sześć. Pozdrawiam.

DSCF2112.JPG

DSCF2113.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Karpacki napisał:

1. Co się zbada?  2. Jaki materiał ?  3. Skąd pobrany?? 4. Jakimi metodami ?? 5. Przez kogo robione te badania?  6. Z jakimi wzorcami porównywane te wyniki badań ?? 7. Jaka ich powtarzalność ??

Jak mawiają "kto pyta, nie błądzi" i za ten miły gest w czasach, kiedy częściej przeczytać można wygłaszane z wybujałą pewnością siebie zdania oznajmujące, podjąłem się przywołać to, co mam pozapisywane w różnych miejscach, by panu odpowiedzieć. To jest jedno ze źródeł, bardziej wyczerpujące. 

Ad 1) Przynależność podgatunkową, introgresja genów AMCarnica.

Ad 2) 2018 Robotnice z uli. Materiał badawczy (niespokrewnione robotnice, 1 na stanowisko) zebrano wzdłuż dwóch transektów o długości ok. 900 km (w przybliżeniu, 17,5°E i 23°E, N=171 i N=223). 

Ad 3) z uli

Ad 4) Pszczoły zostały zgenotypowane przy użyciu 13 loci mikrosatelitarnych, a następnie dla każdego osobnika oszacowano prawdopodobieństwo przynależności do AMM z użyciem metody STRUCTURE. Dodatkowo, prawdopodobieństwo przynależności do AMM zostało oszacowane w oparciu o analizę geometrycznej morfometrii użyłkowania (19-to punktowa morfometria skrzydełek rozpowszechniona przez prof. A. Tofilskiego.). Oprócz tego np. indeks kubitalny (generalnie wyższy = bardziej Apis mellifera mellifera).

Ad 5) – dr hab. Andrzej Oleksa1 , Tünde Abonyi1,2, dr hab. Igor Chybicki1 , Szilvia Kusza2 , mgr Katarzyna Meyza1 , mgr inż. Anna Nawrocka3 , mgr Ewa Sztupecka1 , dr hab. Adam Tofilski3 , mgr Bartosz Ulaszewski

Ad 6) Nie sprawdzałem aż tak głęboko. Nie jest mi to potrzebne, żeby napisać to, co napisałem.

Ad 7) Pokrywa się choćby z analizą indeksów kubitalnych oraz analizą 19 punktów morfometrii skrzydełek [Andrzej Oleksa , Eliza Căuia , Adrian Siceanu , Zlatko Puškadija , Marin Kovačić , M Alice Pinto , Pedro João Rodrigues , Fani Hatjina , Leonidas Charistos , Maria Bouga , Janez Prešern , İrfan Kandemir , Slađan Rašić , Szilvia Kusza , Adam Tofilski - 2023]

Mam nadzieję tego nie muszę objaśniać obrazka poniżej panu? To z tej pracy "Ad 7)"

pFbwp4H.png

 

Materiału wystarczająco, żeby móc napisać, "jak się zbada, to dziwne rzeczy się w ulach pokazują".

Natomiast w książce mej są jeszcze dwa przykłady "dziwnych rzeczy" pod kątem "rodzimości" pszczół i około 12 przykładów na "dziwne rzeczy" pod kątem tolerancji pszczół na Varroa destructor. 

Nie wysyłam za darmo każdemu, kto się ze mną nie zgadza w internecie. Jest do nabycia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   A może, w powyższym sporze,  KTOŚ /lub KTOSIE np. Puławy(?)/  podejmie się MEDIACJI jako że temat jest znany mniej lub lepiej uczonym /utytułowanym/ i myślicielom...  Zapewne jest to temat / jak i  juror/ który  ma szansę zaistnieć jak i, w konsekwencji, zapisać się w annałach wiedzy pszczelarskiej... Szeregowi pszczelarze, jak sądzę, przyjęliby ugruntowane WNIOSKI  z zadowoleniem i twórczym zainteresowaniem. 

 Do dzieła - świecie nauki...  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Atena napisał:

   A może, w powyższym sporze,      Do dzieła - świecie nauki...  

Człowieku udający greka. O jakim "sporze" pan tu pisze ??   Co jest tematem wyimaginowanego przez pana "sporu" ??  Co pan tu znów insynuuje??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Atena napisał:

A może, w powyższym sporze,  KTOŚ /lub KTOSIE np. Puławy(?)/  podejmie się MEDIACJI jako że temat jest znany mniej lub lepiej uczonym

Ciężko byłoby o jakiś nieprzewidywalny werdykt, skoro jedna strona przytacza faktyczne badania naukowe, z których wynika AMM, a taka pszczoła występowała na tych terenach od ostatniego zlodowacenia. W tym czasie druga strona przytacza rozmowy sprzed lat, regały z książkami, swoje własne przekonania... :)

Zgadza się, że więszość kraju jest "skrainkowana". Ale nie jest prawdą, że pszczoła rodzima "nikt już nie pamięta kiedy wyginęła". 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Do Ateny.

Rację mają ci którzy zauważyli że nie wszystko u pana jest w porządku. Zamiast przedstawić co pan uważa jako spór , woli wcześniej rozstrzygać, kto ma rację.  Niech pan spróbuje się ogarnąć.

12 minut temu, michalowy napisał:

Ciężko byłoby o jakiś nieprzewidywalny werdykt, skoro jedna strona przytacza faktyczne badania naukowe, z których wynika AMM, a taka pszczoła występowała na tych terenach od ostatniego zlodowacenia. W tym czasie druga strona przytacza rozmowy sprzed lat, regały z książkami, swoje własne przekonania... :)

Zgadza się, że więszość kraju jest "skrainkowana". Ale nie jest prawdą, że pszczoła rodzima "nikt już nie pamięta kiedy wyginęła". 

 Pański wpis może być tylko pożywką dla udającego tu greka , pana Ateny. A ja mam tylko jedno krótkie pytanie do pana, po tym co pan tu zaprezentował.  NO I CO Z TEGO DLA NAS WYNIKA  ???  I proszę sobie nie pochlebiać. Nie jestem dla pana żadną "stroną" . Bo niby w czym.??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Karpacki napisał:

NO I CO Z TEGO DLA NAS WYNIKA  ???

Wynika to, że pan, do tej pory żyjący w przekonaniu "nikt nie pamięta, kiedy pszczoła rodzima wyginęła", ma teraz więcej danych, żeby podjąć decyzję odnośnie zmiany swego przekonania. 

To samo osoby czytające tę dyskusję.

Miłego dnia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, michalowy napisał:

Wynika to, że pan, do tej pory żyjący w przekonaniu "nikt nie pamięta, kiedy pszczoła rodzima wyginęła", ma teraz więcej danych, żeby podjąć decyzję odnośnie zmiany swego przekonania. 

To samo osoby czytające tę dyskusję.

Miłego dnia!

`W swoim krótkim wpisie  niepotrzebnie martwi się pan o MOJE przekonania.  Nie rozumiem po co ??  Ja w czasie swojej działalności w środowisku pszczelarzy od wielu już lat  zajmowałem się wykładami w różnych większych lub mniejszych grupach pszczelarzy począwszy od podstawowych Kół pszczelarskich , ale także w większych gremiach takich jak przykładowo  Dzień Pszczelarzy  w Giżycku w 1985 roku  około 1000 osób, w Kielcach około 1200 osób , dwukrotnie na imprezie w Bałtowie , około 2000 osób,  Na trutowisku Hamerla koło Katowic około 2500 osób i dziesiątki tysięcy osób podczas trzech lat pełnienia funkcji instruktora w Domu Pszczelarza w latach 1984 - 87.  Wymieniłem tylko te kilka większych nie wspominam o dużej ilości  Kół i innych imprez trochę mniejszej rangi. Wszystkie te spotkania nie były z mojej inicjatywy. Wszystkie były mi wcześniej proponowane jak myślę dlatego, że tak uważali ci, które mi te propozycje składali. Będąc odpowiedzialnym za swoje wystąpienia , których celem było przekazywanie wiedzy na poziomie takim jakie według mnie miałem  wiedzę jaką w tym czasie posiadałem.  Jak każdy wie , w czasie takich wykładów zawsze jest możliwość zadawania pytań przez słuchaczy i wtedy stanął bym przed koniecznością udzielenia logicznej odpowiedzi.  Dziś z perspektywy czasu który upłynął mam poczucie  że spełniałem swoje zadania przyzwoicie.  Dziś pan sugeruje mi że powinienem w to wątpić bo żyłem w jakimś "przekonaniu" , które pańskim zdaniem powinienem zmienić. I to na jakiej podstawie ??  Jeśli stało się coś co nieudolnie chciał pan przedstawić w jednym z powyższych wpisów, to niech pan pokusi się i postara jeszcze przekazać, jakie konkretne zmiany powinni wprowadzić pszczelarze do swojej gospodarki w momencie nabycia tej wiedzy o której pan chce informować, i przez którą stara się pan reklamować własną książkę.  Kpiąco pisze pan , że ja pokazałem kilka swoich regałów z książkami.  Niech sobie pan kpi. Ani mnie to ziębi  ani parzy. Ja wydałem cztery książki o tematyce pszczelarskiej i blisko sto artykułów w prasie pszczelarskie i nie tylko. Ale przy żadnej z tych okazji, nie musiałem się reklamować ani namawiać,  aby ktoś kupił czy czytał to co napisałem. To czytelnicy spowodowali , że dziś trudno  kupić moje wydawnictwa. Pan jak widać ma z tym problemy , skoro musi się reklamować nawet na imprezach handlowych.  Widocznie nie nastał jeszcze czas , kiedy zrozumie pan że jeśli  potencjalni czytelnicy dowiedzą się, że to co pan napisał zawiera prawdziwe wartości, nie będzie pan musiał się reklamować tam, gdzie reklamuje się smażona wątróbka, rękodzieło, kadzidełka, miody dosmaczane ,breloczki czy patelnie ze smażonymi owadami czy pająkami. Pozdrawiam.

`

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Michałowy, jestem pod wrażeniem planszy longitude - latitude. Rozumiem że chodzi o nieopisane w jednostkach koordynaty z globusa. To o czym piszesz jest dla mnie w większości niezrozumiałe, zbyt wysoki poziom. Może byśmy zeszli na poziom popularnonaukowy w języku polskim?
Powołujesz się Kolego na pracę prof. Tofilskiego podpartą onegdaj słynnym grantem za 1,4 mln PZ. Ja niestety słabo po angielsku i mam problem znaleźć w tej aplikacji przednie lub tylne skrzydełko trutnia takiej pszczoły "krajowej" o jakiej dyskutujemy. Chociaż na skrzydłach ogólnie znam się nieźle. Może Ty mi pomożesz?  Może ta wiedza jest tylko dla zalogowanych? Wiesz, ja jestem już stary i powoli się uczę i mam problemy z przeszukiwaniem netu. Ten kolorowy wykres który wkleiłeś wymagał zrobienia co najmniej kilkuset obserwacji by był wiarygodnym. Dobrze byłoby gdybym jako lajkonik pszczelarski mógł samodzielnie wyrwać któreś z czterech skrzydełek robotnicy, trutnia czy mamusi i choć z grubsza określić co to za pszczoła. Choć tak wspomóc naukę. A może te badania prowadzone były inaczej? Nie żebym Ci nie wierzył, ale wiesz, sprawdzaj jak jesteś niepewny i pytaj. Wiesz jak było z woskiem. Sprawdzałem woski, nic się nie zgadzało. Sprawdziłem więc laboratoria i dałem sobie spokój z woskami. Może tu jest tak samo?
https://drawwing.org/insects/hymenoptera/apidae/apis

p.s. Czy wspomniane transekty były wyznaczone wzdłuż ekotonów?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, michalowy napisał:

Ciężko byłoby o jakiś nieprzewidywalny werdykt, skoro jedna strona przytacza faktyczne badania naukowe

Niestety nie zauważyłem, abyś podał na forum cytaty z "faktycznych badań naukowych", tak jak to się powinno robić -autor, tytuł pracy, miejsce i data wydania, strona, cytat.

Ale nie udawadniaj nam, że AMM żyła po ustapieniu ostatniego zlodowacenia na terenie Europy, bo to wiedza powszechna. 

Przedstaw proszę wiarygodne dowody na istnienie czarnej pszczoły odpornej na warrozę.

Podaj tytuły prac naukowych, które potwierdzają fakt, że unikalne techniki pracy hodowlanej w dziuplach bartnych, w Irlandii, czy na Kubie zaowocowały przywróceniem rodzimych czarnych pszczół odpornych na choroby i warrozę. (Jaka pszczoła występowała na Kubie przed Kolumbem? )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, michalowy napisał:

Ciężko byłoby o jakiś nieprzewidywalny werdykt, skoro jedna strona przytacza faktyczne badania naukowe

Niestety nie zauważyłem, abyś podał na forum cytaty z "faktycznych badań naukowych", tak jak to się powinno robić -autor, tytuł pracy, miejsce i data wydania, strona, cytat.

Ale nie udawadniaj nam, że AMM żyła po ustapieniu ostatniego zlodowacenia na terenie Europy, bo to wiedza powszechna. 

Przedstaw proszę wiarygodne dowody na istnienie czarnej pszczoły odpornej na warrozę.

Podaj tytuły prac naukowych, które potwierdzają fakt, że unikalne techniki pracy hodowlanej w dziuplach bartnych, w Irlandii, czy na Kubie zaowocowały przywróceniem rodzimych czarnych pszczół odpornych na choroby i warrozę. (Jaka pszczoła występowała na Kubie przed Kolumbem? )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, robinhuud napisał:

mam problem znaleźć w tej aplikacji przednie lub tylne skrzydełko trutnia takiej pszczoły "krajowej" o jakiej dyskutujemy. Chociaż na skrzydłach ogólnie znam się nieźle. Może Ty mi pomożesz?

Zadaniem tej aplikacji (drawwing, albo Identifly) nie jest pokazywanie skrzydełek, tylko stawianie 19 punktów na skanie skrzydła. Układ tych 19 punktów świadczy o przynależności podgatunkowej. Nie mam informacji czy można znaleźć jakieś wzorcowe siatki punktów, np. trutnia Apis mellifera mellifera. Wydaje mi się, że praktyka zaleca raczej skrzydełka robotnic, a wyliczenia indeksów świadczących o bliskości do określonych linii ewolucyjnych odbywają się w tle.  

Jest tam wzorzec dla AMM jakoś zaszyty, raczej nie da się go "wyświetlić" (?). Z tym że zaznaczam, że nie ma na przykład dla "Krajowej" - lokalnej odmiany AMM. Krajowa funkcjonuje w opisach historycznych, ewentualnie jeśli przyjąć że dwie linie trzymane zachowawczo dzisiaj w Polsce - ASTA i Północna, to jej przedstawicielki - będzie to pole do badań dla naukowców, jeśli się tym zainteresują. 

W czasach powszechnego występowania "Pszczoła krajowa" była określana jako:

- z ubarwienia szara do szarobrązowej (w porównaniu na przykład do "Nigry" pochodzącej bardziej z zachodu, która była określana jako czarna)

- z wielkości nieco większa od włoszki

Nie był określony jej teren występowania. Ja bardzo zgrubnie pokusiłem się o szacunkową rekonstrukcję różnych odmian AMM. Baaardzo zgrubną, bazującą na relacjach.

Odmiany naniosłem na obszar pierwotnego zasięgu AMM dostępny w zweryfikowanych pracach naukowych.

Niestety pozostałe części Twojej wiadomości muszę odłożyć na później. Mam nadzieję, że trochę pomogłem.

dGitCHD.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi brakuje podstawowej informacji. Czy te wspomniane 19 punktów węzłowych dla "użebrowania" prawego przedniego płata skrzydła jest identyczne dla mamusi, trutnia i robotnicy z tego samego ula i jest odpowiednikiem linii papilarnych odmiany AMM. Jeżeli tak, podaj mi potrzebny wzorzec zamiast tych mapek - pomogę Ci szukać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...