Skocz do zawartości
robinhuud

Co tam panie w polskim pszczelarstwie?

102 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 30.03.2026 o 14:19, michalowy napisał:

PZP stał się organizacją, która chroni pszczelarzy z zacięciem biznesowo - produkcyjnym (którzy już są zarejestrowani) przed ich drobnymi, pochowanymi kolegami, których ci pszczelarze biznesowi się boją i upatrują w nich źródła problemów w ich wspaniałych wielkich pasiekach. 

Nie jest to dobre na wielu płaszczyznach, o których być może napiszę. 

Napisz koniecznie, ale w osobnym wątku, bo to ważki problem i jak sam sam zauważyłeś wielopłaszczyznowy, a tutaj w wątku poświęconym pszczelarskiej bieżączce, ... utonie niezauważenie.

Myślę, że zasugerowany przez Ciebie temat powinien zostać potraktowany w szerszym (historycznym) kontekście, nie tylko w odniesieniu do wspólczesnej roli jaką w sprawie pełni aktualnie PZP. 

Przecież to odwieczny konflikt interesów szlachetnych, pozasystemowych trzymaczy pszczół działających na małą skalę, ale zgodnie z pierwotnymi prawami natury  i ich strasznych wielorodzinnych konkurentów, bezwzględnie wyzyskujących skłonność pszczół do gromadzenia miodowych zapasów i wypacania wosku i co gorsza jednocześnie lubujących się w przestrzeganiu różnych statutów i w tworzeniu kodeksów. 

Sugerowałbym sięgnięcie do źródeł - statutu Kazimierza Wielkiego z 1347 r,,  ksiąg bartnych nowogrodzkich, statutów  warszawskich księcia mazowieckiego Janusza z 1401 r., kodyfikacji prawa bartnego Stanisława Skrodzkiego z 1616 r., ksiąg bartnych dawnych kurpiów i in.  Przy okazji wyjdą Ci pięknie te konflikty ideowe bartników działających zgodnie z istniejącym prawem z nonkonformistycznie nastawionymi do zawodu pszczołołupnikami, sądy bartne, spory wokół narzasu i innych danin, pańsko-szlacheckie rządy bartnego starosty, puszczańskie egzekucje poprzedzone rytuałem dotykania sznura przez członków bartnego cechu, sznura na którym potem obwieszano partaczy. Historia uczy nas, że w dawnych wiekach życie bartników nierejestrowych łatwe nie było ...

Tak, ta dychotomia w traktowaniu idei korzystania z zasobów przyrody wynikająca z osobniczych skłonności i postaw: nonkonformistycznej (kilkukłodowych, pozacechowych partaczy) i lojalistycznej (wielopniowych dzierżawców borów bartnych) - to wspaniały i chyba jeszcze nieeksplorowany temat do pogłębionej analizy badawczej. Kolega ma zacięcie literackie i szeroką wiedzę na temat bartnictwa, zatem jak nikt inny nadaje się do przedstawienia tej frapującej historii 🧐

======================================================================

(wężykiem, wężykiem, ...)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Kolego. Kilkakrotnie przeczytałem powyższy wpis, i nie znajduję w nim nic co miało by związek z tematem wpisu Kolegi Robina.  Tematem tym jest deklaracja nowego prezesa PZP że będzie chciał pracować nad zjednoczeniem pod flagą PZP, na powrót tych wszystkich organizacji, które w minionym okresie zostały z PZP wyrzucone, lub z różnych przyczyn z tego Związku odeszły.  W żadnym przypadku powodem tego nie były sprawy które Kolega wymienił w swoim wpisie.  Co prawda "odgraża " się Kolega , że o niektórych  płaszczyznach jeszcze "być może napisze" ale ja i tak nie sądzę że były by to sprawy które w tym przypadku są istotne. Okoliczności wyrzucania organizacji z PZP działy się  na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat , dokładnie od połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku i myślę że przy doświadczeniu związkowym , jakie Kolega tu prezentuje, nie ma o nich Kolega zielonego pojęcia.  Nowy prezes PZP , Pan Krzysztof Witwicki , też nie wiem czy ma tą wiedzę , ale skoro podejmuje się tego zadania , które zadeklarował, mam nadzieję że będzie starał się taką wiedzę zdobyć , zanim zacznie proces naprawczy. Mówiąc krótko, zanim zacznie się coś naprawiać , trzeba wiedzieć co jest zepsute w tym co chce się naprawić.  Na pewno nie jest to żaden z tych problemów , które Kolega wymienił w swoim wpisie. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Karpacki napisał:

nie znajduję w nim nic co miało by związek z tematem wpisu Kolegi Robina.

Ja z kolei sądzę, że mój wpis ma wiele wspólnego z deklarowanym przez nowego prezesa PZP "ponownym zjednoczeniem polskiego pszczelarstwa", o czym kol. Wiktor pisze w pierwszym zdaniu swej wypowiedzi. 

Pasieki do 20 uli stanowiły w 2025 roku 64% pszczelarstwa. 

Każdy wymóg urzędniczy zawsze uderza najbardziej w hobbystów, którzy chcą robić ze swoim czasem to, na co mają ochotę. 

Lobbowanie za czymś, co nie jest dobre dla części środowiska, oznacza że nie jednoczy się środowiska. Jest błąd do naprawienia.

Skąd wiem, że PZP latami lobbował za rejestracją małych pasiek? Ministerstwo mi o tym napisało, w trybie dostępu do informacji publicznej.

Polski Związek hodowców ryb - nie. Więc małe stawy nie muszą się rejestrować.

Polski związek hodowców drobiu - też nie. Więc małe kurniki również zostały zwolnione. 

AaDGzsX.png

 

Jest jeszcze lepiej: oto lista organizacji "rybnych", które najwyraźniej nie wpadły na utrudnianie życia ludziom posiadającym małe stawy na własny użytek. Jest znacznie dłuższa.

 

SpMr38k.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Panie.  Rozmawiamy, jak ze ślepym o kolorach. Dalej opisuje pan o rozwiązaniach prawnych wokół pszczelarstwa , które pojawiły się w ostatnich latach, i nie mają nic wspólnego z wyrzuceniami  kilkunastu związków z PZP w latach drugiej połowy lat 80-tych i później. Zabiera pan głos o sprawach o których pan nie ma pojęcia..  Zamiast przytaczać jakieś tabelki nie mające nic wspólnego z tematem, proszę pokazać chociażby jedno pismo uzasadniające  wyrzucenie z PZP któregoś z wyrzuconych Związków, lub uzasadnienie , dlaczego szereg kolejnych Związków z tego PZP wystąpiło.  W ubiegłym roku około 10 i w ostatnich miesiącach kolejne takie jak np. Lublin, Rzeszów , Olsztyn , Toruń  itd. itd.  Wątpię aby posiadał pan chociażby jeden z takich dokumentów. A może potrafi pan powiedzieć , dlaczego w pewnym czasie powstała Polanka ???  Na pewno nie dlatego, że otocznie prawne pszczelarstwa jej się nie podobało.  Obowiązuje ono przecież wszystkie organizacje, także te których w strukturach PZP nie ma !  Jest pan za młodym człowiekiem,  aby znać powody dlaczego w 1985 roku wyrzucone zostało z PZP 6 organizacji szczebla wojewódzkiego. Ale dlaczego wystąpił Związek w Lublinie i Rzeszowie , to  już łatwiej może się pan dowidzieć.  Nie potrzebna jest do tego sztuczna inteligencja. Wystarcza własna , jeśli się ją posiada.  Istnieje na ten temat setki dokumentów, zwłaszcza  w tych Związkach które wyrzucono, lub które same wystąpiły.  Proszę się z nimi zapoznać , zanim pan znów zachce zabierać głos w tej sprawie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak zwykle pszczelarzom nie dogodzisz. Rejestracja małych pasiek może zaboleć tylko pszczelarzy - dziadów, którzy kupują miód w beczce od hurtownika, rozlewają do słoików i sprzedają jako własny w trybie SB lub RHD. Jezeli zaistnieje baza danych o pszczelarzach podobna do CEPIK, to pojawi się możliwość skutecznej kontroli handlu na bazarkach i pogonienia z nich dziadów. Wystarczy kontroler z jajami, terminalem i bloczkiem mandatowym. To powinno leżeć w interesie prawdziwych pszczelarzy. Porównanie do właścicieli stawów czy kurników jest nielogiczne. Nikt nie sprowadza z Chin ryb i nie handluje mieszaninami ryb z krajów UE i spoza. To samo dotyczy drobiu (nawet w konserwach). Lepsze byłoby porównanie do  rolników produkujących zboża. Na razie nikt nie wylewa miodu z pociągów na bocznicy, ale kto wie jak będzie dalej? Kolego michałowy - proszę trzymać się tematu wątku, lub założyć własny wątek o bezsensie rejestracji małych pasiek podając co kolega rozumie pod pojęciem "małe". Przy okazji dzięki za informację, że w Polsce hodowcy ryb są tak samo rozdrobnieni i niezorganizowani oraz nieskuteczni jak pszczelarze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, robinhuud napisał:

Jezeli zaistnieje baza danych o pszczelarzach podobna do CEPIK, to pojawi się możliwość skutecznej kontroli handlu na bazarkach i pogonienia z nich dziadów.

Zmartwię kolegę, że nawet powstał kiedyś film, w którym dziennikarz udał się pod wskazany na słoiku adres i nie wykrył uli. Wszystko było pięknie zarejestrowane i z pieczątką.

I co? I g.wno. 

Teraz Sebastian Sztandera opisuje aferę, jak się "ulokalnia" chiński produkt poprzez fikcyjne zakupy w polskich pasiekach. Ale nezarejestrowanych amatorów nikt nie prosi o "sprzedaż" 1500 ton miodu jako własnego. Biorą w tym procederze udział pszczelarze już zarejestrowani. 

Temat wątku to "co tam panie w polskim pszczelarstwie".
PZP deklaruje zjednoczenie środowiska pszczelarskiego. 

Równocześnie PZP od lat lobbuje za zmianami, które nie są pozytywne dla dużej części środowiska pszczelarskiego. 

Innym wątkiem są oczywiście inne organizacje pszczelarskie, które się rozłączyły z PZP. Nie neguję tego. Jeśli chcecie tylko o tym tutaj rozmawiać, nie ma sprawy. Nawet dołożę swoje trzy grosze:

3 godziny temu, Karpacki napisał:

proszę pokazać chociażby jedno pismo uzasadniające  wyrzucenie z PZP któregoś z wyrzuconych Związków, lub uzasadnienie , dlaczego szereg kolejnych Związków z tego PZP wystąpiło. 

Z dużą dozą prawdopodobieństwa, graniczącą z pewnością, chodziło o: 

a) pieniądze

b) stanowiska

 

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, michalowy napisał:

 

Innym wątkiem są oczywiście inne organizacje pszczelarskie, które się rozłączyły z PZP. Nie neguję tego. Jeśli chcecie tylko o tym tutaj rozmawiać, nie ma sprawy. Nawet dołożę swoje trzy grosze:

Z dużą dozą prawdopodobieństwa, graniczącą z pewnością, chodziło o: 

a) pieniądze

b) stanowiska

Pozdrawiam :)

Nie wiem po co nam te trzy grosze ??  Dokładać to można do czegoś co już jest.  Pisze pan "pieniądze" i "stanowiska". Mam nadzieję że skoro pan pisze , to pan wie. Niech więc się pan podzieli tą wiedzą. Ale tak, aby zrozumiał to każdy kto będzie to czytał.  Jeśli pan tego nie potrafi , tylko chce tu nadal "gdybać", to niech sobie pan ten temat odpuści a skorzysta z dobrej rady Robina i Czarga i założy sobie taki wątek na którym będzie się znał i tam brylował jako fachowiec w danym temacie.  Więcej już nie będę pana o to prosić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy to pierwsze decyzje nowego prezydenta, ale wygląda na to, że sprawa zjednoczenia polskiego pszczelarstwa nie ma w PZP wysokiego priorytetu. A więc bez zmian?

witwicki start.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem co pan prezydent Witwicki rozumie pod pojęciem "razem zmienimy polskie pszczelarstwo - raz a dobrze". Przydałaby się jakaś precyzyjniejsza deklaracja programowa, bo tego zabrakło w kampanii wyborczej. To dla mnie ważne, bo może niepotrzebnie sobie coś ubzdurałem. "Razem zmienimy PZP", albo "Razem zmienimy Pszczelarza Polskiego" - to rozumiałbym bez emocji, ale i specjalnych nadziei. Jednak dzisiaj patrząc po ilości delegatów (1/200) PZP to tylko 20% polskiego pszczelarstwa. Ze swojej strony deklaruję pomoc.

 

witwicki2.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wypada dać nowej miotle trochę czasu na pozamiatanie. Nowy prezydent PZP coś tam próbuje, ale robi to nieumiejętnie. Już mu się zarobiło od internautów. Wpadka z "wydzielną pszczół" została zauważona i wyśmiana. Że niby co? Miód to pszczeli reflux z domieszką mikrobiomu jelitowego? Takie fo pa w pszczelarskim fułaje nie powinno się zdarzyć prezydentowi. Nie budzą też zaufania mętne informacje o zaawansowanych (prywatnych?) rozmowach na temat dzierżawy Domu Pszczelarza. Spodziewałem się ponadto znacznie większej inicjatywy w stronę zjednoczenia polskich pszczelarzy. Bez publicznego rozliczenia finansów i sytuacji prawnej zarządu PZP jest organizacją niewiarygodną. Nie mona milczeniem Zjazdu odciąć się od historii organizacji, szczególnie tej ostatniej.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W ostatnim czasie pszczelarski net był przeciążony informacją o Varroaresistenz 2033. Zorganizowano w Warszawie ... no co? Kongres, zjazd, naradę, warsztaty?. Konferencja to spotkanie ludzi w celu omówienia konkretnego zagadnienia. Przewaliło się bez specjalnego echa. Owszem, są zdjęcia uczestników, wszyscy sobie gratulują, kurtuazyjnie chwalą organizację i przebieg. Ja nie mogąc uczestniczyć chciałbym dowiedzieć się od organizatorów jaki był cel tej imprezy i czy został osiągnięty. Merytorycznie - na ile jesteśmy po tej konferencji bliżej wywalenia z pasieki chemii. Krótko, zwięźle i na temat. Bez lokowania produktu w postaci izolatorów przy okazji.

varroarezistenz.thumb.jpg.e469c4cd79d943607a90aab1492ab2b4.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W kraju podniósł się krzyk. Rząd chce zniszczyć pszczelarstwo!!!. Puścić pszczelarzy w skarpetkach i dać zarobić importerom miodu. Ci od Tuska wyganiają pszczelarzy z rezerwatów i miast, z pól i lasów, chcą wykończyć pszczelarstwo!. Jak to na spokojnie wygląda w Poznaniu. Od wielu lat mówi się o amfiteatrze na Cytadeli, który ma stać się rezerwatem miejskim zapylaczy (w tym pszczoły miodnej apis mellifera). Idą na to duże pieniądze - coś około 4 mln i sprawę nakręca nie Tusk, a PiS (m. inn. Sara Szynkowska vel Sęk). Ekolodzy ostrzegają, że teren jest przepszczelony, amfiteatr jako rezerwat zapylaczy nie ma sensu, ponieważ oprócz licznych poznańskich i podpoznańskich pasiek (w promieniu lotu pszczół) zakładane są modne pasieki dachowe. Nikt nie bilansuje ilości zapylaczy, w tym zbyt licznych pszczół miodnych z możliwościami miejskiego pastwiska pszczelego. Dodatkowo mądrzy ludzie zwracają uwagę na nocne oświetlenie miasta, które przyczynia się do ginięcia owadów. Nawet w planowanym rezerwacie - amfiteatrze przewidziane jest takie oświetlenie. Również nie bez znaczenia jest hałas, chociażby sylwestrowe petardy. Poznańscy pszczelarze jak dzieci są rozgrywani politycznie, a poznański Wojewódzki Związek Pszczelarzy wyniośle milczy. Jest skupiony bardziej na dwóch milionach dotacji marszałkowskiej z naszych/moich podatków na węzę pszczelą/ciasto dla pszczół (jako kiełbasa wyborcza) niż na czterech milionach na bezsensowny wg ekologów rezerwat. Panie Tusk i Kaczyński - usiądźcie przy stole ze swoimi politykami i zróbcie z tym porządek. Czy jest jakaś koncepcja ochrony pszczół w rezerwacie na Cytadeli przed zgnilcem w pasiekach na dachu? Czy weterynarze poznańscy mają uprawnienia do pracy na wysokości w takich pasiekach i jak będą tam palone ule? 2 mln na ciasto, 1 mln na zadrzewianie pod pszczoły, 4 mln na amfiteatr dla pszczół, duże sumy za przezimowanie rodzin pszczelich, na leki itd itp. Czy pszczołami można przerobić dowolną sumę niekoniecznie z sensem? 

https://www.poznan.pl/mim/info/news/na-cytadeli-powstanie-kolorowy-ogrod-miododajny,273753.html

 


https://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/poznan-chce-w-dobie-kryzysu-zbudowac-ogrod-dla-pszczol-za-4-miliony-zlotych#:~:text=Miasto chce wydać na budowę ogrodu w,z przetargów były jednak droższe i nie


https://www.facebook.com/watch/?v=3441110242722703

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 Czy mógł by Kolega napisać na co konkretnie liczy on ze strony rządu??  Dobrze było by wiedzieć , czy jego oczekiwania są tożsame z większością nas , czy być może z niewielką grupą udających pszczelarzy członków  PIM. ???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żenująca sprawa.

Zapraszam na przeciętną np. wielkopolską wieś. Tysiące hektarów pszenicy, tysiące hektarów kukurydzy, czasem trafi się jakiś rzepaczek, buraki albo żyto.

Miedzy tak poorane, że może kępka wyższej trawy pokazuje gdzie przebiega. W całej wsi może 4 dzikie śliwy, kilka sadów po dziadkach.

No i osiedla nowobogackich: tuje, świerki, idealnie przystrzyżone trawniki - nie daj boże żeby mlecz wyszedł.

Ale to w miastach dzisiaj dzikie zapylacze mają kłopoty i trzeba likwidować pasieki, bo pszczoły miodne wydzierają trzmielą ostatnie krople nektaru.

Miastach w których są parki, aleje lipowe, klonowe, kasztanowcowe, robinie akacjowe.

Do tego instytucje powiatowych lekarzy weterynarii, które z dotychczasową działalnością nie mogą sobie poradzić w postaci szybkiej kontroli pasiek na okoliczność zgnilca, sprawnego wydawania zaświadczeń o liczebności uli, załatwiania spraw związanych z RHD i SB - mają przejąć teraz dodatkowe obowiązki. 

No i najważniejsze - CO JEST PODSTAWĄ DO STWIERDZEŃ NA TEMAT WPŁYWU PSZCZOŁY MIODNEJ NA DZIKIE ZAPYLACZE?

Gdzie są te badania? Ile lat trwają? W jakich miejscach się odbywały? Czy i jak uwględniono wpływ innych czynników?

Najbardziej smuci fakt, że w grupie ludzi którzy za tym stoją jest Pani Gajda.. Bardzo nas Pani zawiodła.

 

Kiedyś myśleliśmy, że pszczelarstwo pokona warroza,

potem neonikotynoidy,

potem widmo znikajacych uli rodem z USA.

Gdy wszystkiemu podołaliśmy napłynął miód z ukrainy.

Koniec końców zabije nas nasza własna (POLAKÓW) głupota.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, cayose napisał:

Żenująca sprawa.

(...)

Koniec końców zabije nas nasza własna (POLAKÓW) głupota.

Tak to jest, jak się głosuje na niemieckich patriotów i kynologów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.04.2026 o 14:30, czarg napisał:

Tak to jest, jak się głosuje na niemieckich patriotów i kynologów.

A mnie najbardziej przeraża to, że ci którzy tak głosują, uważają  że postępują właściwie. Jakim trzeba być wrogiem Polski aby tak postępować??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.04.2026 o 14:30, czarg napisał:

Tak to jest, jak się głosuje na niemieckich patriotów i kynologów.

Dobre. 

Tylko nie wiem, czy sami zainteresowani zrozumieją o co tu chodzi. Mają bardzo wyciszone nieprawomyślne kanały informacji niestety... A myślą że są dobrze poinformowani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.04.2026 o 14:30, czarg napisał:

Tak to jest, jak się głosuje na niemieckich patriotów i kynologów.

To nie niemcy tylko nasi rządzący bez względu na partie , które reprezentują wprowadzają takie idiotyczne prawo. Przykłady to np. ciuchy które trzeba wozić do PSZOK-u czy też system kaucyjny butelek , który zmusił nas do chodzenie z worami butelek do butelkomatów. Nikt nie pomyślał , że przez to wzrosły ceny napojów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polanka coś zrobi dla pszczelarzy w Lubelskiem:

 

Zarząd Województwa Lubelskiego podjął uchwałę w sprawie rozstrzygnięcia otwartego konkursu ofert na realizację zadania publicznego Województwa Lubelskiego z zakresu ekologii i ochrony zwierząt oraz ochrony dziedzictwa przyrodniczego pt. „Lubelskie dla pszczelarzy 2026 – II edycja”. 🐝
Po ocenie formalnej i merytorycznej do dofinansowania wybrano dwa projekty złożone przez:
🟡Roztoczański Związek Pszczelarzy w Tomaszowie Lubelskim,
🟡Stowarzyszenie Pszczelarzy Polskich Polanka.
Podmioty te mają czas na realizację konkursowego zadania od 1 do 31 lipca 2026 roku. Pula środków przeznaczona na ten cel to 290 tys. zł. W ramach dwóch edycji konkursu „Lubelskie dla pszczelarzy 2026” Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego przeznaczył dla pszczelarskich organizacji pozarządowych łącznie 700 tys. zł.
Zestawienie wszystkich złożonych ofert w II naborze dostępne na stronie:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W mediach ukazał się wywiad Joanny Baran z Krzysztofem Witwickim - prezydentem PZP. Jest to ciekawa niejako pierwsza deklaracja programowa pszczelarza, który wygrał wyścig do fotela prezydenckiego bez żadnej kampanii programowej i bez konkursu ofert w mediach dla elektoratu pszczelarskiego. Elektoratu w postaci delegatów na Zjazd PZP wyłonionych przez mocno wyszczerbione struktury terenowe tej federacji. Trzeba to na wstępie jasno określić, że PZP już dziś nie ma mandatu do reprezentowania całego polskiego środowiska pszczelarskiego w dialogu społecznym. Na około 100 tys polskich pszczelarzy tylko około 30 tys to pszczelarze zrzeszeni w PZP. Całe południe Polski jak też duży procent jej części pólnocnej już nie należy do PZP nie widząc żadnych korzyści z przynależności do anachronicznej, działającej na komunistycznym statucie Federacji. Poza tym mandat Krzysztofa Witwickiego obciążony jest wspomnianymi wadami jego wyboru wynikającymi z niedopełnienia reguł demokratycznych kampanii wyborczej. Jego wybór na stanowisko prezydenta PZP był dla wielu pszczelarzy kompletnym zaskoczeniem. Tak personalnym jak i programowym.
https://www.portalpszczelarski.pl/artykul/3169-krzysztof-witwicki-polskie-pszczelarstwo-potrzebuje-jednosci-i-realnej-wspolpracy?fbclid=IwY2xjawSb2YBleHRuA2FlbQIxMQBicmlkETBUV3BVS3ZoYlp2RFJtQklKc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHngrViSiUGi_x6YqwRuqFmNcEQyJfClXEnsbypq0gmjPBwiu8f4otRLaetp0_aem_Z0tJ3IUwSqFcK8INgvQ3Nw

Fragment wywiadu:
W działalności publicznej dał się poznać jako rzecznik ścisłej współpracy z jednostkami gospodarki rolnej i leśnej oraz instytucjami naukowo-badawczymi, co pozwala mu na skuteczne opiniowanie projektów aktów prawnych i wdrażanie systemowych rozwiązań ukierunkowanych na ochronę pszczoły miodnej jako fundamentalnego zapylacza w polskim ekosystemie. W strukturach centralnych odpowiada osobiście za relacje z organami administracji rządowej i samorządowej, reprezentując polski sektor pszczelarski na arenie krajowej i międzynarodowej. 
W nowej kadencji od 15 marca 2026 roku, wspólnie z odnowionym składem Zarządu, Krzysztof Witwicki realizuje strategię modernizacji PZP, stawiając na efektywne wykorzystanie dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej Unii Europejskiej oraz wzmocnienie prawnej ochrony nazwy „miód”. Pod jego przewodnictwem Związek koncentruje się na podnoszeniu kwalifikacji pszczelarzy poprzez programy oświatowe oraz na szerokiej promocji polskiego miodu przy jednoczesnym dbaniu o godność i dobre imię każdego zrzeszonego członka. Prezydent Witwicki łączy tradycje polskiego bartnictwa z wymogami nowoczesnego rynku, budując wizerunek PZP jako organizacji silnej, niezależnej i merytorycznie przygotowanej do wyzwań współczesnego rolnictwa.

Wydaje się, że nowy prezydent nie ma świadomości głębi rozbicia środowiska pszczelarzy przez poprzednie władze PZP. Nie ma świadomości zupełnego braku zaufania do Zarządu PZP. Sprawy te nie zostaną naprawione bez dogłębnego remanentu we władzach Federacji. Bez "roztajnienia" finansów i sytuacji prawnej PZP, bez naprawy krzywd postęp nie jest możliwy, a pan prezydent nie wspomniał ani słowa o tych bardzo ważnych sprawach w swym wywiadzie. Wielu pszczelarzy jest przygotowanych nawet na komendę: "sztandar PZP wyprowadzić", a wielu nawet na to czeka. Czy PZP zbankrutuje? Czy jeszcze raz puder zasłoni zrakowacenia tego chorego organizmu?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na profilu fb Krzysztofa Witwickiego znalazłem informację, że prowadził on wczoraj obrady Parlamentarnego Zespołu d/s Wspierania Pszczelarstwa. Wszedłem na stronę sejmową i z dużym zaciekawieniem obejrzałem transmisję z tych obrad. Moje uwagi:
1. obrady prowadził pod nieobecność pana Sachajki pan Grzegorz Lorek (wiceprzewodniczący Zespołu), a nie prezydent PZP. Nie wychodzimy przed orkiestrę. Był jeszcze pan Paweł Kukiz i poseł - pszczelarz który szybko wybył i nazwiska nie zapamiętałem;
2.Panowie przybyli nieprzygotowani, bez jakiejś jasnej i spójnej koncepcji. Przedstawiali sprzeczne poglądy i pomysły.
3. Można odnieść wrażenie, że celem posiedzenia było oduczenie władz samorządowych udzielania wsparcia pszczelarzom metodą rozdawnictwa za friko. (weza/ciasto od Marszałka Wlkp, węza w Lublinie, ciasto w Lodzi itp). W Wielkopolsce Marszałek daje tyko pieniądze. Za resztę (przetarg, jakość węzy/ciasta) odpowiadają WZP/RZP, czyli również pana prezydenta RZP Kalisz. Widzę tu konflikt interesów w dochodzeniu prawdy
4. W imieniu wszystkich polskich pszczelarzy coraz częściej i coraz lepiej występuje pan Adrian Bukowski (STS, Klaster). Marginalizuje tym Krzysztofa Witwickiego bez jego reakcji. Ma on w swej dyspozycji obsługę delegacji zagranicznych i całą Pszczelą Wolę. A kaska miała być na promocję ziołomiodu świętokrzyskiego. Rośnie nam wybitny wódz pszczelarstwa polskiego;
5. Potwierdzenie z dwóch poważnych źródeł, że Asta z Kocierzowych przeszła do historii polskiej szkoły hodowli pszczoły miodnej.

https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/transmisja.xsp?documentId=2EC165996B8E10FBC1258E140024D99E&symbol=TRANSMISJA_ARCH&info=T


https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=SKLADZESP&Zesp=928

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, robinhuud napisał:

5. Potwierdzenie z dwóch poważnych źródeł, że Asta z Kocierzowych przeszła do historii polskiej szkoły hodowli pszczoły miodnej.

W której części obrad padają te słowa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówił o tym prezes z Piotrkowa (godz. 10.37) według informacji, które napłynęły z 3 kół :

- w Kocierzowach na 823 rodzin pszczelich spadło 326, w złej kondycji jest  209,

- w pasiece zarodowej z 230 rodzin spadło 190,

- w  kole Piotrków spadło 540 rodzin na 1460 zarejestrowanych.

Z pozostałych 15 kół oficjalnych informacji jeszcze nie uzyskano, ale tam też sytuacja jest podobna.

A potem jeszcze Prof. Kołtowski Zakład Pszczelnictwa w Puławach, który sprawuje nadzór nad Pasieką Zarodową w Kocierzowach

( godz. 10.51) "jedna linia pszczół praktycznie przestała istnieć".

 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Prezes z Częstochowy Piotr Krawczyk mówił o stratach w powiecie pajęczańskim 680 rodzin na 2000 zarejestrowanych i w powiecie nyskim (opolszczyzna) tam padło ok. 200 rodzin..

Straty były widoczne już na początku kwietnia, sprawa nabrała szerszego rozgłosu po II ogólnopolskich targach w Kielcach 10/11 kwietnia. (Targi swoim honorowym patronatem objął Prezydent PZP, biuro PZP relacjonowało na bieżąco przebieg imprezy).

Mimo tego, jak szczerze i odważnie przyznał sam Pan Prezydent on osobiście o sprawie niewiele wie, bo nie dostał żadnych dokumentów, żadnych zgłoszeń, a o sprawie dowiedział się z mediów społecznościowych, dokumenty ma  vice-prezydent PZP Stanisław Ból, ale na posiedzenie się spóźnił... 

Lekko uśmiechając się,  tak zakończył swoją pierwszą wypowiedź : "Co ja mam powiedzieć? Do mnie nikt z tą sprawą nie przyszedł"

Tak wygląda profesjonalizm nowego wodza PZP i jego prawej ręki, pełnej męki - Pan Stanisław Ból gdy już pod koniec posiedzenia dotarł do Sejmu, zamiast przedstawienia faktów, liczb, dokumentów w sprawie, stwierdził, że pszczoły upadły z powodu podanego im ciasta i zaczął ubolewać nad upadkiem stada zachowawczego pszczoły środkowoeuropejskiej, a także stanem zdrowia poszkodowanych pszczelarzy, przy czym tak się wzruszył, że wzruszenie odebrało mu głos (godz. 11.10). W kolejnym wystąpieniu ostrzegał, że niewykorzystane przez pszczoły ciasto może okazać się śmiertelnym zagrożeniem dla zdrowia ludzi.

Przedstawiciel Inspekcji Weterynaryjnej mówił o zgłoszonych 5 przypadkach upadków pszczół na 2800 pszczelarzy obdarowanych 110 tonami ciasta. Badania próbek od pszczelarza i w zakładzie produkcyjnym (Holger.Food) nie potwierdziły obecności pestycydów i innych szkodliwych związków. 

Prof. Kotłowski również nie stwierdził szkodliwości pokarmu (badał ten którym zakarmiano rodziny  z Kocierzowej), podnosił kwestię trudnych warunków przyrodniczych na wiosnę i rozwijającej się w rodzinach pszczelich nosemozie. (Ciekawa była jego mowa ciała w czasie kolejnego wystąpienia Piotra Krawczyka, gdy ten domagał się wyjaśnienia sprawy i ukarania winnych śmierci tysięcy rodzin pszczelich i gdy mówił o zastraszaniu pszczelarzy przez prawników firmy produkującej ciasto (godz.10.57).) 

Przedstawieciel administracji rządowej P. Jacek Parszewski nie odniósł się do prośby pszczelarzy o nadzwyczajną, klęskową pomoc finansową dla pszczelarzy, proponował korzystanie z dotychczasowych instrumentów wsparcia - takich jak badania, (chociaż ta forma skierowana jest przecież do instytucji naukowo-badawczych) i na zakup matek, odkładów, a także z pomocy dla przezimowanych rodzin pszczelich.  Ten ostatni pomysł jest szczególnie interesujący, no bo z jednej strony pszczoły niby przezimowały, ale potem się jednak na wiosnę osypały i teraz mają dostać pomoc pośmiertną...  Inną ciekawą propozycją Pana Parszewskiego było przeprowadzenie badań terenowych wiosną przyszłego roku, gdy termin ważności ciasta minie na jesieni tego roku, tylko po co badać przydatność czegoś, co przydatne już nie jest? Producent ewentualnych konsekwencji przecież nie poniesie, no może wizerunkowe.

Co w tej sytuacji zrobić mają beneficjenci pomocy marszałkowskiej z resztą niewykorzystanego ciasta?  Może przekazać Prof. Kołtowskiemu do pasieki Zakładu Pszczelniczego w Puławach? Profesor szkodliwości ciasta nie stwierdził, więc będzie mógł je wykorzystać do normalnej gospodarki pszczelej, a przy okazji  przeprowadzi bardziej szcegółowe badania terenowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...