Skocz do zawartości
czarg

Sejmowa Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi X kadencji

54 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

W wątku pt. "Co tam Panie w polskim pszczelarstwie" Robinhuud napisał o ostatnim posiedzeniu Sejmowej Komisji Rolnictwa i RW na którym grupa posłów podjęła temat pszczelarstwa w naszym umęczonym kraju, tutaj pełny zapis przebiegu tego spotkania;

https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/transmisje_arch.xsp?unid=F53CA23052C30C63C1258D160034D0B4

W cytowanym wątku Robinhuud napisał również:

"Dla słabszych: pszczelarzu zrzeszony, nie obciążaj zarządu swej organizacji swoimi dopłatami. Weź swoje sprawy w ARiMR w swoje ręce i pomóż mniej sprawnym."  Ja bym pociągnął tę myśl dalej: Pszczelarzu zrzeszony w wiodącej organizacji pszczelarskiej nie obciążaj zarządu swojego stowarzyszenia żądaniami reprezentowania swoich interesów przed instytucjami władzy, bo ... po co, im i tak już nielekko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kilka myśli po wysłuchaniu wyżej linkowanego przez Czarga posiedzenia ze zrozumieniem i przy kawie.
Na posiedzeniu Komisji pan minister i inni używają często określenia "środowisko pszczelarskie" nie definiując tego pojęcia. Nie rozumiem dlaczego:
1. pan sekretarz PIM Przemysław Rujna i cała ta organizacja sa uważane za składnik środowiska pszczelarskiego i wypowiadają się w imieniu pszczelarzy i rolników na Komisji Sejmowej Rolnictwa. Dla biznesmenów nie mających niczego wspólnego z pszczelarzami i rolnikami są inne komisje na innych salach w innym czasie. Dla mnie kryterium zaliczenia kogoś lub czegoś do pszczelarstwa jest udział w zapylaniu polskiego środowiska. Za ten udział pszczelarze są przecież dofinansowywani i zwolnieni z podatków.
2. Apis Lublin podobnie. Jest dziwnym trafem członkiem PZP i PIM. W praktyce nie skupuje miodu i produkuje miód pitny prawdopodobnie z importowanych miodów nie mając obowiązku znakowania tego na swych wyrobach (niedopatrzenie ustawowe) i nie przyczyniając się do zapylania polskiego środowiska, a nawet przeszkadza w tym. Podobna sprawa dotyczy Roztoczańskiego ZP. Panowie - określcie się jednoznacznie i nie ssajcie dwóch krów.
3. Dziwnym trafem Apimondię reprezentuje jej korespondent Tomasz Łysoń (bardzo zresztą sensowne wystąpienie), a polscy członkowie Apimondii (PZP i ŚZP) nie mają nic do powiedzenia i oddają pole bez walki walkowerem. Nie było też ich zupełnie widać w Kopenhadze.
4. Nie wiem, czy ma prawo wypowiadać się w imieniu pszczelarzy pan Adrian Bukowski. Chciałem się zapisać do reprezentowanego przez niego Stowarzyszenia Pszczelarzy Staropolskich, ale nie mogę tego uczynić. Organizacja ta nie publikuje uporczywie swego statutu, więc nie wiem kto ją finansuje, na jakich zasadach funkcjonuje itd i czy jej przedstawiciel powinien brać udział w posiedzeniu Komisji Sejmowej poświęconej pszczelarstwu z prawem głosu. 
5. Pan Ardanowski niejasno przedstawił sprawę na co idą pieniążki z Funduszu Promocji Roślin Oleistych i co z tego funduszu mają pszczelarze. Z rocznego sprawozdania z działalności tego funduszu można wysnuć bardzo różne wnioski. Również pana Barzyka ("naszego" przedstawiciela w tym Funduszu) nie uważam za przedstawiciela pszczelarzy ponieważ nie ma on legitymacji od liczącej się organizacji pszczelarskiej i nie pochodzi z wyboru, a z nadania pana Ardanowskiego.
Ogólnie cieszy fakt narastania świadomości, że krajowe pszczelarstwo to nie tylko miód, a przede wszystkim zapylanie polskiego środowiska przyrodniczego, w tym również rolniczego. Myślę, że gdyby przyjąć regułę, że na salę gdzie obraduje się o pszczelarstwie mają wchodzić tylko osoby mające realny wpływ na zapylanie polskiego środowiska - sprawy by się uprościły. Dziwną wydaje się być nieświadomość, że dla zapylenia tegoż środowiska lepsze jest równomierne rozmieszczenia małych pasiek amatorskich, niż eksploatacja monokultur przez pszczelarstwo zawodowe. Jedna i druga forma pszczelarzenia ma swój sens i tu raczej chodzi o znalezienie złotego kompromisu niż wzmaganie rywalizacji o ojczyste "pastwisko pszczele" pszczelarzy amatorów i zawodowców. Państwo polskie i UE nie mają moralnego prawa do wspierania zapylania na innych kontynentach, czego nawet nie potrafią wspierając momentami kosztem Polaków chiński/południowoamerykański przemysł produkcji sztucznego miodu też przy okazji nie mający związku z zapylanień środowiska chińskiego, czy argentyńskiego. Troska o lokalne zapylanie to domena lokalnych władz.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...