Skocz do zawartości
robinhuud

Z czego robiona jest dostępna na polskim rynku węza pszczela?

77 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Jaka węza króluje na polskim rynku pszczelarskim? Czy ktoś ją kontroluje, bada? Kto odpowiada za jakość węzy? Dlaczego węza spływa z drutów i dlaczego mamy coraz więcej zgnilca? Czy serwowane pszczelarzom węzowe prezenty i refundacje są w stanie poprawić sytuację fitosanitarną w ulach? Jak długo organizacje pszczelarskie będą tak beznadziejnie bezradne i bezbronne?

Ostatnie naukowe badanie krajowej węzy pszczelej pochodzi z 2008 roku i jest dla mnie niestety na poziomie zbliżonym do amatorskiego (przewiń w dół).

https://www.researchgate.net/publication/256545743_Ocena_jakosci_wezy_pszczelej_oferowanej_na_polskim_rynku_Analysis_of_the_wax_foundation_quality_offered_onto_the_Polish_market

Ponieważ dziwnym wydaje się, że naukowcy potrafią dziś z moczu i krwi sportowca określić śladowe ilości dopingu, a nie potrafią ocenić składu wosku pszczelego - postanowiłem wziąć sprawę w swoje amatorskie ręce. Podjąłem decyzję, że nie interesuje mnie surowiec - wosk, a tylko wyprodukowana węza, która podobno spełnia wymogi nieobowiązującej PN, a nie spełnia wymogów nieobowiązującej jeszcze stosownej euronormy. Zacząłem w 2021 roku zbierać po kraju pojedyncze arkusze węzy do zbiorczych badań laboratoryjnych. Chodziło mi o uzyskanie próbki zbiorczej, która byłaby reprezentatywna dla Polski w maksymalnie możliwym dla amatora stopniu i umożliwiała powtórzenie badań bez ograniczeń. Dostawałem arkusze węzy w prezencie od producentów, samorządu, pszczelarzy, kupowałem w hurtowniach pszczelarskich, na Allegro i OLX. Nazbierało się tego około 3 kg – przy czym to tylko wosk z węzy, zupełnie nie interesowały mnie świece itp. Można oczywiście dyskutować, czy moja próbka jest reprezentatywna dla kraju, czy nie za mała itd. Itp. Gdyby taka dyskusja doprowadziła nas do wniosków, że podobne próby powinna przejąć jakaś krajowa służba z urzędu i co jakiś czas ogłaszać w mediach raport o stanie krajowego wosku w węzie – pszczelim żłobku – byłbym niezmiernie zadowolony. Tylko tak można uzyskać wiedzę, czy sytuacja się pogarsza, czy polepsza. Węzę (nie wosk!) roztopiłem w kąpieli wodnej i poddałem powolnej sedymentacji. Następnie odciąłem od krążka widoczny na zdjęciu denny, gąbczasty osad sporej objętości i niewielkiej wagi – którego tam zgodnie z PN nie powinno być. (prawdopodobnie zrobiłem błąd metodyczny zakładając, że wymaga on oddzielnego zbadania składu). Osad ten jest jednak w moim posiadaniu. Ponownie roztopiłem uzyskany z węzy wosk i bez przerwy mieszałem go chłodząc aż do zastygnięcia. Moją intencją było usunięcie rozwarstwień wosku pod względem składu chemicznego i budowy krystalicznej wraz z wysokością przetopionego krążka. Uzyskane w ten sposób ujednolicone próbki rozesłałem do badań zanieczyszczenia ich parafiną, stearyną i innymi substancjami. Badanie na zanieczyszczenie wykonano w kilku laboratoriach kilkakrotnie tymi samymi metodami tego samego wosku. Dysponując ograniczonym funduszem renty inwalidzkiej zrezygnowałem z bardzo drogich badań pozostałości w wosku „ciężkiej” chemii – pozostałości środków ochrony roślin i farmakologii pszczelarskiej, skupiając się na zanieczyszczeniach mniej skomplikowanych. Zupełnie nie interesują mnie nazwy firm, lokowania produktów, czy jakiekolwiek nazwiska. Nie mam zamiaru lobbować ani producentów węzy, ani laboratoriów. W następnych postach podam wyniki tych badań i chciałbym wciągnąć do dyskusji polankowiczów z zacięciem chemicznym (bo sam jestem chemicznym lajkonikiem), choć podobno szybko się uczę. Jednocześnie proszę o niezaśmiecanie wątku jakimiś GIF-ami bez sensu i komentarzami nie na temat. Chciałbym zgromadzić tu swego rodzaju kompendium wiedzy o polskim wosku podparte nie pierdołami i plotkami, a wynikami poważnych badań naukowych i laboratoryjnych. Być może będzie to uzupełnienie do z linkowanego na wstępie  opracowania z 2008 roku. Może uda się ustalić co jest w tym „wosku” i zaproponować osobom nie czującym się dziś odpowiedzialnymi - stosowne przedsięwzięcia profilaktyczne.

1f9ba7a7ae88ccc688c464a95e08df96.jpg

Osad pod roztopioną węzą - został odcięty i nie wziął udziału w dalszej analizie składu wosku (być może mój błąd metodyczny).

1e8904ba04e23c0a8473eaef44fdf38f.jpg

Wosk uzyskany z węzy - mieszany do zakrzepnięcia, w celu ujednolicenia całej masy do dalszych badań i ewentualnych ich powtórek.

c.d.n.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skupiłem się tylko na ustaleniu składu wosku węzy pod względem zafałszowań/zanieczyszczeń, w tym szczególnie węglowodorami obcego pochodzenia, których w wosku wracającym do ula i służącemu jako pszczeli złobek nie powinno być (parafina, stearyna, cerezyna, łój bydlęcy). Badanie FTIR zleciłem dwóm laboratoriom – krajowemu i zagranicznemu (Niemcy). Badanie w Niemczech dla pewności wyniku i oceny samego laboratorium zdublowałem. Dodatkowo próbki tego samego wosku zostały wysłane do badania GC-MS w  laboratorium krajowym i do zdublowanego, podwójnego badania na woskomacie Waxo. Pozostały wosk zmagazynowałem do ewentualnych badań dla niedowiarków i dla historii. Wyniki badań kompletnie mnie zaskoczyły. Wszystkie badania wskazały praktycznie to samo. W dostępnej na polskim rynku dostarczonej do zbiorczego zbadania węzie nie ma parafiny, stearyny, łoju bydlęcego! Taki wynik nadszedł z laboratorium krajowego, jak i zagranicznego. Niemieckie laboratorium (w odróżnieniu od polskiego) wychwyciło dziwny polski wosk z niemieckiego tła przysłany do badań przez dwóch różnych pszczelarzy niemieckich mieszkających w różnych miejscowościach (moich kolegów) i telefoniczne oraz na piśmie (patrz załącznik) zaalarmowały ich, by tych wosków nie stosować w pszczelarstwie. Niemiecką wersję rozpoznania problemu potwierdziło badanie waxo. Mam nadzieję, że niemieccy koledzy – pszczelarze z UE wybaczą mi ten podstęp – wszak mogą oficjalnie kupować węzę w Polsce. Panie prezydencie PZP - może warto by tu nawiązać współpracę? Powodem problemu z badanym woskiem ma być coś w jego składzie (w sporej ilości) czego nie można wykryć badaniem FTIR. Laboratorium niemieckie sugerowało (w obu przypadkach) szczegółowe badanie wosku inną, bardziej dokładną metodą. Zdecydowanie odradzono stosowania badanego wosku (pochodzącego z legalnej w Polsce węzy) w pszczelarstwie. Niestety nie czuję się na siłach podjęcia dyskusji nad wyższością badania FTIR ponad GC-MS, czy odwrotnie i tu liczę na Was Polankowicze i nie tylko. Ciekawy wynik nadszedł z Lublina. Oba badania na woskomacie pokazały, że wosk jest kiepski i nie powinien być używany w pszczelarstwie. Wynik dla obu prób identyczny – 50 jednostek na przyjęte kryterium przydatności dla pszczół - minimum 80 punktów. To drugie potwierdzenie, że dobrze wymieszałem wosk i dodatkowo, że Waxo daje powtarzalne, wiarygodne wyniki. Z badań na woskomacie wynika też wniosek, że w Polsce węza znajdująca się w obrocie wyprodukowana jest z wosku nie nadającego się do tego. To bardzo radykalny, ale prawdziwy i najtaniej uzyskany wynik badania, który być może tłumaczy dlaczego niewygodny woskomat nie może się przebić i jest dziś niepotrzebny producentom węzy i niektórym baronom organizacji pszczelarskich uwikłanych w interesy z producentami węzy i politykami rozdającymi pszczelarzom wyborczą kiełbachę węzową. Przy okazji krótki komentarz do wyniku badania Waxo. Czysty wosk uzyskany z zabudowy dziewiczej uzyskuje wynik max. około 110 - 140 jednostek (sekund). Trzeba było przyjąc jakiś próg przydatności wosku do produkcji węzy i tu na podstawie doświadczeń przyjęto dla wosku wynik 80 jednostek. Wysłany do zbadania wosk uzyskał w dwóch niezależnych pomiarach tylko 50 jednostek. Przyrząd nie pokazuje składu wosku, a podaje w umownych jednostkach (tu sekundach czasu badania) jego czystość, nie pokazuje natomiast rodzaju zanieczyszczeń/zafałszowań, co wydaje się być rekompensowane przez bardzo dobry parametr:  koszt –  czas badania - efekt. Moim zdaniem Waxo to doskonałe narzędzie do wstępnej selekcji wosków i ewentualnego kierowania podejrzanych wosków do dalszego badania inną metodą. Uzyskany w moim przypadku wynik 50 pkt jest zawstydzający dla polskiego pszczelarstwa i nie zmieni tego myślenie, że po zbiciu termometru temperatura choremu polskiemu przemysłowi węzowemu spadnie. Równo dwa razy po 50 sekund na Waxo to drugie potwierdzenie, że prawidłowo ujednoliciłem wosk do badań staranie go mieszając do zakrzepnięcia. Podobnie jak dwukrotnie identyczny wynik badania FTIR w Niemczech – świadczący dobrze o niemieckich laborantach. Dodatkowo otrzymałem od władz UMCS przepiękny prezent i do tego w tempo!. Naukowcy rozumiejąc co robię podarowali mi wynik dodatkowego badania mojego wosku metodą GC-MS, za co im tu pięknie dziękuję. Badanie to zostało wykonane na koszt UMCS w ramach kontroli wdrażania waxo przez zespół prof. dr hab. Andrzeja L. Dawidowicza. Tak więc do dalszych analiz będziemy mieć dwa protokoły z dwóch niezależnych badań GC-MS dwóch niezależnych od siebie polskich laboratoriów. To drugie badanie zostało sfinansowane na moją prośbę przez Zarząd SPP Polanka – tu też piękne „dziękuję w imieniu służby” Polankowiczom płacącym składki - od emeryta. W następnym poście wyniki badań FTIR i waxo. Dalej - analiza wyników dwóch niezależnych badań GC-MS.

c.d.n.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1.      FTIR Polska

a9416f5a5399e231e89963d3a866c323.jpg

parafina – zero, stearyna – zero%. (wynik badania zgodnie z regulaminem usługi mogę opublikować tylko w całości)

2.      FTIR Niemcy

 

2ff74c9f4728b3d89ea2e5af37f32397.jpg

 

Dwukrotnie niezależnie: parafina – zero, stearyna – zero, łój – zero%.

 

Pszczelarskie tłumaczenie z niemieckiego dwóch jednobrzmiących protokołów - autorstwa Jacka Czarga – dzięki:

 

 

„Badanie wosku przeprowadza się metodą spektroskopii w podczerwieni na parafinę, stearynę i łój. Badanie wykazuje procentowy udział podróbki w porównaniu z woskiem naturalnym. Analiza ujawniła podejrzenie fałszerstwa substancjami, których niestety nie możemy bliżej określić. W celu potwierdzenia zalecamy badanie w innym laboratorium przy użyciu innej techniki pomiarowej. Odradzamy stosowanie tego wosku w pszczelarstwie”.

 

 

3.      Waxo

 

00cd83807f96677e5467a5965f514093.jpg

 

2 x po 50 sekund.

Moja diagnoza i propozycje profilaktyczne na tym etapie:

 

Wnioski organizacyjne, nie wymagające specjalistycznej wiedzy chemicznej:

1.      Polska węza nie jest zanieczyszczona parafiną, stearyną i łojem bydlęcym. Problemem jest coś innego w składzie wosku.

2.      Dobrze przygotowałem wosk do badania, bo wyniki niezależnych badań nadeszły praktycznie jednakowe.

3.      Należy odrzucić dość popularny, ale bardzo krzywdzący mit o polskim pszczelarzu - brudasie zanieczyszczającym dla zysku wosk pozostałościami zniczy po Zaduszkach.

4.      W wosku jest coś trudne do wykrycia, a więc prawdopodobnie coś przygotowane przez specjalistów potrafiących oszukać:

 - pszczelarzy,

-  nasze krajowe laboratoria

-  profesjonalnych producentów węzy. (niepotrzebne skreślić)

Ten stan powoduje niewiarygodność wszelkich certyfikatów i świadectw dołączanych do węzy będącej w obrocie. Często jest to mylące, bo dołączane przez nadgorliwość producencką do węzy nieobowiązkowe certyfikaty stwarzają klientowi pozory zakupu produktu luksusowego, bezpiecznego dla pszczół, na co niestety jak się okazuje nie ma gwarancji.

5.      Jest mało prawdopodobne zanieczyszczanie wosku na etapie skupu. Nie można wykluczyć fałszowania wosku podczas produkcji węzy. Nie można wykluczyć, że lwia część zanieczyszczeń wosku krajowego pochodzi z importu wosku i węzy. Być może uda się określić co i w jakiej ilości zanieczyszcza polski wosk w dalszych badaniach GC-MS.

 

6.      Jeżeli tak, to nie możemy liczyć na graniczną służbę weterynaryjną i krajowe instytucje kontrolne. Zanieczyszczenie krąży po kraju, prawdopodobnie nieprędko się go pozbędziemy, o ile problem z roku na rok się nie pogłębia. Może sytuację poprawiło by wyposażenie weterynarzy granicznych w Waxo po wpisaniu im kontroli zanieczyszczeń importowanego wosku w obowiązki? Czy zdarzały się przypadki cofnięcia importowanego wosku (węzy) na granicy do Polski/UE? Wosku/węzy eksportowanego z Polski? Jak działają graniczne służby weterynaryjne w innych państwach i jak traktują węzę i wosk? (produkt odzwierzęcy przetworzony nie wymagający kontroli?)

 

7.      Refundacje do badań wosku są tak rozłożone, że w Polsce badanie FTIR jest dla pszczelarza dwa razy droższe niż w Niemczech, co daję do przemyślenia Panu Jackowi Parszewskiemu z MRiRW. Również polityka refundacji wymaga korekty. Zbyt często zdarza się, że w Polsce refundowana jest z publicznego grosza woskowa patologia pszczelarska.

 

8.      W moim odczuciu najtańsze, najszybsze i najbliższe końcowej gorzkiej prawdy okazało się badanie na woskomacie, na wynik którego czekałem najkrócej. Za koszt jednego badania FTIR w Polsce można wykonać dwa refundowane badania w Niemczech i cztery nierefundowane badania na lubelskim woskomacie. Niemieckie i polskie cenniki laboratoriów pszczelarskich postaram się przeanalizować oddzielnie, bo w konfrontacji nie wygląda na to, że jesteśmy z Niemcami w tej samej UE.

 

9.      Celowym byłoby utworzenie przez organizacje pszczelarskie zbiorczego funduszu interwencyjnego na podobne badanie wosku i miodu dla wyrywkowego sprawdzenia skuteczności instytucji kontrolnych państwa. Być może nawiązanie takiej współpracy w organizacjach pszczelarskich UE i poprzez Apimondię. (może cieplutka kasiorka z FPRO?)

 

10.   Objęcie ujednoliceniem i certyfikacją/akredytacją krajowych i unijnych badań laboratoryjnych produktów pszczelich.

 

11.   Naciski organizacyjne polskich pszczelarzy na europarlamentarzystów na utworzenie stosownej dyrektywy woskowej dla całej UE

 

Pozostała do zrobienia amatorska analiza na poziomie popularnonaukowym co i w jakiej ilości znajduje się w wosku, a czego nie powinno tam być. Wyniki badania tego samego wosku metodą GC-MS w dwóch niezależnych laboratoriach.

 

C.d.n.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Badanie GC-MS w Puławach:

 

To badanie mogę również opublikować tylko w całości.

189efc8e3a74ea18ec23fbeed26f6496.jpg

 

12d338f7cfa4d1b3ea32846edaa8883b.jpg

 

Do oficjalnego protokołu badanie panie dołączyły  na moją prośbę szczegółowe wykresy i wyliczenia. To jednak za trudne dla lajkonika, ale mam je w komplecie – do wykorzystania dla lepszych z chemii Polankowiczów niż ja w razie potrzeby - dziękuję.

Czytam, czytam protokół i coś mi nie pasuje. Wosk czysty jak łza, brak śladu parafiny i stearyny? Nic tylko robić z niego mateczniki. Bardzo nieznacznie przekroczona o 0,9% dopuszczalna ilość n-alkanów (węglowodorów nasyconych prostołańcuchowych). W granicach dokładności badania. To że wosk jest czysty od parafiny, stearyny i łoju wiem już z badań FTIR. W moim odczuciu ten wosk jest jednak nikczemnej jakości, co potwierdza woskomat. W czym więc rzecz? Może tu nie chodzi o to, że wosk jest zapaprany stearyną, a czymś innym? Jeżeli to badanie jest nacelowane na zanieczyszczenie tylko węglowodorami określonej długości łańcucha, to może chodzi o inne zanieczyszczenia w tym wosku? Jeżeli tak, to tą metodą ich nie znajdę. Idę dalej wiedziony intuicją, nikczemnym wyglądem wosku, zaufaniem do Niemców i do woskomatu – wybaczcie Panie niedowiarkowi. Czy zmarnowałem swój czas i pieniądze Polanki?. Może zbyt surowo oceniam ten wosk? Może panie w laboratorium przyjęły błędne kryteria oceny wosku? Ufam Paniom, ale dusza pszczelarska się buntuje. Przecież tak bardzo się on różni od swojskiego wosku z którego od trzech lat robię sobie sam węzę w pasiecznym cyklu zamkniętym? Zobaczmy co wyniknie z podobnego badania – prezentu od UMCS Lublin.

c.d.n.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Badanie GC-MS Lublin

 

Pokaźny raport. Naprawdę dwa badania. Pierwsze określa skład chemiczny czystego wosku z zabudowy dziewiczej potraktowanego jako wzorzec. Drugie badanie dotyczy „mojej” próbki. Nagle wszystko staje się jasne i zaczynam wierzyć w swe wyższe wykształcenie, bo wszystko rozumiem. Czysty, prawdziwy wosk składa się z tylko dwunastu składników. Tak się złożyło, że pszczoły preferują przede wszystkim węglowodory „nieparzyste”: w komplecie C21 do  C33 (ponad 90%). Z parzystych mamy tylko C-26, C-28 i C30 . W sumie jest ich tylko 2,5%. Oprócz węglowodorów nieparzystych w wosku naturalnym występują jeszcze dwa związki chemiczne nazwane po imieniu: n-Tetracosanol i 1-Pentacosanol w ilości około 7%. (udziały masowe). Szczegóły na załączonym chromatogramie i w tabelce:

 

39552180a730c71a048c4f0f7c75fef4.jpg

 

 

Przygotowany przeze mnie „wosk” (Wosk K) składa się natomiast aż z 33 komponentów. Czyli doszło około 20 związków chemicznych, których nie powinno tam być. Związków nazwanych po imieniu, które każdy może wyguglać w necie. Ponieważ na wykresach pole powierzchni pod pikami wywoływanymi poszczególnymi komponentami (% Area - % pola powierzchni) jest proporcjonalne do ich udziału masowego w mieszaninie – możemy dokładnie ocenić ich udział procentowy. Nie chcę się tu wymądrzać i imponować Wam swym kalkulatorem – dalsze obliczenia podaję przybliżone. Z głowy, czyli z niczego.

Teraz wykres i tabela składu dla „mojego” uśrednionego dla Polski (a więc tak naprawdę przygotowanego przez przemysł dla nas i naszych pszczół) wosku.

a57edc91d0a344f315fea03c33c760d2.jpg

 

cdcc8c6cb6a83f58c6c6a72c6563f643.jpg

Teraz dwa wykresy naniesione na siebie. Od razu widać czego i ile doszło w ramach "uszlachetniania" surowca.

 

638c6c49762d7aa917dfdae67799aca2.jpg

Na początek analizy pytanie treningowe dla mniej doświadczonych pszczelarzy: ile wody trzeba dolać do 0,5 l spirytusu 90% by otrzymać wódkę 45% i ile tej wódki uzyskamy?

Analogicznie – patrząc na nasze woskowe dane:

Ile trzeba do czystego wosku dać uszlachetniacza, by początkowe stężenie komponentu C27 spadło z prawie 40 (37,03%) do 20 procent (dokładnie 19,98%)?

Ta prosta kalkulacja uświadamia mi, że do wosku dopaprano czegoś w naprawdę poważnej ilości i w całej Polsce idzie tego dziesiątki ton. Dokładne wyliczenia pozostawiam lepszym od siebie, bo to nie moje podwórko.

Oprócz węglowodorów chromatografia wykazała obecność w „wosku”  około 15-tu obcych zawiązków chemicznych. Ich nazwy komputer zaciągnął zapewne z odpowiedniej komputerowej bazy danych – „biblioteki”.

Mogę więc podać receptę na to, czym w Polsce (lub poza jej granicami) paprze się wosk. To różnica między podanymi tabelami  To lista komponentów nazwanych przez komputer po imieniu w ściśle określonej ilości (masowy skład %-owy). Można je wyguglać i dowiedzieć się gdzie i w czym zazwyczaj występują. Z dwudziestu komponentów różnicowych można spróbować wyodrębnić kilka tanich (bo musi się opłacać!) składników dostępnych na rynku, które są „uszlachetniaczami” polskiej węzy. To zadanie przekracza moje kompetencje chemiczne i wiedzę, ale może ktoś złoży tą łamigłówkę.  Wtedy być może po fakturach komuś się uda dojść do kłębka i źródełka zysków. To już jednak zadanie nie dla mnie, a raczej dla odpowiednich służb. Chociaż w Polsce prawo tego nie zabrania i nie normuje, a wszystko co nie jest zabronione jest dozwolone.

Panowie naukowcy z lubelskiego UMCS – jesteście wielcy i kłaniam się Wam w pas. Serdecznie dziękuję za oświecenie. Jako dyżurny waxolog kraju przenoszę woskową stolicę Polski z Puław do Lublina. Zaczynam inaczej patrzeć na woskomat i innym też to radzę. Panowie węzownicy, załapcie się na ten tramwaj, bo może on wyjechać z Polski.

p.s. – gdyby ktoś zechciał bardziej niż ja upierdliwie podejść do zaprezentowanych raportów GC-MS – służę kopiami elektronicznymi i próbkami wosku do uzupełniających badań (pozostało tego około 2 kg). Puławski raport jest własnością Polanki w moim depozycie. Przeszczęśliwym właścicielem lubelskiego jestem ja - obdarowany beneficjent. To najpiękniejszy prezent jaki w życiu dostałem!.

Koniec mojego raportu lajkonika – dziękuję za dyscyplinę na forum i oddaję teraz Wam szanowni forumowicze głos w dyskusji.

Pracę swą dedykuję polskim importerom i producentom węzy, oraz osobom na pszczelarskich świecznikach, których nie kłuje w tyłek  ten szpikulec pod knotem.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co tu mówić (pisać)? To że w temacie węzy jest dramat to większość z nas się wiedziała.

Mówiąc językiem młodzieżowym: BEKA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie moje podwórko, ale nieśmiało zacznę.

Weźmy na ten przykład pozycję 15 z głównej tabeli: terephthalic acid – kwas tereftalowy

Przybyło tego w czystym składniku najwięcej, bo 5,41% masy. Wpisujemy w google „terephthalic acid” i jedziemy z tym koksem. Może coś naprowadzi na dostępny rynkowo, tani "uszlachetniacz" naszego wosku:

Praktycznie całe światowe zapasy kwasu tereftalowego i tereftalanu dimetylu są zużywane jako prekursory politereftalanu etylenu (PET). Światowa produkcja w 1970 roku wyniosła około 1,75 miliona ton. Do 2006 roku światowe zapotrzebowanie na oczyszczony kwas tereftalowy (PTA) przekroczyło 30 milionów ton. Mniejsze, ale jednak znaczące zapotrzebowanie na kwas tereftalowy występuje w produkcji politereftalanu butylenu i kilku innych polimerów inżynieryjnych .

Inne zastosowania

Włókna poliestrowe na bazie PTA zapewniają łatwą pielęgnację tkanin, zarówno samych, jak i w mieszankach z włóknami naturalnymi i innymi włóknami syntetycznymi . Folie poliestrowe są szeroko stosowane w taśmach do nagrywania audio i wideo, taśmach do przechowywania danych, filmach fotograficznych, etykietach i innych materiałach arkuszowych wymagających zarówno stabilności wymiarowej, jak i wytrzymałości.

Kwas tereftalowy jest stosowany w farbach jako nośnik.

Kwas tereftalowy jest używany jako surowiec do wytwarzania plastyfikatorów tereftalanu, takich jak tereftalan dioktylu i tereftalan dibutylu.

Jest stosowany w przemyśle farmaceutycznym jako surowiec do niektórych leków.

Oprócz tych zastosowań końcowych w klejach topliwych stosuje się również poliestry i poliamidy na bazie kwasu tereftalowego.

PTA jest ważnym surowcem do produkcji poliestrów nasyconych o niższej masie cząsteczkowej do powłok proszkowych i rozpuszczalnych w wodzie .

W laboratorium badawczym spopularyzowano kwas tereftalowy jako składnik do syntezy szkieletów metaloorganicznych .

Lek przeciwbólowy oksykodon czasami występuje w postaci soli tereftalanu; jednak bardziej typową solą oksykodonu jest chlorowodorek . Farmakologicznie jeden miligram terephthalas oxycodonae odpowiada 1,13 mg hydrochloridum oxycodonae .

Kwas tereftalowy jest używany jako wypełniacz w niektórych wojskowych granatach dymnych , w szczególności amerykańskim granatach dymnych M83 i granatach dymnych używanych w pojazdach M90, wytwarzając gęsty biały dym, który po spaleniu działa jako zaciemniacz w widmie wizualnym i bliskiej podczerwieni .

Ho ho – Ukraińcy mogą stawiać zasłony dymne z importowanego (?) wosku?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sytuacja wydaje się wręcz analogiczna do świata sportu. Rzecz nie w tym, żeby nie stosować dopingu, tylko żeby stosować taki, jakiego jeszcze nikt nie wykrywa. Stearyna, parafina czy łój są zbyt "ograne" w tej konkurencji. Nie wpadliśmy na to, żeby szukać innych substancji. Robinhuudzie - Chapeau bas!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- Gdy do wosku dodajemy „uszlachetniacz” to oprócz nowych składników nie występujących w wosku zmienia się stężenie składników występującym w nim naturalnie i występujących jednocześnie w uszlachetniaczu. Tak mamy przykładowo ze składnikiem wosku - węglowodorem C26. Po dodaniu uszlachetniacza jego stężenie zamiast spaść, wzrosło  nieoczekiwanie z 0.99% do 4,56%...

- Pobieżna analiza prowadzi do wniosku, że fałszerzom ciężko jest podrobić C27, bo w uszlachetniaczu  jest go mało, lub nie ma go zupełnie. Prawdopodobnie ciężko jest zachować właściwą proporcję węglowodorów nieparzystych do parzystych. Być może z tej proporcji można sformułować wiarygodne kryterium czystości wosku?...

- Ponieważ próbkę ukompletowałem przypadkowo (ale amatorsko starannie pod względem reprezentatywności dla kraju), należy domniemywać, że lokuje się ona średnio pod „dzwonem Gaussa”. Istnieją więc w Polsce wezy znacznie czyściejsze i znacznie brudniejsze w ilościach symetrycznych.

- Mam nadzieję, że do analizy włączą się polankowi chemicy i wspólnie, ku sromocie apiprofesjonalistów,  rozwiążemy ten rebus. Może apiprofesjonaliści pomogą na zgodę? Jakaś praca magisterska, doktorat, grancik?

- ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 26.03.2022 o 20:50, Pszczółka Agata napisał:

Sytuacja wydaje się wręcz analogiczna do świata sportu. Rzecz nie w tym, żeby nie stosować dopingu, tylko żeby stosować taki, jakiego jeszcze nikt nie wykrywa. Stearyna, parafina czy łój są zbyt "ograne" w tej konkurencji. Nie wpadliśmy na to, żeby szukać innych substancji. Robinhuudzie - Chapeau bas!

Agatko, ja tylko zebrałem wosk po kraju (próbka K) i nieśmiało wysłałem m in do Lublina do zbadania na woskomacie. Aby mieć jakiś punkt odniesienia i spojrzenie na problem z kilku kierunków. Dalej natrafiłem na życzliwych ludzi, którzy mi pomogli i dali prezent. Prawdziwi Muszkieterowie wymienieni są skromnie na samym dole nagłówka raportu.

1b8b60d2815207124da1d948440212e3.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszędzie plastik, przepraszam że wpadam z 1 zdaniem, ale czy ostatnio nie było na topie mikroplastiku ? A tu co! Plastik w węzie. O tu też bym się skłaniał ku temu, że kwas wykorzystano do uplastycznienia węzy, która miała wyjść z fabryki.... Żeby nie kruszyła się , nie pękała za mocno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po opadnięciu pierwszego kurzu bitewnego zaczynam się na spokojnie zastanawiać nad kilkoma sprawami wynikającymi ze spiskowej teorii dziejów pszczelarstwa polskiego. Już wyjaśniło się dla mnie, że parafina, stearyna i łój w polskim (?) wosku to sztuczny problem. Ale czy uporczywie powtarzany nie służy on jako zaslona dymna dla poważniejszych spraw? Wierzę i mam wiarygodne wyniki badań na to, że polski pszczelarz nie fałszuje wosku. Można sądzić, że robi to bardzo umiejętnie ktoś dysponujący na tyle specjalistyczną wiedzą, że bezradne jest polskie  laboratorium kontroli jakości produktów pszczelich. Osobiście w ostatnich latach zamówilem w Puławach trzy badania GCMS wosku. Wszystkie wyniki przyszły praktycznie jednakowe. Minimalnie przekroczona jakaś nieoficjalnie ustalona wewnętrzna norma na dopuszczalną zawartość parafiny i stearyny, których w wosku podobno praktycznie nie ma. Przekroczenie tak małe, że mieści się w granicach błędów badania – wosk doskonały, nadaje się dla pszczół. Czyli nikogo o nic nie oskarżając – nie mogę liczyć z tej strony na ostrzeżenie, jakie otrzymałem z laboratorium niemieckiego – że ten sam wosk nie nadaje się do stosowania w pszczelarstwie. Czy zatem wosk jest fałszowany za granicą i do Polski trafia poprzez naiwnych (?) importerów poprzez dziurawe weterynaryjnie granice, w tym „pilnie” strzeżoną granicę między przypolską mieszaniną państw należących i nie należących do UE?. Nie mi oceniać poważne laboratorium, ale wątpliwości warto wyjaśnić. Tym bardziej, że działalność tego laboratorium jest wspierana przez państwo i prawdopodobnie UE (refundacje badań). Znalazłem w necie materiał opisujący metodykę puławskiego badania wosku i tej nie mogę zrozumieć. Może uda się wyjaśnić to na forum?

http://www.inhort.pl/files/wdrozenia/wdrozenia_2013/pszczelnictwo/oferta_psz_2_2013.pdf

Wskazówki metodyczne:

299a348707980fc6cf3d03ea452d9e8a.jpg

...I werdykt z badania "mojego" wosku:

8cf1fa67ac300d9ac0486810c12aa05a.jpg

 

Z analizy tabeli alkanów i protokołu badania wynika, że w wosku nieznacznie (o 0,9% - w granicach błędu metody) przekroczona jest zawartość czegoś tam, ale ogólnie wosk jest elegancki  (nawet gdyby w nocy świecił?)  Czy gdybym jako fałszerz posłużył się tą tabelą i wiedząc jak bada laboratorium – powymieniał umiejętnie w równej ilości składniki wosku – laboratorium by to wykryło? (przykładowo zabrał 3g C27 i dołożył 3g C22). Przecież suma masy n-alkanów by się nie zmieniła, mimo że radykalnie mogłyby zmienić się właściwości takiego wosku. To co robię może się Paniom z Puław nie spodobać, ale ja nie mam wyjścia – chronię swoje pszczoły. Może to błąd, że metodyka szuka parafiny i stearyny, które nie są problemem. Nie szuka natomiast – właśnie – czego? Może zamiast sumy masy n-alkanów należałoby mierzyć stosunek masy parzystych do nieparzystych? Nie znam się na chemii i może niepotrzebnie wychodzę przed orkiestrę. Może przeginam z marzeniem, że dostanę z Puław za 3 stówki kwit nie o parafinie i stearynie, a poważny i ważący werdykt, czy wosk się nadaje na węzę, czy nie?. Niemcy to jakoś inaczej zorganizowali i ostrzegają pszczelarza/ producenta węzy/ handlarza za mniejsze pieniądze (20€ - info dla pana J. Parszewskiego). Na miejscu Marszałka Wielkopolskiego włączyłbym do procedury przetargowej na węzę dla wielkopolskich pszczelarzy bedanie FTIR w niemieckim laboratorium i żałuję, że tego prywatnie nie zrobiłem. Trzeba robić użytek z przynależności do UE, tym bardziej, że przypadkowo (?) nie funkcjonują u nas skutecznie normy polskie, ani europejskie, a tajemnicza procedura PB-12 - zapewne jest do wyśmiania w czasie rozprawy w każdym sądzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy pszczelarze nie badają swojego i kupowanego w węzie wosku bo:

- jest dobry;

- sami fałszują wosk;

- badania są za drogie i niedokładne?

Pszczelarzu – zbadaj swój wosk – uzyskasz refundację. Nie badaj cudzego wosku, bo to nieeleganckie i niepopierane refundacyjnie przez państwo polskie i UE. Podejście Pani Profesor do problemu polskich (europejskich) norm na podstawie moich doświadczeń wydaje mi się utopijne.

Ciekawa byłaby analiza koszt – efekt dostępnych w kraju i za granicami metod badania wosku i miodu. Również poprzez pryzmat wielkości i sensu refundacji, które sa praktycznym uwidocznieniem intencji państwa. Czy w Polsce istnieje skuteczny państwowy nadzór nad jakością miodu i wosku, czy może działa zasłona dymna? Jakie były konsekwencje wykrytych w ostatnich latach zafałszowań miodu i wosku i czy takie wykryto?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

   Ufff,  wysłuchałem...

   Kluczową, dla mnie, konkluzją jest zdanie wygłoszone przez p. profesor;  "...zaufanie do najbliższego pszczelarza..."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.03.2022 o 13:22, robinhuud napisał:

Osad pod roztopioną węzą - został odcięty i nie wziął udziału w dalszej analizie składu wosku (być może mój błąd metodyczny).

Według mnie to zasadniczy błąd.

Dziś już za późno na czytanie całego tematu ,ale" czy tym czymś nieznanym " nie było to odcięte ?  Stąd te "małe "wyniki ?

Właśnie klaruje "wosk " z ramek  i poziom świństwa  odkładającego się pod, jest różny .

Klarowanie w wodzie w stosunku 1:3 odkłada jakieś zanieczyszczenia ale na pewno nie parafinę .

Stearyna jest problemem i to od lat ,nie chce mi się szukać w metadanych daty oryginału ale na pewno koło 5 lat temu.

To moja ramka, 2-3 lata przed wykładem prof. Gagosia

20160713_110645-300x225.jpeg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie to od lat sam sobie robię węze , ale przed dwoma laty byłem zmuszony do zakupu dwóch kilogramów nietypowego dla mnie rozmiaru węzy. W tym roku po wytopie z niej ramek miałem też taki wosk z takim osadem od dołu jak na zdjęciu na początku postu.  Pomimo pięciokrotnego ponownego wytopu ten osad cały czas się tworzy. W związku z tym według mnie fakt odcięcia tego osadu nie ma większego znaczenia na wynik badania. Zastanawiam się czy zamiast badań wosku nie lepiej np. na tym forum nie zamieszczać uwag co do jakości węzy od poszczególnych wytwórców. Rynek bez badań zweryfikował by wytwórców. Pytanie tylko czy to było by zgodne z prawem ,ale chyba tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj baru, baru. Jesteś monotonny ze swoją troską o swoje pszczoły. Co do błędu metodycznego to sam o nim napisałem, ale bym tego nie przeceniał. Być może ta substancja byłaby jakąś podpowiedzią dla chemika - zgoda. Objętość tej piany duża, ale masa niewielka. Jesteś „wąskotorowy” z troską tylko o pszczoły. Ja się troszczę bardziej o cały system wykrywania zanieczyszczeń, wiarygodność laboratoriów i wybiorczą służebnośc nauki pszczelarskiej (wg niejasnego dla mnie klucza). Jeżeli laboratoria mówią, że parafiny, stearyny nie ma, to znaczy że nie ma!. Publikujesz jakieś niejasnego pochodzenia zdjęcie rozstrzelonego czerwiu i podważasz moje zaufanie do laboratoriów. Obyś nie skończył w sądzie 😉😏😀. Ty wyrażasz swą niekwalifikowaną opinię na podstawie subiektywnych doznań, zdjęć niejasnego pochodzenia. Ja staram się być poprawny naukowo i wsparty pomiarem i doświadczeniem. W amatorskiej oczywiście skali. Jeżeli poważny gość z bardzo poważnym tytułem nie za gomółkę sera stwierdza, że w polskim bogatym wosku jest około 20 – cia składników więcej niż w ubogim wosku dziewiczym, to ja mu wierzę. Może nawet dlatego, że nie zna się na pszczołach i nie próbuje tego udawać. Wierzę nawet w to, co stwierdzają spece od pszczół. Że nie ma w tym wosku  parafiny i stearyny. Nie płaciłem za badanie łoju i cerezyny i nie było tego w umowie – więc nie mogę mieć pretensji. Umowy o dzieło na zbadanie przydatności wosku do produkcji węzy nie może być, bo póki co nie ma znormalizowanego wzorca odniesienia dla wosku i tej głupawej dyskusji nijak nie da rady przenieść na ewentualną salę sądową, pełną wspaniale wyedukowanych rzeczoznawców pszczelarskich ad hok.  Co ciekawe - nikt nie dąży do takiego stanu. Czy jest w tym wina pszczelarzy, ich organizacji, parlamentarzystów, europosłów, urzędników ministerialnych, naukowców? Nie chcę oceniać, a tylko ogarnąć stan dzisiejszy. Ewentualnie wyrobić sobie zdanie na temat tego, dlaczego pszczelarze są bezradni i naiwni jak dzieci we mgle. Dlaczego tak nieefektywne badania są refundowane z moich i Twoich podatków? Dlaczego w polskim handlu dostępna jest tylko węza wyprodukowana z mieszaniny wosków pochodzących i niepochodzących z różnych krajów i dlaczego nikomu nie zależy na tym, by to zmienić? Dlaczego do Polski nie ciągną ze świata karwany po porządną węzę?. Na ten cel przeznaczam swój udział w Funduszu Promocji Roślin Oleistych.

Moje doświadczenie można oficjalnie powtórzyć unikając moich błędów – dlatego ciągnę ten wątek. Próbki wosku mogłyby być pobrane przez oficjalne organa, oficjalnie wymieszane i ujednolicone metodami laboratoryjnymi, a nie drewnianą listwą. Zbadane oficjalnie w kraju i wybranych przez sierotkę Marysię laboratoriach zagranicznych szczęśliwie dysponujących stosowną akredytacją. Bez takiej diagnozy nic się nie zmieni, bo nie wiadomo co zmieniać i dlaczego, gdy tymczasem wszystko doskonale funkcjonuje, jak pszczelarska sprawozdawczość. Masz ogłoszenie na tym forum. Możesz jako Polankowicz zbadać prawie za friko swój miód w Bartniku Sądeckim. Ale tylko swój miód, bo badanie cudzego jest nierefundowane i niegrzeczne. Na badanie wosku monopol mają Puławy. Spróbowałem nieśmiało ten monopol złamać konstruktywnie. Jak na razie wierzę niemieckim laborantom i waxo, ze polski wosk nie nadaje się do produkcji węzy. Polskie laboratoria twierdzą, że ten sam wosk jest doskonały i czyściutki (no może coś tam w granicach dokładności pomiaru). Pana profesora Dawidowicza z UMCS (któremu bardzo dziękuję) nie będę mieszał do tej rozgrywki, bo to inna liga w grubo ponadpszczelarskim sporcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, robinhuud napisał:

Co ciekawe - nikt nie dąży do takiego stanu. .....jest w tym wina pszczelarzy, ich organizacji, parlamentarzystów, europosłów, urzędników ministerialnych, naukowców

Zedytowałem cytat, by posłużył mi za puentę, po dzisiejszym zebraniu .🤫

To co piszesz jest mało optymistyczne ,ale miejmy nadzieję że coś drgnie . Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Problem z woskiem i węzą wygląda dla mnie tak. Norma polska nie obowiązuje, bo weszliśmy do UE i będzie kiedyś tam dyrektywa europejska. Norma polska jest, ale jakoby jej nie było (jak Orszulka czarnoleska). Nie musimy jej przestrzegać, ale jak się umówimy – to możemy. Władza pszczelarska nie wynegocjuje z producentami węzy obowiązku przestrzegania nieobowiązujących norm, bo siedzi u producentów węzy w kieszeni. Poza tym dlaczego producenci węzy mieliby sobie strzelać w stopę? Ja nie wiem czego przestrzegać, bo tej polskiej normy nie znam i nie mogę jej wyguglać. Mogę ją kupić jako broszurkę od kogoś kto na handlu PN trzepie w necie kasiorę, ale mnie na to z renty nie stać i nie wiem, czy koszty zakupu tej normy mogę odliczyć od podatku (paragon, f-ra VAT). Normy tej nie można opublikować na witrynach organizacji pszczelarskich ani na witrynie KOWR, bo kupujący musi się zobowiązać prawnie do niepublikowania. Jak mam ochotę, to mogę sobie tą normę zmienić, wystarczy napisać gdzieś na Berdyczów.  Tylko po cholerę ją zmieniać, jak ma wejść dyrektywa europejska? Na św. Hieronima jest norma na wosk albo jej ni ma.  Teraz parlamentarzyści i europarlamentarzyści nie mają do woskowych pierdół głowy, bo trwa wojna na Ukrainie i myślą raczej jak zwiększyć bezcłowy kontyngent miodu i wosku dla tego kraju i zawalić polski rynek. Bez względu na ich jakość, dlatego prawdopodobnie temat jakości wosku jest teraz bebe. Co do opłaty za prace przy zmianie PN – mogę podobno skorzystać z FPRO. Ale czy pan Barzyk (na którego wybór nie miałem zadnego wpływu i nie mam pojęcia skąd on się w FPRO wziął, a więc jest on bez mojej legitymacji i mu nie ufam) się zgodzi? Według niego ważniejsze są zielone parasole. O ich koszcie i ilości słuchaczy, oraz o dżinglach można poczytać w sprawozdaniach. W moim odczuciu ministerstwo w sprawie wosku i węzy leci ze mną w kulki. Argumentacja odbierająca chęć jakiejkolwiek zmiany i poprawy na tej niwie zawarta w oficjalnym piśmie jest obezwładniająca. Chciałoby się rzec: Panie Waldemarze Gruba, nie pójdę za Panem na wojnę, bo Panu nie ufam. Robi Pan wszystko, by za Pana przełożonym - ministrem rolnictwa szły w niepewne czasy nie pszczelarskie serca, a człapały bez entuzjazmu pszczelarskie geriatryczne kamasze. Widać, że pasuje Panu aktualna bylejakość w temacie polskiego wosku i węzy i nie ma Pan koncepcji co z tym zrobić. Problem spływa po Panu jak węza po drutach. Absolutnie nie sugeruję interesowności. Proponuję wysłuchać sobie w wolnej chwili z Panem Jackiem Parszewskim woskowego dżingla od FPRO.

00a01707e45b70845f023ddb16474073.jpg

e638d733e75f373150b3e2233d4dd9c9.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz spokojnie, w miarę wolnego czasu postaram się „obrobić” te 20 składników które nie powinny znaleźć się w „polskim” wosku, a są tam. Są wśród nich oczywiście takie, które znajdują się w wosku dziewiczym, ale w wosku „polskim” występują w nienaturalnej proporcji. Zapraszam do współpracy pszczelarzy - chemików, może ktoś bardziej profesjonalny skojarzy i zbuduje z tych cegiełek to, co ląduje w wosku dla zwiększenia zysku na węzie. Najprawdopodobniej jest to kilka substancji, niekoniecznie krajowego pochodzenia. Substancje niewykrywalne inną metodą niż prawdziwy GC-MS w wersji UMCS i pośrednio woskomat. Niemcy wiedzą, że tam coś jest, ostrzegają o nieprzydatności wosku w pszczelarstwie, ale przy pomocy FTIR są bezradni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siedzę nad dokumentami z badania węzy, idzie mi jak pani najstarszej profesji w deszcz i tak sobie myślę. Jeżeli laboratoria puławskie twierdzą, ze w polskim wosku nie ma parafiny i stearyny – to po co robią warte kilka stówek badania wosku z których niewiele wynika? Szczególnie, że brak zanieczyszczeń tego wosku parafiną, stearyną i łojem potwierdza laboratorium niemieckie. Badanie wosku w Laboratorium Kontroli Jakości Produktów Pszczelich to dziś umowa klienta z nim na wykrycie tylko węglowodorów obcego pochodzenia i to nie wszystkich. Inne zanieczyszczenia i zafałszowania nie są przedmiotem umowy, szczególnie „ciężka chemia”. Również badanie nie ma nic wspólnego z określeniem przydatności wosku w pszczelarstwie, bo w obecnej sytuacji braku odniesienia do jakiejś normy – nie może mieć. Na ciąg alfanumeryczny PB-12 edycja 02 z dnia 22.12.2014 (rozporządzenie – wewnętrzna puławska procedura badawcza) wujek google odpowiada: „zawiadomienie o terminie rozpoczęcia robót budowlanych”. Nie będę wchodził w szczegóły akredytacji polskich metod badania wosku. Trzykrotnie badałem GC-MS wosk w Puławach i za każdym razem otrzymałem wynik: nieznacznie (o niecały 1% - poniżej progu czułości metody) przekroczona zawartość węglowodorów w stosunku do „ustaleń własnych”. Po co więc mi takie laboratorium? Jakość wezy była oceniana w 2008 roku przez UWM w Olsztynie. Może czas powtórzyć na poważnie takie badanie? Tym razem z pełnym badaniem spektro na zanieczyszczenia fizyczne i zanieczyszczenia ciężką chemią pofarmakologiczną i porolniczą. Czy chemikom profesjonalistom nie będzie wstyd, że robotę zrobił za nich emeryt amator? Przecież taka sytuacja oznacza dla nich ostrzeżenie o nieprzydatności na zajmowanych stanowiskach. W tej sytuacji jako jedyna dostępna finansowo i wiarygodna metoda określenia czystości wosku pozostaje mi Waxo. Co prawda waxo nie podpowiada co jest w wosku, ale określa mi przydatnośc tego wosku do celów pszczelarskich. Niestety pomiary waxo, podobnie jak wszystkie inne będą zlekceważone w każdym sądzie i w starciu z fałszerzami węzy jestem zupełnie bezbronny. Nie mogę liczyć na niczyją pomoc. Weterynarze (urzędowi, graniczni i komercyjni) twierdzą, że to nie ich działka, bo węza to produkt odzwierzęcy przetworzony i nie dadzą sobie wcisnąć prawnego nadzoru nad nią. Nie mogę również liczyć na organizacje pszczelarskie, a szczególnie tą „wiodącą” (polskie pszczoły do CCD). Politycy i parlamentarzyści trącają w glośnobrzęczącą pierdzącą żyłkę ekologiczną i robią sobie z węzy kiełbachę wyborczą - też nie będą podważać sensu swej działaności (w ścisłym współdziałaniu zresztą z lokalnymi baronatami pszczelarskimi). Krótko: jest li ktoś, kto mi pomoże profesjonalnie przeanalizować obiektywnie chromatogramy wosku dziewiczego i wosku „polskiego”? (może być anonimowo) Najbardziej przygnębia mnie to, że nikt z profesjonalnej branży pszczelarskiej nie próbuje rzetelnie ocenić dostępnych polskiemu pszczelarzowi metod badania wosku, a w tym waxo – panuje jakaś zmowa milczenia. Mam wrażenie, że woskowy „fyrtel” został już kiedyś podzielony i nikt z zewnątrz nie zostanie dopuszczony do tego tortu. Czy taka zmowa może mieć coś wspólnego z uwikłaniem we wspólne interesy branży producentów węzy i działaczy pszczelarskich, którzy aż do śmieszności odwracają głowę od wosku? Dobrze, że mam nieformalny (ale mam) dostęp do laboratoriów niemieckich. Nawet nie wiem w tym bałaganie, czy ich wyniki badań miałyby w Polsce unijną moc prawną i zostały uznane podczas ewentualnego starcia sądowego pszczelarz – producent węzy..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 3.04.2022 o 13:07, robinhuud napisał:

Norma polska jest, ale jakoby jej nie było ...

W moim odczuciu ministerstwo w sprawie wosku i węzy leci ze mną w kulki.

Cześć, nie tylko kolega ma takie odczucie. Ponieważ i ja jestem bardzo zawiedziony postawą ministerstwa. Mam też wrażenie, że jest ono po stronie tych co trzepią kasę. Jest luka w prawie więc wiele jest osób które wykorzystują tą lukę czerpiąc korzyści majątkowe. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chętnie oddam do badań w celach naukowych węzę z Miodów Podkarpackich z 2021i 2022 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo ciekawe badania przeprowadziłeś. Już po zdjęciu umieszczonym na początku tego wątku widać że mamy do czynienia z jakimś produktem co na pewno woskiem nie jest. Obawiam się, że nad składem wosku wdrażanego na rynek hurtowo pochylił się jakiś chemik który miał ustalić taki skład, aby Polskie laboratoria nie miały nic do zarzucenia. Oczywiście praca ta prawdopdobonie została wykonana na zlecenie hurtownika. Organy kontrolne to zapewne koledzy hurtownika, regularnie spotykający się na konferencjach pszczelarskich, nawet nie trzeba wspominać kto je finansuje. Ręka ręke myje. Tak kręci się ten biznes. Tylko pszczół szkoda i tysięcy oszukanych pszczelarzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...