Skocz do zawartości
Karpacki

W niektórych samorządach jest to możliwe.

218 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Otwieram wątek o takim temacie, aby tutaj pokazywać  przypadki, kiedy lokalne samorządy czynnie i skutecznie wspomagają pszczelarstwo na terenie swojego działania. Bardzo często szukamy przykładów, gdzie można by odnaleźć przyjazną atmosferę i pomoc kiedy po linii resortu, jaki jest do tego uprawniony, nie zawsze proponowane rozwiązania prawne, są zadowalające i zgodne z oczekiwaniami tych, którzy w pszczelarstwie widzą nie tylko własne spełnienie zainteresowania, ale także służebną rolę jaką wobec przyrody pełnią pszczoły.

Wydaje mi się więc słusznym, aby pokazywać jako wzorce do naśladowania właśnie takie miejsca.

Z pewnym zainteresowaniem otrzymałem gdzieś w marcu, zamówienie na wykonanie 15 uli, złożone przez Urząd Gminy Świeradów Zdrój.

I chociaż to blisko 600 km od mojego miejsca zamieszkania, przyjąłem to zamówienie zaciekawiony okolicznościami, co Gmina chce z tymi ulami zrobić.

Okazało się że pomoc Gminy dla pszczelarzy jest tam dobrze zorganizowana i wpisana w program NATURA 2000. Ludzie odpowiedzialni w tej Gminie za szeroko rozumianą Ekologię, potrafili skutecznie zdobyć środki na wybudowanie i sprawne funkcjonowanie ośrodka, który nosi nazwę Centrum Edukacji Ekologicznej Natura 2000  "Izerska Łąka". 

Umiejętnie zostały w program tego Centrum, umieszczone tematy z różnych dziedzin ekologii a także pszczelarstwa.

A te wspomniane ule, jak się okazało to pomoc Gminy dla uczestników kursu pszczelarskiego, jaki prowadzony był pod patronatem Gminy i właśnie tego Centrum Edukacji Ekologicznej

Pragnę więc pokazać folder tego centrum i zakres jego działań, dla pokazania że jak się chce to można.

27721325507434610747.jpg

59991717520622338393.jpg

I aby informacja była pełna jeszcze dwa zdjęcia wykonane w momencie dostarczenia zamówionych uli, które odebrała prowadząca Centrum Edukacji Ekologicznej pani Katarzyna Rzeczkowska. Wypada życzyć, aby tym, którzy je otrzymają , dobrze się w nich pszczoły wiodły, a wspomnianemu Centrum wielu trafnych i zadowalających inicjatyw.

 

 

Swie.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Komisja Rolnictwa Sejmiku Dolnośląskiego, na wniosek Bractwa Zamku Grodziec, w dniu 12.07 zajmie się sprawami pszczelarstwa na Dolnym Śląsku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i stało się. Reprezentowałem Polanke na spotkaniu tejże komisji. Tak na gorąco napiszę że dzięki koledze Atenie mogłem jako lider WKP przy Polance omówić największe bolączki dolnośląskich pszczelarzy. Dzięki uprzejmości Kolegi Prezesa Piotra zaprezentowałem to w formie prezentacji. Krótko i tresciwie. Człowiek by chciał wiele ale czasu mało. Wraz z kolegami z Górnołużyckiego stowarzyszenia opracujemy wspolne postulaty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak widać  nie trzeba być Zeusem, wystarczy Ateną, aby doprowadzić do tego by władze wojewódzkie zajęły się problemami pszczelarstwa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni koledzy "Jokaz" i "Atena". Wydaje mi się słusznym, abyście trochę więcej napisali na temat tego spotkania z Komisją Rolnictwa Sejmiku Dolnośląskiego.

Kto wnioskował? Do kogo? Kto zaszczycił? Do czego się zobowiązał? I w ogóle więcej szczegółów. Może w innych rejonach kraju są też chętni do zorganizowania podobnych spotkań, po co więc mieli by przecierać szlaki, którymi wy już przeszliście? Może było by im łatwiej?

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na spotkaniu nie byłem. Był kol. Jokaz".   Formalnie, w kwietniu,  wnioskowałem, o takie spotkanie, w imieniu Bractwa Zamku Grodziec, do Komisji Rolnictwa Sejmiku Dolnośląskiego.  Więcej na ten temat za kilka dni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja na spotkaniu nie byłem. Był kol. Jokaz".   Formalnie, w kwietniu,  wnioskowałem, o takie spotkanie, w imieniu Bractwa Zamku Grodziec, do Komisji Rolnictwa Sejmiku Dolnośląskiego.  Więcej na ten temat za kilka dni...

 

Witam, spotkanie odbyło się punktualnie. Na początku krótko były omawiane zagadnienia z komisji rolnictwa a następnie Pan przewodniczący Tomasz Pilawka od swojej prawej strony poprosił o przedstawienie się delegatów pszczelarskich organizacji i krótko omówić jakie są problemy. Jako pierwszy Zabrał głos Marek Przybył z Górnołużyckiego stowarzyszenia. (akcentował wytrucia) - Towarzyszył mu Emil Szymański. Następnie Henryk  Kłak reprezentował RZP Oławę (akcentował choroby pszczół) Następnie zabrał głos Jan Biernacki DZP Wrocław (akcentował wielkość związku oraz dofinansowanie do lekarstw oraz wytrucia pszczół) Potem wystąpiłem ja ze swoją prezentacją (akcentowałem wytrucia, wędrówki pszczół, brak uregulowań prawnych pszczelarstwa).

Ciężko mówić o problemach ja się ma 5 - 10 minut. Problemów jest dużo. Później były pytania członków komisji. Odniosłem wrażenie, że członkowie komisji rolnictwa przy Sejmiku dolnośląskim bardziej oczekiwali by już gotowych rozwiązań by rozwiązać problemy pszczelarstwa.

 

Zabrakło mi przedstawicieli RZP Jelenia Góra oraz RZP Legnica, czyżby u nich nie było problemów? Tego nie wiem. Myślę, że warto było się spotkać. Pan Pilawka zaproponował, ażeby konkretne postulaty przelać na papier tak ażeby Komisja mogła się do nich odnieść i pomóc pszczelarzom. Wspólnie z kolegami z Górnołużyckiego stowarzyszenia, Bractwa Zamku Grodziec oraz Wałbrzyskim Klubem Pszczelarza - SPP Polanka został sporządzony dokument. Pismo do Komisji rolnictwa przy Sejmiku dolnośląskim zostało wysłane.

 

To tyle w telegraficznym skrócie.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy to będzie ciąg dalszy?

Pismo o poniższej treści z załącznikiem poszło do wszystkich sejmików wojewódzkich. W Dolnośląskim wystarczyła inicjatywa i kilka spraw będzie miało swój ciąg dalszy. Poczekamy na odzew.

 

=========================================

Szanowni Państwo


W załączeniu przesyłam pismo (Sejmik.pdf), które jednakowej treści wysyłam do wszystkich komisji d.s. rolnictwa każdego z sejmików wojewódzkich za wyjątkiem dolnośląskiego. Treść pisma tłumaczy ten wyjątek.

Proszę o przekazanie tego pisma osobom należącym do prezydium Komisji, lub też po prostu jej członkom. W razie potrzeby, służę wszelkimi możliwymi wyjaśnieniami i pomocą.

Z poważaniem
--
Piotr Skorupa
prezes

Stowarzyszenie Pszczelarzy Polskich "Polanka"
23-109 Pszczela Wola 9
NIP: 713-28-93-955
tel.: +48 692 49 52 01
mail: piotr.skorupa@spp-polanka.org
www.SPP-Polanka.org

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Czy to będzie ciąg dalszy?

Pismo o poniższej treści z załącznikiem poszło do wszystkich sejmików wojewódzkich. W Dolnośląskim wystarczyła inicjatywa i kilka spraw będzie miało swój ciąg dalszy. Poczekamy na odzew.

 

=========================================

Szanowni Państwo

W załączeniu przesyłam pismo (attachicon.gifSejmik.pdf), które jednakowej treści wysyłam do wszystkich komisji d.s. rolnictwa każdego z sejmików wojewódzkich za wyjątkiem dolnośląskiego. 

 

Czy będzie c.d.? Inicjatywa ma szanse powodzenia w tych województwach gdzie istnieją prężnie działające organizacje pszczelarskie gdzie istnieją struktury, gdzie pszczelarze regularnie się spotykają tak jak  w Kole Pszczelarzy w Wałbrzychu. Ilu takich jokazów ma Polanka w Polsce? Może teraz Warszawa ? Podobno tam coś się dzieje, stamtąd Polanka ma dwóch wiceprezesów, tam działa zaprzyjaźniony Warszawski Klub Dyskusyjny.

 

Pismo Prezesa SPP "Polanka" powinno znaleźć się w dziale http://spp-polanka.org/dokumenty/,  gdzie dziś zamiast

pism wysyłanych i otrzymywanych mamy: "ERROR 404 Not Found" (strona nie istnieje, nie jest widziana),

byłby to żywy dowód na to , że życie organizacyjne w Zarządzie Polanki ma się dobrze i że jest ujęte w zorganizowane, sprawne formy - nie na zasadzie akcyjności, a długofalowych przemyślanych i konsekwentnie realizowanych działań.

Zamiast "róbta co chceta" "róbcie tak żeby to miało ręce i nogi". To żadna ujma dla organizacji działać w sposób sformalizowany,

Polanka szczyci się tym, że jest organizacją "bez sekretarek, biur i samochodów" chcąc ten sposób odróżniać się od PZP. Osobiście wolałbym by odróżniała się czymś głębszym niż patetyczne deklaracje i dekoracje.

Poważne stowarzyszenie nie powinno przesadnie zajmować się zewnętrznymi formami, a raczej troską o funkcjonalną strukturę, z jasno określonymi zasadami działania.  Bez sprawnie działającej kancelarii, biura, księgowości, przy pewnym potencjale organizacyjnym nie da się efektywnie pracować. Trzeba odbywać posiedzenia zarządu (przynajmniej kwartalne jak nakazuje statut), wydawać środki na zorganizowanie tych spotkań i zdawać z nich publicznie relacje. Trzeba na bieżąco informować o planowanych działaniach, spotkaniach, przedkładać członkom SPP sprawozdania z działalności, rozliczenia z posiadanych funduszy, weryfikować listy członków -  tym buduje się wiarygodność, a bez wiarygodności nie da się zachęcić innych do współpracy.

Dopiero wtedy gdy te kwestie zostaną opanowane można brać się za działania długofalowe z nadzieją na jakiś efekt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy będzie c.d.? Inicjatywa ma szanse powodzenia w tych województwach gdzie istnieją prężnie działające organizacje pszczelarskie gdzie istnieją struktury, gdzie pszczelarze regularnie się spotykają tak jak  w Kole Pszczelarzy w Wałbrzychu. Ilu takich jokazów ma Polanka w Polsce? Może teraz Warszawa ? Podobno tam coś się dzieje, stamtąd Polanka ma dwóch wiceprezesów, tam działa zaprzyjaźniony Warszawski Klub Dyskusyjny.

 

Pismo Prezesa SPP "Polanka" powinno znaleźć się w dziale http://spp-polanka.org/dokumenty/,  gdzie dziś zamiast

pism wysyłanych i otrzymywanych mamy: "ERROR 404 Not Found" (strona nie istnieje, nie jest widziana),

byłby to żywy dowód na to , że życie organizacyjne w Zarządzie Polanki ma się dobrze i że jest ujęte w zorganizowane, sprawne formy - nie na zasadzie akcyjności, a długofalowych przemyślanych i konsekwentnie realizowanych działań.

Zamiast "róbta co chceta" "róbcie tak żeby to miało ręce i nogi". To żadna ujma dla organizacji działać w sposób sformalizowany,

Polanka szczyci się tym, że jest organizacją "bez sekretarek, biur i samochodów" chcąc ten sposób odróżniać się od PZP. Osobiście wolałbym by odróżniała się czymś głębszym niż patetyczne deklaracje i dekoracje.

Poważne stowarzyszenie nie powinno przesadnie zajmować się zewnętrznymi formami, a raczej troską o funkcjonalną strukturę, z jasno określonymi zasadami działania.  Bez sprawnie działającej kancelarii, biura, księgowości, przy pewnym potencjale organizacyjnym nie da się efektywnie pracować. Trzeba odbywać posiedzenia zarządu (przynajmniej kwartalne jak nakazuje statut), wydawać środki na zorganizowanie tych spotkań i zdawać z nich publicznie relacje. Trzeba na bieżąco informować o planowanych działaniach, spotkaniach, przedkładać członkom SPP sprawozdania z działalności, rozliczenia z posiadanych funduszy, weryfikować listy członków -  tym buduje się wiarygodność, a bez wiarygodności nie da się zachęcić innych do współpracy.

Dopiero wtedy gdy te kwestie zostaną opanowane można brać się za działania długofalowe z nadzieją na jakiś efekt.

 

Słusznie kolega prawi, ale tymi rzeczami w stowarzyszeniu nie zajmuje się sekretarz. Fajnie że, kolega wytyka błędy i pewne niedoróby. Ale czy pszczoła która ma podcięte skrzydło dużo miodu przyniesie?

 

Przez chwilę myślałem że, rozpoczęła się kampania wyborcza w stowarzyszeniu.

Cóż jeszcze ponad pół roku i będzie można wystartować. :)

No tak ale trzeba być członkiem stowarzyszenia. Tak na marginesie. Ja też myślałem że świat zwojuję ale nawet w 40 osobowej grupie znajdzie się czarna owca która będzie robiła wszystko ażeby komuś się noga powinęła. Proszę zwrócić uwagę że, wszyscy w stowarzyszeniu pracują społecznie. Praca społecznika wymaga dużo poświęcenia. Rodzina idzie na bok, przyjaciele na bok, koledzy na bok itd. Trwa jeszcze gorący czas, więc nie ma co wymagać. Tak więc, myślę kolego że, warto zaproponować pomoc - rozwiązanie anie krytykować.

Życzę większego optymizmu.

 

A teraz co u nas na dolnym śląsku. Wiem z pewnego źródła że, komisja rolnictwa przy sejmiku dolnośląskim spotka się z przedstawicielami pszczelarzy, ażeby pomóc nam w rozwiązaniu problemów. Powtórzę jeszcze raz. Odniosłem wrażenie że, trzeba przedstawić problem i dać na nie konkretne rozwiązanie. Komisja myślę że jest naszemu środowisku pszczelarskiemu bardzo przychylna. Tak więc do pracy :)

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przez chwilę myślałem że, rozpoczęła się kampania wyborcza w stowarzyszeniu.

Cóż jeszcze ponad pół roku i będzie można wystartować. :)

No tak ale trzeba być członkiem stowarzyszenia. Tak na marginesie. Ja też myślałem że świat zwojuję ale nawet w 40 osobowej grupie znajdzie się czarna owca która będzie robiła wszystko ażeby komuś się noga powinęła. Proszę zwrócić uwagę że, wszyscy w stowarzyszeniu pracują społecznie. Praca społecznika wymaga dużo poświęcenia. Rodzina idzie na bok, przyjaciele na bok, koledzy na bok itd. Trwa jeszcze gorący czas, więc nie ma co wymagać. Tak więc, myślę kolego że, warto zaproponować pomoc - rozwiązanie anie krytykować.

Życzę większego optymizmu.

 

 

Trafiłeś w sedno, ale co się dziwić? - świetnie to znasz z doświadczenia. Czasem myślę, że czarg także nie może nie znać tego stanu - kiedy wszystko idzie na bok bo nie można zawieść... a i tak czasu brakuje. A rodzina przecież ma swoje prawa i podejmując się pracy dla Stowarzyszenia, nikt z nas nie bierze z nią rozwodu. A sekretarek w Polance prezesi nie mają. I nie wierzę, że niemożność zapanowania nad wszystkim nie jest przynajmniej jednym z powodów, dla których czarg się wyłączył. Broń Boże, nie mam mu tego za złe, stoi za nim jednak kawał dobrej roboty.

 

Ale nie po to to piszę, by się użalać. Życie jest jakie jest.

 

Zmienia się władza i wszyscy (no prawie wszyscy, bo kilku jednak studziło nasze zapały) z entuzjazmem rzucamy się na robotę. Zbieramy problemy, kategoryzujemy je, odrzucamy nieważne aby ludzie, którzy przecież szli z nami ramię w ramię w 2012 mieli wszystko poukładane i nie musieli zajmować się sprawami mniej ważnymi, które tylko część środowiska widzi jako problemy a całość - niekoniecznie. Idziemy z tym do nich - tych, którzy mówili: "przygotujcie nam wasze problemy, są dla nas tak samo ważne jak dla was" i podnosili je wcześniej na komisjach: sejmowej i senackiej. No więc teraz już mogą wszystko zmienić, mają władzę. I co? Okazuje się, że wszystko w kraju w kwestii pszczelarstwa poukładane jest jak najlepiej. Jak najlepiej? Ale przecież jest tak samo jak kilka lat temu, nic się dla pszczelarzy nie zmieniło. Więc co, wtedy było źle a teraz jest dobrze? To samo? Więc od czego zależy punkt widzenia? Przecież Minister, który był przewodniczącym sejmowej komisji, wcześnie także był Ministrem. Dlaczego coś raz jest dobrze, potem źle a potem znowu dobrze?

 

To też nie po to, by się użalać. Życie jest jakie jest.

 

Naszą rolą jest drążyć tę skałę. Być kroplą, która kapie z tego samego źródła - źródłem są problemy polskich pszczelarzy. Robić to bardziej lub mniej umiejętnie. Z sukcesami i bez sukcesów. W samorządach każdego szczebla i we władzach centralnych. Pukać do drzwi, do których już pukaliśmy i do tych, o których wcześniej nawet nie wiedzieliśmy.

 

Mamy ludzi, których stać na to, by odsunąć na bok własne sprawy i rzucić się w jakiś wir, ale potem musimy wrócić do rodzin i do pracy. Wszyscy musicie zrozumieć, że musimy wrócić do pracy - to chociaż. Nie samym chlebem człowiek żyje ale bez chleba się nie da. W tej chwili nie ma wśród nas nikogo, kto za pracę w Polance dostawałby pieniądze (wyłączając zdefiniowane projekty ale w tych akurat są to bardzo ciężko zarobione i niewielkie pieniądze). Spotkałem się jakiś czas temu z zarzutem, że są w Polance ludzie, którzy dostają nawet po 20 tysięcy zł. Ludzie! Skąd się to mogło wziąć? - taka kwota, jednorazowa, wywaliłaby cały budżet Polanki na kilka lat! 

 

Wracając do niedoróbek, przyznaję, że czasami wiosną i latem przez 3-4 dni nie zaglądam na forum. Czasem wiosną i latem przez dzień czy dwa nie otwieram maili. To zupełnie inaczej niż czarg kilka lat temu. Ale... wypalenie to konsekwencja jeśli czemuś oddać prawie wszystko. Także pytla to potwierdzi. Szacunek absolutny ale czy koniecznie trzeba to naśladować? Czy stowarzyszeniu najbardziej potrzebni są ludzie oddani bezgranicznie czy może jednak ci, którzy mając także własne życie, dadzą radę drążyć tę skałę całymi latami? - aż przyniesie to dobry skutek. A przecież przynosi.

 

Może trochę źle to napisałem, bo i jedni i drudzy ludzie są potrzebni - kluczem jest właśnie to, ze każdy rodzaj i styl aktywności jest dobry.

 

Wiem, że jokaz na sukces klubu Wałbrzyskiego pracował z kilkoma kolegami konsekwentnie latami. Wiem jakie kłopoty mieli i mają szefowie innych naszych klubów. Za ich sukcesami nie stoi perfekcyjna organizacja (też do takiej dążę, naprawdę) ale oddanie, które trwa i nigdy się nie kończy pomimo porażek.

 

Dlatego zawsze będzie jakiś ciąg dalszy. Zawsze będą sukcesy i zawsze będą porażki. Będziemy marginalizowani nie tylko przez tych, którzy mienią się reprezentantami całego polskiego pszczelarstwa ale i przez innych, którym naruszamy święty spokój w pracy. Zamiast zajmować się np. końmi (zajęcie fajne i zamieszać można sporo), trzeba tu znowu z jakimiś pszczelarzami się użerać - też coś.

 

Nie damy się zmarginalizować bo jeśli gdzieś poniesiemy porażkę, w innym miejscu zawsze jakiś sukces się pojawi. Tak, jak powoli ale konsekwentnie przybywa nam członków (jeśli ludzie decydują się opłacić w nowej organizacji składkę roczną + wpisowe np. w październiku czy listopadzie, ma to swoją wagę) tak rośnie znaczenie organizacji - może wolniej niż byśmy chcieli, ale konsekwentnie. Będzie rosło, dopóki cele, któreśmy zapisali w statucie, będą naszymi faktycznymi celami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Przez chwilę myślałem że, rozpoczęła się kampania wyborcza w stowarzyszeniu.

Cóż jeszcze ponad pół roku i będzie można wystartować. :)

 

Słuszna uwaga najwyższy czas pomyśleć o wyborach, Walne tuż, tuż

 

 

 Proszę zwrócić uwagę że, wszyscy w stowarzyszeniu pracują społecznie. Praca społecznika wymaga dużo poświęcenia. Rodzina idzie na bok, przyjaciele na bok, koledzy na bok itd.

 

Dlatego właśnie tym bardziej szkoda, aby praca wymagająca poświęceń okazywała się niepotrzebnym trudem.

 

Trwa jeszcze gorący czas, więc nie ma co wymagać. Tak więc, myślę kolego że, warto zaproponować pomoc - rozwiązanie anie krytykować.

Życzę większego optymizmu.

 

Wymagania są podstawowe określa je  statut:

 

- posiedzenia zarządu przynajmniej raz na kwartał,

- weryfikacja listy członków Stowarzyszenia, rozliczanie składek członkowskich, 

- sporządzenie budżetu

 

a także deklaracje i praktyka:

 

- informowanie o działalności zarządu, 

- konsultowanie się z Polankowiczami poprzez forum

- jawność dokumentacji.

 

A teraz co u nas na dolnym śląsku. Wiem z pewnego źródła że, komisja rolnictwa przy sejmiku dolnośląskim spotka się z przedstawicielami pszczelarzy, ażeby pomóc nam w rozwiązaniu problemów. Powtórzę jeszcze raz. Odniosłem wrażenie że, trzeba przedstawić problem i dać na nie konkretne rozwiązanie. Komisja myślę że jest naszemu środowisku pszczelarskiemu bardzo przychylna. Tak więc do pracy :)

Pozdrawiam

 

Jakie konkretne rozwiązania chcecie przedłożyć Komisji przy Sejmiku Samorządowym?

Pozdrawiam również. Gratuluję optymizmu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Po przeczytaniu długiego posta Prezesa Piotra pomyślałem, że z jego przemyśleniami

"prawie ze wszystkimi częściowo się zgadzam", bo dużo w nich prawdy.

 

Z rozbudzoną nadzieją wszedłem na zakładkę: 

Sprawy organizacyjne / Pisma przychodzące i wychodzące

i..,,,,,,,,,,,,..  znowu odbiłem się od komunikatu:

strona nieaktywna error 404 Not Found

 

http://forum.spp-polanka.org/topic/79-pisma-przychodz%C4%85ce-i-wychodz%C4%85ce/

 

Tak wygląda jawność działań Stowarzyszenia.

Deklaracje, piękne słowa, a rzeczywistość jest taka jak ją na forum widać:

Brak rzetelnej informacji.

Dlaczego korespondencja jest utajniana?

Wklejanie korespondencji to taki wielki ambaras?

 

Od pewnego czasu, gdy czytam zastrzeżenia jakie  Robinhuud stawia Zarządowi PZP,

zastanawiam się  jak dana sprawa ma się w Polance?

I co mi wychodzi:

 

Sprawozdania z posiedzeń zarządu   -      Not Found

Korespondencja                                  -      Not Found

Rozliczanie składek rocznych             -      Not Found

 

Ciekawe czy także w "niektórych samorządach jest to możliwe"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego Czargu, drugi raz wywołujesz mnie w tle do tablicy, więc parę spraw należy wziąć na klatę.

Jestem wdzięczny Zarządowi Polanki za niezabanowanie mnie na tym forum (w moim zarozumiałym odczuciu działam dla dobra polskiego pszczelarstwa) i w związku z tym nie spodziewaj się, że będę kąsał tą rękę, która...

Chciałbym ci zwrócić uwagę na różnicę między nami, bo parę spraw z pewnością nas łączy.

Jestem mimo chwilowych przeszkód i kary organizacyjnej nałożonej przez sąd honorowy mego WZP aktywnym członkiem swej organizacji, czego życzyłbym i Tobie. Postępuję tak dlatego, że wyciągam wnioski z przeszłości. Chwilowe przeszkody miną, tak jak karta nie świnia i po północy się zmienia.

Było w przebogatej historii PZP kilku członków, którzy mając rację postąpili nieracjonalnie. Zabierali zabawki i wynosili się z piaskownicy PZP, pozostawiając koleżanki i kolegów w obsranych pieluchach i w niepełnej świadomości rangi porażki. Ku chwale nielimitowanego kadencyjnie kacyka (też z karą organizacyjną za rozbijanie jedności pszczelarskiej), któremu jak widzę ostatnio puszczają nerwy i sam redaguje swój obłudny, żółty papier o opuszczeniu Zarządu PZP. Ty nie masz aż takich powodów vendetty organizacyjnej, jaką demonstrujesz. Mój kacyk latami prowadził negatywną politykę kadrową nie szkoląc swego potencjalnego zastępcy i następcy, otaczając się miernotami niezagrażającymi jego pozycji i wypracowując sobie status osoby niezastąpionej i nieodżałowanej, jakich pełno po cmentarzach (temu służyła ostatnia degradacja wiceprezydenta, bo zaczął mu zagrażać) . W Polance póki co proceder aż na taką skalę nie kwitnie i Piotr nie jest dyktatorem z gwarancjami ponadkadencyjnymi biorącym tajną pensję. Nie ma też on w dyspozycji statuetek ogłupiających elektorat i jego legitymacja jest zdrowa.. Nie ma też pod sobą majątku organizacyjnego z tajną hipoteką. Musi się biedak liczyć z komisją rewizyjną Polanki, która póki co jest aktywna, skuteczna.i nie daje się zagnać do Zagnańska. W Polance władzom nie pierdzieli się w główkach przeznaczenie kadzielnicy i podkurzacza. Jeżeli Zarząd PZP ma kłopoty z publikacją swych kompromitujących kwitów, staram się mu pomóc, rozsiewając popelinę, a nie akcentując "not foundy" i "errory".

Zaczynam posądzać Cię o kompleks Edypa na podstawie przerywanych i nie zakończonych orgazmem organizacyjnym stosunków koleżeńskich z Pytlą. To błąd dziecięcej choroby prawiczkowości wstępnej gry miłosnej - mówiąc językiem tow. Lenina

Myślę, że któregoś dnia chmury się rozerwą i zostaniemy obaj twardymi członkami Polanki. Brakuje mi Twojego pozytywnego wścibstwa w sprawy legislacyjne, ale też trochę przeginasz z upolitycznianiem Polanki w prawą stronę,. Jak chcący dobrze sienkiewiczowski Sanderus z relikwiami. Ale to moja, subiektywna, nic nie znacząca ocena.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Przeczytałem ostatnie posty i... w pełni zgadzam się z wypowiedziami jokaza i robina /nie ma w tej wypowiedzi krytyki PSL-u/.  Co prawda patrzę na sprawy z innej perspektywy jako NIEZRZESZONY!  Skoro w pełni, to nie będę powtarzał zawartych argumentów ale jako ktoś kto w niejednej organizacji społecznej /społecznie/ się angażował i wie jak TO BYWA.

   Tak to ja, po wielu zabiegach, doprowadziłem do zainteresowania się Sejmiku Dolnośląskiego  sprawami pszczół a p. Piotr podjął inicjatywę by spróbować zainteresować inne władze samorządowe. Jakie  to przyniesie efekty??? Już przynosi, jako że wszystkie "strony" spotkania zadeklarowały chęć współdziałania pomimo różnic. Dla dobra sprawy... 

    NALEŻY DOCENIĆ wcześniejsze pismo do Ministerstwa Rolnictwa którego /w imieniu kilku organizacji / była Polanka.  Świadczy to o DALEKOWZROCZNEJ WIZJI   prezesa/zarządu Polanki w sprawach stanu i perspektyw pszczelarstwa w kraju nad Wisłą.

Dalsze oceny pozostawiam członkom Polanki, jako, że sprawy  wewnętrzne TEJ organizacji mnie NIE interesują /o tyle by "wraże siły nie zagłaskały na śmierć"   czegoś co, W MOJEJ ocenie przyzwoicie działa/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inicjatywa Polanki/prezesa Polanki /do wszystkich Sejmików Wojewódzkich/ by, wzorem Sejmiku Dolnośląskiego, zajęły się tematem pszczelarstwa winna, moim zdaniem, znaleźć wsparcie szeregowych /ale także funkcyjnych/ pszczelarzy. Osobiste kontakty z Komisjami Rolnictwa winne zaowocować zainteresowanie się tematem przez radnych.

  Analiza ostatnich poczynań Minrolu nie napawa optymizmem, może to brak bojowego rozpoznania problemu a może wpływ działania pałacu Bruhla ale "nowego" nie widać.

   Uważam, że oddolne inicjatywy / członków PZP, PZ, Polanki, niezrzeszonych, katolików/protestantów/prawosławnych/unitów/ wyznawców Allaha i Buddy/   do samorządów winne przynieść, czasem regionalnie, pozytywne skutki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Słowo się rzekło, kobyła u płota"

Przewodniczący Komisji Rolnictwa przy U. Marszałkowskim (dolnośląskie) spotkał się z przedstawicielami różnych stowarzyszeń i związków pszczelarskich. Osobiście nie uczestniczyłem w spotkaniu ale z pewnych źródeł wiem, jakie problemy zostały poruszone. Niestety zabrakło znów RZP Legnica i RZP Jelenia Góra. Totalna olewka mówiąc kolokwialnie. Zawiedli. Z ramienia naszego Stowarzyszenia był Pan Prezes Piotr oraz Prezes mojego Wałbrzyskiego Klubu Pszczelarza. Nie wiem czy dobrze ale, przy Przewodniczącym Komisji Rolnictwa rozwinęła się mocna sprzeczka między pszczelarzami a dotycząca wędrówek pszczół. To tylko pokazuje, jak bardzo nam wszystkim jest potrzebne uregulowanie prawne tej sprawy. Nie zawiedli koledzy z Górnołużyckiego Stowarzyszenia. Co najważniejsze. Wszystkie poruszane sprawy zostały skrzętnie spisane przez panią sekretarz tego spotkania. Wniosek jest taki że, pismo jakie zostało dostarczone do Komisji rolnictwa przy UM (dolnośląskie) w miesiącu lipiec 2016, zostało poważnie potraktowane. A co najważniejsze, piłeczka jest teraz po stronie Pana Pilawki. (przewodniczący Komisji Rolnictwa). Obiecał że, spotka się ponownie z przedstawicielami pszczelarskimi w miesiącu styczeń - luty 2017r. i przedstawi co z jego strony może, mogło być załatwione. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego Jokaz. Gratuluję tym , którzy przyczynili się, aby do takiego spotkania doszło. To jest właśnie mrówcza, często niewdzięczna praca, która nie dzieje się w otoczeniu dostojnych wnętrz kościołów, ani przy dźwiękach orkiestr i łopocie niesionych sztandarów. Ale jakże potrzebna? Bez tej pracy Te wszystkie podniosłe uroczystości i festyny do jakich stara się nas przyzwyczaić "wiodąca" ponoć organizacja w Polsce, można rozbić o kant stołu, jeśli nie będą wcześniej pozałatwiane te podstawowe problemy, o których pisze kolega Jokaz. Nietrudno odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego właśnie te dwa Związki, Jelenia Góra i Legnica, "olały" udział w takim spotkaniu? Działacze z Organizacji w Jeleniej Górze, tak się ostatnio napracowali nad organizacją "międzynarodowych warsztatów" w stylu własnie preferowanym w PZP, że w ciągu trzydniowej imprezy, udało im się z trudem, zmieścić jeden wykład dwugodzinny, nie wiadomo czemu, nie podano nawet kto go miał wygłosić, i w galerii zdjęć z tej imprezy, nie został nawet zauważony.

Nie dopatrzyłem się też tam podstaw, dlaczego znów te "warsztaty" ogłoszono jako impreza "międzynarodowa"???

Jak zwykle na imprezach organizowanych przez Związki , wiernie stojące przy linii prezentowanej w PZP, rzeczywiste problemy pszczelarstwa, przysłania się sztandarami i stoiskami kiermaszowymi.

Szczególnie wstyd mi, za organizację legnicką. 33 lata temu pełniłem funkcję prezesa tej organizacji, i odchodząc na kolejną swoją funkcję wymagającą przeniesienia się z rodziną na ziemię sądecką, cały czas trwał we mnie jakiś sentyment do tych miejsc, którym poświęciłem kawał swojego życia. Przykro jest słyszeć ,że ta organizacja również nie wzięła udziału w tym spotkaniu, ale nawet nie idzie dowiedzieć się , co oni robią, bo nawet strony internetowej nie posiadają, gdzie można by się coś dowiedzieć.

Być może , są przekonani że mając swojego przedstawiciela w Zarządzie PZP, mogą spać spokojnie, licząc że on tam potrzebne im sprawy pozałatwia.

Tak czy inaczej. życzę tym kolegom z Dolnego Śląska, którzy tą dobrą inicjatywę podjęli, aby dalej rozwijali ją dla dobra tych kolegów , których reprezentują.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieskromnie napiszę cytując Sienkiewicza/Zagłobę "jam to sprawił" że do rzeczonego spotkania doszło za co wszyscy obecni mi dziękowali, co poczytuję sobie jako wyraz uznania. Cdn...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przepraszam że gratulując "tym wszystkim" nie wymieniłem kolegi z nazwiska, ale zapewniam że miałem jego osobę także na myśli. 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też dziękuję Atenie za parę ważnych spraw:

  1. Bez niego to spotkanie by się nie odbyło. A było bardzo ważne nie tylko dla pszczelarzy dolnośląskich. Dzięki zainicjowaniu tych spotkań mogliśmy wystąpić do wszystkich samorządów wojewódzkich z wnioskiem o podobne fora na ich terenach. Jest dość prawdopodobna także ogólnopolska debata samorządowców z pszczelarzami - zobaczymy czy się uda.
  2. Zadbał jak tylko się dało, by wszyscy zainteresowani mogli się pojawić. Co się nie dało, trudno - na pewno to nie jego wina. Wiem ile razy dzwonił do mnie upewniając się czy będę.
  3. Skrzyknął to spotkanie w miejscu przepięknym. Będę polecał zamek Grodziec każdemu, bo to perełka krajobrazu, architektury i klimatu samego miejsca. Proszę o przekazanie pozdrowień kasztelanowi zamku. Też ogromnie pozytywny człowiek.

A teraz to, co najważniejsze. Pan Pilawka, przewodniczący komisji rolnictwa przyjechał rzeczywiście solidnie przygotowany i zanim mogliśmy uszczegółowić i rozszerzyć nasze oczekiwania, sam przepytał nas wszystkich (nie tylko górnołużyckich i wałbrzyskich, którzy byli autorami pisma) we wszystkich punktach pisma, które otrzymał. Gdyby nawet pojawiły się niezgodności oczekiwań różnych związków, dzięki takiemu podejściu dyskusja z miejsca stała się merytoryczna. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że bywał przestrzegany przed kontaktami z takim gremium ponieważ "pszczelarze są skłóceni" i "nic z tego nie wyjdzie". Miałem wrażenie, że bywał momentami nieco zdziwiony, że to nieprawda.

 

To, co będzie się działo dalej (a teraz, do stycznia, przewodniczący zobowiązał się rozpatrzyć w dostępnym budżecie i możliwościach realizacyjnych pewnych działań) to jedno, ja chciałby zatrzymać się przy tym "skłóceniu".

 

Ono jest absolutną nieprawdą. Wszędzie, gdzie spotyka się grupa pszczelarzy, najważniejsze ich potrzeby i postulaty wobec władz są takie same. Bywaliśmy w sejmowej komisji rolnictwa, w ministerstwie i wszędzie, gdzie można było prowadzić rozmowy na nasze tematy i w sprawach najważniejszych nie było skłócenia a zabolało mnie nieco, że Pan poseł Ardanowski podczas ostatniej debaty w sejmie właśnie owo "skłócenie" wykorzystał jako pretekst do wyjaśnienia przyczyn, że nowa władza nie słucha pszczelarzy dokładnie tak, jak stara. Nowi też wiedzą lepiej (aż się pamiętna konferencja prasowa w przeddzień marszu w obronie pszczół przypomina) i uważają, że wszystkie sprawy prowadzone są w najlepszy możliwy sposób.

 

Atena, zarząd Zawodowych, zarząd Polanki, organizacji regionalnych i mnóstwo ludzi także z PZP widzi potrzebę wspólnych uzgodnień i wystąpień, i próbuje drążyć tę skałę. Przeciwdziała rzeczywistej możliwości współpracy właśnie owo "skłócenie". Nie wszyscy się go boją, dzięki czemu spotkanie, w którym uczestniczyłem z ogromną przyjemnością było sprawne i merytoryczne a jeśli koledzy wypowiadali wobec siebie pewne dość gorzkie słowa w kwestii podjazdów na pożytki, były one tylko odzwierciedleniem sytuacji wymagającej rozwiązania a nie wzajemnych niechęci. Ale jak przebić się na samą górę od której zależy najwięcej? Będziemy próbowali nadal, sądzę jednak, że należy wykazać, że owo skłócenie między pszczelarzami jest mitem i nie wolno braku zgody środowiska na działania osób "pomazanych" w myśl ustawy z 1982 roku utożsamiać ze skłóceniem środowiska.

 

Mogło to wziąć się właśnie z owej niesławnej konferencji prasowej, od której PZP można było postrzegać rzeczywiście jako organizację nieco schizofreniczną gdzie poszczególne związki idą ramię w ramię z całą "marszującą" bracią a prezydent demonstruje odcięcie się od akcji. Wiele wody upłynęło i wielu rozsądnych rzeczywiście próbuje śmiało reprezentować pszczelarzy, za co czasami przychodzi im zapłacić utratą funkcji ale chciałbym, by wszyscy wobec reszty społeczeństwa wyraźnie mówili, że pszczelarze bynajmniej skłóceni nie są! Może nam to tylko pomóc bo prawda jest taka, że w obronie pszczół zawsze znajdziemy wspólne stanowisko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziwi mnie, że tak niewiele ukazało się wypowiedzi o spotkaniu na Grodźcu. Nawet dość obszerny komentarz p. Piotra nie sprowokował do wypowiedzi. Narzekających całe rzesze, jednocześnie jeżeli pojawia się jakaś inicjatywa która może stanowić  przyczółek do rozwiązywania kolejnych, ważnych tematów ...a tu sztil. Może ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolego Atena. Znam ten ból. Wielokrotnie też mam takie odczucie. Ale widocznie tak już jest, że o wiele łatwiej przychodzi , najczęściej anonimowo dołożyć piszącemu, z grubej , chociaż najczęściej zardzewiałej rury. Niech sobie nie myśli za wiele o sobie. Proszę więc nie liczyć na jakiś wybuchowy odzew, tylko jeśli kolega uważa że były tam sprawy które warto upublicznić, nie ma co czekać , tylko jak kiedyś pisał nasz kolega "Chrośniak", tylko "rzucać się na klawiaturę"

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...