Skocz do zawartości
jjb

Prawdziwy mikrobiolog myje się rzadko, o ile wogóle

Rekomendowane odpowiedzi

Czas pandemii podobnoć przyniósł wzrost  poziomu higieny wśród polskich obywateli. Nie idzie tu o wystawione spryskiwacze z płynami dezynfekującymi, ale o świadomość.  Ale ten kij ma dwa końce. Przyroda nie lubi pustki. Mamy grupę chorób brudnych rąk - temat mocno eksploatowany w czasach pandemicznych, ale mamy też choroby zbyt czystych rąk, uczulenia, choroby autoagresji.
Czy podobny problem występuje u pszczół? Patrzymy na to, jak dana linia jest higieniczna, ale to oznacza, że uważamy, iż cała odporność pszczół zależy od nich samych. To chyba nie jest myślenie, które da się obronić. Pszczoły żyły w jakimś środowisku i miały w nim na pewno sprzymierzeńców, nie tylko wrogów. Czy ta higieniczność, być może w wielu przypadkach nadmierna, nie pozbawiła pszczół ich sprzymierzeńców robiąc tym samym więcej miejsca dla wrogów?

Mam tu na myśli różne małe organizmy - mikroby, pajęczaki, takie choćby jak zaleszczotki ... dla nich nie ma miejsca ani w ulu, ani w naszym myśleniu o tym, jak winien wyglądać ul.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gupik z Tobago i przywra z Trynidadu? Dlaczego poznańscy naukowcy z sukcesami badają za pieniądze z NCN karaibskie ryby i przywry, a opornie im idzie z krajowymi pszczołami i roztoczami? Kiedy wreszcie wśród warrozy wybuchnie warrozia pandemia?

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27945%2Cwreszcie-podejrzano-ewolucyjny-wyscig-zbrojen-gospodarz-pasozyt.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A gdyby tak budować korpus ula z jedną ścianą "zaleszczotkową". Taką podpróchniałą, jak to niegdyś robiono, albo ze słomy, lub trzciny.
Albo w ulach, gdzie korpusy są odlewane przygotować takowe okno, które można byłoby wykorzystać na takie wkłady ułatwiające tym stworzeniem kooegzystencję z pszczołami.

Kiedyś stolarze pod meblami umieszczali kawałek nieokorowanej deski z miękkiego drewna. Należało ją co jakiś czas wymienić - starą spalić razem z kołatkami... Oczywiście nie idzie mi tu o palenie zaleszczotków, ale o takie myślenie biologiczne, że miałyby sprzyjające warunki... Oczywiście pozostaje kwestia ograniczenia zwalczania warozy chemicznie. Co najwyżej kwas mlekowy, albo szczawiowy w syropie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest taka teoria która mówi, że pasożyt z zewnątrz opanowujący nowe środowisko i żywiciela rozprzestrzenia się z początku lawinowo, potem osiąga punkt nasycenia odpowiadający nowej równowadze między nim i żywicielem. Żaden pasożyt nie dąży do zagłady żywiciela, bo „podcinałby gałąź na której siedzi”. Teoria ta dotyczy pasożytów „swobodnie” żyjących, a nie dotyczy chowu żywicieli z ingerencją człowieka. Tu warroza nie chce się dostosować do praw ogólnoparazytologicznych i zabija pszczoły. Może dlatego, że interweniując chemicznie zabijamy w ulu nie tylko warrozę? Druga teoria mówi, że gatunek opanowujący nowe środowisko rozmnaża się gwałtownie do momentu załamania się jego populacji w wyniku chorób. Jakoś warroza się broni. Ciekawym jest przykład piżmaka w Polsce. To zwierzą amerykańskie, uciekło z hodowli w Czechach i rozpowszechniło się szybko w całej Europie. Jeszcze niedawno piżmaków było pełno w każdym rowie melioracyjnym. Od jakiegoś czasu z niejasnych powodów zniknęły. Czyżby warroza nie miała swoich chorób? A może amitrazem utrudniamy do niej dostęp wektorom tych chorób?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem gdzie jest ten punkt równowagi przy który warroza nie byłaby takim zagrożeniem. Nasza wiedza też się zmienia, coraz więcej mówi się o warrozie, jako wektorze wirusów, a coraz mniej o jej szkodliwości, jako takiej.  Chociaż mam wrażenie, że tutaj zwala się na warrozę co tylko można, aby mieć jednego winnego. Wszak wirusy przenoszą się też bez warrozy i niekiedy wirus ma łatwiej bo organizm pszczoły jest osłabiony przez pasożyta.

Miałem duże straty pszczół we wrześniu - ramki z pierzgą bardzo szybko zapleśniały, prawdopodobnie nie zrobiła się ta kiszonka...Pestycydy niektóre mają cechy antybiotyku. One też mogą w jakiś sposób wpływać na warrozę bezpośrednio i pośrednio, np. przez zmiany w środowisku mikrobiologicznym ula.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przykład piżmaka można jakoś wytłumaczyć. Jakieś choróbsko przenosiło się w tempie wcześniejszego rozprzestrzeniania się gatunku przez "osobiste" kontakty w rowach. Jak by to mogło wyglądać że w  np. w Głuchołazach wystąpił jakiś czynnik chorobotwórczy niszczący warrozę to aby się jakoś przeniósł do Ełku moja wyobraźnia nie chwyta.  Kto i jak by to mógł stwierdzić?  Jest wiele przykładów utrzymywania się w środowisku naturalnym patogenów na niskim poziomie. Pszczoły/warroza  to już środowisko sztucznie wytworzone przez człowieka. Czy ktoś ma jakieś wieści że gdzieś warroza wyginęła?  Jeżeli tak to tam mogłoby tkwić rozwiązanie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, jjb napisał:

Nie wiem gdzie jest ten punkt równowagi przy który warroza nie byłaby takim zagrożeniem. Nasza wiedza też się zmienia, coraz więcej mówi się o warrozie, jako wektorze wirusów, a coraz mniej o jej szkodliwości, jako takiej.  Chociaż mam wrażenie, że tutaj zwala się na warrozę co tylko można, aby mieć jednego winnego. Wszak wirusy przenoszą się też bez warrozy i niekiedy wirus ma łatwiej bo organizm pszczoły jest osłabiony przez pasożyta.

Miałem duże straty pszczół we wrześniu - ramki z pierzgą bardzo szybko zapleśniały, prawdopodobnie nie zrobiła się ta kiszonka...Pestycydy niektóre mają cechy antybiotyku. One też mogą w jakiś sposób wpływać na warrozę bezpośrednio i pośrednio, np. przez zmiany w środowisku mikrobiologicznym ula.

 

Myślę sobie że Kolega ma słuszne rozważania. Polecił bym Koledze wymianę zdań z naszym Kolegą Borówką z radia warroza. Obecnym na forum. Przeszedł dość ciekawą drogę w pszczelarstwie naturalnym.  I w tematach jakie Kolega porusza. Powiem szczerze że moja wiedza wykracza po za tak skomplikowane tematy. Kiedyś z Kolegą Borówką byliśmy na odmiennych krańcach pszczelarstwa. Ale człowiek ma wiedzę , choć można się nie zgadzać. 

Mniemam że Kolegów dyskusja zachęci i nas do wniosków.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...