Skocz do zawartości
Karpacki

Polska literatura pszczelarska

331 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

28 minut temu, Horn napisał:

Monitoring warrozy wymaga wkładki dennicowej białej czystej, 

Znam dobrze Pana metodę, Pana dennica uniemożliwia wiarygodny monitoring warrozy. Bardzo ważne jest określenie ile warrozy żywej zostaje po zabiegach w ulu, ale kto w Polsce się ty przejmuje?

Załączam zdjęcie dennicy z pułapką na warrozę , która nie wiedzieć czemu "uniemożliwia wiarygodny monitoring?  Który element tej dennicy to sprawia?  

Co do powoływania się na doświadczenia zagraniczna to przypomnę to co już kiedyś tu sygnalizowałem.  Jeśli ktoś zobaczy niemiecki filmik z internetu o zwalczaniu warrozy cukrem pudrem , to rzeczywiście może mieć wiele zastrzeżeń do tego co tam zobaczy.  Szkoda tylko, że nawet nie próbuje zapoznać się z polskimi badaniami na ten temat. A przecież jest to o wiele łatwiej , jak szukać źródeł zagranicznych.  Na wykładach wielokrotnie spotykam się z podobnymi zastrzeżeniami odnośnie jakiejś pracochłonności , i rzekomym tylko strącaniu warrozy z pszczół.  Ci którzy tak twierdzą , nie znają pracy panów Kalinowskich, i sugerują się tylko doniesieniami na ten temat , autorów zagranicznych , którzy też nie poznali techniki działania wprowadzonego do ula cukru.  Gdyby to poznali , nie mówili by że cukier tylko strąca warrozę z pszczół.  A co robi , jest dokładnie określone we wspomnianej pracy, którą każdemu kto wyrazi taką chęć , jestem w stanie przesłać na e-maila.  Ale oczywiście , nic na siłę.  Na jednym z ostatnich moich wykładów byli przedstawiciele jednego z WOPR - ów.  Na ich życzenie, otrzymali ode mnie egzemplarz tej pracy i zgodę na wydanie jej drukiem według możliwości i zapotrzebowania. Być może będzie ona wkrótce dostępna w jakiejś rozsądnej ilości.

DSCF1193.JPG

DSCF1195.JPG

DSCF1200.jpg

DSCF1199.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozwolę sobie jako lajkonik pszczelarski z 5-ma ulami bezczelnie pouczyć zawodowcow i dodać, że klu znajduje się na 3-cim zdjęciu. Jest to wykonany w bocznej sciance szuflady rowek na wazelinę, który jest pułapką i uniemożliwia spadłej warrozie powrót na pszczoły. Mam u siebie typowe dennice Łysonia i Nektariady. Wyrażę tutaj ubolewanie, ze producenci wymienionych dennic nie zadbali o ten szczegół i musiałem sobie to dorobić sam. Oczywiście uwzględniając nauki dra Kalinowskiego – poznaniaka.

Widziało kakało?🙄

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Karpacki napisał:

 

...Co do powoływania się na doświadczenia zagraniczna to przypomnę to co już kiedyś tu sygnalizowałem.  Jeśli ktoś zobaczy niemiecki filmik z internetu o zwalczaniu warrozy cukrem pudrem , to rzeczywiście może mieć wiele zastrzeżeń do tego co tam zobaczy.  Szkoda tylko, że nawet nie próbuje zapoznać się z polskimi badaniami na ten temat.

 

 

 

 

Jak Pan sypie cukier puder, to siłą grawitacji spadać musi na dennicę i przykrywa młode warrozy, które są prawie przeźroczyste. Cukier puder w ulu pod wpływem wilgotności szybko się zbryla, tak uważa prof A. Imdorf i nie działa tak jak Pan uważa. Prace Kalinowskich - to już było na tym forum przerabiane - po co się tym zajmować. Jest to niemerytoryczne. Jak ta Pana metoda jest taka znakomita, to dlaczego brak zainteresowania ze strony naukowców? Może jest?
W Szwajcarii piszą uczeni iż nie zalecają cukru pudru do zwalczania warrozy, cukier puder jest do tego nieodpowiedni. Dennica osiatkowana cały sezon nie potrzebuje wkładki dennicowej. Wkładka jest potrzebna tylko do monitoringu przed zabiegiem (trzy dni), do zabiegu, i po zabiegu 12 -14 dni aby policzyć uśmierconą zabiegiem warrozę. Zatem Zupełne nieporozumienie z tą wazeliną, po jakiego diaska paprać się tym bzdetem. W Niemczech w Kirchhain - opracowano sposób określenia porażenia rodziny warrozą przy wykorzystaniu cukru pudru. Po co się tym babrać, jak można odczytać z dennicy, to co jest bardzo ważne. Dla laboratorium, tam mogą się bawić cukrem pudrem. Natomiast nie podają aby cukrem pudrem leczyć rodziny pszczele. W Niemczech uważają, że bez monitoringu „Leczenie Varroa jest jak latanie na ślepo ”
To takie różne na temat literatury, na tyle ważnej, że ma wpływ na sposób działania dla zapobiegania wyrządzania szkód rodzinom pszczelim przez warrozę.
Co jest specyficzne Pan Panie Czesławie w Polsce, jest współtwórcą  literatury...

Ps Film Simona Hummela o cukrze pudrze na warrozę pouczający. Skoro Pan zaczął z cukrem pudrem, to chyba Mirek kiedyś Panu podał linki z Ameryki, co ta metoda jest warta. Napisałem że wkładka ma być biała, bo ten młody magik na filmie pokazuję jakąś kuwetę dla kota?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, Horn napisał:

Jak Pan sypie cukier puder, to siłą grawitacji spadać musi na dennicę i przykrywa młode warrozy, które są prawie przeźroczyste.
W Szwajcarii piszą uczeni iż nie zalecają cukru pudru do zwalczania warrozy, cukier puder jest do tego nieodpowiedni. W Niemczech w Kirchhain - opracowano sposób określenia porażenia rodziny warrozą przy wykorzystaniu cukru pudru.. W Niemczech uważają, że bez monitoringu „Leczenie Varroa jest jak latanie na ślepo ”

Ps Film Simona Hummela o cukrze pudrze na warrozę pouczający. Skoro Pan zaczął z cukrem pudrem, to chyba Mirek kiedyś Panu podał linki z Ameryki, co ta metoda jest warta.

Czy nie widzi pan , panie Horn, że im bardziej stara się pan podnieść znaczenie zagranicznych naukowców pszczelarskich, tym bardziej się pan zapętla i mota w tym co pan pisze ?  Ile by trzeba nasypać tego cukru, aby przykryć jakąś "przeźroczystą " warrozę ?  Gdzie pan ją w ulu widzi , poza zasklepioną komórką czerwiu?  Kiedy wychodzi z tej komórki pszczoła, o ile jest w stanie wyjść,  samice warrozy wychodzące wraz z nią , są już brązowe. To upewnia mnie, że pracy dr Kalinowskiego absolutnie pan nie zna.   Nie widzę potrzeby słuchania uczonych szwajcarskich skoro mamy polskie w tej sprawie badania.  Nie wiem w jaki sposób i co stosowali  oni , zanim doszli do jakiegoś wniosku.  Jak przygotowywali cukier przed jego zastosowaniem i w jakich warunkach stosowali zabiegi?   Co trzeba brać pod uwagę w trakcie prowadzenia zabiegu ?  I nie muszę tego wiedzieć , bo jak dotąd , nasze rodzime osiągnięcia w tej dziedzinie mnie zadowalają.  W Niemczech, też wiele rzeczy uważają inaczej jak u nas , a tak samo jak my , mają problemy , i wcale sprawy do końca nie rozwiązali. My, "latając na ślepo " też dolatujemy tam gdzie chcemy , w myśl tego , że "nie jedna droga prowadzi do Rzymu" . I niekoniecznie musimy iść akurat tą , którą nam wskazują Niemcy.  Kto chce , proszę bardzo.  Jednak nasuwa się pytanie . Jakim cudem pszczoły u nas są i funkcjonują , także w tych pasiekach, które nie są prowadzone według zagranicznych instrukcji ?  Czy ja np. kupuję corocznie odkłady od Niemców ?  A może z jakichś pasiek, prowadzonych według wskazań tych naukowców?  Odwiedzają mnie w rożnych terminach sezonu pszczelarskiego , wycieczki pszczelarzy, którzy zadają wiele pytań, odnośnie tego co ja robię w pasiece. dobrze było by , gdyby ktoś z nich zabrał głos, i podzielił się tu opinią , czy usłyszane u mnie rady, naraziły go na straty , o ile zastosował je zgodnie z tym co usłyszał?  

 Niemiecki film o cukrze przeciw warrozie jest rzeczywiście pouczający , ale w kwestii tego , jak tego cukru nie stosować, i jak zniechęcić pszczelarzy do tej metody.  No i jeszcze jedna sprawa. Jeżeli dla pana , autorytetem jest "goszczący"  kiedyś na tym forum , pod kilkudziesięcioma nickami pan Mirek K. , to wiele wyjaśnia.  Przybliża też moment , kiedy bez większego trudu , poznamy pana dane osobowe, które stara się pan tak skrzętnie ukrywać . Ja myślę , że już zdaje sobie pan z tego sprawę. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To, co mi przeszkadza w poście Horna, to wciąż walka z metodą Kalinowskich / Junga przy użyciu argumentów z zupełnie innej bajki.

Cukier się zbryla? - w tej metodzie nie ma prawa się zbrylić, kryształki w zasadzie nie stykają się ze sobą, z czym miałyby się zbrylić? Że zanieczyszcza miód? - nie ma prawa, ilość jest tu homeopatyczna. Że spada na dennicę? - pewnie trochę tak, ale na pewno ani jednego osobnika varroa nie przykryje właśnie ze względu na zastosowaną ilość. Ponieważ zarówno ilość, jak i mechanizm działania są inne, niż w badaniach założyli szwajcarscy uczeni, prawdą jest jedynie, że w ich metodzie cukier puder jest nieodpowiedni i mają pełne prawo go nie zalecać, podobnie jak prof A. Imdorf.

A tak nawiasem mówiąc, po cierpliwym przebrnięciu przez wzajemne niechęci, ciekawy wątek się tu tworzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Piotr_S napisał:

To, co mi przeszkadza w poście Horna, to wciąż walka z metodą Kalinowskich / Junga przy użyciu argumentów z zupełnie innej bajki.

Cukier się zbryla? - w tej metodzie nie ma prawa się zbrylić, kryształki w zasadzie nie stykają się ze sobą, z czym miałyby się zbrylić? Że zanieczyszcza miód? - nie ma prawa, ilość jest tu homeopatyczna. Że spada na dennicę? - pewnie trochę tak, ale na pewno ani jednego osobnika varroa nie przykryje właśnie ze względu na zastosowaną ilość. Ponieważ zarówno ilość, jak i mechanizm działania są inne, niż w badaniach założyli szwajcarscy uczeni, prawdą jest jedynie, że w ich metodzie cukier puder jest nieodpowiedni i mają pełne prawo go nie zalecać, podobnie jak prof A. Imdorf.

A tak nawiasem mówiąc, po cierpliwym przebrnięciu przez wzajemne niechęci, ciekawy wątek się tu tworzy.

Pozdrawiam.

Czego nie mam potwierdzone nie piszę.

Ta inna bajka co przeszkadza to wygląda następująco:

 Źródło: Szwajcarskie czasopismo pszczelarskie nr 09/2009 tytuł artykułu <<Cukier puder jest nieodpowiedni dla zwalczania warrozy>>
Powołuje się na
https://agris.fao.org/agris-search/search.do?recordID=US201301607241
przetłumaczone
https://translate.google.com/translate?hl=pl&sl=en&u=https://agris.fao.org/agris-search/search.do%3FrecordID%3DUS201301607241&prev=search&pto=aue

Gdyby nie temat dr Liebiga, i niemerytoryczne wpisy na jego temat, nie było by mnie tutaj

w sieci można zobaczyć dennice osiatkowaną wg dr Liebiga ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość robert

Już trochę lat pszczoły posiadam. Może cukier puder działa, może nie. Mam tylko dwie uwagi:

1. Metody dr Gerharda Liebiga Polscy pszczelarze stosują i się sprawdza oraz je opisują.

2. Metody Czesława Junga w Polskim pszczelarstwie nie słyszałem aby ktoś stosował. Być może stosujący nie piszą na forach internetowych i dlatego nic o tym nie wiemy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, robert napisał:

Już trochę lat pszczoły posiadam. Może cukier puder działa, może nie. Mam tylko dwie uwagi:

1. Metody dr Gerharda Liebiga Polscy pszczelarze stosują i się sprawdza oraz je opisują.

2. Metody Czesława Junga w Polskim pszczelarstwie nie słyszałem aby ktoś stosował. Być może stosujący nie piszą na forach internetowych i dlatego nic o tym nie wiemy.

Ja też mam dwie uwagi do tego co napisał użytkownik "robert".

1.  Którzy pszczelarze i gdzie, opisują metody dr. Liebiga ?  Chętnie bym poczytał. 

2. Metoda o której mowa , nie jest metodą Czesława Junga, tylko opisana w pracy dwóch panów Kalinowskich  w pracy , której "robert" nie zna.  Została ona opisana w tej części Polskiej         literatury Pszczelarskiej , którą on uważa za "gnioty i makulaturę" . Skąd więc miał by ją znać ?? A w internecie można znaleźć wszystko co tylko się chce.  

  A tak przy okazji w nawiązaniu do posta zawierającego dużą ilość wykrzykników, chciał bym pokazać , że po polsku też są wydawane książki dla początkujących i zaawansowanych pszczelarzy.  Niestety w tej części , którą "robert" ocenia jako "gnioty i makulatura". 

DSCF1925.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że najważniejsze jest doprowadzenie do stanu gdy nie ma czerwiu i wtedy skuteczne strącenie warozy z pszczół. Metody są różne. Kwasy są dobre, ale nie obojętne dla pszczół, a często wręcz szkodliwe i dużo zależności do opanowania; wentylacja, temperatura, siła rodziny itd... Nie wiem jaką gradację ma cukier puder, by skutecznie blokował tchawki warozy i by się osypywala z pszczół. Pamiętajmy, że to co szkodzi warozie nie jest obojętne dla pszczół. Ja póki co izoluje matki na 21 dni i dwa dymki apiwarolem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość robert
16 minut temu, Karpacki napisał:

Ja też mam dwie uwagi do tego co napisał użytkownik "robert".

1.  Którzy pszczelarze i gdzie, opisują metody dr. Liebiga ?  Chętnie bym poczytał. 

2. Metoda o której mowa , nie jest metodą Czesława Junga, tylko opisana w pracy dwóch panów Kalinowskich  w pracy , której "robert" nie zna.  Została ona opisana w tej części Polskiej         literatury Pszczelarskiej , którą on uważa za "gnioty i makulaturę" . Skąd więc miał by ją znać ?? A w internecie można znaleźć wszystko co tylko się chce.  

  A tak przy okazji w nawiązaniu do posta zawierającego dużą ilość wykrzykników, chciał bym pokazać , że po polsku też są wydawane książki dla początkujących i zaawansowanych pszczelarzy.  Niestety w tej części , którą "robert" ocenia jako "gnioty i makulatura". 

DSCF1925.jpg

Ja piszę o metodzie Pańskiej a nie o cukrze pudrze.

Kto stosuje Pana metodę. Kto ją promuje. Kto ją poleca? Kto , jak Tylko Pan.  Nie uważa Pan że to nie jest normalne?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, robert napisał:

Ja piszę o metodzie Pańskiej a nie o cukrze pudrze.

Kto stosuje Pana metodę. Kto ją promuje. Kto ją poleca? Kto , jak Tylko Pan.  Nie uważa Pan że to nie jest normalne?

Muszę przyznać , że w ostatnim czasie , najwięcej o mojej metodzie gospodarki pisze co najmniej dwóch panów. Jest to pan "Horn" i pan "robert" . Muszę być im za to wdzięczny , gdyż walnie przyczyniają się do jej rozpowszechnienia W ciągu ostatnich dwóch  dni miałem cztery telefony, gdzie można bliżej zapoznać się z jej szczegółami.  Nie wiem czy taki był wasz zamiar, ale takie są  tego efekty.  Mogę tylko powiedzieć , że  chociażby nikt się tym nie interesował , ja żadnej straty nie ponoszę,  a dobre zbiory jakie uzyskuję , zawsze dobrze sprzedam .  Kto tego nie chce , tego nikt nie zmusza . Przynajmniej ma kto ode mnie kupić, także ekologiczny wosk, nie mówiąc już o innych produktach, czystych, bez żadnych pozostałości chemii .  Raz jeszcze serdecznie wam panowie dziękuje za rozgłos i reklamę , jaką dzięki wam zyskuję. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można się obejść bez cukru pudru, kwasu itp i mieć małe porażenie warozą, byle mieć dostateczną ilość miejsca i uli... Sezon zaczynamy ze znikomym porażeniem warozą bo wszystkie rodziny wywodzą się z sypańcow zrobionych w poprzednim sezonie, a jak widomo pasożyt siedzi głównie na czerwiu. Obrabiamy nimi główne pożytki. W międzyczasie namnaża się waroza  na ich czerwiu. Robimy więc ponownie z nich zsypańce i nowe rodziny na przyszly sezon prawie wolne od warozy. Macieżaki po ostatnich późnych pozytkach wraz z warozą likwidujemy i tak apiat. Tylko to trochę nieludzkie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Saute napisał:

Można się obejść bez cukru pudru, kwasu itp i mieć małe porażenie warozą, byle mieć dostateczną ilość miejsca i uli... Sezon zaczynamy ze znikomym porażeniem warozą bo wszystkie rodziny wywodzą się z sypańcow zrobionych w poprzednim sezonie, a jak widomo pasożyt siedzi głównie na czerwiu. Obrabiamy nimi główne pożytki. W międzyczasie namnaża się waroza  na ich czerwiu. Robimy więc ponownie z nich zsypańce i nowe rodziny na przyszly sezon prawie wolne od warozy. Macieżaki po ostatnich późnych pozytkach wraz z warozą likwidujemy i tak apiat. Tylko to trochę nieludzkie. 

Przecież już tu napisałem, że Karpacki podrzuca warrozę innym. Inwazja wtórna warrozy jest znaczna i pszczelarze w okolicy mają problem. Siewca warrozy ma tupet, jeszcze dziękuje. Na starym forum nawet Robinhuud przyznał rację, że jest to inwazja warrozy, a że uśmierca pszczoły to inna bajka. To samo przecież robią naturalni, uśmiercają pszczoły i jakie głupstwa przy tym wypisują. Nie promować Moja Pasieka Alojzego Tomy bo działa na szkodę początkującego pszczelarza. Wg Roberta gniot

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Saute napisał:

 Nie wiem jaką gradację ma cukier puder, by skutecznie blokował tchawki warozy i by się osypywala z pszczół.

To dowód pisany na to, że zupełnie nie rozumiesz sposobu działania cukru pudru, a więc nie czytałeś i nie zrozumiałeś Kalinowskiego. Ale jak widać zupełnie nie przeszkadza Ci to w ocenianiu i krytyce.

Do Horna: nie wkładaj mi w klawisze tego czego nie wystukałem. Odnośnie rozwlekania warrozy po okolicy to ja się wtedy uczyłem tej metody, spytałem, zgłosiłem wątpliwość i karpacki w moim mniemaniu się wybronił. Jesteś doskonale zorientowany w historii, bo to był jeszcze stary skrypt, lub nawet Zagajnik. Mógłbyś łaskawcze podać swe imię (imiona) w poprzednim wcieleniu (-ach)? Przed reinkarnacją? Niesłusznie traktuję Cię z tymi kilkoma postami jako lajkonika.

Przypominam sobie takiego natrętnego, wszystkich pouczającego germanofila. Eryk Klemens mu było, czy jakoś tak...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Horn napisał:

Pozdrawiam.

Czego nie mam potwierdzone nie piszę.
Powołuje się na

w sieci można zobaczyć dennice osiatkowaną wg dr Liebiga ...

Mam nadzieję , że Kolega Piotr również odpowie na ten post , bo jest on spowodowany jego wpisem. Jednak nie sposób, nie "pogratulować " takiego materiału na który się pan "Horn" powołuje.  Tłumaczenie tego oryginalnego szwajcarskiego artykułu jest tak zrozumiałe, że trzeba by chyba skorzystać z pomocy tłumaczy z Chin, którzy wszystko potrafią , nie licząc się z żadnymi prawami.  Tego nawet ocenić się nie da.  

Z tych wielu wpisów , jakie w swoim  zdenerwowaniu umieścił w tym wątku pan "Horn" , jest jedna rzecz charakterystyczna.  Prawie w każdej wypowiedzi , powołuje się on na jakieś "niepodważalne" autorytety, najlepiej z określonego miejsca w Europie , a nawet w Ameryce.  Mnie jednak zastanawia, czy posiada on chociaż niewielki , ale własny dorobek w dziedzinie pszczelarstwa ?  Napisał gdzieś , że pszczołami zajmuje się około 50 lat.  To ja zaczynam wątpić , czy swoimi pszczołami, czy na zasadzie wynajętego pracownika , który ma wykonywać określoną pracę, natomiast nie ma prawa na własną odpowiedzialność eksperymentować i sprawdzać słuszności tego , co mu inni polecają.  Po części , tłumaczyło by to sytuację , że niektórzy pomimo 50 letniej praktyki, własne doświadczenie z pszczołami mają mizerne.

No i jeszcze rewelacyjne oświadczenie że " w sieci można zobaczyć dennice osiatkowane wg dr. Liebiga..."  

 Moje też. Nawet na tym forum. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Horn napisał:

Przecież już tu napisałem, że Karpacki podrzuca warrozę innym. Inwazja wtórna warrozy jest znaczna i pszczelarze w okolicy mają problem. Siewca warrozy ma tupet, jeszcze dziękuje. Na starym forum nawet Robinhuud przyznał rację, że jest to inwazja warrozy, a że uśmierca pszczoły to inna bajka. To samo przecież robią naturalni, uśmiercają pszczoły i jakie głupstwa przy tym wypisują. Nie promować Moja Pasieka Alojzego Tomy bo działa na szkodę początkującego pszczelarza. Wg Roberta gniot

 

I tutaj mam zagwozdkę. Jeśli nie jesteś całkiem nowy na forum Polanki i jeśli znasz historię tej dyskusji tak dobrze, to jak dla mnie, świadomie wprowadzasz dezinformację. Wiedząc, co kiedyś robinhuud napisał, musisz też wiedzieć (bo to była kontynuacja), że w gospodarce Karpackiego nie ma żadnego uśmiercania pszczół. Każda pszczoła żyje do końca swoich dni. Nie ma też inwazji warrozy. Jej populacja od pewnego momentu spada w sposób naturalny bez możliwości odnowienia się - rozrodu. Populacja ta nigdy nie przekracza poziomu okolicznych pasiek (chyba że prowadzą zabiegi w okresie zbioru pożytku), więc nie ma jak negatywnie wpływać na sąsiadów.

Żeby było jasne, nie stosuję tej metody. Co prawda jej pracochłonność jest dobrze skalkulowana wobec zysku z produktów pszczelich, ale powyżej pewnej granicy (wydaje mi się jakieś 40-50 rodzin), byłoby trudno. NIemniej jest ona bardzo efektywna w sensie ekonomicznym przy mniejszych pasiekach. Być może przy większych też, ale wtedy już pewnie tylko pszczołom trzeba się poświęcić. Jestem pewien, że na emeryturze spróbuję ją zastosować.

W kwestii literatury. Bardzo szanuję książkę Liebiga. Rzeczywiście w skondensowany i przystępny sposób przedstawia elementy gospodarki, z których każdy pszczelarz może poukładać swój system. Tyle tylko, że aby mógł to zrobić świadomie i po drodze nie narobić głupstw, potrzebuje ładnych paru lat doświadczeń i wiedzy także z innych książek. Np. takich, których tematyki Liebig nawet nie dotyka w "Łatwym pszczelarstwie". Akurat my, pszczelarze z jakimś już doświadczeniem, powinniśmy zdawać sobie sprawę, że im więcej wiadomości pozyskanych z różnych źródeł tym lepiej. Jeden guru - to się nie może dobrze skończyć. Wtedy łatwiej jest krytycznie odnieść się do youtubowych i facebookowych oszołomów - nic nie ujmując paru wartościowym kanałom - i wyciągnąć z nich również wiele cennych informacji i usprawniać nimi swój system. Wśród książek pszczelarskich jeszcze nie spotkałem żadnego "gniota".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Saute napisał:

. Sezon zaczynamy ze znikomym porażeniem warozą bo wszystkie rodziny wywodzą się z sypańcow zrobionych w poprzednim sezonie, a jak widomo pasożyt siedzi głównie na czerwiu. Obrabiamy nimi główne pożytki. W międzyczasie namnaża się waroza  na ich czerwiu. Robimy więc ponownie z nich zsypańce i nowe rodziny na przyszly sezon prawie wolne od warozy. Macieżaki po ostatnich późnych pozytkach wraz z warozą likwidujemy i tak apiat. Tylko to trochę nieludzkie. 

Panie "Saute" . Przyjął pan jak widać sposób przekazywania myśli od pana "Horna".  W trzech linijkach umieścił pan opis dwóch sezonów pasiecznych  w streszczeniu.  Oczywistym jest że pan tak nie robi , bo to "tylko trochę nieludzkie" .  Otóż kolejny raz pokazuje pan , że temat jest panu absolutnie nie znany, po co więc pan zabiera w nim głos, pozostawiając takie ślady w sieci, którymi mógł by kiedyś ktoś pobłądzić.  Zanim więc obrazi się pan, że chcę panu to wytknąć błędy , jakie zawarł pan w swoim wpisie,  proszę uważnie i ze zrozumieniem przeczytać, na czym to polega.  Pierwszą korzyść uzyskujemy już w momencie wykonywania zsypańca , a nie odkładu. Przyjmijmy, że rozkład warrozy w rodzinie pszczelej jest taki , że 20% jest na pszczołach, a 80 % w czerwiu. Jeśli będzie pan wykonywał klasyczny odkład , bierze pan  3 -4 ramki czerwiu w którym będzie się znajdowało około 30% warrozy , jaka się w tym ulu znajduje  oraz około 5 % warrozy będącej na pszczołach zabranych do odkładu , zakładając że weźmiemy jedną czwartą pszczół, jakie znajdują się w ulu.  Łącznie więc do odkładu przenosimy około 35 % warrozy , jaka znajduje się w tym ulu, nie licząc tych bakterii i wirusów , które znajdują się w nie nowych przecież ramkach z czerwiem.  Gdyby pan z tego samego ula , wykonał zsypańca do którego zabrał by pan , porównywalną ilość pszczół, znalazło by się w nim tylko 5 % warrozy z tego ula.  Zanim w zsypańcu unasienni się matka i zacznie składać jaja , ma pan okres czasu gdzie można zlikwidować  100% warrozy będącej na pszczołach .  Tacy , którzy tą metodę starają się modyfikować , robią to przy pomocy jednej tabletki Apiwarolu , a ja , któremu zależy  na zdrowych produktach i nie podtruwaniu pszczół, robię to przy pomocy cukru pudru , tylko metodą skuteczną, a nie opisywaną w zagranicznej literaturze. Wykonane tym sposobem zsypańce , idą na zimę w stanie zbliżonym jak przedwojenna rójka, kiedy to o warrozie jeszcze nikt nie słyszał.  Macierzak, z którego został wykonany zsypaniec , ma za zadanie wykorzystując  późne pożytki  wypracować się , dlatego  po utworzeniu z niego zsypańca , zostaje w nim zamknięta matka w klateczce umożliwiającej  jej kontakt z pszczołami, aby nie zakładały one mateczników ratunkowych.  Czerw w tych rodzinach wygryza się i pszczoły pracują , zużywając się w sposób naturalny , i żadna pszczoła w tej rodzinie nie ginie w sposób "nieludzki" tak jak się to panu zdaje. Wraz z pracującymi na pożytku pszczołami ginie też warroza, nie mając już możliwości dalszego namnażania się , z powodu braku czerwiu w tej rodzinie.  Gdybym nie opracował ludzkiego pozbywania się macierzaków , pasieka co rocznie powiększała by się o około 100 %.

  Teraz oceńmy co dzieje się w rodzinach u pszczelarza , który stoi raczej z dala od mojej pasieki , być może obok pańskiej , który nie zrobił ani zsypańca , ani odkładu. Warroza w jego rodzinach rozwija się bez przeszkód  i po odebraniu miodu , dobry pszczelarz przystąpi do niszczenia warrozy, której jak wiemy 20 % będzie na pszczołach, a 80 % w czerwiu.  Czy uda mu się i jaką metodą , tą ilość zmniejszyć do poziomu bezpiecznego dla przetrwania tej rodziny, to już jest osobny temat, ale podany przez pana sposób izolowania matki na 21 dni i stosowanie po tym okresie rakotwórczego Apiwarolu , powinno spotkać się ze zdecydowanym sprzeciwem pana " ,  "Horna" kilka postów wyżej , napisał że matka zamknięta na 9 dni staje się bez wartościowa.  Ponieważ posiada on wiedzę nabytą , od największych autorytetów na zachodzie , wypada mu wierzyć , że tak jest.  Jestem w stanie to uznać , więc ja tych zamkniętych matek , nie sprzedaję tylko po wypracowaniu się rodziny , idzie ona pod but.  Uważam że jest to bardziej "ludzkie" jak puszczenie jej wolno i kazanie szukania sobie "rodziny zastępczej" gdzie najprawdopodobniej natychmiast została by ścięta.   

Jak pan słusznie zauważył w swoim streszczeniu ja dysponuję na wiosnę rodzinami wywodzącymi się z wykonanych jesienią zsypańców , w których "w międzyczasie namnaża się warroza na ich czerwiu"  To proszę powiedzieć , skąd ona się bierze ? Przyznaje pan , że może być w tych zsypańcach znikoma jej ilość , w jakim więc tempie następowało by jej namnażanie się , gdyby nie nastąpiło jakieś zasilenie jej liczby z zewnątrz?  Otóż otrzymuję ją w darze od tych pszczelarzy , którzy w najlepszej wierze , ale nie są w stanie doprowadzić do takiego jej ograniczenia , jakie ja uzyskuję w wykonywanych zsypańcach.  A więc to ja otrzymuję w formie darowizny , pewną ilość warrozy od moich sąsiadów i kolegów, którzy już wtedy mają jej w nadmiarze.  Nie mam jednak do nich o to pretensji, bo oni inaczej nie potrafią, a przyjęta przeze mnie metoda , pozwala mi funkcjonować i mieć zdrowe pszczoły i zdrowe od nich produkty. 

 Skoro już tyle napisałem , to napiszę jeszcze i to , że moje macierzaki spracowują się do zera poprzez kolejne ich łączenie w miarę ubywania pracujących pszczół, i z tych rodzin wszystko idzie do odzysku. Wszystek miód do odwirowania, wszystek wosk do wytopu , wszystka pierzga do wybrania, a ul, zanim zostanie do niego przesiedlony zsypaniec do dezynfekcji.  Nie prowadzimy też żadnego "leczenia" ogólnie dostępnymi truciznami, oraz nie musimy tej spracowanej rodziny podkarmiać .  Są to duże oszczędności  zarówno finansowe , jak i ubywa nam pracy , która nie zawsze przynosi spodziewane rezultaty.  Następuje więc likwidacja wszelkich patogenów , jakie w czasie bytowania rodziny przez dłuższy okres czasu , namnażają się w starszych plastrach i stanowią dla nich miejsce do namnażania się. A leków na to nie ma . Można tylko fizycznie usunąć je z ula. 

Zaraz ktoś zarzuci , że piszę zbyt długie posty.  Jak ktoś nie ma czasu , nie musi ich czytać. Ja dzięki własnej , nie importowanej gospodarce pasiecznej mogę sobie na to pozwolić. Nie muszę pracować dla innych, i jeszcze dbać o ich autorytet w kraju i za granicą.  Dzielę się swoim doświadczeniem. A czy ktoś zechce z niego skorzystać , to jego wola, nie żaden przymus. W ten piękny niedzielny poranek serdecznie pozdrawiam.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Karpacki znów kopie po kostkach. Moja praktyka pszczelarska jest wg wzorców niemieckich. Nie opisuję jej żeby  tak jak Robin nie musieli znosić niemieckich mądrości i dostawać polskiej czkawki. Żeby odnosić sukcesy trzeba mieć wzorce, czym one są lepiej sprawdzone, bo efektywne tym lepiej. Ograniczony ... nie przyjmuje wzorców bo są niemieckie. Przykładów jest wiele, chociażby walka Tomka na forum gdzie urzęduje ten zwany chamem.
Panie Karpacki, w Pana metodzie te pszczoły wysłane na banicję się nie spracowują. Od dr Liebiga wiem, że pszczoła się spracowuje tylko gdy karmi czerw. U Pana pszczoły na banicji stanowią pożywienie dla warrozy, która dobrze odżywiona je zabija, a wcześniej stanowi środek transportu do innych uli.
Mój ostatni wpis nie jest tłumaczeniem artykułu szwajcarskiego czasopisma. Wstawiłem link do amerykanów ... którzy nie zostawiają suchej nitki na cukrze pudrze.
Robinku, Kochanienki, co do germofila natrętnego, wszystkich pouczającego, ma on swoją stronę i myślę że chyba nie musi pisać na forach.

http://bienenhalter.com.pl
Oj ta Polska Literatura Pszczelarska i niestrawna inna, tyle emocji a po co?

Karpacki zacząłeś temat w stylu: a kim to jest Liebig, czytaj taki ktoś tam, no to co jest warte łatwe pszczelarstwo od takiego ktoś tam. Ta narracja jest cały czas i do mnie kim jesteś, jakimś tam, a ja to mam pokaźny dorobek, czytajcie i uczcie się. Dla ksenofoba i szowinisty standard to germofil i natręt.
OK. Całkiem zrozumiałe.  Te typy tak mają. A po cóż Was denerwować? Nie podoba się łatwe pszczelarstwo, to co to za niecywilizowane metody?
Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Horn napisał:


Panie Karpacki, w Pana metodzie te pszczoły wysłane na banicję się nie spracowują. Od dr Liebiga wiem, że pszczoła się spracowuje tylko gdy karmi czerw. U Pana pszczoły na banicji stanowią pożywienie dla warrozy, która dobrze odżywiona je zabija, a wcześniej stanowi środek transportu do innych uli.
 

. Ta narracja jest cały czas i do mnie kim jesteś, jakimś tam, a ja to mam pokaźny dorobek, czytajcie i uczcie się. Dla ksenofoba i szowinisty standard to germofil i natręt.
OK. Całkiem zrozumiałe.  Te typy tak mają. A po cóż Was denerwować? Nie podoba się łatwe pszczelarstwo, to co to za niecywilizowane metody?
Pozdrawiam

Tak jak już wcześniej napisałem, im więcej wpisów serwowanych tu przez "Horna" , tym więcej bzdur.   Gdyby nie to że napisał on , że ta 'rewelacja" o spracowywaniu się pszczół podczas karmienia czerwiu, pochodzi od dr. Liebiga, nigdy bym w to nie uwierzył. Uważam ,że jest to właśnie osobisty dorobek pana "Horna", jaki posiada w pszczelarstwie.  Kolejne bzdury pisze pan o jakichś pszczołach na "banicji" .   Nie wiem czy jest pan w stanie , czy przekracza to możliwości intelektualne "Horna" aby logiczne określić , czym różni się pszczoła z ula , gdzie matka chodzi po plastrach , od pszczoły z ula gdzie matka przez jakiś czas znajduje się w klateczce,  a w moim przypadku z możliwością kontaktu  przez kratę odgrodową, aby określać ją , "na banicji".  Proszę więc skrytykować wszystkich którzy poddają matki  przy użyciu klateczek, a przede wszystkim tych , którzy stosują izolator Chmary.  Dr. Liebig , stosowanie kraty też zaleca.  On też ma pszczoły "na banicji"???  Według pana "Horna" wszyscy oni maja pszczoły "na banicji" .  Gdyby dysponował pan pewną ilością czasu , pomimo ciągłego  dbania o autorytet swoich guru, to mógł by pan opisać , jak i kiedy ta warroza "dobrze odżywiona je zabija, a wcześniej stanowi środek transportu do innych uli"     Jeszcze nie słyszałem podobnej bzdury.  A co się stanie , jeśli przypadkiem w okolicy, tych "innych uli " nie będzie ???   Według pana "Horna" powinna ona krążyć po świecie jak satelita w przestrzeni kosmicznej , gdyż pszczoła nie karmiąca  nie ginie .  Niech pan przestanie się kompromitować poziomem własnej wiedzy , zarzucając jednocześnie nam jej brak.  Z uporem maniaka chce nam pan wmówić "ksenofobię i szowinizm" . Wydaje mi się że dostatecznie pokazałem jednym z wcześniejszych wpisów że są to rzeczy bardzo mi odległe.  Jednak do pana "Horna " nic nie dociera.  Nie może opanować wściekłości , jaką wywołało u niego to ,że jego guru, wcale nie musi być nim dla wszystkich , i nawet gdyby z tej wściekłości coś się panu popuściło, to i tak nie odbierze nam prawa do własnego zdania i własnej oceny tego co nas interesuje.  A "Polacy nie gęsi, i swój język mają" . Czy się to panu podoba czy nie , musi się pan z tym pogodzić, a im więcej będzie pan z tego tytułu wyrażał oburzenia, tym mniejsze ma pan szanse na uzyskanie zakładanego celu.  To już taki odruch. 

Pisze pan : "ja to mam pokaźny dorobek, czytajcie i uczcie się".  Chętnie panie "Horn" , tylko jakoś nie mogę znaleźć  nigdzie żadnych publikacji autora podpisującego się Horn.  Umieszcza pan chętnie linki do różnych miejsc w internecie.  Niechże pan umieści też jakiś do pana prac autorskich. Poznanie ich pozwoliło by nam ocenić , czy rzeczywiście jest to jakiś pana osobisty wkład w tą dziedzinę wiedzy , czy tylko korzystanie z czyjegoś dorobku i publikacji ?  A jeszcze lepiej , aby pan wskazał gdzie można w zorganizowanej grupie przyjechać , i na żywo zobaczyć te wspaniałe osiągnięcia pańskiej praktyki pszczelarskiej. Co prawda obiecał pan ,że wiadomościami dzielić się nie zamierza, ale jednak cały czas , określonych autorów chce nam pan narzucać .  to wielu potrafi , bez pańskiego pośrednictwa. Woleli byśmy jednak dowiedzieć się coś , co będzie pana autorstwa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj joj,joj. Banicja to wywożenie przez Karpackiego  pszczół daleko od swojej pasieki - wyraziście podrzucanie warrozy kolegom. <<To ja to mam dorobek>> dotyczy Pana Karpackiego a nie mnie. On o tym często pisze, stąd wiadomo ... O moim dorobku nic nie wiedzą, nie mam. Odnośnie bzdur, to Pan Karpacki je wypisuje i to często, przyjdzie czas i dowie się tego od innych. Karpacki poczytaj bienehaltera i się nie nakręcaj. Pszczoła, gdy nie karmi, nie karmiła czerwu, o tym Karpacki powinien wiedzieć, dożywa i do ca 160 dni. Pokancerowana przez wrrozę tydzień - dwa i jej nie ma. Izolacja matki to głupota.
Mój cel jest spełniony, aby pszczelarze zobaczyli co  pisze recenzor dr Liebiga. Robinku moje wpisy nie zreanimują tego forum, zresztą tak jak Pan  mało piszę o pszczołach. Tu gdy się pisze to jest napaść Robina i Karpackiego. W przypadku Karpackiego, długa, nudna i nie na temat. Stąd czterech piszących i ciągłe kłótnie docinki, atak na osobę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Horn napisał:

Oj joj,joj. Banicja to wywożenie przez Karpackiego  pszczół daleko od swojej pasieki - wyraziście podrzucanie warrozy kolegom.  O moim dorobku nic nie wiedzą, nie mam. Pszczoła, gdy nie karmi, nie karmiła czerwu, o tym Karpacki powinien wiedzieć, dożywa i do ca 160 dni. Pokancerowana przez wrrozę tydzień - dwa i jej nie ma. Izolacja matki to głupota.
 

 "  Oj joj joj" tak rzeczywiście należało by powiedzieć czytając to co pisze pan "Horn".   Czytam , i przecieram oczy ze zdumienia. "Banicja to wywożenie przez Karpackiego pszczół daleko od swojej pasieki".  A kiedy wywozi ktoś inny , nie Karpacki, to co to jest ??   To jest wędrówka na pożytki tak ???  Halo wszyscy wędrujący z pasiekami !  Czy wiecie że skazujecie pszczoły na "banicję" ?   A czym się od siebie różnimy ? Chyba tym że wszyscy oprócz Karpackiego, przed wędrówką siedzą z pincetą i haczykami wydobywając skrzętnie całą warrozę z ula , aby jej przypadkiem komuś nie podwieźć, a Karpacki to zbiera wszystką , nawet ze śmieci w pracowni, aby jak najwięcej wywieźć i obdarować nią te  czyste pasieki , które stoją na pożytku na który właśnie Karpacki jedzie,  Wg "Horna" wybiera on plantacje , gdzie stoi już kilka dużych pasiek, aby miał kto przejąć od niego te ogromne ilości warrozy, które jakimś sposobem zdążyły się już u niego namnożyć , pomimo , że z zimy wyszły u niego rodziny mające warrozę w szczątkowej ilości.   To jest narracja w stylu pana Horna, a prosiłem go już kilka  razy , aby przestał się ośmieszać i  odpuścił sobie omawianie mojej metody gospodarki pasiecznej , z poziomu własnej wiedzy pszczelarskiej zarówno w dziedzinie gospodarki , jak i biologii pszczół. Dostał on od kogoś takie polecenie i konsekwentnie to realizuje. Bo nie wierzę aby robił to na własny rachunek, tak "z potrzeby serca".  Nie występował by też wtedy anonimowo.   Bo niby co mu zależy na naszym forum i naszej organizacji , na tym "ratowaniu trupa" skoro jest to bezsensowne. Wolontariusz jakiś , czy co?  Angażując się w to, pokazuje że niczym się nie różni od innych , którzy patrzą na funkcjonowanie Polanki , jak na sól w oku.  Wiemy, że takich nie brak ,ale upierają się  , aby koniecznie doprowadzić do upadku to co im niewygodne.  Niedoczekanie wasze.  Wiem co piszę i przyjdzie czas , że sami się ujawnicie "przyjaciele" i pokażecie  kim jesteście i kto was wypuszcza.    I tak  " obdarowuje" nas pan "Horn" kolejnymi "rewelacjami " z życia pszczół. "Pszczoła gdy nie karmi, nie karmiła czerwu, o tym Karpacki powinien wiedzieć , dożywa i do ca 160 dni. Pokancerowana przez warrozę  tydzień dwa i jej nie ma".   O takich rzeczach Karpacki nie powinien wiedzieć, bo dawno już , nie miał by pszczół.   Wiedzę taką posiada jednak pan "Horn" i to mi wystarczy.   Nie powinien dr. Liebig dowiedzieć się ostatniego zdania pana " Horna" dotyczącego izolacji matek jako głupoty.  Jak wobec tego oceniać cały rozdział w jego książce, na temat  stosowania kraty odgrodowej ?  No i pan "Saute" też musiał by zrewidować swój sposób na warrozę, nie mówiąc już o panu Chmarze i wszystkich stosujących jego izolatory. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Piotr_S napisał:

I tutaj mam zagwozdkę. Jeśli nie jesteś całkiem nowy na forum Polanki i jeśli znasz historię tej dyskusji tak dobrze, to jak dla mnie, świadomie wprowadzasz dezinformację. Wiedząc, co kiedyś robinhuud napisał, musisz też wiedzieć (bo to była kontynuacja), że w gospodarce Karpackiego nie ma żadnego uśmiercania pszczół. Każda pszczoła żyje do końca swoich dni. Nie ma też inwazji warrozy. Jej populacja od pewnego momentu spada w sposób naturalny bez możliwości odnowienia się - rozrodu. Populacja ta nigdy nie przekracza poziomu okolicznych pasiek (chyba że prowadzą zabiegi w okresie zbioru pożytku), więc nie ma jak negatywnie wpływać na sąsiadów.

..........

W kwestii literatury. Bardzo szanuję książkę Liebiga. Rzeczywiście w skondensowany i przystępny sposób przedstawia elementy gospodarki, z których każdy pszczelarz może poukładać swój system. Tyle tylko, że aby mógł to zrobić świadomie i po drodze nie narobić głupstw, potrzebuje ładnych paru lat doświadczeń i wiedzy także z innych książek. Np. takich, których tematyki Liebig nawet nie dotyka w "Łatwym pszczelarstwie". Akurat my, pszczelarze z jakimś już doświadczeniem, powinniśmy zdawać sobie sprawę, że im więcej wiadomości pozyskanych z różnych źródeł tym lepiej. Jeden guru - to się nie może dobrze skończyć. Wtedy łatwiej jest krytycznie odnieść się do youtubowych i facebookowych oszołomów - nic nie ujmując paru wartościowym kanałom - i wyciągnąć z nich również wiele cennych informacji i usprawniać nimi swój system. Wśród książek pszczelarskich jeszcze nie spotkałem żadnego "gniota".

 Możesz sobie uzupełnić wiedzę. Przy wdrażaniu dr Liebiga lepiej nie czerpać wiedzy z innych książek, gdyż wtedy dopiero to się narozrabia.

Przykłady,

stosowanie ocieplenia, wyjmowanie ramek na zimę dla tworzenia komina, przekładanie korpusów na wiosnę, podkarmianie na siłę, czy zakładanie miodni po 10 maja, zabiegi przeciw warrozie w sezonie, wielokrotne nakraplanie kwasem szczawiowym, sytuowanie dozownika kwasu mrówkowego na czerw,  podkarmianie na zimę w lipcu, zakarmianie do połowy sierpnia, stosowanie apiwarolu,,,  jest tego dużo... parę wymieniłem. Praktyki dr Liebiga w wielu elementach ni jak nie można pogodzić z tym co piszą podręczniki. A tak z innej beczki,  Karpacki głosi na wykładach iż w rodzina pszczela składa się z  od 60 do 80 tyś pszczół. Zresztą znajdziemy to w wielu podręcznikach, a jest nieprawdą.

Podręczniki zalecają, a wykładowcy to powielają, ograniczenie czerwienia matki dla uzyskania większych zbiorów. Jest akurat odwrotnie, bo wg dr Liebiga więcej pszczół to więcej miodu. Powtarza to często emka24, tomek ...

http://bienenhalter.com.pl/zabiegi-poznego-lata-wazne-czynnosci-rozpoczynajace-rok-pszczeli

http://bienenhalter.com.pl/category/warroza
Emka24 dlaczego siedzisz cicho...
Pozdrawiam

Jest dużo artystów i setki sposobów zwalczania warrozy. Na ambrozji jest taki jeden który kolekcjonuje te sposoby, wprost nie do wiary jak można proponować kadzidło umrzykowi.Bez sensu.

O inwazji wtórnej i mechanizmach warrozy polski link https://www.wodr.poznan.pl/pomoc-zwizana-z-wystpieniem-szkod-wywoanych-niekorzystnymi-zjawiskami-atmosferycznymi/itemlist/user/238-lucynapalicka?start=20

uzupełniam komentarz do zapisu karpackiego

Karpacki wywozi rodziny aby się spracowały ... a nie na pożytek?
Krata odgrodowa to standardowy element każdego ula, dla oddzielenia gniazda od miodni. Taka krata nie ma funkcji izolacji matki. Funkcję izolacji spełniają matki spełniają klateczki (specjalnie do tego zbudowane) oraz różne izolatory w tym Chmary.
Kwestia inwazji wtórnej, zalecane w Polsce jest jednoczesne - w tym samym terminie zwalczanie warrozy. Na zachodzie jest to obecnie krytykowane, szczególnie zabiegi w lipcu.
Wędrówki z pszczołami stanowią nie lada problem. Sa pszczelarze mają stanowiska na spadzi, a tu bez zadnego pytania, przyjeżdża gościu z zewnątrz ze 100 rodzinami, wielkim ładunkiem warrozy, a na nieszczęście niekiedy przywlecze coś gorszego

Kiedyś dr Pohorecka prosiła aby, Karpacki określił o co mu chodzi? Nic się nie zmieniło?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, Horn napisał:

Możesz sobie uzupełnić wiedzę. Przy wdrażaniu dr Liebiga lepiej nie czerpać wiedzy z innych książek, gdyż wtedy dopiero to się narozrabia.

Co do pierwszego zdania, całe życie to robię i raczej nie przestanę. Co do drugiego, jak pisałem szanuję Liebiga i jego dorobek ale nie zamierzam zostać sekciarzem i spalić resztę biblioteki. O przykładach, które podałeś nie tylko Liebig pisze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...