Skocz do zawartości
Jacek Jaroń  - Avico

Pożegnanie z Czytelnikami

49 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Uważam, że powinienem wyjaśnić przyczynę mojego zniknięcia z „Pszczelarstwa” jako autora.
Po 19 latach pisania w miesięczniku „Pszczelarstwo” dostałem zakaz pisania, za wskazanie rozlicznych błędów korekty, edycji i tp.

Wszystko zaczęło się po zmianie redaktor naczelnej. Pomijając wprowadzenie koszmarnej winiety i zmiany wyglądu okładki pisma mającego 70 lat tradycji, dewastowano zamieszczane teksty autorów.

W interesie „Pszczelarstwa” zgłaszałem uwagi i propozycje do redaktor naczelnej, lecz bezskutecznie.

potworki.thumb.jpg.073329f317e28bf697839072331b64e1.jpg

Dawne pszczelarstwo i cztery „potworki”. Każdy inny, groch z kapustą.

Nie wytrzymałem, kiedy okaleczono mój tekst liczący 4.200 znaków wprowadzając 307 zmian! Tak 307, tyle pokazał komputer.  Nie wstawiono zdjęć. Nie wiadomo kto dopisał własne treści, wprowadzono śródtytuły, w tym np. „serwowanie ciasta” (chodzi o ciasto miodowocukrowe dla pszczół), przeprowadzano nieprofesjonalną i wadliwą korektę dopuszczając do druku, z naruszeniem prawa i bez autoryzacji po zmianach.

Podstawa prawna:
USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. (Dz. U. z 2019 r. poz. 1231 oraz z 2020 r. poz. 288), ogłoszono dnia 3 lipca 2019 r. obowiązuje od dnia 23 maja 1994 r.
Prawo do integralności utworu
Zgodnie z art. 16 pkt 3) i 5) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawa do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania, a także prawa do nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

Pełne prawo decydowania o formie utworu należy do autora. Przykładowo, nie można zdecydować, wbrew woli twórcy o podziale tekstu książki na dwa tomy, usunięciu części rozdziałów z publikacji, zmianie kolorystyki i układu graficznego całego plakatu reklamowego czy dodaniu do utworu elementów dodatkowych, np. graficznej wersji reklamy produktów. Niedozwolonym działaniem będzie także podział tekstu literackiego poprzez dowolne jego rozdzielenie tytułami i śródtytułami oraz przerywanie go ilustracjami.

Na marginesie warto także wspomnieć, iż publiczne zniekształcenie utworu stanowi przestępstwo zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Przez publiczne zniekształcenie utworu należy przy tym rozumieć w szczególności zastosowanie niedozwolonych skrótów, uzupełnień, zafałszowania, adaptacji czy przeróbki zmieniającej utwór niezgodnie z jego wymową i intencjami autora.

korekta0001.thumb.jpg.9b318d143763c175d5548f307db789dd.jpg

Widać ogrom uchybień korekty w wydrukowanym artykule. Bez uwzględnienia wcześniejszych zmian w tekście autora jeszcze przed wydrukiem. Po zmianach nie przekazano do autoryzacji. Podpisy autorów przypominają nekrolog i zajmują miejsce przeznaczone na artykuł, itd., itp.

profesjonalizm.jpg.a1828711d91bde5fff896e45a0e800d3.jpg

Nie komentuję profesjonalizmu naczelnej podpisującej się pod pszczołą robotnicą z opalitką. Uznającej kosmatego owada za dziką pszczołę miodną i nieodróżniającej osy od pszczoły.

Za wszystko odpowiada redaktor naczelny, zwłaszcza wtedy, kiedy składa swój podpis.

Wskutek braku reakcji na rażące błędy zwróciłem się do Pszczelniczego Towarzystwa Naukowego przedstawiają problem i sposoby jego rozwiązania, a nawet kandydaturę profesjonalnego redaktora z 30 letnim stażem oraz profesjonalnej korekty.

Okazało się, że podczas zdalnej konferencji Pszczelniczego Towarzystwa Naukowego w ciągu 2 godzin, ¾ czasu zajął p. J. Kasztelewicz, który podniesionym głosem wypowiadał się tak jakby był właścicielem Pszczelarstwa i kilkakrotnie nakazywał wprowadzenie zakazu publikowania dla mnie i p. Dariusza Karwan. Powiedział, że: „Karwan „przepisuje książki” a Jaroń nie potrafi pisać”. Podobno p. D. Karwan też zgłaszał uwagi jako autor okaleczonych tekstów.

Kiedy polecenie p. J. Kasztelewicza zostało wykonane przez redaktor naczelną, wycofując z marcowego numeru mój tekst i zgłoszenie do ZUS. Wtedy 8 lutego 2021 r. wystąpiłem do redaktor naczelnej z pismem:

*******************

Szanowna Pani Redaktor Naczelna
Miesięcznika „Pszczelarstwo”

wykonała Pani bezprawnie wydane przez p. J. Kasztelewicza polecenie zakazu publikacji moich tekstów w „Pszczelarstwie” z wycofaniem autoryzowanego tekstu włącznie. Uważam ten fakt nie tylko za cenzurę podmiotową i formę represji stosowaną w czasach PRL, ale też wyczerpanie znamion przestępstwa.

W związku z powyższym rezygnuję z dalszej współpracy z redakcją i tym samym nie wyrażam zgody na wykorzystywanie i publikowanie moich tekstów będących w redakcji. Brak zgody dotyczy również materiałów graficznych (zdjęcia).

Wraz z odebraniem e-maila uważam współpracę z „Pszczelarstwem” za zakończoną.

*********************

Tym samym żegnam się z Czytelnikami dziękując za wspólny udział w reportażach z kraju i zagranicy, za czytelnictwo moich tekstów i za liczne kontakty osobiste i telefoniczne.

Ufam, że na moje miejsce znajdą się młodsi i lepiej piszący, a Pszczelarstwo będzie się rozwijać.

Jacek Jaroń

P.S.

Osiągnąłem pewien sukces, ponieważ w marcowym numerze usunięto część wskazywanych przeze mnie wad edycji czasopisma, co oznacza, że uwagi nie były bezpodstawne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... i tu się przypomina postać ojca narodu, nijakiego Kaczyńskiego: mój ból jest większy od twojego....  Nikt z nas nie słuchał drugiej strony ( redakcji i p.redaktor) i nie oceniajmy zbyt pobieżnie sytuacji. Prof.Pohorecka zbyt twardo stąpa po ziemii by robić głupstwa...a red. Jaronia, przy całym dla niego szacunku i sympatii znamy nie od wczoraj... ot wspomnę tylko czasy zagajnika. Może warto porzucić emocje bo to zły doradca i przemyśleć sprawę na chłodno..a jak nie - sugeruję kubeł zimnej wody na głowę.

Oby to przyniosło dobre i konstruktywne skutki.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wychowałem się w czasach niesłusznych, ale nawet wtedy pod tytułem lub w stopce redakcyjnej gazety pisali: organ Prasowy tej i tej organizacji lub partii. Kupując gazetę wiedziałem kto do kogo pisze i co chce programowo uzyskać. Jako czytelnik głosuję portfelem: kupuję lub nie. Miarą skuteczności i potrzebności społecznej pisma jest jego czytelnictwo i prenumerata. Dzisiaj jestem pewien co z pszczelarskiej popularnej prasy kupuję tylko w przypadku „Pasieki”. Prywatny biznes – szczerze i otwarcie - kropka. W przypadku „Pszczelarza Polskiego” ostatnio mam poważne wątpliwości kto go wydaje i kogo pismo reprezentuje, ale to oddzielny temat. Najsmutniejsza sytuacja panuje w mym ulubionym kiedyś „Pszczelarstwie”. Właścicielem pisma jest ten, kto wydaje decyzje i ma wpływ na jego charakter. To dziś jakieś prywatne przedsięwzięcie. Z mojego punktu widzenia nie mamy prasy pszczelarskiej reprezentującej jakąś organizację. Biznes okołopszczelarski i prywata mające swe zalety, ale i wady. Oznaczanie robotnicy opalitką jakiegoś tam koloru zaiste imponujące technicznie, ale czy potrzebne? A może to jakieś pismo humorystyczne? Nie będę prenumerował Pszczelarstwa do czasu wyraźnego wykrystalizowania się rzeczywistego właściciela tego pisma. Sterowanie stangretem z drugiego fotela w Polsce modne, ale mało zabawne. Stróże, Klecza, albo Żoliborz. Kto tak naprawdę jest redaktorem redaktorów naczelnych z mocą decyzji kto i dla kogo ma pisać? Pismo to dla mnie jest lekko nieżywe, nie ma w nim objawów ścierania się różnych poglądów, prezentowania różnych interesów, uczestnictwa w życiu pszczelarzy. Pierdzenie w jedną trąbę i reklamy. Każdy powinien robić to w czym jest dobry. Handel importowanym miodem nie daje kwalifikacji do prowadzenia miesięcznika dla pszczelarzy. To lot ćmy do płomienia świecy. Może tak jest dlatego, że cały czas nie wiadomo kto to jest pszczelarz? Czy pszczelarzem jest ten, kto staje z opłaconą orkiestrą na czele Marszu w obronie pszczół? Definicja pszczelarza powinna wynikać z ustawy. Nie będzie ustawy, nie będzie norm polskich ani unijnych na miód, wosk, węzę, ule do czasu wyjaśnienia sobie paru spraw. Są ryby uwielbiające mętną wodę. Brakuje aktualnie na rynku pszczelarskim kogoś pokroju red. Rysiewicza. Pan Jacek Parszewski nie ma sobie nic do zarzucenia i przetrwa nas wszystkich. W Puławach gra orkiestra jak na tonącym Titaniku. Znany polityk powiedział mi szczerze: wy pszczelarze musicie wyjaśnić sobie pewne sprawy we własnym gronie, do tego czasu będziecie nierozumiani. Przyznaję mu rację. Ot takie podstawy higieny środowiska pszczelarskiego. Oby się podniosło po pandemii w nowym wcieleniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uprzejmie proszę nie spłycać problemu. Byłbym również wdzięczny za dyskusje w innym wątku, ponieważ mimo mojej grubej skóry i niewyparzonej mordy czuję się tak, jakby zmarł ktoś mi bliski. Choć nie znałem czytelników, to byli dla mnie jak rodzina i to z nimi dzieliłem się wiedzą. 

Z wielu względów nie jest etyczne przywoływanie p. Kaczyńskiego. Z jednym musze się zgodzi z tym twardym stąpaniem, dodałbym jeszcze mijaniem się dość często z prawdą. Wystarczy powiedzieć, że pismo do naczelnej wysłałem 25 lutego i w tym twardym stąpaniu zabrakło do dziś odpowiedzi, lub zaprzeczenia.  Bez rady Impotenta odczekałem niemal 2 tygodnie. Przemyślałem sprawę i ze zwykłego szacunku dla czytelników postanowiłem się z nimi pożegnać, a nie odpowiadać na hejt. 

Impotencie wskaż mi choć jeden punkt, w którym mijam się z prawdą. Nie oceniałem okładki na zasadzie "podobania si ę", tylko amatorszczyzny w edycji. Każdy napis "Pszczelarstwo" jest inny (czcionka, wielkość, kolor, krój). Czy ktoś z nas nie odróżni matki od pszczoły robotnicy, choćby była z opalitką. Może mamy najnowsze odkrycie dzikiej kosmatej pszczoły variatus Sibirian. Zapewne też nie jestem na czasie, bo twardo stąpający udomowili osę i po zniknięciu pszczół opracują metody hodowli. 

Szanowny Impotencie, czyżbyś nie dostrzegł tekstu pokreślonego przez profesjonalną korektorkę z ogólnopolskiego dziennika. Ten tekst przed wydrukiem był zmieniony tak bardzo, że nie poznałem iż jest mojego autorstwa. Porównałem komputerowo oryginał z wydrukiem i wyszło 307 zmian. Sam tekst jest naprawdę mały (4.200 znaków ze spacjami). 

Ostatnie pytanie Szanowny Impotencie - czego usiłujesz dowieść? Nie odniosłeś się do tematu, tylko w sobie znany sposób oceniłeś mnie i naczelną. Ja miałem odwagę się podpisać, a ty?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odwagę podpisać się - chyba pierwszy raz w życiu na forum:))))

nie ma sensu wchodzić w dyskusję i robić gównoburze... jak to mądrzy ludzie powiadają : causa finita czy jakos tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, Impotencja napisał:

odwagę podpisać się - chyba pierwszy raz w życiu na forum:))))

nie ma sensu wchodzić w dyskusję i robić gównoburze... jak to mądrzy ludzie powiadają : causa finita czy jakos tak. 

Może warto porzucić emocje bo to zły doradca i przemyśleć sprawę na chłodno..a jak nie - sugeruję kubeł zimnej wody na głowę.

Oby to przyniosło dobre i konstruktywne skutki.

Wyrazy szacunku. Bardzo szybko dostosowałeś się do własnych porad i w dodatku przyznałeś się do tego. 

Jakoś trudno mi pojąć motywację braku odwagi i hejterskiej formy. Przecież nie krytykowałem p. Pohoreckiej, którą cenię jako naukowca. Opiniowałem redaktora naczelnego Pszczelarstwa, który o pracy redakcyjnej nie ma pojęcia. Jest weterynarzem, a nie dziennikarzem. Dlaczego nie odniesiesz się do meritum? Nie wypowiesz się co do wstawionych ilustracji.

Wypowiadasz się nie mając wiedzy o mojej korespondencji, w której nie było krytyki, tylko wskazywałem wady i błędy, oraz to jak ich w przyszłości uniknąć. Jednak dobrze zauważyłeś, że twardo stąpający nie dostrzegają innych pod ich nogami, choćby mieli racje i życzliwie dzielili się doświadczeniem. Zostają zdeptani. 

Moje uwagi służyły dobru Pszczelarstwa. Nie można 19 lat współpracy z tytułem ot tak zakończyć. Tworzy się emocjonalna więź zarówno z czasopismem, jak i z czytelnikami. Nie mogłem biernie patrzeć na destrukcję.

Mam wątpliwą satysfakcję stanięcia w jednym szeregu z Jerzym Urbanem, któremu komuna też  zakazała publikowania tekstów.

Może wiesz coś czego ja nie wiem. Kim jest dla Pszczelarstwa p. J. Kasztelewicz, który ma najwięcej do powiedzenia? Według mojej wiedzy, to On był inspiratorem kogo postawić na stołku naczelnej, On podsunął korektorkę (w stopce redakcyjnej podpisuje się jako „redaktor”). Nawet lutową okładkę zafundował. Przyrównuje okładka ludzkie tragedie i zgony związane z Covid z groźnym wirusem pszczół. Ten niby pszczelarz obok dziwnego owada w maseczce wygląda tak, jakby go chwycono za jądra tak mocno, że z bólu wyszły mu oczy.

Mnie się taka okładka nie podoba, bo „Pszczelarstwo” nie jest pismem satyrycznym. Nie znaczy też wcale, że mogą być inne opinie, które szanuję.  Jednak jak każdy miałem prawo wypowiedzieć własne zdanie.

Bardzo p. J. Kasztelewicz ubolewał, że naczelna może „rzucić papiery i kto pokieruje redakcją?” Wtedy przedstawiłem wraz z CV profesjonalistę poznanego za pośrednictwem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Nikt nawet nie miauknął w tej sprawie.

O co w tym wszystkim chodzi?

Jeżeli chcesz więcej ciekawostek – mogę się nimi podzielić.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miły Panie,

 

Z tego co wyczytałem w tytule tego wątku ( a chyba czytać ze zrozumieniem potrafię) to chyba Sz.Pan się tutaj pofatygował aby z nami czytelnikami się pożegnać. Tak więc żegnamy Pana kordialnie!

Dalsza Pana publiczna masturbacja i opowiadanie o bólu pańskich hemorodiów wzbudzają w czytających obrzydzenie przemieszane ze zniesmaczeniem. Proszę skończyć na osobności i nie informować nas  o finale....o ile w ogóle taki nastąpi...

 

a Admina proszę u zamknięcie tego wątku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Impotencja napisał:

Miły Panie,

 

Z tego co wyczytałem w tytule tego wątku ( a chyba czytać ze zrozumieniem potrafię) to chyba Sz.Pan się tutaj pofatygował aby z nami czytelnikami się pożegnać. Tak więc żegnamy Pana kordialnie!

Dalsza Pana publiczna masturbacja i opowiadanie o bólu pańskich hemorodiów wzbudzają w czytających obrzydzenie przemieszane ze zniesmaczeniem. Proszę skończyć na osobności i nie informować nas  o finale....o ile w ogóle taki nastąpi...

 

a Admina proszę u zamknięcie tego wątku.

Ubolewam, że trywializm przeważa nad meritum. Gdybym nie został zaczepiony, to bym nie pisał.

Zobaczymy czy na Polance jest cenzura w przypadku nieobraźliwych i merytorycznych treści.

Nie zamierzam stosować retorsji by wnosić o zamknięcie tego obelżywego (analnego) wpisu. Stanowi on dowód na to, że z braku argumentów dyskutant nurza się w szambie i wnosi o zamkniecie wątku. Cóż takiego jest w nim zawarte, aby użyć ostrych represji? Czyżby prawda była tak bolesna?

Ufam, że przyjąłem na siebie odpowiedzialność podpisując się imieniem i nazwiskiem. Tymczasem jakiemuś anonimowi prawda uwiera. 

Sam jestem ciekaw, a zapewne też inny użytkownicy jak zachowa się Admin. Rozumiem, że temat jest niewygodny, ale nikt nie powiedział, że prawda ma być przyjemna. Pamiętam również (chyba nie podeptaną) porankową zasadę o braku cenzury.

Gdyby nawet wątek zniknął, to i tak faktów nie zmieni. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość daro
1 minutę temu, cayose napisał:

Na jakimś blogu, jak nie teraz..to może w przyszłości.

Ta , na tablicach nagrobnych .

3 godziny temu, Jacek Jaroń - Avico napisał:

Opiniowałem redaktora naczelnego Pszczelarstwa, który o pracy redakcyjnej nie ma pojęcia. Jest weterynarzem, a nie dziennikarzem.

A waść kim jesteś z zawodu żeby opiniować .

Nie spinaj się chłopaki nie płacą i tak wyglada ,,wolność ,, prasy wszelakiej . Nie piszesz to czego wałdze  redakcji nie popierają - nie piszesz .

Wierszówka i ,, prestiż ,, się urwał .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za słowa otuchy. Znoszę to po męsku, ale jestem rozbity. Nie krytykowałem nikogo dla samej krytyki. Będąc dziennikarzem z zawodu i pełniącym różne funkcje w tym redaktora naczelnego nie mogłem zachować się obojętnie wobec niszczenia "Pszczelarstwa". Wskazywałem błędy,  głownie edytorskie podpowiadając jak ich uniknąć. Trafiłem na mur wybudowany z prefabrykatów "Ego". To przerośnięte ego od listopada do lutego szkodziło Pszczelarstwu i czytelnikom. 

Dalszy ciąg jest znany, bo wcześniej opisałem. 

Od początku nie pojmuję roli p. J. Kasztelewicza, który delikatnie ujmując dziwnie się wypowiadał. Najciekawsze jest to, że nikt z obecnych nie tylko nie protestował, ale nie wyraził swojej opinii. 

Sposób ekspresji i ton wypowiedzi bardziej pasował do prywatnego właściciela folwarku, a nie członka rady programowej. Ani razu nie padły merytoryczne zarzuty. 

Jeżeli skasują wątek, to przeboleje, a ci co poznali treść nie będą mieli najmniejszej wątpliwości, że prawda jest kneblowana.

Pytam się, co złego uczyniłem wskazując na błędy i sposoby ich uniknięcia w przyszłości?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Jacek Jaroń - Avico napisał:

Ubolewam, że trywializm przeważa nad meritum. Gdybym nie został zaczepiony, to bym nie pisał.

Zobaczymy czy na Polance jest cenzura w przypadku nieobraźliwych i merytorycznych treści.

Nie zamierzam stosować retorsji by wnosić o zamknięcie tego obelżywego (analnego) wpisu. Stanowi on dowód na to, że z braku argumentów dyskutant nurza się w szambie i wnosi o zamkniecie wątku. Cóż takiego jest w nim zawarte, aby użyć ostrych represji? Czyżby prawda była tak bolesna?

Ufam, że przyjąłem na siebie odpowiedzialność podpisując się imieniem i nazwiskiem. Tymczasem jakiemuś anonimowi prawda uwiera. 

Sam jestem ciekaw, a zapewne też inny użytkownicy jak zachowa się Admin. Rozumiem, że temat jest niewygodny, ale nikt nie powiedział, że prawda ma być przyjemna. Pamiętam również (chyba nie podeptaną) porankową zasadę o braku cenzury.

Gdyby nawet wątek zniknął, to i tak faktów nie zmieni. 

Trywializm.  Zaraz trywializm.  Zniżam sie do Pańskiego poziomu z zagajnika. Milo? Na pewno.  Teraz Pan wie jak to jest. Anonim anonimem. Też Pan Tak robił. Mnie nie wolno? A z meritum? Wie Pan. Z racją jest jak z dupą.  Każdy ma swoją. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, daro napisał:

Ta , na tablicach nagrobnych .

A waść kim jesteś z zawodu żeby opiniować .

Nie spinaj się chłopaki nie płacą i tak wyglada ,,wolność ,, prasy wszelakiej . Nie piszesz to czego wałdze  redakcji nie popierają - nie piszesz .

Wierszówka i ,, prestiż ,, się urwał .

Zacznij sam pisać. Nikt nie broni. Jestem emerytowanym dziennikarzem, który w różnych redakcjach przebył wszystkie szczeble do naczelnego włącznie. 

Napisz, a się przekonasz jaka jest ta wierszówka. Prestiż może był kiedyś kiedy kierowałam sporą gazetą. 

Pisząc w Pszczelarstwie starałem się dzielić swoimi informacjami, kiedy byłem młodszy pisałem reportaże ze Słowacji, Czech, a nawet Białorusi. Jeździłem po kraju od południa po północ (pod obwód Kaliningradzki) nie mając delegacji i zapłaty za paliwo. Fakt ten może potwierdzić p. Krystyna Wyzner. 

Odbierałem i odbieram liczne telefony od pszczelarzy z zapytaniami, czy ich problemami. Nikomu nie odmówiłem pomocy. 

To o czym piszesz jest przykre. Może kiedyś czymś cię uraziłem? Przecież nie może to być taki bezinteresowny hejt. 

Jeżeli tak bardzo chcesz wiedzieć to na PW powiem jak się pożegnano z sekretarzem redakcji p. Wandą Różycką. A może wolisz poznać, jak nieetycznie postąpiono z p. K. Wyzner, aby zwolniła w redakcji miejsce.

Na wszystko o czym piszę mam dowody.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co do analnego wpisu. To takiego nie było. Wspomniałem o hemorodiach.  Ale może Panu się marzy....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Jacek Jaroń - Avico napisał:

Dziękuję za słowa otuchy. Znoszę to po męsku, ale jestem rozbity. Nie krytykowałem nikogo dla samej krytyki. Będąc dziennikarzem z zawodu i pełniącym różne funkcje w tym redaktora naczelnego nie mogłem zachować się obojętnie wobec niszczenia "Pszczelarstwa". Wskazywałem błędy,  głownie edytorskie podpowiadając jak ich uniknąć. Trafiłem na mur wybudowany z prefabrykatów "Ego". To przerośnięte ego od listopada do lutego szkodziło Pszczelarstwu i czytelnikom. 

Dalszy ciąg jest znany, bo wcześniej opisałem. 

Od początku nie pojmuję roli p. J. Kasztelewicza, który delikatnie ujmując dziwnie się wypowiadał. Najciekawsze jest to, że nikt z obecnych nie tylko nie protestował, ale nie wyraził swojej opinii. 

Sposób ekspresji i ton wypowiedzi bardziej pasował do prywatnego właściciela folwarku, a nie członka rady programowej. Ani razu nie padły merytoryczne zarzuty. 

Jeżeli skasują wątek, to przeboleje, a ci co poznali treść nie będą mieli najmniejszej wątpliwości, że prawda jest kneblowana.

Pytam się, co złego uczyniłem wskazując na błędy i sposoby ich uniknięcia w przyszłości?

Niech Pan poda adres.  Wyślemy jeszcze kwiaty;)

P.s.jakie Pan lubi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kto staje przeciw biznesowi a ma mały biznesik ten przegrywa.

Szkoda nerwów p.Jacku.

Nowe wydanie pszczelarstwa to katastrofa - reklamy i szarzyzna ale przeglądam z przyzwyczajenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
39 minut temu, leonzawodowiec napisał:

Kto staje przeciw biznesowi a ma mały biznesik ten przegrywa.

Szkoda nerwów p.Jacku.

Nowe wydanie pszczelarstwa to katastrofa - reklamy i szarzyzna ale przeglądam z przyzwyczajenia.

To się czyta a nie przegląda. A  reklamy zawsze były i to całkiem sporo. Z czym katastrofa? Coś konkretnego i konstruktywnego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze raz dziękuję za wsparcie. Pierwsze dni były trudne, ale teraz już przywykłem do większej ilości wolnego czasu.

Będąc uczciwym, powiem, że numer marcowy nie jest idealny, ale w stosunku do wcześniejszych można klaskać. Lepiej wykonana okładka, równe marginesy. Tak niewiele, a widać zmiany o jakie wcześniej wnosiłem. Nie miałem czasu na lekturę i ufam, że treść jest pszczelarzom potrzebna. Zaznaczam, że nie oceniam jakości tekstów.  

Mam świadomość, że nie ma ludzi niezastąpionych. Nawet w sytuacji, kiedy dzieje się coś dziwnego.

Jestem już stary (68 lat) i w pracy redakcyjnej mam doświadczenie. Jednak nie znam przypadku, aby nowy naczelny rozwalał pismo. To jest zupełnie inne Pszczelarstwo, choćby wizualnie. Zaprzepaszczono 70 lat tradycji. Zapomniano kim są czytelnicy i w jakim są wieku. Młodzi mają Internet a ci starzy swoje przyzwyczajenia. Natomiast "Pszczelarz Polski" wygląda niemal jak kalka "prawdziwego" Pszczelarstwa. 

Może chodzi o to, aby pisma połączyć. 

Pani Wanda Różycka odeszła na emeryturę tak samo cicho, jak pracowała. Ostatniego dnia  zabrała z biura prywatne rzeczy i już nie przyszła. Nikt jej nie żegnał. Może jestem zbyt stary i przywiązuję wagę do kindersztuby. Mam cichą nadzieję, że w taki sam sposób odejdą ........ Nikt ich nie pożegna.

Aby nie być gołosłownym pokazuję jak redakcje dbają o winietę i wygląd okładki. Od początku istnienia zostaje ten sam krój czcionki, szata graficzna. Jeżeli już coś ulega zmianie, to w minimalnym stopniu i redakcja wcześniej przygotowuje czytelnika do zmian.

Pszczelarstwa.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Panie redaktorze. 

Stowarzyszenie Polanka jest otwarte. Widzę tu Pana jako specjalistę, mistrza w swojej dziedzinie. Choć stowarzyszenie zapewne nie jest bogate, ale za to ma wymiar ogólnopolski. Dlatego też, aby nie wyszedł Pan z wprawy pisania bardzo dobrych artykułów proponuję raz na jakiś czas poświęcić się dla dobra naszego stowarzyszenia nieodpłatnie. Jestem przekonany, że wyjdzie to na dobre i Panu i naszej społeczności Polnkowej. 

Z wyrazami szacunku

jokaz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję ponownie, bo naprawdę czułem się podle, a później ten niezrozumiały hejt. 

Dziękuję za zaproszenie do pisania. Propozycja warta rozważenia, tym bardziej, że mam coś w przygotowaniu, tylko zakaz pisania wytrącił mnie z równowagi. Wiem, że czasopismo jest martwym przedmiotem, jednak przez 19 lat było częścią mnie. To tak jak członek rodziny. Starałem się pisać ciekawie i służyć pomocą innym. 

Upraszam o nieco czasu, aby "przetrawić" to co się stało.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Panie Jacku... Nie znam Pana dorobku, tak naprawdę nic o Panu nie wiem ale czytając powyższe wpisy jest on godny uwagi i szacunku. O tym jak się czuje KTOŚ  w Pana sytuacji to co nieco wiem i to nie z piosenki skowronka ale z doświadczenia. Po ośmiu latach współorganizowania święta w Przemkowie zapytano mnie "jak się nazywam"...       No cóż często trafiają się harcownicy którzy chcą czegoś dokazać/pokazać próbując poniżyć innych. Co prawda klasyk napisał że "prawdziwa cnota krytyk się nie boi" ale nie rozumiem braku taktu przy rozstaniu... coś jak w tym powiedzeniu o zbieraniu świadków że się nie było wielbłądem. Jak to jest mieć swoje zdanie kiedy ktoś czeka że zapomnisz postawić przecinek i z tego powodu wygarnie tyradę o nieuctwie też wiem.  

  Jaki stary? 68 lat - no może nie pierwsza młodość ale ... jak może być wesołe życie, w tym wieku, cały wiersz napisała Szymborska.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Atena napisał:
33 minuty temu, Atena napisał:

Panie Jacku... Nie znam Pana dorobku, tak naprawdę nic o Panu nie wiem ale czytając powyższe wpisy jest on godny uwagi i szacunku. O tym jak się czuje KTOŚ  w Pana sytuacji to co nieco wiem i to nie z piosenki skowronka ale z doświadczenia.

 

Dość tej farsy.  Nie znam...nic o Panu nie wiem ale się wypowiem, bo na podstawie tego co przeczytam mogę już wydać werdykt. Żałosne. Powiem Wam jak ja się czuję.

Nasza historia od początku powstania Stowarzyszenia związana była z miesięcznikiem Pszczelarstwo. Ba!!! od niego się nawet zaczęła. Zawsze ze strony Redakcji towarzyszyła nam swojego rodzaju  "uważność" i co najmniej ciche wsparcie ,co zobowiązuje przynajmniej do przyzwoitości także wobec Osoby, która ją obecnie reprezentuje i którą zna większość pszczelarzy(mam nadzieję, że z dobrej strony). Jak zawsze podjęła się ( dla Was przede wszystkim) trudnego zadania i na ile niewdzięcznego widać chociażby po tym, co ma miejsce tutaj.

Powiem Wam jak ja się czuję. Kiepsko, bo wiele lat w wielu miejscach poczynając od ministerialnych sal , poprzez aule Weterynarii  i oddziału Pszczelnictwa pomieszczenia miałam okazje obserwować i doświadczać tego co przekładało się  bezpośrednio na nasze środowisko.

Zawsze konsekwentnie i do końca stawała po stronie pszczelarzy broniąc ich interesów. Mam nadzieję, że niezależnie od Waszej postawy tak będzie i teraz i ...da sobie radę nie patrzą na kłody i przeszkody,  kalumnie, które trzeba przyznać, że  piętrzone przez swojego rodzaju utalentowanych specjalistów od szerzenia chaosu.

Jacek jesteś znakomitym mistrzem pióra , a także manipulacji. Mam niesamowitą satysfakcję z dwu powodów. Pierwszy to ten, że po tym co nawywijałeś na Forach pszczelarskich Zagajnik i Polanka po totalnym poniżeniu nas ( przy okazji tworzenia SPP POLANKA) i wykasowaniu wszystkich swoich wpisów  sam skorzystałeś z tego z czego wielokrotnie drwiłeś  tzn. swobody wypowiedzi.

Drugi...to to, że  stanęliśmy na wysokości zadania i...pozwoliliśmy Ci na to , ale nie przeginaj, bo prasa to także wolny rynek i pozwolisz, że cztelnicy osądzą co jest dla nich dobre a co złe lub gorsze.

Życie zweryfikuje wszystko, bo prawdziwych autorytetów już nie ma.

Pani Profesor Pohoreckiej  z całego serca i szczerze życzę z okazji imienin dużo zdrowia ,spokoju i pasji w tworzeniu tego czego się dla nas podjęła, a także sukcesu.

Przy okazji dziękuję za lata współpracy, która łatwa nie była. Także za charyzmę i wielkoduszność przejawiającą się chociażby w tym, że nigdy podczas pierwszych 8 lat naszej działalności nie przyjęła honorarium za wykłady o czym nie wiecie ale może warto byłoby o tym wspomnieć.

pytla

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam krótkie ad vocem; dla mnie to że ktoś przez kilkanaście lat coś tam współredagował jest dowodem na to że iluś ludzi /znając!/ obdarzało go jakimś szacunkiem.  Inaczej, jak sądzę, współpraca nie trwałaby zbyt długo. Nie oceniałem dokonań tego pana BO ICH NIE ZNAM! 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...