Skocz do zawartości
Karpacki

Jak to jest z tą uczciwością ?

66 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Już kilka razy na naszym forum były czynione próby podejmowania dyskusji na temat produkcji preparatów , opartych na syropie cukrowym, którymi co słabsi w prowadzeniu pasiek , zgodnie z naturą i wielowiekową tradycją, próbują poprawiać wyniki ekonomiczne , właśnie tymi produktami. Czasem taka postawa , wynika z nieświadomości i po rzetelnym wyjaśnieniu, jak wiele brakuje tym produktom, aby uznać je za naturalne , odstępują od zamiaru ich produkcji. Są jednak też tacy, którzy podjętą decyzję o fałszowaniu  produktów pszczelich , chcieli by rozłożyć na większą ilość fałszerzy, aby mieć mniemanie, że "skoro oni to robią, to czemu nie ja". Takie zapędy rodziły się już od bardzo dawna , gdyż zawsze znajdzie się ktoś, kto swoje niepowodzenia w prowadzeniu pasieki , chce uzupełnić nie zawsze w sposób zgodny z etyką pszczelarską, która jest stała , i nie podlega dyskusji, do której chcieli by doprowadzić ci, którzy mają problemy z jej przestrzeganiem.  W tym wątku , nie oczekuję dyskusji, gdyż nad sprawami etyki , się nie dyskutuje.  Te zasady albo się przestrzega , albo nie. I nie jest to sprawa że ktoś takie stanowisko popiera lub nie. Fałszerstwo zawsze będzie fałszerstwem, choćby popierała je duża grupa "dyskutantów".  Wśród  tych "zainteresowanych " usankcjonowaniem tego typu fałszerstwa, jest wielu młodych biznesmenów, którzy mogą nie znać  tej literatury, która już dawno zajmowała się tym zjawiskiem.  Chciał bym ich z tym zapoznać. Na początek , artykuł z Pszczelarstwa nr 4 z 1956 roku.  Będę w kolejności przedstawiał materiały z różnych wydawnictw , z których niektóre miały chęć uchodzić nawet za naukowe, którym nie tylko , nie udało się przekonać , że te produkty są cenne i posiadają przypisywane im wartości.  Zachęcam do czytania.

Pszczel56 1.pdf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Biorąc pod uwagę to czym pan z Krosna Odrzańskiego zaistniał do tej pory na tym forum , jest on ostatnią osobą, która taką ocenę może tu przedstawiać .  Sugeruje on, że należy do grona tych "którym się powodzi".  Jeśli mu się powodzi, to po co stara się to powodzenie powiększyć uciekając się do fałszerstwa ?? No chyba że powodzi mu się , właśnie dzięki temu że tym fałszerstwem się zajmuje. Nie ma to jednak nic wspólnego z uczciwością i etyką prowadzonej działalności. A tak po prawdzie , to kto by pana widział i oceniał, gdyby nie wlazł pan na to forum, i nie próbował nas przekonywać, że to co pan robi jest uczciwe i racjonalne, a my tylko szukamy u innych znamion fałszerstwa. Proszę wiec nie afiszować się tym co pan robi, i wtedy rzeczywiście mało będzie słychać o fałszerzach.

Chcę jednak wrócić do prezentowania tego co rozpocząłem, i pokazać kolejny przykład reakcji środowiska pszczelarskiego na podejmowane próby produkcji podróbek produktów pszczelich , przez żądnych zysku pseudo pszczelarzy. We wczesnych latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, "objawił  się "kolejny pszczelarski "Kolumb" który chciał innym podpowiadać , jak to można na pszczołach robić interes, oszukując przy okazji tych , którzy w pasiekach chcą zaopatrywać się w zdrowe i naturalne z nich produkty.  Pojawił się niejaki Władysław Grabowski, który jako pszczelarz nie był znany, jednak podobnie jak niektórzy musiał być bardzo niezadowolony z tego co uzyskiwał w pasiece , i postanowił temu zaradzić.  I podobnie jak niektórzy dziś , chciał koniecznie uzyskać dla tego procederu ogólną aprobatę. opublikował swoje "epokowe odkrycia" na łamach ówczesnego Pszczelarstwa.  Nie będę tu publikował wszystkich artykułów , które po tej jego publikacji ukazały się w tym piśmie. Poszukujący wiedzy , powinni dotrzeć do tych publikacji i się z nimi zapoznać.  Tutaj przedstawię tylko jeden znamienny tekst, z numeru 7-8 Pszczelarstwa z 1967 roku. Pokazuje on jakie stanowisko w tej sprawie prezentowała zdecydowana większość pszczelarzy , a także redakcja i Zarząd PZP, którego organem było to czasopismo.

nektary i soki.pdf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  •  
  • Użytkownik
  •  
  • 17 odpowiedzi

Witam. Uważam że robienie ziołomiodów ( cukier rozpuszczony w wywarze ziołowym) bo takie robię, są ciekawą alternatywą w czasie bezpożytkowym. Sam takie robię. O dziwo z roku na rok, kto raz wzioł odemnie ten zawsze pyta czy mam jeszcze ten ziołomiód. 

A czyj jest ten post.?? Ponad to co pan tu dotąd zaprezentował to jeszcze okazuje się , że cierpi pan na słabą pamięć. A to tak niedawno.  Nieładnie.

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pełna kompromitacja kolegi o nicku Pasieka Krosno Odrzańskie. Cóż... cytuję 

Witam. Uważam że robienie ziołomiodów ( cukier rozpuszczony w wywarze ziołowym) bo takie robię, są ciekawą alternatywą w czasie bezpożytkowym. Sam takie robię. O dziwo z roku na rok, kto raz wzioł odemnie ten zawsze pyta czy mam jeszcze ten ziołomiód. 

To nie jest ziołomiód!!! O zgrozo!!!

Swego czasu dyskutowałem z kolegą Ateną na temat ziołomiódów. I nawet był u mnie entuzjazm w tej kwestii ale dochodzę do wniosku, że zawsze znajdzie się osoba która będzie chciała doić pszczoły do końca. I dumnie to rozgłaszać. 

Jestem zdania, że tradycyjny miód to gwarancja jakości bez zbędnych dodatków.  Pszczoła robi dobry miód ale człowiek może go zepsuć.

Chciał kolega Pasieka Krosno Odrzańskie znać opinię innych to proszę bardzo. 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, Pasieka Krosno Odrzańakie napisał:

Myślę że w dzisiejszych czasach ta uczciwość wygląda dość dobrze - nie słyszy się o fałszerzach. No chyba że się ich wszędzie widzi wśród innych pszczelarzy którym się powodzi.

Swego czasu byłem w Zakopanym na Krupówki. Zachęcam kolegę do odwiedzenia tego miejsca. Tam znajdzie kolega uczciwość sprzedawców. Z całym szacunkiem dla okolicznej ludności.  Podmioty zainteresowane kontrolą miodów mają pełne ręce roboty, że aż ich nie widać. 

Przyjedź na Polankę to sobie pogadamy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję koledze Jokazowi  za rzeczowy wpis w temacie. Jak myślę tak myślących kolegów jest wielu, jednak nie każdy decyduje się zabierać głos w temacie , gdzie można być narażony na określenia, jakimi szczodrze obdarował nas pan z Krosna Odrzańskiego. Albo jesteśmy śmieszni, albo mamy coś z głową itd. itd. 

Dziś chcę pokazać kolejny artykuł z numeru 12 Pszczelarstwa z 1964 roku.  Jest to odpowiedź na artykuł z numeru 5 , w którym autor zakłada, że pożywka sporządzona z rośliny użyta do produkcji nienaturalnego produktu pszczelego, będzie posiadała te same własności , co miód z tej rośliny, powstały z jej nektaru.  Jak dalece odległe od rzeczywistości jest takie założenie, pokazuje właśnie ten artykuł, z którym powinien zapoznać się każdy, kto kiedykolwiek brał , lub bierze pod uwagę ewentualność podejmowania takiej produkcji. Zachęcam do lektury.

farma0001.jpg

farma 10002.jpg

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś chciał bym przybliżyć kolegom wydawnictwo o którym wielu zwłaszcza młodszych może nie wiedzieć . W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku firma Apipol zaczęła wydawać pismo, w którym prezentowano to co ta firma robiła, w tym także prace nad badaniem wartości tego produktu, które to właśnie oni nazwali "ziołomiodami" czym wywołali duży opór środowiska pszczelarskiego, gdyż jak się okazało po latach , tylko nazwa tego produktu była czynnikiem sprzyjającym jego kupowaniu przez niektórych klientów.  Wydawnictwo to wychodziło około cztery lata, i w każdym z jego numerów publikowane były wyniki badań prowadzonych nad jakością tego produktu. Zaangażowano do tego wiele instytucji  zarówno naukowych , jak i leczniczych, licząc , że z ich wsparciem uda się wykazać wartości na tyle duże ,że będą one bardziej poszukiwane , jak miód naturalny.  Chcę pokazać jak wyglądał ten periodyk , i pokazując jedną ze stron tego numeru wskazać jakie instytucje zostały włączone do badań nad jakością tych produktów. Dla tych kogo to interesuje pokazanie wyglądu tego pisma , pozwoli na odszukanie ich i zapoznaniu się z ich treścią , bez mojego pośrednictwa.

zeszyt apipol2.jpg

zeszyt apipol 3.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pokazując jak wiele najpoważniejszych instytucji naukowych i centrów leczniczych w Polsce , było zaangażowanych w ocenę produktów jakie firma Apipol chciała, nie tylko wprowadzić na rynek  dla handlu, ale też aby były one szeroko stosowane w tych instytucjach leczniczych, gdyby potwierdziły się spodziewane walory lecznicze tych produktów. Chciał bym w tym miejscu specjalnie zwrócić uwagę tych kolegów z naszego forum , którzy nie znając efektów badań , tych bardzo poważnych instytucji, których wykaz można znaleźć na zeskanowanej stronie wydawnictwa, chcieli , korzystając ze swoich "szerokich " możliwości , dalej badać te produkty, i być może odnaleźć w nich jakieś walory , których nie znalazły w nich te poważne instytucje jakie współpracowały w latach 1985 - 90 z firmą Apipol.  W tym miejscu pragnę wspomnieć, że w tych latach, nie było aktywnych forum dyskusyjnych, na których  trwała by krytyka tych produktów , przez ludzi, o których dziś po trzydziestu latach , niektórzy mówią że mają "coś z głową" , lub bez podstawnie twierdzą , że produktu powstałego z syropu cukrowego i jakimś roślinnym wyciągiem , "nie powinno się nazywać miodem".  Niestety , na poparcie swojej postawy, mają tylko stwierdzenie że "komuś, co go przypadkowo kupił, smakował"  W kolejnych częściach materiałów , które będę chciał pokazać, wykażę jak niemiarodajne i niezgodne z zasadami prowadzenia doświadczeń, naciągane były wyniki publikowanych efektów tych doświadczeń.  Prowadzenie takich doświadczeń , zwłaszcza kiedy chodzi o preparaty mające posiadać wartość leczniczą , mają swoje procedury i nie można ich naginać  , według chęci wprowadzenia ich na rynek i do lecznictwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę,  że te dane archiwalne, także historia  ośrodków medycznych, gdzie starano się wykorzystywać różnego rodzaju produktu pszczele jest znakomitym dowodem na istnienie pewnego narodowego fenomenu. Jeden z aspektów tego fenomenu to filozofia zdechlizmu.
Nie chcę przytaczać szczegółów, ale w wielu przypadkach zadecydowały ludzkie animozje,  a nie merytoryczne przesłanki.

Inna sprawa, że był to okres bardzo dużych zmian gospodarczych, firmy upadały i zmieniało się finansowanie badań i regulacje podatkowe. Z własnego doświadczenia wiem, że jako producenci znaczników spinowych byliśmy traktowani tak samo, jak producenci pasty do butów.
Wydaje mi się, że teraz można zrobić wiarygodne badania zdecydowanie łatwiej.


 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny kolego. Z dotychczasowych wpisów jakie był kolega łaskaw umieszczać na tym forum, można było wyciągnąć wniosek, ze ma kolega jakiś związek z instytucją naukową, gdzie robi się jakieś badania, i że wspomaganie się w swoich twierdzeniach wynikami takich badań , jest co najmniej słuszne, a wręcz pożądane.  Jednak  swoim wpisem , absolutnie przeczy on temu i pokazuje, że zawsze można znaleźć powód , dla podważenia rzetelności takich badań. Absolutnie nie idzie odnaleźć powodu, dla którego przywołuje kolega dla omawianego tu tematu "filozofię zdechlizmu".  Nie wiem na kim i jakie wrażenie miało by wywołać takie określenie?  Proszę bliżej określić celowość użycia tego określenia w powiązaniu z omawianym tematem.  Ja dostrzegam tu tylko niczym nie uzasadnioną  ordynarność tego określenia , a żadnego logicznego powiązania .   Może jednak przytoczenie jakichś szczegółów, czego wyraźnie kolega nie chce robić , było by w tym przypadku wskazane??   Kolejnym wyrażeniem jakiego użył kolega w swojej wypowiedzi , to "że był to okres dużych zmian gospodarczych, firmy upadały i zmieniało się finansowanie badań i regulacje podatkowe" . I tu natychmiast rodzą się pytania.  Które z wymienionych ośrodków medycznych czy uczelni które współpracowały w tym czasie z Apipolem  upadły???  Być może jakaś o której nie wiem, ale czy "zmiany finansowania i regulacje podatkowe" podważały by tak z marszu, rzetelność i wyniki prowadzonych przez te placówki badań ???  Jeśli chciał by kolega tak twierdzić , to był by to silny policzek dla tych ludzi, którzy w tych placówkach w tym czasie pracowali i wielu pracuje nadal.  Na takiej podstawie, można by podważać wszelkie wyniki badań prowadzonych przez placówki naukowe  przed.....  No właśnie , przed jaką datą ??   I od kiedy to , o rzetelności wyników badań w placówkach naukowych przestały decydować , "ludzkie animozje, a nie merytoryczne przesłanki"??  Czy nie wydaje się koledze , że w swojej ocenie dość mocno się zagalopował ??  

W dniu 26.09.2020 o 23:21, jjb napisał:

Wydaje mi się, że teraz można zrobić wiarygodne badania zdecydowanie łatwiej.

To zdanie też szanowny kolego, wymaga bliższego wyjaśnienia.  Czyżby technika badawcza tak się zmieniła, że to czego nie udawało się odkryć w danych preparatach przez placówki badawcze z najwyższej półki polskiej nauki, dziś można odkryć w "instytucie badawczym " działającym przy Pasiece Krosno Odrzańskie ??  A może w "klinice badawczej" przy pasiece kolegi baru ?? 

Oczywiście że w czasach współczesnych, podobnego typu zdarzenia się trafiają. Jako przykład podam fakt, kiedy w jednym z supermarketów w północnej Polsce zakwestionowano gatunek miodu, który był opisany konkretnym miodem odmianowym, a jego analiza pyłkowa wykazała, że jest to miód całkiem innej, egzotycznej odmiany , zawierającej pyłek przewodni z rośliny gatunku, która rośnie w klimacie  tropikalnym. Miód został zwrócony dostawcy, i przy tej okazji, zainteresowany tematem dziennikarz, zapytał odbierającego ten miód dostawcę, jak taka szanująca się firma , mogła popełnić taką niezręczność ??. Otrzymał wtedy odpowiedź, że gdyby analiza tego miodu była wykonywana przez laboratorium  dostawcy, wynik był by zgodny z opisem na etykiecie.  Opisana historia, oparta jest na faktach , a nie wymysłem na potrzebę chwili, tak jak sugeruje wypowiedź kolegi co do rzetelności badań, prowadzonych przez placówki naukowo - badawcze przed kilkoma czy kilkunastoma laty. Opisany przypadek pokazuje , że i teraz tak jest.  Ponieważ wpis kolegi niczego nowego do tematu nie wnosi, mam zamiar jeszcze trochę materiałów badawczych pokazać, mając nadzieję , że nie wszyscy czytający ten wątek , podzielają zdanie kolegi o ich nierzetelności i poprzez to, mało wartościowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie neguję jakości badań, ani kwalifikacji fachowców. Uważam tylko, że wiele dobrych pomysłów się zmarnowało przez nieporozumienia i kłótnie i dobrze byłoby tych błędów nie powielać. Stwierdziłem tylko, że laboratorium sprzed lat trzydziestu w porównaniu ze współczesnym wygląda zupełnie inaczej. Pewne pomiary robi się zdecydowanie łatwiej, taniej i szybciej i obarczone są mniejszym błędem. Oczywiście nie wszystkie badania i zawsze najważniejszy jest człowiek. Ale w biochemii bardzo wiele się zmieniło. Pojawiło się dużo nowej aparatury pomiarowej.

Poza tym gleba z lat 80-tych, a gleba w tym samym miejscu teraz, o ile jest uprawiana, to są zupełnie inne gleby. Wiele danych dotyczących zawartości mikroelementów, witamin w owocach czy warzywach jest po prostu niezgodna z rzeczywistością. Czy to znaczy, że mieliśmy do czynienia z oszustami? Nie, po prostu teraz jest inaczej i trzeba to mierzyć.

Badania dotyczące ziołomiodów są dostępne też z ostatniego okresu: http://www.czytelniamedyczna.pl/3821,znaczenie-zioomiodlw-w-lecznictwie.html

https://www.researchgate.net/profile/Katarzyna_Janda2/publication/334171594_Characteristics_and_pro-health_benefits_of_herbhoneys/links/5db07650a6fdccc99d930fb1/Characteristics-and-pro-health-benefits-of-herbhoneys.pdf

https://katalogi.uwb.edu.pl/F?func=full-set-set&set_number=000260&set_entry=000001&format=999

Pytanie retoryczne: kto ma interes w prowadzeniu badań tego typu?
 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, jjb napisał:

Nie neguję jakości badań, ani kwalifikacji fachowców. Uważam tylko, że wiele dobrych pomysłów się zmarnowało przez nieporozumienia i kłótnie 

Pytanie retoryczne: kto ma interes w prowadzeniu badań tego typu?

No i wydaje się , że dotarliśmy do sedna sprawy zanim jeszcze zdążyłem opublikować wszystkie przygotowane  materiały i dokumenty pokazujące  stan badań nad tego typu produktami.  Szanowny kolego jjb. Proszę nie myśleć że moja wiedza w tej dziedzinie , kończy sią na latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Są mi także znane te badania , które kolega przytoczył i jeszcze wiele innych, ale miałem zamiar, publikować je, chronologiczne , tak aby pokazać jak one postępowały w miarę upływu czasu  i jak kolega zauważył , postępu technicznego w dziedzinie takich badań.  Słusznie kolega zauważył , jakiej degradacji podlega w miarę upływu czasu gleba z lat 80 - tych.  Szkoda tylko, że nie wspomniał też o tym , że oprócz gleby , także cukier używany do przygotowania pożywki, ten z lat 80 - tych, był znacznie czyściejszy , jak ten dzisiejszy, zawierający chociażby neonikotynoidy , o których dobrze wiemy jakie ma znaczenie prozdrowotne  tak dla pszczół , jak i dla człowieka.  A przecież to kolega między innymi zauważa że, "zawsze najważniejszy jest człowiek".  Szkoda , że nie odnosi się kolega do zadanych mu wcześniej pytań, co nie przeszkadza mu formułować kolejnych niezrozumiałych sformułowań.  Jak bowiem rozumieć to , " że wiele dobrych pomysłów się zmarnowało przez nieporozumienia i kłótnie"   Takie określenie ma często zastosowanie, kiedy ktoś ma dobry pomysł na szybkie wzbogacenie się , ale zostanie na tym złapany przez organa ścigania.

No i to pytanie retoryczne. Kilkoro z tych , którzy mieli by interes w prowadzeniu tego typu badań, już na tym forum się określiło. Przydało by im się uzyskać jakieś lepsze argumenty dla tej produkcji , aniżeli tylko przywoływanie tego , że komuś tam to smakowało. 

Mimo wszystko chcę jeszcze raz przywołać jeden ze starszych numerów czasopisma , które cytowałem już wyżej. Robię to dlatego, aby pokazać, że w tym samym czasie kiedy angażowano wiele wysoko postawionych instytucji i ośrodków medycznych , celem badania tych sztucznych i nienaturalnych preparatów, nie zdążyli jeszcze poznać wszystkich walorów miodu naturalnego. Może więc na tym należało by się skupić , zamiast wprowadzać na rynek namiastki i podróbki. Odnoszę wrażenie że stwierdzenie to, jest ciągle aktualne.

zeszyt apipol 1.jpg

zeszyt apipol 4.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Badanie miodu jest trudniejsze, aniżeli badanie ziołomiodu. Ja mam pasiekę przy domu i w miarę powtarzalny jest pierwszy wiosenny miód, potem powtarzalność jest coraz mniejsza.

Moim zdaniem państwo nie powinno odpuszczać badań dotyczących ziół i miodów. Teraz badania dotyczące ziół znacznie częściej wykonują firmy farmaceutyczne, ale po to by na tym zarobić, a nie poszerzyć obszar wiedzy domeny publicznej, bo to nie ma ekonomicznego sensu.

Dla mnie ziołomiód jest o wiele prostszym modelem, można się skupić na konkretnych substancjach, które chcemy mieć w końcowym produkcie i na sposobie przetwarzania. Łatwiej zamknąć wszystko w poszczególnych etapach produkcji, kalibracji i badań. Do tego mam, jak mi się wydaje, potrzebną wiedzę i umiejętności. Ale badania miodu naturalnego to dla mnie na razie za wysokie progi.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, jjb napisał:

Badanie miodu jest trudniejsze, aniżeli badanie ziołomiodu.  Do tego mam, jak mi się wydaje, potrzebną wiedzę i umiejętności. Ale badania miodu naturalnego to dla mnie na razie za wysokie progi.

 Szczerość kolegi jjb, w tej wypowiedzi jest rozbrajająca.  Potwierdza ona to co właśnie chciałem wykazać, że biorący się za produkcję podróbek , nie potrafią ocenić walorów oryginału.  To z kolei potwierdza że chętni do podjęcia tej produkcji , głównym uzasadnieniem tej decyzji, którego zresztą powinni się wstydzić, jest to że chcą w dobrej cenie sprzedawać produkt nienaturalny którego skład , jak twierdzą , łatwo określić , ale już trudniej wskazać komu i po co jest on potrzebny.  Wypowiedzi kolegi jjb coraz bardziej pokazują , że ta produkcja ma coraz mniej uzasadnienia, zwłaszcza że są jeszcze możliwości zwiększenia pozyskiwania miodów naturalnych , z którymi te produkty na bazie pożywek przygotowanych przez człowieka, nigdy w rzeczywistości nie staną się konkurencją dla miodów naturalnych , chyba jedynie dzięki niewiedzy, czy kłamliwej reklamie wobec potencjalnego klienta. 

Szkoda że dialog z kolegą jjb przypomina sytuację kiedy "gadał dziad do obrazu, a obraz do dziada ani razu".  Nie odpowiedział on na żadne z zadanych w tych wpisach pytanie. A było ich wiele. Widocznie uznał on je jako z gatunku tych niewygodnych..  

 W związku z tym, umieszczę jeszcze dalszą część tego artykułu pt.  "Miód  - lek ciągle nieznany" Myślę , że niewielu z czytających ten wątek , jest w stanie dotrzeć do oryginałów  tych wydawnictw, a rzetelnej wiedzy o wartości miodów naturalnych nigdy nie jest dość.

zeszyt apipol 5.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni koledzy. Chcę umieścić dziś jeszcze jeden artykuł z tych trochę starszych wiekiem, ale opublikowany przez firmę, której szczególnie zależało na szerokim wprowadzeniu tej produkcji do handlu. Publikuję go w całości , zarówno część opisową, jak i tabele, mające potwierdzić zakładane cele tych "badań".  Piszę badań w cudzysłowie, gdyż jak można się łatwo zorientować, aby uznać te badania za pracę naukową , z której można wyciągać miarodajne wnioski, to jeszcze jej do tego daleko.  Miałem początkowo chęć, aby publikować kolejno coraz nowsze prace w tym temacie, jednak kolega jjb, trochę mnie uprzedził, i podał niektóre linki do tych prac. Można więc , jeśli ktoś ma taką wolę, dotrzeć do nich , bez mojego pośrednictwa,  ale za to nie za darmo, gdyż w miejscach ich publikowania, po zapoznaniu się z kilkoma fragmentami , dowiadujemy się , ze kogo interesuje dalsza ich część , musi sobie wykupić do tego dostęp. Dla mnie jest to pewien rodzaj paranoi, ponieważ działalność tych instytucji naukowych, finansowana jest z budżetu państwa, czyli z podatków nas wszystkich, a kiedy na skutek tej działalności coś odkryją, wtedy nagle staje się to ich własnością, i mogą tym handlować lub patentować.  Podobnie było , kiedy któraś z uczelni ogłosiła że znalazła środek na nosema ceranae, ale nie opublikuje go , bo musi na nim zarobić poprzez opatentowanie. Być może że zorientowali się , iż pracowali nad nic nie wartym produktem, to chociaż na wynikach tej pracy chcieli by coś zarobić?   Wobec "ogromnego" zainteresowania tematem, powstrzymam się na razie przed publikacją kolejnych "wyników badań naukowych" na tymi produktami, chyba że za chwilę , znów pan Atena, zechce podjąć działania nad uporządkowaniem tego , czego nie ma.  Wdzięczny jestem koledze jjb, że uczciwie przyznał , że nie jest przygotowany do prowadzenia badań miodów naturalnych, ale do zioło....ów, wiedzy by mu wystarczyło.  Postawił sprawę uczciwie, co jednak nie zmienia faktu, że nie powinien się brać za to drugie , tak długo , jak nie opanuje tego pierwszego.  To tak jak by jakiś lekarz przyznał , że człowieka to on leczyć nie potrafi, ale jest na poziomie wiedzy , że mógł by leczyć plastikową lalkę , imitującą człowieka. Do tego wystarczyło by opanować metodę wulkanizacji i ewentualnie malowania.

zeszyt apipol 60010.jpg

zeszyt apipol 70001.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pewien żydowski mędrzec udowadniał, że coś takiego jak żyrafa nie istnieje, bo on sobie tego nie potrafi wyobrazić....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Założyłem się z jednym z kolegów , że wcześniej lub później , ale pan Atena na pewno się też i w tym wątku odezwie.  No i wygrałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni koledzy i koleżanki. Jak na razie przestanę wklejać tu wyniki "badań"  nad produktami , które wielu chętnie nazywało by miodami.  Celowo wybrałem materiały dawniejsze  z czasów, gdy próbą ich wprowadzenia na rynek zajmowała się duża grupa ludzi , uważająca się za czołówkę pszczelarstwa w Polsce , i co trzeba przyznać zaangażowali do tego również część środowiska naukowego jak i medycznego.  Mimo to produkty te nie znalazły uznania , właśnie w tych środowiskach, a zainteresowanym został tylko argument, że niektórym klientom , organoleptycznie to nawet smakowało.   Ale nie jest to jedyny powód, aby tej produkcji nie tolerowało środowisko uczciwych pszczelarzy.  Przypomnę więc sprawę, która miała miejsce na naszym forum, wtedy, kiedy jeszcze mieliśmy poprzednią wersję jego wyglądu , a aktywnie uczestniczyła w jego funkcjonowaniu grupa użytkowników , "dbająca bezpardonowo" o uczciwość pszczelarzy , zwłaszcza takich którzy z jakiegoś powodu im się nie podobali.  Załączam zrzut z ekranu fragmentu strony, na której użytkownik o nicku "hornisse" , bez żadnych podstaw , oskarża mnie o rzekome fałszowanie kiedyś, jakiegoś miodu wrzosowego, za co rzekomo miano mnie wyrzucić z PZP. Wtórował mu dzielnie , inny "strażnik Teksasu" , który miał na tym forum tyle ksyw, ze wymienić ich wszystkich tu nie sposób.  Uważał się on za tak krystalicznie uczciwego, że założył przeciwko najgorszym "przestępcom" pszczelarskim, specjalny portal poświęcony tzw ." miszczom".  Jak można się domyślać , akcja ta , miała na celu pokazanie mojej nieuczciwości, i spowodować aby "zdrowa" część środowiska pszczelarskiego się ode mnie odsunęła i wyizolowała jako fałszerza, i osobę niegodną tolerowania w gronie tych "uczciwych".   Na pewno spodziewali się oni , że większość im uwierzy "na słowo" bo przecież , jak mogło by być inaczej?  Oskarżający mnie, nie podał co prawda , w jaki sposób miał by być ten "trefny" miód fałszowany, ale można domniemywać, że był fałszowany cukrem?   Pomijając w tym momencie perypetie , jakie miałem aby pociągnąć te osoby do odpowiedzialności za takie ewidentne pomówienie, warto sobie zadać pytanie , jak ten incydent ma się , do jawnych oświadczeń tych użytkowników naszego forum, o produkcji i handlu  czymś , co oni chcą nazywać miodami, a co, jak jawnie określają , produkowane jest na bazie syropu cukrowego?  Mało tego. Oni jeszcze mają pretensje , że nikt nie klaszcze z uznaniem, i nie przyznaje im honorów , za wprowadzanie "postępu" w sposobach zarabiania na pszczołach!  Pomawiający mnie o fałszerstwo, dodatkowo poinformował "wszem i wobec", że za ten proceder o jaki mnie pomawia, miałem być rzekomo , wywalony z PZP.  Znający statut i regulaminy , dobrze wiedzą że taka forma "karania" fałszerza" nie jest w tej organizacji możliwa, ale jako wiadomość nie do końca jest nieprawdziwa.  Był bowiem okres w historii PZP, gdzie za produkcję tego, co nieprawnie chciano nazywać miodami, wyrzucano z tej organizacji, tylko nie pojedynczych pszczelarzy , ale całe organizacje szczebla wojewódzkiego , jeśli chociaż kilkoro z tej organizacji trudniło się tą produkcją.  Starsi pamiętają że w pewnym okresie z PZP, takich organizacji wyrzucono 5.  Łącznie stanowiło to grupę kilku tysięcy pszczelarzy, których wyrzucono tylko dlatego , że kilkudziesięciu z nich chciało się wzbogacić , wbrew temu co nazywa się etyką pszczelarską.  I to także ze względu na pamięć tych ludzi , i tych którzy wtedy dbali aby dziś nie miał podstaw ktoś napisać że "dobre imię pszczelarzy to już historia" , musimy nadal o to imię zabiegać.  A ci, którzy "mimo wszystko" dziś tą produkcją się trudnią, niech jeszcze raz , przeanalizują , czy na prawdę nie mogą się bez tego obejść ??  Czy na prawdę , w imię własnego interesu , muszą postępować tak , że dobre imię pszczelarzy , spychają na miejsce , nazywane przez niektórych  " historią" ??  Niech każdy sam przed sobą odpowie sobie na to pytanie.

oskarż. Mal.0004.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam szanownych druhów z tą uczciwością podejrzewam że jest tak jak w dzisiejszych czasach pieniądz rządzi sumieniem itd jak oszukują węze to dlaczego nie mają wspierać pszczoły różnymi syropami itd w niemczech  by to nie przeszło bo niestety żyjemy w takim kraju że uczciwością tak szypko się nie dorobimy , jak na przykład dawałem swój wosk pszczeli do niemieckiej firmy z wymianą to miałem za darmo badania wosku ile jest wosku w wosku i nawet doczepili się do amitrazy w wosku to proszę napisać gdzie za darmo w polsce  zrobiom badania szczegółowe wosku pszczelego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny Druhu. Z treści powyższego postu, domyślam się , że funkcjonuje kolega gdzieś na terenie Niemiec. Gdziekolwiek by to nie było , nic nie tłumaczy bycia nieuczciwym w tym, co się robi.  I dotyczy to zarówno miodu, wosku, pierzgi , i wszystkich innych produktów pszczelich. Dziwi się kolega , że w niemieckiej firmie "doczepili się do amitrazy w wosku".  U nas , nikt tego nawet nie bada, bo jak mogli by to robić , skoro od ponad trzydziestu lat,  Apiwarol jest wiodącym środkiem do walki z warrozą. Aby uniknąć tej substancji w wosku, należało by na czas prowadzenia zabiegów tą substancją, wycofywać z uli plastry.  Niewielu jednak o tym myśli , chociaż obecność amitrazy w wosku, na pewno jest mniej groźna, jak wtedy , kiedy przechodzi do produktów , jakie znajdują się w tych plastrach. Mam tu na myśli takie produkty jak miód i pierzga. Zwłaszcza pierzga , narażona jest na wielokrotny kontakt z dymem , zanim zostanie zużyta przez pszczoły, lub wydobyta przez pszczelarza jako produkt leczniczy.  Niestety , nasi naukowcy, nie wykazują większej inicjatywy, aby opracować jakieś sposoby walki z warrozą , które nie powodowały by , ubocznie , zatruwania produktów pozyskiwanych z ula. Moje zalecenia , i opracowana dla tego metoda gospodarki pasiecznej , jest skutecznie bagatelizowana przez wykładowców z tytułami. Mało tego, niektórzy z nich , jeszcze dotąd noszą aureole chwały ,za opracowanie tego typu sposobu , zwiększając ciągle ilość  zabiegów , jakie radzą pszczelarzom stosować.  Jak myślę jest tu też ścisły związek z uczciwością, zwłaszcza wobec klientów , kupujących nasze produkty.  Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość robert

Zdarzyło się raz jeden jak kwiecień był ciepły i słoneczny ze 18 maja wirowałem miód. Bez rzepaku bo do nich mam ponad 30 km.

Co roku słyszę o miodobraniu w granicach 22 maja w mym terenie. W ulach mam tak 30 % jest coś w nadstawkach i nawet sklepią. 30 % coś w nadstawkach jest. 30 % nie ma jeszcze nadstawek.

Każde 20 km w góry to tak tydzień w plecy rozwojowi roślin.

Znany miód minszkowy, którego pszczoły prawie wcale nie oblatują w mym terenie a jest go masa , hektary i na wadze nic nie przybywa . 

To bardzo pożywny , bogaty w witaminy i inne pierwiastki , pokarm zimowy odebrany pszczołom. Do tego pyszny nektar z jaworów i klonów ( czyli śladowe ilości) może raz na 8 lat.

Tak mamy wiosenny miód bieszczadzki za 35 zł. Jak dopłynie rzepak z zachodniopomorskiego to cena po wymieszaniu wskoczy na 40 zł.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja bym w te linki nie klikał, chyba ze akurat jesteście w Hiszpanii i potrzebujecie viagry bez recepty.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Post został ukryty, spamer zbanowany. Od lutego na forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...