Atena
-
Liczba zawartości
4 336 -
Rejestracja
Aktywność reputacji
-
Atena przyznał reputację dla robinhuud → Dolnośląskie bartnictwo na wysokim poziomie
Wyjaśniam łopatologicznie koledze marbertowi:
Różni się tym, że po zaistnieniu w parafii zgnilca kolega Łukasz zostanie przez PLW odwiedzony i spalony, a niczyje niezgłoszone i nieoznaczone barcie będą dyskretnie siać zgnilcem po parafianach bez przeszkód dalej. Jeżeli PLW nie ruszy dupą w obu przypadkach, lub wznieci higieniczny ogień w lesie to beknie.
Wydawałomi się to oczywiste i niewarte bębnienia w klawisze, Poza tym kolegę Łukasza bez problemu zawsze wygugluję i dogadam się z nim ludzkim głosem. Bartnicy skubiący Brukselkę są anonimowi i na swej wysokości leziwa niedostępni.
Wydawało mi się to oczywiste - sorry.
-
Atena otrzymał reputację od tarczewski → W niektórych samorządach jest to możliwe.
"Już za parę dni, za dni parę"...
Rozpoczyna się we Wrocławiu, od miesięcy wyczekiwany /bo przełożony / Kurs Rzeczoznawców Chorób Pszczół/. Jest trochę kontrowersyjnych(?) komentarzy na ten temat wśród pszczelarzy ale, jak sądzę, po efektach /pozytywnych/ je poznamy . Według mnie to sukces po podjęciu współpracy organizacji pszczelarskich z organami organizacji rządowych. Sukces na który złożyła się determinacja szczególnie trzech osób; p. Kłaka, z RZP Oława, p. Czechowskiego z Wałbrzyskiego Klubu Pszczelarskiego i kol. Pilawki z Sejmiku Dolnośląskiego.
-
Atena otrzymał reputację od jokaz → Koniec pszczelarstwa
Co mnie obchodzi czym i jak kto przewozi pszczoły. To są sprawy czysto techniczne. Mnie interesuje jak wyglądają sprawy formalno/etyczno/prawne związane z wędrówką pszczół i pszczelarzy. Dość nasłuchałem się wzajemnych skarg, że jeden zasiał a drugi zbiera /miód/, najazdów nieznanych pszczelarzy na jakieś miejscowe pożytki. Pyskówki, bójki, podpalenia, nasyłanie policji itp.- to jest problem który, jak sądzę, trzeba dostrzegać i to forum mogłoby próbować jakoś ucywilizować.
-
-
Atena przyznał reputację dla Piotr_S → Dolnośląskie piekiełko
Rozumiem, że wg kolegi półtoraroczna praca pszczelarzy dolnośląskich (z różnych organizacji) na rzecz integracji środowiska, zorganizowanie kursu dla pszczelarzy, najpierw jednego potem drugiego, oraz próba ujęcia lokalnego środowiska w strukturę ponad podziałami w sam raz zasługuje na jej torpedowanie poza plecami organizatorów?
Jeśli kolega uważa, że wszyscyśmy winni temu, że prezydent PZP osobiście udał się kilka tygodni temu do władz, by te zrezygnowały z już zorganizowanego kursu, w którym absolutną większość uczestników i tak stanowili członkowie PZP, to ja rzeczywiście tego nie rozumiem. Napisałem "Jeśli to niepotrzebne emocje nakierowały mnie na takie myśli, wyprowadźcie mnie z błędu", ale nie widzę tu próby wyprowadzania mnie z błędu. Kolega raczej uważa, że to przeze mnie integracja się wali.
âPoproszę o wyprowadzenie mnie z błędu. Poproszę o wskazanie właściwego sposobu postępowania w tej sytuacji. Nie wiem czy dobrze dostrzegam myśli kolegi, że zarząd PZP działa może i nie najlepiej ale jednak w dobrym kierunku a tutaj Polanka piach w tryby sypie? Jeśli dobrze to postrzegam, tym bardziej pamiętna konferencja z 2012 roku mi się przypomina. Też wtedy wszyscy, którzy przyjechaliśmy do Warszawy, byliśmy tymi złymi a prezydent z ministrem załatwiał, jak tu nas załatwić.
Powtarzam, proszę o wyprowadzenie mnie z błędu i wskazanie właściwego postępowania w zaistniałej sytuacji.
-
Atena przyznał reputację dla robinhuud → Opryski - ulotka informacyjna
Nie wiem skąd przyszło Ci do głowy, że piję do Ciebie i że się cieszę. Napisałem ten tekst dlatego, że zaczął się sezon trucia. Trują duzi i mali truciciele. Trują instytucje, rolnicy, leśnicy i mieszczuchy. Na działkach ROD, w przydomowych ogródkach i na cmentarzach. Samorządowcy uzurpują sobie prawo do korzystania bez pozwolenia i umiaru z broni chemicznej przeciw komarom i meszkom. Te komary i meszki biorą się stąd, że wcześniej wytruto chemią po rowach małe rybki typu ciernik, które kiedyś zjadały nadmiarowe larwy komarów. Polewamy glebę chemią obficie nie przejmując się dżdżownicami i kretami. Wszystkich ogarnął szał poprawiania spartaczonego działa Boga coraz finezyjniejszymi truciznami. Zeby kupić truciznę (broń masowego rażenia) nie trzeba mieć pozwolenia na broń, ani przechodzić badań psychologicznych. Kibol z kijem bejsbolowym jest nie wiedzieć dlaczego gorzej traktowany przez prawo jak niekompetentna osoba z opryskiwaczem. Inaczej traktowany jest przez prawo o broni żołnierz, myśliwy, funkcjonariusz ochrony, sportowiec od strzelectwa itp. Trują po cmentarzach ścieżki czarne wdowy i czarni wdowcy. Oczywiście to drobni, lokalni truciciele przy zestawieniu z trucicielem za sterami samolotu rolniczego, czy operatorem rolniczego opryskiwacza dużego areału. W przydomowych ogródkach trute są na wszelki wypadek jabłonki, z których nikt nie zje jabłka. Bo sadzone są intensywne odmiany wymagające ciągłej ingerencji chemicznej, której amator nie jest w stanie zapewnić. Zniknęły odmiany jabłonek naszych dziadów bezobsługowe pod względem chemicznym. To przestarzałe buble genetyczne na za wysokich pniach trudnych do polania trucizną. W końcu mieszczuch truciciel i tak kupi tanie jabłko w markecie, którego nie chce Władimir Władimirowicz, bo jest pryskane chemią. Truciciele wymyślili sobie samouspokajający kodeks dobrej praktyki trucia, z którego wynika, że bezkarnie i elegancko truć można wieczorem i w nocy. Przeciwko truciu nocnemu nie protestują nawet plantatorzy tytoniu, udając, że nie wiedzą, że tytoń zapylają ćmy. No bo nie mają oni plantacji nasiennych tego tytoniu, a więc ich chata z kraja. Za nocnymi zapylaczami z czerwonej księgi nikt nie stanie w obronie, bo nawet nie wiemy, jakie jest ich znaczenie w środowisku, co się nimi żywi, co się stanie jak ich zabraknie itd. itp.
Politycy wkurzają się tylko wtedy, gdy ktoś zatruje ich kolegę szpiega. I nie dlatego, że go otruto, a dlatego, że można coś z tej cytryny wycisnąć politycznie. Niedługo truciciele z USA karać będą trucicieli z Syrii.
A wszystko to w trosce o wyżywienie ludzkości, która nie może zapanować nad swą reprodukcją. Będzie się rodzić coraz więcej felernych dzieci, których cechy będą się potęgować w następnych pokoleniach zgodnie z prawami Mendla i dra Hazana. Narzekamy, że trują nam pszczoły sami trując w międzyczasie warrozę na tej pszczole.Ta działalność trucicielska jest refundowana rolnikom i pszczelarzom przez państwo polskie i UE. Zdaje się, że ludzkości uważającej się za "sapiens" najbardziej nie zagraża jak się kiedyś wydawało broń A (jądrowa), a B (genetyka) i C (chemia).
-
Atena przyznał reputację dla Karpacki → Kawiarenka pytli
Do mojej powyższej wypowiedzi, chciał bym jeszcze dodać, że wyniki tych kontroli pasiek, finansowane wtedy przez Powiatowego lekarza Weterynarii, były później wykorzystywane także podczas, podziału pożytków głownie rzepakowych, oraz akacjowo - lipowych, które na tych terenach były wiodącymi pożytkami, i podziału ich wykorzystania, dokonywano na wiosennym zebraniu Koła Powiatowego, właśnie z uwzględnieniem spostrzeżeń dokonanych podczas przeglądów pasiek wykonywanych na zlecenie PLW. W następnym sezonie po przeprowadzeniu leczenia, pod nadzorem rzeczoznawcy, w pasiekach tych pobierane były próbki czerwiu, i po zbadaniu ich przez Zakład Higieny Weterynaryjnej, PLW zdejmował, lub utrzymywał ograniczenia z terenu zapowietrzonego. Były to więc dodatkowe korzyści wynikające z takiego rozwiązania. Przyczyniały się one do znaczącego ograniczenia występowania chorób zwalczanych "z urzędu". Dziś, według mojego stanu wiedzy, oprócz braku kompleksowej kontroli zdrowotności pasiek, istnieją dodatkowe drogi rozpowszechniania się tych chorób. Sprzyja temu zbyt duża ilość chemii, wprowadzanej do uli przez pszczelarzy, oraz takie jak mamy, rozwiązania w zakresie programów, które niektórzy nazywają "pomocowymi". Czy pomagają one pszczelarzom, nie jest jednoznaczne. Na pewno pomagają one w rozprzestrzenianiu się chorób pszczół, zwłaszcza tych , które zostały do nas zawleczone w związku z niekontrolowanym należycie importem egzotycznych linii pszczół, i możliwością ich wykorzystania przy tworzeniu odkładów i matek będących przedmiotem handlu, szczególnie tego refundowanego. Kiedyś, też czasem ktoś tam coś w kieszeni zza granicy przywiózł, ale drogi rozpowszechniania się tego były bardzo ograniczone, a także zapotrzebowanie na taki materiał znacznie mniejsze. Dziś wielu , zwłaszcza początkujących pszczelarzy, "bombardowanych" agresywną reklamą, myśli, że ich powodzenie w pszczelarstwie, zależy od wybranej linii pszczół , na jakiej rozpoczną swoją działalność. Jeszcze nie znają podstawowych rzeczy z biologii, czy zasad gospodarki pasiecznej, ale już uważają się za "fachowców", jakie rasy pszczół powinni mieć w swojej pasiece.
Pozdrawiam.
-
Atena przyznał reputację dla Karpacki → Kawiarenka pytli
Szanowni koledzy. Temat jest niezmiernie ważny, i ponieważ ja nie mogę już za wiele czasu czekać na zabranie tutaj głosu na okres juz "po kursie", chciał bym przedstawić jak to dawniej było, i po co taka funkcja "rzeczoznawcy chorób pszczół" powstała i funkcjonowała z powodzeniem w tamtej rzeczywistości. Na początek chciał bym przedstawić legitymację takiego rzeczoznawcy, dlatego, aby można było się zorientować co ona zawierała, i jakie prawa posiadał jej właściciel, oczywiście wraz z upoważnieniem Powiatowego Lekarza Weterynarii, na którego zlecenie działał i mógł wstępować do określonych pasiek.
Podobnie jak dziś, wielu lekarzy weterynarii, miało wtedy niepełne wiadomości na temat pszczół, i dlatego funkcja rzeczoznawcy miała tej sytuacji zaradzić. Oczywiste też , że na kurs rzeczoznawcy nie byli delegowani wszyscy kto by tylko chciał, ale w Kołach Pszczelarskich typowani byli ludzie z pewnym doświadczeniem i posiadające dostateczną wiedzę na ten temat, którzy posiadali tez pewien autorytet w miejscowym środowisku pszczelarskim, co ułatwiało później ich bezpośredni kontakt z pszczelarzami w terenie.
Kurs był właściwie tylko po to, aby te posiadane wiadomości zostały potwierdzone przez komisję egzaminacyjną, i otrzymanie dokumentu w treści jak powyżej.
Praktyczne działanie przebiegało przy odpowiedniej procedurze. W stosownym czasie , Powiatowy Lekarz Wet. zwoływał grono rzeczoznawców w celu podziału terenu powiatu na poszczególnych kolegów, posiadających te uprawnienia, i każdy otrzymywał dokument do których miejscowości danego powiatu jest delegowany, celem dokonania przeglądu pasiek. Otrzymywał on stosowne listy, na których wpisywał dane pasieki którą wizytował, oraz szczególne uwagi w zakresie zauważonych oznak chorobowych jakie w czasie takiego przeglądu zauważył. Przegląd odbywał się , poprzez czynności zalecane przez rzeczoznawcę, jednak rękami i przy użyciu sprzętu właściciela pasieki. Rzeczoznawca wskazywał tylko właścicielowi, co jeszcze chciał by zobaczyć, czy kolejną ramkę czerwiu, czy inną. Nie musiał przeglądać wszystkich rodzin w pasiece , tylko wybrane, które typował wstępnie podczas chwilowej obserwacji zachowania się pszczół na wylotach uli. O ile w trakcie tego znalazł by jakieś niepokojące objawy stanu rodzin lub samych pszczół, wtedy mógł zażądać otwarcia kolejnych uli dla ich przeglądnięcia. Swoje obserwacje notował na arkuszu jaki otrzymał wcześniej od PLW, i te wpisy po zakończeniu przeglądu pasieki , swoim podpisem potwierdzał właściciel kontrolowanej pasieki. Oczywistym faktem o którym trzeba też wspomnieć, było że PLW wystawiał każdemu rzeczoznawcy delegację, którą po zakończeniu kontroli w każdej wsi, należało podbić u miejscowego sołtysa. Czasem zdarzało się że jeszcze sołtys informował o jakiejś pasiece, która powstała niedawno i która nie figurowała w spisach pasiek prowadzonych przez Koła Terenowe. W tym czasie nie było obowiązku rejestrowania pasiek u PLW.
Po zakończeniu takiej kontroli, PLW, analizował wyniki, i w przypadku zgłoszenia przez rzeczoznawcę podejrzenia choroby, już osobnym zleceniem, zarządzał pobranie próbek czerwiu, i zalecał leczenie lub likwidację ogniska chorobowego, w zależności od stanu rodzin w zapowietrzonej pasiece. Na ten cel rzeczoznawca, otrzymywał od niego także stosowne dokumenty oraz delegację celem rozliczenia kosztów dojazdu i czasu pracy w chorej pasiece.
W przypadku jeśli jakiś właściciel pasieki odmawiał rzeczoznawcy wstępu, rzeczoznawca mógł zgłosić się z taką sprawą do najbliższego komisariatu milicji, i przebieg kontroli w takiej pasiece odbywał się przy udziale funkcjonariusza, a oporny właściciel otrzymywał stosowny mandat karny. Przypadków takich było jednak niewiele, a wiele zależało od aktywności Koła Pszczelarzy działającego na danym terenie. Oczywiście, że były tereny, gdzie brak aktywnego Koła, utrudniał tą dobrą współpracę pomiędzy PLW, a pszczelarzami i rolnikami. Tam sprawy te nie były właściwie prowadzone, i tereny takie stanowiły stałe zagrożenie dla sąsiadujących ze sobą powiatów. Ale sytuacja podobna , także i dziś na pewno miała by miejsce, i w tej sprawie niewiele się zmieniło. Oczywistym jest, że obecnie wiele zmieniło się w przepisach, i roli weterynarii, jaką odgrywa ona wobec swoich zadań. Niemniej te opisane zasady z tamtego okresu, mogą być jakąś wskazówką, jak to działało i spełniało swoją rolę, a więc można by przynajmniej niektóre elementy tego systemu, przełożyć na obecny czas. Pozdrawiam.
-
Atena otrzymał reputację od baru → Kawiarenka pytli
Nie wiem gdzie można liczyć na komentarze związane z podjętą inicjatywą szkolenia Rzeczoznawców Chorób Pszczół w woj. dolnośląskim. Parokrotnie były wzmianki na portalu ale jakoś niewielu śpieszy z komentarzami... Oczywiście można czekać aby później z otwartą przyłbicą... skrytykować. Ala czyż nie czas aby wyrazić swoje zdanie czego się oczekuje, jak się widzi perspektywę tej inicjatywy? Spotykam się z opinią ... no pasaran... nie wpuszczę TAKIEGO do swojej pasieki. Uważam, że z założenia TAKI /rzeczoznawca/ powinien do pasieki być zapraszany jako gość/fachowiec który pomoże w kłopotach, w żadnym wypadku kontroler. Wyjątkiem winne być sprawy związane z występowaniem chorób kwarantannowych, /działanie wspólne z lekarzem wet/.
-
Atena przyznał reputację dla boloc → A tymczasem w PZP...
Kolego ppepe . Zdjęcie jak to zdjęcie . Ale dlaczego kolega kojarzy tę fotkę z czasami z PRL tego nie jestem w stanie wyczaić . Może dlatego , że na zdjęciu parę siwych dziadków pamiętających zapewne dobrze czasy PRL . Mogę jedynie zapewnić , że w wielu kulturach siwizna kojarzy się z mądrością i doświadczeniem . U nas niestety każde skojarzenie z PRL odbierane jest jako skaza . Takie to już czasy , można powiedzieć że miejscami szczury wyszły z nory i szczekają na stare lwy , którym próbuje się wmawiać , że straciły sobie należną pozycję . Myślę , że zacierając wszelkie ślady po komunistach , których tak naprawdę w Polsce było niewielu trzeba było szczurom przypomnieć , że zapomniały zupełnie o tym co ,, komuniści " zrobili dla naszych rodaków , ojców , dziadków , pradziadków . Dali im ,, Reformę Rolną " . Uwłaszczyli miliony biednych mieszkańców wsi , głodnych kawałka ziemi . Teraz potomkowie tych uwłaszczonych stanowią podstawową podporę krzykaczy , którzy postawili sobie za zadanie likwidację wszelkich pamiątek po PRL . Ostatnio słyszałem dowcip , że na ankietę czy zburzyć Pałac Kultury , ponoć symbol PRL ankietowani stwierdzili , że należy go rozebrać do 10 piętra , aby nie raził w oczy dobrej zmiany , ale jednocześnie postulowali aby zostawić taras widokowy , ktory jest usytuowany na trzydziestym piątym chyba piętrze . Taki to już jest dziś światopogląd , którzy nawet w PRL nie byli w stanie łyknąć choć trochę wiedzy , gdy była ona wtłaczana na siłę w nawet najbardziej zakute pały .
A tak w temacie bieżącym , to pojawił się mesjasz na białym koniu , który po kilku godzinach okazał się mizerną szkapą , a sam mesjasz dostał ostre cięgi od swej byłej podwładnej , gdy zaczął jej publicznie wmawiać , że nie zna się na księgowości .
Pozdrawiam
-
Atena przyznał reputację dla Karpacki → A tymczasem w PZP...
Szanowny kolego. Niestety , ale od pewnego czasu, wypowiedzi kolegi stały się bardzo dalekie od obiektywizmu. A już na pewno nie można o tym mówić, dokonując samooceny swojej osoby. A to właśnie robi kolega w cytowanym zdaniu powyżej. To czy jest kolega działaczem , czy nie też nie powinno należeć do niego samego, tylko do tych którzy patrzą jak się on zachowuje. Ubolewanie na brak "elementarnego obiektywizmu" , w tym przypadku, tak różnych organizacji pszczelarskich jakimi są , Polanka, czy np. PZP, zakrawa trochę na kpinę. W tym akurat przypadku, przydała by się raczej ocena merytoryczna, aniżeli w kategoriach obiektywizmu czy subiektywizmu. Właśnie zaprezentowane powyżej przez kolegę "robinhuuda" pytania, powinny pomóc koledze w tej ocenie, ale według mnie, nie w kategoriach obiektywnych, tylko bardziej nawet zwykłej uczciwości wobec reprezentowanych przez siebie członków. Rozwijanie dyskusji w kierunku jaki kolega proponuje, nie ma większego sensu, dlatego może łatwiej i prościej było by, gdyby kolega w miarę precyzyjnie zechciał określić , jakie cele ma ona przynieść? Czego kolega się spodziewa po tak ukierunkowanej dyskusji ? Czy dla kolegi nie jest zrozumiałe, że mając tak wiele wątpliwości, co do działania Stowarzyszenia Polanka, zakładając teoretycznie, że życzy jej dobrze, o wiele większy miał by kolega wpływ , będąc członkiem tej organizacji i pełniąc w niej odpowiedzialną funkcję? Po co więc kolega z niej wychodził, aby teraz , zza płotu, wrzucać kamyki do naszego ogródka???. I tu właśnie, nie idzie się doszukać ani obiektywizmu, ani logiki. Pozdrawiam.
-
Atena przyznał reputację dla robinhuud → Jakie mamy szanse w walce z chorobami pszczół?
Oj czargu czargu. Miało być bez odbioruâŚ
Masz jak zwykle cholerną rację i co z tego? Czytaj mnie ze zrozumieniem i nie nadinterpretuj, ja nigdzie nie pisałem, że to napisał ksiądz, a że ksiądz mawiał. To już księża nie mogą parafiankom cytować Jana z Czarnolasu?
Jeśli nie grzeszysz jako mi powiadasz, czemu się babo tak często spowiadasz? - jak mawiał ciemnej babie pewien ksiądzâŚ..
Jesteś nadwrażliwy z tym św. Ambrożym jak stara dewota. Tobie nie chodzi o św. Ambrożego, tylko o mnie (że to niby komuch nie zna polskiej klasyki) i o zarząd Polanki, co może łatwo stwierdzić każdy czytający to forum. Masz do kogoś o coś żal, że jesteś taki opryskliwy? Ktoś Cię wykorzystał seksualnie? Może damy sobie spokój, bo to tarczewskiego i mnie nudzi.
Czep się Bartka 551 i pewnej słynnej niewiasty, która miała duże trudności z VII "Nie cudzołóż nadaremno" i zdradzała swego ślubnego -Tyszkiewicza, (hrabiego który wysługiwał się po wojnie jako dyplomata komuchom) ale ten jako porządny Katolik nie miał jej tego za złe. Żeby nie było, że post nie ma związku z pszczelarstwem, to dodam, że dama ta pracowała w młodości w lubelskim kabarecie "Wesoły ul". Nie umiała nawet strzelić sobie w rozczochraną łepetynkę i musiała grzeszną, samobójczą bliznę zasłaniać, jak poniżej, moherowym beretem.
Św. Ambroży vs św. AntoniâŚ
Ale wracajmy po wysłuchaniu heretyckiej piosenki do tych pszczelich chorób proszęâŚ
-
Atena przyznał reputację dla Borowy → Dialog społeczny w pszczelarstwie
Robinowi nalezy sie szacunek za sluzbe Ojczyznie.
Jaka by ona wtedy nie byla.
Historia prosta nie jest.
I tak to nalezy zostawic.
-
Atena przyznał reputację dla robinhuud → Jakie mamy szanse w walce z chorobami pszczół?
Głos poważnej nauki z UMCS:
Analiza wyników eksperymentów opisanych w pracach P4 - P5 , pozwoliła mi sformułować wstępną hipotezę o znaczeniu wzbogacenia bakteryjnej flory jelitowej pszczół i jej wpływie na ograniczenie lub zahamowanie rozwoju nosemozy (P6).
Pozytywna weryfikacja, powyżej przytoczonej hipotezy, otworzyłaby nowe możliwości przed biologicznymi metodami zwalczania nosemozy. W celu eksperymentalnego sprawdzenia wpływu jakości flory jelitowej pszczół na podatność na zakażenie nosemozą podawano pszczołom liofilizat zawierający komercyjnie dostępne bakterie probiotyczne. Z powodu braku preparatów probiotycznych przeznaczonych dla pszczół, podawano pszczołom liofilizat zawierający Lactobacillus rhamnosus. Bakterie probiotyczne L. rhamnosus zostały wybrane ze względu na wysoki wskaźnik przeżycia w syropie cukrowym, który jest standardowo używany do karmienia pszczół podczas doświadczeń klatkowych. Równocześnie podawano komercyjny prebiotyk - inulinę.
Stworzono cztery grupy eksperymentalne: karmioną czystym syropem cukrowym, syropem cukrowym z dodatkiem probiotyku, syropem cukrowym z dodatkiem prebiotyku oraz jednocześnie probiotyku i prebiotyku. Pszczoły karmione syropem cukrowym z dodatkiem probiotyku oraz jednocześnie probiotyku i prebiotyku były bardziej podatne na zakażenia N. ceranae i jednocześnie znacząco skracała się długość ich życia. Poziom zakażenia pszczół karmionych syropem cukrowym z dodatkiem probiotyku 9 dni przed zakażeniem był 25 razy większy (970 mln zarodników/pszczołę) niż w grupie kontrolnej karmionej przed zakażeniem czystym syropem cukrowym (38 mln zarodników/pszczołę). Jedynie inulina (prebiotyk) podawana w stężeniu 2 Îźg/ml syropu cukrowego nie wpływała znacząco na rozwój nosemozy i na przeżywalność pszczół. Wstępna hipoteza nie znalazła potwierdzenia. Wynika z tego, że suplementacja diety pszczół nieprawidłowo dobranymi probiotykami lub pro- i prebiotykami, nie zawierającymi specyficznych gatunkowo bakterii jelitowych, nie tylko nie zapobiegała rozwojowi nosemozy, ale L. rhamnosus potęgował rozwój infekcji powodowanej przez N. ceranae. Podawanie tego typu preparatów, może doprowadzać do zmian w układzie odpornościowym pszczół i znacząco zwiększać śmiertelność tych owadów.
16. Wyniki badań stały się impulsem do podjęcia próby opracowania probiotyku przeznaczonego dla pszczół i zostały szerzej opisane w V.6. "Inne realizowane obecnie zadania badawcze" oraz V.7. "Dalsze plany badawcze".
http://phavi.umcs.pl/at/attachments/2017/0720/161823-autoreferat-aptaszynska.pdf
Pytania laika do św. Ambrożego wynikające z upierdliwych prób czytania różnych sprzecznych tekstów ze zrozumieniem:
Czy ma sens karmienie pszczół na zimę syropem cukrowym i inwertami i dlaczego, jeżeli zwiększa to podatność pszczół na nosemozy - nie zabrania się tego? Czy na UMCS nic nie wiedzą o doskonałych polskich probiotykach dla pszczół odznaczonych medalem na Targach Poznańskich, lub czy może te probiotyki są z punktu widzenia nauki nic nie warte? Czy probiotyk dla owadów i ptaków może mieć ten sam numer weterynaryjny PL 0214826 p.,czy to jakaś ściama? (patrz linki na dole) Co oznaczają w kontekście statusu "paszy dla pszczół" nosemozowe konsekwencje skarmiania nielicznych inwertów mających ten status i czy ktoś badał konkretne dostępne na rynku pasze inwertowe pod względem nasilania przez nie infekcji nosemoz? Czy pasze mają jakieś gwarancje weterynaryjne i prawne? Gdzie dochodzić sprawiedliwości, jak mi się pszczoły po inwercie zafajdają po trzeci tergit? Bo to wiem - cukier nie jest paszą dla wrażliwych pszczółek, tylko dla durnych ludzi i mogę go stosować wyłącznie na własną odpowiedzialność. Takie postawienie sprawy jest OK .
http://www.probiotics.pl/probio-emy/dla-zwierzat/apibiofarma.html
http://www.probiotics.pl/probio-emy/dla-zwierzat/pro-biotyk-dla-go%C5%82%C4%99bi%C2%AE.html
-
Atena przyznał reputację dla robinhuud → Dialog społeczny w pszczelarstwie
To zdjęcie propagandowe WAF (woskowa agencja fotograficzna) rozpowszechniane służbowo po Polsce. Nikt mnie nie pytał o zgodę na wspólną fotografię z imiennikiem. Zdjęcie to zrobiono podczas narady dowódców UW i nie tylko - w domku pilota na lotnisku w Bydgoszczy. Na zdjęciu jest m in wietnamski generał Nguien Giap. Nie mam na nie wpływu, zdjęcie to żyje własnym życiem. Pamiętaj, że to nie ja dobrowolnie gratuluję marszałkowi, a on mi. I nie postawy politycznej, a wyszkolenia lotniczego. Zawsze krytycznie patrzyłem i patrzę na działalność kierownictw, w tym również pszczelarskich. W wojsku często podpadałem za dociekliwość. Tu się nic nie zmieniło.
p.s. - nie używaliśmy drewnianych bomb, to śmieszne. Do tego służyła bomba IAB-250, lub 500 kg (imitacjonna awiabomba). Dawała on po wybuchu w powietrzu na zadanej wysokości niewielki grzyb i służyła do ćwiczeń wojskowych. Jeżeli dziś na F-16 piloci nie kombinują podobnie, to znaczy że NATO nie ufa nam bardziej niż wtedy ruscy.
Marszałek Piłsudski pokonał ruskich dlatego, że nie pytał oficerów z trzech armii o to skąd przyszli, a o to, dokąd chcą iść (nie bawił się w lustracje, gonił lustratorów). Weź to pod rozwagę w setną rocznicę odzyskania niepodległości.
-
Atena przyznał reputację dla robinhuud → Dialog społeczny w pszczelarstwie
Czargu, widzę ze wyłazisz przed orkiestrę i przejmujesz boskie kompetencje w zaliczeniu siebie do owiec, a mnie do kozłów. Nie Ty będziesz mnie publicznie sądził, a On rozliczy nas w swoim czasie obu. Chciałbym Ci również nieśmiało zwrócić uwagę, że pierwsi chrześcijanie byli komunistami.
http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=361
Poza tym załóż sobie swój wątek i swoją organizację pszczelarską im bolesnych miesiączek, wtedy będziesz mógł zaliczać do swoich pszczół i pszczelarzy tych, których uznasz za słusznych i godnych. Proszę, nie rób chlewa w tym wątku i nie dyskutuj z gorszym sortem, bo to może być dla czytających nudne, a i Tobie chwały nie przynosi.
-
Atena przyznał reputację dla tarczewski → Kto nie chce używać trucizn.
W chodzę na stronę Polanki i oczą nie wierzę. Walka buldogów pod dywanem. Co robią moderatorzy? Bo te nawalanki na pewno nie przynoszą korzyści. Pepe, tak skuteczny, wobec mnie robaczka, a tu trzęsie portkami. A, może o to chodzi by odwrócić uwagę gawiedzi, od czego? Ja, tu bardzo kibicuję, jak pewnie większość szaraczków. Nie mogę się z tym się nie zgodzić:
Pozdrawiam.
...............................................................................................................
Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa
-
-
Atena przyznał reputację dla Piotr_S → Kodeks Etyki Pszczelarza - dyskusja bieżąca i archiwalna.
To jest tylko połowa prawdy. Bo jeśli społeczeństwo wyzbędzie się konsumpcjonistycznego stylu życia, wystarczy przywołane już tu 10 przykazań. Więc jesteśmy na etapie, kiedy proponowany kodeks etyki pszczelarskiej nie jest co prawda panaceum na wszystkie problemy wewnątrz środowiska, ale jest też konieczny jako drogowskaz.
Nie jest tak, że jedynym funkcjonującym wzorcem jest nachapać się, najlepiej kosztem bliźniego i sprzedać badziewie klientowi - w to nie wierzę i tego nie widzę. Jednak takie postawy da się zaobserwować i mamy takie kwiatki nawet na tym forum. To najlepszy moment, by naświetlić te najlepsze wzorce, które jeszcze są powszechne wśród pszczelarzy. Bywacie u swoich kolegów, chwalą się produktami swoich pszczół, widzicie jakimi są ludźmi. Może za nikim w ogień nie pójdę ale wielu podziwiam i staram się naśladować.
Nie oszukujmy się z jednej strony ale nie demonizujmy z drugiej. Żadnej grupie zawodowej dobry kodeks etyki nie zaszkodził. Z każdej grupy zawodowej znamy ludzi, którzy przynoszą swemy zawodowi chwałę i z każdem znamy takich, którzy przynoszą jej wstyd. Dobrze jest wiedzieć co jest co już nie dlatego, bo sami nie wiemy co jest dobre a co złe ale dlatego, by nawet w rozmowach móc się powołać na wspólne wartości. W końcu 10 przykazań nie na darmo na kamiennych tablicach zapisano.
-
Atena przyznał reputację dla pytla → Kodeks Etyki Pszczelarza - dyskusja bieżąca i archiwalna.
Nie dość, że prawdziwe to jeszcze piękne.
Jaki z tego wniosek?
Może spójrzmy na to z innej perspektywy.
W życiu najważniejsze są zasady i dobrze jest o tym chociażby wiedzieć.
Nie chodzi o prawo ,ale o wskazanie ścieżki, którą dobrze byłoby podążać nie tylko samemu. Wielu z nas (pszczelarzy) zboczyło ze szlaku i to ich problem.
Lepiej jednak aby był jakiś wzorzec stanowiący punkt odniesienia do respektowania praw natury i chwalebnej tradycji tego zawodu.
Takie vademecum pszczelarza, a w nim pogram odnowy polskiego pszczelarstwa.
Cyprian Kamil Norwid się kłania i...skłania do refleksji.
-
Atena przyznał reputację dla tarczewski → Kodeks Etyki Pszczelarza - dyskusja bieżąca i archiwalna.
Świetny pomysł. Kodeks Etyki Pszczelarza, doprecyzowany mógł by być preambułą do ustawy pszczelarskiej.
Nie mogę się jednak zgodzić z tym sformułowaniem:
-nie stosuję nielegalnych leków weterynaryjnych
Co to ma być, jak można to było napisać, jestem nie etyczny bo leczę pszczoły, lekami legalnymi w jednych krajach UE a w innych nie? Produkt z ula ma być wolny od środków leczniczych. Może, zastanówmy się najpierw co to jest etyka i moralność.
...............................................................................................................
Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa
-
Atena przyznał reputację dla robinhuud → Kodeks Etyki Pszczelarza - dyskusja bieżąca i archiwalna.
Mimo, że wielu uważa, że nie jestem odpowiednią do tego osobą, a może właśnie dlatego, chciałbym zapoczątkować na forum Polanki pionierską dyskusję nad stworzeniem Kodeksu Etyki Pszczelarza. Dopiszcie proszę swoje myśli i tezy, może tak się uda wspólnie zrobić coś sensownego, czego bardzo brakuje. Marzy mi się, by takie coś urodziło się zbiorowo właśnie w Polance. Taki Kodeks pozwoli łatwo zdefiniować i wyfiltrować pszczelarzy, którzy sprzeniewierzą się jego regułom. Poprzez dyscyplinę jego przestrzegania będziemy wszyscy ocieniani przez społeczeństwo i władze.
Na dobry początek, do dyskusji, uzupełnienia, uczesania i uporządkowania:
Projekt Kodeksu:
- dbam o środowisko naturalne człowieka i pszczół, powiększam pastwisko pszczele.
- dbam o edukacje społeczeństwa i młodzieży w dziedzinie pszczelarstwa, znaczenia pszczoły dla środowiska
- nie dokarmiam inwertem pszczół podczas trwania pożytku,
- nie sprzedaję cudzego miodu jako swojego, nie oszukuję swego klienta, nie wystawiam fałszywego świadectwa na etykietach sprzedawanych produktów pszczelich i samych pszczół. Nie "udoskonalam" naturalnych produktów pszczelich
- nie przepszczelam terenu poprzez podwożenie pszczół bliźniemu pszczelarzowi swemu
- nie ustawiam swej pasieki tak, by mieć zysk z pracy cudzych pszczół
- pasiekę zgłaszam u PLW i wędruję z pszczołami tylko z aktualnym zaświadczeniem zdrowotnym
- nie pożądam cudzego pożytku, uzyskanego kosztem i pracą innego pszczelarza
- nie stosuję nielegalnych leków weterynaryjnych
- nie prowadzę eksperymentów chemicznych i biologicznych w swej pasiece produkcyjnej bez stosownych uprawnień i wyłączenia wprowadzania do obrotu pochodzących z takiej pasieki produktów pszczelich.
- nie porzucam i nie pozostawiam pszczół bez opieki, szczególnie chorych
- pomagam pszczelarzom - seniorom i początkującym
- wykorzystuję każdą okazję do podniesienia swej wiedzy pszczelarskiej i poprawy higieny w pasiece
- szanuję dorobek przeszłych pokoleń pszczelarzy polskich, nie obciążam po cichu kredytami wspólnego majątku pszczelarskiego
- godnie reprezentuję pszczelarzy, którzy wybrali mnie w organizacji do pełnienia funkcji. Nie naduzywam stanowiska w organizacji dla osiągania korzyści
- nie narzucam organizacyjnie swoich prywatnych poglądów politycznych i światopoglądu innym pszczelarzom.
-
Atena przyznał reputację dla tarczewski → Buckfast - tak czy nie
Temat trafiony w dziesiątkę. Wypowiadają się również ,,znawcy"- no i dobrze. Temat może trwać do ,,końca świata i jeden dzień dłużej." Naiwni, nie będzie od tego lepiej w obrocie matek.
Odnoszę wrażenie, że młócimy to samo zboże. Obecnie 141 postów i co? Może warto powrócić do cięższych tematów zwłaszcza dla decydentów - trzeba ruszyć tyłki. Jakoś umilkł temat dopłat do rodzin pszczelich a nie dla krwiopijców. Temat ziemi dla pszczelarzy, temat durnych grantów , temat miodu z Ukrainy i nie tylko, wiem, że jak co roku za chwilę, będzie za późno bo nosema Cerance, wykończy pasieki, itd. Ale czym gorzej tym lepiej, nieprawdaż?
...............................................................................................................
Jan Dzierżoń - Ślązak - Ojciec współczesnego pszczelarstwa
-
Atena otrzymał reputację od Karol → Kawiarenka pytli
No i pozbieraliśmy...
Zbyt dużej aktywności na portalu nie zauważyłem ale rozumiem, jak się człowiek w cóś angażuje nie ma czasu na media, choćby swoje... medium.
Coś tam uzbierał p. Jurek, ale cóż to 100 mln na 80 miliardów jakie ma minister... pryszcz!
Nie przeceniam zebranej kwoty, bardziej cenię to społeczne zaangażowanie, to że setki tysięcy rodaków w jakiś sposób doceniło potrzebę wyjścia z domu i uczestniczenia imprezie, choćby wrzucając złotówkę. Ci bardziej aktywni potrafili do "bulu" krążyć, mimo mrozu po ulicach. Być może pierwszy raz poczuli się potrzebni w działaniu dla innych. Według mnie jest to największa wartość WIELKIEJ ORKIESTRY ŚWIĄTECZNEJ POMOCY.
Za rok karawana/ świąteczny korowód wyruszy znowu... i niech tak będzie do końca świata i jeden dzień dłużej.
-
Atena otrzymał reputację od tarczewski → Komu służy ARR / KOWR? - czego pszczelarz oczekuje od państwa
Długo TU trwa dyskusja na temat ziemi dla pszczelarzy. Temat trudny i ważny dla wielu pszczelarzy...
Z nasłuchu wiem iż trwa(?) dyskusja dla na temat zmian w spapranej ustawie o obrocie ziemią. W jak szerokim gronie trwa owa dyskusja - nie wiem ale obserwując inne "dyskusje" jest to grono "samych swoich" którzy wiedzą najlepiej jak uszczęśliwi "lud pracujący... a szczególnie ten niepracujący.
Skoro trwa dyskusja to jest okazja by organizacje pszczelarskie włączyły się w temat. Nie sądzę by dostały zaproszenie ale jest parę ścieżek aby w tej dyskusji zaistnieć, a może i ugrać.
