Skocz do zawartości

robinhuud

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 748
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robinhuud

  1. Kupując samochód płacę w cenie za jego przyszłą utylizację. Co się dzieje z wyeksploatowanymi ulami plastikowymi? Pewnie palicie nimi i gumofilcami w kominkach?. Czy plastik idzie w dym wraz refundacją rakotwórczego smrodu?. W zasadzie powinno się wyeksploatowane korpusy i elementy zwracać producentowi mającemu obowiązek to przyjąć. W Polsce co chwila płoną magazyny importowanych plastikowych śmieci. Karpacki wie co robi, ja to popieram, choć niestety z powodu starosci mam w pasiece tylko plastikowe półkorpusy wlkp. Na tych półkorpusach nie ma niestety informacji do którego pojemnika je wrzucić przy segregacji odpadów. Niektórzy wywożą do lasu. Inni zgłaszają zgnilca i pali im plastiki weterynarz. Pewnie czasem w mieście na dachu.😨 https://www.credit-agricole.pl/mniejplastiku
  2. Bingo! Na to czekałem! Polanka jest czytana i jest opiniotwórcza! W necie nic nie ginie, net wszystko pamięta. Dwa zrzuty ekranu. Wczoraj i dziś. Może spostrzegawczy znajdą różnicę? Cud jaki, czy co? Pozostaje problem do obiektywnego zbadania: jest w cieście Support ten ksantohumol, czy go nie ma? Mam siły i środki – sprawdzę na półamatorskim poziomie wydeptanymi wcześniej poznańskimi ścieżkami. Pomijając inne sprawy wychodzi na to, że prawdopodobnie Orion robił durnych pszczelarzy w jajo. Jak teraz z wiarygodnością innych sprzedawanych wyrobów? Jest na cieście numer wet: PL 2406117p. Nie wiem co to do końca znaczy, ale jeżeli od wczoraj mamy inny skład ciasta, to czy nie powinien się zmienić ten numer? Czy nadzór weterynaryjny w Kłobucku istnieje? Ciekawe, czy sprawę zna lubelska firma – własciciel patentu? Mógłbym wpaść w megalomanię domniemując że jam sprawił to cudowne przemienienie. Myślę, że sprawił to jednak strach przed ministrem Ziobro. Pszczelarze – czytajcie ulotki i instrukcje stosowania! Jednak ten ksantohumol to potęga, jeżeli Orion przykleja się ciastem do ksantohumolowego okrętu i mówi „płyniemy!” Ciekawym pozostaje fakt uniwersalności opakowania ciasta, na którym ostrożnie ani słowa o ksantohumolu. Jakby producent coś przewidywał lub z czymś się liczył. Kłamczuszek internetowy? Instrukcja ciasta na witrynie Oriona dzisiaj (link w pierwszym poscie): --------------------------------------------------------------------------- ------------------------------------------------------------------------------------------------------- ...i wczoraj: ------------------------------------------------------------------------------------------------------
  3. Szanowny Kolego. Nigdy nie miałem pretensji do Polskich Naukowców jako takich. No może do co poniektórych z imienia i nazwiska za konkretne sprawy. Co do Kielc, to zostałem tam zaproszony, a nie wcisnąłem się. Możemy przyjąć, że organizatorom chodziło o mnie jako drożdża fermentacyjnego ułatwiającego rozpoznanie egzotycznego dla weterynarii środowiska pszczelarzy i jego potrzeb. Program był uzgodniony co do formy, treść występu pozostawiono mi, co odebrałem jako wyraz zaufania i szacunku ze strony gospodarza - Doktora Konopki. Może nie wyszlo to wystrzalowo, bo zdecydowałem się pojechać mimo podniesienia się tuż przed Konferencją z ciężkiej grypy. Pojechałem wypluty i bez kondycji tylko dlatego, że nie miałem dublera i postawiłoby to organizatorów w trudnej sytuacji. Tematem było to co robi i czego nie robi weterynaria dla pszczelarstwa. Weterynaria, nie Polska Nauka. Oczywiście nie tylko nauka weterynaryjna, ale i praktyka lekarzy weterynarii wolnego zawodu jak i państwowej służby weterynaryjnej. Może Pan Podgajny miał inne zdanie i ocenę celu Konferencji, ale to mnie zaproszono i ze mną uzgadniano tematykę. Nie potrafię ocenić naukowca pod względem naukowym, potrafię pod względem etycznym. To pierwsze oceniają sami naukowcy, robią to oficjalnie publikując rankingi typu Index Hirscha, czy filadelfijski. Spotkałem się z zarzutem, że to paskudne pokazywać i wypominać naukowcowi to jak go oficjalnie i publicznie oceniają inni naukowcy. Trochę tego nie rozumiem, ale na wszelki wypadek zaprzestałem linkowania tych rankingów. Czy to moja wina, że niektórzy polscy apinaukowcy w wieku balzakowskim mają taki sam index H jak młodzieńcy: Pan mgr Grzegorz Jasina – pszczelarz z Lublina, czy Pan Kasztelewicz? (tak, też są na tej liście naukowców jako osoby cytowane, a Pan Grzegorz jest współautorem poważnego artykułu w poważniejszym niż Pszczelarz Polski, czy Pszczelarstwo piśmie). Szanuję Pana Sławomira Gerwazego Podgajnego, zdobywcy zaszczytnego tytułu Pszczelarza Roku w tym samym obiektywnym konkursie, a którym wcześniej odniósł sukces znany i doświadczony pszczelarz spadziowy senator Henryk Stokłosa z podpilskiego Śmiłowa reprezentujacy nie wiedzieć dlaczego bliski mi WZP Poznań. Konsument moze pomylić spadz nadnotecką ze spadzią wielkopolską. Nie mogę się pochwalić czyms podobnie imponującym.
  4. Szanowny Kolego. Ani slowa nie napisałem o swoim stosunku i swojej ocenie ksantohumolu, bo się na tym nie znam. Świecę wiedzą trzech polskich profesorów, dwóch pań wynalazczyń z Torunia o nieznanym mi symbolu przed nazwiskiem oraz wielu bardzo mądrych z literatury polskiej i zagranicznej, których nazwisk nie zliczę i nie spamiętam. Wszyscy oni są zachwyceni ksantohumolem, nie widzą negatywów, tylko Tobie coś nie pasuje. Ale OK., masz prawo mieć inne zdanie, byle uzasadnione. Nie o tym chciałem w tym wątku - dyskusja zeszła na patent. Dokładnie na jego łamanie. To ma niewiele wspólnego z ksantohumolem, bo to sprawa ogólniejsza. Można dywagować, że jechałem po pijaku wolno i ostrożnie, tylko na wstecznym biegu. Po pijaku jeździć nie wolno i basta. Tak jest z kradzieżą patentu. To kryminalna sprawa zero – jedynkowa, a Ty włączasz komplikator.
  5. Do obu panów. Szanowni Koledzy. Nie będę się zajmował tym jak, gdzie i kto uzyskuje ksantohumol różnej czystości i patentami w tym zakresie, ponieważ nie jest to tematem wątku. Swoimi wpisami udowodniliście, że dalej nie rozumiecie czym jest patent. Specjalnie podałem jego numer PL 219703B1. Tu bezpośredni link do niego: https://patents.google.com/patent/PL219703B1/pl Proponuję spokojnie poczytać ze zrozumieniem do momentu załapania, że ten akurat patent dotyczy użycia ksantohumolu dla pszczół. Nie tylko miodnych, również innych, w tym trzmieli. Możecie sobie go dowolnie używać dla psów, kotów, świnek morskich (o ile ktoś tego już nie opatentował) ale nie dla pszczół. Jest zastrzeżone patentem właśnie to i nic więcej. Nie jest ważne, czy ksantohumol jest lewo- czy prawoskrętny, wyekstrahowany z chmielu czy syntetyk. Nie wolno go stosować w jakiejkolwiek formie dla pszczół. Nieważne jest nawet stężenie, dlatego że patent obejmuje własnie to: ksantohumol i pszczoły. Szkoda mi czasu na pierdu pierdu o wodzie utlenionej, czy środkach dezynfekcji. Możecie kupić sobie ksantohumol od tych pań z Torunia, zrobić sobie odżywkę dla pszczół, ale tylko dla siebie i nie chwalić się, że wzrosła wam produkcja miodu i wzrosły w związku z tym zyski. No i oczywiście nie robić tego dużo – dla handlu tą odżywką. Patent to święte prawo własności. Jeżeli ktoś kradnie wam ule, to okrada was z narzędzia pracy (u mnie hobby). Kradzież patentu to okradanie z narzędzia pracy wynalazcy. Kary są za to wysokie i dotkliwe (nie dotyczy w praktyce uli – mała szkodliwość społeczna odpszczelania refundowanego przepszczelenia). Słow kilka o zalinkowanych ksantohumolowych ślicznotkach z Torunia. Z artykułu zrozumiałem, ze panie kombinują w dziedzinie ksantohumolu syntetycznego i jego zastosowaniem w kosmetyce innych kobiet (tym ślicznościom przecież nie potrzeba). Kosmetyce kobiet, nie pszczół. Patent jest w drodze i może będzie, może nie będzie. (tak zrozumiałem tekst). Z artykułu wynika, że smarowanie buzi sąsiadce i sąsiadowi ciastem Support po wejściu wspomnianego patentu będzie takim samym naruszeniem patentu, jak podawanie go pszczołom. Dotyczy to Polaków na terytorium Polski (przy polskim patencie). Nie jestem pewien obcokrajowców na urlopie w Polsce. Do tarczewskiego: skąd wiesz, że sprzedaż vitaeapisu idzie kiepsko? Dlaczego publicznie deklarujesz, że go nie kupisz, bo... Może Twoje sugestie o mojej interesownosci wynikają z tego, ze grasz w przeciwnej lidze w odwrotne klocki za taki sam pieniążek? Szanujmy się nawzajem i nie puszczajmy bengali.
  6. Jeżeli nie wierzysz Jarosławowi Kasprzykowi – prawidłowo. Nie kupuj! To biznesmen, nie ma gwarancji, że zna się na mocno zaawansowanej chemii organicznej. Oprócz niego inni też kłamią, nawet profesorowie. Chcą Cię wykiwać i oszkapić. Wszyscy oprócz Sabarda. Kup Rapicid, jest lepszy od ksantohumolu. Wszyscy to mowią. Ja sprawdzę, czy w tym cieście Support w ogóle jest ksantohumol i ile go tam. Tak na oko – wydaje mi się że zero, bo ksantohumol silnie barwi na żółto, a Support jest biały. Wynik będę miał bez akredytacji, bo nie stać mnie rencisty na kosztowne badania, które by ten dylemat rozstrzygnęły. Ale wynikiem mogę się podzielić, nawet nieoficjalnym. W normalnych krajach takie sprawdzenia robią organizacje pszczelarskie. U nas mają one inne problemy i jesteśmy zdani nie na opinię naukową, a na intuicję. Refunduje się badanie pszczelarskich produktów sprzedawanych, a nie kupowanych. To jest przestępstwem. Polegajmy nie na rozumie, a na instynkcie. Mój dziad nie stosował ksantohumolu, ojciec nie stosował, to i ja nie zastosuję i wnukom zabronię! Jeżeli zachowasz taką ostrożność – doskonale! Nie wspomożesz łamania polskiego prawa patentowego nie przez rozum, a przez przypadek. Dobre i to.
  7. Cholera, to jednak moja wina. Nie potrafię tak napisać, byś Ty zrozumiał że: 1. Ksantohumol to związek chemiczny. Ksantohumol w czystej postaci jest wszędzie taki sam. W gotowanej "herbatce z chmielu" ksantohumol degraduje się termicznie i w cieście z taką herbatką ksantohumolu być nie może. To jak przegrzewanie miodu. 2. Można pszczołom gotować wywary z chmielu i czego się chce. Zabronione prawem jest nie produkowanie czegoś na własne potrzeby według opatentowanego pomysłu, a produkcja ponad swoje potrzeby i ciągnięcie zysku z handlu tym. Trochę podobnie jak możesz produkować etanol dla siebie, ale nie możesz na handel. 3. Patent to kontrakt między państwem a wynalazcą. Wynalazca płaci państwu haracz, państwo jakiś czas chroni za ten haracz praw autorskich wynalazcy. 4. Nie publikuję spraw domniemanych. Zniknęło z polskiego rynku Apiforte, zniknął ApisPlus, zniknie i ciasto Support. Albo radykalnie zmieni się jego opis. Zniknęły nie dlatego że ja sekuję. Zniknęły ze strachu przed patentem i państwem. 5. Po Twoim wpisie coś zaczyna mi świtać, dlaczego w polskim pszczelarstwie jest tak jak jest.
  8. Tak się zastanawiam, czy gdybym był naukowcem, warto by mi było coś robić dla pszczelarzy? Dlaczego pan Kasprzyk wycina taki numer? Czy wymyślił to sam, czy zachęciła go arogancja gdańskich prawników?. Przecież za patent trzeba zapłacić. Tak krajowy, jak i zagraniczny. To nie są drobne pieniążki i trzeba je gdzieś zarobić. Mądry pszczelarz powinien to rozumieć i nie kupować podrób, a dać zarobić twórcy. Rozumiem, dlaczego prawnicy uciekli z Polski z ApisPlusem i produkują go na Węgrzech na gdyńskiego słupa Akosa. Doskonale wiedzą, ze nie ma patentu europejskiego na ksantohumol dla pszczół tylko dlatego, że trzeba za niego zaplacić, a najpierw gdzieś na to zarobić. Jest jednak europejskie zgłoszenie patentowe, a z tym wiąże się jednak pewna ochrona. Ale żeby ją naruszać, naruszać w przypadku prawników świadomie – no wiecie ludzie! Zupełnie nie rozumiem postawy Oriona, tłumaczy ją tylko głupota. Tu mamy ważny patent Polski i pięknie wystawiony tyłek do bicia. Zaskakująca ignorancja. Zaraz zostanę przez borowego pouczony o komiwojażerce i związanym z nią niewątpliwym urokiem osobistym. Jeżeli chodzi o coś, co moim zdaniem jest ważne dla pszczół – jako starzec nie muszę iść na kompromisy. Jakieś hipotetyczne zyski z tego tytułu mnie zupełnie nie interesują. Kolekcjonuję takie sprawy dla higieny umysłowej i etycznej i wydaje mi się bezczelnie, że to ja utrzymuję wyższe standardy naukowe i etyczne, niż Baltech, czy Orion. Na zdjęciu moja kolekcja ułożona chronologicznie. Być może trafi do jakiegoś muzeum głupoty pszczelarskiej. Z lewej oryginały, czym dalej na prawo – coraz bezczelniejsze i głupsze podróbki. Polscy pszczelarze – dorośnijcie. Chyba nie zasługujecie na woskomat! Zatkajcie się tym dziwnym woskiem niejasnego pochodzenia z jakimś szlamem spływającego po drutach. Ja wychodzę ze znanego założenia, że lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć. Ale jest wielu wychowanych na garażowych podróbach i garażowej produkcji deseczek z klartanem, czy innych „wynalazków”. W przypadku vitaeapisu objętego podobno patronatem Polanki było wiele pytań różnych madrali o badania naukowe. W przypadku ciasta SUPPORT – cisza. Wystarczy renoma producenta? Moja rada dla pana Kasprzyka – uciekać z ciastem Support utartym szlakiem na Węgry!
  9. Do przedwczoraj myślałem, że pan Jarosław Kasprzyk - właściciel Oriona Kłobuck to poważny facet. Zaopatruje on pszczelarzy w pokarmy dla pszczół. Co prawda bez błogosławieństwa PZP, które należy się ostatnio tylko firmie Łysoń, ale zawsze. Ostatnio wprowadził na rynek nowość – ciasto SUPPORT z dodatkiem tymolu i ksantohumolu. Przynajmniej tak wynika z ulotek informacyjnych. https://apifood.pl/produkt/apiciasto-support-promocja/ Albo pan Kasprzyk nic nie wie o Vitaeapisie i patencie na ksantohumol, albo lubi się kopać z koniem, czyli państwem polskim. Z pewnoscią nie ma czasu czytać forum Polanki – błąd. Przecież za takie coś grozi mu, że jutro wejdą do firmy służby, zablokują konto bankowe, komputery i zaplombują zaklad. Do wyjaśnienia sprawy, co nie jest szybkim procesem, bo trzeba określić straty kogoś okradanego z wartości wynikających z patentu. Radził bym przedsiębiorcy, by reklamowane ciasto gwałtownie zniknęło z rynku i żeby zadbał, że nigdy go nie było w obrocie. Dla ciekawości zakupiłem trochę tego wysyłkowo i wykorzystując poznańskie wydeptane ścieżki postaram się zbadać, czy rzeczywiście w cieście jest ksantohumol (w co po rozmowie tlf z odpowiadającym za ten segment produkcji inżynierem nie wierzę), czy tylko pan Kasprzyk jest kłamczuszkiem i ma pszczelarzy za osłów dojnych dla oślego kumysu. Zakupiłem 10 kg (mniej nie można) z tego powodu, że ciasto z czasem może jako kuriozum uzyskać dużą wartość kolekcjonerską, ale ze dwie paczki przetestuję na swoich pszczołach. Resztę schowam na pamiątkę z paragonem jako dowodem oryginalności zakupu. https://static1.money.pl/i/technologie/patenty/227/8/1014755-0.jpg
  10. O tym akurat nabazgrałem nieco ja, ale gdzie mi tam do naukowca. Ot takie dywagacje amatora termo i aerodynamiki. Masz rację. Szukałem w polskiej literaturze pszczelarskiej, niczego nie znalazłem, to siadłem i se napisałem. No - wetknąłem do ula pare termometrów i podłączyłem je do netu. Chciałem jeszcze pomierzyć co się dzieje w ulach dacherów, ale pan Baj nie wyraził zainteresowania. Teraz stawia ule w zazgnilczonym Poznaniu na uniwersytecie ekonomicznym. Mam obiecane, że kiedyś ktoś tam przyjmie mnie do Pszczelarium, ale straciłem już nadzieję.
  11. robinhuud

    Sezon 2021

    Wiem, albo to jeden? A cóż mi pozostało? Ja od dawna stosuję taktykę: jak coś mi nie jest niezbędnie konieczne - nie kupuję tego - nawet z refundacją, nawet gdy mi to dają za darmo (np węza). Niczego od pszczelarzy nie pożyczam, nikomu nic ze sprzętu pasiecznego nie wypożyczam i nikogo niepotrzebnego nie wpuszczam do pasieki. Po wizycie w będącej w strefie zapowietrzonej poznańskiej hurtowni Łysonia - dezynfekuję wszystko, szczególnie zakupione klamotki. Oczywiście wizyty ograniczam do niezbędnego minimum - sporo kupuję w internecie i dezynfekuję. Węzę robię sobie sam z własnego wosku. No i staram się nie utrzymywać stosunków z pszczelarkami😉. Dziwi mnie to, że odwołano ODP Łowicz, a nie odwołano biesiady u S. Bartnika. Że nikogo nie interesuje ile refundowanych odkładów pochodzi ze stref zapowietrzonych. Itp itd.
  12. robinhuud

    Sezon 2021

    Panowie, hola hola, co można to można. Podważacie moje zaufanie do refundowanych matek i odkładów z nimi. Że niby mamy w Polsce i UE zorganizowaną grupę przestępczą trudniącą się rozprowadzaniem refundowanych chorób pszczół? Że niby w pszczelarstwie ma zapanować taka sama bioasekuracja jak w chlewach z ASF?. To co widzę w Polsce zakrawa na sabotaż biologiczny, niektórzy już dziś tak diagnozują przyczyny pandemii Covid, ASF, AFB, ptasiej grypy, czy zgnilca (rywalizacja o rynki). W dużych zbiorowiskach ludzi i zwierząt skupionych na małym terenie wybuchają choroby i jest to dobrze znane zjawisko z różnych obozów koncentracyjnych. Czy zgnilca w Polsce zawdzięczamy ministerstwu rolnictwa, refundacjom KOWR prowadzącym do przepszczelenia i organizacjom pszczelarskim popełniających grzech zaniechania w rej sprawie? Również niewykształconym naukowcom nie potrafiącym przekonać polityków? Trutniowa sperma – hmm, swego czasu czytałem ogłoszenie o skupie trutni. Pewnie po to, by pobrać im nasienie i zmiksować do inseminacji przez inseminatorów amatorów, co w Polsce nie jest zabronione, podobnie jak miksowanie miodów pochodzących i niepochodzących? Niby nie wolno tanich marketowych miksów miodowych stosować jako paszy, czy bazy do ziołomiodów, ale kto zapobiegnie roznoszeniu chorób poprzez rabunek zostawionego na stole słoika z "miodem". Słyszałem swego czasu o zakładaniu banku genów i pszczelej spermy przez gościa mającego problemy psychiatryczne. Czy Tusk pokątnie inseminuje matki i przywozi z Brukseli/od Putina jakąś spermę? To by wiele tłumaczyło. Czy wy tak pierdu, pierdu, że niby dotyczy to tylko sezonu 2021 ? Zmylił mnie tytuł wątku i się już gubię. Stąd pytanie jakie choroby weneryczne mi i moim pszczołom zagrażają poprzez spermę. Czego się boicie?
  13. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    Miałem telefon z Rzeszowa (dzięki) i odszczekuję. Podałem, że w skład nowo wybranej komisji rewizyjnej PZP weszła Pani Flis reprezentująca Pszczelą Wolę. Nieprawda - przypadkowa zbieżność nazwisk. Komisjantka rewizyjna PZP w funkcji sekretarza Elżbieta Flis reprezentuje WZP Rzeszow i w wolnych chwilach kontroluje wraz ze swym szefem Markiem Barzykiem z FPRO Tadeusza Dylona jako prezesa WZP. Teraz dodatkowo będzie kontrolować go jako prezydenta. Pani Elżbieta reprodukuje matki pszczele i sprzedaje je w sklepie WZP Rzeszów kontrolowanym z urzędu przez prezesa Dylona. Zapewne łączy ich refundacja. W odróżnieniu od sytuacji, gdy prezydent Dylon nie ma wpływu, nie chce i nie kontroluje FPRO swego kontrolera w WZP Marka Barzyka reprezentującego w tym FPRO jako sekretarz nie wiadomo kogo, ale z zielonym parasolem. Jak mawiają starożytni Rosjanie: „dowieriaj, no prowierjaj”. Mogę spać spokojnie. Jeszcze nigdy w historii pszczelarstwa tak wielu nie kontrolowało tak ślicznie tak nielicznych – Łyliam Szekspir. http://www.wzp.rzeszow.pl/zarzad/ https://pzp.biz.pl/2021/07/24/xxiv-walny-zjazd-delegatow-polskiego-zwiazku-pszczelarskiego/ https://www.kzprirb.pl/powolanie-komisji-zarzadzajacej-fundusz-promocji-roslin-oleistych/
  14. robinhuud

    Sezon 2021

    Chciałbym nadążyć za dyskusją i prawidłowo skalkulować ryzyko. Czy możecie mi lajkonikowi weterynaryjnemu na dobry początek wymienić choroby wirusowe owadów (pszczół) przenoszone drogą płciową/przez inseminatorów? (entomoweneryczne)
  15. robinhuud

    Co to znaczy miód koszerny?

    Z koszernością owadów sprawa nie jest prosta i oczywista. Być może miód spadziowy od niektórych owadów, mających tylne łapki dłuższe od przednich jest jednak koszerny. Rabini plączą się w poglądach i narzekają, że zaginęła dokumentacja źródłowa: https://www.ekumenizm.pl/religia/judaizm/niejasna-koszernosc-szaranczy/
  16. robinhuud

    Sezon 2021

    Nie gniewaj się za szczerość, ale nie rozumiem nic z tego co napisałeś. Przeczytaj to ze spokojem i spróbuj przeredagować. Nie wszyscy na forum są orłami i nadążają. Ja zazwyczaj piszę tekst w Wordzie, sprawdzam, poprawiam błędy i dopiero wtedy publikuję. Tak rozumiem szacunek dla innych forumowiczów. Przy pisaniu myśl powinna wyprzedzać słowo, odwrotnie przy czytaniu.
  17. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    Chciałbym nieoficjalnie wystąpić z apelem do społeczeństwa i pszczelarzy, by nie pić piwa i nie nocować w Domu Pszczelarza. Według komisji rewizyjnej PZP sprawozdanie finansowe zarządu PZP jest wirualne i organizacja dopłaca ze składek do działalności DP, co jest niezgodne z literą statutu. W sumie działa to chyba tak: pszczelarz dostaje państwowe dopłaty KPWP w określonym celu, kupuje za nie sprzęt w hurtowni pszczelarskiej, czym kieruje strumień kasy do Chińczykow. Również większość refundowanych lekow dla pszczół jest nie z Polski. Pszczelarz wpłaca składkę do PZP, która idzie na refundację piwa dla gości DP. Pszczoły mają figę. Trzeba z tym skończyć. Proponuję reprywatyzację DP poprzez założenie jakiejś fundacji zaciemniającej horyzont przez zarząd PZP, udający własciciela oddanego mu w depozyt obiektu. Fundacja będzie wiedziała jak skutecznie pozbyć się problemu stworzonego przez księdza Ostacha i zjazdowi nic do tego. Również mi, członkowi Polanki, którego ksiądz Ostach wprowadził w błąd testamentem sugerując współwłaścicielstwo spadkowe obiektu.
  18. robinhuud

    Dopłata do ula

    Zapytany przeze mnie osobiście o skuteczność programu „Rodzina 20+”poznański PLW stwierdził, ze zglosiło się 6-7% zarejestrowanych u niego pszczelarzy. Z Warszawy mam nieoficjalne dane o wielkości rzędu prawie 30%. Pomoc UE, ARiMR i KOWR to nauka scisła, kontrolowana przez europejskie agendy. Bez prawdy o wspomnianych cyfrach nie można sensownie ocenić programu. Obiektywną prawdę poznamy za jakiś czas i wtedy ocenimy na co poszło darowane nam nasze 35,5 mln złociszy. Policzmy z grubsza dla Polski rocznie: 25 mln – KPWP 35,5 mln – "Rodzina 20+" 2 mln – od Marszałka Wlkp na węzę/syrop 2 mln – cytadela poznańska - amfiteatr dla pszczół 2 mln – inna w Polsce kasa pomocy dla pszczelarzy bardzo skromnie licząc. Daje to razem 66,5 mln zł, czyli przy 60 tys pszczelarzy – około 1100 zł/pszczelarza i nie widać efektów. Dlaczego dotujemy odkłady, węzę kiepskiej jakości, podczas gdy ilość rodzin wzrasta mimo przepszczelenia i w wielu miejscach mamy zgnilec? Nikt nie kontroluje skuteczności i celowości programów. Całą parą przemy do wspaniałego środowiska, przy czym 90% pary idzie w gwizdek. Bohatersko pokonujemy trudności, które sami generujemy przypinając sobie ordery. Trzy lata temu była kontrola NIK sektora pszczelarskiego, którą nikt się nie przejął. Podobno szykuje się jakaś nowa kontrola i być może wyjdzie szydło z wora, ale nikt się tym nie przejmie, bo i po co?
  19. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    Kilka cyferek zjazdowych, by wyczuć środek ciężkosci PZP: Zjazd rozpoczęło w pierwszym terminie podobno około 190 delegatów i nie było problemu z kworum. Obrady prowadził skarbnik Voss nie odczuwając dyskomfortu, że prowadzi dyskusję nad absolutorium dla siebie jako skarbnika. W głosowaniu nad tym absolutorium bez opinii komisji rewizyjnej padło głosów: 79 za, 40 przeciw i 19 wstrzymało się. Nie dowiedziałem się, kto wystąpił z wnioskiem o to absolutorium – pytajcie na zebraniach swych delegatów. Coś są Wam winni. Prezydentura rozegrała się w dwu fazach. 1-a faza: Dylon 44, Bodzioch 41, Krawczyk 60, Kudła – wycofał się; 2-a faza: Dylon 74, Krawczyk 71. Głosowanie do zarządu: Kołtowski 83, Kudła 76, Duszczak 67, Ból 63, Voss 63, Jarosz 58 Głosowanie do Komisji Rewizyjnej: Baran 39, Tryzna 46, Górny (były skarbnik) 58, Pani Flis (Pszczela Wola) 58, Budziszewski – 79, Saradow 47, Tuma (organizator zjazdu polczyńskiego) 57, Zaremba 36. Na drugi dzień w głosowaniach brało udział coraz mniej delegatów (około 120), a w obiadek głodnych już było tylko około 60.
  20. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    Pismo złożone w sądzie 30 kwietnia 2021 r. 4 podpisy 7 załaczników. Oficjalne pismo złożone w sądzie przez organ PZP – komisję rewizyjną. Nie ma możliwości, by sąd udawał, że tego nie ma. Może tylko przeciągać sprawę tłumacząc się reformą sądownictwa i przeciążeniem sądu. Ten młynek w Polsce jest powolny, ale chyba mielący. Ciekawe, czy wybór nowej komisji (ucieczka do tyłu) spowoduje unieważnienie decyzji starej komisji poprzez przemieszczenie w czasie (teleportacja zarządu PZP)? Czy zbicie termometru uwalnia pacjenta od gorączki? Bardzo ciekawy praktyczny test wiarygodności polskiego sądownictwa. Ewentualne przymknięcie oka może być przykładem i zachętą sądowej inżynierii rejestracyjnej dla wielu cwaniaków, szczególnie masowe marginalizowanie znaczenia i decyzji komisji rewizyjnych. Będą w tym mieli udział delegaci na zjazd PZP, którzy demonstracyjnie wypięli się na wybraną przez siebie komisję rewizyjną. Dalej już tylko prezydent, ale nie Dylon, a Łukaszenka. Może zjazd został zwołany tak cichcem, znienacka, w swoim gronie i bez szumu medialnego, by nie zaingerował sąd? Zjazd faktu dokonanego?
  21. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    W ministerstwie rolnictwa z pewnoscią wiedzą o sytuacji w PZP i że sprawa niejasnej prezydentury Tadeusza Dylona jest w sądzie rejestrowym. Mamy tam wiernego od lat urzędnika odpowiedzialnego za segment pszczelarski i ewentualna niewiedza ministra w tym zakresie oznacza jego dymę. Pewnie w tej sytuacji T. Dylon będzie na siłe starał się uwiarygodnić pokazując się na salonach publicznie z ministrem i klepiąc się z nim po pleckach. Zazwyczaj w takich momentach oficjele typu ministra mają zwyczaj być bardzo niedostępni dla trefnych „prezydentów” i trzymają ich na dystans do wyjaśnienia sprawy, tłumacząc się zajętym terminarzem. Jestem bardzo ciekaw i obserwuję z uwagą tego typu dyplomację Świętokrzyskiej.
  22. robinhuud

    VitaeApis new

    Chyba młynek miele. Dzisiaj dostałem tlf zaproszenie na przesłuchanie policyjne w najbliższy piątek, związane z nierozliczeniem się fundacji Baltech z kasy prezydenta Gdyni w wysokości 6 milionów i z geoblokowaniem Polakom zakupów internetowych preparatu ApisPlus będącego podróbą Vitaeapisu (przestępstwo w UE). Nie podano mi w jakim charakterze będę przesłuchiwany, ale jestem dobrej myśli, bo nie zostałem skuty o świcie😉.
  23. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    No, poczułem się przez moment jak redaktor Pszczelarza Polskiego. Jest to bezcenne, za resztę mogę zapłacić kartą płatniczą.😏
  24. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    Ja to mam szczęście. Ostatnio z pędzącego samochodu spadła na zakręcie teczka z dokumentami wyglądającymi na oryginalne. Było za szybko, bym zapamiętał wyglądające na ruskie numery rejestracyjne i zwrócił materiały. Wśród materiałów były ciekawe linki komputerowe polskich pszczelarzy i jakiś numer IPN nieustalonego jeszcze biedaka współpracującego ze wstrętnymi służbami. Jeden z dokumentów wygląda na taki, który powinien zostać odczytany podczas niezapowiadanego nigdzie ostatniego zjazdu. Z rozmów z delegatami wiem, że nie mają oni o nim zielonego pojęcia. A jest to ważny dokument, bo być może po zapoznaniu się z nim część logicznie myślących delegatów zadałaby sobie przed głosowaniem pytanie: absolutorium?. Jakie absolutorium? Jest jeszcze problem drożności i służebności mediów pszczelarskich. Reklamy Łysonia się przebijają, a dokumenty komisji rewizyjnej jakoś nie. Czy to prywatne madia? (witryna www.pzp.biz.pl i Pszczelarz Polski) Z analizy dokumentu wynika, że skutecznie prawnie zgłoszono wniosek o kuratora sądowego dla pana uważającego się od 9 marca za prezydenta PZP, który to pan przekraczając swe kompetencje zwołał dziwaczny i do tego konspiracyjny zjazd faktu dokonanego (zero zapowiedzi w mediach). Młyny sądowe mielą powoli. W tym przypadku jednak, gdy coś wymielą, nie da rady zasłaniać się słodką i uroczą naiwnością i nieświadomością sytuacyjną. Tą mogą zasłaniać się tylko delegaci. Zwykli członkowie PZP najlepiej jak pozostaną nieświadomi, dłubiąc w swoich ulach, zakarmiając pszczoły na zimę, walcząc z warrozą i snując infantylne myśli o masowej uczciwości działaczy pszczelarskich rolniczych zrzeszeń branżowych. Najlepiej byłoby skasować tą komisję rewizyjną na amen, lub wybrać bardziej BMW (biernych, miernych, ale wiernych). Wklejam ten dość długi dokument anonimizując go w dwóch postach, bo nie umiem inaczej: cdn.
  25. robinhuud

    A tymczasem w PZP...

    Delegaci (146-ciu) według klucza 1/200 członków (co daje z grubsza około 29 200 członków PZP) baronatu będą składać sprawozdania ze zjazdu w swoich kołach i nie tylko. To dlatego, że w warszawskim hotelu pięciogwiazdkowym nie ma netu, by puścić sprawozdanie ze zjazdu elektoratowi pszczelarskiemu? A może dlatego, że elektorat pszczelarski 21 wieku jest zbyt mało ogarniety by coś zrozumieć? Może z tego samego powodu, dla którego komisja rewizyjna nie ma swojej zakładki na witrynie PZP i w Pszczelarzu Polskim? A może podobnie jak w moim baronacie podjęto uchwałę o nieodwiedzaniu kół ze względu na brak kasy? Zjazd powinien zacząć się od rozliczenia uchwał poprzedniego zjazdu w Ciechocinku. Szanownym delegatom dedykuję ilustrację medialną do sprawozdań w kołach zamiast tej niewyobrażalnej transmisji, która w pandemii załatwiłaby wszystko. Może piosenka nadaje się na hymn zarządu PZP?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...