Skocz do zawartości

robinhuud

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    4 024
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robinhuud

  1. Coś ktoś słyszał na Apimondii cy cuś? https://www.stopvarroa.pl/products/varroa-treatment?gclid=CjwKCAjw7cGUBhA9EiwArBAvojlkc_7nT0bGn9X2lUEGySYQhq8b0iFpwzJKqY_pXh4A1rGPkjUeUxoC4mgQAvD_BwE
  2. W ostatnim numerze łysoniowej „Pasieki” ukazał się bardzo ciekawy artykuł nt zafałszowań wosków autorstwa pani dr Ewy Waś, który wszystkim polecam.. To dobrze, że temat jest drążony. Pozwalam sobie zabrać głos z nieco innej beczki, jako zupełny lajkonik chemiczny zbierający morały z różnych bajek o pszczołach. Plusy dodatnie i ujemne badania wosku metodą FTIR-ATR i woskomatem Waxo – z punktu widzenia pszczelarza. FTIR-ATR to metoda stosunkowo szybka, nieniszcząca i skomputeryzowana, co pozwala nie tylko przechowywać wyniki, lecz także opracowywać je matematycznie. Współczesne spektrometry umożliwiają również obserwację próbki za pomocą zintegrowanego z nimi mikroskopu optycznego, co ma istotne znaczenie w analizie bardzo małych próbek, a czego nie proponuje żadne z laboratoriów badających nasze woski.(podobno mikroskop elektr. umożliwia łatwą identyfikację gipsu i niektórych innych minerałów). Spektrometria w podczerwieni polega na oddziaływaniu promieniowania elektromagnetycznego z zakresu 400–4000 cm–1 (środkowa podczerwień) z cząsteczką związku chemicznego i rejestracji widma będącego wykresem zależności intensywności promieniowania, które zostało zaabsorbowane przez próbkę, od długości fali. Widmo zawiera informacje o wiązaniach pomiędzy atomami, a więc o strukturze danej cząsteczki. Tak zwane pasma charakterystyczne, pochodzące od zdefiniowanych ugrupowań atomów, mają w przybliżeniu stałe położenia niezależnie od rodzaju związku, w którym występują, co pozwala na identyfikację badanego materiału, np. pasmo popularnej w składnikach wosków grupy karbonylowej C=O pojawia się w widmach w zakresie 1700–1750 cm–1 Diagnostyczna wartość identyfikacji czystego związku chemicznego na podstawie widma w podczerwieni jest zatem bardzo wysoka, co czyni tę metodę użyteczną w badaniach zafałszowanych wosków. Porównuje się ją z daktyloskopią, która identyfikuje człowieka na podstawie odcisku jego palców. W "apikryminalistyce" jednak częściej mamy do czynienia nie ze związkami chemicznymi, lecz ich mieszaninami (takimi są woski). Ich identyfikacja, choć niekiedy utrudniona, jest możliwa dzięki bazom danych o widmach składowych związków chemicznych pozwalającym ustalić główne składniki obecne w danej mieszaninie oraz bazom danych o widmach różnego rodzaju produktów używanych potencjalnie do fałszowania wosku (nie tylko parafinie i stearynie). Warto zwrócić uwagę, że prawidłowe określanie składu chemicznego wosku pszczelego pod kątem obecności głównych składników i ocena ich wartości diagnostycznej możliwe są dzięki prowadzeniu badań własnych laboratoriów, gromadzeniu kolekcji fizycznych oraz tworzeniu baz danych zawierających widma w podczerwieni znanych substancji i materiałów złożonych wykorzystywanych do fałszowania. Tego laboratoria strzegą jako swej tajemnicy w warunkach konkurencyjnego rynku usług. W naszym przypadku tylko SajTom udostępnia klientowi zbadane widma, co o czymś świadczy w przypadku pozostałych laboratoriów. Również pozwala to pośrednio wyrobić sobie zdanie o możliwości wykrycia domieszek do wosku jeszcze nie rejestrowanych w użytkowanej w laboratorium "tajnej" bazie danych. Niemożliwe jest również wychwycenie metodą FTIR-ATR ewentualnych domieszek do wosku pozostawiających swój „odcisk palca” poza środkową podczerwienią. W literaturze wszyscy korzystający z tej metody są ostrzegani o możliwych nieprawidłowych interpretacjach wyników badań przy wcześniejszym poddawaniu próbek podwyższonej temperaturze, powodującej zmiany chemiczne w badanej próbce. Czy przy „naszych” badaniach brana jest pod uwagę czasem kilkakrotna sterylizacja wosku, lub nawet kilkakrotne przetapianie go? Wosk pszczeli krąży po pasiekach i wytwórniach węzy wielokrotnie przetapiany, nabierając stopniowo dodatkowe składniki mieszaniny, nie tylko z arsenału rolnego, czy przeciwwarrozowego. Czy nie dlatego robiony jest szum informacyjny tylko wokół parafiny i stearyny? Być może konfitury stoją na innej półce i skuteczniej można je wykryć metodami fizycznymi proponowanymi w przypadku woskomatu?. Woskomatu konsekwentnie przykrywanego ciszą polskiej zmonopolizowanej przez wielkich od węzy apinauki i iluzją, że go nie ma i nie będzie. On już jest i udawanie że go nie ma obniża rangę artykułów popularnonaukowych na temat fałszowania wosków. Szczególnie w mediach prywatnych i zależnych. Podrabianie cech fizycznych mieszanin jest równie trudne co chemicznych, a niekiedy może nawet bardziej złożone. A może najlepiej jest mieć w arsenale obrony pszczół obie metody? Wydaje się, że uzasadnionym byłoby stosowanie tańszej metody jako pierwsze sito selekcji wosków mających trafić do uli. Parafianie są bardziej odporni niż pszczoły na parafinę i inne nieznane na razie świństwa, bo mają podobno barierę krew – mózg.
  3. robinhuud

    Apiterapia w szerszym kontekście

    Dla optoapiterapeutów. To samo oko po ośmiu dniach:
  4. Samouczek: przyspieszony kurs apispektrometrii w podczerwieni. Aby nawiązać kontakt z laborantami wykonującymi badania FTIR – ATR wosku pszczelego należy coś wiedzieć. Aby nie wymagać od laborantów i od samej metody za mało i za dużo. Mamy wyspecjalizowane dla analiz wosków laboratoria „cywilne” (urzędowe - Puławy - i prywatne w całej Polsce) i mamy laboratoria kryminalistyczne, pracujące na potrzeby policji i wymiaru sprawiedliwości. Chciałbym nauczyć się na starość nie dawać się robić na szaro z węzą. Szukam intensywnie po necie przypadku skazania kogoś za fałszowanie wosku, a przynajmniej śladu dochodzenia w tej sprawie w Polsce. Ni hu hu. Można to rozumieć dwojako: handlowa węza jest idealna, lub jej aktualna ocena jest wadliwa – rzekłbym naiwna. Laboratoria wykazują jakąś znikomą ilość przypadków fałszowania węzy parafiną i stearyną w bardzo nieznacznym stopniu i nic z tego dalej nie wynika. Praktyczne badania potwierdzają tezę o braku zanieczyszczeń wosku parafiną i stearyną, ale dalej jest wokół parafiny i stearyny szum i na nie nacelowane są reflektory i cenniki. Czy to jakaś zasłona dymna rzeczywistego problemu zgłaszanego przez zwykłych pszczelarzy? A może wosk fałszowany jest zupełnie czymś innym? Znalazłem ciekawy artykuł na poziomie popularnonaukowym pokazujący jak w praktyce w kryminalistyce wykorzystywana jest technologia FTIR-ATR. Mam nadzieję, że dożyję kolejnego, tu nie opisanego kasusu 9 – przestępstwa przeciw środowisku naturalnemu i zapylaczom – fałszowanie węzy pszczelej. Z materiału można dowiedzieć się nie wprost czym powinno dysponować godne zaufania laboratorium by prawidłowo ocenić badane próbki wosku i jak należy czytać uzyskane widma. Przyswojenie tej wiedzy pozwoli w przyszłości łatwiej się poruszać wśród wyników badań wosku innymi metodami, w tym GC-MS i woskomatem. Również zrozumieć różnicę w badaniach związków chemicznych i ich mieszanin (a takimi są woski). https://problemykryminalistyki.pl/pliki/dokumenty/trzcinska_zastosowanie_spektrometrii_w_podczerwieni.pdf
  5. Gdyby ktoś zechciał porównać widmo wosku pszczelego otrzymane podczas badania w firmie SajTom z widmem czystego wosku pszczelego, to jest to niemożliwe. Nie znalazłem w necie takiego wzorca. Światowy lider zaopatrzenia laboratoriów we wzorcowe odczynniki chemiczne – firma Sigma Aldrich udostępnia takie widma tylko dla wosku pszczelego rafinowanego i bielonego. Dla polankowego użytku najlepiej będzie zrobić widmo ze swego wosku z dobrze pobranej, reprezentacyjnej próbki (tak doradziła mi dziś pani z poznańskiej filii tej firmy w rozmowie tlf). Stąd moje starania na forum o dziewicze plasterki. Nie można w tej sprawie liczyć na witrynę wyspecjalizowanego Laboratorium Kontroli Jakości Produktów Pszczelich w Puławach. Gdyby ktoś coś takiego potrzebował do czegoś, to niebawem znajdzie te widma na Polance. Popelinka, małe fo pa w tym fułaje. Zaiste do czegóż jesteście nam dziś potrzebne o Puławy? bees wax refined – wosk pszczeli rafinowany bleached – bielony Stosowne linki do informacji o woskach pszczelich laboratoryjnych: https://www.sigmaaldrich.com/PL/pl/product/aldrich/243221 https://www.sigmaaldrich.com/PL/pl/product/aldrich/243248 Wzorcowe widma FTIR ATR dla tychże: https://www.sigmaaldrich.com/deepweb/assets/sigmaaldrich/quality/spectra/345/966/RAIR005259.pdf https://www.sigmaaldrich.com/deepweb/assets/sigmaaldrich/quality/spectra/242/450/ATIR0005509.pdf Myślę, że wszystko co będzie ponad to w widmie badanego wosku odzyskanego z węzy przemysłowej to będzie to co lubią tygryski. Oczywiście nie przeceniając możliwości metody FTIR ATR, bo może okazać się ona mało przydatna do wykrywania realnych "polskich" zanieczyszczeń..
  6. Dzięki, trzymam za słowo. Plasterki mogą być pogniecone, to dla badań bez znaczenia. Zależy mi najbardziej na takich zupełnie białych, w których nie było jeszcze nakropu. Wystarczy za opakowanie torebka strunowa w zwykłym liście.
  7. W jednym z uli celowo zostawiłem lukę w miodni na jedną ramkę. Pszczoły zabudowały ją zabudową dziewiczą, a ponieważ na sąsiednich ramkach była tylko czysta cienka węza własnej roboty z wosku z odsklepów - sądzę, że uzyskałem dość czysty wzorcowy wosk. W moim odczuciu mógłby on posłużyć do opracowania wzorcowego widma FTIR-ATR i nie tylko (aby z czymś porównać wynik badania w SajTom, czy badań GC-MS). Pomyślałem, że może odpowiedniejsza do tego byłaby "mieszanina wosków dziewiczych z różnych zakątków Polski". Czy mógłbym liczyć na takie "przysmaki" od kolegów pszczelarzy? Małe ilości najczystszego wosku "wypoconego", bez zanieczyszczeń migracyjnych plasterków z reklamowanej grubej węzy "renomowanych" producentów. Może ktoś z pszczelarzy ma lepszy pomysł na taki wzorcowy wosk? Przykładowo zabudowa w rojnicy przetrzymywanej rójki? Odkładajcie na bok takie skarby, nie wrzucajcie do tomerowego "kołchozu".
  8. Dziś dla skrócenia wywodu na początek żołnierska przypowieść z morałem. Szef kompanii wchodzi podczas kontroli na świetlice i widzi, że wojsko ogląda dziennik tv przy wyłączonej fonii. Co tu się dzieje, dlaczego dźwięk wyłączony? – pyta. No przecież szef kazał oglądać dziennik, nie było rozkazu by słuchać – odpowiada podoficer dyzurny. Mam podobne odczucie w sprawie prób określenia składu „polskiego wosku” – jak go sobie nazwałem. W uzgodnionym terminie otrzymałem wynik kolejnego badania FTIR ATR tego wosku – mojego pomysłu. Jestem mile zaskoczony – za najmniejsze pieniądze otrzymałem najwięcej. Wynik uśredniony z dwóch pomiarów, Za 45 zł otrzymałem widmo i profesjonalny opis warunków badania wysłanej próbki wosku. Tą drogą dziękuję dwóm panom doktorom wymienionym w raporcie i rekomenduję laboratorium SajTom Polankowiczom. Oferuje ono oprócz wosku badania miodu w bardzo atrakcyjnych cenach, co przy staranności i profesjonaliźmie opracowania wyników stawia ich na czele polskiego peletonu laboratoryjnego obsługującego pszczelarstwo. Jest jednak w tych wszystkich laboratoriach odrobina dźegciu, która mnie niepokoi. Mianowicie dziwne samoograniczenie pracy laboratoryjnej do określenia zawartości w wosku parafiny i steraryny, których w tym wosku nie ma. Złośliwie zapytam, po co mam tracić pieniądze na rozwiązywanie problemu którego nie ma. Bardzo spodobało mi się to, że w Niemczech po stwierdzeniu czegoś dziwnego i niezrozumiałego w wosku rozdzwoniły się telefony z ostrzeżeniem by wosku nie wkładać do uli – nawet bez uzasadnienia. Takie małe coś ponadto nad coś, co formalnie zamawiamy – zawartość parafinki i stearynki. W SajTomie otrzymałem informację, że w wosku jest ponad 3% (masowo) zanieczyszczeń mineralnych. Może to ten „gips” odkładający się pod krzepnącym woskiem?. Trzy badania tą samą metodą: FTIR-ATR tego samego wosku. Trzy ceny i trzy zakrasy badania. Największe samoograniczenie i najdrożej w Honeylab (200 zł), następnie w Niemczech – 90 zł (cena refundowana dla niemieckiego pszczelarza), dodatkowo badanie zawartości łojów zwierzęcych i ekstra ostrzeganie telefoniczne w przypadkach niejasnych. Najlepiej w Sajtomie, bo za 45 zł - dodatkowo minerały i widmo. Tak naprawdę to jest mi obojętna %-wa zawartość w wosku różnych świństw. Chciałbym niewiele zapłacić i dostać zwrotnie wiarygodną, zerojedynkową informację: czy wysłany do badania wosk nadaje się dla moich pszczół, czy tylko na świece. Metoda ta powinna tanio „filtrować” badane woski do droższego badania, którego wyniki mają już znaczenie procesowe w sądach. Dlatego najbliższa jest mi idea lubelskiego woskomatu, który nie analizuje składu chemicznego wosku, ale określa raczej na podstawie jego cech fizycznych w % jego przydatność dla pszczół.. Praktyka wykazała, ze i GC-MS i FTIR ATR to metody być może dobre do stwierdzenia zawartości w wosku stearyny i parafiny, ale tych w „polskim wosku” nie ma i kropka. Pytanie brzmi: jaką metodą badać wosk, by wykryć i nazwać po imieniu inne zanieczyszczenia, o których mówili Niemcy i które są opisane w raporcie SajTomu? Panowie laboranci – pomożecie? Panowie prawnicy - uporządkujecie? p.s. - rozpocząłem rozmowy na temat rozszerzenia zakresu badań pszczelarskich o badania wosku przez laboratorium "Biochemik" przy zakładzie Henryka Stokłosy w Śmiłowie (Pszczelarza Roku 2017 - mojego byłego kolegi - patrz poz 48 z WZP Poznań) https://biochemik.pl/
  9. robinhuud

    Dom Pszczelarza - dwie umowy.

    Może jakieś spotkanie wirtualne?. Mam kamerę i mikrofon, mam srajfuna, nie mam oprogramowania, ale jestem uparty. Chętnie dołączę. Może Polanka postarała by się o taki komunikator dostępny dla grupki forumowiczów?
  10. robinhuud

    Dom Pszczelarza - dwie umowy.

    Jeżeli nasz/mój Dom Pszczelarza został wynajęty przez samorząd Łabowej, to powinna być spisana jakaś umowa. Trzeba będzie przecież po opuszczeniu go przez uchodźców przeprowadzić jakiś remont. Po aferach z maseczkami i respiratorami jestem być może przesadnie ostrożny. Odpowiedzialny za ten nasz Dom prezydent PZP powinien coś na ten temat bąknąć na witrynie PZP. Chyba że jest odważny i nie boi się już nikogo. Oby nie wyszło na koniec, że taniej byłoby zakwaterować uchodźców w Krynicy w hotelu pięciogwiazdkowym. Przyzwoitość nakazuje, że jako współwłaściciel tego Domu powinienem coś na ten temat wiedzieć.
  11. Na początek – nikogo o nic nie oskarżam. Chciałbym jednak dojść do bezimiennej prawdy statystycznej – jak w tytule wątku.. Chyba nie ma krótkiej i zwięzłej odpowiedzi na Twoje pytanie. Jestem pszczelarzem amatorem. Należę do drugiej już organizacji i mam czelność spodziewać się od władz statutowej pomocy w rozwiązywaniu swoich problemów. Z PZP mam najgorsze wspomnienia, Polanka pomaga mi finansowo i mogę tu otwarcie zgłaszać problem i dyskutować. Inna liga. Mam do dyspozycji profesjonalne laboratorium kontroli jakości produktów pszczelich i wydaje mi się naiwnie, że mogę stamtąd spodziewać się pomocy. Odpowiedzi na pytanie: czy zebrany po Polsce wosk z węzy, w moim pojęciu reprezentatywny statystycznie jako „polski wosk” nadaje się dla pszczelarstwa. Najdokładniejsze dostępne badanie chromatograficzne GC-MS, za które muszę zapłacić 300 zł mówi, że w badanym wosku znajduje się około 10% określonych węglowodorów – alkanów, co ma świadczyć o tym, że w wosku nie ma parafiny i stearyny. Ja wiem na podstawie innych badań (FTIR-ATR) że tych substancji w „polskim wosku” nie ma i nie interesują mnie one. Pozostaje 90% masy wosku niezbadanego. Proponowana puławska nieakredytowana metoda GC-MS nie umożliwia określenia składu chemicznego wosku pod względem minerałów, pierwiastków, związków chem. itp., a jedynie w zakresie widma węglowodorów. Niemcy nie wiedząc co badają ostrzegają, że coś jest w tym polskim wosku nienaturalnego i sugerują zbadanie go inną metodą nie podając jaką. To samo widzę przerabiając ten wosk. Nie jestem chemikiem i nie wiem co dalej zrobić, by ustalić, czy w tym wosku jest lanolina, gips, jakieś tworzywa sztuczne – takie otrzymałem sygnały. Że nie wspomnę tu o statystycznej ciężkiej chemii porolnej i farmakologicznej – odwarrozowej. To jednak inna bajka z innego portfela. Problem polega na tym, że nikt nie chce mi pomóc. Nie potrafię tego zrozumieć, że nikogo to nie interesuje. Zauważam w kraju wyraźny konflikt interesów: ci sami ludzie importują miód, handlują nim i produkują na skalę przemysłową węzę. Teoretycznie mogą oni nie być zainteresowani wzrostem produkcji krajowej miodu. Brakuje mi rozwiązania systemowego, by okresowo ktoś wiarygodny i niezależny zbadał reprezentatywną próbkę polskiego wosku i podał dokładnie jej skład oraz określił, czy może być ten wosk stosowany w pszczelarstwie. Wszyscy się tego boją jak diabeł święconej wody. W to miejsce otrzymuję co ileś tam lat ubliżające mojej inteligencji raporty o stanie polskiej rynkowej węzy na wzór ostatniego takiego raportu – sprzed 14-tu lat, kiedy Polska była jeszcze cywilizowanym pszczelarsko krajem, w którym obowiązują jakieś normy i minima na wosk i miód. Aktualnie prowadzę rozmowy z dwoma niezależnymi laboratoriami i jeżeli wydolę finansowo – może coś z tego wyniknie. Ale to być może niektórych zaboli. Mam pewien test wiarygodności dla pszczelarskich mądrali – ich stosunek do woskomatu. To jedyne zerojedynkowe badanie, które dało mi odpowiedź na moje pytanie bez wchodzenia w szczegóły: czy wosk nadaje się do ula, czy tylko na świece (oprócz niemieckiego FTIR). Do tego szybkie i dostępne dla mnie finansowo. Zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego na Apimondii złote medale są dla baniaków z inoxu, a nie dla takich przyrządów. Że nie wspomnę o refinansowaniu tak badań, jak i technologii. Problem rybek i wędki. Producenci węzy przyklejają na niej nieobowiązkowe wzruszające kwity o sterylizacji, kwity ze stemplami weterynarii, która zgodnie z polskim i unijnym prawem za wosk nie odpowiada, że w węzie nie ma zarodników zgnilca. Kupujący ma stwarzany klimat, że kupuje luksusowy wyrób w pierwszym gatunku, a tak naprawdę nie wie co kupuje. Nikt nie podaje na opakowaniu składu chemicznego i producenci nie mają do tego narzędzi. Prawdopodobnie modna, skądinąd nieprzypadkowa - bo wydreptana po ministerialnych korytarzach "mieszanina wosków pochodzących i niepochodzących z krajów UE". Ponieważ rozwiązałem w swojej pasiece ten problem metodą korzystania tylko ze swego wosku (domowej produkcji węzy) – nie docierają do mnie ostrzeżenia – zostaw to w spokoju, bo się okaże, że nie ma w kraju wosku nadającego się dla pszczół. Może jednak zamiast koncentracji produkcji kiepskiej węzy z kołchoźnianego, niczyjego wosku, refundowana decentralizacja jej produkcji bez straszenia konsekwencjami niedokładnej sterylizacji. Jeszcze raz powtórzę – po wdrożeniu projektu poprawy warunków fitosanitarnych w wielkopolskiech ulach metodą trzyletniego rozdawnictwa przemysłowej węzy – ilość zgłaszanych przypadków zgnilca amerykańskiego w Wielkopolsce podwoiła się. Tak wynika z oficjalnych rejestrów GIW, które nikogo z władz pszczelarskich współpracujących ochoczo z politykami i producentami węzy nie interesują.
  12. Dedykuję Panu prezesowi Waldemarowi Kudle z okazji zaszczytnego wyboru. Pszczelarze mają swoje problemy. Że kilka z marszu wymienię: 1. Nieselektywne (totalne) trucie owadów, w tym zapylaczy, w tym pszczół przez rolnictwo i leśnictwo. 2. Nieuczciwa konkurencja ze strony handlarzy miodem handlujących dziwnymi mieszaninami miodów z krajów unii i spoza niej. Handlarze ci we współpracy z politykami wykorzystują widełki cenowe wynikające z jakości miodów pochodzących ze strefy umiarkowanej i z tropików do nabijania swej kabzy. Poza pszczelarstwem jest to w UE nie do pomyślenia: przykładowo handel mieszaninami alkoholi, mieszaninami mleka, olejów, paliw, margaryn, kosmetyków itd. Organizacjom pszczelarzy, a szczególnie ich władzom nie przeszkadza brak norm tak krajowych, jak i europejskich. Ministrom również. 3. Problem z kiepską jakością wosku i węzy pszczelej. Węza ta zjeżdża z miodem i pszczelimi larwami po drutach ramki niwecząc cały wysiłek pszczelarza. Powodem jest bezkarne w Polsce fałszowanie wosku przy pomocy substancji, których nikt nie chce wykryć. Jak od czasu do czasu pojawi się ktoś nowy, kto chce wnieść coś nowego w zbutwiałe progi pszczelarstwa – udajemy że go nie ma. Jeżeli ktoś poważny twierdzi, że wynalazł „odtrutkę” dla trujących owady neonikotynoidów – udajemy że nie słyszymy. Jeżeli ktoś podsuwa gotowe rozwiązanie przyrządu mierzącego jakość wosku i określającego jego przydatność dla pszczelarstwa – udajemy że nie słyszymy. Żeby choć ktoś podniósł rękawicę, sprawdził i powiedział – Panowie naukowcy – NIE!. Kłamiecie, pszczół nie można uchronić przed zatruciem! Wosk mamy w kraju doskonały i nie ma czego badać, bo się jeszcze okaże, że nie ma na rynku czystego wosku. Najwygodniej jest milczeć. Uporczywie milczeć. Ewentualnie kombinować, jak w zmowie i współdziałaniu z politykami uszczęśliwić pszczelarzy ochłapami woskowych darowizn wyborczych czyszcząc producentom woskowe śmiecie z magazynów. Ludzie po pasiekach otumanieni , a co na to władze pszczelarskie? Ano nic, Głowa w piasek i udajemy, że nie ma problemu. Smętną nutką pierdzącą ekologicznego pszczelarstwa społeczeństwa dają się nabrać na takie myki, podobnie jak pasieki na dachach, czy amfiteatry dla owadów w środku miasta. Jednak milczenie może okazać się niebezpieczne, bo wynika z grzechu zaniechania. Milczek może w prostej drodze zostać oskarżony o interesowne milczenie w nadziei na korzyści lobbingowe. Panuje niepisane prawo: jeżeli ktoś ma coś dla pszczelarzy – niech przyjdzie w siermiędze z pochwą na szyi pod biuro działacza (chodzącego na pasku producentów) i przyniesie okup za wpuszczenie na półprywatny rynek pszczelarski ze zmonopolizowaną reklamą i dystrybucją. Biorąc to wszystko pod uwagę, oraz nie wierząc władzom pszczelarskim, które mają cyniczne podejście do rządzenia (najprościej - karania i wyróżniania) – postanowiłem wziąć swe sprawy w swoje ręce. Ponieważ tytuł prezydenta może sobie nadać byle kto za byle co – nadałem go sobie sam i przywłaszczyłem (na wzór innych prezydentów) prawo bicia medali i monety (pszczelarskiego pieniądza zdawkowego). W Polsce kilka instytucji uważa, ze może wyróżniać ludzi za osiągnięcia pszczelarskie (prawdziwe i wyimaginowane) czymś symbolicznym związanym z księdzem Dzierżonem. Według tej formuły od czasu do czasu wyróżniam zasłużone osoby płaskorzeźbą księdza Dzierżona z wosku pszczelego oprawioną czarnym dębem (z bardzo starego pnia dębu wydobytego z wody). Pozwoliłem sobie tak wyróżnić lubelskich twórców woskomatu, od którego polska władza pszczelarska odwraca wzrok i bardzo się boi wypowiedzieć publicznie kilka słów recenzji. Jeżeli myślicie, że żartuję, to spróbujcie mnie przelobbować. Bardzo się cieszę, że władze lubelskiej uczelni to zauważyły. Szanowni Panowie Naukowcy – są jeszcze w Polsce ludzie normalni, którzy szanują prawdziwe wartości i potrafią uszanować Waszą pracę. https://www.umcs.pl/pl/aktualnosci,4622,spotkanie-rektora-umcs-z-tworcami-waxo,117094.chtm
  13. Przez moment poczułem się jak przestępca. Dobrze, że są rolnicy legalnie masowo trujący owady, rybacy legalnie ładujący szprotki w blaszane trumny...🙄
  14. W Polsce tkwi w rolnictwie wieloletnia zadra, która powoduje brak kontaktu władzy rolniczej z ruchem związkowym. Rolnicy dostali teoretycznie od Jaruzelskiego w 1982 roku bezkarność , niekontrolowalność, a więc praktycznie immunitet rolniczy. Nie potrafili z tego skorzystać, skorzystali cwaniacy. Z tego bólu wyrosła Unia Rolnicza Kołodziejczyka. Rząd (kolejni, za często zmieniani ministrowie) prze do powstania czegoś, co zrobi pozory dialogu społecznego i uspokoi rolników. Rolników równo rozprowadzonych przez innych, handlujących ich produkcją, też nazywających się rolnikami. W końcu brak definicji rolnika i nie wiemy kto nim jest. Tutaj jest to nieźle opisane. https://www.agrofakt.pl/nie-porozumienie-rolnicze/ A co w pszczelarstwie – podobno integralnej części rolnictwa? Ano nie ma Kołodziejczyka, nie ma „prywatnych” związków zawodowych, jest za to archaiczna konstrukcja Rolniczego Zrzeszenia Branżowego z groteskową postacią prezydenta pszczół, działająca na ustawie ze stanu wojennego, zupełnie oderwana od realiów życia i z roku na rok coraz bardziej marginalizowana. Jest za to niezatapialny Jacek Parszewski, który na polecenia odświeżenia apiatmosfery zwołuje konwentykl starych wyjadaczy, którzy nie są w stanie wnieść niczego nowego. Oni mieli swój czas, ten czas minął i niczego nie przyniósł. To stare, wyślizgane łyżwy próbujące wykręcać piruety na rozjeżdżonym lodowisku. Również nie mamy definicji pszczelarza i nie wiadomo kto nim jest. Pszczelarzami starają się dowodzić handlarze miodem i okołopszczelarscy producenci sprzętu, obgryzający skutecznie kość KPWP. Dlatego gratuluję panom ministrom doskonałego posunięcia kadrowego - pana Jacka. Czy pan Waldemar Kudła sobie poradzi? To za jego kadencji prezydenckiej powstało określenie „dolnośląskie piekiełko pszczelarskie”. Pomimo tego życzę mu bez nadziei najlepszego. Skąd wziąć definicję, kto to jest pszczelarz - beneficjent, by nie mylił się trzymającym władzę z handlarzem, producentem sprzętu pszczelarskiego, leków, węzy itd? Z ustawy pszczelarskiej.
  15. robinhuud

    ULmonitor

    Kolejny dobry dzień 19 maj. Pierwsze objawy suszy, ale jutro ma padać. Mniejsze odparowanie nocą też jakby świadczy o większej niż przeciętnie gęstości nakropu.
  16. robinhuud

    Dom Pszczelarza - dwie umowy.

    Hmmm. Podobno w Domu Pszczelarza przebywają uchodźcy wojenni. PZP podający się za hipotecznego właściciela kasy nie ma, UE skąpi. Kto to utrzymuje i jaki jest dziś stan tej budowli? Jaka przyszłość? Kto z ramienia Zarządu PZP odpowiada za niego i dlaczego nic nie melduje?. A może nikt nie odpowiada? https://pzp.biz.pl/opiekunowie-nad-poszczegolnymi-organizacjami/
  17. Zmieniają się ministrowie rolnictwa – Porozumienie Rolnicze powstaje, zanika, znowu powstaje…wańka wstańka. Nie udało mi się znaleźć składu Prezydium tej instytucji ani jakiegoś regulaminu jej prac. To ważna sprawa, bo element dialogu społecznego. Młodzież mówi, że jeżeli czegoś nie ma w necie, to to nie istnieje. Pan Kudła jest informatykiem i być może coś tu poprawi. Pszczelarze dołączyli do innych dialogowych grup rolniczych na końcu. Czy jednak nie powinni przybyć do ministra z jasną koncepcją i określonym wcześniej składem swego przedstawicielstwa?. Mam wrażenie, że przybyli w chaosie, w pełni sezonu, oderwani od miodarek. Wybrali się tak, że pan prezydent ich mniejszości słusznie może się czuć, jakby otrzymał ostrzeżenie o niepełnej przydatności na zajmowanym stanowisku – mówiąc żołnierskim językiem. Z kim ja – szary i nikczemny pszczelarz mam rozmawiać i gdzie zgłaszać problemy? Panu Waldemarowi Kudle już zgłaszałem i nic z tego nie wynikało. Całe to posiedzenie to chyba tylko fasada i zasłona dymna. Gratuluję panu Parszewskiemu skutecznej pomocy panu ministrowi (któremuś już tam ho ho) w kierowaniu resortem w segmencie pszczelarskim. To bardzo ważne, aby pan minister czuł się bezpiecznie i komfortowo od strony zagrożeń od pszczelarzy. Chyba w tym roku szykuje się wreszcie dobre żniwo pszczelarskie. Pora myśleć o eksporcie miodu na Ukrainę. Podobno Mazury latoś obsiane w tym celu słonecznikiem. https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/minister-rolnictwa-chce-powolania-forum-dialogu-o-problemach-rolnictwa/mwn8s3t https://www.gov.pl/web/rolnictwo/porozumienie-rolnicze--wznowienie-prac https://strefaagro.pl/porozumienie-rolnicze-reaktywowane-zasady-dalszej-wspolpracy/ar/c8-15944881
  18. robinhuud

    Apiterapia w szerszym kontekście

    Optoapiterapia - 1 żądło krainki w lewy kącik lewego oka. Przeciw zaćmie starczej. Stan na drugi dzień. Cały czas odczucie obecności pod powieką pozornego ciała obcego.
  19. Pan minister tym razem zrezygnował z młodości i postawił na doświadczenie: Waldemar Kudła.
  20. Włąśnie o 11.00 się zaczęło i pewnie się dzieje, oj dzieje. Jak sobie pościelimy, tak się wyśpimy.
  21. Na witrynie WZP Rzeszów jest zamieszczona enigmatyczna informacja, z której wynika, że Zarząd WZP podjął inicjatywę powołania laboratorium pszczelarskiego zajmującego się analizami miodu i wykrywaniem chorób pszczół. Przedsięwzięcie to o zakresie lokalnym (Rzeszów i okolica?) miałoby być sfinansowane z dotacji Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. To prawdopodobnie przedsięwzięcie sprzed czterech lat, jak wynika z raz pisanych, a drugi raz nie na pokazanych dokumentach dat. Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, by laboratorium obsługiwało tylko rzeszowskich pszczelarzy. Jako polski pszczelarz mam czelność domagać się informacji, czy mogę w laboratorium przy WZP Rzeszów (pewnie działające w nowozakupionej siedzibie przy Ustrzyckiej 117) odpłatnie zbadać posiadany wosk reprezentatywny dla Polski (moim zdaniem)? Interesuje mnie regulamin działania tego laboratorium i cennik. Chcę przebadać posiadany wosk z węzy na obecność zarodników zgnilców oraz ewentualnie na zanieczyszczenia wosku. No no, od 30 marca 2020 r. nowa siedziba własnościowa, nowe laboratorium – fiu fiu – powodzi się rzeszowiakom. Jednak jakoś mi tak cno, że pszczelarzy obsługuje laboratoryjnie jakaś drukarnia i firma inżyniersko – handlowa. No cóż – trzeba będzie przetrzepać wiarygodność tych firm, żeby nie było jak kiedyś z malborską Weroniką (nigdy nie rozliczona afera cukrowa Sabata - Kowalaka). Jakoś nie dowierzam komisji rewizyjnej WZP Rzeszów. Czy to laboratorium korzysta z refundacji KPWP? Ogólnie coś za cicho o tym laboratorium, może potrzeba trochę hałasu reklamowego? http://www.wzp.rzeszow.pl/aktualnosci-2/ http://www.wzp.rzeszow.pl/laboratorium/
  22. robinhuud

    ULmonitor

    Drugi dzień plagi urodzaju - 16 maj:
  23. Chciałbym dziś przedstawić dwie panie: Magdalenę Kozerską i Beatę Pawlikowską. Te dwie panie różnią się subtelnie między sobą w poglądach i podejściu do kaski. Pierwsza pani ugniotła gniota w postaci webinaru o zaletach produktów spożywczych związanych z rzepakiem (który zresztą zniknął z sieci), zgarnęła kaskę z FPRO (od pana Barzyka) i pozostał po niej tylko niemiły ślad zapachowy w postaci według mnie testu dla idiotów dumnie przedstawianego na tytułowej stronie witryny Polskiego Związku Pszczelarzy: https://pzp.biz.pl/warto-wiedziec/ https://www.interankiety.pl/f/5Pjb7bWP Ankieta ta jest okresowo wymieniana, pewnie za nową kaskę. Część kaski pewnie zostaje w PZP jako opłata za reklamę. Tu starsza wersja dla przygłupów: https://www.interankiety.pl/f/VvGRJlyD Tyle o pani Magdalenie o której chciałbym jak najszybciej zapomnieć i nie usłyszeć jej już w żadnym dżingielu czy czymś podobnym, bo moim skromnym zdaniem ta pani nie nadaje się do reklamy w tv, no może co najwyżej w radio. Druga Pani to Beata Pawlikowska. Znana firma z klasą. Była proszona przez FPRO o opowiadanie głupot za pieniądze. Pomyślała, powiedziała co myśli o oleju rzepakowym za darmo – posłuchajcie – WARTO! Pani Beato – kocham Panią!
  24. robinhuud

    ULmonitor

    Ostrzeżenie dla Poznania o pladze urodzaju. Szybciorem nadstawki! Wczoraj na niezbyt obfitym pastwisku podmiejskim waga ula wg wykresu:
  25. Ministerstwo odciąga pszczelarzy od narkotyzującego szmeru wirujących miodarek pośrodku łanu zaprawionego rzepaku: Przywódcom organizacji, delegatom, ochotnikom, samozwańcom i organizatorom życzę owocnych obrad z rekomendacją szybkiej lektury dzieła:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...