Skocz do zawartości

robinhuud

Moderator
  • Liczba zawartości

    5 150
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robinhuud

  1. Polska ma powierzchnię 312 000 km kw. Odliczając wody śródlądowe, parki narodowe, rezerwaty, obszary Natura 2000 - pastwisko pszczele ma pojemność około 300 tys uli i przy napszczeleniu 1 ul/km kw - tylu potrzeba by pszczelarzy. Mamy wg różnych danych ponad 2 mln uli, co daje napszczelenie 6 - 8 uli/km kw. Szacując liczbę pszczelarzy około 100 tys - statystyczny toczek ma 25-30 uli. Nic się tu kupy nie trzyma. Abstrakcyjne założenia, pszczelarstwo utopijne. Ciekawe co na to państwa słowiańskie, naddunajskie i Kazachstan? Co na to UE?. Czy przy takim napszczeleniu i napszczelarzeniu Polska Izba Miodu da radę? Może Stowarzyszenie Pszczelarzy Staropolskich wypowie się jak to drzewiej bywało, kiedy hodowla "dzikiej" pszczoły opierała się na starodrzewiach z dziuplami, a nie na jednowiekowych młodnikach i drągowinach ALP i gdzie przypadkowa hodowla (dobór rodzicow, selekcja dzieci) nastawiona była na rójki. Aż nastał ksiądz Dzierżon i wziął się za import matek i "uszlachetnianie" pszczoły krajowej. A my z głupoty jesteśmy hodowcami warrozy coraz odporniejszej na amitraz, do czego państwo i UE dopłacają.
  2. Coś dla mających konto na FB - o odpszczeleniu (odrobaczeniu?) terenu. Tu o dzikich zapylaczach nikt nie mówi. Głupi rolnik z legalnym dostępem do chemicznej broni masowego rażenia jest namawiany do masowego trucia dzikich zapylaczy nocą. Zapylaczy i ich konsumentów. Bo nikt nie widzi? Pszczelarze infantylnie wylewają łezki nad swoimi pszczółkami. Ale chociaż są markerami, coś tam sygnalizują. Oni może gdzieś tam po batalii sądowej dostaną jakieś odszkodowanie, środowisko za przestępstwo ekologiczne na nim - nie. Z relacji pszczelarza wynika, że padły pszczoły, a mrówki przeżyły. Puławy? Czy Instytut Wet, czy może Laborat. Kontroli Jakości Prod. Pszczelich? Bo Poznań to chyba Instytut Ochrony Roślin. Była okazja na praktyczny INSTRUKTAŻ ZATRUCIOWY DLA PSZCZELARZY w mediach. https://www.facebook.com/reel/1685757405760377
  3. Wysłuchałem wszystkich i sporo mi się wyjaśniło. Padło jednoznaczne stwierdzenie, że pszczoła miodna podlega pod ministra rolnictwa, a dzikie zapylacze pod ministrę środowiska. Spór o ochronę zapylaczy został więc rozniecony przypadkiem w ramach gierek politycznych międzyresortowych i nieodpowiedzialni pszczelarze jako elektorat naiwny dali się w to wciągnąć. Ale konsekwentnie. Poraził mnie brak reakcji ministerstwa od środowiska na pełną hipokryzji gadkę tych od rolnictwa i pszczoły miodnej o opryskach nocnych. Ujawnia to fakt, że ci od środowiska nie mają świadomości że istnieje wiele podlegających im roślin i owadów nocnych zapylanych w nocy. Czyli brak profesjonalizmu. Powiedzmy taki wiesiołek, czy tytoń, że nie wspomnę o maciejce. Wystarczy nocą w majowym lesie pociągnąć nosem by zrozumieć o czym mówię. W lesie, nie na podlegającej ALP plantacji celulozy. Lasy też sypią/polewają z samolotów dzikie zapylacze, ale tylko w dzień. Jeżeli ktoś założy plantację nasienną tytoniu przy polu rzepaku i myśli że coś z tego będzie - jest bardzo naiwny. Pszczelarze tak ja ich rozumiem (brak jednoznacznej definicji) reprezentowani niereprezentatywnie, chaotycznie i niewyraźnie. Brak głównej, przygotowanej do rozmów reprezentacji z uzgodnionym stanowiskiem. W tych warunkach nadmierne głosy "drugiego garnituru" pszczelarstwa w postaci różnych dziwnych przybudówek o niewielkim znaczeniu i liczebności. Ale dużej skuteczności przechwytywania kasy na pszczelarstwo. Kasy dystrybuowanej na dziwnych zasadach, miejmy nadzieję że w końcu publicznie rozliczonej. Ucieszył mnie brak udziału głownego gracza w pszczelarskim dialogu społecznym z władzą - Polskiej Izby Miodu. Prawdopodobnie dzikie zapylacze i ich ochronę mają oni w pompce. Co w Polsce zagraża dzikim zapylaczom? Nad tym nie dyskutowano. Moja amatorska lista wg kolejności i wagi: - ubożenie krajobrazu - zanik bioróżnorodności roślin i w związku z tym pustynnienie pastwiska owadziego (w tym pszczelego i dziennych i nocnych zapylaczy) - chemizacja krajobrazu nie tylko rolniczego, ale i leśnego i miejskiego (opryski na komary, kleszcze, meszki) - betonoza i asfaltoza ściągająca nocą owady i ich konsumentów na rozgrzane w dzień podłoże pod koła pojazdów (marker - ilość rozjechanych żab i jeży) - zaśmiecenie nocnego krajobrazu światłem, szczególnie w miastach - jeszcze parę innych (analfabetyzm ekologiczny decydentów) i dopiero po tym przepszczelenie terenu. Tradycyjne ble ble ble i rozjazd bez spisania jakiegoś dokumentu. Prezydent PZP trzyma rękę na pulsie prezydenta Apislavii i tak realizuje spod Rzeszowa nowe otwarcie...
  4. Relację z Sejmu obejrzałem i na razie trawię. Powodowany bogatą relacją foto z podkarpackiego wyjazdu studyjnego pozwoliłem sobie na FB zaburzyć dobre samopoczucie pana p(P)rezydenta. Cytuję siebie: "Panie prezydencie. Fotografując się z panem Markiem Barzykiem w jego pasiece nadaje mu pan legitymację do reprezentowania pszczelarzy zrzeszonych w PZP (dzię już w mniejszości w kraju) w Funduszu Promocji Roślin Oleistych. Nie wiem czyją decyzją i na jakiej podstawie pan Barzyk uczestniczy w dystrybucji pieniędzy z tego funduszu. To rocznie dobrze ponad milion złotych, czyli więcej niż budżet PZP. Proszę wyjaśnić sprawę reprezentowania pszczelarzy w Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Tam też nie wiadomo na jakich zasadach odbywa się dystrybucja pieniędzy dla wszystkich pszczelarzy w kraju w ilości około 750 tys PLN. Może ta impreza w której pan uczestniczył też została sfinansowana z FPRO?. Co roku w lutym publikowane jest sprawozdanie KOWR z działania tych funduszy - warto się zapoznać. Pytam się o to pana, ponieważ są to pieniądze nie dla PZP, a dla wszystkich pszczelarzy w kraju. Jak na razie korzysta z nich głównie Polska Ekologia, gdzie pszczelarze występują bardzo sporadycznie. Takie zdjęcia pozbawiają pana wiarygodności w wypowiedziach na temat nowego otwarcia w PZP." Na razie bez odpowiedzi.
  5. Istnieje chyba niesłuszna opinia, że pszczoły budują z wosku w ciemności idealne konstrukcje. Osadziłem rójkę z brakiem w tym momencie kompletu ramek. W wolnym miejscu pszczoły przez dobę wybudowały na powałce z wosku dziewiczego imponującą konstrukcję zaczynając budowę plastra w trzech miejscach. Jak "zszyły" te trzy "serki" w całość kombinując z wielkością komórki i ogólną geometrią? Prawie idealnie, ale... czy to "kwadratura sześciokąta"? Te wkomponowane w plaster "kwadraciki" na kolejnych zdjęciach... Konstrukcję im zabrałem w zamian za kilka ramek z porządną węzą własnej roboty. Ciekawe czy są zadowolone. Plasterek zachowuję gdyby ktoś z naukowców był ciekawy składu oryginalnego wosku dziewiczego dla Wielkopolski w porównaniu z woskiem marszałkowskim za friko rozdawanym w tych okolicach przez władze RZP/WZP. Warto zwrócić uwagę, że układ sześciokąta pojedynczej komórki w stosunku do poziomu jest inny dla każdego "serka". Powoduje to inny układ "Y" i "mercedesa" w dnie komórek. (strona awersowa i rewersowa plastra). Bardzo ciekawe jest "zszycie" plastra z niekompatybilnych na styku serków denek komórek, ale nie umiem tego sfotografować. Widać trochę na zdjęciach, ale słabo.
  6. Nie było pierdnięcia w sprawie miodu z Kamiannej, nie było w sprawie wosku i węzy. Mam prawo domniemywać, że nie będzie w sprawie hodowli. Prawo serii w bardzo naukowym środowisku bezradnych pszczelarzy. Drobny test wiarygodności: pomożesz z interpelacją?
  7. Michałowy, niestety ale nie skorzystam z Twej propozycji dlatego, że takie amatorskie badanie u ciebie ma zerową wartość procesową. Gdybym poszedł wskazywaną przez Ciebie drogą - ktoś inny posądzi mnie o plotkarstwo i naiwność. Myślę raczej o interpelacji poselskiej w sprawie hodowli polskiej pszczoły w Polsce, jej stanie i finansach publicznych z tym związanych. Mam problem z wyborem posła. Skład Parlamentarnego zespołu d/s wspierania pszczelarstwa nie pobudza mnie do entuzjazmu. Może ktoś podpowie którego posła wybrać by się nie ośmieszyć? Zespół zgodnie ze swoim regulaminem powinien odbywać posiedzenie co kwartał. Powinno ich być już 9, a odbyło się tylko jedno i to wymuszone sytuacją. To ośmiesza przewodniczącego pana posła Sachajko. Nie ufam mu. Nie wiem, czy pan Kukiz ma coś wspólnego z pszczołami... Dobrze byłoby wysłuchać kogoś z ministerstwa rolnictwa w sprawie gwarancji genetycznej na to, co kupię jako pszczelarz w Kocierzowych i innych ośrodkach hodowlanych. Czy polska i europejska władza ma świadomość co finansuje i co refunduje pszczelarzom z naszych podatków. Widzę że masz stosowną wiedze, może pomógłbyś zredagować na wzór taką interpelację panu posłowi tak by było krótko, ale by nie pominąć niczego ważnego? https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=SKLADZESP&Zesp=928
  8. Panie michałowy. Nie znam się na hodowli i genetyce i nie będę udawał mądrali. Wiem że w Kocierzowach jest nieciekawie. Odebrałem kilka telefonów i kilka "wykonałem" i na razie nie będę wylewny. Też czekam na jakiś oficjalny raport na temat krajowych linii pszczół. Niech mi pan doradzi, czy ma sens zakupienie matki w pasiece zarodowej Kocierzowy (nie mam pewności czy takowa istnieje funkcjonalnie) i profesjonalne przebadanie jej programem "skrzydlak" w wyspecjalizowanej placówce. Jeżeli tak, to gdzie? A może jest łatwiejszy/ szybszy/ tańszy sposob? Jestem rencistą i raczej na badanie DNA nie wysupłam z rentki. Może zajmujemy się czymś czego nie ma? Myślę o interpelacji poselskiej w tej sprawie z bilansem w złotówkach. Przy okazji niech pan rozwinie myśl o "polskiej węzie". Ja zajmowałem się wezą możliwą do nabycia na terenie Polski. To nie znaczy że to polska węza. Wyszło mi w wielu badaniach, że to raczej węza z mieszaniny różnych wosków pochodzących i niepochodzących z krajów UE. Polskiej węzy w handlu raczej nie ma. Polską węzę robie sobie od kilku lat sam na własnoręcznie wykonanych walcach. Z beznadziei na poprawę w hurtowni, ale fajnie mi to wychodzi i jestem zadowolony. Dlatego przestałem obgryzać tą kość na forum. Niech się męczą frajerzy. I niech mi pan nie bajdurzy o węzie z banderolą PZP gwarantującą jej polskość lub czymś podobnym😁😉😄. Może Asta to też mieszanina genów pszczelich z krajów należących i nienależących do UE?
  9. Czy pszczelarstwo pozbywa się rodowych sreber? Po Domu Pszczelarza w Kamiannej (dziwna cisza) pasieka w Kocierzowach też pod młotek? A co z zasobem genetycznym Asty? Co na to KCHZ? Może to też ochrona dzikich zapylaczy? https://www.mchirz.pl/PDF/Pasieka-Kocierzowy-przetarg-05-2026.pdf?fbclid=IwY2xjawRu_5hleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBaN1gyWXFuczlRY05ZRUh6c3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHkv6wsBTfhoIMsR0pkrwLoq13IO1t4GLdudxHV5-LkO3g-tGVGJiLhbS311v_aem_oy2tLdfzWuq4BXXViySMzg
  10. Dzisiaj rozmawiałem z profesjonalistą z IJHARS od badania pyłków w miodzie. Stwierdził on kategorycznie, że niemożliwe jest rozróżnienie pod mikroskopem czy pyłek zawieszony w miodzie jest naturalnie przyniesionym zaprószeniem, czy dodanymi celowo do miodu rozdrobnionymi suszonymi obnóżami, czy wreszcie pyłkiem "kiszonym" pochodzącym z zanieczyszczeń od pierzgi, która dostała się do miodni z przenoszonymi przez pszczelarza ramkami z rodni, lub dodawanym celowo pyłkiem mrożonym jako świeży - dla zafałszowania miodu. Według niego nie można dziś nauczyć takiego rozróżniania sztucznej inteligencji. Przynajmniej dziś. To zła diagnoza dla pszczelarzy, a dobra dla fałszerzy. Cała nadzieja na postęp i uczciwość sprzedawców w badaczach z Polskiej Izby Miodu.
  11. KTOKOLWIEK WIDZIAŁ... Informacja i rada dla Tadusza Sabata, byłego prezydenta PZP. Guglając net znalazłem informację o człowieku który skroił kiedyś pana i Romana Kowalaka - prezesa z Konina i skarbnika PZP, a właściwie wszystkich pszczelarzy PZP na cukrze na sume doooobrze ponad 1 mln zł. Znajduje się on w policyjnej bazie danych osób poszukiwanych. Czesław Raburski był wtedy właścicielem malborskiej firemki "Weronika". https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r602693215,RABURSKI-CZESLAW.html Przyjmuję ufnie, że sprawa wyniknęła z waszej z Kowalakiem naiwności i nie braliście udziału w przekręcie. Sądzę, że dane policyjne są w necie aktualizowane, bo w tej bazie aktualnie znajduje się również poszukiwany Zbigniew Ziobro. https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r7990156,ZIOBRO-ZBIGNIEW.html Pamiętam, że swego czasu musiał pan cichuteńko, bez wiedzy zarządu organizacji i łamiąc statut PZP zaciągnąć ponadmilionowy kredyt w Banku Pocztowym na hipotece Domu Pszczelarza w Kamiannej by dostarczyć pszczelarzom obiecany cukier na który zebrano pieniążki i powierzono je panu. Wtedy też roztrwonieniu uległ ciułany przez lata na czarną godzinę Fundusz Rozwoju Pszczelarstwa o tajnej wartości. Prawdopodobnie na zaspokojenie roszczeń cukrowych pszczelarzy. Finał tej sprawy został cichuteńko zamieciony pod dywan na Świętokrzyskiej i nigdy nie ujrzał światła dziennego. Można wnioskować, iż było to spowodowane tym, że w procederze ubabrane były kolejne komisje rewizyjne PZP. Gdyby zechciał pan zakapować Raburskiego, to znalazłem w necie infomację, że od 2013 roku prowadzi on firmę Manu w Warszawie, ul. Kondratowicza 18. https://www.gowork.pl/manu-czeslaw-raburski,26621240/dane-kontaktowe-firmy NIP: 5791638539 REGON: 192658638 Może jest to dla aktualnego prezydenta Witwickiego jakaś szansa na podreperowanie kiepskich finansów PZP?.
  12. Minęła niedawno 19 rocznica jak były prezydent PZP Tadeusz Sabat ze skarbnikiem Kowalakiem (Konin) udając naiwnych zrobili głupich polskich pszczelarzy na cukrze w ilości 5 tys ton. (pięć tysięcy ton!) Zakończyło się to cichuteńkim zaciągnięciem kredytu na hipotekę Domu Pszczelarza w Kamiannej. Pszczelarze płakali i bulili. Panu prezydentowi Sabatowi jakoś wybaczyli, na zjeździe dostał absolutorium i został ponownie wybrany. Wola pszczelarzy - sprawy przyschły w mgle historii. Dziś tak dla porządku zaguglałem Czesławem Raburskim i malborską Weroniką. Ot taka ciekawostka. https://poszukiwani.policja.gov.pl/pos/form/r602693215,RABURSKI-CZESLAW.html Finanse PZP zupełnie delegatom na zjazd nieznane. Dom Pszczelarza w tajemniczych okolicznościach dyskretnie idzie w dzierżawę. Taki pszczelarski kabarecik "Ani mru mru". Czy prezydent Witwicki coś zrobi w kierunku oczyszczenia przeszłości PZP? Czy organizacja ta odzyska autorytet i szacunek? Afera Raburskiego i malborskiej Weroniki to jedna z wielu niewyjaśnionych spraw, z ktorych trupy dawno zostały usuniuęte z szaf na Świętokrzyskiej. Delikatny smrodek jednak pozostał.
  13. Nie miałem pojęcia, że skromnie podający się w mediach za sekretarza PIM Przemysław Rujna jest wybitnym badaczem metod fałszowania miodów. Pozytywnie zaskoczony przeczytałem pracę naukową (jedną z kilku) na ten temat, którą napisał wspólnie z naukowcami z Olsztyna i Warszawy. Tytuł: "Zintegrowane podejście zorientowane na proces w celu cyfrowego uwierzytelniania miodu w systemach jakości i bezpieczeństwa żywności - studium przypadku z projektu badawczo-rozwojowego." Na koncu posta podaję link do tego opracowania, ale wymaga on "instrukcji obsługi" by go przeczytać w języku polskim. Po otwarciu linkowanej strony internetowej (po angielsku) szukamy po prawej stronie monitora górnego paska adresowego symbolu trzech poziomych kresek. Klikamy i wybieramy: "przetłumacz stronę". Po chwili możemy czytać po polsku. To szeroka analiza możliwości fałszowania miodów i możliwości wykrycia tegoż fałszerstwa. Trochę to przypomina sprawę dopingu w sporcie wyczynowym, gdzie wybitni fachowcy wykrywają nieuczciwe praktyki, a jeszcze wybitniejsi opracowują nowe. Po przeczytaniu całości zakiełkowały mi w głowie pytania, na które nie znam odpowiedzi, ale może Pan Przemysław coś tu doradzi. Ciekawą sprawą jest palinologia cyfrowa. To wykorzystanie AI w palinologii miodu, które może pozbawić pracy pana doktora Dariusza Tepera z Honeylab. Zastanawiam się co się stanie, jak fałszerze zaczną skupować od pszczelarzy polski pyłek i zaczną tworzyć polskie miody (w tym i gatunkowe) z filtrowanej chińskiej bazy lub syropów + polski pyłek. Miody są zapylane przez pszczoły pyłkiem nie suszonym i tenże prawdopodobnie je konserwuje. Czy można wykryć fałszowanie suszonymi kruszonymi obnóżami? Czy możliwe jest rozpoznanie rozmoczonych i rozdrobnionych obnoży? Może obnóża do fałszowania trzeba mrozić, a nie suszyć? Autorzy opracowania twierdzą, że już dziś istnieją podstawy do skonstruowania "pyłkomatu" cyfrowego wykonującego szybko i tanio analizy palinologiczne miodu z opcją głębokiego uczenia się AI. Jak to dobrze, że mamy w Polskiej Izbie Miodu takiego specjalistę. Jesteśmy coraz bliżej punktu po przekroczeniu którego nikt nas nigdy nie oszuka na miodzie. Sugerując duży postęp innych metod, w tym m.inn. takich jak nuklearny rezonans magnetyczny, czy DNA miodu autorzy są zdania że te nowinki są jeszcze za młode i wymagają bibliotek, akredytacji, głębszego rozpracowania i na razie nie będą miały zastosowania w małych i średnich przedsiębiorstwach. Mnie smuci fakt kilkakrotnego powoływania się na Polską Normę odnośnie miodu, która nie jest obowiązująca w tekturowym państwie. Europejskiej też jakoś brak. Wydaje się, że te wsystkie analizy miodów i pyłku przed ewentualnym sądem nie będą miały żadnej warości procesowej ze względu na brak akredytacji. Pomimo tego wszystkiego idę dzisiaj spać spokojniejszy, ale jednak wolę miód swojski, a nie marketowy. Link do omawianego artykułu w MDPI  z otwartym dostępem: Tabela sposobów wykrywania i ich ograniczeń:
  14. Dziś mija rocznica śmierci Ks. H. Ostacha. To on jako prezes PZP przejął od Karpackiego Związku Pszczelarzy Dom Pszczelarza w Kamiannej. Dom ten budowali pszczelarze z całej Polski i stał się on ich własnością. Dziś w księdze wieczystej jako właściciel jest wpisany PZP (bo notariusz musi coś wpisać w tej rubryce). To nie oznacza, że właścicielem jest prezydent PZP i może on podejmować w stosunku do tego pszczelarskiego majątku dowolne decyzje. To nie oznacza, że organizacje które opuściły z różnych powodów PZP straciły prawo do udziału w tym Domu, chociaż wielu tak postępuje. W moim odczuciu nic w sprawie tego Domu nie powinno odbyć się bez aprobaty minimum Zjazdu PZP jako najwyższej władzy organizacyjnej. Dodatkowo na którymś tam Zjeździe zarząd uchwałą dostał zgodę na dysponowanie majątkiem (w tym zaciąganie kredytów) w wysokości 1/2 rocznej składki członków PZP. Dzisiaj ta organizacja mocno się skurczyła, odszedł z niej Klaster i wiele innych organizacji, a z tym suma do dyspozycji prezydenta i skarbnika (wycena Domu Pszczelarza). Ciekawe, czy członkowie Klastra odeszli rezygnując na piśmie w udziale we wspólnym majątku Domu Pszczelarza Kamianna? W Poznaniu wróbelki ćwierkają, że własnie zapadają w tej sprawie decyzje. Cichuteńko, dyskretnie, w tajemnicy.
  15. Obejrzałem i szybka recenzja. Dzięki pszczelarzowi z Wąchocka za czujność organizacyjną i materiał w necie. Martwi mnie brak reprezentacji poważnych ogólnopolskich organizacji pszczelarzy. Próżnię natychmiast wypełnia Adrian Bukowski - prezes lokalnego kieleckiego stowarzyszenia o nieznanej liczebności i statucie. To zuchwałe wychodzenie przed orkiestrę pszczelarską i nieuprawnione wypowiadanie się planktonu bez mandatu w imieniu całego środowiska oceanu. Rozumiem wzmożoną aktywność w kontekście rozliczenia dotacji z ARiMR na propagowanie świętokrzyskiego miodu i ziołomiodu gryczanego (1 mln 800 tys zeta). Obrady prowadzi pani Joanna Borowiak - tylko zwykły członek Zespołu. Umiejętnie magluje ludzi nauki, którzy dają się jej wdeptać w ziemię. Przewodniczący Sachajko zagaił i wybył po angielsku. Zespół wykazuje wymuszoną, sztuczną aktywność, ponieważ to jego pierwsze posiedzenie w kadencji (powstał w X.2023r) i jeszcze nawet nie ustalił swego regulaminu (wg witryny sejmowej). Zapewne gryzie ich sumienie. Parlamentarzyści robią sobie jaja z pszczelarzy, szczególnie Pan Sachajko jako przewodniczący. Spodobali mi się tylko minister Sałek i Kasia Jagiełło. Dialog społeczny w pszczelarstwie leży, w dużej mierze z winy samych pszczelarzy, którzy się rozdrobnili organizacyjnie i praktycznie sami nie wiedzą o co im chodzi. Czy żyje ktoś z równoległego Zespołu d/s pszczelarstwa przy ministrze RiRW? Ostrzeżenie o nieprzydatności w pszczelarstwie! Parlamentarny zespół odbył pierwsze alarmowe posiedzenie i przechodzi do dalszego snu. Panie pośle Sachajko - popelina. Zapłacę Panu przy urnie wyborczej. https://www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/agent.xsp?symbol=ZESPOL&Zesp=928 https://www.gov.pl/web/rolnictwo/posiedzenie-zespolu-ds-pszczelarstwa
  16. W kraju podniósł się krzyk. Rząd chce zniszczyć pszczelarstwo!!!. Puścić pszczelarzy w skarpetkach i dać zarobić importerom miodu. Ci od Tuska wyganiają pszczelarzy z rezerwatów i miast, z pól i lasów, chcą wykończyć pszczelarstwo!. Jak to na spokojnie wygląda w Poznaniu. Od wielu lat mówi się o amfiteatrze na Cytadeli, który ma stać się rezerwatem miejskim zapylaczy (w tym pszczoły miodnej apis mellifera). Idą na to duże pieniądze - coś około 4 mln i sprawę nakręca nie Tusk, a PiS (m. inn. Sara Szynkowska vel Sęk). Ekolodzy ostrzegają, że teren jest przepszczelony, amfiteatr jako rezerwat zapylaczy nie ma sensu, ponieważ oprócz licznych poznańskich i podpoznańskich pasiek (w promieniu lotu pszczół) zakładane są modne pasieki dachowe. Nikt nie bilansuje ilości zapylaczy, w tym zbyt licznych pszczół miodnych z możliwościami miejskiego pastwiska pszczelego. Dodatkowo mądrzy ludzie zwracają uwagę na nocne oświetlenie miasta, które przyczynia się do ginięcia owadów. Nawet w planowanym rezerwacie - amfiteatrze przewidziane jest takie oświetlenie. Również nie bez znaczenia jest hałas, chociażby sylwestrowe petardy. Poznańscy pszczelarze jak dzieci są rozgrywani politycznie, a poznański Wojewódzki Związek Pszczelarzy wyniośle milczy. Jest skupiony bardziej na dwóch milionach dotacji marszałkowskiej z naszych/moich podatków na węzę pszczelą/ciasto dla pszczół (jako kiełbasa wyborcza) niż na czterech milionach na bezsensowny wg ekologów rezerwat. Panie Tusk i Kaczyński - usiądźcie przy stole ze swoimi politykami i zróbcie z tym porządek. Czy jest jakaś koncepcja ochrony pszczół w rezerwacie na Cytadeli przed zgnilcem w pasiekach na dachu? Czy weterynarze poznańscy mają uprawnienia do pracy na wysokości w takich pasiekach i jak będą tam palone ule? 2 mln na ciasto, 1 mln na zadrzewianie pod pszczoły, 4 mln na amfiteatr dla pszczół, duże sumy za przezimowanie rodzin pszczelich, na leki itd itp. Czy pszczołami można przerobić dowolną sumę niekoniecznie z sensem? https://www.poznan.pl/mim/info/news/na-cytadeli-powstanie-kolorowy-ogrod-miododajny,273753.html https://radiopoznan.fm/informacje/pozostale/poznan-chce-w-dobie-kryzysu-zbudowac-ogrod-dla-pszczol-za-4-miliony-zlotych#:~:text=Miasto chce wydać na budowę ogrodu w,z przetargów były jednak droższe i nie https://www.facebook.com/watch/?v=3441110242722703
  17. W ostatnim czasie pszczelarski net był przeciążony informacją o Varroaresistenz 2033. Zorganizowano w Warszawie ... no co? Kongres, zjazd, naradę, warsztaty?. Konferencja to spotkanie ludzi w celu omówienia konkretnego zagadnienia. Przewaliło się bez specjalnego echa. Owszem, są zdjęcia uczestników, wszyscy sobie gratulują, kurtuazyjnie chwalą organizację i przebieg. Ja nie mogąc uczestniczyć chciałbym dowiedzieć się od organizatorów jaki był cel tej imprezy i czy został osiągnięty. Merytorycznie - na ile jesteśmy po tej konferencji bliżej wywalenia z pasieki chemii. Krótko, zwięźle i na temat. Bez lokowania produktu w postaci izolatorów przy okazji.
  18. Wypada dać nowej miotle trochę czasu na pozamiatanie. Nowy prezydent PZP coś tam próbuje, ale robi to nieumiejętnie. Już mu się zarobiło od internautów. Wpadka z "wydzielną pszczół" została zauważona i wyśmiana. Że niby co? Miód to pszczeli reflux z domieszką mikrobiomu jelitowego? Takie fo pa w pszczelarskim fułaje nie powinno się zdarzyć prezydentowi. Nie budzą też zaufania mętne informacje o zaawansowanych (prywatnych?) rozmowach na temat dzierżawy Domu Pszczelarza. Spodziewałem się ponadto znacznie większej inicjatywy w stronę zjednoczenia polskich pszczelarzy. Bez publicznego rozliczenia finansów i sytuacji prawnej zarządu PZP jest organizacją niewiarygodną. Nie mona milczeniem Zjazdu odciąć się od historii organizacji, szczególnie tej ostatniej.
  19. Dzisiaj usłyszałem w tv informację, że ARiMR zarezerwował na wypłaty za przezimowane rodziny 80 mln PLN. Oznacza to, że przyjęli do obliczeń stanu polskiego pszczelarstwa 1 mln 600 tys rodzin pszczelich. Masowo pojawiają się ogłoszenia "sprzedam pszczoły". Oznacza to, że wielu pszczelarzy likwiduje pasieki lub zmniejsza ilość rodzin dla przeczekania ciężkich czasów "dołka pszczelego". Rzeczywiście wypłacone pieniądze mogą dać wiarygodne dane o aktualnym napszczeleniu Polski. https://www.gov.pl/web/arimr/nabor-2026---pomoc-dla-pszczelarzy-do-przezimowanych-rodzin-pszczelich
  20. Marka własna. Po angielsku "private label" chłopcze. Weżykiem Jasiu! Dziś 16 kwietnia trafiłem do Aldi. Natychmiast zauważyłem przeceniony miód. Firma mi nieznana. Brak namiarów na producenta na nalepce, więc w razie sraczki nie wiadomo gdzie podjechać i komu dać w mordę. Na nakrętce informacja, że to jakaś współpraca polsko - ukraińska. Wieczna patoka z parszywą woalką zawieszonego "krupca". Zaguglałem Grandessą z nakrętki. Marka własna Aldi?. Nie wiem co to znaczy, więc pytam AI. Ta podpowiada: Marka własna (ang. private label) to produkty lub usługi wytwarzane przez zewnętrznych producentów, ale sprzedawane pod nazwą i logotypem należącym do konkretnej sieci handlowej lub dystrybutora. W praktyce oznacza to, że sklep (np. Biedronka, Lidl czy Rossmann) zleca innej firmie wyprodukowanie towaru według określonej specyfikacji, a następnie promuje go jako własny produkt. Kluczowe cechy marki własnej: Własność: To sprzedawca detaliczny decyduje o nazwie, wyglądzie opakowania i strategii marketingowej, mimo że fizycznie nie posiada fabryki. Cena: Zazwyczaj są to produkty tańsze od markowych odpowiedników (tzw. marek producenckich), ponieważ sieci handlowe oszczędzają na kosztach reklamy i marketingu. Kontrola jakości: Zlecający ma pełny wpływ na skład, standardy wykonania oraz wybór surowców. Wyłączność: Produkty te można kupić zazwyczaj tylko w placówkach danej sieci. A więc gdy dostanę sraczki - zgodnie z tą logiką w japę zarobi ktoś z Aldi. A ja dalej nie wiem kto i gdzie wyprodukował ten miód i czy z udziałem pszczół. Wiem że Aldi osłania mu dupę. Głupie prawo jest po to by je omijać. "Miód" kupują frajerzy. Według tej logiki wszystko jest w porządku gdy ktoś pod marką własną sprzedaje na bazarze miód kupiony u hurtownika pochodzący z importu wymieszany z powiedzmy malinami jako "miód malinowy". Nawet nie musi mieć pszczół, ważne żeby wymyslił sobie swoją Grandessę. Pamiętajcie: "private label" na nalepce.
  21. 10 lat temu miałem problem. Szkodziła mi kuna w pasiece mieszczącej się w stodole. Cały rok niszczyła myszy, a na przedwiośniu zainteresował ją czerw jako łatwo dostępne białko zwierzęce i dla niego pazurami niszczyła ule. Wtedy zacząła się moja przygoda z ultradźwiękami. Kupiłem straszak na zwierzynę, ale miałem wątpliwość czy ultradźwięki nie zaszkodszą czerwiowi i pszczołom w kłębie zimowym. Producent straszaka nie umiał mi odpowiedzieć na te pytania, obdzwonieni naukowcy również. W tym czasie wnuczka Oliwia 16 marca 2016 r. obchodziła 10-te urodzinki. Dziś to kobietka 20 letnia. Przez te 10 lat temat na forum odżywał i przygasał. Teraz znowu wraca z nową siłą odgrzewanego kotleta. Niemcy sobie odpuścili ten temat już dawno.
  22. robinhuud

    ULmonitor

    Poznań 11 kwietnia. Ruszył sezon. Ałycza i klony.
  23. Wróćmy do sprawozdania KOWR z rozdania pieniędzy dla pszczelarzy w ubiegłym 2025 roku. Jednym z beneficjentów została Krajowa Rada Izb Rolniczych. Ta organizacja ma stały oddewaluowywany automatycznie budżet jako 2% podatku rolnego zagwarantowany ustawowo. Dlaczego czerpie z kasy dla pszczelarzy na promowanie miodu? Czyjego miodu: krajowego czy z importu?. Czy promowanie miodu to jej zadanie statutowe? W dniu 6 marca 2026 roku wysłałem do KRIR pismo, które dotarło (rozmowa tlf). Po miesiącu nie otrzymałem odpowiedzi. Dnia 7 kwietnia umówiłem się na wymuszoną wyjaśniająca rozmowe tlf z dyrektorką biura KRIR w Parzniewie. Niestety, nikt o umówionej godzinie nie odbiera, biuro nieczynne. Nikt również nie zadzwonił do mnie przez przewidziany w KPA miesiąc, mimo że numer podałem. Pan Wiktor Szmulewicz Prezes KRIR. dotyczy: sposób spożytkowania przez KRIR pieniędzy z Funduszu Promocji Roślin Oleistych przeznaczonych na wsparcie pszczelarstwa w 2025 roku. W ostatnich dniach ukazało się na witrynie KOWR sprawozdanie za 2025 rok z działalności FPRO, w tym 15-tu % przeznaczonych na wsparcie pszczelarzy. Ze sprawozdania tego wynika, że KRIR otrzymała sumę 83 454 PLN na organizację "imprezy promocyjnej informującej o walorach spożycia miodu i produktów pszczelich". Również sumę 146 685 PLN "na przeprowadzenie dwóch imprez promujących spożycie miodu". Razem chodzi więc o 230 139 PLN z FPRO na 2025 rok. Proszę o informację gdzie wspomniane imprezy się odbyły, czy dotyczyły promocji miodów krajowych/importowanych, kto tym się zajmował, oraz czy organizowanie takich imprez mieści się w ustawowych i statutowych zadaniach KRIR. Dlaczego brak o tych przedsięwzięciach informacji na oficjalnej witrynie internetowej KRIR?. Link do informacji źródłowej: https://www.gov.pl/web/kowr/fundusz-promocji-roslin-oleistych Z poważaniem: Wiktor Korczyński. W końcu z trudem uzyskałem informację, że owszem, poszły pieniążki ale nie KRIR, a na Podlaską i Kujawsko Pomorską Izbę Rolniczą. Ta pierwsza przemieliła 83 tysiące na biesiadę miodową podczas dożynek diecezjalnych w Małym Płocku (wieś ok. 1000 mieszkańców pod Łomżą). Drugi temat za 146 tysięcy PLN nie dotyczy pszczelarzy, bo była to promocja oleju, a nie jak twierdzi KOWR - miodu. Dzień dobry Panu, W odpowiedzi na Pana maila informuję: W roku 2025 Krajowa Rada Izb Rolniczych we współpracy z Podlaską Izbą Rolniczą zorganizowała zadanie pn. „Biesiada miodowa” na kwotę 83 454 PLN ze środków Funduszu Roślin Oleistych, które odbyło się 14.09.2025 w miejscowości Mały Płock. Zadanie ze środków Funduszu Roślin Oleistych pn. „Tłuszcze roślinne zdrowsze niż inne” na kwotę 146 685 zł było zorganizowane we współpracy z Kujawsko-Pomorską Izbą Rolniczą na przeprowadzenie dwóch imprez promujących spożycie olejów, w tym głównie rzepakowego – a więc nie dotyczyło promocji spożycia miodu i produktów pszczelich. Krajowa Rada Izb Rolniczych działa na podstawie obowiązującego prawa oraz statutu. Zastosowanie ma w tym przypadku nie tylko ustawa z dnia 14 grudnia 1995 r. o izbach rolniczych (Dz. U. z 2022 r. poz. 183), ale również ustawa z dnia 22 maja 2009 r. o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych (Dz. U. z 2025 r. poz. 683). Promocja miodu w przedmiotowym zadaniu pn. „Biesiada miodowa” miała charakter bezpośredni a nie internetowy i jej założeniem nie była promocja zadania na stronie internetowej KRIR, chociaż na pewno taka informacja znalazła się na stronie Podlaskiej Izby Rolniczej która bezpośrednio zajmowała się organizacją zadania. Drugie wymienione przez Pana zadanie nie dotyczyło promocji miodu a oleju. Życząc dużo spokoju w oktawie Świąt Wielkanocnych, pozostaję z poważaniem Katarzyna Szczepaniak Dyrektor Biura Mogę wierzyć sympatycznej pani dyrektor biura KRIR, ale mogę bardziej wierzyć w sprawozdanie KOWR, gdzie stoi jak byk, że cała kasa poszła w promocję miodu na wniosek KRIR, który po czasie twierdzi że go to nie dotyczy. Ktoś oszczędnie gospodaruje prawdą, a jednocześnie reprezentant wszystkich pszczelarzy oprócz Polanki w FPRO pan Marek Barzyk prawdopodobnie nawet nie przejrzał sprawozdania nie mówiąc o sporządzeniu swego - pszczelarskiego. Sprawa ma być wyjaśniona, a sprawozdanie KOWR poprawione i ja powiadomiony. Pożyjemy - zobaczymy. Szukałem śladów "miodowej" części dożynek w Małym Płocku. Na witrynie Podlaskich Izb Rolniczych znalazłem informację: "Dużym zainteresowaniem cieszyła się także zorganizowana przez Podlaską Izbę Rolniczą „Biesiada miodowa”, sfinansowana z Funduszu Promocji Roślin Oleistych. Stoisko przyciągało licznych uczestników, którzy mieli okazję skosztować produktów na bazie miodu oraz roślin oleistych, a także poznać ich walory zdrowotne i kulinarne". link do źródła: https://www.pirol.pl/2025/09/15/dozynki-diecezjalno-wojewodzkie-w-malym-plocku/ Na youtube łatwo znaleźć 8 długich filmów z tej imprezy. Niestety nie udało mi się na nich znaleźć najmniejszego śladu miodowej biesiady. Dziwne, bo za 83 tysiące można by do porzygania nakarmić miodem wszystkich mieszkańców Małego Płocka i zebranych gości. Może ktoś z Polankowiczów był na tej imprezie (wrzesień 2025) i coś wniesie do sprawy degustacji miodu w postaci frytek i sałaty, czy patelni z gulaszem. Dlaczego drążę ten temat? To że Polanka oddała walkowerem kasę z FPRO (jako judaszowe srebrniki za trucie pszczół na rzepaku) nie oznacza, że nie będzie się jej przyglądać i zadawać pytania o sens i efektywność wydawania tych pieniędzy podobno dla pszczelarzy przez innych "pszczelarzy".
  24. Nie wiem co pan prezydent Witwicki rozumie pod pojęciem "razem zmienimy polskie pszczelarstwo - raz a dobrze". Przydałaby się jakaś precyzyjniejsza deklaracja programowa, bo tego zabrakło w kampanii wyborczej. To dla mnie ważne, bo może niepotrzebnie sobie coś ubzdurałem. "Razem zmienimy PZP", albo "Razem zmienimy Pszczelarza Polskiego" - to rozumiałbym bez emocji, ale i specjalnych nadziei. Jednak dzisiaj patrząc po ilości delegatów (1/200) PZP to tylko 20% polskiego pszczelarstwa. Ze swojej strony deklaruję pomoc.
  25. Nie wiem czy to pierwsze decyzje nowego prezydenta, ale wygląda na to, że sprawa zjednoczenia polskiego pszczelarstwa nie ma w PZP wysokiego priorytetu. A więc bez zmian?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...