Skocz do zawartości

robinhuud

Moderator
  • Liczba zawartości

    4 524
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez robinhuud

  1. Film obejrzałem z pewnym zaciekawieniem, ale... Z mojej amatorskiej niepełnej wiedzy wynika, że na prowadzenie badań na zwierzętach naukowiec potrzebuję indywidualną zgodę Komisji Etyki poprzedzoną stosownym szkoleniem i egzaminem. Sprawa dotyczy eksperymentów na zwierzętach w rozumieniu ustawy o ochronie zwierząt. Czyli zwierząt o budowie powyżej kręgowców. Owady są bezkręgowcami, więc można na nich legalnie eksperymentować do woli bez takiej zgody i bez stosownych kwalifikacji naukowych. Zamieszanie wprowadza tylko pszczoła uznana wspomnianą ustawą za zwierzę gospodarskie cokolwiek by to w przypadku pszczoły miało znaczyć. Ciekawe, że nie uznano za takie jedwabników, dżdzownic kalifornijskich czy ślimaka winniczka. Owady może truć do woli i legalnie każdy rolnik, pszczelarz, czy obywatel nie lubiący robactwa nie oglądając się na zielonych smutasów eko widzących w każdej puszce sardynek zbiorową mogiłę. Pszczelarze mogą prowadzić legalnie nawet ekstremalne eksperymenty na pszczołach, chyba że skutki ich mogą zostać przeniesione na klientów - konsumentów miodu. Jeżeli pszczelarz wywiesi tabliczkę Pasieka Doświadczalna i nie będzie z niej wprowadzał miodu do obrotu to możemy mu nagwizdać. Z punktu widzenia ustawy o ochronie zwierząt owady są rzeczą, przedmiotem, własnością. Sprawa apis mellifery i innych nie jest prawnie jasna, ale nikogo to nie obchodzi. Nie wiem jak w Stanach, ale w Polsce Randy może legalnie eksperymentować do woli. https://www.gov.pl/web/nauka/krajowa-komisja-etyczna-do-spraw-doswiadczen-na-zwierzetach
  2. Zrozumiał, zrozumiał. Chociaż przyznam się, że często błądzę, bo gdy warroza (choroba) stała się w Polsce modna byłem już dorosłym człowiekiem. Przez lata naukowcy nazywali pajęczaka warrozą. Pojęcia samiec, czy samiczka warrozy były powszechnie stosowane. W pewnym momencie pojawili się mądrale, którzy słusznie starali się sprawy uporządkować. Pajęczak to varroa, a choroba to warroza. Ale wystarczy dziś zaguglać w necie frazami "samica warrozy" czy "samiec warrozy" by znaleźć te określenia w ustach wielu naukowców. Doszło do tego, że dośc późno wprowadzone w obieg pojęcie "dręcz" (nie do wymówienia dla wielu ludzi światowej nauki) odbieram czasem jako snobistyczną próbę zaistnienia i ogrzania się pseudonaukowca w świecie nauki. No ale to myślenie tradycyjne, które propagatorzy nauki popularnej powinni rozumieć i cierpliwie naprawiać. To ich rola i z tego rozliczy ich historia pszczelarstwa amatorskiego, którego są dłużnikami i któremu powinni służyć. Plonkowanie niczego nie wnosi, jest niesymetryczne i nie ma sensu. Ale jeśli wola - proszę bardzo.
  3. Według mnie warrozę można leczyć jak ta zachoruje. Mało kto to jednak praktykuje. Choroby warrozy są słabo poznane - szkoda, bo można by zastosować przeciw warrozie selekcyjną broń masowej zagłady typu B (biologiczną) zamiast najczęściej praktykowanej nieselekcyjnej broni C (prymitywne masowe trucie chemiczne u ludzi zabronione konwencjami, masowo praktykowane w rolnictwie). Warroza jest pajęczakiem, nikt aktualnie nie kształci specjalistów od chorób owadów nieużytkowych. Może sprawę kiedyś rozwiążą środki antytkoncepcyjne dla robactwa wszelakiego oprócz pszczół. W tym kastracja chemiczna - szczególnie samic.
  4. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Mój amatorski sprzęt do produkcji gładkich arkuszy węzy dla pasieki 5-ulowej: 1. Czarny garmazeryjny baniak 10l do utrzymywania ciepłej zupy w stałej temperaturze. Można ustawić temp. do 80°C. Baniak z inoxu i z płaszczem wodnym. Kupiłem na Allegro. Wieczorem wrzucam bryły wisku, ranem mam stopiony i w zadanej temperaturze. 2. Dwuczęściowy baniak z inoxu. Wykonany samodzielnie. W zewnętrznym jest woda i grzałka elektryczna sterowana widocznym na zdjęciu termostatem z sondą termiczną. Do niego wchodzi wkładka o kształcie wymuszonym minimalizacją ilości wosku "martwego" - końcówki wosku nie do przerobienia na arkusze. Rozszerzenie u góry służy zmniejszeniu wahań poziomu lustra wosku podczas zanurzania formatki. 3. formatka z tekstolitu zmatowionego papierem ściernym. Widoczny w niej otwór 4 mm służył do prób wyrównania grubości arkusza po jego wysokości. Po pierwszym zanurzeniu łapałem przez ten otwór formatkę drucianym haczykiem i obracałem do drugiego zanurzenia o 180°. Można tak uzyskać ładne arkusze i wyrównanej grubości. Dziś z tego nie korzystam, bo metalowy walec wszystko wyrówna (w odróżnieniu od wcześniejszego plastikowego 3D). Pracuję na dwie formatki. Po ich pokryciu woskiem (objętość rozszerzenia) uzupełniam poziom płynnym woskiem z baniaka garmażeryjnego. Powtarza się to więc co 4 gładkie arkusze. Grubiść ich można regulować temperaturą ustawioną na termostacie i tempem zanurzania formatek. Pewne znaczenie ma również temperatura wody w naczyniu do chłodzenia formatek (brak na zdjęciu, typowy plastikowy pojemnik około 30l) Teraz może być gównoburza. Wosku nie sterylizuję z dwóch powodów: - użytkuję ją tylko we własnej pasiece i nikomu nie pożyczam węzy ani narzędzi do jej produkcji; - badania na woskomacie WAXO pokazują, że wosk poddany sterylizacji traci bezpowrotnie niektóre swe właściwości, nie tylko barwę. W większej pasiece tkwi duży potencjał do ulepszenia technologii.
  5. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Jutro zrobię zdjęcia przy dziennym świetle.
  6. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Wczoraj ustawiłem termostat na temperatury w zakresie 75-80°C. Za popołudnie wyprodukowałem sobie na własne potrzeby z własnego wosku trochę gładkich arkuszy 1/2 wlkp. Bedę niebawem potrzebował do prób z odlanymi walcami grawerowanymi. Gładkie arkusze uzyskuję przez dwukrotne pionowe zanurzanie w płynnym wosku o podanej temperaturze wilgotnej formatki tekstolitowej zmatowionej papierem ściernym. Grubość formatki - 4mm.
  7. "Parada różności" jest jak najbardziej miejscem właściwym dla postów politycznych i innych (dowolnych pozapszczelarskich). Jako moderator i zwykły użytkownik dziękuję czargowi za dyscyplinę i dobry przykład.
  8. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Aktualnie na Politechnice Poznańskiej trwa próba kolejnego zrzucenia kosztu produkcji walców odlewanych. Odbywa się ono metodą "traconego plastiku" (przez analogię do metody traconego wosku). Polega to na zalaniu gipsem plastikowego modelu (druk 3D) i wytopieniu go (wypaleniu) tak aby w gipsie powstało miejsce dla płynnego metalu. Istnieją specjalne filamenty odlewnicze imitujące wosk pszczeli, ale są one drogie i ciężko dostępne. Dobre nadzieje rokują popularne filamenty PLA i HIPS. Trwa próba sprawdzenia co pozostaje w wyżarzonej formie gipsowej po wypaleniu wewnątrz drukowanego modelu walca z tych filamentów (rozbicie wyżarzonych form). Na dziś opanowana jest technologia odlewania walców z mosiądzu i aluminium na bazie filamentu odlewniczego. Jeżeli aktualne próby zakończą się sukcesem - odlane aluminiowe walce będą tańsze.
  9. robinhuud

    Kawiarenka pytli

    W ulu babcia to zazwyczaj nieżyjąca już matka matki. A dziadek? Mętnego sensu dziadka można nieśmiało doszukiwać się przy inseminacji.
  10. robinhuud

    Kącik majsterkowicza.

    Dzięki za wszelakie uwagi, szczególnie krytyczne. To co zamierzam robić w zasadzie nie powinno nazywać się walcowaniem, a wytłaczaniem. Między odlane walce trafi gładki arkusz wosku długości dla ramki wlkp, szerokosci około 140mm (półramka) i grubości około 1-1,5 mm umieszczony między dwoma taśmami folii stretch. Bez jakiegokolwiek mydła czy innych rozdzielaczy, chyba że zechcę zachęcić pszczoły miodem. Nie przewiduję dużych oporów tłoczenia, co już zmierzyłem dynamometrem na korbce (dobór napędu elektrycznego na pedał). Na zdjęciu gotowy prototyp bez górnego walca (Aluminium). Przy dolnym walcu widoczne dwie ułożyskowane rurki aluminiowe sterujące folią. Rozważam jeszcze ewentualnie dorobienie jakiegoś poziomego stoliczka nad dolną folią do równego podsuwania kolejnych gładkich arkuszy. Myślę, że próby w przyszłym tygodniu lub na początku następnego. Nakręcę filmik.
  11. Znowu mnie nie rozumiesz i nerwowo reagujesz. Treści mi się podobają, nie do końca jednak je momentami rozumiem, choć zazwyczaj rozumiem dobrze omawiany materiał i drugiego omawiającego.
  12. Niestety również nie rozumiem Twojej wypowiedzi. Dla mnie zbyt zawile mówisz o prostych sprawach. Czyli nie dla mnie pracujesz, nie jestem potencjalnym odbiorcą Twojej pracy. Albo nadajesz na innych, niedostępnych dla mnie częstotliwościach. Moja rada medialna: czasem warto trochę zniżyć lot tak by prędkość dźwięku z chemtrailsami wlazły ludziom mniej wykształconym pod strzechy.
  13. Jak wiesz mam bzika na tle jakości wosku. Zapraszam Cię do recenzji takiego badania dotyczącego wezy pszczelej, w tym jakości samego badania i jego przydatności pszczelarskiej. To ostatnie znane mi badanie uczelniane (jest jeszcze praca wykonana w prywatnym laboratorium ma podobny temat). Podejmiesz temat, czy zdryfisz? https://www.researchgate.net/publication/256545743_Ocena_jakosci_wezy_pszczelej_oferowanej_na_polskim_rynku_Analysis_of_the_wax_foundation_quality_offered_onto_the_Polish_market
  14. Rozumiem, że brakuje mi dla mania pewności siebie w wypowiedziach grupy kontrolnej, pakietu Statistica, odchylenia średniokwadratowego, mediany, sondaży itd. - ogólnie metodyki. Przyjmuję uwagi na tym forum dla pszczelarzy jako pszczelarz amator z pokorą, jak od naukowca, a nie dziennikarza popularnonaukowego.
  15. robinhuud

    Kawiarenka pytli

    Ciekawostka, ten stan ma swoją netową nazwę. Jajcarski gryps z pierdla na szarym papierze pakowym jako powód gównoburzy w spokojmej kawiarence... Lepiej pogadajcie o wódce i gołych babach i wyślijcie kolorowe MMS-y.
  16. Szanowny kolego, chyba słabo znasz środowisko pszczelarskie. Polski statystyczny pszczelarz to senior, nie bardzo interesuje się nowinkami, nie lubi naukowców z kilku powodów, lubi natomiast eksperymentować na swoich pszczołach i klientach wymyślając różne leki i kuracje dla nich. Z tego punktu widzenia to znachor, w tym znachor weterynaryjny wlewający do swych uli dowolne substancje które mu doradzisz lub mu się wydaje. Nie dowierza on nikomu, szczególnie dziennikarzom piszącym o nauce i ludziom spoza nauki robiącym wokół siebie aurę naukową. Dowierza innym znachorom. Dlaczego tak jest? Chyba dlatego, że naukowcy nie potrafią pisać w sposób popularnonaukowy i jednocześnie ciekawy, więc wyręczają ich dziennikarze piszący dla zwykłych pszczelarzy w sposób pseudonaukowy lub niezrozumiały dla praktyka w stylu "ą" "ę". Naukowe teorie z wykładów nie sprawdzają się im w praktyce. Ciekawym jest fakt, że dzieje się tak mimo udziału pszczelarzy w bardzo wielu szkoleniach na niepotrzebnie wysokim poziomie (oceniając według kwalifikacji wykładowców). Szkoleń częściowo refundowanych, a więc tanich. Szkoleń obsługiwanych przez tych samych wykładowców mówiących ciągle to samo. Po kilku takich szkoleniach pszczelarz doznaje olśnienia, że już wie o pszczelarzeniu wszystko i zaczyna nauczać sam. Nie uważam się za specjalistę w nauczaniu, ale kilka tekstów w życiu popełniłem i osobiście nie potrafię nic sensownego spłodzić zanim nie usiądę i odpowiem sobie precyzyjnie sam na dwa pytania: - do kogo piszesz? - co chcesz uzyskać?. Według mnie pominięcie tego etapu prowadzi do grafomanii. To samo tyczy się wg mnie videomanii , czy fonomanii, a nawet VRmanii. Pszczelarzowi brak wzorców do naśladowania i autorytetów na poziomie organizacyjnym, czego przykładem może być permanentny w ostatnich latach kryzys w "krajowych" władzach pszczelarskich i brak transparentności w rozliczaniu publicznej kasy (przykładowo FPRO). Prowadzi to do zgody środowiska na brak prawa pszczelarskiego (ustawa, normy na miód, wosk) i do unikania zajmowania klarownego stanowiska władz pszczelarskich w dyskusyjnych sprawach (przykładowo ziołomiody w sprzedaży bezpośredniej i RHD).
  17. Myślę, że oprócz amerykańskich prób w Wietnamie z wykorzystaniem pchły umieszczonej na elemencie piezoelektrycznym do detekcji partyzantów w dżungli o których kiedyś czytałem mają w nauce o poszczołach i trupach do powiedzenia coś polscy naukowcy. Jak rójka wyszukała wisielca na drzewie i uznała, że żebra to snozy?. Może jakiś reportaż? Macie jak widzę drona. Dla mnie określenie "węch owada" ma pewną umowność, ponieważ owady nie mają nosów (podobnie jak uszu) i detekcja zapachów (dźwięków) odbywa się na innej zasadzie niż u innych zwierząt. Świat owadów (w tym i pszczół), to niezrozumiały dla nas świat smrodków feromonów w ciemności ula, czy nocnej przestrzeni. https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C30731%2Cnaukowcy-o-tym-jak-pszczoly-osy-i-wiewiorka-zamieszkaly-w-ciele-wisielca
  18. robinhuud

    Cuda - film

    https://www.monolith.pl/filmy/2024/pszczelarz/
  19. W komentarzu pod filmen oglądanym na youtube można znaleźć ciekawe informacje na temat powodów popularnej ostatnio sprzedaży pasiek, ich redukcji, małej aktywności i zniechęcenia pszczelarzy, zapasów niesprzedanego miodu którego już nikt nie kupi itd. Widać to niestety i na naszym forum.
  20. robinhuud

    Higiena psychiczna w pasiece

    W sklepie spotykam tęgiego głupca szuka na półkach chińskiego krupca.
  21. robinhuud

    Petardy i race

    Czyli że pierwszy pokazany w filmie ul to ul mieszkaniowy, a drugi na toczku? Zmyliło mnie to, że w oszklonym ulu są niedobudowane plastry. Ciekawa koncepcja zimowania pszczół na niedobudowanych plastrach w dolnym korpusie. Dlatego pomyślałem, że to ul pokojowy. Nie wiemy więc co się dziaje w górnym korpusie i jaka jest w ulu temperatura. Ponieważ latoś Sylwester był z dodatnią temperaturą, nie bardzo nadawał się do badania reakcji nieskłębionych pszczół na hałas. Nie odwołując wcześniejszych wniosków podpartych jednak obiektywnym pomiarem temperatury składam przyciśniety argumentami konstruktywną samokrytykę dla przyszłej współpracy i klimatu na forum😉.
  22. robinhuud

    Radio Warroza Pszczele Wieści

    Kiedyś byłem w Poznaniu w Instytucie Ochrony Roślin na poważnej nasiadówce o truciu polskiego robactwa z pełnomocnictwem Polanki. Czy ochrona roślin to m in trucie owadów? Dlaczego naprzeciw IOR nie ma Instytutu Ochrony Owadów? Czy wszystkie owady szkodzą roślinom? Dlaczego trując szkodniki nieselektywnymi truciznami truje się zapylacze, a przy okazji organizmy glebowe? O tym czy coś jest trucizną, a coś nie przekonuje nas niedouczonych pszczelarzy Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin. Jest to organizacja składająca się z członków - producentów chemii rolniczej (organizacja federacyjna producentów chemii rolniczej i jej nienachalnie pokazywany statut podobne do odpowiedników w Polskiej Izbie Miodu). PSOR rozwiewa ciemniakom wątpliwości co jest mitem, a co faktem w truciu polskiego robactwa, w tym pszczół i warrozy (dręcza). PSOR ma swoją stronę w necie, ma osobowość prawną i ma finanse na "szkolenie" pszczelarzy. Nawet robi dla nich filmy obrazkowe, by ci zrozumieli swe ograniczenia. Prawdziwe szkolenie, a nie indoktrynację. Wiarygodność PSOR i innych finansowanych przezeń instytucji i osób jest dogmatycznie niepodważalna. Jakie to szczęście, że wskazany przez pszczelarzy naukowiec doradza za kasę kolejnym ministrom które zakazane w Europie neonikotynoidy można w Polsce odwiesić tak, by nie narazić nas na bioutylizację po polach europejskiej legalnej tylko u nas przeterminowanej chemii. PSOR uznał, że ma przepustkę do dyktowania kodeksów pszczelarzom i rolnikom. Aby być wiarygodnym musisz być tu ostrożnym i delikatnym Kolego warrozo. Pszczelarze są nieufni i sprawdzają jaka kasa zasila dziwnie nadgorliwych ideowców. https://psor.pl/czy-pestycydy-truja-fakty-i-mity/ https://psor.pl/czlonkowie-psor/ https://psor.pl/wp-content/uploads/dlm_uploads/2021/05/PSOR_Kodeks-dobrej-wspolpracy-rolnikow-i-pszczelarzy.pdf
  23. robinhuud

    Petardy i race

    Szanowny Bajorku, co to ma być? Czy to negacja naszych obserwacji (mojego kolegi Ryszarda i moich) zarejestrowanych obiektywnie w "czarnej skrzynce" i dotyczącego reakcji na huk pszczół miejskich i leśnych w kłębie zimowym, czy może badanie w innym temacie dotyczącym zachowania pszczół kaloryferowych zmuszanych do słuchania zimą określonej rozgłośni radiowej i oglądania tv? Bardzo ładny film o fajerwerkach i udomowionych apis mellifera w Rzepienniku Biskupim bez niestety istotnych wniosków końcowych. Proponuję zrobić w mieszkaniu jako gawrze eksperyment z zimującym niedźwiedziem. Wiem, wiem, pszczoły nie hibernują. Ich zachowanie zimą bardziej przypomina zachowanie nagich więźniów na mrozie ogrzewających się własnymi ciałami i utrzymujących wewnątrz kobietę w ciąży, albo pingwinów cesarskich wysiadujących jaja podczas zamieci śnieżnej.
  24. robinhuud

    Higiena psychiczna w pasiece

    Ja to bym widział tak: Gdy teściową grypa gniecie kup patokę jej w markecie.
  25. Teraz wymieniamy na nowe kalendarze. Przy tej okazji dopadł mnie wisielczy humor. Przeczytałem na kalendarzu hasło: Kto miód konsumuje, ten pszczoły ratuje. Od razu włączył mi się translator: Kto mieszaniny miodów z krajów UE i spoza konsumuje ten dupę importerów miodu ratuje. Albo: Kiedy grypa ciebie zmoże miód na pewno ci pomoże. Po translacji: Gdy cię rynek miodu zmoże Pan Parszewski ci pomoże. Albo: Jeśli nie chcesz zaznać głodu - wspieraj Polską Izbę Miodu! Teraz wszędzie pełno reklamy. Bardziej i mniej nachalnej. Nawet na fb Polanki. Może trochę tak widzianej reklamy nas uspokoi? Może jakiś konkurs na najbardziej wisielczy slogan reklamy pszczelarskiej? To podobno element pasiecznej higieny psychicznej. To może zadziałać jak kiedyś zakazane piosenki.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...