Skocz do zawartości
Piotr_S

List otwarty

100 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Szanowny Kolego, był to śmiech przez łzy, lub też zjawisko zwane paragelią (znalazłam w słowniku - bardzo ciekawy wyraz), szczególnie w kontekście śmiechu nad trumną...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To tekst z 14 roku, następne badanie miało być przeprowadzone wiosną 15.

Chodzi bardziej o ten ogrom pracy który włożono żeby nam zrobić dobrze ;-)

 

Co to do diabła jest "intestacja"? W słowniku internetowym mam taką definicję : nie pozostawienie testamentu ;)

Stawiam na infestacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Proponuję więc "otrzeć łzy" które nie zrobią  wrażenia na żadnym z autorów serwowanych nam "odpowiedzi" i wesprzeć bardziej radykalne działania, mające na celu skuteczniejsze rezultaty , czy raczej przeciwdziałania rzeczywistym zagrożeniu , jakie występuje dla naszych pszczół.  A pszczelarze co robią ??  Z atencją zapraszają i słuchają wykładów , miedzy innymi naukowca, który podpisał się pod  opinią , pozwalającą ministrowi na przywrócenie neonikotynoidów w Polsce.  Szkoda tylko, że w treści głoszonych masowo wykładów , nie uwzględnia on zaleceń, jak ma się pszczelarz bronić , przed ujemnymi skutkami tych substancji na pszczoły.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znamy jednego "dużego" pszczelarza, który stracił już około 300 rodzin. Takie osoby powinny powiedzieć o tym głośno. Innej recepty na radykalne działania nie widzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znamy jednego "dużego" pszczelarza, który stracił już około 300 rodzin. Takie osoby powinny powiedzieć o tym głośno. Innej recepty na radykalne działania nie widzę.

Szanowna koleżanko. Aby "powiedzenie o tym głośno" odniosło jakikolwiek skutek, musi być powiedziane w odpowiednim miejscu i przed odpowiednim audytorium. Ponad to , taki pszczelarz, powinien spowodować , aby pojawiła się u niego komisja złożona z ludzi obeznanych z tematem pszczelarstwa , która oceniła by tą sytuację , i przedstawiła wnioski, co mogło spowodować takie straty . Jednocześnie wykluczyła by powody , przedstawiane z reguły przez osoby nie będące nawet w takiej pasiece , które w swojej 

 "mądrości" , powody takich upadków,  podają z wielesetkilometrowej odległości, siedząc  wygodnie przy  biurku. 

 Zwrócę uwagę na jeszcze jeden fakt, skwapliwie skrywany przez większość wykładowców wywodzących się z grona naukowców, reprezentujących często konkretne instytucje , posiadające swoje pasieki doświadczalne.  Tych pasiek z reguły, żadne negatywne zjawiska nie dotykają , i nie ma nigdzie "statystyk" , które by taki stan odnotowywały.

Sygnalizowałem już ten temat, w czasie mojego wystąpienia w Bukowinie Tatrzańskiej , ale nie wywołał on głębszego zainteresowania. A czyż nie właśnie stąd, powinniśmy oczekiwać wsparcia??

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to porozmawiajmy. Kiedy mamy do czynienia z sytuacją ,że coś co mogło by poprawić nasze potrzeby, w tym przypadku ratować nasze pszczoły przed zagrożeniem  wyginięcia, dochodzimy do wniosku ,że potrzebna jest interwencja ludzi  z wysokiego szczebla władzy, i w jakiś sposób należy im taką prośbę przekazać.  Zaczyna się z reguły od środków najprostszych, najbardziej grzecznych i zawierających szacunek dla wyższych organów władzy.  I zawsze wtedy zakłada się , że może "to coś da". Tak jest przy rozmowach , prośbach, petycjach , dezyderatach , aż do "Marszu w Obronie Pszczół".  Zawsze przy tych podejmowanych działaniach , towarzyszy nam spodziewany skutek , że to coś da. Gdyby były to sprawy błahe , które można w jakiś sposób ominąć lub w inny sposób załatwić, wtedy można na pewnym etapie próśb, odpuścić sobie, i załatwić sprawę w sposób nie wymagający interwencji z wysokiego szczebla.  W tym wypadku jednak, mamy do czynienia z problemem , który nie jest możliwy do załatwienia bez tej "wysokiej" interwencji. Bo pomimo ,że w innych krajach problem dostrzeżono , i tam wydano zarządzenia o zakazie stosowania neoniko....  to u nas , jak widać decydenci nie widzą jeszcze takiej potrzeby.  Nie przemawia do nich zresztą świadomość o sytuacji, jak taka bezczynność , zakończyła się w krajach innych , nawet takich, które często daje nam się , jako wzór do naśladowania. Mam tu na myśli np. USA, gdzie właśnie na skutek ogromnej chemizacji w rolnictwie, wytruto większość populacji pszczół na terenie tego kraju. Dla przykładu pozytywnego, problemy te nie występują tak drastycznie w sąsiedniej  Kanadzie, gdzie chemią już tak się nie szasta, i problemy z upadkami rodzin nie usuwają snu z oczu kanadyjskich pszczelarzy.  Obecnie USA szukają możliwości odbudowy pogłowia pszczół , starając się sprowadzać je z Australii czy Nowej Zelandii.  W podobny sposób w wielu prowincjach Chin wytrzebiono pszczoły i Chińczycy z pędzelkami i drabinami, zapylają sady .  Z tego co wiadomo, w całej Unii Europejskiej został wprowadzony zakaz stosowania neonikotynoidów w rolnictwie. Polska niestety jest tym krajem, który skwapliwie przyjmuje z prawa unijnego, to co na obecnym etapie szkodzi zwykłym obywatelom, natomiast jakoś nie "musi" przyjmować tego co korzystne. Wymienię  tu chociażby prawo do funkcjonowania dopłat bezpośrednich w pszczelarstwie, co do których prawo unijne nie miało by nic przeciwko takiemu rozwiązaniu , jednak zastawianie się nim , jest na rękę lobby , które z takiej formy jaka jest obecnie , ma największe 

profity. Przyciśnięci do muru "działacze" , którzy mają w tym swój interes, w ostateczności używają argumentu, że jak by pszczelarz, dostał pieniądze do ręki , to by je wziął i przepił. Pomimo że w założeniach tych programów , fundusze te mają wspierać pszczelarzy, w rzeczywistości wspierają niewielką grupę producentów sprzętu i matek czy odkładów.  O ile przy programach "pomocowych", sprawa dotyczy głównie pszczelarzy, to już sprawa neonikotynoidów to zagrożenie dla zdrowia całego społeczeństwa.  Tu znów manipuluje się tak statystykami, aby pokazać np. ilu ludzi w Polsce umiera na raka z powodu palenia papierosów, pomimo że istnieje państwowy monopol na ich produkcję.  Nie podaje się wcale statystyk , ile ludzi umiera na raka , spowodowanego chemią w artykułach spożywczych, w tym neonikotynoidów, gdzie substancja czynna to też nikotyna. Dlatego też , każdy obywatel w tym kraju, który chciał by spożywać zdrową żywność , to nasz potencjalny sprzymierzeniec , na drodze o zakaz stosowania tych niesamowicie trujących substancji w rolnictwie.

Skoro mamy rozmawiać , to trzeba też oddać głos innym chętnym.  Zapraszam.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Reasumując nie ma co polemizować ze stanowiskiem ministerstwa, bo w obliczu przedstawionych  w piśmie argumentów nasi mocodawcy i tak uznają jak zwykle temat za wyczerpany.

Proponuję podziękować i w sposób stanowczy zażądać w imieniu braci pszczelarskiej podania do publicznej wiadomości wyników monitoringu na podstawie którego zostanie oceniona kondycja polskich pasiek wiosną 2020 roku w stosunku do poprzednich lat.

 

Co  przyniosą kolejne (o ile nie zostaną podjęte kroki w celu rozwiązania rzeczywistych problemów polskiego pszczelarstwa)...wolę póki co nie domniemywać.

 

Nadmieniam, że w czasie kiedy realnie próbowaliśmy zapobiec katastrofie stając ramie w ramie w obronie pszczół świadomi tego, że naszego kraju nie stać na odbudowę pogłowia też nie potraktowano pszczelarzy poważnie, posiłkując się argumentami nijak się mającymi do stanu rzeczywistego.

 

Prounijna (tak są na to niezbite dowody) polityka rządu wobec Ukrainy położy na łopatki polskie pszczelarstwo nawet bez pomocy neonikotynoidów ( o których w piśmie ani mru...mru).

Panie ministrze Ardanowski opamiętaj się Pan albo poddaj do dymisji zanim chłopy chwycą za widły a pszczelarze rozpalą ogień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jaki jest największy problem polskiego pszczelarstwa ?

Pomijając ministra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jaki jest największy problem polskiego pszczelarstwa ?

Pomijając ministra.

  Pszczelarze...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak pszczelarze, którzy nie chcą neonikonoidów, glifosatu, oprysków w biały dzień...bez opamiętania.

Pomocy państwa w przypadku pomoru pszczół.

 

Ateno, jak umrą Ci pszczoły, kto Ci pomoże odbudować pasiekę?

Rolnik ma pomoc jak jest klęska suszowa, ASF, i inne zagłady.

 

PLW ma Ciebie w tym przypadku w du..e. Gmina również. Koledzy pszczelarz będą Ci współczuć, koło (Klub)(Polanka) również.

Mało argumentów?

Było by więcej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak pszczelarze, którzy nie chcą neonikonoidów, glifosatu, oprysków w biały dzień...bez opamiętania.

Pomocy państwa w przypadku pomoru pszczół.

 

Ateno, jak umrą Ci pszczoły, kto Ci pomoże odbudować pasiekę?

Rolnik ma pomoc jak jest klęska suszowa, ASF, i inne zagłady.

 

PLW ma Ciebie w tym przypadku w du..e. Gmina również. Koledzy pszczelarz będą Ci współczuć, koło (Klub)(Polanka) również.

Mało argumentów?

Było by więcej...

  Miałem na myśli małą aktywność pszczelarzy a, jeżeli już to to na zasadzie "mówcie święte słowa a ja powiem - moja krowa".  Koledzy- pszczelarze, oczywiście. Czy wszyscy z organizacji? A to już do dyskusji... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozwole sobie i ja :

 

Wg mnie najważniejszym problemem polskiego pszczelarstwa jest szeroko pojęta sytuacja na rynku miodu w Polsce.

 

A czynnikiem który uniemożliwia skuteczną walkę o zmiany w kierunku jaki chcemy jest chlew organizacji pszczelarskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trzeba jasno i dobitnie podkreślić, że zagrożenie związane z poważnymi stratami i upadkami pasiek jest realne. Nie jest to nasza pszczelarska fantasmagoria, ani też próba wyłudzenia jakichś śmiesznych dotacji, które w przypadku braku rodzin stają się, nie tylko całkowicie zbędne, ale również, zgodnie z literą prawa, zupełnie niedostępne. Brak rodzin pszczelich uniemożliwia korzystanie z dotacji. Nie mamy funduszu na rekonstrukcje pasiek po poważnej klęsce.

Poza tym pszczoły traktowane są przez ministerstwo, jako narzędzie dane raz na zawsze. My wszyscy rozumiemy już jednak, że wcale tak nie jest. Pszczelarstwo to pewna konkretna liczba, będąca mnożnikiem dochodu płynącego z rolnictwa. Od jej wielkości wiele zależy. Pszczelarze z własnej nieprzymuszonej woli i nakładem własnej pracy oraz prywatnych funduszy dbają o to, by ta liczba utrzymywała się na jak najwyższym poziomie. Ale w końcu sami nie damy rady. Czy nasze państwo stać na szastanie zdrowiem i życiem naszych podopiecznych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Działacze którzy wiedząc o przekrętach wielkich wokół pszczelarstwa zachowują bierność.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

 

Poza tym pszczoły traktowane są przez ministerstwo, jako narzędzie dane raz na zawsze. My wszyscy rozumiemy już jednak, że wcale tak nie jest. Pszczelarstwo to pewna konkretna liczba, będąca mnożnikiem dochodu płynącego z rolnictwa. Od jej wielkości wiele zależy. Pszczelarze z własnej nieprzymuszonej woli i nakładem własnej pracy oraz prywatnych funduszy dbają o to, by ta liczba utrzymywała się na jak najwyższym poziomie. Ale w końcu sami nie damy rady. Czy nasze państwo stać na szastanie zdrowiem i życiem naszych podopiecznych?

 

Nikogo to nie interesuje i nie będzie interesowało nigdy, bo to na urzędnicze mózgi za duża abstrakcja, wartości mgliste.

Szarpiemy za te struny od dłuższego czasu i to nic nie daje i nie da.

 

Skończmy z tą narracją o zbawianiu świata jednocześnie wyciągając łapę po jałmużnę "za zapylanie".

To nikogo nie wzruszy.

 

Zacznijmy patrzeć na pszczelarstwo jak na jedną z gałęzi rolnictwa.

I zacznijmy o to walczyć.

Bo to nasza sprawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nie wyraziłam tego dość jasno, ale ja też to tak widzę. Pszczelarstwo JEST bardzo ważną składową rolnictwa. Czy powiemy to tak, czy inaczej. I pszczelarze tak samo jak inni rolnicy powinni mieć dostęp do rekompensat za straty wynikające z klęsk żywiołowych czy masowych upadków zwierząt, którymi się opiekują. O faktycznej ochronie tychże nie wspominając.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  Tak też widzę zacna Pszczółko. A kto spowoduje że pszczelarze będą mieli odpowiednią siłę by uzyskać to co inni już dawno mają? Proszę przeanalizować w jakich sprawach TU występowałem i jakiego rodzaju był odzew; Czy znam bankrutującego Jagielińskiego? Jakie piwo piję pod/w "Akropolu"?  Czy też troska czy z moją głową jest OK.  Tak wygląda praktyczne podejście do spraw pszczelarskich na tym forum. 

  Na razie czuję się na tyle mocny że ... posłucham Młynarskiego i jak w jego songu "będę robił swoje".  Mam plany, parę osób je zna... i to na razie wystarczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ateno.

Ja Kolega lubie, ale naprawdę nie widze powodu zeby tu Kolega wsadzał swoją osobę jako podmiot tematu.

Nikt Kolegi tu nie atakuje ani nawet o osobie Kolegi nie wspomina a Kolega juz sie zaczyna zalic.

I za chwile z kolejnego tematu bedzie chlew pt Atena kontra.

 

Zmiłuj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ateno.

Ja Kolega lubie, ale naprawdę nie widze powodu zeby tu Kolega wsadzał swoją osobę jako podmiot tematu.

Nikt Kolegi tu nie atakuje ani nawet o osobie Kolegi nie wspomina a Kolega juz sie zaczyna zalic.

I za chwile z kolejnego tematu bedzie chlew pt Atena kontra.

 

Zmiłuj się.

  Cieszę się że ktoś mnie lubi ale nie rozumiem... 

  Podmiotem tematu jest to że pszczelarzy nie traktuje się poważnie a jak może być inaczej skoro na forum niewiele jest wypowiedzi merytorycznych tylko ad personam. Dlatego TAK napisałem - nie zajmujcie się mną a tematem czyli  prestiżem pszczelarstwa. To jest ważne. Oczekuję, że będą merytoryczne wypowiedzi a nie czego kto oczekuję bo nic samo nie przyjdzie...  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może warto na te pismo dać odpowiedz jak to faktycznie jest .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może nie wyraziłam tego dość jasno, ale ja też to tak widzę. Pszczelarstwo JEST bardzo ważną składową rolnictwa. Czy powiemy to tak, czy inaczej. I pszczelarze tak samo jak inni rolnicy powinni mieć dostęp do rekompensat za straty wynikające z klęsk żywiołowych czy masowych upadków zwierząt, którymi się opiekują. O faktycznej ochronie tychże nie wspominając.

Koleżanko pszczelarstwo formalnie nie jest częścią rolnictwa a rzemiosłem . I tak jak coś dla rolników to nie dla pszczelarzy , jak dla rzemieślników to nie dla pszczelarzy bo rolnicy.

Moim skromnym zdaniem powinno się nas wyłączyć z działów specjalnych rolnictwa . Podobnie jak rolnik siejący na polu tak i my w ogromnej części dochody mamy w zależności od stanu środowiska . To nie chów norek czy lisów  gdzie wynik finansowy  w 100 % zależy od hodowcy.

Ale to trzepanie piany nikomu na tym nie zależy .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...