Skocz do zawartości


Zdjęcie

Dolnośląskie piekiełko


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
143 odpowiedzi w tym temacie

#1 jokaz

jokaz
  • Użytkownik
  • 416 postów
  • LokalizacjaWałbrzych

Napisano 12 kwiecień 2018 - 21:15

Pełniąc funkcję prezesa WKP zdecydowałem się czynnie włączyć w działalność społeczną na rzecz rozwoju pszczelarstwa na Ziemi Dolnośląskiej. W porozumieniu z p. Henrykiem Kłakiem z RZP Oława spotkaliśmy się z przedstawicielami Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Spotkanie było wyrazem troski o dolnośląskich pszczelarzy, którzy oczekują wsparcia i budowy szerokiego porozumienia z administracją rządowa a której działanie ma mieć wpływ na harmonijny rozwoju rolnictwa i środowiska naturalnego.

Wspólna wizyta była pokłosiem powołanej w roku 2017 Rady Prezesów Dolnośląskich Organizacji Pszczelarskich. Priorytetem działań Rady jest nawiązywanie współpracy między organizacjami pszczelarskimi / których na Dolnym Śląsku działa osiem/, jednostkami samorządowymi, placówkami naukowymi oraz instytucjami działającymi na rzecz rolnictwa i środowiska naturalnego.

Przewodniczący Komisji Rolnictwa, zaakceptował nasz wniosek o zorganizowanie kursu Rzeczoznawców Chorób Pszczół, przyjmując iż kluczowa rolę w prowadzeniu gospodarki pasiecznej jest dbałość o stan zdrowotny pasiek. Kurs miał być kontynuacją cyklu szkoleń, które zostało rozpoczęte w ub. roku, przez prof Stojko na tematy związane prowadzeniem apiterapii w pasiekach. Kurs był bardzo dobrze przyjęty przez pszczelarzy, choć były próby storpedowania przedsięwzięcia przez nieznane osoby.

  Pełen entuzjazmu podjąłem, z należytym zaangażowaniem, wspieranie przygotowania do kursu, zaproponowałem wykładowcę, stworzyłem specjalną stronę internetową i w uzgodnionym  terminie zacząłem przyjmować zapisy chętnych na kurs. Informację o kursie otrzymały wszystkie organizacje, których przedstawiciele działają na Dolnym Śląsku, miały one za zadanie poinformować podległe im koła, celem wydelegowania zainteresowanych pszczelarzy.

  Po 10-ciu dniach odebrałem telefon od prezesa koła pszczelarzy w Lubinie z pretensjami typu; „Kto wam na to pozwolił” „Jakim prawem organizujecie taki kurs” itp.  Powoływał się jednocześnie na wpływy we władzach PZP i Urzędzie Marszałkowskim. Ponieważ kurs organizowany był dla wszystkich dolnośląskich pszczelarzy przez administrację samorządową,  pretensje owego pana nie miały wpływu na dalszy ciąg przygotowań. Na kurs szybko znaleźli się chętni, było ich więcej niż miejsc, choć z kilku powiatów w ogóle nie było zgłoszeń. W prywatnych rozmowach, okazało się, że żadna informacja nie dotarła do większości kół na Dolnym Śląsku.

  W międzyczasie prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego p. Kudła, złożył wizytę  w Departamencie Obszarów Wiejskich Urzędu Marszałkowskiego z pretensjami związanymi z organizacją kursu. Pobyt w Urzędzie i nieuzasadniona interwencja spotkała się z krytyką osób odpowiedzialnych za podjęta decyzję.

  Dobrze układała się współpraca z pracownikami Urzędu w trakcie przygotowań.

Niestety w dniu 9.04 przyszła wiadomość, iż wykładowca Artur Arszułowicz jest w szpitalu a kurs z przyczyn organizacyjnych musi być odwołany. (przeniesiony na okres jesienny?). Niestety czasu na szukanie zastępstwa już nie było!

  Choroba nie wybiera, należy współczuć prelegentowi. Zrozumieć też trzeba, rozczarowanie kandydatów na kurs, którzy poczynili starania takie jak: rezerwacja noclegów, czas wolny od pracy itp.   O toku sprawy powiadomiłem telefonicznie wszystkich zainteresowanych, którzy się zgłosili na kurs.  Dodatkowo informacja została zamieszczona na stronie portalu; rzeczoznawca.cba.pl

  W dzień po odwołaniu kursu, zadzwonił do mnie jeden ze znanych dolnośląskich pszczelarzy twierdząc, iż spodziewał się, że kurs zostanie odwołany. Co prawda nie potrafił przedstawić wiarygodnych podstaw swoich „przepowiedni” ale daje to podstawy do domniemań, że trwały jakieś działania aby zniweczyć szczytny zamiar organizacyjny wielu ludzi. No chyba, że ów pszczelarz  jest prorokiem i przewidział kłopoty zdrowotne prelegenta. 

  Trochę refleksji na zakończenie...

  Skąd się bierze autentyczna niechęć niektórych działaczy do wspólnego działania, kiedy jednocześnie się reprezentuje to środowisko z wyboru? Nie uczestniczą w spotkaniach pomimo, że sami powołali Radę. Czy na takie spotkanie nie można, jeżeli zachodzi taka konieczność wysłać członka zarządu? Czego to jest świadectwem??? Na to pytanie niech odpowiedzą sami zainteresowani, ale niech ta odpowiedź dotrze do tych, którzy ich wybierali.

  Prezes Rejonowego Związku Pszczelarskiego w Oławie, kol. Kłak  napisał w e-mailu do wszystkich organizacji dolnośląskich;

„Myślałem, że zależy Wam na pomocy zwykłym pszczelarzom, niestety fakty są inne”

I pod tą gorzką refleksją pszczelarza z konkurencyjnej organizacji podpisuję się z całym szacunkiem

   

Prezes Wałbrzyskiego Klubu Pszczelarza

jokaz


  • maniek_mb i tarczewski lubią to

#2 Piotr_S

Piotr_S
  • Moderator
  • 1014 postów
  • Lokalizacjakoło Radomia

Napisano 12 kwiecień 2018 - 21:41

Noooo ładnie. Przeczytałem to 3 razy trochę nie dowierzając i tak sobie myślę, że jeżeli wierchuszka PZP ma zamiar działać przeciwko pszczelarzom i torpedować integrowanie środowiska, być może nadchodzi czas, by zamiast walczyć o tę integrację jak najłagodniejszymi metodami właśnie pójść na konfrontację. Sądzę, że jeśli sytuacja tego wymaga, członkowie Polanki z uznaniem przyjmą pomysł zorganizowania zjazdu statutowego, w którym zmienimy strukturę organizacyjną na typowo terenową i kosztem wprowadzenia jakiejś opłaty ulowej na dużą księgowość i biuro, które z naszych pieniędzy będzie utrzymywane, zaczniemy po prostu przyjmować w nasze szeregi te koła i związki, które przedkładają działania na rzecz pszczelarstwa ponad działania na rzecz zarządów.

 

Chciałbym być dobrze zrozumiany. Jesteśmy różni choćby od pszczelarzy zawodowych, którzy mają nieco inne priorytety. To zrozumiałe. Trochę się tu będziemy być może ścierać ale uznając wzajemnie różne racje, zawsze znajdziemy kompromisy. Choćby z szacunku dla ich wkładu zarówno w rozwój pszczelarstwa jak i w wizję przyszłości jest miejsce i dla nich i dla nas. Nie ma jednak miejsca dla "środowiska działaczy", którego celem jest obrona własnych obszarów posiadania. Środowiska sztandarów i odznaczeń, które funkcjonuje w oderwaniu od pszczelarskiej codzienności. Kiedy to środowisko zaczyna jawnie podcinać gałąź, na której siedzi, może jednak warto nieco mu pomóc w tym podcinaniu by ograniczyć skalę zniszczeń. Pamiętacie wspólną konferencję T. Sabata z Ministrem Rolnictwa w przeddzień marszu w obronie pszczół? Nie chciało mi się wierzyć, że coś podobnego może się powtórzyć. To co, że w nieco mniejszej skali?

Od ponad roku to nie tak miało być, nie po to też kiedyś powstała Polanka, nie ma ambicji przejmowania władzy, chce tylko (i aż!) aby głos pewnej bardzo istotnej grupy pszczelarzy był słyszany. Polanka skupia bardzo wielu pszczelarzy nietuzinkowych, światłych i świadomych oczekiwanych kierunków. Wielu, nie bójmy się powiedzieć, mądrych. Próby marginalizowania ludzi mądrych zarówno z Polanki jak i spoza Polanki nie poprzez jeszcze lepsze inicjatywy a poprzez zamykanie ust nie spotkają się ze zrozumieniem. Jeśli trzeba będzie pójść na wojnę o wolność działania środowisk lokalnych, znajdziemy siły i środki.

 

Jeśli to niepotrzebne emocje nakierowały mnie na takie myśli, wyprowadźcie mnie z błędu. Chciałbym się mylić. Ale na pewno będziemy się bacznie przyglądać temu, co dzieje się w terenie.



#3 robinhuud

robinhuud
  • Użytkownik
  • 2784 postów
  • LokalizacjaPoznań

Napisano 12 kwiecień 2018 - 23:37

Jokaz, czy mógłbyś podać przebieg wydarzeń i decyzji w sprawie kursu na osi czasowej? Dobrze byłoby jednoznacznie ustalić osnowę i wątki tej intrygi, ewentualnie osoby odpowiedzialne (who is chu....) i dać im szansę wytłumaczenia się. Jeżeli się nie mylisz, to należy przyjąć, że ponury okres błędów i wypaczeń sabatyzmu – kudlizmu w PZP trwa w najlepsze.


Prezydent pięciu pni.

#4 Atena

Atena
  • Użytkownik
  • 1779 postów

Napisano 13 kwiecień 2018 - 06:26

Wygląda na to że sprawy pszczelarskie, po kursie który się nie odbył, nabiorą nowej dynamiki... nie tylko na Dolnym Śląsku.



#5 maniek_mb

maniek_mb
  • Użytkownik
  • 60 postów
  • LokalizacjaKościerzyna

Napisano 13 kwiecień 2018 - 10:23

Smutne to a niestety prawdziwe. Normalnie już uwierzyłem że nić porozumienia w konkretnej sprawie różnych organizacji pszczelarskich ma sens. Jak widać każdy sobie i chce pokazywać swoją wyższość. Szkoda tylko tego cennego poświecenia osób które oddały swoje serce by to zorganizować.

Mam nadzieje Kaziu że ciebie to nie zrazi i będziesz dalej walczył o dobro Polskich pszczelarzy przy pomocy polankowiczów.

 

Prezesie popieramy w całej rozciągłości pomysł zjazdu statutowego to nam grupom pomoże w działaniu.

Warto założyć tylko dla członków Polanki osobny watek widoczny tylko dla zalogowanych członków Polanki, czy popierają taką inicjatywę i wtedy zacząć działać na większą skale.

 

Pełniąc funkcję prezesa WKP zdecydowałem się czynnie włączyć w działalność społeczną na rzecz rozwoju pszczelarstwa na Ziemi Dolnośląskiej. W porozumieniu z p. Henrykiem Kłakiem z RZP Oława spotkaliśmy się z przedstawicielami Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Spotkanie było wyrazem troski o dolnośląskich pszczelarzy, którzy oczekują wsparcia i budowy szerokiego porozumienia z administracją rządowa a której działanie ma mieć wpływ na harmonijny rozwoju rolnictwa i środowiska naturalnego.

Wspólna wizyta była pokłosiem powołanej w roku 2017 Rady Prezesów Dolnośląskich Organizacji Pszczelarskich. Priorytetem działań Rady jest nawiązywanie współpracy między organizacjami pszczelarskimi / których na Dolnym Śląsku działa osiem/, jednostkami samorządowymi, placówkami naukowymi oraz instytucjami działającymi na rzecz rolnictwa i środowiska naturalnego.

Przewodniczący Komisji Rolnictwa, zaakceptował nasz wniosek o zorganizowanie kursu Rzeczoznawców Chorób Pszczół, przyjmując iż kluczowa rolę w prowadzeniu gospodarki pasiecznej jest dbałość o stan zdrowotny pasiek. Kurs miał być kontynuacją cyklu szkoleń, które zostało rozpoczęte w ub. roku, przez prof Stojko na tematy związane prowadzeniem apiterapii w pasiekach. Kurs był bardzo dobrze przyjęty przez pszczelarzy, choć były próby storpedowania przedsięwzięcia przez nieznane osoby.

  Pełen entuzjazmu podjąłem, z należytym zaangażowaniem, wspieranie przygotowania do kursu, zaproponowałem wykładowcę, stworzyłem specjalną stronę internetową i w uzgodnionym  terminie zacząłem przyjmować zapisy chętnych na kurs. Informację o kursie otrzymały wszystkie organizacje, których przedstawiciele działają na Dolnym Śląsku, miały one za zadanie poinformować podległe im koła, celem wydelegowania zainteresowanych pszczelarzy.

  Po 10-ciu dniach odebrałem telefon od prezesa koła pszczelarzy w Lubinie z pretensjami typu; „Kto wam na to pozwolił” „Jakim prawem organizujecie taki kurs” itp.  Powoływał się jednocześnie na wpływy we władzach PZP i Urzędzie Marszałkowskim. Ponieważ kurs organizowany był dla wszystkich dolnośląskich pszczelarzy przez administrację samorządową,  pretensje owego pana nie miały wpływu na dalszy ciąg przygotowań. Na kurs szybko znaleźli się chętni, było ich więcej niż miejsc, choć z kilku powiatów w ogóle nie było zgłoszeń. W prywatnych rozmowach, okazało się, że żadna informacja nie dotarła do większości kół na Dolnym Śląsku.

  W międzyczasie prezydent Polskiego Związku Pszczelarskiego p. Kudła, złożył wizytę  w Departamencie Obszarów Wiejskich Urzędu Marszałkowskiego z pretensjami związanymi z organizacją kursu. Pobyt w Urzędzie i nieuzasadniona interwencja spotkała się z krytyką osób odpowiedzialnych za podjęta decyzję.

  Dobrze układała się współpraca z pracownikami Urzędu w trakcie przygotowań.

Niestety w dniu 9.04 przyszła wiadomość, iż wykładowca Artur Arszułowicz jest w szpitalu a kurs z przyczyn organizacyjnych musi być odwołany. (przeniesiony na okres jesienny?). Niestety czasu na szukanie zastępstwa już nie było!

  Choroba nie wybiera, należy współczuć prelegentowi. Zrozumieć też trzeba, rozczarowanie kandydatów na kurs, którzy poczynili starania takie jak: rezerwacja noclegów, czas wolny od pracy itp.   O toku sprawy powiadomiłem telefonicznie wszystkich zainteresowanych, którzy się zgłosili na kurs.  Dodatkowo informacja została zamieszczona na stronie portalu; rzeczoznawca.cba.pl

  W dzień po odwołaniu kursu, zadzwonił do mnie jeden ze znanych dolnośląskich pszczelarzy twierdząc, iż spodziewał się, że kurs zostanie odwołany. Co prawda nie potrafił przedstawić wiarygodnych podstaw swoich „przepowiedni” ale daje to podstawy do domniemań, że trwały jakieś działania aby zniweczyć szczytny zamiar organizacyjny wielu ludzi. No chyba, że ów pszczelarz  jest prorokiem i przewidział kłopoty zdrowotne prelegenta. 

  Trochę refleksji na zakończenie...

  Skąd się bierze autentyczna niechęć niektórych działaczy do wspólnego działania, kiedy jednocześnie się reprezentuje to środowisko z wyboru? Nie uczestniczą w spotkaniach pomimo, że sami powołali Radę. Czy na takie spotkanie nie można, jeżeli zachodzi taka konieczność wysłać członka zarządu? Czego to jest świadectwem??? Na to pytanie niech odpowiedzą sami zainteresowani, ale niech ta odpowiedź dotrze do tych, którzy ich wybierali.

  Prezes Rejonowego Związku Pszczelarskiego w Oławie, kol. Kłak  napisał w e-mailu do wszystkich organizacji dolnośląskich;

„Myślałem, że zależy Wam na pomocy zwykłym pszczelarzom, niestety fakty są inne”

I pod tą gorzką refleksją pszczelarza z konkurencyjnej organizacji podpisuję się z całym szacunkiem

   

Prezes Wałbrzyskiego Klubu Pszczelarza

jokaz


Klub Pszczelarzy "POLANKI" w Kościerzynie.
Lider grupy.

#6 Beton

Beton
  • Użytkownik
  • 247 postów

Napisano 13 kwiecień 2018 - 10:26

 

 

Jeśli to niepotrzebne emocje nakierowały mnie na takie myśli, wyprowadźcie mnie z błędu. Chciałbym się mylić. Ale na pewno będziemy się bacznie przyglądać temu, co dzieje się w terenie.

 

Tu nie ma się co przyglądać.Trzeba rozbudować struktury terenowe, skupiając się na tym co waźne dla pszczelarzy.

Parę dni temu odbyło się posiedzenie komisji sejmowej i co? I nic.Będą kolejne spotkania, a konkretnych propozycji poprawy sytuacji w pszczelarstwie jak nie było tak nie ma.Każdy koń ciągnie w inną stronę.

Troszkę te posiedzenia przypominają spotkania rady parafialnej, proboszcz i owszem posłucha, ale zrobi to co zechce.


  • meteor lubi to

#7 Atena

Atena
  • Użytkownik
  • 1779 postów

Napisano 13 kwiecień 2018 - 11:16

Mańku-mb - nić porozumienia jest potrzebna jak woda na pustyni. Z pisma jakaza jasno wynika że efektem takiego porozumienia  jokaza z kol. Kłakiem z RZP Oława był poprzedni kurs i ... ciut, ciut brakowało byłby drugi... Wola Nieba,(?),  św. Ambroży nie wspomógł  p.Arszułowicza i wylądował w szpitalu. 

   Ważna jest jednak atmosfera jaka wytworzyła się wokół TEJ sprawy.  Jakieś chore ambicje, jakieś lokalne animozje niweczą wkład pracy ludzi oddanych i autentycznie zaangażowanych. Szeregowi pszczelarze którzy mieli ku temu predyspozycje i chcieli uczestniczyć  nie pytali kto jest organizatorem ale oczekiwali pozytywnych skutków.  Siła wyższa to jedno, ale jest jeszcze siła złego która wynika z działań ludzi.



#8 marbert

marbert

    Bieszczady, okolice Soliny.

  • Użytkownik
  • 1385 postów

Napisano 13 kwiecień 2018 - 16:12

Tu nie ma się co przyglądać.Trzeba rozbudować struktury terenowe, skupiając się na tym co waźne dla pszczelarzy.

Parę dni temu odbyło się posiedzenie komisji sejmowej i co? I nic.Będą kolejne spotkania, a konkretnych propozycji poprawy sytuacji w pszczelarstwie jak nie było tak nie ma.Każdy koń ciągnie w inną stronę.

Troszkę te posiedzenia przypominają spotkania rady parafialnej, proboszcz i owszem posłucha, ale zrobi to co zechce.

Popieram.



#9 marbert

marbert

    Bieszczady, okolice Soliny.

  • Użytkownik
  • 1385 postów

Napisano 13 kwiecień 2018 - 16:13

Choć z formą kursu się nie zgadzam. Z całą formułą prawną rzeczoznawcy w obecnej formie.



#10 Atena

Atena
  • Użytkownik
  • 1779 postów

Napisano 14 kwiecień 2018 - 06:50

Jako nie członek Polanki w sprawy rozbudowy struktur terenowych się nie wypowiadam.  Uważam, że trzeba się skupić "na tym co ważne dla pszczelarzy".  Nie da się do tego podejść w sposób wybiórczy; my, dla nas, we własnym zakresie... TAK SIĘ NIE DA!!!  Pasieka to nie zamknięta ferma bydła czy stadnina koni. Dzisiaj 35% mięsa drobiowego produkuje wielkopolska, 40% jabłek rejon grójecki... Pszczoły muszą być w miarę RÓWNOMIERNIE rozmieszczone na terenie całego kraju. Nie tylko kraju ale również gmin, wsi...  Teraz rodzi się problem; KTO TO MA KOORDYNOWAĆ ???  Organizacje pszczelarskie, czy też poszczególni pszczelarze którzy widzą temat przede wszystkim przez pryzmat uzyskanego pożytku! Czyli zysku!!! Oczywiście jest to zrozumiałe ale przy braku jakiejś, rozsądnej koordynacji coraz bardziej nasila się zasada "kto silniejszy ten ma rację". Pasieki przywożone na pożytki bez zezwoleń, palenie, kradzieże uli, wytrucia w trakcie ochrony jak i celowe, brak porozumień z rolnikami, barcie do rozmnażania chorób i szkodników, brak informowania o zgnilcu... i jeszcze parę... to jest... No właśnie; co to jest???  Już obraz polskiego pszczelarstwa czy dopiero kształtujący się kierunek; ku czemu dążymy. Obraz w czarnych barwach... na pewno nie w różowych. Niektórym marzą się pożytki jak w zamierzchłych czasach. Na razie to organizacyjnie zdążamy w kierunku "kiedy pszczelarz /szlachcic/ na zagrodzie równy wojewodzie...



#11 jokaz

jokaz
  • Użytkownik
  • 416 postów
  • LokalizacjaWałbrzych

Napisano 14 kwiecień 2018 - 06:52

Cześć,

Mój ostatni post jest bardzo stanowczy. Nie mogę tego zrozumieć kiedy p. Kudła próbuje torpedować mój wysiłek i działa na niekorzyść Dolnośląskich pszczelarzy.

Nie pojechał do Urzędu Marszałkowskiego po załatwienie drugiej, trzeciej edycji Kursu a tylko po to, żeby Kurs się nie odbył. Jak dla mnie to tylko się ośmieszył. Mogę Wam koledzy powiedzieć, że już teraz z mamy pomysł na następną w 2019 roku Konferencję. Już teraz z Panią z U. Marszałkowskiego snujemy plany na przyszłość.

 

Wiem, że niektórym to się bardzo nie podoba ale wkręciłem się pozytywnie w działania dla nas pszczelarzy na ziemi dolnośląskiej. Jak to śpiewał Młynarski: "Róbmy swoje"

Wiem też, że (ciemna strona mocy)  ;)  :P  czyta nasze forum to mam prośbę, ażeby działacze przestali dzwonić do pracowników U. Marszałkowskiego z pretensjami i insynuacjami o zmianę wykładowcy kursu. A jak już dzwonicie to może warto byłoby się przedstawić.


  • meteor lubi to

#12 robinhuud

robinhuud
  • Użytkownik
  • 2784 postów
  • LokalizacjaPoznań

Napisano 14 kwiecień 2018 - 08:43

Sabat rządził dzieląc: obmawiając w Poznaniu Krakowiaków, a w Krakowie – Poznaniaków itd.

Krakowiacy potrafili ścignąć go na sądzie koleżeńskim WZP za rozbijanie jedności pszczelarskiej. Po tym Sabat zdezerterował całym andrychowskim kołem (dla rozmycia i uniknięcia odpowiedzialności) do Bielska Białej, gdzie ostatnio mimo nierozliczonej kary został wybrany na przedstawiciela do Rady PZP i delegata na zjazd PZP. Stare wraca i jest niezatapialne. Ciekawe, czy wyborcy mieli wiedzę o wybieranym. Ciekawe, czy pszczelarzy dolnośląskich stać na powtórkę takiego procesu w stosunku do podejrzanego o rozbijanie jedności pszczelarzy Waldemara K. Proces musiałby odbyć się w Legnicy, bo sąd PZP został już dawno rozgoniony. Komisja Rewizyjna pewnie zachowa wyniosłe milczenie i nie będzie się zajmować pierdołami z powodów statutowych i z powodu niskiej szkodliwości organizacyjnej tych postępków. Zabraknie również szpalty w PP, bo red. Kasperowicz musi zamieszczać bardziej istotne reklamy stangreta trzymającego lejce i sterującego PZP za plecami Waldemara K. Poza tym w PZP decyzje podejmowane są zgodnie ze statutem przez członków organów kolegialnie, co prowadzi członków – złamasów do naskoczeniu panu prezydentowi na pukiel.

Masz szczęście jokaz, że nie należysz do PZP. Byłbyś sądzony za naruszanie nieskodyfikowanych, a więc uznaniowo abstrakcyjnych zasad etyki pszczelarskiej (stąd moja chęc uporządkowania tych spraw) oraz działanie na szkodę organizacji poprzez nie wykonywanie w ślepo decyzji i dekretów prezydenckich i za niepojętą, bezczelną śmiałość posiadania innych poglądów w określonej sprawie niż Waldemar K. Za wyłażenie przed dolnośląską orkiestrę pszczelarską PZP, straszliwie ostatnio rzępolącą. Prawdopodobnie zostałbyś wywalony z organizacji i to decyzją swoich kolegów, nie wiedzących nad czym głosują. Coś wiem na ten temat.

Prezydent Waldemar K podał mi banicie publicznie rękę na konferencji w Kielcach i ostatnio na forum w Sielinku. W sali, w której wywalano mnie z WZP, a on się temu przyglądał. Myślałem naiwnie, że to jakiś mały kroczek w stronę właśnie deklarowanej w Połczynie jedności pszczelarskiej.. Do publicznie obiecywanej rezygnacji z nadętego tytułu prezydenta wszystkich pszczelarzy itp. obiecanek naiwnym, że władza jest służbą.

O ja naiwny! To była tylko kiełbacha wyborcza!.

Od dziś proszę pana prezydenta by nie zbliżał się do mnie z wyciągniętą ręką, bo podam mu nogę, jak to miał w zwyczaju pewien dowcipniejszy niż ja prezydent. (dlatego wracam do starego tytułu byśmy byli sobie równi).

Dlaczego kacykom pszczelarskim nie na rękę organizowanie szkolenia pszczelarzy? Czy czasem nie dlatego, że jełopami łatwiej rządzić?

To przez takie sprawy władza państwa na wspomnienie problemów pszczelarzy macha ręką i mówi, że pszczelarze sami nie wiedzą o co im chodzi. Usłyszałem to osobiście na sejmowej komisji rolnictwa. Już całe południe Polski, od Chełma do Opola jest poza PZP i proces dezintegracji trwa, przesuwając się na północ. Waldemar K, wzorując się na swym „wielkim” poprzedniku tym się nie przejmuje. Wielkość jego pensji płacona z coraz mniejszych składek nie ma nic wspólnego z liczebnością organizacji. Może Rada PZP kiedyś obudzi się i to zmieni? Ale Rada to w większości kacykowie i byli prezydenci, więc nikt nikomu łba nie urwie.

 

http://www.zwiazekps...mid=cofkxC3h8aI=

 

Proszę zwrócić uwagę na podpis na pozycji 20 pod petycją do minrolu. Jest to podpis osoby ukaranej przez sąd WZP jednej organizacji i wybranej do władz drugiej organizacji. To precedens stwarzający mi, również ukaranemu, nadzieję na dorwanie się do władzy w innej strukturze pszczelarskiej, na czym mi nigdy nie zależało i nie zależy. Teraz zrozumiałem jak można kierować polskim pszczelarstwem nawet z pierdla. Pozdrawiam Władka Serafina i życzę mu wytrwałości w niesypaniu. kolesiów.

Pszczelarska demokracja i tolerancja jest w Polsce luźna jak guma od starych gaci. A może to nie demokracja i tolerancja, a zwykła niewiedza pszczelarzy pielęgnowana starannie przez pszczelarskie media PZP - mówiąc bardzo delikatnie? Nie ma co liczyć na to, że Waldemar K publicznie uzasadni swą niechęć do organizowanych przez innych kursów dokształcających pszczelarzy. Ale nękajmy go tym pytaniem przy każdej okazji. Niech poczuje garb władzy i standardy jej sprawowania. Ustawa Jaruzelskiego impeachmentu niestety nie przewiduje. Prezydent w obowiązki statutowe nie ma wpisanego obowiązku trzymania jakichkolwiek standardów. Samozatrudnił się i robi co chce.


Prezydent pięciu pni.

#13 robinhuud

robinhuud
  • Użytkownik
  • 2784 postów
  • LokalizacjaPoznań

Napisano 15 kwiecień 2018 - 09:48

Wykrakałem.

Od wczoraj RZP Toruń poza PZP.


Prezydent pięciu pni.

#14 adamski

adamski
  • Użytkownik
  • 437 postów

Napisano 15 kwiecień 2018 - 12:19

Co się dzieje, skąd ten krzyk. Był zachwyt nagle znikł.
Jeszcze we wrześniu rajd maluchami którego celem było miedzy innymi skonsolidowanie środowiska pszczelarskiego a efekt taki, że rozbicie co raz większe. Im lepiej tym gorzej a może im gorzej tym lepiej.
Quo vadis organizacje pszczelarskie. Dobrze, że inni za was dbają o pszczelarzy bo sami to byście tylko wojenki toczyli.

#15 Piotr_S

Piotr_S
  • Moderator
  • 1014 postów
  • Lokalizacjakoło Radomia

Napisano 15 kwiecień 2018 - 15:34

Organizacje a organizacje. Nie przypominam sobie by Polanka jakąś wojenkę toczyła kiedykolwiek. I nie sądzę by jakąkolwiek wywołała w przyszłości. Nie próbuje też torpedować niczyich inicjatyw. Przeciwnie, wspiera wszystkie, które wzmacniają środowisko.

Jeśli ktoś za nas dba o pszczelarzy, nisko mu się kłaniam i będę wspierał. Lub też nie przeszkadzał o ile wsparcie nie byłoby mile widziane.

Kolega chyba nie zapoznał się z tym wątkiem zanim zabrał głos.

#16 Atena

Atena
  • Użytkownik
  • 1779 postów

Napisano 15 kwiecień 2018 - 15:42

Co się dzieje, skąd ten krzyk. Był zachwyt nagle znikł.
Jeszcze we wrześniu rajd maluchami którego celem było miedzy innymi skonsolidowanie środowiska pszczelarskiego a efekt taki, że rozbicie co raz większe. Im lepiej tym gorzej a może im gorzej tym lepiej.
Quo vadis organizacje pszczelarskie. Dobrze, że inni za was dbają o pszczelarzy bo sami to byście tylko wojenki toczyli.

Może jaśniej??? O co chodzi? 



#17 adamski

adamski
  • Użytkownik
  • 437 postów

Napisano 15 kwiecień 2018 - 19:14

Organizacje a organizacje. Nie przypominam sobie by Polanka jakąś wojenkę toczyła kiedykolwiek. I nie sądzę by jakąkolwiek wywołała w przyszłości. Nie próbuje też torpedować niczyich inicjatyw. Przeciwnie, wspiera wszystkie, które wzmacniają środowisko.

Jeśli ktoś za nas dba o pszczelarzy, nisko mu się kłaniam i będę wspierał. Lub też nie przeszkadzał o ile wsparcie nie byłoby mile widziane.

Kolega chyba nie zapoznał się z tym wątkiem zanim zabrał głos.

Kolego Piotrze, przeczytałem dokładnie wątek i odnosiłem się do tego co obecnie dzieje się w organizacyjnym światku pszczelarskim. Choćby reakcja kolegi na zaistniałą sytuację, zmienimy statut, koła terenowe itp. Nie, to nic nie zmieni dzisiejszy postęp w pszczelarstwie nie odbywa się dzięki jednej czy drugiej organizacji ale dzięki działaniom ludzi dobrej woli chcących poprawić sytuację dla dobra pszczelarstwa. I właśnie zniechęcanie tych ludzi poprzez takie czy inne działanie osób którzy dostali do tego mandat powoduje, że ogólnie pszczelarze są postrzegani jako środowisko skłócone i wszystko idzie jak po grudzie, ale idzie.
  • meteor lubi to

#18 robinhuud

robinhuud
  • Użytkownik
  • 2784 postów
  • LokalizacjaPoznań

Napisano 15 kwiecień 2018 - 20:09

Czegoś w tym wywodzie nie rozumiem.

 

...dzisiejszy postęp w pszczelarstwie nie odbywa się dzięki jednej czy drugiej organizacji ale dzięki działaniom ludzi dobrej woli chcących poprawić sytuację dla dobra pszczelarstwa. I właśnie zniechęcanie tych ludzi poprzez takie czy inne działanie osób którzy dostali do tego mandat powoduje, że ogólnie pszczelarze są postrzegani jako środowisko skłócone i wszystko idzie jak po grudzie, ale idzie.

 

Jeżeli w jakiejś organizacji jakieś osoby dostały od kogokolwiek mandat do zniechęcania ludzi dobrej woli, chcących poprawić sytuację pszczelarstwa, to dla mnie jest to działalnością przestępczą i taka organizacja powinna zostać zdelegalizowana.

Dla mnie dziwnym jest tolerowanie takiej sytuacji i brnięcie w nią przez pszczelarzy, którzy tych ludzi uporczywie wybierają mimo świadomości ich wad. To jakaś chora sytuacja chorej demokracji.

Myślę, że podejrzany o rozbijanie jedności pszczelarzy Waldemar K. nie rozumie swego miejsca w szyku. Został wybrany na prezydenta wszystkich pszczół i powinien głównie tym się zająć. Na wszelki wypadek pozostawił on sobie posadę prezesa terenowego i zamiast brylować po salonach stołecznych, i światowych, wtranżala się on lokalnym działaczom w prowincjonalnym urzędzie wojewódzkim w nieswoją robotę. Rozdrabnia się chłop na pierdoły, a zasadnicza robota leży. Dostał do dyspozycji pszczelarskie media i zabawki w postaci statuetek i medali. Nie potrafi on z tych narzędzi sensownie korzystać. I nie chodzi mi tu o postawę poprzednika, który do organizacji która miała w planie Exit leciał jak na skrzydłach ze statuetkami. Nawręczał ich za dużo, by mogły one mieć walor wychowawczy. Ten nie potrafi nawet tego. Nie potrafi również zorganizować pracy swoim ludziom z zarządu, bo nie ma żadnych cech kierowniczych. Ze wszystkim wszędzie się spóźnia. Żeby chociaż szybko się uczył...


Prezydent pięciu pni.

#19 bartnik

bartnik
  • Użytkownik
  • 163 postów

Napisano 15 kwiecień 2018 - 20:56

Najnowszy przykład działalnosci Waldemara Kudły. W dniu 10 kwietnia odbyło się kolejne posiedzenie Zespołu do spraw pszczelarstwa w Sejmie w którym uczestniczył również W. Kudła. Na posiedzenie zespołu przyszedł nie przygotowany, przykro było patrzeć jak prezydent największej organizacji pszczelarskiej próbuje improwizować nie mając przygotowanego wystąpienia. Wszystko można obejrzeć w internecie



#20 Piotr_S

Piotr_S
  • Moderator
  • 1014 postów
  • Lokalizacjakoło Radomia

Napisano 15 kwiecień 2018 - 21:37

Kolego Piotrze, przeczytałem dokładnie wątek i odnosiłem się do tego co obecnie dzieje się w organizacyjnym światku pszczelarskim. Choćby reakcja kolegi na zaistniałą sytuację, zmienimy statut, koła terenowe itp. Nie, to nic nie zmieni dzisiejszy postęp w pszczelarstwie nie odbywa się dzięki jednej czy drugiej organizacji ale dzięki działaniom ludzi dobrej woli chcących poprawić sytuację dla dobra pszczelarstwa. I właśnie zniechęcanie tych ludzi poprzez takie czy inne działanie osób którzy dostali do tego mandat powoduje, że ogólnie pszczelarze są postrzegani jako środowisko skłócone i wszystko idzie jak po grudzie, ale idzie.

 

Rozumiem, że wg kolegi półtoraroczna praca pszczelarzy dolnośląskich (z różnych organizacji) na rzecz integracji środowiska, zorganizowanie kursu dla pszczelarzy, najpierw jednego potem drugiego, oraz próba ujęcia lokalnego środowiska w strukturę ponad podziałami w sam raz zasługuje na jej torpedowanie poza plecami organizatorów? 

 

Jeśli kolega uważa, że wszyscyśmy winni temu, że prezydent PZP osobiście udał się kilka tygodni temu do władz, by te zrezygnowały z już zorganizowanego kursu, w którym absolutną większość uczestników i tak stanowili członkowie PZP, to ja rzeczywiście tego nie rozumiem. Napisałem "Jeśli to niepotrzebne emocje nakierowały mnie na takie myśli, wyprowadźcie mnie z błędu", ale nie widzę tu próby wyprowadzania mnie z błędu. Kolega raczej uważa, że to przeze mnie integracja się wali.

 

​Poproszę o wyprowadzenie mnie z błędu. Poproszę o wskazanie właściwego sposobu postępowania w tej sytuacji. Nie wiem czy dobrze dostrzegam myśli kolegi, że zarząd PZP działa może i nie najlepiej ale jednak w dobrym kierunku a tutaj Polanka piach w tryby sypie? Jeśli dobrze to postrzegam, tym bardziej pamiętna konferencja z 2012 roku mi się przypomina. Też wtedy wszyscy, którzy przyjechaliśmy do Warszawy, byliśmy tymi złymi a prezydent z ministrem załatwiał, jak tu nas załatwić.

 

Powtarzam, proszę o wyprowadzenie mnie z błędu i wskazanie właściwego postępowania w zaistniałej sytuacji.


  • Atena lubi to




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych