Skocz do zawartości
603 postów w tym temacie

Rekomendowane odpowiedzi

Szczerze zazdroszcząc Węgrom ApisPlusa i możliwości zabezpieczenia węgierskich pszczół przed neonikotynoidami, poprosiłem mailem znajomego polskojęzycznego  Węgra, by zakupił mi do testu kilka opakowań tego ponoć doskonałego premiksu podając mu stosowny link z witryny Biobalance. Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź świadczącą o tym, że znajomy zbytnio przejął się sprawą, a przynajmniej jej i mnie nie zbagatelizował. Oto ona:

Cały sprzedaż tego środka to bardzo podejrzanie wygląda.

Ich strona internetowa już nie działa, jest zaparkowana, jest do sprzedaży.

Firma- dystrybutor- na Węgry to malutki sklep zoologiczny, przy domku jednorodzinnym.

Adres producenta w Szwajcarii to tyko biurowiec. Dystrybutor na Rumunii i Kanady
nawet adresu nie ma, tylko telefon i mail.

Mimo to napisałem do nich, teraz czekam na odpowiedz. Znalazłem jeszcze jeden adres
mailowy na youtubie, tam też napisze ..zobacze.
W Szwajcarii jest w sprzedaży widzę :

https://www.adlershop.ch/p/33528/rubimed-apis-plus-globuli-45g

Na razie tyle.. pa :)


Ten linkowany szwajcarski Apis Plus to oczywiscie coś innego sprzedawanego pod podobną nazwą (bez tego biobalansującego TM).

Może mi to pan prezes Klat wyjaśni?  A może ktoś z AxenBioGroup?. Albo pan Raczyński z Vet Animalu? Rozmawiałem z nim osobiście w Sielinku i odniosłem pozytywne wrażenie, więc chyba tej sprawy nie zbagatelizuje. Wygląda na faceta, który nie życzy pszczołom źle.

No bo to chyba nie ja malutki to towarzystwo przepłoszyłem.  

Panowie, ratujcie polskie pszczoły!!! :D 

Nie wywoźcie cichcem polskiej anonimowej myśli naukowej za granicę!. Nie róbcie z Węgrów wałów, bo to nasi bratankowie po krwi, co wam mówię jako poznaniak mądrzejszy o doświadczenia czerwca 1956 roku. Z polskich pszczelarzy możecie, bo się dają. Są rozbici organizacyjnie i nie potrafią chronić swego weterynaryjnego apirynku. Nawet przed działaczami PZP z ich przemycanym kumafosem.

Chyba tak po polsku na końcu tej bajki tradycyjnie przecwaniaczymy i wylejemy dziecko z kąpielą. Z grzechu chciwości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgodnie z sugestią zawartą na witrynie Biobalance apisplus.com, która zniknęła (komuś buło żal jednego dolka :D ) i z której przezornie w ostatniej chwili pozrzucałem na dysk ekrany, a po której pozostał ślad:

http://apisplus.co/?reqp=1&reqr=p2WynUbhMzAwYJAvrJ5urT4hLzI0

wobec niemożliwości zakupu polskiego premiksu ApisPlus w Polsce i na Węgrzech, rozpocząłem działania związane z jego nabyciem za oceanem w Kanadzie.

Robię to sam, bez pomocy pszczelowolaka Aleksa Bajana, znanego przemytnika kumafosu zza oceanu, że o innych przemytnikach w białych rękawiczkach branżowej organizacji rolniczej nie wspomnę. Nie liczę na pomoc niewidomych służb państwowych, Chciałbym mieć jakiś wkład w uszczelnienie polskiego ryku specyfików weterynaryjnych dla pszczół przed preparatami o niejasnym, nieudokumentowanym pochodzeniu.  Z miłości do pszczół.

Teraz piłka jest w Trójmieście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Post otwarty do Pana Marcina Raczyńskiego z VetAnimal.

 

           Panie Marcinie, autoryzowany dystrybutorze Biobalance na kraj. Długo będzie Pan opowiadał mi te bajeczki o bajecznym premiksie, który można kupić tylko w Rumunii i to z kłopotami?   Po co Pan to robi?  Dlaczego ApisPlus reklamowany przez Pana w kraju, ale niedostępny dla pszczelarza, nie zabezpiecza pszczół przed neonikotynoidami, a ten wysyłany za granicę jak najbardziej? Testuje Pan mą inteligencję? Wkurzył mnie Pan. Dlaczego podcina Pan gałąź, na której Pan siedzi i która Pana karmi i odziewa?

http://apis-polonia.eu/materialy-konferencyjne/

Patrz: I Pomorska Konferencja Pszczelarska 2017, - strona 76

http://apis-polonia.eu/wp-content/uploads/downloads/2017/03/I-PKP-2017-Materialy-konferencyjne.pdf

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na malinie zawsze spodziewam się podtruć! W tym roku także były.

Miodność, czyli konsekwencja podwyższonego wigoru, a dla mnie - ile miodu z ula:  kontrola, czyli 20 rodzin bez VitaeApis, łącznie 0 kg! :( Rodziny nie nadają się do dalszej wędrówki!!! (całkowicie wytrute te co jeszcze żyły poruszały się wahadłowym drżącym krokiem i bezlitośnie padały - aż się chciało płakać).

Natomiast po VitaeApis (20 rodzin) łącznie 233,8 kg miodu. Co daje śr. z ula 11,65 kg. :)  Pszczoły w pełnej sile z minimalnymi  oznakami podtrucia.

Muszę dodać, że niestety pszczoły pojechały na malinę o tydzień za późno. Rodziny wytrute zostały zastąpione.

VitaeApis naprawdę działa!  

cdn.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

To znaczy że 233,8 kg miodu zawiera jakąś truciznę. Czyż nie? Bo jak inaczej to interpretować?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To znaczy że 233,8 kg miodu zawiera jakąś truciznę. Czyż nie? Bo jak inaczej to interpretować?

 

Masz rację. Stosując tego typu specyfiki uodporniające pszczoły na trucizny stępiamy ich funkcję biomarkera środowiska. Jeszcze więcej tej trucizny lub pozostających po jej rozpadzie metabolitów zawierają maliny - pasza ludzka. Nie umniejsza to wynalazku profesora Gagosia, który stwarza szansę pszczołom, (o wiele wiele delikatniejszym na trucizny od ludzi), gdy już będziemy musieli je traktować tylko jako zapylaczki za opłatą, a miód wylewać do rowów (to już się dzieje - patrz relacje pszczelowolaka Hornisse z Holandii, który żyje tam z usługi zapylania pszczołami w foliakach.) Głupich ludzi zatruwających swe otoczenie mi nie szkoda, pszczoły są tu po raz pierwszy w swej historii bezradne i bezbronne, a ich żądła niepotrzebnie przez Stwórcę stworzone. Może nauce uda się je wyeliminować poprzez wyprodukowanie roślin GMO samopylnych. Wtedy wyeliminujemy też pszczelarzy, a z nimi pszczoły i znajdzie ostateczne rozwiązanie problem warrozy i nosemoz.

Zaniknie wtedy Technikum Pszczelarskie, Polanka i Jacek Parszewski z minrolu. Pszczelarstwo pozostanie tylko w coraz mniej rozumianych nazwach geograficznych i na muzealnych sztandarach PZP. Niewiele nam do tego brakuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Małe plantacje maliny "jesiennej" jeszcze nie potrzebują koło Sanoka ochrony chemicznej. Jeszcze nie ma tu szkodników wymagających stosowania chemii.

 

Myślę że część środków unijnych (jak nie większość) powinna być przekazana do badania miodów na pozostałości chemiczne zawarte w miodzie. Inaczej te nasze zdrowotne właściwości miodu za lat kilka między "bajki" będzie można włożyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę że część środków unijnych (jak nie większość) powinna być przekazana do badania miodów na pozostałości chemiczne zawarte w miodzie. Inaczej te nasze zdrowotne właściwości miodu za lat kilka między "bajki" będzie można włożyć.

 

Być może trochę zdryfuję z tematu wątku, ale dobrze jest znać polski rynek miodu i jego chemiczne realia. Pszczelarz musi wiedzieć co wlewa do ula! Mamy szansę na sprawdzony, opatentowany premiks z żywą historią, a tu stop z produkcją i wprowadzene są bocznymi drzwiami bardzo podobne premiksy produkowane przez nagle powstałą firmę, która unika wyjaśnień.

Bardzo podobnym jest runek chemicznego wosku i węzy, choć trwa on w dziwnym cieniu milczenia.

Mógłby Kolega doprecyzować te refundacje, bo dla mnie brzmi to dość naiwnie. Pszczelarz może dziś uzyskać częściową refundację za badanie tylko swojego miodu. Nie ma refundacji badania miodu zakupionego. Zakres tych badań nie obejmuje praktycznie tego o czym kolega pisze (pozostałości chemii rolniczej i po lekach). Badanie takie można przeprowadzić drożej w państwowych laboratoriach i taniej w prywatnych. W praktyce zlecając takie badanie czynimy unijnym beneficjentem zamiast pszczelarza - właściciela laboratorium. Wartość prawna (dowodowa) takich analiz jest dyskusyjna, że nie powiem żadna. Zamówione przeze mnie analizy palinologiczne miodu (kupionego na Allegro od PZP) w poważnym, akredytowanym laboratorium w Puławach zostały przez prokuraturę, policję, IH i IJHARS zanegowane i zdublowane w ich laboratoriach na bazie próbek pobranych w dyskusyjnych okolicznościach. . Nikogo tak naprawdę nie interesuje skład chemiczny miodów sprzedawanych pod Gubałówką i na licznych targowiskach, jak również importowanych miodów, szczególnie dodatkowego kontyngentu bezcłowego z Ukrainy.

 Próbki do badań zasługujących na refundację muszą pochodzić od pszczelarzy posiadających minimum 10 rodzin pszczelich.

Projekt może dotyczyć analizy pyłkowej miodu, ale także parametrów określonych w Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 3 października 2003 r. w sprawie szczegółowych wymagań w zakresie jakości handlowej miodu. Są nimi: zawartość wody, zawartość fruktozy i glukozy, zawartość sacharozy, zawartość substancji nierozpuszczalnych w wodzie, przewodność właściwa, wolne kwasy, liczba diastazowa (wg skali Schade) oraz zawartość 5-hydroksymetylofurfuralu (HMF).

W przypadku tego projektu można liczyć maksymalnie na refundacje 80% kosztów netto wykonanych analiz.

http://www.arr.gov.pl/wsparcie-rynkowe/produkty-pszczele

 

REFUNDACJĄ ZOSTANĄ OBJĘTE WYŁĄCZNIE KOSZTY ANALIZ PRÓBEK MIODU POCHODZĄCYCH Z GOSPODARSTW PASIECZNYCH POSIADAJĄCYCH WETERYNARYJNY NUMER IDENTYFIKACYJNY LUB WPISANYCH DO REJESTRU PROWADZONEGO PRZEZ POWIATOWEGO LEKARZA WETERYNARII.

 

DO FORMULARZA NALEŻY DOŁĄCZYĆ  OFERTĘ LABORATORIUM, KTÓRE PRZEPROWADZI ANALIZY JAKOŚCI MIODU ZAWIERAJĄCE WYSZCZEGÓLNIENIE PROWADZONYCH ANALIZ ORAZ ICH CENĘ.

Badania takie można zamówić w Pyławach, w Sądeckim Bartniku u Kasztelewicza, w krakowskim Apipolu itp. Cenniki łatwo wyguglować.

Jak widać celem refundacji badania miodu jest to, by porządny pszczelarz - producent taniej wiedział jaki miód oferuje swym klientom. Fundatora nie interesuje miód z małych, nierejestrowanych pasiek wykorzystywanych jako przykrywka do handlu importowanym miodem jako polskim.

 O refundację badań miodu zakupionego na rynku powinny starać się nie organizacje pszczelarskie, a organizacje konsumenckie. Służby państwowe nie wymagają refundacji, bo działają w ramach budżetu, z którego pochodzą również pieniążki refundacji. Według mnie należy ograniczać refundację, bo zawsze rodzi ona patologie. Przykładem jest tu zorganizowany wywóz z Polski refundowanych leków dla ludzi.

Badanie pozostałości chemii w miodzie jak na razie udało się skutecznie wykorzystać do dyscyplinowania krnąbrnych importerów przez apipaństwo w państwie.

Tą kontrolę facet jeszcze wytrzymał,

https://decyzje.uokik.gov.pl/bp/dec_prez.nsf/0/9ED72A7E0E0F0743C1257EC6007B7F5E/$file/Decyzja_nr_DDK_6_2004_z_30.04.2004.pdf

Następna (nieprzypadkowa) wykryła w miodzie chloramfenikol i facet w obliczu plajty strzelił sobie w głowę. Nie chciał się podzielić z potrzebującym.

Przeczytaj artykuł o niewiernym Tomaszu:

https://pasieka24.pl/index.php/pasieka-czasopismo-dla-pszczelarzy/102-pasieka-4-2003/1199-kto-zabija-pszczoy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Wartość prawna (dowodowa) takich analiz jest dyskusyjna, że nie powiem żadna. Zamówione przeze mnie analizy palinologiczne miodu (kupionego na Allegro od PZP) w poważnym, akredytowanym laboratorium w Puławach zostały przez prokuraturę, policję, IH i IJHARS zanegowane i zdublowane w ich laboratoriach na bazie próbek pobranych w dyskusyjnych okolicznościach. .

Badania badaniami w całym procesie najważniejsze jest kto i w jaki sposób pobiera próbki. Kiedyś byłem przysięgłym próbo-biorcą . Czy coś takiego jest dziś ? Nie wiem . Jechało pobierało się , zabezpieczało, próbki w zgodzie z przepisami i oddawało zleceniodawcy. Ten odsyłał do akredytowanego laboratorium ( to daje wiarygodność badań i analiz)  i był to dowód nawet w sądzie. Nawet słoik zakupiony w sklepie i nie zabezpieczony odpowiednio nie jest dowodem a jedynie może , choć nie musi , być podstawą do wszczęcia działań kontrolnych.

P.S.Kiedy się zmieniły przepisy co do importu pszczół z poza UE ? Może ktoś wie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałem kilka zapytań o co mi w tym wątku chodzi. Przepraszam, że piszę zawile, ale muszę sobie jakoś osłonić tyłek.

Chodzi mi o to, że ostatnio weszły na światowy rynek pszczelarski trzy premiksy o zbliżonej formule chmielowej. Jeden głównymi drzwiami, dwa bocznymi. Vitaeapis ma rodowód patentowy i pochodzenie naukowe. Apiforte i ApisPlus owiane są tajemnicą. Vitapis zniknął z rynku, chociaż miał błogosławieństwo Polanki. Apiforte zatracił cechę uodporniania pszczół na neonikutynoidy. ApisPlus ma takie same działanie jak Vitaeapis, ale jest sprzedawany tylko za granicą. Jakieś to wszystko zagmatwane. Prezes Klat udziela wybiórczo wyjaśnień nie uważając za stosowne coś powiedzieć o ApisPlusie i strasząc wszystkich papużkami. Wszystkie te preparaty testował jeden człowiek, który jest teraz bardzo tajemniczy. Nie musiał wiedzieć co testuje, ale nie protestuje w okolicznościach manipulowania wynikami jego pracy. Autoryzowany dystrybutor na kraj plącze się w reklamach i nabrał wody w usta. 

Z dużą ochotą wprowadziłbym któryś z tych premiksów do swej apipraktyki, ale jestem tu bardzo ostrożny i nie wleję do ula czegoś niepewnego, produkowanego przez firmę małżeńską, która tak jak wczoraj powstała, tak nie wiadomo kiedy zniknie. Ja coś kupując lubię mieć pewność, że jak ktoś mnie oszuka, to chcę mieć tą możliwość by podjechać i dać temu komuś w mordę. Bo na organy wymiaru sprawiedliwości pszczelarskiej nie ma co liczyć. Poza tym mówi się o czymś, co powinno mieć echo na świecie. A tu zero zainteresowania ze strony Rady Naukowej PZP, władz PZP, że nie wspomnę o Apimondii. Chłopaki taplają się we własnym błotku.

Zafajdana promocja po polsku. Jestem mocno uczulony na punkcie wlewania czegokolwiek do ula po tym, jak w świetle dnia prezydent Tadeusz Sabat powołując się na uchwałę zjazdu w Boguchwale przemycił do kraju nielegalny lek weterynaryjny i rozprowadzał go za gotówkę, poza kasą fiskalną. Nie przeszkodziło mu to w zasiadaniu w Radzie Dialogu Społecznego przy minrolu i mądrzenia się w sprawach moich pszczół. Dlatego tak upierdliwie wałkuję ten temat i nie odpuszczę, aż się sprawa wyjaśni. Stawka jest zbyt duża. Rynek apifarmaceutyków w cywilizowanym kraju UE musi kiedyś znormalnieć!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Proste postępowania są najlepsze. (uściślam moją chęć badania miodów, dzięki unijnemu finansowaniu).

 

Zgłaszam lek. wet. powiatowemu iż posiadam do obrotu handlowego np. 200 kg miodu. W/w pobiera co chce. Następnie po badaniu stwierdza że brak chemii w miodzie. Dzięki temu uzyskuję zezwolenie na sprzedaż miodu, pyłku.Proste.

 

Nie piszę jak jest. Piszę jak być powinno aby miód miodem był.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowni koledzy. Wielokrotnie, dziwi mnie jak chętnie zwykli, uczciwi pszczelarze , dawali by sobie zakładać kagańce dla swojej działalności. I jeszcze wyszukujecie sposoby, jak to , waszym zdaniem powinno wyglądać???  Zamiast takich odkrywczych propozycji, radzę przyjrzeć się bliżej temu, co stanowi na co dzień nasz posiłek, zanim "wyprosicie" u władz obowiązek badania miodu. Już obecnie w jednym litrze mleka, znajduje się więcej chemii, jak w półtorej tony miodu. Ile i czego można by znaleźć w będącym na rynku mięsie??

Nie wspomnę już o kurczakach, czy chociażby o niedawnej aferze o zasięgu europejskim z jajami ? Od dawna wiadomo, że pszczoła poprzez swoje postępowanie z nektarem kwiatowym, jest filtrem oddzielającym z niego wszelkie zanieczyszczenia , jakie mogą się w nim znaleźć. Zastosowanie Viteapisu, nie zmienia tego w niczym. Pszczoła nadal filtruje surowiec miodowy, tylko składniki Viteapisu pozwalają jej przeżyć, jak szczepionka na zarazki jakiejś choroby. Proszę absolutnie nie wyciągać wniosków , że ten preparat przekierowuje ewentualne zanieczyszczenia z organizmu pszczoły do miodu.

Po doświadczeniach ostatnich miesięcy, związanych z jakością miodu oferowanego przez PZP pod banderolą najwyższej jakości o którym piszemy w wątku "Skandal....",  Oraz opisywanych wcześnie przypadkach w Pasiece, linkowanych tu przez kolegę "robina", jak zwykle najwięcej trudności z takiego przepisu , znów mieli by najmniejsi pszczelarze. Jak kolega wyobraża sobie działanie takiego ewentualnego przepisu w przypadkach kiedy wjeżdżają do naszego kraju TIRY wiozące po 20 - 30 ton miodu z różnych pasiek , i to w sytuacji, gdy posiadają one już "oryginalne" dokumenty badania??

A trzeba jeszcze wspomnieć o dużej ilości małych pasiek które funkcjonują w terenach , gdzie nie stosuje się chemicznych zabiegów ochrony roślin.? Dla dobra sprawy, radzę jak najszybciej zamknąć na ten temat dywagacje. Tak , jak by mało było jeszcze przepisów które nas obowiązują przy prowadzeniu pasiek?

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

W prosty sposób.

Paszporty (etykietę) na materiał ogrodniczy wydaje dla rolnika IORiN. Rolnika unijnego jak i z poza UE.

Na jedną roślinę lub partię. Po kontroli.

Taki paszport ( etykieta jest na każdej np. jabłoni w detalu) .Wszyscy widzieli?

A czemu na słoiku miodu nie miała by być? Czegoś się wstydzimy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Karpacki ma rację. Niczego się nie wstydzimy, po prostu nie ma sensu szukać czegoś, czego nie ma. Neonikotynoidy można znaleźć w pyłku (człowiekowi faktycznie w ogóle nie szkodzą w tych stężeniach - pewnie jest tego tyle, co w papierosie z odległości 10m) ale nie w miodzie. Pasieki miejskie badają swoje miody od kilku lat. Nie ma tam żadnych związków, które w mieście są na 100%.

 

Jeśli chodzi o neonikotynoidy, chrońmy pszczoły. Wynalazcy tych środków o ludzi już zadbali. Polecam wykład Prof. Gagosia na "Polanka TV".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W prosty sposób.

A czemu na słoiku miodu nie miała by być? Czegoś się wstydzimy?

Szanowny kolego. Ci co się powinni wstydzić, nigdy tego nie przyznają. Jeśli uważa kolega ,że na tych słoikach jeszcze za mało naklejek jest, to jego punkt widzenia. I nie chodzi tu tylko o to aby jeszcze jedną więcej etykietkę nakleić. Chodzi o to aby to co na etykiecie, było także i w słoiku. Nie przejmują się jakoś ci, którzy wprowadzają na rynek tysiące ton miodu niewiadomego pochodzenia, a zdaniem kolegi , powinni brać na siebie tą odpowiedzialność ci, którzy wprowadzają do obrotu kilkadziesiąt kilogramów.

Myślę że wprowadzenie procedur, pobierania próbek, ich dostarczania do instytucji kontrolującej, przesłanie do odpowiedniego laboratorium,/ ile dziś takich jest?/ 

Wymagana przy tym wszystkim kupa papierów i koszt finansowy, pozwoliło by spokojnie na zatrudnienie w skali kraju następnych oddziałów urzędników, którzy musieli by się wyżywić oczywiście z opłat związanych z tym do czego byli by zatrudnieni.

24198089698974858485.jpg

Nie przeczytał kolega mojego posta o trzy powyżej.  Jak się okazuje mało jest w Polsce laboratoriów które potrafią przeprowadzić tego typu badania.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość marbert

Szanowny kolego.

Chodzi mi o urzędową etykietę a nie farmazony.

Tematem może być wyróżnienie sprzedaży bezpośredniej, to proste. A sprzedaży pośredniej. To temat rozległy. Ale też do prostego uregulowania.

 

Powtarzam prostego. Bo nic szczególnego i zawiłego tu nie ma.

 

Zawiłości sprzyjają oszustom i manipulatorom. (jestem tylko amatorem, pszczelarzem a polityka mnie brzydzi).

 

Czy kolega nie poddał by badaniu swój miód na pozostałości chemiczne i inne nieprawidłowości ( za np. pieniądze unijne), aby uzyskać za 40 gr  np.urzędowy paszport na słoik miodu? Naklejony na słoiku z kolegi nr weterynaryjnym?

 

Bo o to mi chodziło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szanowny kolego. To temat rozległy. Ale też do prostego uregulowania.

 

Powtarzam prostego. Bo nic szczególnego i zawiłego tu nie ma.

 

Bo o to mi chodziło.

Szanowny kolego. Wielokrotnie nam o takie rozwiązania chodzi. Ale najczęściej nasze oczekiwania, to pobożne życzenia, a rzeczywistość po przeróbkach administracyjnych , mamy w następstwie skomplikowaną procedurę, często poważnie utrudniającą nam sprawne funkcjonowanie. Ja osobiście, nie znam żadnego rozwiązania prawnego, które w założeniach powinno być proste, a w życiu okazuje się uciążliwym do spełnienia. Proponuję więc korzystać z resztek tego, co nam pozostało a więc z tradycyjnej uczciwości

pszczelarza, która powinna być bardziej rzetelna , aniżeli kawałek papieru naklejonego na słoiku, który można kupić za odpowiednie pieniądze. I nie ważne czy dotyczy kilkudziesięciu kilogramów , czy kilkudziesięciu ton miodu. Przykładów nie będę podawał. Jest ich aż nad to.

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marbet -

 

Zgłaszam lek. wet. powiatowemu iż posiadam do obrotu handlowego np. 200 kg miodu. W/w pobiera co chce. Następnie po badaniu stwierdza że brak chemii w miodzie.

Koszt kompleksowych badań na  większość możliwych środków chemicznych 2500 pln.

Dobrego samopoczucia życzę.

Miód z UA lub CRLD przefiltrowany ( jak,  wie Pytla )  dodane 10 -20 % polskiego i konia z rzędem temu co to zbada.

 

Proponuję więc korzystać z resztek tego, co nam pozostało a więc z tradycyjnej uczciwości pszczelarza, która powinna być bardziej rzetelna , aniżeli kawałek papieru naklejonego na słoiku, który można kupić za odpowiednie pieniądze

Nie wiem komu zostały te resztki większości z nas pozostało wiele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Miód z UA lub CRLD przefiltrowany ( jak,  wie Pytla )  dodane 10 -20 % polskiego i konia z rzędem temu co to zbada.

Nie wiem komu zostały te resztki większości z nas pozostało wiele.

Resztki , a może nic, pozostało tym którzy tworzą takie mieszanki o jakich jest mowa powyżej. Także tym wystawcom, których "ziołomiody" jako pierwsze, wpadły w oko redaktora opisującego oferty na stoiskach Ogólnopolskich Dni Pszczelarza w Koszalinie, /patrz materiał z ODP 2017/, Ostatnio stoiska na których były oferowane "ziołomiody" widziałem także na imprezach pszczelarskich na Śląsku.  A także tym wszystkim, którzy "tworzą"  mieszanki z krajów Unii i spoza niej. A będąc członkami PZP, myślą że zasługują na miano pszczelarzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardziej adekwatne niż pszczelarz to cukiernik.

Panie Karpacki zrozumiałem nawoływanie do nas , nie do nich, nam nie trzeba do nich nie dotrze. Po co gardło zdzierać. Nikt nic nie zrobi bo , bo Mamona ogłupia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątek jakby przydryfował, a więc trzeba wracać do mainstrimu.

Konsekwentnie szukam możliwości zakupu ApisPlusa w Kanadzie, jako jedynego zastępcy i następcy vitaeapisu, który zniknął ze sprzedaży. To dla mnie jedyna możliwość zabezpieczenia pszczół przed neoniko.

Mam tylko kanadyjski numer telefonu i adres mailowy dilera.

Na początek szukam w necie wskazywanego przez Biobalance kontaktu telefonicznego z dystrybutorem premiksu: 416 528 1926

tu:

http://callerreview.org/41652819.html

i tu:

https://thisphone.us/4165281926

Tutaj ostrzegają przed tym kontaktem, bardzo niski rejting, abonent anonimowy od 5 miesięcy. Telefon z USA, a kontakt w Kanadzie (Bolton, 50 km na pn - zach od Toronto.

Ta sama witryna z automatycznym tłumaczem:

https://translate.googleusercontent.com/translate_c?depth=1&hl=pl&prev=search&rurl=translate.google.pl&sl=en&sp=nmt4&u=https://thisphone.us/4165281926&usg=ALkJrhjBh82XITQD9-FtrCSZ27eEwIFV5A

Widać gołym okiem, że dystrybutor biobalansującego ApisPlusa⢠aktywnie dba za oceanem o anonimowość i bezdomność. Nie ma gdzie podjechać samochodem i kupić premiks ApisPlus. To chyba antymarketing!

W świetle faktów węgierskich i kanadyjskich firma Biobalance jest mało wiarygodna, podobnie jak oświadczenie jej prezesa.

Za oceanem połączenie tlf z tajemniczym dystrybuturem ApisPlusa współpracującym z Biobalance określane jest jako niebezpieczne. Fragment tekstu po automatycznej translacji daje do myślenia:

Numer telefonu 4165281926 został zgłoszony w społeczności użytkownika Ten numer został zgłoszony jako oszustwo i denerwujące lub może nie chcesz odbierać połączeń z tego numeru przed odebraniem jakichkolwiek numerów pod numerem telefonu Poradzamy uważnie przeczytaćraporty tej strony pod numerem telefonu (nie chcę tłumaczyś sam, by nie narazić się na zarzut stronniczości)

Myślę, że wnioski potencjalni klienci - pszczelarze wyciągną sami.

Nie wiem, po co Pan Raczyński z Vet Animalu reklamuje ApisPlusa wciągając w to pszczelarzy, jak nijak nie można go kupić.

Znikające witryny, głuche telefony, ślepe adresy, dziwne oświadczenia...

Jakby się ktpś czegoś bał.

Chyba pora zakończyć przygodę z Centrum Zdrowia Pszczół http://centrumzdrowiapszczol.pl , Vet Animalem, Biobalance i AxenBioGroup z powodu utraty wiarygodności. Uważam, że należą mi się wyjaśnienia z ich strony. Chcę być poważnie traktowany. Oj nie mają ci szczęścia te polskie pszczoły do biznesmenów i pseudoapifarmaceutów

Ciekawe, co ustali mój człowiek na miejscu, za oceanem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...